mar 172017
 

Życie jest nieprzewidywalne. Zrezygnowałem z targów katolickich, które zaczynają się 30 marca i trwają do 2 kwietnia, bo stoisko było za drogie. Zapytałem jednak, czy nie sprzedadzą mi pustej powierzchni, po czym zupełnie o tym zapomniałem. No i dziś przyszła faktura opiewająca na bardzo rozsądną kwotę, wygląda więc na to, że będziemy tej wiosny na pewno na dwóch imprezach, pierwsza rozpocznie się 30 marca i skończy 2 kwietnia, a druga trwać będzie w dniach 8-9 kwietnia i będą to targi książki prawicowej. Wszystkich serdecznie zapraszam. Nie mogę obiecać, że będzie nowa Baśń, bo zostało mi jeszcze kilka rozdziałów do napisania, a Tomek produkuje ilustracje, ale postaram się o jakąś nowość korespondującą z Baśnią socjalistyczną. To może być spora niespodzianka. W każdym razie Baśń będzie zaraz później. Nie wiem co będzie z targami majowymi, bo się nie zgłosiłem, ale może dostanę jeszcze jakąś propozycję. Zobaczymy. Tyle tytułem ogłoszeń.

Wczoraj zmarł Wojciech Młynarski, człowiek obdarzony autentycznym talentem i słuchem muzycznym. Człowiek pod wieloma względami niezwykły, o którym pisano właściwie wszędzie. Była to jednak śmierć prezentowana dziwnie, w porównaniu na przykład ze śmiercią takiego Baumana. Informacja o śmierci Wojciecha Młynarskiego, któremu wszyscy zawdzięczamy o całe niebo więcej niż takiemu Baumanowi wisiała na WP raptem godzinę, a potem się zmniejszyła do rozmiarów znaczka pocztowego, by wreszcie zniknąć całkowicie. Na jej miejscu pojawiło się zdjęcie Ziemkiewicza i tekst informujący, że znów się coś prawicy nie podoba w związku z Młynarskim, który był wielkim człowiekiem. Zajrzałem tam i okazało się, że Ziemkiewicz napisał piękną bardzo laurkę na cześć Wojciecha Młynarskiego, prawdziwego geniusza, ale pod spodem jakieś trolle zaczęły szaleć. I to z wpisów tych trolli, dzielni dziennikarze portalu WP zrobili news zastępujący żałobę po świętej pamięci Wojciechu Młynarskim. I to jest proszę Państwa wyższa szkoła ześwinienia, w której nie każdy może dostać piątkę, a żeby być tam prymusem to chyba trzeba regularnie zabierać rentę sparaliżowanej matce i przepijać ją pod mostem z Tomaszem Lisem. Nie widzę innego wyjścia. Wysłuchałem wczoraj kilku piosenek Wojciecha Młynarskiego i oczywiście się wzruszyłem i przypomniały mi się dawne czasy, a także jedyny koncert Młynarskiego, na jakim byłem, a było to w domu kultury w Pruszkowie. I tak tu siedząc i myśląc, a także słuchając, doszedłem do wniosku, że Wojciech Młynarski musiał być człowiekiem zupełnie innym niż osoba prezentująca się przez publicznością na scenie i śpiewająca piosenki. Czy był dużo gorszy? Wczoraj wysłuchałem jego gawędy o Kalinie Jędrusik, jaka była wspaniała i jak wspaniały był dom, który prowadziła z Dygatem. Potem zaś przypomniał mi się opis tego domu, który zostawił chyba Marek Hłasko ale pewności nie mam, w każdym razie jakiś bezkompromisowy młodzieniec idealista. Zestawienie tych dwóch relacji mówi właściwie wszystko. Młodzieniec był bowiem w domu, gdzie gospodarz paranoik udaje, że prowadzi życie towarzyskie, a tymczasem gapi się w telewizor z innymi jakimiś świrami, którzy spijają słowa z jego ust, on zaś nie bardzo wie co powiedzieć, żeby utrzymać poziom, ale się stara, choć najchętniej pozbył by się ich wszystkich. Nie może jednak, bo jego żona Kalina, które od dwóch godzin leży w łóżku z Gąsowskim, goła zupełnie, wstała właśnie i kręci się bez gaci po kuchni. Według Młynarskiego zaś dom Dygatów to była jakaś przestrzeń magiczna, w której królowała ta niezwykła osoba – Kalina Jędrusik. Jak widzimy miał Wojciech Młynarski wiele zrozumienia dla świata, a pewnie i dla siebie i skłonny był wybaczać bliźnim wiele, w odróżnieniu od młodych idealistów. To go zaprowadziło na manowce. Całe życie bowiem występował w swoich pieśniach w obronie wrażliwości zwykłego człowieka przeciwko chamstwu władzy i różnych ciemnych sił. Zapominał tylko czasem, że sam stoi po stronie tego chamstwa, a wynajęli go właśnie po to, by wymyślał atrakcyjne zasłony dla ich brutalności i świństw. Czy my mamy o to do Pana Wojciecha Młynarskiego pretensję? W żadnym wypadku. My go kochamy, tak samo jak kochaliśmy go 20 i 30 lat temu. Tak samo dziś oddajemy mu hołd, bo geniusz pozostaje geniuszem, bez względu na to jakiej sprawie służy. I nie ma żadnego znaczenia, że Wojciech Młynarski bronił Tuska i głosował na Komorowskiego. To są paprochy…podobnie jak nie ma dziś znaczenia fakt, że Kalina Jędrusik puszczała się w przytomności męża i jego przyjaciół, a wszyscy udawali, że to taki artystowski folklor. Ważne są tylko te piosenki i nic więcej. Myślę także, że tak jak na scenie Wojciech Młynarski nie był do końca sobą, tak samo nie był sobą w ostatnich latach życia, kiedy to deklamował przed kamerą te nieszczęsne kuplety na cześć Tuska i odwracał czasem głowę, jakby chciał sprawdzić czy ten co siedzi za nim jest zadowolony. Myślę też, że miał sto powodów, żeby się zachowywać w taki właśnie sposób, ale to już nie ma znaczenia. Odszedł wielki artysta, a przede wszystkim odszedł człowiek rozumiejący melodię języka polskiego i mający do tego języka zupełnie niezwykły słuch i przekonanie. I to był chyba ostatni mistrz obdarzony takimi umiejętnościami. Nikogo już więcej nie mamy. Czeka nas więc prawdziwa bieda. A zaraz Wam powiem dlaczego. Trwają oto targi książki w Londynie i tam znajduje się stoisko polskie, na nim zaś cała ta czereda małp i wydr z Tokarczukową i Bondą na czele. To są ludzie, którzy zajmują się zawodowo opisywactwem i budowaniem napięcia w tekstach. A ja sądzę, że taki Miłoszewski, gdyby trafił do domu Dygatów i zobaczył gołą Jędrusik, jak czegoś szuka w lodówce to by zemdlał po prostu. I wcale nie miałby mocy, żeby opisać w sposób poetyczny to niezwykłe miejsce. Tokarczukowa pisze, że jak ktoś połknie kawałek papieru, to on mu namaka śliną w przełyku. Taki ktoś zaś nie charczy i nie kaszle, ale popada w zamyślenie nad tysiącami lat historii żydowskiej, bo to jest taka głębia. O tym jak pisze i co pisze Bonda, szkoda nawet gadać. I to oni właśnie reprezentują nas – Polskę całą – na targach książki w Londynie. To jest upokorzenie i upadek gorszy niż to co musiał znosić w swoim własnym domu Stanisław Dygat. Żeby chociaż jedna z drugą cycki pokazały, ale nie….one muszą pisać…a Kalina Jędrusik się nie ochrzaniała przecież, a i tak wszyscy uważali, że jest niezwykłą, wrażliwą, piękną i wartą każdego poświęcenia kobietą. Mam nadzieję, że widzicie i rozumiecie różnicę. To jednak nie jest najgorsze. Oto toyah przesłał mi ostatnio taki link http://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114528,21494638,ove-l-gmansb-debiutant-z-wysp-owczych-nie-istnieje-te-kryminaly.html

