Gru 112016
 

Do wczoraj nie miałem pojęcia, że istnieje ktoś taki, jak Jan Grzegorczyk, pisarz i były felietonista „Przeglądu sportowego”. Wczoraj przeczytałem wywiad jakiego udzielił portalowi WP i zamyśliłem się głęboko, zupełnie jak Raskolnikow z piosenki Garczarka – tamten wziął siekierę i zamyślił się głęboko, a ja popadłem w zadumę bez ostrego narzędzia. Ten wywiad dziś gdzieś zniknął i nie mogę już nań trafić, ale wpisanie nazwiska Grzegorczyka w wyszukiwarkę też dostarcza wielu wrażeń.

Kim jest ten pan? Autorem serii książek o księdzu Groserze, który jak skromnie wyznał sam autor, ma być podobny do księdza Tischnera. Dlaczego ja o nim piszę? Z zazdrości rzecz jasna, bo chciałbym być tak popularny jak on, mieć kolegów wśród dominikanów, a jego kolegą był sam śp ojciec Jan Góra i chciałbym sprzedawać tyle książek co on, a on sprzedaje naprawdę dużo i chętnie o tym opowiada. Z jakąś taką przyrodzoną skromnością rzecz jasna…bo jak inaczej.

No więc skoro już wszystko jasne i drzazga w oku brata mego Grzegorczyka dobrze jest widoczna, a belka w moim starannie ukryta, możemy jechać z tym koksem dalej.

O czym są książki Grzegorczyka? Z grubsza o tym, ze duchownym nie jest w życiu łatwo, że czasem muszą się napić, a czasem zdjąć koloratkę i wyrwać jakąś fajną du..ę, to jest chciałem rzec poznać jakąś interesującą dziewczynę, z którą można bez zobowiązań poszaleć kilka dni w Zakopanem czy gdzieś. Grzegorczyk pisze o różnorodności postaw po prostu, tak sam o tym powiedział, a jego bohater ksiądz Groser, nie dość że jest podobny do Tischnera to jest jeszcze pisarzem i z tego co zdążyłem się zorientować jeździ na rowerze zupełnie jak ojciec Mateusz z Sandomierza.

Grzegorczyk ma oczywiście wrogów, ktoś tam wyrzucił jego książkę, ktoś inny ją skrytykował, ale on się nie przejmuje i walczy dalej, bo uważa, że prawda jest najważniejsza i koniecznie trzeba światu powiedzieć o tym, że księża alkoholicy to nie jest przecież jakiś szczególny problem i każdemu się może zdarzyć.

Przyznam, że ani razu nie wysłuchałem duchowej opoki Grzegorczyka czyli ojca Góry, przepraszam, może zrobiłem błąd, ale nie wysłuchałem. Raz tylko w teleranku jeszcze czy gdzieś około tej godziny w niedzielę, kiedy ojciec Góra był jeszcze brunetem widziałem go w towarzystwie jakichś uśmiechniętych młodzieńców. Powiedział wtedy, że Kościół jest jak kobieta i wszyscy się roześmieli, a ja wyłączyłem telewizor. Pewnie dlatego, że mimo wszystko lepiej znam kobiety niż śp. ojciec Góra. Kościół nie jest jak kobieta, jest jak Kościół, a opisywanie alkoholizmu księży i różnych ich słabości nie służy umocnieniu Kościoła, ale jego rozwaleniu. I tym właśnie zajmuje się pisarz Grzegorczyk, który uśmiecha się do wszystkich wokół i sugeruje, że on także jest kapłanem, tylko takim trochę innym, takim kapłanem literackim.

Pod wszystkimi książkami Grzegorczyka piszą, że łamie on tabu i zaciera granice między dobrem a złem, czy może coś podobnego….Chodzi generalnie o to, że ksiądz też człowiek i pretensji doń o nic mieć nie można. Jestem ostatnim człowiekiem, który będzie zgłaszał jakieś pretensje do księży, nie rozumiem jednak po co Grzegorczyk wywleka na światło dzienne jakieś brudy i jeszcze przystraja je kwiateczkami? Ja się kiedyś parę razy porządnie upiłem i porzygałem, ale nie jest to raczej powód do tego, by robić z tego wydarzenia literaturę. Może chodzi o to, że napruty ksiądz to coś lepszego niż napruty cywil…pojęcia nie mam, a Grzegorczyk nie ułatwia rozwiązania tej zagadki.

Ja oczywiście trochę ten tekst stylizuje, wiem dokładnie o co chodzi, o przeniesienie duchowości na poziom jarmarcznej psychologii dla ubogich duchem, na poziom tandetnych metafor i tanich porozumień, których przedmiotem są wódka i dziwki. O nic więcej.

Nie widzę ani jednego powodu, dla którego pisarz powinien się zajmować prywatnym życiem księży, no chyba, że dostał takie polecenie od kogoś. Najlepiej, by pisarz zajmował się prywatnym życiem własnej rodziny lub swoim, to jest bezpieczny teren, na którym dobry autor powinien się spełnić. Pan Grzegorczyk zaś zajmuje się sportem dość osobliwym, który wczoraj, w tym wywiadzie bardzo wdzięcznie omówił. Chodzi mianowicie o to, że każdy przy byle okazji wygaduje na księży, że są tacy i owacy, ale napisać tego wprost i jak to się mawia czasem „rozkminić” nikt za bardzo nie chce. No, ale on Grzegorczyk, podjął ten trud i mamy trylogię o księdzu Groserze, który ma różne pokusy i perypetie.

Wierzcie mi, że jest naprawdę mnóstwo powodów, by pisać o Kościele i jego kłopotach, jest wielkie pole do popisu dla autorów świeckich, którzy mogą, wobec powszechnej nagonki bronić Kościoła. I nie koniecznie trzeba pisać o tym co tam wujek Edek wygadywał na proboszcza w czasie imienin cioci Władzi, bo wszyscy wiedzą, że wujek Edek to były milicjant.

Jeśli przeczytacie recenzję książek Grzegorczyka, a publikowała je głównie Gazeta Wyborcza, łatwo zorientujecie się, że nie ma w tych książkach nic poza kokieterią. Grzegorczyk powołuje się na cytaty swoich literackich mistrzów, „dopieszcza formę”, buduje fabułę na kilku planach itp., itd….Takie brednie pisze się zawsze kiedy trzeba obronić słabą, ale potrzebną propagandowo książkę. O dobrej książce się nie piszę, bo wrogowie się jej boją, a entuzjaści nie chcą zepsuć wrażenia. Czasem coś gadają między sobą. Pan Jan Grzegorczyk zaś ma dobrze przygotowany PR i będzie nas raczył kolejnymi deprawacjami na miękko podpieranymi mnogością cytatów i odniesień, czyli, jak to mawiają czasem krytycy będzie osadzał swoje dzieło w kontekstach. Mnie ta mechanika nieodmiennie dziwi, bo tylko w Polsce pisarze promowani są według tej zasady, chyba po to, by stać się pretekstem do pobierania pensji przez krytyków. Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek popularny autor z Wielkiej Brytanii podpierał swoje dzieło jakimiś kontekstami. U nas jest inaczej, bo chodzi o kontrolę rynku i kontrolę treści, która musi być pod nadzorem tych osób co zawsze. To się dziedziczy w rodzinach. Grzegorczyk jest produktem kompromisu pomiędzy krytykami z gazowni, a jakimiś środowiskami kościelnymi, które mają przymus rozmiękczania doktryny. Tak myślę, choć mogę się mylić, a jeśli się mylę to tylko dlatego, że traktowałem serio ojca Górę, mimo że nie mogłem go słuchać.

