sie 102016
 

Dawno, dawno temu rozmawiałem z pewną panią, która prowadziła terapię poważnych uzależnień. To znaczy próbowała wyciągać narkomanów z nałogu. Powiedziała mi, że w zasadzie, żeby takiego narkotnika wywlec z dołka trzeba go uzależnić od czegoś innego i stworzyć mu motywację. Niezwykle trudno jest dać sensowną motywację człowiekowi, który zjada jakieś proszki, a potem leci w kosmos albo wciąga coś nosem i gada z duchami przodków, ale nie jest to niemożliwe. Powiedziała mi, że jeden wyszedł z uzależnienia, bo zaczął biegać i zwyciężać. No, ale uzależnił się od tego biegania, doznał licznych kontuzji i musiał nieco spuścić z tonu. Nie wrócił do dragów, ale nie był też przesadnie szczęśliwy. Po tej całej rozmowie został mi w głowie taki opar treści, bo trudno to nazwać treścią – ci ludzie mają jakieś deficyty emocji i muszą je cały czas uzupełniać. I patrzę teraz na portale internetowe, czasem słucham radia, telewizji nie mam, ale jak czasem coś obejrzę to wszystko się potwierdza. Jesteśmy poddawani jednej, centralnie sterowanej, terapii antynarkotykowej. Kłopot w tym, że większość z nas nie jest od niczego uzależniona. A mimo to, media cały czas próbują zastąpić nasze rzekome uzależnienie czymś innym, jakimiś innymi atrakcjami, które oderwą nas od zgubnego nałogu. Powtórzmy więc raz jeszcze – nie jesteśmy uzależnieni, próżny wasz trud. Nie tego potrzebujemy. Ktoś powie, że się mylę, właśnie tego ludzie potrzebują, a na dowód można pokazać link do tekstu, który umieścił tu wczoraj kolega onyx. Oto zbliża się premiera filmu o Beksińskich, słabego filmu o marnym malarzu i jego nieszczęśliwym, pretensjonalnym synu, który popełnił samobójstwo. Pod tekstem zaś o tej premierze mamy festiwal emocji serwowanych w końskich dawkach. Tak jakby cały kraj żył przez ostatnie lata wyłącznie twórczością Beksińskiego. To jest pułapka, jedna z wielu, jakie na człowieka zastawiają ludzie mający nieszczere intencje. Inwestowanie czasu w Beksińskiego i jego twórczość nie ma sensu. Ja to wiem na pewno, bo już na drugim roku studiów powiedzieli mi, że Beksiński to typowa sezonowa koniunktura, na której ktoś raz zarobił w Paryżu, a potem – kiedy pan Zdzisław zaczął swoje obrazy tłuc taśmowo na dykcie – zatrzymał koniunkturę i „beksy” latały już po 5 franków. Kolega mój notorycznie szydził z Beksińskiego, a było to przecież prawie 20 lat temu opowiadając taki żart, pochodzący rzekomo z egzaminów wstępnych na historię sztuki. To z pewnością nie jest prawda, bo nikt tam takich pytań nie zadawał. Być może dziś coś się zmieniło. – Jaki jest pani ulubiony malarz? – Z dawniejszych to Leonardo da Vinci, a z współczesnych Beksiński, bo jego obrazy kojarzą mi się z okładkami płyt heavy metalowych…

O biednym Tomku Beksińskim, który z własnego życia uczynił tandetę gorszą niż obrazy jego ojca lepiej niech opowie Toyah, bo znał go osobiście i czasem u niego bywał.

Nie chcę tu używać zwrotu „sztuka wieśniacka”, ale on mi się sam ciśnie na klawiaturę. No, ale właśnie ta nędza wywołuje największe emocje, a do tego jeszcze ludziom się wydaje, że przeżywają oni jakieś misterium, w dodatku wspólnie z innymi wtajemniczonymi. O tym co myślę na temat wtajemniczeń i misteriów nie będę wspominał, każdy dobrze wie.

Nie inaczej jest z emocjami, która możemy nazwać „smoleńskimi”. Onyx i do tego wrzucił wczoraj link. Będą demontować te upiorne tablice poświęcone Lechowi Kaczyńskiemu. Nie wierzę, by zostały one zamontowane w dobrej wierze, prędzej ktoś to zrobił celowo i perfidnie, manipulując emocjami ludzi prostodusznych i oddanych sprawie.

Nie chcę mi się już pisać o telewizji robionej przez „naszych”, bo oni niczego poza końskimi dawkami emocji nie przyswajają. Tak jak w zapomnianej sztuce Mrożka zatytułowanej „Emigranci”. Zamachowski żre w puszki jedzenie dla psa, a Konrad mówi mu, że jedyne co do niego dociera to końskie dawki emocji. Jeśli połączymy to wszystko razem, te komentarze pod tekstem dotyczącym filmu o Beksińskich, gdzie ktoś napisał ile radości dawał mu Tomek Beksiński w latach 90-tych, te tablice Smoleńskie i studio Yayo, to wyjdzie nam coś, co dawnymi czasy nazywało się „wychowaniem narodu”. Misję tę pełnili z różnym, miernym skutkiem ludzie, których podstawowym zadaniem nie było propagowanie wiedzy czy nowych prądów w sztuce. To im się tak zdawało. Ich podstawowym zadaniem, było odciąganie ludzi od Kościoła. Tam bowiem nie ma emocji, są same nudy, wszystko się powtarza, a ksiądz nie umie nawet sklecić porządnego kazania. Żadne z nich nie umywa się do audycji Tomka Beksińskiego na antenie radia.

Wiedza o konstruowaniu i dystrybuowaniu narracji jest wiedzą podstawową i najważniejszą. Od niej wszystko zależy, dlatego też między innymi kwestie cenzury nie są nigdy ostatecznie rozstrzygnięte. Zarządzanie emocjami w czasach kiedy nie ma cenzury politycznej nie jest proste, ale metoda się powoli ujednolica. Chodzi o rozklepanie tych emocji jak bitki wołowej, żeby były miękkie i łatwe do przełknięcia. I tym właśnie zajmują się tak zwani twórcy.

Na szczęście co jakiś czas powraca stara dobra, cenzura polityczna, za każdym razem związana z innymi treściami i formatowanie umysłów odbywa się trochę sprawniej i bardziej dynamicznie niż dziś. Dlaczego ja łączę cenzurę z tym, co mamy dziś, czyli z tą pozorowaną wolnością i pluralizmem treści, który dany jest po to tylko, by lansować oszustów. Otóż mam wrażenie, że innego wyboru nie mamy, że możemy mieć tylko cenzurę, albo żarcie dla psów. Na nic więcej nie zasługujemy. Jeśli zaś ktoś zaś próbuje robić coś innego, jedyną nagrodą, jaka go spotyka jest milczenie. To i tak nieźle, bo jak powraca cenzura polityczna w wersji hard, bywa jak pamiętamy znacznie gorzej.

Ktoś może zapytać, skąd u mnie dziś tak ponury nastrój? Leje od rana przecież. Piszę tę książkę o socjalizmie i to jest czysta groza, powiem Wam. Nie ma żadnej historii, istnieją jedynie formaty, wersje, hagady i cenzura. Nic więc nie ma. Sprawy pozornie jawne, proste i nieodległe są tak zafałszowane i tak poprzekręcane, że nie wiadomo właściwie co powiedzieć i co z tym zrobić. Nasza misja więc, jak do tej pory przypominać będzie zawracanie Wisły kijem. Nic na to nie poradzę. Mam także świadomość, że ani te treści, które tu usiłuję przedstawiać ani Wasze komentarze nie mają szans z budżetem jaki przeznaczono na film o Beksińskich czy na film o Smoleńsku. Ktoś powie, że to dwa różne filmy…a gdzie tam, to jest ten sam film, tylko, że zrobiony w innych dekoracjach.