Macie tu pisarza, rocznik 1987, który z pisania rozumie tyle, że powinno być ono podobne do tego co się sprzedaje na rynkach obcych. Wymyślił więc, że napisze kryminał w stylu norweskiego grafomana Nesbo i ukryje to przed wydawcami. Tak nam tę gawędę sprzedaje. Nie wierzcie w to. To jest oszust, który wie, podobnie jak jego wydawcy, że Polacy nie będą czytać jego książek. Mam na myśli tych Polaków, którym już jest bliżej niż dalej do śmierci. A tylko oni mają pieniądze przecież. Usiłuje się więc jakoś ratować i ratować wydawców i wymyśla serię powieści kryminalnych, których akcja rozgrywa się na Wyspach Owczych. Chodzi o to, mniemam, by zrobić oszczędną okładkę w trzech kolorach. O nic więcej. Żeby był śnieg, krew i czarne narzędzie zbrodni, jak na okładkach sławnych kryminałów Nesbo. Już pisaliśmy do czego służą kryminały, ale jeszcze powtórzmy – do ładowania w mózgi propagandy antywolnościowej. Chodzi o gloryfikowanie policji i dewastowanie małych społeczności, które nie chcą przyjmować emigrantów. Ten sposób musiał wymyślić jakiś znany socjolog, może Bauman, a może ktoś odeń gorszy. I teraz nasz pisarz – Remigiusz Mróz – który nie jest w stanie zrozumieć ani jednego kontekstu, ani jednej frazy z piosenek Młynarskiego, bo jego wrażliwość jest wrażliwością cepa, postanowił dać światu polskiej naśladownictwo tego gówna. I jeszcze zacząć od kłamstwa przy tym. Nie istnieje taki gadżet jak wysyłanie rękopisów do wydawcy. Żeby coś takiego zrobić wydawca musi znać autora i pozostawać z nim w bardzo zażyłych stosunkach, w takich przynajmniej jak swego czasu Jędrusik z Gąsowskim. Nie ma mowy, żeby ktoś wieczorem czytał rękopisy jakiegoś faceta z Wysp Owczych, co opowiada, że jego matka była Polską. To jest odegrane. Numer ten przeprowadzono, po to, żeby wzbudzić zainteresowanie czytelnika, który dzięki działalności Miłoszewskiego, Tokarczuk i Bondy, przyjmuje już wyłącznie końskie dawki emocji. Nic więcej. Do tego dziś służy literatura – do stępiania wrażliwości i dewastowania mózgu. Ktoś powie, że zawsze tak było. Nie zawsze. Wojciech Młynarski jest na to dowodem, całe jego życie i cała jego twórczość. Prawdziwa wielkość istnieje, nie łudźcie się, bo zaprzeczając jej, możecie wpaść w straszną pułapkę i drogo za to zapłacić. Duch bowiem wieje kędy chce. A ja mam całkowitą pewność, że ten cały Remigiusz Mróz, człowiek o wyglądzie małego kotka, porzuconego na klatce schodowej przez złą pańcię, niebawem się o tym przekona. Przekonają się o tym także wydawcy. Oby jak najszybciej cała ta pulpa trafiła do papierni w Konstancinie. Wszyscy powinniśmy się o to modlić. Bo jak ci ludzie zaczną organizować wieczorki i pogadanki o jakości, o języku polskim, o jego używaniu, to po nas. I po Młynarskim przy okazji, bo roczniki poniżej Mroza, już nic z niego nie zrozumieją. O tym, by przejąć się opisem domu Dygatów, jaki zostawił Młynarski, nie będzie już mowy. Z tego zakresu będzie już można liczyć tylko na to, że pisarze przejdą do porównywania sobie genitaliów, nas stawem, pod wierzbą rosochatą, żeby zwrócić uwagę czytelnika i wywołać przy tym nastrój patriotyczny. Co zrobią pisarki, nawet nie chcę myśleć. Póki co jednak posłuchajmy sobie piosenki o leszczynie.