Poczytajcie o Grzegorczyku, może przyjdą Wam do głowy jakieś inne pomysły.

My jak wiecie także wydajemy różne publikacje na temat Kościoła. Oto dziś z rana Hubert przysłał mi kolejne dwie plansze komiksu zatytułowanego „Noc św. Bartłomieja”, w tym absolutnie fantastyczną scenę dialogową pomiędzy Walsinghamem a Gabrielem Montgomery. Mam nadzieję, że do maja/czerwca rzecz będzie gotowa. My też chcemy zmieniać narracje na temat Kościoła i też chcemy burzyć stereotypy jak ten cały Grzegorczyk…i jeszcze chcemy łamać tabu.

„Noc św. Bartłomieja” to nie wszystko, chcemy wydać wielki i bogaty album o Sacco di Roma, czyli spaleniu Rzymu przez protestantów w roku 1527 i na ten projekt potrzebujemy pieniędzy, bo sam nie zgromadzę takiego budżetu. Autorem tej pracy będzie Tomek. Jeśli ktoś ma taką wolę niech pomoże. Oto numer konta:

41 1140 2004 0000 3202 7656 6218


Wszystkich tradycyjnie zapraszam na stronę www.coryllus.pl i przypominam, że do 1 stycznia trwa duża promocja na niektóre tytuły. 

Targi Bytomskie odbędą się w przyszłym roku w pierwszy weekend czerwca, wszystkich już teraz serdecznie zapraszam

  74 komentarze do “Głupi księża czyli literacki poziom duchowości”

  1. Co za wyobraźnia. Ksiądz, który przeżywa ukrzyżowanie.

    https://m.facebook.com/JanPuszczykGrzegorczyk/

    I Masłoń, który pije z zachwytu….

  2. W MSW Wydziału wali z Kościołem już nie ma. Ci co walczyli z Kościołem już pokolenie temu poszli do biznesu, zestarzeli się i stępili w tej walce i tym samym zmarginalizowali się na tym obszarze w sposób naturalny.
    A tu jakiś Grzegorczyk na strażnicy. Okazuje się że barykada walki z Kościołem wiecznie obsadzona, żeby nie powiedzieć „wiecznie żywa”. A nawet (może źle zrozumiałam) założono kretowisko?????
    Ktoś czuwa nad tym, aby nie przepuścićżadnejokazji.

  3. Hm…Kościół i księża to temat chodliwy i dochodliwy jak widać. Szkoda tylko że o Ks Piotrze Wawrzyniaku, jak zreszta o dziesiątkach innych duchownych polskich z zaboru pruskiego mówi się i pisze już chyba tylko u nas w Mogilnie czy w Śremie. Nie wiem czy ci duchowni z czasów Hakaty i Kulturkampfu pili wóde i bajerowali kobitki. Wiem na pewno że bez nich i tytanicznej roboty oświatowej i gospodarczej jaką wykonali, mielibyśmy w Pyrlandii gówno a nie Polskę.
    Dobry tekst szanowny Coryllusie!

  4. Zapomniałem wspomnieć o takich postaciach jak Ks Augustyn Szamarzewski, biskup Stanisław Adamski, Bronisław Greinert…. w sumie co parafia to nietuzinkowa postać.

  5. Grzegorczyk to drobiazg, o którym wie może 50 jego wielbicieli … poważny problem to tzw. „Pius XIII” …

  6. Sedewakantyzm w ogóle to ciekawy temat

  7. A konkretniej?

  8. „Grzegorczyk jest produktem kompromisu pomiędzy krytykami z gazowni, a jakimiś środowiskami kościelnymi, które mają przymus rozmiękczania doktryny.”

    Jeżeli chodzi o środowiska kościele, które mają przymus rozmiękczania doktryny to jest coś na rzeczy, mówi o tym Stanisław Krajski o kard. Dziwiszu na spotkaniu
    https://youtu.be/pMn9S5uJVkg

    i Dr Zbigniew Kękuś który zwrócił się do kurii krakowskiej o potwierdzenie lub zdementowanie prawdziwości dokumentu świadczącego o nadaniu Kard. Stanisławowi Dziwiszowi najwyższego 33 stopnia Masona
    https://youtu.be/zuc6Lnynzsg

  9. Kościól w pewnym sensie jest jak kobieta – przecież mówi się „Matka Kościół” 🙂

  10. A ja w pewnym sensie też mam cycki, wiesz…

  11. Grzegorczyk – czy to ten sam, który czynił dobrze samemu Hajdarowiczowi?

  12. jeśli Twój komentarz coryllusie miły był do mnie, to odpowiadam, że niewątpliwie serial „Młody papież” cieszy się popularnością wśród katolików … i niewątpliwie ma większą skalę oddziaływania niźli dyrdymały Grzegorczyka … problemów w nim multum, począwszy od pojęć takich jak „prawda”, „wiara”, „miłość”, „inteligencja”, „seksualność”, „manipulacja”, „celibat”, „lojalność”, „perfidia”, „psychologia” (indywidualna, jak i tłumu, jeśli ta druga istnieje), „dobro i zło”, a skończywszy na wartości Tradycji katolickiej, ceremoniału, symboliki rekwizytów rozmaitych … jest o czym pisać i dyskutować … oczywiście można popatrzeć na ten serial jako na emanację diabolicznej i fałszywej prorokowatości, pochwałę „naukowości” Freuda, albo jako na obrazoburczą komedię obyczajową … można …

  13. Nie wiem…Może jakiś konkret?

  14. Problemem nie jest jakiś Grzegorczyk tylko ci co przyjmują to co im serwuje…

  15. Grzegorczyk: „człowiek jest mądry ale działa od jednej do drugiej głupoty”. A Grzegorczyk jest cały czas głupi, bo myśli że rządzi umysłami, że ktoś poleci na jego fałszywe prawdy, jego filozofię.
    Tymczasem on zwyczajnie waruje na zlecenie.
    Zwyczajny prawie nie znany, zatyrany zleceniobiorca.

  16. Atak na rekwizyty i szaty liturgiczne to atak na niezależny od banków przemysł wytwarzający te rekwizyty i szaty, czyli na niezależność finansową przedsiębiorców, z której rodzi się niezależność finansowa Kościoła

  17. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, więc trzeba dać coś co odbierze im walory. Grzegorczyk jako świecki ksiądz, a za chwilę zacznie się rytualne obrzydzanie świąt. Okaże się że w karpiach sa robaki, czekoladki zatrute itp. Jednak w tym roku jest pewien problem, mianowicie Chanuka zaczyna się 24 grudnia. No i jak to wszystko połączyć, ja sze pytam?

    Czy potrawy wigilijne mogą być koszerne?
    http://wyborcza.pl/10,82983,21103069,degustacja-barbara-kirshenblatt-gimblett-o-kuchni-zydowskiej.html ok 10 minut

  18. Z tą koszernoscią to jest tylko mydlenie oczu dla CIEMNEGO LUDU.
    Podstawa to kontrola monopolu na dostawę żywności dla gmin wyznaniowych i związany z tym płacony HARACZ.

    Pachnie to trochę mafią, bo tylko wyznaczone osoby a nie standardy świadczą o koszerności.

  19. Wydzialu juz nie ma, ale pozostal po nich pomiot podobny do w.w. Grzegorczyka… felietonista, „pisaz”… taka menda gazwyb’iana do wszystkiego… czyli niczego… 7 fachow 8 bida. Takie scierwa sa najgorsze!

    Mam nadzieje, ze coraz wiecej ludzi zwlaszcza mlodych bedzie sie nabieralo na takich debili…
    no i rzecz jasna naciagalo na takich zlodziei i oszustow jak Grzegorczyk.