Aha, dowiedziałem się jeszcze wczoraj, że Bronisław Wildstein będzie miał swój program w telewizji. W niedzielę, punkt 12.00, w czasie kiedy ludzie idą na sumę, będzie on zapraszał do studia gości i omawiał z nimi różne ważne kwestie. A potem popularyzatorzy historii pisać będą jakie to straszne było życie i polityka w czasach dawnych, bo król nadawał urzędy i funkcje publiczne osobom nie nadającym się do tego wcale, za to zasłużonym dla dworu. Same nieszczęścia, panie dziejski, z tego wynikały…ho, ho, tak, tak, całe szczęście to już przeszłość, teraz mamy demokrację, pluralizm i wolność słowa. I dlatego właśnie jeden gadający łeb może być w ramach tej wolności zastąpiony innym….Na nic więcej nie liczcie.

Wracam do prawdziwej pracy…ależ to jest upiorne….

Na tym kończę na dziś. Zapraszam na stronę www.coryllus.pl do księgarni Przy Agorze, do sklepu FOTO MAG i do księgarni Tarabuk. Przypominam też, że w sklepie Bereźnicki w Krakowie przy ul. Przybyszewskiego 71 można kupić komiksy Tomka.

Zapraszam też na stronę www.rozetta.pl gdzie znajdują się nagrania z targów bytomskich.

Na pocieszenie zobaczcie Piotrka Szeligowskiego, który na lato zatrudnił się w warsztacie kamieniarskim

https://www.facebook.com/piotr.szeligowski.5?fref=ts

  140 komentarzy do “Końskie dawki emocji”

  1. Droga Coryllusa, od nędzy do pieniędzy 😉

  2. Jakiś rok temu ćwiczono w ten sposób temat Anny German. Nie wiedziałem po co. Muzycznie była kiepska. Zbyt piękna nie była. Historia jej życia niezbyt zachwycająca. A wypadek na autostradzie słońca…? No cóż. Wypadki chodzą po ludziach. Pańskie tłumaczenie mi się podoba.

    Jednakże nie ma co się martwić. Dostarczyciele innych motywacji dostarczają takich motywacji na jaki pozwala im ich percepcja rzeczywistości. Że jest ona kiepska to nie jest w stanie trafić do ludzi nieuzależnionych.

  3. Żydzi, żydzi do Izraela
    Boimy się
    Czego
    Arabia złego
    A gdzie on jest
    Za murem
    A co robi
    Moździerz ładuje
    Na kogo
    Na nas
    A skąd wiecie, że na was
    Nie wiemy
    To dlaczego się boicie
    Bo my boimy się wszystkiego.

  4. Musiałą być jakaś niezdrowa relacja między synem i ojcem i ten pierwszy walczył o zauważenie i w tym wyścigu posuwał się wielokrotnie na skraj autodestrukcji, aż w końcu doszedł do kresu.

  5. Dalej wierzysz w teorię pustej ziemi?

  6. „Otóż mam wrażenie, że innego wyboru nie mamy, że możemy mieć tylko cenzurę, albo żarcie dla psów.”No, chyba, że popełnimy samobójstwo, likwidacja samobsługowa, z przeniesieniem kosztów i „odpowiedzialności moralnej” na nas samych.Toż to kwintesencja demokracji i wolności i …wolnego rynku.

  7. Nie pustej tylko płaskiej. cóż, tylko twoi klakierzy się nie mylą, i ty też.

  8. Urodzony w 1929 roku Zdzisław Beksiński był jednym z największych, a na pewno najbardziej rozpoznawalnych, polskich malarzy drugiej połowy XX wieku. Przyszedł na świat w Sanoku, w rodzinie bardzo mocno związanej z miastem. Jego pradziadek, Mateusz był powstańcem styczniowym, który z przyjacielem Lipińskim zbiegł do Galicji z Zaboru Rosyjskiego. Razem założyli wytwórnię kotłów, która przekształciła się z czasem w fabrykę wagonów, a ta dała początek Autosanowi, firmie z której miasto żyło przez lata (obecnie w stanie upadłości). Dziadek Władysław był architektem miejskim. Ojciec, imieniem Stanisław, tylko architektem, odpowiedzialnym jednak za wzniesienie kilku najważniejszych dla miasta budynków.

  9. Z chłopa król a z kotła autobus….Wnuku Kazimierza, czy pan się aby dobrze czuje? A ojciec Jerzego Fryderyka Haendla był rzeźnikiem i niczego nie dokonał, poza szlachtowaniem świń. I co z tego?

  10. Może odstaw dropsy i zdecyduj się na coś; pustej czy płaskiej…?

  11. A propos rozpoznawalności – najbardziej rozpoznawalnym niemieckim politykiem XX wieku nie był bynajmniej Konrad Adenauer….

  12. odstaw narkotyki bo jak ktoś do kogoś ma wonty to coś zarzuca. ty nawet tego nie, sama wrogość. świat nie składa się z heńka, maryli frajer i wibratornikowa. inni… nie uwierzysz… potrafią myśleć. niebywałe, co?

  13. niniwa22.cba.pl/tochman_beksinski_lezy_we_mnie_martwy_aniol.htm

  14. Niesamowite? martwy anioł w nim leżał…

  15. Drogi Panie,
    Jeżeli German była kiepska i brzydka to koga Pan poleca?

  16. Może ten Beksiński naśladował Kossaka (najmłodszego), który to podobno ułanów malował „na metry” i sprzedawał prawie na jarmarkach.

    Wnuk Kazimierza – taka trochę odległa refleksja – że przodkowie Beksińskiego to tacy „państwowcy lokalni”. Fajni przodkowie, bo np. Woyniłłowiczom, się tak nie udało, ze swoimi dokonaniami na swoich ziemiach nie zgrali się z doktryną tych ludzi co granice ustalali, a przecież też mogli stanowić kotwicę dla wielu dokonań następnych pokoleń na rzecz lokalna i państwa i przegrali już w I WŚ. Albo Jałowieccy, syn Jałowieckiego (autora „Requiem…”) umiera w obozie koncentracyjnym, sam autor (dziadek) na emigracji, a wnuk w Australii wspomnienia dziadka opracował, wydał i tylko tyle i przegrali z II WŚ.
    A przecież mogło być tyle rzeczy zrobionych przez rodzinę Woyniłłowiczów czy Jałowieckich jak co najmniej Beksińscy dla Sanoka. I tysiąc innych rodzin z utraconych kresów, które bardzo dużo robiły dla okolicznego społeczeństwa. No ale te wojny i te granice…

  17. Ciekawostka. Tak jak wywłaszczenie Beksińskich z ojcowizny, budynki wzniesione na projektach Zdzisława, formalnie architekta, bo ASP nie kończył i transakcje z marszandem na przełomie (zwłaszcza) `88/`89 r. I sama rola marszanda Dmochowskiego. Tragedia antyczna z przemianami ustrojowymi na trzecim planie. Wielki artysta, tu się nie ugnę.

  18. A Eustachy Sapieha, po wojnie emigrujący bodaj do Kenii? Bardzo ciekawe Niedemokratyczne wspomnienia.

  19. Polecam lekturę, mocna rzecz.

  20. Tematyka u Bexy całkiem inna niż Familii Kossaków. Każden obraz bez tytułu.

    Woyniłłowicza z tutejszej księgarni mam dostać w prezencie — na miejscu Szlagona machnąłbym ręka na projekt Polska, a on dbał, starał się.

