Gru 162016
 

Zacznę od ogłoszenia, bo potem znów zapomnę. W sobotę 17 grudnia będę sprzedawał nasze książki na jarmarku Radia Wnet w dawnym budynku liceum im. Hoffmanowej., za hotelem Marriot. Jarmark zaczyna się o 9.00 a kończy około 14-15. Zapraszam. Będę miał nową, holenderską Szkołę Nawigatorów.

Coś mnie wczoraj podkusiło i poszedłem na wykład poświęcony chrześcijańskiej symbolice w twórczości Tolkiena. U nas na wsi to było, student taki dla dzieci to zorganizował i nawet przyszło trochę osób. Po wysłuchaniu wykładu wiem już na pewno, że w twórczości Tolkiena nie ma żadnej chrześcijańskiej symboliki, jest tam natomiast całe mnóstwo symboli bardzo od chrześcijaństwa odległych.

Zapamiętałem trzy i myślę, że one w zasadzie załatwiają całą sprawę i unieważniają jakąkolwiek dalszą dyskusję na ten temat. Oto cały świat Tolkiena został stworzony przez wymyślonego przezeń boga, którego imienia nie zapamiętałem. Ów bóg przekazał swoim podwładnym, jakimś niżej uorganizowanym istotom formułę tego świata i była to….uwaga….sekwencja dźwięków. Jaki, przepraszam związek może być pomiędzy sekwencją dźwięków, a frazą na początku było słowo, ono było na początku u Boga i Bogiem było słowo. Pomiędzy formułą muzyczną a słowem zieje przepaść nie do zasypania, tak jak pomiędzy diabelskimi skrzypkami wręczanymi pijanemu chłopu na rozstaju dróg, a kazaniem proboszcza z Lipiec Reymontowskich.

Kolejna sprawa to nazwa kopalni, w której urzędują krasnoludy. Do tej kopalni schodzi Gandalf z całą załogą i załatwiają tam jakieś sprawy. Właściwie jest to miasto podziemne, a jego nazwa jest taka sama jak nazwa góry na której Abraham miał ofiarować Izaaka – Moria. I to, według naszego wykładowcy, jest taka biblijna paralela. Jaka znowu do jasnej cholery paralela. Moria z Biblii to góra, a Moria z Tolkiena to dziura w ziemi. Z góry do nieba, gdzie jest Pan Bóg mamy kawałek drogi jedynie, a z podziemnego miasta do nieba jest bardzo daleko. Bliżej za to jest z tego miasta do miejsca gdzie urzędują stworzenia rozdające cudowne skrzypki na rozstajach dróg głupim chłopom.

Sprawa trzecia to pierścień. Ten jest u Tolkiena symbolem grzechu. Super, tyle, że w naszej kulturze pierścień nie jest symbolem grzechu, jest symbolem miłości po grób. I to w zasadzie tyle. Wiem, że nie zwalczę tego Tolkiena i ludzie dalej będą go lansować podpierając się kulawą wersją wydarzeń opowiadającą o jego katolicyzmie. Tolkien to urzędnik imperialny, a jego książki zaludnione są stworami z celtyckiej mitologii. I to widać gołym okiem, nie trzeba tu nic dodawać. Szukanie tam jakichś głębi, do tego jeszcze chrześcijańskich, to pułapka. Wpadają w nią ludzie z dysfunkcjami, które dość łatwo zdiagnozować, opisać i wykorzystać. Na koniec wykładu padło pytanie do prowadzącego – który bohater podoba mu się najbardziej? Gandalf oczywiście….jakiż inny bohater mógłby się podobać biednemu studentowi co po wsiach z wykładami chodzi.

Jedna rzecz mnie tam setnie ubawiła, ponieważ publiczność była w większości młoda, pan prowadzący ubarwiał swój wykład różnymi młodzieżowymi wyrażeniami i w pewnym momencie rzekł, że zanim te różne Gandalfy nie pojawiły się w Śródziemiu, to panował tam niezły syf. Ja myślę, że u nas też panuje. I będzie nadal panował, póki nie wyznaczymy sobie jakichś priorytetów i celów do osiągnięcia, w krótszej i dłuższej perspektywie. Cały ten syf Śródziemia będzie tu z nami….