    Mam nadzieje, ze mlodzi zaczna omijac… zwlaszcza dominikanow szerokim lukiem… wielka
    szkoda, ze Piusowi 12 nie udalo sie zamknac tego „czerwonego, lewackiego” zakonu.

  20. Dlaczego trochę? To jest mafia.

  21. Voila,

    Mielismy i ciagle jeszcze mamy wspanialych zakonnikow, ksiezy, siostry zakonne i hierarchow !!!
    I nikt i nic tego faktu nie zmieni !

  22. Oczywiście, że niezwykle ważną sprawą jest odkłamanie historii Kościoła, która została zawłaszczona przez propagandę protestancką, a później propagandę antykościoła – masonerii, ale z drugiej strony nie wolno zakłamywać rzeczywistości posoborowego Kościoła. (Kościoła rozumianego jako instytucja, a nie jako Mistyczne Ciało Chrystusa.) Matka Boża w Fatimie (1917!!!) mówi, że zepsucie świata osiągnęło już taki poziom, że jeżeli Rosja nie zostanie poświęcona jej Niepokalanemu Sercu, całe narody i kontynenty stracą wiarę. „Kardynałowie, biskupi i kapłani będą wpadać w piekło jak liście spadające z drzew”.( Malachi Martin „Odwrócony katolicyzm”) Ani Jan XXIII, ani Paweł VI, ani Jan Paweł II , ani Franciszek, nie spełnili ultimatum Matki Bożej. Błąd Rosji rozlał się na cały świat i wniknął do Kościoła. Kościół posiada widzialną strukturę, instytucję nazwaną rzymskim katolicyzmem. Jej widzialną głową jest biskup Rzymu, czyli papież. Na Soborze nie potępiono komunizmu, czego skutki odczuwamy po dziś dzień.Wtedy było to porozumienie Rzym – Moskwa, dzisiaj Rzym – Pekin (które bp. Hong Kongu określił jako zdradę Chrystusa). Papież Franciszek podpisał je wcześniej ogłaszając, że komuniści myślą jak chrześcijanie. W Papieskiej Radzie Iustitia et Pax zasiada jego przyjaciel Juan Grabois – komunista i doradza w sprawie biednych.
    Ja wczoraj przeczytałam wywiad:”Jesteśmy w czołówce Europy” przeprowadzony przez red. Krzysztofa Skowrońskiego z abp. Henrykiem Hozerem w ostatnim Kurierze Wnet. Jestem pod jego głębokim wrażeniem, ponieważ ten tekst nie odnosi nas do wymiaru Wiary, nie odpowiada również na pytanie jaka ideologia jest tym zagrożeniem duchowym we współczesnym świecie. Wierni chcieliby słyszeć mądre rady księcia Kościoła, a tymczasem co chwila pada zastrzeżenie, że to prywatne zdanie Henryka Hozera NIE!!! Abp. Hozer nie jest osobą prywatną, jest wysokim hierarchą katolickim i ma się wypowiadać jako osoba duchowna, a nie świecka z perspektywy Kościoła katolickiego. Abp. Hozer nie jest osobą prywatną, ponieważ sprawuje urząd publiczny.
    „Jednakże biskupi w USA, w Kanadzie oraz w Europie koncentrują się wyłącznie na kwestiach społecznych, politycznych i militarnych. Nie sposób u nich dostrzec troski o zbawienie dusz. (…) To nie katolicyzm ! To postawa typowa dla tego świata, próba dostosowania się do obecnych trendów(…) to właśnie istota marksizmu. Zostaliśmy zinfiltrowani” Malachi Martin mówi o tym w 1990 r. , a wywiad z 2016 z abp. Hozerem wpisuje się w ten trend – ratujmy biednych, a nie grzesznych. Biedni to „być może, nawet i nasze bogactwo” ;”Dobra Zmiana” ma tylko jedna wadę brak przekazu medialnego; Największy sukces „Dni Młodzieży” to…nasza zdolność organizacyjna. Na pytanie czy Abp. wybiera się na obchody objawień w Fatimie, odpowiada, że nie ma konkretnego planu!!! A uzależnia to od tego jaka będzie organizacja w skali kraju!!!
    Panie Gabrielu (nomen omen), proszę prześledzić prawdę o kryzysie w Kościele po Soborze i nie udawać ,że go nie ma. Błagam!!!

  23. Otoz to!

    Problem maja ludzie… biedni ludzie, ktorzy na te jego pierdy sie naciagaja.
    Ja w kazdym badz razie do dzis uchowalam sie – dzieki Bogu – nie wiedzac nawet, ze toto istnieje… ciesze sie rowniez, ze Gospodarz o tym zlodzieju zdjec z Archiwum Faustynek napisal… bo to jest rzecz niebywala!

    Byc moze uchroni to inne zgromadzenia przed takimi falszywcami jak ten Grzegorczyk,
    krecacymi sie zwlaszcza w otoczeniu dominikanow… a w nas katolikach wzbudzi czujnosc
    i ostroznosc… na roznych „swieckich” i ich dzialalnosc katolicko wzmozona!

  24. A co innego taka niemota potrafi robic. On nawet nie mysli… on robi to co mu gazwyb kaze!

    Cala Polska wie co zacz ANTYPOLSKI „GazWyb” i kto zacz tam „pracuje za judaszowe
    srebrniki”… plujac jadem na Polske, Polakow, katolikow i nasza swieta wiare… w Ojczyznie
    i na calym swiecie !!!

    I to wszystko w temacie… gazwyb’ianego Grezgorczyka!

  25. A to feler, Pani Rozalio…

    … a tak po prawdzie to nigdy nie beda w stanie obrzydzic tych najpiekniejszych na swiecie
    Swiat Bozego Narodzenia… ani mnie, ani wiekszosci Polakow na obczyznie!

    Jamais !!!

  26. Niestety, takie grono w msw jest i nie nazywa się wydziałem

  27. zwróć uwagę, że o ich wspaniałosciach jakoś nikt nie chce pisać;- nie pasuje to do doktryny ‚uspołeczniania’ Kościoła

  28. Twoja wypowiedź ma sens, pod warunkiem, że wytwórcy rekwizytów i szat liturgicznych rzeczywiście nie korzystają z kredytów bankowych … i ich dostawcy też … a niezależność finansowa Kościoła kończy się tam, gdzie decyzja o przekazaniu pieniędzy Kościołowi przestaje być decyzją dobrowolną, wynikającą z osobistego poczucia potrzeby ofiarności, kierowanej do podmiotu, który lepiej niż darczyńca potrafi poradzić sobie z dotarciem do źródła potrzeby (wtórną sprawą jest to, czy potrzeba ta to kult Boży, czy wsparcie biednego; prywatnie wolę, jeśli tą potrzebą jest kult Boży), a zaczyna być formułą administracyjną (jak przy dotacji budżetowej) czy biznesową (jak przy udzieleniu parafii lub diecezji kredytu) …

  29. o Tradycji i kryzysie w Kościele świetnie mówi x. Jochemczyk https://www.youtube.com/watch?v=1oLdbAznmGU

  30. Gdyby nasz zacny Coryllus chadzał na Msze św. tradycyjne, trydenckie, wtedy słyszałby słowa kapłana:” a nam na pożytek nasz zbawienny czyta nam Kościół Święty, Matka Nasza na dzisiejszą niedzielę… (tu nazwa Niedzieli lub święta) Ewangelię Świętą zapisaną u św. …(tu imię ewangelisty). Nie miałby wtedy wątpliwości, że kościół jest naszą Matką.