  21. Tomasz Beksiński, jak patrzę na niego z perspektywy lat, wydaje mi się, że był dużym dzieckiem, rozpieszczonym i chcącym zwracać na siebie uwagę – przy czym, jak ktoś starał się mu pomóc, to T. Beksiński stwierdzał, że ludzie ingerują w jego życie, prześladują go, jak natomiast nikt się Tomaszkiem nie interesował, to Tomaszek wierzgał kopytkami, że nikt go nie kocha.
    Lubiłem jego felietony w Tylko Rocku, bo człowiek miał poczucie humoru, ale też lubiłem je będąc nastolatkiem. Teraz raczej, gdybym spotkał takiego osobnika zapewne nie wytrzymałbym z nim sekundy.

    Natomiast, co do filmu o Beksiński – cóż, skrobią dno beczki, niedługo ma ponoć powstać film o Anne Przybylskiej. Brakuje jeszcze filmu o Beacie Kozidrak, ale i na to przyjdzie czas.

  22. Przecież oni obaj byli chorzy psychicznie, pastwienie się nad nimi nie ma sensu.

  23. Na film o Kozidrak sam pójdę…

  24. Jeszcze co do odrywania nas przez media od zgubnych nałogów, w które nie popadliśmy. Mnie się wydaje, może błędnie – chociaż telewizję oglądam bardzo rzadko, prawie wcale, a radia nie słucham – że chodzi o to, by przezornie nie dopuścić do tego, by Polacy w jakikolwiek sposób pomyśleli o Polsce, o polskiej tradycji. Owszem niech sobie tam żyją w tym tworze Polsko-podobnym, ale w żadnym wypadku nie powinni myśleć o Polsce takiej, jaką reprezentował np. Edward Woyniłłowicz – co to, to nie! Dlatego ten brak jakiejkolwiek treści w mediach, zwykłe wodolejstwo (rozważania w stylu – czy lepszy jest Wałęsa, czy Kaczyńscy). A filmy to właśnie takie jak ten o Beksińskich, dwóch przegranych typów, z których jeden był sfrustrowanym jegomościem, co popełnił samobójstwo. O, to są wzorce podawane przez media.

  25. Wczoraj mało się nie udławiłem kanapką, jak przeczytałem o sowach.
    facebuka nie używam, ale podpuszczony znalazłem:
    http://www.saihaprzemysl.pl/item,144,wywiad-z-sensei-piotrem-szeligowskim-4-dan.htm
    Pan Piotr to chyba w tym zakładzie trenuje, bo jak widać narzędzi nie musi używać.

  26. A ja chętnie obejrzę.
    Twórczość tego Pana może się nie podobać, ale ilu dzisiejszych artystów ma umiejętności i wyobraźnię by takie dzieła tworzyć?
    Szydza, bo zazdroszczą. Szydza bo sami nie potrafią.
    Tematyka jego twórczości jest taka a nie inna, ale miał warsztat by stworzyć wszystko co dusza podpowiedziala, a jest to najtrudniejsze w tym fachu. To co zostawił oko zatrzymuje i zastanawia. Niech się nie podoba, ale artysta był niepodwazalnie i to wielkim. Zauważy to na pierwszy rzut oka każdy co odrobinę miał ze sztuką coś wspólnego.
    Chętnie obejrzę, choć mam nadzieję, że film będzie wartościowy..bo postac ciekawa.
    A kto dalej szydzi zapraszam by wziął ołówek do ręki i spróbował narysować nic wymyslnego, niech weźmie zdjęcie piękne i je sprobuje skopiować. A gdy pierwsze kreski spojrza na niego z białej kartki nieudolne, niech zastanowi się ile dopiero trzeba umieć, ćwiczyć żeby móc z duszy bez modela coś namalować.

  27. Cóż poczekamy na „Smoleńsk”, na film o Beksińskich pt „Ostatnia rodzina” i „Wołyń” i chyba będziemy mięli większą jasność co do tzw. aktualnej polityki historycznej. O tym ostatnim filmie aktor Arkadiusz Jakubik tam grający przytacza słowa ambasadora Ukrainy, że „film będzie wielkim skandalem i problemem dla Ukraińców… ale był zdania, że Ukraina musi się nad tym tematem pochylić, bo nie da się budować dobrych stosunków sąsiedzkich, zamiatając temat rzezi pod dywan.”

  28. Jeszcze jeden taki komentarz i panią wyrzucę

  29. tych głuchych: ..rozmowa dwóch głuchych sów siedzących na gałęzi, był taki stary żart kiedyś – jedna mówi – pocałuj mnie w d…ę, a druga na to – a ty mnie w du…ę.

  30. Gdyby miała życiorys niczym Esklarmonda to głos w ogóle by poszedł w zapomnienie!

  31. Ja to odnoszę wrażenia, że aktor Jakubik całą swoją karierę u tego Smarzewskiego zawdzięcza temu, że z twarzy jest podobny do siostrzeńca porucznika Zubka z „07 zgłoś się”. Kariera przez reminiscencję – twoja twarz wygląda znajomo.

  32. 🙂 Mateusz Bexa nie powstańcem styczniowym tylko listopadowym 1930 – 31 roku a rozwój fabryki należy przepisać Lipińskim a nie Bexińskim 🙂

  33. …posuwał się na skraj, aż w końcu … zrobił wielki krok

  34. Rozumiem, że to do mnie. Pana prawo. Ale za co? Do twórczości tego Pana się odnioslam tylko. Żyje po za Polska x lat. Znajomy polecił mi Pańska stronę jako ciekawa i ukazująca polska rzeczywistość i historię od strony, której nikt w mediach nie pokazuje.
    Studiowalam sztukę, ale nie polska i nie w Polsce. I jak w przypadku brudnych majtek Leśmiana.. Sądzę, że sztuka nią jest jeśli spełnia określone zasady. I w tym przypadku film mnie interesuje, by postać dopiero poznać, dlatego zyczylabym sobie jedynie by film ten był wartosciowy-prawdziwy. Jako milosniczke sztuki porywa mnie sama sztuka dla sztuki. I gdy patrzę na Beksinskiego malarstwo czy fotografie to dostrzegam formę, emocje i artystyczne rozwiązania, które byc może są dla wtajemniczonych tylko w takim razie zauważalne?
    Ale sama jego obrazów w domu bym nie powiesila. Nie jest on w żadnym przypadku moim ulubionym artysta malarzem, Leonardo też nie . Ulubiencami sa Panselinos i Teofan z Krety, nieznani twórcy portretów fajumskich i antyczni artyści greccy. Ale nauczono mnie kunsztu dopatrywac się tam gdzie on jest. Odrozniam kicz i brak umiejętności od sztuki.

    Piszę Pan „kiepski film o marnym malarzu” i „wie to Pan napewno bo tak Panu powiedzieli na studiach” i „Pański kolega szydzil z Beksinskiego”. Ale nigdzie w artykule nie uzasadnil Pan czemu ma być to kiepski film, czemu Pan a nie ktoś inny uważa wspomniana twórczość za marna?
    Artysta by dojść do poziomu Beksinskiego latami musi studiować anatomie, perspektywę. Latami musi rękę trenować by kreska umysłu słuchała i była wyważona, zrównoważona. By mogła emocje oddać. A życie obok sztuki? Przecież Pan również sztuka się zajmuje. Jak to jest, że trudu Pan nie dostrzega. Wie Pan dobrze, że to co widzimy to efekt, ale już proces dojścia do tego efektu jest zakryty. Ja wiem, że jeśli o malarstwo i rysunek chodzi to jest to droga okrutnie trudna, na którą życie wywiera wpływ, której życie przeszkadza. I ja w jego pracach dostrzegam nie sam efekt, ale drogę właśnie, trud i ból poszukiwania sztuki i siebie samego. A to jakim człowiekiem był? Jak każdy artysta z pewnością zagubionym. Dlatego chętnie film obejrzę, bo Pan tego tematu nie rozwinął. Może są oczywiste jakieś fakty dla innych Polaków w Polsce funkcjonujących. Ja tego komfortu nie mam, jedyny mój dostęp do polskiej rzeczywistości mam via zaklamane media w internecie.
    Dlatego do Pana zaglądam, przekonać się co tam pomiędzy linijkami jest ukryte. pan coś wyraźnie wie by się nie zgadzać z moją opinia. Czemu zatem mnie wyrzucać zamiast odpowiedzieć?
    Jedyne co jeszcze mogę dodać to również boleje, gdy wyśmienity talent marnuje się poruszając tematykę niekoniecznie pełna cnót. Ale wie Pan co? Wolę Beksinskiego niż przepiękne i pelne kunsztu włoskie Madonny, które faktycznie nic z Matką Boska nie miały, a ich twarze są twarzami pozyczonymi od modelek – ekhm, jakby to ładnie ująć – Pan lekkich obyczajów. Ale ponownie mimo tego absurdu, powiem i uzasadnie czemu mi się te nie podobają, ale jeśli pełne są kunsztu artystycznego to nic na to nie poradzę, nie będę się kłócić że artysta nie miał umiejętności skoro ewidentnie je miał.