https://www.youtube.com/watch?v=q9nzOUE6hBw

  322 komentarze do “Ofensywa paranoików”

  1. Odchodzą jedyne skarby jakie mieliśmy na serio. Marek Grechuta…

    Przepraszam za off top ale tak mi się przypomniało. Kogoś takiego jak on już ten chlew nie wyda nigdy.

  2. Nie wyda to mało, nikt nie będzie wiedział jak to zinterpretować na scenie.

  3. oferta targów w Londynie jest nakierowana na tych, którzy wyjechali „za chlebem” i są głodni polskiego słowa. Co akurat nie wiem czy się sprawdzi, gdyż dzisiaj można swobodnie podróżować na trasie Albion – Polska i znam Polaków, którzy wpadając do kraju, kupują tutaj książki, bądź dokonują takich zakupów przez internet. Mogą zaspokajać głód polskiego słowa  w sposób łatwy, lekki i przyjemny.

    Ci zaś, którzy aktywnie nie szukają lektury,  nie kupią żadnych książek  ani tu, ani w Londynie, ani gdziekolwiek indziej, bo mają nawyk  inwestowania w coś innego.

    Zatem te „londyńskie targi” to najpewniej pretekst  po to,  aby trochę zarobili sobie organizatorzy tej chutzpah.

    Niewykluczone, że to  początek objazdowego cyku, i „impreza” zostanie powtórzona, np.  w Rymie, Madrycie, Brukseli, Oslo  czy Chicago.

    Chociaż co do Chicago mam wątpliwości (z uwagi na koszty przelotu).

  4. Młynarski i Jego teksty sa poza zasięgiem percepcji pokolenia już nawet dzisiejszych wczesnych 40-latków.

    A po co zaraz  Młynarski.

    Uzyłem takiej oto frazy w rozmowie ze wspomnianymi  … latkami:

    „Jaś nie dociekał” (chodziło o zagadnienie audytorskie i sens dociekania jakichś tam okoliczności związanych z wydatkami na zakupy inwestycyjne). Nie zrozumieli, zatem podpowiedziałem, że to analog od „Jaś nie doczekał”. Nadal nie zrozumieli.

    Zaproponowałem, żeby poszukali w guglu. Jeden znalazł i mówi , że to ponoć  jakaś Konopnicka.

    A za 10 lat będą szukać w guglu i znajda „jakiegoś Młynarskiego”.