    Nie miałby również wątpliwości, gdyby czytał dokładnie kazania ks. Piotra Skargi.”Każdy z nas żyjący tu na ziemi ma trzy matki. Matki, jak mówi ks. Skarga, najmilejsze, najukochańsze i najzacniejsze. Pierwsza matka, to matka rodzicielka, co nas w boleściach zrodziła i to doczesne życie nam dała. Co przy piersi macierzyńskiej i na rękach swych nas wykarmiła, wypieściła, wychowała. Co nachylona nad kołyską strzegła nas jak źrenicę oka swego i była aniołem stróżem roztaczającym swe opiekuńcze skrzydła nad nami. Serce jej biło zawsze obok serca naszego, nasz ból był jej bólem, nasze łzy jej łzami, nasz uśmiech i nasza radość była zawsze uśmiechem i radością kochającej nas matki rodzicielki.

    Drugą matką, jaką tu na ziemi posiadamy, to matka-ojczyzna nasza.

    Nasz wielki kaznodzieja i prorok narodowy ks. Piotr Skarga mówiąc o ojczyźnie w kazaniu sejmowym nazwał ją matką i to matką najlepszą.

    Wszystko bowiem, co jako dzieci tej polskiej ziemi, posiadamy, nie komu innemu, jeno tej matce-ojczyźnie zawdzięczamy.

    Ta matka-ojczyzna dała nam i ten język polski, którym Boga chwalimy i z sobą się porozumiewamy. Ona nam dała i tę wiarę świętą, szczepiąc ją i krwią własną broniąc przed wrogami. Matce-ojczyźnie zawdzięczamy i tę ziemię ojczystą, na której żyjemy i owocem jej się karmimy, i tę sławę i imię dobre, jakim u cudzych się cieszymy. Wszystko to dała nam Ojczyzna-Polska – więc słusznie nazwać ją możemy matką, a matką najmilejszą.

    Ale oprócz tych dwóch matek, matki-rodzicielki i matki-ojczyzny, mamy my katolicy jeszcze trzecią matkę, a tą trzecią matką jest nie kto inny, jeno święty apostolski, katolicki Kościół, w którym z łaski Boga żyjemy i który jawnie i publicznie wyznajemy.” http://www.ultramontes.pl/kosciol_katolicki_3.htm

  31. Miły Rycerzu, tamta wypowiedź ojca Góry słabo korespondowała z tym co napisałeś.

  32. Rycerzu, ale jak prześledzę to co mam zrobić? Wiem, że jest ten kryzys, ale ja go nie zwalczę, wolę robić to co do tej pory, czyli podkopywać obowiązujące narracje i zmieniać je słowem i obrazem

  33. ad hoc…

    http://maps.geshergalicia.org/
    http://www.geshergalicia.org/projects/cadastral-map-and-landowner-records/

    cyfrowa mapa Galicji …projekt badawczy w celu ewidencji gruntów i budynków w dawnej prowincji austro-węgierskiej Galicji, obecnie Polsce i na Ukrainie….

    interesujące….

  34. Ultramontes … mówimy w ogóle o Kościele zbudowanym na Skale?

  35. Tak, nawet bardzo….

  36. Ciekawe jest też źródło http://www.geshergalicia.org/

    Non Profit organization, która promuję i prowadzi, Żydowskie genealogiczne i historyczne badania w Galicji

  37. Jaki cel tych badań…przez nich? Galicja !

  38. No jakże to tak, żeby o księdzu dobrze pisać?
    Tyle, że tacy księża to nawet nie w biedronce 🙂

    Na, ale na poważnie. Przecież lepiej pisać o księdzu pijaku i „panienkolubie” niż patriocie (nie w kontekście podpinanym przez komunę!), społeczniku, działaczu gospodarczym czy przede wszystkim księdzu-słudze Bożym. A jak pijaka nie ma – to go wymyślić. Taka konwencja literacka – przecież to tak jak w hagadzie: nie musi być prawda ale ważne aby odbiorcom dobrze i ciekawie „szie słuchało”.
    O jednym trzeba pamiętać: raz ksiądz, na zawsze ksiądz.
    I nawet jak będzie popijał i za tymi, no .., latał to i tak sakramenty (jeżeli poprawnie udzielone) są ważne.

  39. Nie chce wyjeżdżać z roszczeniami tak z grubej rury.
    Co by nie mówić żydzi mają głębokie myślenie historyczne i bardzo dbają o takie rzeczy. Proszę zobaczyć np. Księgę Kronik

  40. jak byk stoi:
    The Bridge To Galicia

  41. Chyba już w poprzednim komentarzu, źle się wyraziłem.
    Moim zdaniem nie można tego źle oceniać, nawet jeśliby kiedyś miało służyć do jakichś roszczeń problem jest taki, że my nie tworzymy (z wyjątkiem Coryllusa) takich dokumentacji by może nawet kiedyś je jakoś politycznie wykorzystać. A żydzi nawet jeśli wbrew naszym interesom postępują racjonalnie.

  42. oczywiście, że tak
    i niech to daje NAM do – i nie tylko do – myślenia

  43. Komu ma to dać do myślenia? Morawieckiemu?

  44. Tak, to prawda…

    … taki np. ks. profesor Waldemar Chrostowski… wybitny znawca „dialogu”
    z Zydami i wielu innych…

    … tak po prawdzie Qwerty, ja nawet nie chce aby taka szmata jak gazwyb
    czy tvn… czy Sakiewicz cos dobrego pisali o wspanialosciach naszych
    zacnych hierarchow… ja wrecz nie wyobrazam sobie aby te szmaty pisaly
    nawet dobrze… ja nie wyobrazam sobie aby – dajmy na to – ks. profesor
    Chrostowski… Guz… Jedraszewski udzielili wywiadu tym zaprzanym,
    targowickim merdiom !!! Nawet sobie tego nie wyobrazam… ja szanuje,
    cenie… i bardzo mi brakuje u ludzi zwlaszcza tzw. publicznych postaw honorowych, tj. ze pewne miejsca, pewne sytuacje powinno sie omijac
    z daleka… szerokim lukiem… a pewnym ludziom nie powinno podawac sie reki… nie powinno pokazywac sie nawet w ich otoczeniu… niech nasza mowa
    bedzie tak-tak nie-nie!

    Cenie zachowanie np. w tym wzgledzie Radwanskiej, ze jest konsekwentna
    i nie pokazuje sie w tvn, ale ona moze sobie na to pozwolic, jest niezalezna
    i nie daje sie kupic… mam nadzieje, ze wytrwa do konca w takiej postawie…
    i JK w sytuacji tête-à-tête z Palikotem jak nie podal mu reki… dla mnie to bylo piekne.

    Nienawidze tej obrzydliwej tolerancji do wszystkiego i wszystkich… nie znosze relatywizmu… i temu podobnych zaklaman i falszywosci.

  45. To co robią w muzeum Polin, czyli popularyzowanie takich obyczajowych dupereli jak kuchnia, jest bardzo sprytne. To są wybitnie lekkie tematy i każdy głupi jest w stanie się tym zainteresować. Ta panienka, aż się oblizywala na samą myśl o tych potrawach. Swoją drogą menu jest absolutnie do przyjęcia, w sumie jadamy wiele podobnych potraw, więc zanika naturalna bariera, jaką stanowią odmienne produkty, smaki i sposób przygotowania potraw.
    Dla mnie np. bardzo ostra kuchnia jest trudna do zjedzenia, albo przyprawy o szczególnym aromacie. Ci co dużo podróżują po świecie, nabierają nowych przyzwyczajeń i rozsmakują się w nowościach.

    Programy kulinarne wszelkiej maści prowadzą…oni. Jak nie Gessler, to jacyś inni. Gessler jeszcze pokazuje rzekome niedołęstwo i powszechny brud panujący w polskich restauracjach, a ona jest ta wybawicielka.