Zmieniam teraz temat, bo nie ma co się dłużej dręczyć Tolkienem. Zajrzałem dziś rano na salon i przeczytałem notkę Kłopotowskiego. U niego jest jeszcze gorzej niż w tym Śródziemiu. Informuje nas pan Krzysztof, że przez tego cholernego Tumpa, kłamcę i dziwkarza, Putin zajmie Polskę, a jego żołnierze napoją swoje czołgi i samoloty w szczecińskim gazoporcie. Wywnioskował to pan Krzysieniek z tego, że Trump już zapowiada iż nie będzie się ochrzaniał w sprawie Tajwanu, który obiecał chronić, ale jeśli coś tam ugra od Chin to nie ochroni. Pod tekstem pana Krzysieńka wpisują się sami polityczni mędrcy z Lchlipem na czele, którzy potwierdza wszystkie panakrzysieńkowe rewelacje. Cóż ja na to? Jeszcze raz chciałem przypomnieć początek rządów Obamy, kiedy to Terlikowski już, już wznosił ręce do góry, żeby się poddać rosyjskim żołnierzom wkraczającym wskutek resetu na ziemie polskiej, a ludzie tacy jak Kłopotowski i Lchlip patrzyli z nadzieją w przyszłość, albowiem Yes we can…Dziś jest na odwrót, Terlikowski będzie się bronił do upadłego plastikowym nożem ukradzionym z telewizyjnej stołówki, a ci dwaj popadli w stupor i oczekują najgorszego. Wnioski z tego zachowania są oczywiste – nic się nie stanie i nic się nie zmieni, albowiem światowa polityka przestała chwilowo bezpośrednio nas dotyczyć. To znaczy znaleźliśmy się po właściwej stronie, dali nam fuchę w magazynie i mamy jeździć wózkami i przesuwać półki. I tak do momentu, kiedy coś się nie zmieni. O co więc chodzi Kłopotowskiemu i jemu podobnym? O to, że ich rola jako autorytetów politycznych dla maluczkich właśnie się skończyła. Być może nawet pieniążki na pisma, w których produkował się pan Krzysieniek zostaną cofnięte. Nie wiem tego z całą pewnością rzecz jasna, ale gwałtowność z jaką ocenia on Donalda Trumpa mówi nam, że coś jest na rzeczy. Ja nie będę się teraz znęcał nad przenikliwością ocen pana Krzysztofa, bo ona, podobnie jak wartość tych ocen znana nam jest od dawna, ale zwróćcie uwagę na to, jak kształtują się podziały. A jak już zwrócicie to będziecie wiedzieć, co jest ich osią. Nie Donald Trump bynajmniej i nie Władimir Putin, a sprawy znacznie bliższe ciału.

W związku z poglądami politycznymi pobili się wczoraj ludzie kultury. Konkretnie zaś Olbrychski z Chodakowską. Oboje się znają i „lubieją”, ale coś im się stało na starość i pani Chodakowska, uczennica Siemiona i Grynia, starych komuchów, została pisówką, a pan Daniel światowiec i bon vivant doby Gierka, człowiek cały ulepiony z idei wolnościowych został przeciwnikiem PiS. Jasne jest dla każdego, że oboje ci państwo wyturlali się z jednego koszyka. Ich spory i różne przekładańce zaś nie mają dla nas tutaj, ludzi poszukujących prawdy na poziomie płyt tektonicznych najmniejszego znaczenia. One mogą mieć znaczenia dla Kłopotowskiego, Terlikowskiego czy jeszcze kogoś z tej, przepraszam za wyrażenie, drużyny pierścienia, a to z tego względu, że tam wśród nich liczy się każde „sławne” nazwisko. Ławka zaś jest krótka i wszystko co da się przerobić na „nasze” od razu zyskuje na wartości. Stąd też pyskówka pomiędzy Olbrychskim a Chodakowską zajęła topowe miejsca w portalach.

Wszystko to naraz przekonuje mnie, że możemy spokojnie zajmować się swoimi sprawami, bo nikt nam nie będzie przeszkadzał. Jedni nie będą przeszkadzać, bo zajmą się Tolkienem, inni bo zajmą się Trumpem, czyli prawdziwą, wielką polityką, na której się znają, a kolejni w ogóle nie skumają o co nam chodzi. Jeszcze raz więc powtórzę – góra stoi.

Chcemy wydać w nadchodzącym roku wielki i bogaty album o Sacco di Roma, czyli spaleniu Rzymu przez protestantów w roku 1527 i na ten projekt potrzebujemy pieniędzy, bo sam nie zgromadzę takiego budżetu. Autorem tej pracy będzie Tomek. Jeśli ktoś ma taką wolę niech pomoże. Oto numer konta:

 

41 1140 2004 0000 3202 7656 6218


Wszystkich tradycyjnie zapraszam na stronę www.coryllus.pl i przypominam, że do 1 stycznia trwa duża promocja na niektóre tytuły. 

Targi Bytomskie odbędą się w przyszłym roku w pierwszy weekend czerwca, wszystkich już teraz serdecznie zapraszam

 

Przypominam, że nasze książki są dostępne w następujących punktach: księgarnia Przy Agorze, sklep FOTO MAG oraz księgarnia Tarabuk  

  90 komentarzy do “Cały ten syf Śródziemia…”

  1. Bardzo mi się podoba to co napisałeś. Bardzo:) . W związku z tym wracam na mój pagórek, bo tam mam swoją robotę. Trzymam Cię za słowo, że możemy spokojnie zająć się swoimi sprawami.
    I że inni nic nie skumają:).

    .

  2. Panie Gabrielu, Tolkien w młodości stwierdził, że Anglia, w porównaniu z innymi krajami (np. skandynawskimi), ma słabo rozwiniętą mitologię. Postanowił więc ubogacić/”stworzyć” angielską mitologię. Stąd Śródziemie.

  3. I teraz oni żenią ten kit wszystkim naokoło, w tym Kościołowi…

  4. 100/100 nic dodać…ludzi poszukujących prawdy na poziomie płyt tektonicznych. Ja pamiętam p. Olbrychskiego jako człowieka nawróconego do Pana Boga…to był wczesny Jaruzelski. Teraz myślę, że to były „działania operacyjne”!

  5. tak jest góra stoi i dwa dodać dwa jest cztery i tych norm się trzymajmy a czytywanie pierdół w p… pismach możemy sobie darować, no bo po co to czytywać? dla śmichu? – są lepsze zabawy

  6. Przecież Tolkien po prostu zerżnął z mitu o Nibelungach czyli mitologii germańskiej. Jak ktoś się z nią zapozna to od razu zrozumie stosunek Wikingów do Kościoła.