    Barbari ante portas

  5. Ale Mróz, Miłoszewski i Bonda będą cały czas na tapecie…

  6. W Canale+ Discovery będzie leciał serial dokumentalny pod tytułem Pokolenie miszczów. W pierwszym odcinku będzie mowa o Katarzynie Bondzie, a w drugim o Wilhelmie Sasnalu.

  7. Chyba przesada. Nie ma tak, że dobrze to już było – kiedyś. A Świat idzie na zmarnowanie. Pewnie poetyki Młynarskiego nie będzie łatwo zrozumieć dzisiejszym nastolatkom, ale jak śpiewał Mistrz w załączonej piosence, piosenki również się starzeją – teksty też. Nam dał dużo radości, ale trudno wymagać od młodzieży zrozumienia dla „Niedzieli na Głównym”. Może łatwiej im przyjdzie złapać „Jasność w temacie Marioli”.

  8. Nie wierzę….pokolenie mistrzów…matko. Młynarski umarł, a ta z metra cięta gwiazda będzie robić za pokolenie mistrzów…

  9. Wiele rzeczy z wykonań samego pana Wojciecha, ale także w wykonań innych piosenkarzy weszło do naszego języka.

    Nie zapomnę zaskoczenia, kiedy w obronie melodyjności naszego języka śpiewał kozama urena krechę, a potem dla objaśnienia o czym śpiewa to zrobił to z właściwą dla polskiego języka prozodią i wszystko stało się jasne.

  10. > Do tego dziś służy literatura – do stępiania wrażliwości i dewastowania mózgu.

    Literatura, telewizja, kino, teatr, filmy rysunkowe dla dzieci. Coś pominąłem? Na pewno tak. W każdym razie w ten sposób to właśnie wygląda. Tępią wrażliwość na potęgę i bez znieczulenia.

  11. Kiedyś były jeszcze takie wierszyki: krakręmija, kretmaryja, omińtentor, tulismanorę

  12. Nie wszyscy patrzą na Londyn, nawet, jak jest on za rogiem. Ja mam stale pod ręką to:

    http://moje.polskieradio.pl/station/11/Najpiekniejsze-polskie-piosenki

    a w telefonie, na tablecie i w komputerach darmową aplikację tunein

    http://tunein.com

    gdzie tę stację i wiele innych polskich można słuchać i zawsze jestem w domu

  13. Bonda to ta, co trzema elementami „daje po oczach”:  balejaż na głowie, grube rysy twarzy,  i nachalnie, żeby nie powiedzieć wyzywająco na  czerwono pomalowane usta ?

    Autorki wysłane do Londynu to jakieś  takie nie ten teges. Na szczęście nie ma brzydkich kobiet, tylko wina czasem brak.

  14. Młynarskiego zabawy z językiem polskim, zawsze sobie przypominam kiedy słucham PuciaPucia  (Jesteśmy na wczasach):

    „orkiestra przygryfa sykocznego beginauł, to nie tfoja winauł, sze podryfam cięuł”

  15. Żyjemy w świecie nowoczesnej propagandy…na czym ona polega może zacytuje…” We are in an era where the Elites (Fascist International) are Discordians who believe in chaos magic. Magic is no longer confined to dark candlelit rooms performed in robes and chanting. Chaos magic rejects all pretensions of magical tradition, and instead any location, situation or device can be used for magical purposes. Like the Internet. The purpose of Discordianism follows the Jungian archetype of the „Trickster” who mocks and shocks in order to jolt people out of their confining mental constructs, to aid them in accepting the supposed truth that there is no truth. It’s postmodernism, or „suspension in the belief of the metanarrative.” The point is not to make you believe in one ideology or another, but to lead you to become so confused that you’ll finally give up in believing in anything.”

  16.  

    Chroń tę leszczynę, co wciąż od nowa
    Prostuje się zajadła,
    Trzeba by cały las wykarczować,
    Żeby padła…

    Cóż można więcej powiedzieć…. Trzeba chronić naszą Lleszczynę 🙂

  17. to jest knajacko – praski sposób akcentowania i wypowiadania się. Kiedyś osłupiałam jak wzburzony pracownik naukowy „wyszedł z nerw”, porzucił polską mowę,  której używał na wykładzie i zaczął  dyscyplinować studentów mową swojej młodości czyli tym knajacko – praskim slangiem. Młodzież ( na wykładzie z całej Polski) nie rozumiała co on mówi i dlaczego tak dziwnie, co się dzieje.

    Młynarski miał niezwykły słuch, wyłapywał to cudnie, a teksty – perełeczka.