    Więc i w tej dziedzinie (kulinaria), także kradną nam miejsce na mapie, historię i tożsamość.

  46. Potwierdzam! Pierwsza decyzja nowego papieża w tym satanistycznym serialu to zakaz posługiwania się jego wizerunkiem i sprzedaży pielgrzymom jakichkolwiek pamiątek z jego osobą.

  47. Morawieckiemu??? nie, on z tej wiedzy ”dobrze” korzysta

  48. Potrawy wigilijne generalnie są koszerne bo bezmięsne są. Jedyny szkopuł to by nie przygotowywała ich kobieta, przepraszam, mająca okres.

  49. Niemcy mają potężne, ultranowoczesne archiwa utraconych po wojnie ziem wschodnich. Stawiam na to, że zbierają wszystko, każdy ślad, każdy skrawek dokumentu, każdą fotkę czy relację.

    Archiwizacja była podobno w niemieckich programach szkolnych.

    W Polsce zaimponował mi facet, nie chcę przekręcić nazwiska, może Przeździecki, pochodzący z magnackiego rodu ze wschodniej Rzeczpospolitej, który po wojnie zebrał kilkanaście tysięcy fotografii związanych z życiem arystokracji kresowej i na ile mógł identyfikował i opisywał osoby występujące na nich. Najlepsze zdjęcia wydał w albumie. Poza tym działał w towarzystwie Sybiraków i systematycznie spisywał ich relacje. Zdążył zebrać ca tysiąc takich świadectw. Twierdził, że to właśnie trzeba było robić, a nie odsłaniać kolejne tablice. I miał rację, na tablice jest wciąż czas, a ludzie w większości odeszli. Gościu też odszedł, jest pochowany na cmentarzu w Laskach.

    Tak mi się skojarzyło widząc te rejestry galicyjskie. Systemowe działania państwa i oddolne działania pasjonatów – dziennikarzy, społeczników, wydawców….

  50. Ja Moskow nie lubie… nawet baaardzo ich nie lubie… szczegolnie za zaklamanie, falszywosc i brak zasad… ale nie jestem slepa antysemitka czy nienawistnica… akurat jedzenie maja naprawde dobre i zdrowe… ani lepsze ani gorsze od polskiego… chociaz
    polskie jedzenie jest EXTRA.

    Co do bajdurzenia tej starej baby… to skwituje to w ten sposob… ze meskosc Moskow
    robi wrazenie… ale chyba tylko na niej… ewentualnie na tej calej Adze Kozak !

  51. Sprawa muzeum Polin jest ciagle sprawa otwarta i absolutnie wymaga ostatecznego
    uregulowania… moja noga tam napewno nie postanie!

    A z tej calej kultury zydowskiej… tylko ich kuchnia jest do przyjecia… TYLKO… nic
    poza nia !!!… i rzeczywiscie kradna nam miejsce na mapie, historie i tozsamosc…
    na zywca i trzeba miec tego swiadomosc!

  52. Mówimy o Matce Kościele i o ks. Piotrze Skardze.

  53. Tak…

    … Kobieta z taka „przewina” to najwazniejszy szkopul, bo i u nich i u nas potrawy
    wigilijne sa postne, bezmiesne… ale dzisiaj ten problem tez jest juz rozwiazany, bo
    jest duzo sklepow z koszernymi gotowcami.

  54. Nie bronię modernisty o. Góry jeszcze dalej mi do tego niż drogiemu Gospodarzowi.

  55. Drogi Panie Coryllusie z teraźniejszością trzeba robić to samo co robi Pan z przeszłością, po prostu dochodzić prawdy. Jeśli przestaniemy stosować najgorszą formę cenzury czyli autocenzurę, a w nowomowie „dwójmyślenie” to pokonamy każdy kryzys, a w dodatku herezję Lutra, która odmawia rozumowi ludzkiemu możliwości poznania prawdy. Tak też trzeba zastosować się do wskazań Najświętszego Zbawiciela: „i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi” (J8 ,32) Nie można zakłamywać rzeczywistości, bo wtedy to tylko Orwell 1984 nam zostaje. Kryzys w Kościele oparty jest na zaakceptowaniu ideologi liberalizmu czyli relatywizmu, czyli zrównania prawdy i fałszu. Nie ma lepszej alternatywy niż powrót do prawdy, chyba, że wybiera Pan bezdroża księcia kłamstwa i ciemności. „Mówi mu Jezus: jam jest droga, i prawda, i życie.Nikt nie przychodzi do Ojca tylko przeze mnie” (J 14 ,6). Właśnie w teraźniejszości trzeba dawać świadectwo, każdego dnia. Przecież chcemy dojść do Ojca.

  56. W sumie Pani Rycerzu nie rozumiem już o co Ci chodzi. Wyzywasz bowiem tę naszą matkę (od „posoborowych”)
    zapominając niejako o jej boskim pochodzeniu z racji samego Jezusa, który wiedział przecież z racji swej boskości komu powierza klucze i jak grzeszne bywają jego członki pielgrzymujące na ziemi. Zaparł się go przecież pierwszy Papież choć miał tę nad nami przewagę że widział i rozmawiał z synem Boga na żywo. Sam Jezus nazwał go nawet raz szatanem a mimo to zdecydował się na założenie na tej opoce swojego Kościoła, i na postawienie zaprzańca na jego czele (właśnie jego choć miał z kogo wybierać). Zadaj sobie zatem pytanie dlaczego wszechwiedzacy Bóg popełnił takie „głupstwo” obiecując jednocześnie że bramy piekielne nie przemogą jego spuścizny.
    Kim jesteś żeby wyzywać ten Kościół od „posoborowych”. I czym się różni Twoja „obsesja” na tym punkcie (jakby nikt z nas tych błędów nie widział) od podobnej narracji jaką trafnie wypunktował coryllus w powyższym wpisie?
    Dokąd według Ciebie mamy się udać skoro ten nasz jedyny Kościół jest dziś tylko „posoborowym” a nie po prostu Kościołem grzeszników (jakim był od początku i będzie do końca jego pielgrzymowania na ziemi)?