  7. Lubię książki Tolkiena. To naprawdę fajna rozrywka, ale nic poza tym. Mieszanie treści z tego świata z Biblią to jakaś choroba (u niektórych wręcz obsesja). Po co to robić skoro jest Biblia pełna treści tak mądrych że Tolkienowi pozostały tylko elfy i orki? Żeby dzieci chętniej czytały? Ludzie którzy to robią nie wiedzą co czynią, albo wiedzą i tym gorzej dla nich.

  8. Kiedyś czytałam artykuł we Frondzie na ten temat. Władca Pierścieni jako literacka wersja Apokalipsy św Jana. Jeśli powstanie orków można było porównać do buntu Lucyfera i jego aniołów, to za groma nie mogłam się doszukać analogii w przypadku Jezusa, ponieważ Gandalf, który w jaskiniach Morii spadł w przepaść za demonem, leżał tam trzy dni i powrócił mocniejszy i potężniejszy w żaden sposób nie może odpowiadać Jezusowi Chrystusowi. A gdzie pogromczyni mocy piekielnych? Która miałaby to być postać? Galadria? Bzdura. Ale przyznaję, że ponieważ lubię fantazy, to bardzo lubię to oglądać. Bez eksytacji wartościami chrześcijańskimi, oczywiście.

  9. -Gandalf, chodzisz do spowiedzi.
    – Nie.
    – A Pan Bóg czeka zmartwiony jak ci uchodźcy w obozach.

  10. Mitologia Tolkiena nie jest żadną alegorią chrześcijaństwa. Jest czymś wymyślonym, jak wszystkie mity. Początkiem nawracania się jest odrzucenie mitów i szukanie prawdy rozumem, z pomocą łaski Bożej.

  11. Muzyka, więc proporcje, czyli Platon, czyli jego nauki niepisane, czyli Pitagorejczycy, czyli sekty orfickie, czyli… Wielki Budowniczy. To w sferze symbolicznej -liczba- zamiast -słowo-, nie wiem jaka jest realna waga takiego podziału formalnego, ale on w filozofii występował, aż przyszedł Derrida i stwierdził, że to w sumie nie ma sensu 🙂

  12. Dosknale. I o taki pomysl chodzi! Jako odtrutke na np wczorajsza Umer i tego z Krakowa

  13. Co sprzedaje ten Derrida, bo do dziś nie mogę się zorientować?

  14. Coś fantastycznego:
    https://www.wprost.pl/swiat/10035075/Kuba-chce-zwracac-pozyczki-rumem-Splata-jednego-dlugu-zapewni-alkohol-na-stulecie.html
    Ciekawe jak „nasi” odnoszą się do spłat długów i komu pożyczaliśmy …

  15. dźwięk ten jest w filmie z de niro, podopieczny mówi coś o dźwiękach – http://www.filmweb.pl/film/Stone-2010-509843

  16. na filozofię musi Pan patrzeć jako na proces równoległy do wszystkiego innego:

    1. etap: fil. klasyczna, transcendentna, metafizyka, prawda, sprawiedliwość, ziemia, katolicyzm, sztuka sakralna, Święci

    2. etap: fil. krytyczna, transcendentalna, teoria poznania, prawda jako fenomen, sprawiedliwość jako fenomen, reformacja, sztuka teatralna, luminarze

    3. etap: fil. języka, subiektywizm, nie ma prawdy, sprawiedliwość społeczna, okultyzm, sztuka jak czarna msza, autorytety i eksperci (mianowani)

    A Derrida i jego dekonstrukcja ? To kolejna fala motłochu szturmującego kościoły, złoto już wynieśli wcześniej, teraz wynoszą sens.

  17. The Catholic Church and Modernism (Kościół katolicki i modernizm) – Bp Donald J. Sanborn

    Wykład z tłumaczeniem na język polski dostępny jest pod linkiem:
    http://ultramontes.pl/The_Catholic_Church_and_Modernism.mp4

  18. Cały ten syf Śródziemia… był bardzo umiłowany przez dzieci-kwiaty w USA i one właśnie spowodowały, że Tolkien wrócił do popularności.

  19. Zajrzałam na salon i mi ręce opadły.
    Tolkien to jeśzykoznawca porównawczy…tym się zajmował… jako ćwiczenie akademickie stworzył język elfów…a będac też po literaturze staroangielskiej ….miał pod ręka tę całą celtyckość.
    Od jego strony – jasne czemu jemu tak wyszło.
    I można to czytać… jeśli się lubi takie zabawy…kiedyś mi się go dobrze czytało…

    Ale przecież Gabriel wyraźnie pokazuje do czego dziś ten autor ma słuzyć… Dla takich ambitniejszych rodziców …co chcą zeby dzieci czytały…i nie serie o wampirach, czy co tam akurat ,,chodzi,,…

    Chyba jestem za tym by radykalnie zakazać nauki czytania….aż dzieciak nie wykuje na blachę KATECHIZMU…i jeszcze paru innych …Psalmów …np….

    Możemy się bawić i czytać co kto lubi…jeśli rozumiemy czym to grozi. Dziecku lepiej dobierać lektury….LEPIEJ.

    Ja czytałam ,,jak leci,,, ale Bóg łaskaw. Nie szukałam Go w eksperymentach tylko Piśmie. Jakoś miałam hm…wyczucie czy poczucie , gdzie Go nie ma.
    Tego studenta należało pogonić ze wsi……………..>>>>>>>>>>>>

    .

    .