    Niech mnie Pan wyrzuca, jeśli takie Pańskie życzenie.
    Szkoda, ale jeśli ta różnica zdań jest nie do przyjęcia to nic na to nie poradzę. Miło było Pana czytać.

  35. Moze zdaze zanim autor Pania wyzrzuci i zostawi Pania na chwile, proponuje po prostu poczytac nas z pol roku, moze ciekawsze dyskusje sa na salonie. Moze Pani tez nadrobic zaleglosci z bloga i wtedy odpowiedz na w/w pytania bedzie jasna.

  36. Głos poszedł w zapomnienie na trzydzieści lat, z hakiem. Gdyby nie ten serial rosyjski, do którego mam wiele uwag, a to nawet mało powiedziane, Anny German nie znało by kolejne, drugie już pokolenie. Nie wiem jakie były powody, że już w latach 70-tych w Polsce jej zupełnie nie lansowano. Człowieczy los, to była ostatnia piosenka często emitowana w radiu. Ale to też chyba na zasadzie, „patrzcie taka była połamana, a chodzi i śpiewa”.
    Anna German śpiewała pięknie i była piękna. Gdyby została nawet tylko jako tło, Cora i jej podobne, albo Kazik czy Muniek Stascyk mieliby trudniej w karierze.
    Zostały coraz bardziej gołe dupy, zła dykcja, Jarocin i Przystanek Woodstock.

  37. Greczynka – ładnie to napisałaś, przekonywująco.
    Ale na film o Beksińskich chyba nie pójdę, bo obezwładnia mnie ta myśl, że artysta mógł zginąć tak byle jak, tak banalnie, że życie artysty skończyło się przez głupiego chłopaka, działającego z pobudek tak niskich jak niskie jest zabijanie dla rabunku .
    Raczej nie chcę tego widzieć i o tym wiedzieć.

  38. W punkt!

    Pani Nebrasko, Zdzisiek B. nasral tyle tej swojej „sztuki” rodem z „krainy grzybow”, ze zrobil sie
    duzy probem… i polskojezyczny onet i sssakiewicze „bija piane” o wielkim artyscie… zwyklym
    pojebcu. Pomaga Seweryn Andre z Academie Francaise w nadziei, ze koniunkture podwyzszy.

    Marchande Dmochowski kariery nie zrobil z tym debilem… w Paryzu, a teraz Michnikowi
    „sprezentowal” te dziela…

    … sztuka wykolejencow dla wykolejencow… i tyle w temacie Beksinskiego… jego „sztuki”…
    i tego detego filmiku z Sewerynem! Znak to, ze AF… chusteczkowo placi „wielkiemu artyscie”
    i „wielki artysta” jest mocno… passe! Kto to kupi… i kto to goowno obejrzy???!!!

    Naprawde maja nasrane w tych pustych lbach i niewymieszane… ci „tfurcy”.

  39. Parasol jest świetny – też bez uzasadnienia.

  40. Voila,

    Tomaszek mial pecha… nie bylo wtedy jeszcze „pudelka”… dzis jeszcze to niemoctwo… „grzeje
    prawica zjednoczona”… czyli Ssssakiewicze i odpryski, „bracia” z kurwizja, polszmata
    i polskojezyczni, ale… ma pan racje, ze to jest… skrobanie dna beczki!

    Nikt w Polsce nie bedzie tego goowna ogladal… oni juz sie… UNIEWAZNILI !

    Na pomnikach smolenskich… na filmach o Smolensku… tez sie przejada… ZERO GROSZA
    i BOJKOT… to im sie nalezy… i to dostana !!!

  41. No, maja pecha… te zaklamane, merdialne zlodzieje… bo ja, moja rodzina i coraz wiecej
    znajomych wlasnie POLSKI WOYNILLOWICZA chcemy… i do niej bedziemy dazyc!

  42. Co Pani się spodobało w tym tekście, moim zdaniem jest bardzo naiwny, peany nad talentem malarskim stawiające je na piedestale bałwochwalstwa plus garść zarzutów aby wyprzedzić negację jej spostrzegania, na koniec pozytywny przekaz by zostawić pozytywne wrażenie całości. W tym wszystkim pytanie co jest ważniejsze treść czy forma, a tym przypadku twórczości Pana Beksińskiego moja ocena jest taka sama czyli negatywna zarówno treść jak i formy.

  43. Otóż to. Wywalanie forsy na byle g…. Celowo i świadomie. Ale robienie filmu o Smoleńsku to już upadek całkowity. Z drugiej strony to jest szkoła „amerykańska”, tam też z byle czego robili kino (vide afera Watergate i „Wszyscy ludzie prezydenta”, ale pewno przykłady można mnożyć).

  44. Pani jest zupełnie wyjątkowa. Ile jest takich osób jak Pani? Nie za wiele chyba. Horyzonty większości Polaków są mniej więcej takie, że Polska zaczęła się w PRL, względnie w II RP, a wcześniej nie było nic.

  45. „I gdy patrzę na Beksinskiego malarstwo czy fotografie to dostrzegam formę, emocje i artystyczne rozwiązania” – jak to się patrzy, żeby dostrzec emocje?

  46. Trzeba posiadać optykę rewolucyjną

  47. dziś nie da się zaprzeczyć :):)

  48. To była zła relacja z całą pewnością. Beksiński ojciec zabierał swego małego syna na różne wyprawy, oglądali mroczne ruiny i takie tam inne widoki, które potem służyły za natchnienie malarzowi.
    Przecież dziecko czegoś takiego bez skutków ubocznych nie zniesie. I te straszne obrazy, co gorsza malowane z dużym talentem, więc trudno je było zlekcewazyc – musiały działać na wyobraźnię. Jakbym miała tylko jeden taki obraz w domu, to bym spać nie mogła.

    Nie chcę nadużywac tego określenia, ale moim zdaniem oni obaj byli opętani. Tomasz samobójstwo popełnił w Wigilię Bożego Narodzenia. To też coś znaczy. Robienie z nich idoli jest jakby kolejnym etapem akcji „przytul swojego demona”.

  49. Cukiernik robi pyszne ciasto. Jeden kawałek tego ciasta kładzie na porcelanowym szlachetnym talerzyku, podczas gdy drugi kawałek tego samego ciasta podaje w brzydkiej miseczce do zupki chińskiej, która nawet być może zakrywa pokrywką.
    I teraz to jest to samo ciasto tak? Ale odbiorca wybierze to ewidentnie smaczne w pięknej oprawie, a pod talerzyk miseczki chińskiej nie pofatyguje się nawet zajrzeć.
    To jak może komentować ten kawałek ciasta skoro go nie dostrzega? To, że go nie widzi nie znaczy, że go nie ma.