  57. Dzisiejsza katecheza po Mszy św. trydenckiej wygłoszona przez ks. Konstantyna Najmowicza dotyczyła Niepokalanej, Matki Kościoła, a ponieważ w obecnych czasach nie tak często księża mówią o diabłach, Lucyferze i piekle więc spisawszy ją przedstawiam na koniec dnia dzisiejszego:
    „My wiemy, że od aniołów pochodzi zło. Wiemy, że nastąpiła rebelia przeciw Panu Bogu. Stąd mamy nieszczęście nasze ludzkie wynikające z tego, że daliśmy się również wciągnąć w ten but przeciw Panu Bogu. Czy Bóg stworzył aniołów z defektem? Anioł, który miał być Bożym sługą niosącym światło, stał się bożym przeciwnikiem, wrogiem. My musimy zrozumieć, że Bóg nie stworzył maszyn, tylko stworzył osoby. Chociaż dla nas te osoby są mało rzeczywiste, ponieważ dla nas osoba to jest ktoś z krwi i kości. Anioły to są czyste wolne intelekty rozumne bez ciała. Czyli duch. Dlatego, że SA rozumni i wolni dlatego też są osobami. Dlaczego pan Bóg stworzył aniołów? Ponad wszystko stworzył ich dla siebie. Po co SA Bogu potrzebne stworzenia rozumne? Aby obdarzyć ich pełnią dobra i szczęścia, którą w sobie posiada. My nie potrafimy na naszym poziomie ludzkim obdarzyć jakąś maszynę szczęściem, radością dobrem jakie posiadamy. Możemy o niego dbać, możemy go używać i będzie on poddany naszej woli. Natomiast my możemy obdarzyć szczęściem, dobrem, miłością jakąś osobę (żona, dziecko, mąż, przyjaciel, nieprzyjaciel). My mamy możliwość podzielenia się dobrem z tą osobą.
    Bóg nie chciał stworzyć maszyny, które ułatwiały by mu życie, Bogu nie trzeba niczego ułatwiać. Pan Bóg jest doskonały w pełni, w pełni szczęśliwy. Natomiast chce, żeby to szczęście rozlało się dalej. Stwarza osoby. Żadnej osoby nie można przymusić, żeby nasze dobro, miłość przyjęła. Nie można zmusić kogoś do kochania. Nie można komuś przystawić pistolet do głowy i powiedzieć ty będziesz mnie kochać. Może zadeklaruje, że będzie cię kochać, ale tylko dlatego, żeby uniknąć śmierci. To nie będzie szczera deklaracja.
    Natura Boga jest miłością. On chce tę miłość przekazać, udzielić, wylać na zewnątrz, ale również chce, ażeby ta miłość została w sposób wolny odwzajemniona. Nie chce nikogo do tego zmusić.
    Dlatego Pan Bóg chciał, żeby ci aniołowie w sposób wolny go wybrali. Mają wolną wolę. Pan bóg stawia ich przed wyborem. Musimy tutaj wyjść ponad nasze rozumienie czasowe, uświadamiając, że pan Bóg stwarzając anioła stawia go od razu przed wyborem. Anioł poznaje natychmiast rzeczywistość (prawdę). Nam, żeby pana boga poznać życia nam nie starczy. Powoli go poznajemy, powoli zgłębiamy tajemnice, powoli idziemy do zjednoczenia z Panem Bogiem. Wielokrotnie zycia nam nie starczy, żeby się z tym panem Bogiem zjednoczyć. Natomiast anioł widzi natychmiast jaka jest rzeczywistość Boża. Chodzi o próbę na jaką wystawia Pan Bóg każdego anioła, w której musi w sposób wolny wybrać znając rzeczywistość Bożą i znając jakąś alternatywę. Jaka ta próba była objawienie milczy na ten temat. Mówi tylko nam Izajaz, mówiąc o królu Nabuchonodozorze, ale odnosi się do Lucyfera ” Jakóżeś spadł z nieba, Lucyferze! któryś rano wschodził? upadłeś na ziemię, któryś zraniał narody?
    13 Któryś mówił w sercu twojem: Wstąpię na niebo, nad gwiazdy Boże wywyższę stolicę moję, usiędę na górze Testamentu, na stronach północnych.
    14 Wstąpię na wysokość obłoków, będę podobny Najwyższemu.
    15 Wszakże aż do piekła stargnion będziesz w głębokość dołu. (Iz 14, 12-15).
    Na czym polegała pokusa próbuje nam przybliżyć św. Maksymilian Maria Kolbe. Tłumaczenie św. Maksymiliana to nie jest ostateczne rozstrzygnięcie, bo tego rozstrzygnięcia nie będziemy tutaj mieli na ziemi. Poznamy je dopiero po naszej śmierci.
    Wiemy, że w centrum duchowości św. Maksymiliana jest Chrystus, ale przez Niepokalaną. Niepokalana jest ośrodkiem jego duchowości. Pośredniczka wszystkich łask, droga do Chrystusa.
    Św. Maksymilian mówi, że aniołowie zostali postawieni przed pewną wiadomością, która dotyczy przyszłości stworzenia świata materialnego czyli niższego i wśród tego świata istoty stworzone na obraz i podobieństwo Boże, będą ludzie i oczywiście wiemy, że ludzie będą niższego rodzaju istotami niż aniołowie. Ale zarazem miał powiedzieć aniołom, że Syn Boży odwieczny Logos stanie się człowiekiem z Niewiasty. Prostej, ubogiej niewiasty, która zostanie wyniesiona do godności Matki Bożej, która będzie Królową wszystkiego stworzenia: aniołów, świętych, proroków itd. Aniołowie będą musieli służyć Najświętszej Marii Pannie, być powolni jej rozkazom i zarazem innym ludziom będą musieli pomagać w drodze do zbawienia. Dla demona-anioła porównywać się z Bogiem jest oczywiste, jak mały kaganek ze słońcem. Nie ma porównania i doskonale o tym wiedzą. Ale teraz jeśli Bóg każe im służyć tym niższym istotą i tą niższą istotę ma postawić ponad nim jako koronę stworzenia – Niepokalana jako ta która jest świętsza od cherubinów jak liturgia ją nazywa. To w tym momencie pojawia się bunt – „Nie będę służył”. I ten bunt przekłada się bardzo wyraźnie, że diabeł niesamowicie nienawidzi Niepokalanej. „Ona zmiażdży tobie głowę” jest to wyraźna aluzja do nieustannej nieprzyjaźni między diabłem, a Niepokalaną. Diabeł nienawidzi Boga, bo Bóg jest źródłem szczęścia, ale diabeł jeszcze bardziej nienawidzi Niepokalaną. Ponieść porażkę w walce z Bogiem to jest oczywiste, ale ponieść porażkę w walce z pokorną Dziewicą to jest dla diabła obelga, upokorzenie. Diabeł nie lubi upokorzenia, on jest pychą. Teraz przychodzi ta, która jest najpokorniejsza, która jest najcichsza, najbardziej oddana Panu Bogu, najbardziej posłuszna. To jest kolejna rzecz, diabeł jest zbuntowany, nie chce być posłuszny. A tutaj jest ta, która jest doskonale posłuszna.
    Dla naszego duchowego życia tym przykładem, którym św. Maksymilian możemy się posługiwać, żebyśmy zrozumieli jedno, że Bóg postawił aniołów przed wyborem niełatwym. Pyta anioły czy chcesz pójść za mną we wszystkim. I dla nas z tej prawdy jest ważne to, że my również stajemy codziennie przed tego rodzaju alternatywą. W wypadku aniołów to się dokonało natychmiast i bezpowrotnie na całą wieczność. Anioł nie może cofnąć decyzji, ponieważ należy do wieczności. W naszym wypadku póki na ziemi tutaj jesteśmy, jesteśmy stawiani przed wyborem : czy jesteś za Bogiem, czy jesteś przeciwko Bogu. Izajasz mówi przed tobą dwie drogi: drogę życia i drogę śmierci – wybieraj! Dzień po dniu stajemy przed takimi dylematami i codziennie musimy wybierać. Nawet jak wybierzemy źle to możemy w następnej minucie, dniu ten wybór zmienić. Bo my jesteśmy w doczesności, tu jeszcze jest pełna swoboda, cały czas się wszystko zmienia. Ale w momencie, kiedy przyjdzie śmierć i wejdziemy do wieczności to taki stan jaki będziemy mieć w chwili śmierci będzie również nieodwracalny. Wtedy ta rzeczywistość będzie jak u anioła – już na zawsze, jeśli byliśmy za Bogiem, po stronie Bożej to już na zawsze, jeśli byliśmy przeciwko Bogu to też na zawsze. Codziennie wybierając, codziennie deklarujemy czy jestem po stronie Bożej czy nie. W najdrobniejszych rzeczach, w których dokonuje się te nasze wybory, w tych wszystkich rzeczach pokazuje się na ile jesteśmy po stronie Pana Boga, a na ile po stronie diabła. W przypadku diabła kara następuje natychmiast, Księga Apokalipsy pokazuje, że następuje bój między Lucyferem i jego aniołami ( czyli jest tam pewna hierarchia; też pan Jezus mówi: „idźcie precz w ogień przygotowany diabłu i jego aniołom”) i zarazem Michał i jego aniołowie. I ci zwycięzcy mają dwa słowa Mika’el czyli „Któż jak Bóg”. Oni się odwołują do cnoty pokory, że nikt nie może się równać z Bogiem. I w tej cnocie zwyciężają diabła strącają go piekła. Diabeł jest cały czas pogrążony w udręce piekielnej, aczkolwiek niektórzy z tych demonów krążą po świecie. Ale krążąc po świecie doznają udręki cierpienia, natomiast cały czas krążą, ażeby tutaj walczyć z potomstwem Niewiasty jak mówi Apokalipsa. Bo ta Niewiasta jest symbolem Niepokalanej, a my w Chrystusie jesteśmy jej dziećmi też. Ona rodząc Głowę Mistycznego Ciała, rodzi wszystkie członki. Dlatego też jesteśmy jej potomstwem. Ale zarazem ta Niewiasta z Apokalipsy przyjmuje też cechy Kościoła katolickiego. Kościół katolicki jest Matką naszą. Diabeł toczy wojnę przeciwko Niepokalanej i przeciwko kościołowi katolickiemu, przeciwko przede wszystkim hierarchii kościelnej prowadząc na manowce papieża, biskupów, kapłanów, również zniszczyć chce wiernych chrześcijan. Tą walkę mamy przedstawioną bardzo drastycznie, ale ona jest realna. Ta walka toczy się cały czas, musimy być tego świadomi, o duszę naszą, o duszę naszych bliźnich i w tej walce my nie jesteśmy tylko takimi biernymi obserwatorami mówiąc: „Pan Bóg i tak zwycięży”, tylko bierzemy czynny udział w tej walce przez nasze wybory. Jeżeli nasze wybory nie są zgodne z wolą Bożą, jeżeli bardziej idziemy za własną wolą to oczywiście będziemy przegranymi. Bóg zwycięży to niewątpliwe, ale czy my będziemy w orszaku Bożym to zależy tylko od nas.”