  20. Tylko jak to sprawdzić Pani Marylo kto gotów do takich lektur a kto nie? Żadna szkoła tego nie zweryfikuje i każdy ma swój rozum. Już pomijam fakt że jak w domu nie przeczyta to świat mu opowie o śródziemiu i nie tylko… Że też nie znalazł się chodź jeden żeby temu studenciakowi przerwać i wyjaśnić co wyprawia.

  21. Dlatego …przed… nauką czytania wykuć na pamięć Katechizm itd.
    A dorosły… Bóg dał wolną wolę.

    .

  22. Mnie tez sie podoba… zawsze mi sie podobaja wpisy Pana Gabriela… dla mnie sa rewelacyjne!
    Jak ten jelop Klopotowski… ostatnio robiacy za krytyka filmowego przerzucil sie teraz
    na „znafce bierzonczki”… to musi… koniec swiata byc blisko, Pani Marylko!

    Ja przelecialam tylko okiem ten jego nawiedzony wpis o polityce Trumpa… jego tekstow
    nie dawalo sie czytac… czasami tylko czytalam komentarze… ale juz od jakiegos dluzszego
    czasu nawet debilnych komentarzy nie da sie czytac!

    Ta nedza jaka wylazla w calej okazalosci przez Klopotowskiego i tych wszystkich tam
    „kometujacych”… tylko w swietle fenomenalnych wpisow Pink Panther’y… to zwyczajnie
    OBCIACH i ZENADA… t to jest baaardzo dobry znak… lepszego nie trzeba…

    … a my wszyscy smialo… ze zdwojona sila… mozemy zajac sie wylacznie naszymi, polskimi sprawami!

  23. Exactement! Szkoda czasu!

  24. Nigdy nie lubiłem Tolkiena…intuicyjnie,ale Polonia Christiana pozytywnie o nim pisała…myslałem,że mam mylne odczucia ale chyba nie.

  25. Ziemniakami,spirytusik mozna pędzić.

  26. Bo albo się lubi fantastykę, albo nie.
    Mnie szybko zainteresowała jej funkcja społeczna. Były całe segmenty, to wcale nie jedną półka.
    No ale to mój drugi zawód, wiedzieć takie rzeczy.

    Jego się czyta dużo lepiej niż wiele innych … Ale to nie jest przymus. Wybór:).

    .

  27. Ja się na czytanieTolkiena nie załapałam. Chyba byłam już za stara.
    Ale teraz wszędzie ponoszą się elfy, w filmach dla małych dzieci, i dla starszych i dorosłych. U niektórych potrafią kompletnie zawładnąć wyobraźnią a nawet osobowością. Trochę to chore.
    Ale jak już wspomniałam, pewnie jestem za stara.

  28. Nie patrzyłam nawet…. Gabriel ma ,,oko,, na takie ewenty. Więc po prostu szkoda moich oczu.

    Już tu pisałam nie raz, nasz Gospodarz to dla mnie zastępcze oczy.
    Choć nie wiem czy jest z tego powodu szczęśliwy, że to wszystko czyta? Taka robota, że tak powiem.

    .

  29. To prawda,albo się lubi albo nie.Też czytałem jak leci,fantastykę omijałem.

  30. Ale ja go czytałam…w latach 80 tych. Wtedy go wydano po polsku.
    Teraz już bym nie czytała.

    .

  31. On mi jedną rzecz znakomicie zilustrował.
    Jak wygląda świat bez Boga. Bohater zostaje na końcu wyprawy sam.
    Sam.

    Ja wiem, że gdy ludzie mnie opuszczą, gdy nie wytrzymają czuwania, jak Apostołowie w Ogrójcu i zasną …. Zawsze będzie że mną mój Bóg.

    Nigdy nie jestem sama.

    .

  32. Gdybym go czytała, to wcale bym takich wniosków nie wyciągnęła, bo mój ówczesny świat był bez Boga. Nie skapnęłabym się, że coś jest nie tak. Na szczęście dla mnie, literatura SF mi się nie spodobała. Kilka książek przeczytanych w wieku nastu lat i potem jeszcze jakieś pojedyncze przy okazji. Dlatego pewnie fantasy mnie nie zainteresowało.

    W sumie lepiej dla mnie, że się tym nie fascynowalam, bo pewnie trudniej byłoby mi się nawrócić.

  33. Te panoszace sie elfy… to rzeczywiscie skaranie boskie… Francja juz placi straszliwa
    cene za ten obled, a zaplaci chyba jeszcze wieksza… my Polacy, a byc moze wiekszosc
    z nas majaca podstawe w postaci katechizmu KK… obroni sie przed tym zatraceniem…
    oczywiscie z pomoca laski bozej… jak wspomnial wyzej 3 Korony.

  34. Gospodarz jest jak hydraulik, który czyści rury kanalizacyjne. My patrzymy podziwiając, i czasem podajemy mu narzędzia. Uczmy się, bo przez całe życie będziemy tylko narzędzia podawali.

  35. Rzeczywiscie lata 80/90… to byl szal na tego Tolkiena. Moj byly maz bardzo
    rozczytywal sie w nim… namawial takze i mnie, ale mnie taka wydumana
    mitologia… takie fantazy czy inny s-f nie kreca… do dzis nie lubie
    takich glupot… i juz nie polubie.

    Rzeczywiscie sporo moich znajomych czytalo go… ale nie bylo takiego
    przegiecia, szajby i odlotu jak dzisiaj… dzisiaj to tylko na ten obled kaftan
    i Tworki!