  50. Trzeba się starać to zmienić i horyzonty wspolrodakow poszerzać. Jeszcze piętnaście lat temu podziwialam „słowiańskie kości policzkowe” Jolanty Kwaśniewskiej. Było minęło, oczy się otwierają.

  51. Beksiński zginął od ciosów nożem w klatkę piersiową, zadanych dokładnie w te same miejca, w jakie była zraniona postać, którą wiele lat wstecz namalował. On miał różne obsesje. Cała chałupa i korytarz została przez niego naszpikowana kamerami. Bał się. No i dopadły go jego demony.

  52. A jak się patrzy by emocji nie dostrzegać?

  53. penetrował mnie martwy anioł

  54. Może porozmawiać z cukiernikiem?

  55. Może i lepiej. Jeśli nie jest strasznie głodny, niech pod byle talerzyk nie zagląda, bo nie drugi kawałek smacznego ciasta może znaleźć, a skorpiona.

  56. Jeśli końskie dawki emocji szykuje nam życie to zgodnie ze starą maksymą może nas to złamać, ale często pozwoli też nam okrzepnąć. Jeśli taka huśtawka nastrojów lęgnie się w naszym zdefektowanym umyśle to z reguły nas ona zabije i to prędzej niż później. Chyba z ludzkiej pychy bierze się przekonanie, że ustawiczna styczność z szatanem nie prowadzi do zgubnych konsekwencji, a przecież trzeba pamiętać, że to jest TCNPŻO.

  57. Pani z działu marketingowego? To proszę jeszcze dodać że pieczywo zawsze w najbardziej oddalonych regałach, na wszystko drogie i zalegające towary na wysokości wzroku. :):)

  58. najlepiej z boku …. nie znam Pani tej piosenki?

  59. German i Kazik z Muńkiem to dwa światy muzyczne, porównywanie nieporównywalnego. I używanie słowa „kariera” co do życia artystycznego onbu panów jest nie na miejscu.

  60. Mieszkał sam, to bał się napadu. Zwykła rzecz.

  61. Pomordowani oficerowie wstają z dołów katyńskich i salutują śp. LK, scena z obrazu Mistrza jak nic.

  62. Czasem jest tak, że sztukę oceniamy jak ciasto w cukierni przez szybę.
    Jakiś kawałek ciasta wygląda szalenie smacznie, ale po ugryzieniu nie da się go przełknąć.
    Natomiast inny, który jest nawet dość brzydki może mieć smak zawrotny i chyba tak jest z Beksinskim. Nie każdy ma chęć eksperymentować, żeby nowe smaki odkryć I nie jest to absolutnie złe. Nie przekonuje, aby go docenił ktokolwiek, ale po prostu nie można mu odmówić, że człowiek warsztat i umiejętności miał nieklamane, a to co z nimi wybrał zrobić jego sprawą było. Artysta zawsze własną duszę wlewa w swoją kreacje podświadomie. Temu nie da się zapobiec. Mnie zatem on ciekawi, bo jego stan duszy był interesujący. Więc już prawdziwie ostatnia uwaga: to ile ktoś w jego pracach zobaczy zależy od jego własnej duchowej wrazliwosci i dojrzałości. Moja dusza ma dwie skrajne strony więc jego prace mnie zatrzymują, a po za tym podziwiam stopień opanowania anatomii i deformacje, które bezbłędnie realizował. A tego już może nie zauważyć człowiek, który rysunkiem i malarstwem od technicznej strony sie nie zajmuje.
    Człowiek by się rozwijać musi wychodzić że strefy komfortu. Jest to udowodnione naukowo. To poszerza horyzonty i umożliwia tworzyć nowe fragmenty informacji i nowe połączenia neuronowe w mózgu. Z tej przyczyny warto czasem nawet wbrew sobie przyjrzeć się czemuś i zmusić do jakichś głębszych refleksji. Żeby po prostu zdobyć wiedzę ogólna o świecie. Bo jakiś puzzel informacji z tego wynikający może otworzyć drogę na polu, które akurat nas interesuje, a bez którego to puzzla nie ruszymy nigdy do przodu. I by było to jasne – nie, nie jestem fanka jego twórczości. Tak- mogę się od niego wiele technicznie nauczyć i nie aby potwory malowac. A duchowo.. Każdy coś w mrokach głębi duszy skrywa, tylko o tym głośno nie mówi. A obejrzeć cudzą duszę, czy nie jest to fascynujące?
    A tymczasem tyle o jedzeniu.. Smacznego obiadu wszystkim. Ahoj!

  63. Kino dokumentalne, kino grozy i współczesny melodramat w jednym.

  64. O to chodzi że oni i im podobni, byli ZAMIAST. To co było dobre i piękne, zamknięto w piwnicy.

    Ja myślałam, że Anna German w ogóle przestała śpiewać, bo znikła całkowicie z mediów. A okazało się że nic podobnego, Rosjanie ją kochali. Przypomniałam sobie listy jakie pisał do nas z Soczi mój śp. ojciec, który był tam na urlopie w połowie lat siedemdziesiątych. Napisał m.in. że z każdego okna słychać Annę German.

  65. Tutaj masz rację. Sama mam dzieci i dobre rzeczy maluje a od niemowlęcia się przyglądają, dopytuja i interesują. Dziecko wchłania otoczenie jakim je widzi… Wierzy we wszystko, nawet gdy im się wytłumaczy, że coś nie istnieje. Ta tak realna twórczość musiala byc okrutnym przeżyciem dla ksztaltujacego się umysłu dziecka, a nawet dorosłego..

  66. Albo przeciwnie – wielcy Slowianie sprzed chrztu 966…

  67. Jestes w pulapce niekorzystania z „Po owocach ich poznacie”

    Vader tez byl Jedi, ale stal po zlej stronie Mocy…
    Refleksji…

  68. A drugie -paradoksalnie umiejetnosc rysunku to przede wszystkim umiejetnosc patrzenia, a nie wprawa reki czy olowka.

    Pani Kossobor? Czy malarka potwierdza?

  69. Na sasiednim bloku, bo Beksinski zginal po sasiedzku do mnue, jest refleksyjny napis „Od lat rysowal smierc. Ale kiedy przyszla po niego, narysowal ja ktos inny”

    Malowal smierc, pani Greczynko.

  70. były bajki o duchach, straszydlach i grotgera komety zapowiadające wielkie, straszliwe wojny
    potem kloss i szarik
    wiedzmin
    zombie, wampiry
    dinozaury ważniejsze
    no i ten holywood

    sroda z hartmanem i gola d…

    B musial mieć coś z głową
    i z tym zyl

  71. Nie potwierdza.

    Umiejętność rysunku- a czy wprawa ręki i ołówka nie idzie w parze z doskonaleniem umiejętności patrzenia?
    Ma Pan rację i jej nie ma.
    Ręka to narzędzie twórcy, jeśli nie trenuje to może dostrzegac oko czego chce, ale ręka tego nie odda.
    A jak nie dostrzrga oko to i doskonała ręką nic nie zdziala. To musi współgrać.:)

  72. tak,hehe gospodarzu tym czasem Konrad Rękas http://chart.neon24.pl/post/133153,g-o-prawdy Błędy i kłamstwa rządu nakładają się na bodaj czy nie większe nawet błędy w percepcji potencjalnych odbiorców pomysłów ekonomicznych władzy.