  18. Ja postrzegam pana Młynarskiego jako twórcę systemowego hołubionego przez PRL i PRLbis, bywało, że i jego funkcjonariusza. Pisać potrafił, śpiewać nie, a mimo to miał tupet współdecydować w komisjach weryfikacyjnych (zapewne odpłatnie, z publicznych pieniędzy), który z przesłuchiwanych artystów to amator, a który „prawdziwy” (czyli w konsekwencji kto może wziąć za koncert 500zł czy 700). Jakiś czas temu oglądałem wywiad z byłym wokalistą Turbo, Grzegorzem Kupczykiem, który opowiadał o swoich przebojach z takimi komisjami. W jego przypadku „sędziami” byli Bardini, Janowska i właśnie Młynarski (w tym wywiadzie uderzyło mnie, że po raz pierwszy miałem okazje usłyszeć konkretne nazwiska osób działających w tej patologicznej instytucji patologicznego ustroju). Dla mnie najbardziej reprezentatywną laurką dla ś.p. pana Młynarskiego jest postawa jego córek, i tyle.. Propagandowa, koncesjonowana prlowska rozrywka, tak jak Kaczmarski, Szpotański, czterej pancerni i inni. Po prostu out.

    Rozumiem sentymenty itd, ale ja staram się być konsekwentnym. Większość artystów, których słuchałem „wyrzuciłem”, bo po latach okazali się obamaoistami, platfuskami, tchórzami co kraczą między wrony, byle utrzymać się w oficjalnych kanałach promocji i dystrybucji. Stan schizofrenii jest zły :).

  19. swoją drogą piękna piosenka

    ps. wiadomości targowe super!

  20. Bingo. Potwierdzam ze diagnoza trafna. To jest glod polskiego slowa, kazdy kogo znam wracajac do PL na chwile kupuje ksiazki. W UK istnieja bodajze 4 internetowe ksiegarnie. Ludzie biora to, co jest w sklepie i co jest reklamowane w internecie. Podaz rodzi popyt.

  21. mój wpis o 10, 25 był do KWA ZULU (przepraszam za brak adresu)

  22. A ten wokalista Turbo to co zaśpiewał, może pan zaprezentować? Ja bardzo przepraszam, ale jak ktoś ma pretensje do Młynarskiego, może niech sam coś pokaże. Ja pamiętam zespół Turbo z jaruzelskiej, obmierzłej, stanowowojennej telewizyjnej listy przebojów. To, że oni tam występowali nie przeszkadzało panu?

  23. „Dorosłe dzieci mają żal, że ktoś im tyle z życia skradł…”

    Dzień dobry

  24. Żona Grechuty zorganizowała w zeszłym roku festiwal (?) interpretacji jego piosenek. To czasami była masakra. Do odszukania na fejsie.

    I jeszcze słowo o wielkości Młynarskiego. On pisał teksty w warunkach despotycznej władzy UKPPiW (cenzury) i tu ujawniał się w pełni jego geniusz i wyczucie języka. Jak powiedzieć to co chce się powiedzieć a czego nie wolno powiedzieć to jest prawdziwy geniusz. No i wrzask ta żelazna zasada, która dziś rozwala każdy przekaz w przestrzeni publicznej – wrzask u Młynarskiego nie występuje. Jego przekaz zawsze jest 'sit modus in rebus’.

  25. I to jest ten rym, tak? Żal i skradł…? Wie pan, gdybym chciał sie obnosić ze swoimi żalami do ludzi i świata, bo też bym pisał takie teksty, ale my z kolegami właśnie jesteśmy zajęci szukaniem spadkobierców ważnych, polskich książek, które z różnych przyczyn nie mogą być wydane i to mnie oraz innych pochłania całkowicie…pan wybaczy….

  26. Część tekstu mi wcięło – dale było:

    Młynarski na Kupczyku się nie poznał, a Komorowski – tak. W 2012 przyznał mu Złoty Krzyż Zasługi za wybitny wkład w kulturę narodową.

  27. Nie jest aż tak źle. Moje dzieci (31, 23) słuchają Grechuty.

  28. Wie pan na czym polega dramat? Że Komorowski odznacza państwowym medalem Młynarskiego, a Duda Wencla i Piekarczyka…oraz na tym, że pan nadal nie rozumie o co chodzi.

  29. Ponad 10 lat temu,  kiedy jeszcze słuchałam różnych stacji radiowych, pewien redaktor prowadzący opowiedział słuchaczom taką historię:

    „Wczoraj moja dziesięciolecia córka westchnąła ciężko, i oznajmiła:

    – Wy to jednak mieliście dobrze.

    – Pod jakim względem?  O co ci chodzi?

    Na co ona wzdychajac jeszcze bardziej, odpowiedziała:

    – Bo wy mieliście Młynarskiego.”

    Ja nie jestem aż taką pesymistka, jeśli chodzi o odbiór literatury i sztuki. Teraz jest straszne ciśnienie wszelkiego badziewia, więc ludzie głupieja, zwłaszcza młodzież, bo nie ma jeszcze z czym porównywać, ale kiedy się ktoś w końcu otrząśnie, to zabiera się za odrabianie strat  z gorliwoscia neofity, czując gniew do tych, którzy przed nim skarby ukrywali.