  36. Chyba tak, Pani Marylko… trzeba lubic fantastyke. Ja niestety od malego jej nie lubilam.
    Chyba to zasluga rodzicow i dziadkow, ktorzy ciagle mnie przed roznymi glupotami,
    niepraktycznymi i nieprzydatnymi w zyciu ciagle napominali… nawet bedac w doroslosci
    tez napominali i przestrzegali… wzgledem swojego doswiadczenia.

    Dlatego dla mnie juz nie straszne zadne „ulepszone” wersje Tolkiena czy kolejne
    „przygody” Harry Poter’a.

  37. To jest niesamowite, ale w całym swoim życiu miałam okazję tylko raz zachwycić się czymś kubańskim, a jestem pewna że oprócz cygar, których jako nie palaca i rumu, który piłam rzadko, produkowali coś dobrego. Po prostu do nas nie sprowadzali. Tak myślę. A tym fantastycznym frykasem była czekolada rumowa z rodzynkami. Wybitnie pyszna i różniąca się od innych. Folia na tabliczce była złota, a opakowanie z wydrukiem jakiejś starej mapy, w kolorach pomarańczowo-brązowych.

    Z artykułów przemysłowych nie pamiętam nic kubańskiego. Zero.

  38. Bardzo dobrze Panią rozumiem…

  39. Te nasze zainteresowania – to w sumie – bardzo ciekawa sprawa…
    i wielka tajemnica. Oprocz tego, ze ciagle bylam napominana
    w domu rodzinnym to mialam tez wieeelkie szczescie do nauczycieli,
    poczawszy od szkoly podstawowej… wspaniala wychowawczyni
    w klasie 1-4, moja nauczycielka od polskiego… bardzo wymagajaca, sroga, konsekwentna i sprawiedliwa… bardzo pilnowala abysmy
    czytali lekury szkolne.

    Kiedys juz wspomnialam, ze nie przydarzylo mi sie czytac duzo
    ksiazek… no tak wyszlo, i juz… ale praktycznie dzieki mojej dzis
    sp. nauczycielce od polskiego w 8 klasie przeczytalam 2 kapitalne
    ksiazki… „Krystyne corke Lawransa” i „Ojciec Goriot”… ksiazki te
    czytalam jednym tchem i zrobily na mnie niesamowite wrazenie…
    po przeczytaniu takich ksiazek na „dzien dobry” nie moglo byc mowy,
    ze zaczne czytac fantastyke.

  40. Co do Morii to jest to nazwa królestwa krasnoludów i obejmuje górę i podziemia. Ja nigdy nie czytałam literatury fantasy nie lubię jej, ale Tolkien jest wyjątkiem (no i Narnia). Pozdrawiam

  41. Paris:) czytałam całego Balzaca….wsztstko….i Krystynę… Przed Tolkienem:)))

    To nie tak…..ja czytałam wszystko …teraz od paru lat już prawie nie…i tu Gabriel idzie po tych półkach, które mnie ominęły….

    Nigdy się nie przeczyta wszystkiego….
    U mnie był szczególny zestaw okolicznosci…Nie umiem ocenić jak jest u normalnych ludzi….:)))

    .

  42. tak, coryllus jest naszym diagnozującym peryskopem

  43. problem można zdefiniować tak: czym wypełniać czas lub czym zajmować umysł – w celu przeżycia;- i gdzie warto szukać wartości, ktore są godne uwagi; jedna z odpowiedzi to: na tym blogu

  44. mnie nie udao sie ‚strawić’ nawet połowy pierwszej strony;- cos mnie odrzucalo od tego typu pismiennictwa

  45. Ale ja NIE libiłam fantastyki. Nie w tym rzecz. Najpierw czytałam wszystko, bo tak się złozyło…
    Potem – też zawodowo, przez kilka lat.

    A to co się nazywa fantastyka…. tam był ogromny dział : konstrukcja społeczeństw.
    To co socjolodzy i ich zleceniodawcy wymyślali, badali…to autorzy opisywali w s-f.
    A w PRLu …skąd miałam mieć , nie będac socjologiem , dostęp do tych pomysłów? Do wiedzy, ze takie są…
    No i widać, ze się je na nas testuje….

    To było zdobywanie wiedzy , co się dzieje w świecie wielkich planistów społeczeństw…a nie zamiłowanie do S-F.

    Nigdy nie czytałam jakichś bzdur ….jak walczą na świetlne miecze… Choć i te książki mają swoją funkcję społeczna.

    Jestem o pokolenie starsza od Gospodarza…to i dawniej zaczęłam obserwować..
    Ktoś pamięta co robił Gabriel w poprzednich latach? Czytał te imperialne powiesci itd….

    .

  46. z fantastyki to przeczytałem i pamiętam „Piknik na skraju drogi’ Strugackich; no a na co dzień czytuję fantastykę sądowo-prokuratorsko-urzędniczo-adwokacką; – to jest science fiction, że hej!!! pointa: bo ani science tylko fiction w celu wydrapania kasy z frajerów co uwierzyli w ‚niezawisłość i niezalezność’ oraz w prawne państwo o nazwie RP

  47. nowy temat fantasy „jedwabny szlak i imperium od morza do morza’ – tak samo dobry jak Tolkiena światy no i w tle dobrzy wojowie przeciwko złym wojom co to spaskudzili raj; już drukują wersje i gotują trasy do odczytów, no i bilety po umiarkowanej cenie ale na abonamentowy przymus

  48. popatrzcie jak funkcjonuje polskie państwo – toż to odbicie fantastyki bez cienia pojęcia science – są upiory i ich królestwa, etc – a na dole ten glupi lud co to wszelką fantasy weżmie za objawienie i jeszcze kupi a jak nie kupi to się go złupi, i tyle