  73. Jest to intrygujące.

    Pani greczynka z małej literki proszę, ja tylko udaje Greka. 😉

  74. istota rozważań o sztuce [dobrej, złej] wymaga oderwania sie od przywary tzw. akademizmu tj. uznania, że tylko uczony i trenowany przez lata osobnik będzie artystą [no, może bywać artystą jak niektorzy wolą wskazywać];- jeden z trendow w sztuce to zapełnienie rynku w formie działań quasiprzmyslowych [skala produkcji] a celem byla i jest tylko kasa [jak w lietraturze] – opwowieści o głębokości przeżyć, ekspresji, etc warto zderzyć z „manipulacją’ IIredyńskiego lub doktryną MHlaski [tak dużo i glupio to ja tez potrafię], kolorystycznie urozmaicone i o zrónicowanej fakturze i nałożone na ..[folie, papier, płótna, dyktę, pisek,..] mogą się podobąc lub nie – i tyle;- oni wszyscy dla chleba musża cos wymysłać aby zaistnieć – i tutaj kłania sie dada oraz 'z notatnika lektora’

  75. tak, tak to musialy być demony i/lub obsesje

  76. A przy kasach tak zwane artykuly impulsowe, zeby pod wplywem impulsu jeszcze pare zl zostawic.
    Zasada wyzyskujaca strach przed strata – jak wyjde, to juz nie zdaze zlapac i kupic.

  77. o litery się nie obraząj ani też tego nie wytykaj;- tutaj jest ciut, ciut inaczej niż gdzie indziej

  78. Nie byłem na blogu jakiś czas a teraz jakieś koszulki się pojawiły. Czyżby Pan zaczął handlować koszulkami? Czyżby wszystkie szyderstwa na temat sprzedaży patriotycznych koszulek stały się już nieaktualne. Nowa mądrość etapu?

  79. a może to tylko imitacja duszy? a może to tylko taki sznyt towarzysko-osobniczy? a może to tak jak w GaPolu 'nisza’, 'treści, kasa’;- a tak realnie to pojęcie 'duszy’ w twórczości tak zwanej artytycznej jest elemntem marketingu i tworzenia klubów wtajemniczonych, etc;- to jest wywoływanie zapotrzebowania na doznania; przykład: Picasso i jego punkt/kropka na płótnie;- sztuka nie sztuka ale ciekawe są reakcje i narracja, sprzedajemy też narracje i dlatego rynek musi być multiplikowany, gdzie sie da i co sie da a może ktoś coś kupi [recenzję, opis doznań, wzrost cen, …]

  80. narracja, narracja – widok płotna bez wiedzy o tworcy eliminuje analizę emocji czy ich braku; szybkośc i dynamika nakładania tworzywa na płotno są nie do oznaczenia przy oglądzie, a gry kolorów/faktur/linii/… to już trzeba mieć wsparcie w odniesieniu do innych produktów, patrz: Warhol

  81. zupa wg warhola to są emocje

  82. A mi się zdaje że koszulki były zawsze.

  83. greczynka jak każdy przechodzi kocenie. Jak nie wymięknie, to zostanie.

  84. Widzi pan tu jakąś koszulkę patriotyczną?

  85. Rozumiem czyli promowanie patriotyzmu poprzez handel koszulkami – złe. promowanie siebie – dobre

  86. Ten film pewnie temu ma służyć. Rozbudzeniu zainteresowania jego, a właściwie ich twórczością. Już ludzie zapomnieli te koszmary, połowa pokolenia wyrosła, której się upiekło oglądanie Beksińskiego i nasładzanie się jego sztuką. Ale nie ma to tamto, znowu przed premierą obkleja całe miasto reprodukcjami jego obrazów. I to tych najbardziej mrocznych. Tak jak było kilka lat temu, że przez jedną noc przed w Palmowa Niedziela,wszystko było poobklejane plakatami do filmu Harry Potter mroczne widmo.
    Tego się nie da odzobaczyć.

  87. W oddziałach psychiatrycznych stosuje się tzw. arteterapię, terapię poprzez sztukę. Zachęca się chorych do rysowania, malowania itp. aby pomóc im uzewnętrznić, ujawnić trapiące ich przeżycia (omamy).
    Inni chorzy sami wyrzucają na płótno swoje wizje świata, swój wewnętrzny wszechświat. Czasem straszny. Tak straszny, że namalowane obrazy niepokoją oglądających.
    Pewien lekarz powiesił w gabinecie obraz ( ludzka twarz) ,namalowany przez chorującego psychicznie pacjenta. Po pewnym czasie musiał go zdjąć ( teraz wisi w salonie) ponieważ niepokoiły innych pacjentów oczy namalowanej postaci.
    Choroby psychiczne….. ile w tym opętania? nie wiem

  88. Widzi pan tu gdzieś koszulkę z napisem coryllus?

  89. Poza tym koszulki sprzedaję od 3 lat. Szkoda, że pan tego nie zauważył.

  90. Była już jedna taka co chciała sobie horyzonty poszerzyć i zeżarła jabłko, i jeszcze chłopu dała. I przez nią te nasze utrapienia, jakby mało pyszności Bóg im przygotował. Gdzie diabeł nie może tam babę pośle.

  91. No to w salonie nareszcie jest przytulnie.

  92. w swojej koszulkowej branzy potykam sie o ten sam rodzaj klienta. Gosc oglada i nie potrafi zarejestrowac i opowiedziec co oglada. Pol biedy kiedy tylko pyta, bo wtedy mozna cos wytlumaczyc, ale taki to zwykle ma swoja opinie. Takiemu to trzeba opowiedziec w detalach co oglada, bo inaczej bedzie myslal, ze sprzedajesz patriotyzm, albo jestes przeciwko patriotyzmowi, albo robisz jeszcze cos innego. Wszystko, tylko nie to co mu sie wydaje.
    Tacy ludzie, sformatowani przez kollatajowska szkole nie sa w stanie zrekapitulowac wlasnych obserwacji i jak widac wyzej – nie sa w stanie zanalizowac i zrozumiec nawet najprostszego tekstu. Na dodatek czuja sie w obowiazku, ze trzeba wyrazic swoje zdanie.
    To jest kolejny przyczynek do tego, ze Szkola Nawigatorow powinna stac sie szkola taka z lawkami i tablica. Oczywiscie nie mozna tego zaczynac na takim poziomie, gdzie trzeba goscia uczyc dodawania na gruszach, bo na jablkach to juz mu sie popieprzy.

  93. Chorzy mają potencjał. Beksiński, z tego go wiem, był schizofrenikiem. Był mroczny, ale tysiące innych malarzy zamieniłoby się z nim na wyobraźnię i warsztat.

    Bardzo ostrożnie z postrzeganiem chorych jako opętanych. Rozróżnienie należy do najwyższych umiejętności.

    Twórczość chorych może być niepokojąca i odpychająca. Znałem kiedyś bardzo uzdolnionego chorego i alkoholika. W okresach trzeźwości tworzył niesamowite, surrealistyczne obrazy. Sprzedawały się na pniu na różnych wystawach organizowanych dla chorych na całym świecie, w Paryżu i Nowym Jorku. Lekarze zamawiali u niego całe serie, za stosunkowo nieduże pieniądze. Mnie od jego obrazów odrzucało, bałem się ich, chociaż nie były tak mroczne jak Beksiński. W końcu facet zniknął, wszyscy prxypuszczają, że nie żyje. A ja, widząc je u kogoś po paru latach, żałuję, że w nie po prostu nie zainwestowałem, nawet po prostu dla siebie. Facet był wielki, pomysłami kładł na łopatki akademików. A przede wszystkim – uprzedzenie do niego i jego wyobraźni było bez sensu

  94. @ Wojciech 16:02
    To był czarny humor jak rozumiem.

    Wspomnę mistrza czarnego humoru Macieja Zembatego. On jako dziecko mieszkał przy, a może nawet na terenie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Ojciec był tam szefem tego makabrycznego muzeum. Zembaty ostatnie lata życia był już całkiem ten teges. Ale co się dziwić, jak się wzrasta w takim miejscu to potem już tylko Maurycy z rodziny Poszepszynskich.

    Jak się zastanowić, to tak naprawdę, żal tych ludzi, ale są jak wampiry, lepiej się z nimi nie zadawać.