  58. Jeżeli Kościół Posoborowy to Kościół Katolicki to tak samo pisz że Kościół Protestancki to Kościół Katolicki. Kościół Posoborowy ma inne nowe sakramenty, mszę, kapłaństwo więc nie może być Kościołem Katolickim. Kościół Katolicki jest tam gdzie jest niezmienna wiara katolicka.

    Ksiądz Antoni CEKADA

    –––––

    Od czasu wyboru Jorge Mario Bergoglio w marcu 2013 roku, dochodzą do mnie głosy coraz to większej liczby tradycyjnych katolików, którzy zaczynają zastanawiać się czy sedewakantyzm nie mógłby teraz być jedynym sensownym sposobem wyjaśnienia istniejącego w posoborowym kościele stanu rzeczy. Jak napisałem pod koniec ubiegłego roku:

    „Koniec końców, jak można pogodzić niezliczone skandaliczne publiczne wypowiedzi Bergoglio (nie ma katolickiego Boga, kimże jestem aby osądzać, pewność doktrynalna jest czymś niemożliwym, prozelityzm to nonsens, itp.) z twierdzeniem, że jest on rzeczywiście prawdziwym Następcą św. Piotra? Już na pierwszy rzut oka widać, że to niemożliwe”.

    Od tamtej pory, liczba doktrynalnych ofiar Bergoglio stale wzrasta obejmując takie przypadki jak: wybielanie podłego Koranu w Evangelii gaudium, przemówienie skierowane do protestanckiego zgromadzenia zielonoświątkowców, w którym ich przywódcę nazywa „bratem biskupem”, pochwała przemowy kardynała opowiadającego się za udzielaniem sakramentów osobom pozostającym w nieważnych związkach małżeńskich, kanonizacje modernistów Jana XXIII i Jana Pawła II oraz – zaledwie dwa tygodnie temu – prywatny telefon do kobiety żyjącej w nieważnym związku małżeńskim, której powiedział, że powinna przyjmować sakramenty.

    Ustanowienie ogólnej zasady udzielania sakramentów osobom żyjącym w nieważnych związkach małżeńskich jest w rzeczywistości jednym z głównych celów Bergoglio. To jest za wiele nawet dla niektórych watykańskich urzędników, z których jeden ostatnio powiedział watykańskiemu komentatorowi Johnowi Thavisowi: „Jeśli tak się stanie, przekroczymy granicę dzielącą nas od herezji”.

    Ta zasada prowadzi do bardzo prostego i łatwego do zrozumienia wniosku, że Bergoglio jest fałszywym papieżem. Jedyne, co należy zrobić to zastosować to do tego, co jest teraz jasne jak słońce. Dla każdego, kto ma wiarę katolicką powinno być oczywiste, że Bergoglio jej (tzn. prawdziwej wiary) nie ma i że kiedy został wybrany, to już był heretykiem, jeśli nie całkowitym apostatą.

    Jakże w przeciwnym wypadku rzekomy duchowny mógłby zapewniać, że nie ma katolickiego Boga, doktrynalna pewność już nie istnieje, twierdzić, że ten kto utrzymuje, iż zna odpowiedzi na wszystkie pytania nie ma Boga w sobie, prozelityzm to nonsens, ateiści mogą iść do nieba, itp. – deklaracje, które niweczą znaczenie katolickiego Credo, naturę Boga, możliwość dojścia do doktrynalnych prawd, boską misję nawracania innych do tych prawd oraz wiarę jako warunek zbawienia wiecznego?

    Jakże inaczej duchowny mógłby twierdzić, że nauki moralne (dotyczące 6 i 9 przykazania) to chaotyczne nagromadzenie doktryn, które nie mogą być natarczywie narzucane, nie wolno mieć obsesji na punkcie takich spraw (zabijanie nienarodzonych dzieci, homoseksualne „małżeństwo” i antykoncepcja), to co obiektywnie jest cudzołóstwem dopuszcza istnienie „rozwiązania duszpasterskiego”, kimże jestem by osądzać, każdy ma swe własne wyobrażenie dobra i zła, duchowa ingerencja w życie osobiste jest niemożliwa, itp. – deklaracje, które przedstawiają grzechy śmiertelne jako drobnostki, trywializują cudzołóstwo, ganią moralne osądy, intronizują sumienie jako coś autonomicznego i suwerennego oraz skutecznie odmawiają Magisterium Kościoła prawa do nakazywania czegokolwiek indywidualnemu sumieniu?

    Czy mamy uwierzyć, że Bergoglio zaczął nagle głosić te herezje podczas przejścia z Kaplicy Sykstyńskiej do loggii św. Piotra 13 marca 2013?

    Czy nie powinniśmy raczej powiedzieć, że jego późniejsze stwierdzenia jedynie potwierdzają modernistyczną herezję, jaką Jorge Bergoglio już długo przed swym wyborem publicznie głosił w Argentynie – jego przylgnięcie do systemu, który odrzuca możliwość religijnej prawdy i obiektywnego prawa moralnego, który odrzuca nawracanie ateistów, który odrzuca „osądzanie” takich osób, który „nie może powiedzieć czym [Bóg] jest”, który nazywa „aroganckimi te teologie…, które rościły sobie pretensję do mówienia, kim On jest”, który uważa, że „istnieje inne życie ponieważ już zaczęliśmy to odczuwać”, który neguje moralne nauczanie Kościoła o samobójstwie, który mówi o cudzołożnikach jako o „tych, którzy żyją na krawędzi tego, czego się od nich domaga nierozerwalność oraz sakrament małżeństwa”, który mówi, że „duszpasterz nie ma prawa nakłaniania ich do czegokolwiek w życiu prywatnym”, i który uparcie twierdzi – negując nauczanie wszystkich Ojców Kościoła, a nawet samego św. Piotra – że „naród żydowski nie może już być oskarżany o Bogobójstwo”? (Zob. dokonaną przez biskupa Donalda Sanborna analizę książki On Heaven and Earth [W niebie i na ziemi], którą Bergoglio napisał w Argentynie wspólnie z rabinem, Most Holy Trinity Seminary Newsletter, May 2013).