  49. no, elfy to podatki pobieraja i deklaracje sprawdzają oraz konta bankowe;- toz to taki własnie świat nas otacza

  50. poważna inicjacja literatury s-f na rynku w Polsce odbyła się w latach 70-tych, jako doznawanie kultury z zachodu a i ze wschody tez pisali s-f, u nas był klasyk Lem i dlugo, dlugo nic

  51. prawda i sprawiedliwość jako fenomeny/zjawiska rzadkie, że z pogranicza błędu statystycznego;- i obydwa byty relatywne traktowane jako opium dla mas

  52. jest kilka tekstow i to niedługich, ktorych znanie na pamięć sie docenia w chwilach prób i życiowych egzaminów; – Aniele Boży stróżu mój ….

  53. Napewno szczesliwy nie jest, ale z racji zawodu… doskonalej znajomosci
    „mechanizmow” rzadzacych srodowiskiem dziennikarskim, a takze ogromnej wiedzy, oczytania… nie wyobrazam sobie aby nie mial „oka”… na te zaklamane
    presstytutki…

    … voila… to nasz doskonaly PERYSKOP !!!… i jednoczesnie wysmienity
    DZIENNIKARZ !!!

  54. jako fenomeny w sensie nie istniejące obiektywnie

  55. Ja tez z Polski nie pamietam zadnego produktu kubanskiego. We Francji natomiast
    sa oryginalne cygara kubanskie… pierunsko drogie… te najlepsze, jakie widzialam byly
    w przedziale cenowym od 20-75€ za sztuke… podobno byly tez cygara na indywidualne
    zamowienia, czyli jeszcze drozsze, ale juz takich szczegolow nie poznalam.

    Dzieki sasiadce Esmeraldzie z Kostaryki kupuje rum kubanski do herbaty… jak jestem
    chora… herbatka z rumem jest bardzo dobra na lekkie przeziebienia, takie na samym
    poczatku choroby… ale prawdziwy rum z Kuby nawet we Francji jest bardzo ciezko
    kupic… w sklepach jest pelno rumu, ale z bylych kolonii francuskich… najwiecej
    z Martyniki, Dominikany… ale to nie to samo co kubanski… dla mnie ma piekny
    zapach w goracej herbacie… no i jest zdecydowanie mocniejszy 60-70%… podczas
    gdy inne „francuskie” rumy to moc max. 55%.

  56. Na to im tym debilom wychodzi i jeszcze chca zebysmy w to wierzyli…
    po prostu KRAINA GRZYBOW…

    … i opium dla naiwnych idiotow!

  57. W latach 70-tych czytałam s-f, zapamiętałam opowiadanie, w którym główny bohater miał jakieś na onczas dziwne gadżety. Np. zminiaturyzowana słuchawkę, zdalny odbionik w uchu, a jego sparaliżowana żonę wyleczono przez wszczepienie w rdzeń kręgowy komórek macierzystych.
    Dzisiaj to normalka. Przynajmniej słuchawki, przeszczep komórek jest jeszcze eksluzywny.

  58. No więc mnie te gadżety z przyszłości całkiem nie interesowały. No ale ja studiowałam fizykę… To inny sposób patrzenia.

    Mnie te ,,konstrukcje społeczeństw,, interesowały .Taka inżynieria …dlatego nic mnie nie dziwi.
    Tak jak ,,prorokowano,, cuda techniki…i są.
    Tak ,, prorokowano,. ,,jak ma wyglądać społeczeństwo….i nam to przecież robią.

    .

  59. Czytałam pewną książkę, to było albo w latach 80-tych, albo na początku 90-tych. Koleżanka mi pożyczyła. Jak zaczęłam ją czytać wieczorem, to nie mogłam się oderwać. Skończyłam ok. czwarej nad ranem. Gdyby ta książka była moja, to bym ją ze złości wywalila przez okno.

    Bohaterami jest kochająca się para. Mężczyzna i kobieta. No i oni przeżywają różne straszne przygody i zdarzenia na nieznanej planecie. Wszystko tam im zagraża, np. rośliny chcą ich pożreć itp. Mężczyzna w końcu zawsze ratowal swoją kobietę z każdej najstraszniejszej opresji. Opisane to było świetnie, albo trafiło na chwilę mojej słabości.

    No i na trzy strony przed końcem książki, okazało się, że to był opis przyszłości. Małżeństwo miało tak dobre, ale nudne życie, że udali się po taką usługę, która zapewni im dużo adrenaliny. Ułożono ich w wygodnych fotelach, ubrano w specjalne gogle (teraz to normalka vide gry komputerowe) i zainscenizowano im wspólne przeżycia, tak jakby to była prawda. Kobieta poczuła się zadbana i doceniona, a potem kiedy już zostali rozebrani z tych kombinezonow i gogli, wrócili do swojego świata na nowo zakochani.

    Ale ja wtedy byłam w……na, że tak się dałam nabrać. Noc zarwałam na te brednie. To była ostatnia moja książka s-f. Koniec!!!

  60. Bardzo lubię aromat rumowy. Ale sam rum na pewno jest lepszy. 🙂
    Kupowałam rum, ale to w ogóle nie było do rumu podobne. Po prostu mocna wóda. Żadnego aromatu. Jak tak to ja już wolę Żubrówke.

  61. No jasne….:)
    Na salonie ktoś w tych dniach dał link do jakiejś informacji o takim szczęśliwym społeczeństwie….właśnie teraz projektoeanym dla nas…No chyba to z Danii było… Świeżą wiadomość ktoś wrzucił.