    Piosenki Młynarskiego czy Grechuty są odszukiwane, a to  co teraz tworzą,  fuuu…, przeminie, jak brzydki zapach, pozostawiając tylko nieprzyjemne wspomnienie.

    Tak że,  wspomniani tu powyżej,  pisarze i pisarki, przykro mi, ale z g…a bata nie ukrecisz i wasze „dzieła” skończą tam gdzie ich miejsce. A teraz cieszcie się Bondy, Twardochy, póki wam płacą.

  30. Chyba mam dzisiaj gorszy dzień – po pierwsze – z mojej strony to była ironia, po drugie – Komorowski dał medal temu od Turbo.

    Przepraszam, już znikam.

  31. To ja przepraszam, to ja mam gorszy dzień, za dużo obowiązków na głowie…niech pan nie znika….

  32. „jak ktoś ma pretensje do Młynarskiego, może niech sam coś pokaże.” –

    Słuszna racja! więc per analogiam:

    „jak ktoś ma pretensje do Szpotańskiego, może niech sam coś pokaże.”

    „jak ktoś ma pretensje do Kaczmarskiego, może niech sam coś pokaże.”

    etc. etc……

  33. Naprawdę dał medal temu od Turbo? To kto jeszcze nie dostał medalu? Borysewicz ma pewnie ze trzy….

  34. Teksty mieli fatalne, nie sposób zaprzeczyć :), ale w muzyce nie one są najważniejsze. Po koncercie z Iron Maiden w 1984 Bruce Dickinson powiedział Kupczykowi, że powinien śpiewać w Deep Purple, a nie w jakimś Turbo. Myślę, ze rekomendacja jak ta lala, bardziej miarodajna niż osąd np. bohaterów „Wojny domowej” (tu nawiązuję do Kazimierza Rudzkiego, który sępiąc w takiej komisji, bo inaczej nie mogę tego nazwać, uznał Niemena za amatora, w konsekwencji ten przez ładnych parę lat grał za amatorskie stawki, więc Pan rozumie..). Efemerycznych występów w TVP za komuny nie potępiam, ludzie radzili sobie w takich warunkach, do jakich zostali przypisani, innych możliwości nie było, doskonale to rozumiem. Są jednak pewne granice kompromisu dla porządnych ludzi, wie Pan to doskonale choćby po sobie.

    W stanie wojennym miałem 6-7 lat i fakt, wtedy byłem mniej krytyczny. Pozdrawiam.

  35. „Nikogo już więcej nie mamy.”

    ————————————————————————

    Wierzę, że będę „wyrazicielem”, jeśli powiem, że przemawia przez Pana oczywista w tym miejscu skromność. Tak to widzę.

     

    „Czeka nas więc prawdziwa bieda.”

    ————————————————————————-

    To całkiem możliwe. Ale „będziemy walczyli w cieniu”.

    Oraz, zgadnijcie, mili Państwo, czyje to jest:

    wiatr to po prostu zwykła tajemnicagdy chłopiec zerka na sukienkę obokjuż podmuch mąci czerwcowe koloryszarzeje w szafie biały tiulu obłokzwyczajnie tak dziewczęta pozmieniał nam w żony. . . . wiatr wiatr wiatr. . . . jakbyś zgadłwiatr to po prostu zwykła obietnicagdy chłopiec patrzy tak jak patrzą chłopcyrozchyla bluzkę tak bliski zagadkijak dziecko piersi. chłopiec dalej obcyzwyczajnie tak dziewczęta zmieniają się w matki. . . . wiatr wiatr wiatr. . . . nam je skradłwiatr to po prostu zwykła nawałnicaodbierze oddech drzwi zatrzaśnie tylkootuli szczelnie w płaszcz czarny deszczowypozmiata liście z nieba i lastrykozwyczajnie tak dziewczęta ubiera jak wdowy. . . . wiatr wiatr wiatr

  36. Darek twierdzi, że Komorowski dał medal temu z Turbo, a on wziął. Co pan na to?

  37. To jest Julek, który niestety jest głupi jak paczka gwoździ i nie ma żadnych szans, żeby zmądrzał. Niech pan na niego nie liczy….ani na jego piosenki. Gdyby to był i słuchał co do niego mówię już byśmy dawno mieli za sobą wydanie pierwszej płyty z jego piosenkami, ale on wolał myśleć poważnie o życiu. Nie wiem co dzisiaj robi i nie interesuje mnie to

  38. Naprawdę – Turbo pochodzi z Poznania, ja też, było głośno.  Borysewicz nie dostał nic, a sam pupilek Komorowskiego  Hołdys, tylko zasłużonego kulturze Gloria Artis i tylko srebrny.

    Łaska pańska, itd….