    Dla miłośników czarnego humoru i tych o silniejszych nerwach.
    https://youtu.be/era5YgVWIb8
    https://youtu.be/kEEhdKO262o

  95. Paradoksalnie, ale dobrej stronie mocy służę. Jedyne przy czym się upieram to, że facet miał warsztat i talent i czuł to co robił. A jeśli chodzi o demony. To czy Kościół – ta druga strona nie mówi o śmierci? Nie mówi o demonach? W Kościele Katolickim zdarzają się obrazy ta tematykę poruszająca. A Kościół Prawosławny jest pełen ikonograficznych ukazan symboli i doslownych demonicznych postaci i zachowań. Znajdziemy potwory, znajdzuemy kości, znajdziemy sceny tortur, palenia żywcem, odcinanych głów i wszystko to na wewnętrznych ścianach cerkwii. Ma to cel nieukrywac tej części życia i ma to na celu uświadamiać, byc ku przestrodze. To wszystko jest elementem życia duchowego i tego tu na ziemi. Sądzę, że Beksinski i tak byl łaskawy i łagodnie ukazał ten drugi świat. Gorzej go sobie wyobrażam.Teraz oczywiście odbiór i ilość świadomości z jaką ktoś podchodzi do tematu to subiektywne odczucie dla każdego. Mi jego sztuka nie przeszkadza, ale nie chce jej w domu. Wolę ta ikonograficzna bo ona daje tez nadzieję, nie jest wyrwana z kontekstu. Ale im dłużej tutaj rozmawiamy tym bardziej subiektywnie rozumiem omawiana sztukę.

  96. Z obrazami Beksińskiego niebezpiecznie mieszkać.
    Z obrazami
    Kossobor niebezpiecznie mieszkać ludziom złym i pokręcony. Nie wytrzymują dawki .. muszą się ich pozbyć.
    To dwie całkiem inne sytuacje.
    Znakomite zderzenie zła i dobra. Takie – laboratoryjne.

    .

  97. Rozalia – czarny humor, owszem, ale przede wszystkim ze strony tych, co takie kino chcą robić, żyrować na nieszczęściu innych, w dodatku tworząc jakąś tandetę. I co oni w tym filmie pokażą?

  98. A ktore to te patriotyczne?

  99. A kto to jest Kossobor i jakie obrazy maluje? To takie fajne nazwisko, czy tylko pseudonim?

  100. Ale była geologiem i za to ją lubię.

  101. To wszystko prawda z ukazywaniem zła w kościołach, ale ważny jest kontest i cel, oraz umiejętność oceny. „Pasja” Mela Gibsona i „Siedem” David Fincher z Bradem Pittem w roli głównej. Tu makabra i tu makabra, tu o grzechu i tu o grzechu, ale kontekst, wymowa i wnioski dla widza skrajnie odwrotne.

  102. Ponad dwadzieścia pięć lat temu obejrzałem album Beksińskiego, robił wrażenie. Szczególnie dlatego , że stępiał wrażliwość. W moim środowisku metalowców, pankowców i innych dredmenów był lubiany ale bez przesady. Na technice malarskiej się nie znam, więc nie ocenię warsztatu, ale tematyka wskazuje albo na poskręcaną psychikę albo jakieś narkotyki.Obecnie chyba jest jeszcze mniej znany niż w latach 80 – 90. A wieczór płytowy, bo chyba tak się nazywała ta audycja radiowa w wykonaniu Tomasza Beksińskiego była spoko, puszczali całe płyty , wyboru nie było, tłumaczył teksty piosenek. Ot taka jedna z przypraw w tamtej zupie. Generalnie na plus ich oceniam.

  103. Przepraszam ale cz Pan trenuje Kyokushin? Ta Pańska wypowiedź tak by trochę świadczyła – bezpośrednie skutki kopania się po głowach w pełnym kontakcie.
    Oni wszyscy tak mają. A najlepszy jest ten Zen (skrót od Zenobiusz???).

  104. Nalezałoby chyba dodać do pełni obrazu, ze obydwaj b. niechętni Kościołowi (religii). Syn, jak opowiadała jego koleżanka, tak bardzo nie cierpiał kleru, że zawsze w Wielki Piątek umawiali się w jakiejś knajpie i obżerali mięsem (cyt. prawie dosłownie), mamusię traktował jak podczłowieka, babcie w popłochu uciekały, gdy dorosły wnusio wchodził na obiadek- opetany czy chory, ktoś powinien mu porządnie przy……ć.
    Tatuś przyjaźniacy się całe życie z Marią Turlejską i korzystający z pomocy (fałszowała wyniki referendum 1946), nikomu nie dziękujący, bo to zobowiązuje, syna nigdy nie zbił ani nie przytulił, a na koniec oglądał najbardziej świńskie pornole. Proszę tylko nie wytykać mi, że to plotki z magla, a przecież mamy do czynienia z artystami ( bo ten Tomeczek potem był dobrze opłacanym tłumaczem filmów) itp. itd. Książkę o nich napisała dziennikarka wyborczej, kto zdołal przeczytać tę historię juz ma parę godzin czyśćca zaliczone. To jest ciągle ta sama historia epatowania patologią. która ma być tzw.elitą.

  105. Do-kład-nie.

    Z patriotyzmy koszulkowego nie wynika NIC, prócz kasy dla producenta i sprzedawcy.
    A nawet w sensie patrotycznym – minus, bo u kupującego powstaje wrażenie, że oto zrobił coś dobrego i patriotycznego. I usprawiedliwia się, że więcej nie musi.

    A to jego zrobili … w konia. Ew. sam się zrobił.

  106. Pseudonim na salon24.
    W realu – j.w.

  107. Branża koszulkowa przypomina mi lata 80.Będąc w Indiach i koszulkę w reku widzę dziurę.Pytam sprzedawcę ” what is this ?” pada odpowiedź ” this is no problem ” i mam nowa koszulkę w ręku bez otworu wentylacyjnego 🙂 z uśmiechem na twarzy czmychaja końskie dawki emocji 🙂

  108. Książka o Beksińskich sprzedała się dobrze, to teraz ktoś chce zarobić na filmie, bo mu się zdaje, że zarobi.

  109. A ja mam gdzieś jego kupiony album.
    Wprawdzie na przecenie, ale żebym wtedy wiedział, kogo wspieram…

  110. Gdzieś pobrzmiewa nowoczesny, postępacki i wykoncypowany model, gdzie normą jest to, co uznam za normę, a stąd już niedaleko do zagubienia kursu. Wspomniał ktoś wyżej o Szkole Nawigatorów, ale nie wiem, czy takiemu kręcącemu się wokół własnego ogona jest ktoś w stanie pomóc, Kiedy busola takiego delikwenta zaczyna wariować to wpadnięcie na rafę jest tego dość oczywistą konsekwencją.

    Znajoma plastyczka w ramach praktyki studenckiej organizowała zajęcia plastyczne dla chorych w szpitalu psychiatrycznym. Na koniec praktyki zorganizowali wystawę. Dla jej wrażliwości nagromadzenie w jednym miejscu takich prac było wstrząsem. Nie było tam prac doskonałych technicznie, ale wyobraźnia, chora wyobraźnia wprost osaczała. Mówiła też coś o zmianie tematyki i sposobie jej przedstawiania w trakcie leczenia, ale specjalnie tego nie zgłębiałem, bo moja tępa wrażliwość wiele takich prac, jak tu wspominanego Beksińskiego, zalicza do produktów takiej właśnie terapii zajęciowej.

  111. Tez myslalam, ze przestala spiewac… cala rodzina ja lubilismy
    sluchac z adapteru „Bambino”… byla piekna kobieta i pieknie
    spiewala… reszte „arystuf” sobie daruje… ale Muniek chyba nawet
    ostatnio zaczal… Pana Boga odkrywac!