    W sumie nie chodzi o sf.
    Chodzi o czytanie jak takie.
    Wyżej Odys pytał co zrobić żeby czytano to co nad buduje.. On to jakoś inaczej tsm sformułował…
    I ja napisałam, zanim się dzieciak nauczy czytać ma znać super na pamięć Katechizm…i parę innych tekstów…

    Pisać będą zawsze różności.. Przecież my dziś o Tolkien ale są inne durne i szkodliwe czytała.

    Jak pisałam… najpierw z potrzeby zajęcia ale potem już zawodowo czytałam wszystko.

    Paris wspomniała Balzacka. To jest blisko sto tytułów… Komedia Ludzka…chyba taki tytuł cyklu…
    Są jakieś nie przeliczone kilometry półek z książkami.

    Tak naprawdę lepiej żyć realnie niż czytać całe życie.
    Kiedyś tu Gabriel napisał. Czemu On czytał…. Może ktoś pamięta.
    Ja pamiętam….bo ja miałam podobny powód.

    Ale skoro już tak…można zrobić z tego użytek… dobry lub zły.

    .

  62. Aha:)) coś mnie jednak ominęło:)))

    Nie czytałam prostych romansów… jakieś na próbę może że trzy… A kobiety znajome głównie… Bo to ,, takie życiowe,, :)))

    .

  63. Pewnie, ze nie da sie przeczytac wszystkiego… to niemozliwe.
    Mysle tez, ze „czytalnosc” u normalnych ludzi jest tez trudno ocenic,
    a moze nawet jest to nieocenne… to sa raczej „sprawy” indywidualne, ale napewno znaczenie ma srodowisko, no i napewno tzw. 6 zmysl
    „przypadek”… przeczucie… wiedza… itp.

    Ostatnio dosc duzo rozmawiane bylo na blogach Gospodarza
    i Pana Osiejuka o ksiazkach, ich tresci, przekazie, autorach…
    ja musze powiedziec otwarcie, ze wszyscy wymienieni podczas
    tych dyskusji autorzy i ich ksiazki sa mi absolutnie OBCE… ja
    np. o tym calym Dale czy Dhale to dopiero pierwszy raz przeczytalam
    u Pana Krzysztofa na blogu… i co wiecej z perspektywy czasu
    nie zaluje tego nawet na jote…

    … jednak najwazniejsza rzecza jaka jawi sie z tych dyskusji ogolnie
    to zamilowanie do czytania… i przede wszystkim madrego czytania
    madrych ksiazek… bo chlamu jest zatrzesienie…

    … zeby czegos z tego czytania sie nauczyc… bo wiedzy i prawdy
    nikt nam nie odbierze, a zastosowanie bedzie miala zawsze…
    i ciesze sie bardzo, ze oferta ksiazkowa Gospodarza stale sie
    powieksza… bo te ksiazki wszyscy moga czytac „w ciemno”!

  64. dokładnie to samo chciałem napisać, przecież on tego nie krył, że dorabia imperium m(k)itologię

  65. Właśnie to jest najbardziej zaskakujące Paryżanko. Ten ekwiwalent „wartości” jaki ludzie „odnajdują” w tego rodzaju produkcjach, ale Biblię i wiarę w Boga uważają za zabobon… I to ludzie wydawałoby się dorośli, doświadczeni życiem a nie jakieś tam dzieci… Dla mnie to jest niepojęte. Bajka o elfach i orkach jako księga mądrości a Gandalf czy inny zmyślony stwór jako wzór do naśladowania.

  66. No i z pewnością nie jest to poradnik życia 🙂 ot lektura jakich wiele człowiek w życiu przemielił… nie klękając jak przed jakimś objawieniem

  67. I żaden się nie zająknie o brutalnej rzeczywistości, czyli na dzień dzisiejszy o jednolitym podatku i niezrównoważonym rozwoju za pożyczone pieniądze, tylko liczy że hobbit zdąży zniszczyć pierścień zanim mordor uderzy 🙂

  68. Teraz skumalam… czyli Pani interesowala sie tym s-f z punktu
    socjologicznego… czyli cybernetyka… zarzadzanie i manipulowanie,
    oszukiwanie calych narodow… itp…. to rzeczywiscie pasjonujace
    zajecie dla „wielkich planistow” swiata… wazniejszych od Pana Boga…

    … dlatego tak cudowny jest ten THINK-THANK Gospodarza… ten
    BOZY UNIWERSYTET, ze dzis mozemy dowiedziec sie jak to kiedys bylo… na Dzikim Zachodzie albo w Chicago… potem na Wschodzie…
    poznac te „mundrosci” etapow… i tak w kolko Macieju.

  69. Z jednej strony świry w spiczastych czapkach i z czarodziejskimi różdżkami bredzące o utopii raju na ziemi a z drugiej jakieś pokraki o zepsutych zębach wiecznie głodne ludzkiego ciała… Nigdy na to w ten sposób nie patrzyłem, ale masz rację 🙂

  70. Wyobrazam sobie… ale tylko czesciowo… no i w Twoim Krakowie
    co to chyba przedwczoraj CBA wygarnelo paru „misiow” dzisiaj
    Ziobro wygarnal tego najwazniejszego Sobierajskiego…

    … wszystko wskazuje na to, ze tam to dopiero ‚fikszyn’ odchodzilo…
    na dziesiatki milionow zeta!