  39. Nazwanie burdelu „przestrzenia magiczna” prowadzi do choroby dwubiegunowej, co stalo sie udzialem Mlynarskiego. Tolerancja, a zwlaszcza tolerancja koopy wszechobecnej, to wyboista i kreta droga od piekla. Zaden talent, zaden geniusz nie pomoze, bo na kretej drodze, jak sie czlowiek ogladnie za siebie, to nie widac jej poczatku, a to powoduje, ze nie zna sie kierunku w jakim sie podaza. Kompas geniusz Mlynarskiego odrzucil, bo moze pomyslal, ze jest tak genialny, ze mu go nie potrzeba. Tacy geniusze jak Mlynarski, to hipnotyzuja innych, mniej utalentowanych i ciagna na manowce, nie majac nawet specjalnie wbudowanej misji, zeby swiadomie to robic.

    Moj stosunek do Mlynarskiego jest co najwyzej obojetny. Wole juz kompletne beztalencia, ludzi niepismiennych z zerowa tolerancja dla szajsu, niz wysublimowane, artystyczne frazowania i zabawy z jezykiem, ktore maja burdel za magiczna przestrzen. No, ale ja naleze do populacji prostych chlopow, do ktorych poezja nie przemawia, musi miec wylozone jak krowa na zagonie. Chlop co nic nie umie zagrac, zaspiewac, nie mowiac juz o napisaniu jakiegos wiersza.

  40. Dokładnie tak było. Jak był protest żeby nie występować w TV to „wyprodukowali” nowości. Wtedy właśnie między innymi „wyprodukowali” Bajm

  41. Tak, znam to. To jest Kamiuszek. Ale mnie interesuje co On robi i jak mu się wiedzie. Kiepsko niestety.

  42. Ja też wiersza nie napiszę, ale tu nie o to chodzi. Pan Bóg przemawiał już nie przez takich jak Młynarski, dlatego powściągnij swoją przyrodzoną surowość.

  43. Julek miał zawsze predylekcję do oszustów. Im większy kanciarz tym głębsze zaufanie on w nim pokładał…

  44. Przeciez kryminaly z Wysp Owczych sa juz od lat i nawet filmy kreca. A tu Remigiusz Mroz moiw, ze nikt nie pisze kryminalow o Færøyene. Zwykly klamca liczacy na lenistwo czytelnikow do szukania informacji

  45. Ubolewam :). Dlatego, jak wspomniałem wcześniej, wyrzuciłem sporo płyt i będę musiał, jak widać wyrzucać kolejne.

    Ja nikogo nie lansuję ani twierdzę, że komuś coś się należy. Przypominam tylko taki fakt z historii najnowszej. Za komuny istniały takie komisje weryfikacyjne, których „komisarze” decydowali, kto w konsekwencji może zarobić i ile, a kto nie (oczywiście pozytywną opinię można było sobie jakoś załatwić, jak to się udało np. Małgorzacie Ostrowskiej). Jeśli uczestnictwo w takiej instytucji nie było małoduszną kolaboracyjką z systemem, to co nią było? Dlatego nie szanuję jakoś przesadnie osób, które w takich komisjach dorabiały, ale okay, mogę się pomodlić za zmarłych.

  46. Dzięki. To mój ulubiony „Młynarski”. A jaki liryczny: https://www.youtube.com/watch?v=KYnH9w1DqJE

  47. Co do Kupczyka byłem kiedyś na weselu w Poznaniu gdzie grał i śpiewał ze swoim zespołem weselnym do kotleta 🙂

  48. Dobrze, że nie do pędraka…:-)

  49. Nie wiem dlaczego, ale ten fragment mi się fatalnie zmultiplikował, a usunąć go nie potrafię. Przepraszam wszystkich.

    Gabriel, weź no wyrzuć to, a ja wstawię go ponownie, tyle że tylko odpowiedni fragment.

  50. Śp. Młynarski to ciekawy przypadek. Jego stryjeczny dziadek to Emil Młynarski, który założył Filharmonię Warszawską czyli najwyższa półka muzyczna. A ciocia  Aniela wyszła za mąż za Artura Rubinsteina czyli też wyżyny muzyki poważnej.
    Natomiast Wojciech Młynarski miał mega talent poetycki ale niepoważny. I zostawił parę mega-hitów PRL . Pisał teksty na Festiwal w Opolu i one były nieprzeciętne:Kalina Jędrusik zaśpiewała „Z kim ci będzie tak źle jak ze mną”. I to jest coś ekstra. Wiesław Gołas: „W Polskę idziemy drodzy panowie”. Współpracował z Kabaretem Starszych Panów jako student polonistyki. Niewykluczone, że to oni go „wykryli” z tym jego cienkim dowcipem. Moim najulubieńszym hitem jest oczywiście „Jesteśmy na wczasach”. Oto kawałeczek dla uczczenia pamięci.: „…Dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego
    Od sympatycznego oczywiście niewątpliwie  pana Waldka „Mucho Mucho”.