  112. Ssssakiewicze ze „zjednoczona prawica” potrzebuja kasiory. Te debile
    o niczym nie maja pojecia… do nich jeszcze nie dotarlo, ze dzis przecietny,
    inteligentny Polak ma ich w doopie… bo wie, ze… TV KLAMALA, KLAMIE
    i bedzie KLAMAC !

    Dla Ssssakiewiczowych to jest po prostu… NOZ NA GARDLE !!!
    Dla tych zlodziei z tego „detego” komitetu spolecznego nie wolno dac ani
    grosza… Polska wytrzymala 6 lat bez pomnikow smolenskich to i jeszcze
    wytrzyma… niech sie lepiej lobuzeria zajmie wyjasnianiem przyczyn
    tej… katastrofy!

    Zero pieniedzy dla darmozjadow od Ssssakiewicza… a jak tak bardzo
    chca stawiac te pomniki… to niech sami Ssssakiewicze, Lichockie, Czerwinskie, Wolskie, Ewusie Stankiewicze, €-Czarneckie, Janki Pietrzaki… nawet Labonarskie… i reszta wzmozonej merdialnej holoty niech robia zrzute …
    i odpiorkuja sie od narodu!

    Juz w ubieglym roku… mniej wiecej w tym samym skladzie… byl powolany
    komitet spoleczny do budowy… LUKU TRYUMFALNEGO… na 100-lecie
    bitwy warszawskiej 1920 roku…

    … jeszcze nie mam sklerozy… i nie zapomnialam o tych „odgrzewanych kotletach” – zlodziejskich „projektach” Ssssakiewicza… dzisiaj to widac jak
    na dloni… juz cegelki podrukowane, a jakze… zlodziejstwo juz tylko czeka
    na datki.

  113. Panie Wojciechu… pokaza zlamana brzoze… i smolenska mgle,
    ewenualnie… ewentualnie „wyliczenia” profesura „wielkiego”
    Jorgensena, meza… od jeszcze wiekszej „zatroskanej” patriotki
    Stankiewicz…

    … oczywiscie z partyzantki Ssssakiewiczowej !!!

  114. Odpowiadam. To byłoby samobójstwo.

    ? Musieli tak mnie skopać po głowie, że nie przypominam sobie.

    ? Oni

    cyt: Zen (skrót od Zenobiusz???).
    ?

  115. Nie, nie jestem wyjatkowa… tez kiedys mialam podobnie wyprany mozg
    jak dzisiaj spora czesc rodakow. Po prostu… przeszlam niezla szkole zycia,
    i w Ojczyznie i we Francji, troche widzialam… troche slyszalam… obserwuje to co dzieje sie wokol wyzbywam sie naiwnosci… nie ogladam sie na innych…
    za wszystko dobre i zle staram sie dziekowac Panu Bogu…

    … rodacy tez zmadrzeja… tylko bieda zacznie jeszcze mocniej do doopy
    zagladac.

  116. Tak, dlatego zawsze trzeba miec nadzieje, bo to, ze te oczy
    otwieraja sie… to jednak ogromna laska… ale i wielka praca… trzeba
    po prostu siac… a, z czasem plon bedzie wielki!

  117. Przeczytalam tego linka… bardzo ciekawy, choc dla mnie karate to… black magic… ale te
    rozne szkoly, style to naprawde ciekawe… raz sie zdarzylo, juz dawno temu jak bylam
    na wystepie takich sztukmistrzow od walk wschodu chyba z Chin na Torwarze…

    … to bylo naprawde super widowisko, chyba zaraz po Bruce Lee, ktorego „wejscie smoka”
    ogladalam chyba ze 7 razy…

    … a Valser… to naprawde ktos szczegolny i wyjatkowy… zreszta tu na blogu Gospodarz
    zmontowal taka wyjatkowa ekipe, ze… az strach!

  118. Zeby nie wiem kto i jakie peany pisal o Zdzisku… ja z cala stanowczoscia – tak samo jak pani – tego filmu nie obejrze!
    Widzialam te jego „sztuke” z galerii paryskich… Gospodarz trafnie napisal… to jest format, wersja,
    hagada… i przede wszystkim rachunek ciagniony !

  119. To jest cos przerazajacego… jak zyje nigdy nie widzialam takiego goowna… z piekla
    rodem… a zaczelo sie tak niewinnie. Bylam w jakims towarzystwie paryskim i ktos
    opowiadal, jakas pani, ze zdarzylo sie pare lat temu w Paryzu, ze Polka pracowala
    w jakiejs bogaaatej rodzinie… prawdopodobnie pejsatej… jako opiekunka starszej
    osoby… nie pamietam naprawde detali… no i rodzina po smierci chcac tej Polce
    podziekowac podarowala jej… wlasnie jakies goowniane dzielo tego calego Zdziska.

    Ona byla tak zszokowana i tak zdegustowana tym badziewem, ze po prostu odmowila
    przyjecia tego chlamu… rodzina dalej zachwalac, ze to… autentyk, numerowany,
    sygnowany… ze, to dzielo jej… rodaka… ze, to prawie „ostatni krzyk mody”… ze, toto
    prawie z 1000€ mialo kosztowac… w koncu ona miala powiedziec, ze jak to takie
    wartosciowe, to niech toto sobie zatrzymaja, a jej dadza pieniadze.

    Skonczylo sie na tym, ze podobno mieli jej dac czek na polowe wartosci tej „sztuki”!
    Takze ja wiem na 100%, ze w Paryzu nikt tego goowna nikt nie kupowal… u pani
    Nebraski napisalam, ze widzialam te Zdziska „sztuke”… ale tylko „wirtualnie”…

    … Mimimichnikk z polskojezycznym onetem wrzucil sporo jego „sztuki” do netu…
    to sie nie da spokojnie ogladac… to jest szuka dla takich zbokow jak ten Kajetan
    ostatnio… cos okropnego !!!

  120. Rachunek ciagniony… tylko i wylacznie… tyle Zdzisiek tej „sztuki”
    nasral… od metra!

  121. Ja bym nie polecał.
    Jak młódź czyta, to – obawiam/boję się – nie (d)oceni grozy.

  122. Wreszcie sie odezwales… a propos koszulek patriotycznych… Ssssakiewicz ich chyba
    nie wydrze… do smierci!

  123. zasypany jestem codzienna robota i nowymi tematami. od soboty znowu znikam na trzy tygodnie.

  124. Tak myslalam… ze, nie wiesz w co rece wlozyc… ze, na Malediwach czasu
    nie tracisz.

    OK, to wobec tego bozego powodzenia… i cierpliwie czekam na nowe wiesci.

  125. Odpuść, aby nie było za późno.
    Dość reklamy.
    ORTOGRAFIA leży !!!

  126. Czy T. Beksiński obracał się w kręgach ludzi pijących krew? Wiem że w Warszawie istniały takie, związane z jakimś zespołem muzycznym. Moje podejrzenia idą w stronę zespołu Clostelkeller z dziwną dziewuchą na wokalu, która swego czasu była radną z ramienia Mumii Wolności zdaje się…

  127. Droga Pani Paris, ja jeszcze pamiętam audycję w „Trójce” sprzed paru lat, w której Muniek opowiadał jak to „odkrywa” Tadeusza Mazowieckiego, największego tytana politycznego ostatnich stuleci. On widocznie ma takie znienacka przejściowe fascynacje…

  128. Tak… to przejsciowe fascynacje sa… artysta „do wynajecia”… ale,
    tak ogolnie to prosze pana chyba jakas „epidemia artystyczna”
    na to „nawracanie”… i „swiadectwa” zapanowala…

    … a tego Munka sepluna i „choragiewki”… to od samego poczatku
    nie trawilam.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.