    Zlodziejska prokuratura w Krakowie… w Gdansku… moze PBS
    da sobie spokoj z reformowaniem lunii… w swietle powyzszego bajzlu!

  71. Uchronić nikogo przed książkami się nie da, zresztą nie tylko przed nimi… Zwłaszcza dzieci, które nie potrafią wyłapywać, analizować i wartościować zakamuflowanych treści. Nawet jak w domu będzie się na to uważać i kontrolować, to w świecie zasłyszy, zobaczy, ktoś opowie. Jedyne wyjście widzę we wbijaniu od małego do głowy żeby nie mylić fikcji z rzeczywistością i uważać na każdą pozycję która w jakiś szczególny sposób wzbudza „namiętności” – szukać sensu po ich opadnięciu i zestawiać ten sens ze wzorcem. Tu katechizm z całą pewnością będzie najlepszym narzędziem, pozostaje kwestia wyćwiczenia u dziecka chęci/potrzeby takiej analizy.

  72. Tak jest!

    Innej drogi nie ma… od malego dziecku trzeba wbijac do glowy, ze
    zycie to nie fikcja… i jeszcze dobrze pilnowac… i poswiecac sie.

    Zawsze tak bylo, jest i bedzie!

  73. Ja kiedys jeszcze w Polsce bedac w przychodni lekarskiej i czekajac
    do lekarza… zaczelam czyac takiego jednego Harlekina… nie moglam
    uwierzyc co to bylo za g**no! Siostra moja rozczytywala sie w tym g**nie…
    klocilam sie z nia bardzo… nie moglam przebolec, ze nie dosc, ze czytala
    taki fajans to jeszcze topila w to pare ladnych groszy…

    … potem jej przeszlo… znudzilo sie… dzis jak jej przypominam, to czasami nie chce mnie sluchac, ale przyznaje mi racje, ze to bylo cos strasznego… sama nie moze tego pojac dlaczego czytala takie g**no… moze dlatego, ze polowa
    pan z Instytutu gdzie pracowala czytala ten sam syf… wlasnie… „bo to takie
    bylo zyciowe!”

  74. Aromat z prawdziwego rumu jest naprawde piekny… sam czysty rum
    jest nie do picia, ale z herbatka na chlody… albo jako aperitif
    na lato… naprawde super.

    A Zubrowka… Pani Rozalio to miodzio… samo zdrowie i zero kaca!

  75. Trzcina cukrowa. Cygara kubanskie to ciekawy temat. Marki z przeszlo stuletnia tradycja. Wszystko Hecho a Mano. No i nowa marka, ktora swoja historia wypromowal Fidel wprowadzajac brand Cohiba na rynek w 1992 roku podczas misttzostw swiata w pilce w Hiszpanii, ktora jest nadal najwiekszym importerem kubanskich cygar.

  76. coś podobnego Rom i Ula (chyba inaczej się kończyło)
    ale Diune Herberta warto przeczytać

  77. nie, nie podobnego
    tylko z ”nazwy”, to był świat nwo i kończyło się inaczej

  78. Tak wlasnie jest… dlaczego?… nie wiem… ale wydaje mi sie, ze
    sa to ludzie slabej wiary… a moze nawet tej wiary nie maja.
    Wiara w Pana Boga… do tego silna wiara – to wielka laska…
    i trzeba sie o nia goraco modlic!

    Ktos kto jest dorosly, do tego doswiadczony zyciowo nigdy nie przyzna,
    ze bajka o elfach czy jakis orkach to ksiega madrosci…

    … tylko ktos zaburzony albo zagubiony, z rozdwojeniem jazni przyzna, ze Gandalf to wzor do nasladowania.

    Trzeba takie herezje zwalczac na tyle ile mozemy, to trudne
    w dzisiejszych czasach, ale nie wolno sie poddawac. One tak
    na dobra sprawe to powinny byc w Polsce zabronione!

  79. kiedyś /teraz też/na pograniczu słowacko-czeskim, rum ze Słowacji – mmm – do herbatki, a jeszcze z cytryną i miodem!!! aaah!

  80. Pari, mnie do żubrówki już nie przekonasz – tą zieloną trawą żygałem jak żubr /dwa razy- nie chce próbować do trzech razy sztuka :)/

  81. Szczesc Boze Panie Gabrielu na ten dzisiejszy adwentowy jarmark,

  82. Nie czytuję aktualnych wpisów pana Kłopotowskiego ale jego książką o geniuszu żydów jestem zachwycony. po raz pierwszy ktoś po polsku opisał fenomen sukcesu żydowskiego. I to co pisze pan KK zgadza mi się z tym co sam zrozumiałem z judaizmu.

  83. Rzeczywiscie… kiedys kuzynka przywiozla rum ze Slowacji, ale
    nie kosztowalam.

    A Zubrowki w swoim zyciu troooche wypilam… to byla wodka
    reprezentacyjna. Jak na kobiete mialam naprawde mocna glowe
    do alkoholu… czasami nawet bardzo mocna, np. jak bylo fajne
    towarzystwo… az sama sobie sie dziwilam… jak to mozliwe,
    ze moge… tak duzo wypic, ale pilam… jak to sie mowi madrze…
    mialam zasade, ze nie mieszalam alkoholi… i nigdy na pusty
    zoladek, tak jak radzil mi dziadek… no i to dzialalo.

    Dzis juz nie mam tak mocnej glowy, w zwiazku z czym pije
    zdecydowanie mniej… ale Zubrowka i w ogole polskie wodki
    dla mnie sa niezle.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.