  59. Panie Gabrielu w Polsce jest ful wypas z Kościołem. Tylko Bogu dziękować i zachwycać się tym cudem. Oczywiście najohydniejsze jest takie ogólne szkalowanie. Trzeba powiedzieć który ksiądz, z którą dziewczyną balował w Zakopanem i wtedy wszyscy inni przytomnieją.W momencie wysypu konkretów, nazwisk i czynów jak to zrobił ks Adam Wyszyński, ks Międlar (zwani rozkapryszone dzieci) przy pomocy pana Stonogi (zwanym strach powiedzieć czym), pan Kękuś (trafił do psychiatryka) Kościół się oczyszcza.
    Jest to miejsce cudów, czyli przeskakiwania wyżej swoich ograniczeń. Jako od niedawna praktykujący katolik wg mnie, Pan może nie wie, że królowanie Maryi Królowej Polski jest realne i zwycięskie. Kościół to także ksiądz Natanek, który namawia do praktykowania pokuty w formie wykonywania swoich obowiązków stanu, czynności drobnych, ale nielubianych (inspiracja pani Agnieszki), w intencji ratowania dusz w tej chwili umierających. Jest to tak wydajna praktyka, że te dusze nam pomagają w coraz większych zadaniach i sami siebie nie poznajemy. Oczywiście tylko dlatego tu zaglądam, że wyraża Pan troskę o Kościół, za co jestem bardzo wdzięczna i zdrowsza.

  60. Ja wykonuję masę czynności drobnych i niechcianych, za których wykonywanie chętnie bym komuś zapłacił, ale chętnych nie ma, wszyscy są zajęci tak ważnymi sprawami….

  61. Proszę dołączyć intencję jak wyżej. Dlatego o tym Panu napisałam, że wiem, że w Pana tytanicznej pracy potrzeba pomocy nadprzyrodzonej. Miłego Dnia!

  62. A gdzie ja napisałem że jakiś Kościół „posoborowy” jest katolicki? Czy Pan przeczytał ze zrozumieniem mój komentarz?
    To że Papież czy biskupi i kapłani czy też wierni mijają się z powołaniem w niektórych kwestiach to jaki ma to wpływ na ciało Chrystusa? Unieważnia jego słowa i wolę a być może ofiarę dla WSZYSTKICH którzy mają „nieszczęście” do kościoła należeć?
    Czy my – uczestnicy tego Kościoła chodzimy na czarne msze? Czy już przestała się dokonywać na ołtarzach przemiana a obietnica została odwołana?
    O co Panu chodzi konkretnie i co Pan zamierzasz z tym zrobić? Założyć inny Kościół? Czy rzucać błockiem w jego wiernych bo Bergolio albo kto inny ma taką a nie inną koncepcję na instytucję?

  63. Bo Pan Bóg jest władny wyciągnąć korzyść nawet ze zła i odstępstwa. Pytanie czy my potrafimy z pokorą przyjąć taki dopust i mądrze go wykorzystać, czy też będziemy bezmyślnie powtarzać za zbuntowanymi ile to zła w tym Kościele „posoborowym”, żeby nasi wrogowie mieli z tego pożywkę i mówili – patrzcie oni sami już nie mogą w tym katolicyzmie wytrzymać, patrzcie jaki zakłamany jest ten ich kościół – bo taka bowiem jest „nauka” z bezmyślnego żerowania na grzechach Kościoła ziemskiego.

  64. Przecież nawet jeśli dzieją się w tym naszym Kościele złe rzeczy to nie im Pan Bóg błogosławi więc w czym problem? Mamy się zabijać za grzechy cudze, za które przecież każdy indywidualnie będzie odpowiadać? Czy głowa została już odcięta? Bo jeśli tak to wszyscy – niezależnie od tego co robi Bergolio i co robili inni przed nim jesteśmy po prostu zgubieni a nie odkupieni.
    Chcemy czy nie chcemy należymy do tego jednego Kościoła który Pan i Pani Rycerz nazywacie „posoborowym”, bo innego NIE MA. Nie jestem durniem i widzę co się dzieje, i nie trzeba mi tłumaczyć tego co robi Franciszek, tylko czy to daje mi (albo komukolwiek) prawo do nazywania mistycznego ciała Jezusa i matki naszej – „posoborowym”.
    Pytam raz jeszcze co zamierzacie w związku z tym zrobić konkretnego prócz wyżywania się i demonstrowania waszego „oświecenia” w kwestii co robi Bergolio i niektórzy biskupi. Nie zamierzacie czekać na żniwa i sami zrobicie sąd ostateczny nad tymi co jeszcze żyją?

  65. Jeśli bp Jędraszewski jest zaściankowy (Opinia Żakowskiego i Lisa) to ja uwielbiam zaścianki.
    Założę się że starsze pokolenie z bloga co przeżyło system kształcenia: podstawówka, liceum, studia od razu skojarzyło to porównanie z zaściankiem z Mickiewiczowskiego opisu zaścianka Dobrzyńskich.
    A ci po reformie Handtke`ego – to nie wiem.

  66. W dzisiejszych czasach wszystko wiadomo (nagrywaczki, kamery). Ukrywanie to akceptacja ohydna. Czyny robią konkretni ludzie, a Kościół uważa na przykład grzeszników ciężkich za będących poza Kościołem. Nie mieszajmy dziegciu z miodem. Nie mieszajmy buntowników z pokrzywdzonymi. Dzięki technice już się to nie da.

  67. No właśnie. Ja mieszać nie zamierzam wszystkich w jednym kotle, ani nikomu wyliczać procentu bycia w lub poza Kościołem „posoborowym” jak go niektórzy nazywają. Nie mam wglądu w ludzkie dusze i nie znam nikogo tak jak tylko Bóg potrafi.
    Mogę tylko napominać i modlić się we własnym rozumie rozważając to na co patrzę, w nadziei że sam nie tkwię w jakimś błędzie. A to że coś bywa ukryte przed wzrokiem to nie moja w tym głowa. Kto ma widzieć ten widzi i w stosownym czasie odda każdemu co należne.
    „Wierzę w jeden powszechny i apostolski Kościół” – nic z tego nie straciło na swojej aktualności, niezależnie od tego co się wydarzy na kolejnych soborach i co jeszcze powie albo zrobi Biskup Rzymu i jego administracja.

  68. Wspaniale refleksje… i wymiana komentarzy!

    Mb i dobrego tygodnia dla nas wszystkich,

  69. OK – zamknijmy ten dyskurs. Ostatnio przypomniałem sobie natomiast pewien niewyjaśniony dotąd wątek dotyczący polskich kapłanów (jeśli już o kapłanach w tych rozważaniach), a mianowicie niewyjaśniona śmierć bpa Łukomskiego w 1948. kiedyś temat sprzedałem nawet zaprzyjaźnionemu profesorowi z IPN, ale palcem nie tknął. Jeśli sprawa nie jest Ci znana to poczytaj chociażby ten tekst: http://niezlomni.com/smierc-wokol-ktorej-panuje-zmowa-milczenia-od-65-lat-on-mogl-zmienic-bieg-historii/

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.