    Jesteśmy na wczasach,
    W tych góralskich lasach,
    W promieniach słonecznych
    Opalamy się.
    Orkiestra przygrywa
    Skocznego begina,
    To nie twoja wina,
    Że podrywam cię…”. Takie to były czasy:)))

    Jego życie to losy PRL  i III RP w pigułce. Razem z Kaliną Jędrusik i całą resztą. Wielki wysiłek aby udawać, że jest normalnie i wesoło a potem coraz ciężej i tragiczniej.  Niech mu ziemia lekką będzie.

  51. Cała przewrotność komuny polegała na tym, że przejmowała ludzi uzdolnionych, by nie, nie biciem i szykanami zmuszać ich do współpracy, lecz przekupstwem i przywilejami. Oczywiście, kto się wyłamał, temu w łeb. Ci więc zdolni i rozumiejący mądrość etapu oraz istotne znaczenie niektórych przysłów polskich tworzyli roztropną sztukę z poszanowaniem reguły stanowiącej, że kłamstwo należy dawkować jak przyprawę. I że elegancja formy potrafi oszukać niewprawne oko, gdyż niechciany i trefny towar łatwiej schodzi w ładnym opakowaniu. A chodziło nie tyle o wpojenie narodowi komunistycznych urojeń, ile o oswojenie go z obcą opresją oraz odebranie nadziei tym, którzy potrafili przejrzeć wskroś żartobliwą elegancję i starannie kontrolowane pokpiwanie z przywar i słabostek władzy. Tacy ludzie jak Młynarski, dzięki swym niezaprzeczalnym talentom i giętkości karku, zakładali maskę Kubusia Puchatka na szpetną mordę sowieckiego niedźwiedzia, w zamian otrzymując awans do elity dla siebie i swej pozbawionej iskry Bożej progenitury. To dzięki nim byliśmy najweselszym barakiem w socjalistycznym obozie pracy. Ma to tę zaletę, że dzięki temu i nam dawało się jakoś przeżyć i nie zwariować, oraz niestety tę wadę, że ówczesne koncesje nadal obowiązują.

  52. Będę strzelał – Kamiuszek

  53. Nie wiem o co Panu chodzi, w ogóle? Czyżby w tej komisji decydowano na podstawie wytycznych politycznych? Bo po składzie zakładam, że chodziło o kryteria artystyczne, a polityką zaimowano się gdzie indziej.

  54. No, ale to nic, bo Pan Bóg iskrę zgasił i gdzie ją zapali ponownie tego nikt nie wie…a koncesje są ważne o tyle, o ile jest koniunktura. Co z tego, że ktoś ma wyrobioną koncesję na pozyskanie czerwca polskiego, jak ten czerwiec jest już niepotrzebny….I tak jest z córkami pana Wojciecha

  55. @coryllus

     

    „Już pisaliśmy do czego służą kryminały, ale jeszcze powtórzmy – do ładowania w mózgi propagandy antywolnościowej. Chodzi o gloryfikowanie policji i dewastowanie małych społeczności, które nie chcą przyjmować emigrantów”

     

    I o zeszmacenie białego mężczyzny plus rozwałkę tradycyjnego modelu rodziny (skandynawska fala kryminału jest zlewaczona do szpiku).

    Za to, jeśli chodzi o Chandlera…nie mam zastrzeżeń.

  56. No i pan Mróz, który wygląda jak mały kotek właśnie się do tego nurtu włączył

  57. Kryminały z Wysp Owczych dla baranów.

  58. A tu jeszcze śp. Wojciech Młynarski, zamiast mojego komentarza do niektórych komentarzy pod wczorajszym tekstem Coryllusa:

    https://www.youtube.com/watch?v=srwEFsoKBm8

    oraz (ze względów procesowych zastrzegam, że to nie jest podżeganie do zbrodni): https://www.youtube.com/watch?v=30_kr5zCQ78

    I jeszcze mały łącznik między wczorajszą, a dzisiejszą notką:

    https://www.youtube.com/watch?v=3b-qJEQQrFQ

  59. Ale ja lubię Wrony. Całe. Bardzo mądry tekst.

  60. Mróz to manufaktura, poszczególne cykle spod klawiatury `Mistrza` mają różne style. Legenda PRowa dla młodego, zdolnego z wielkiego miasta, który wrócił na prowincję i voila. Dodawanie książczyn do gazet i tym podobne zabiegi. Kręci się, gorsza książka wypiera lepszą, będę w poniedziałek w łódzkiej ODK, zobaczę co jest z KJ 🙂

  61. „Tacy ludzie jak Młynarski, dzięki swym niezaprzeczalnym talentom i giętkości karku, zakładali maskę Kubusia Puchatka na szpetną mordę sowieckiego niedźwiedzia, w zamian otrzymując awans do elity dla siebie i swej pozbawionej iskry Bożej progenitury. To dzięki nim byliśmy najweselszym barakiem w socjalistycznym obozie pracy. Ma to tę zaletę, że dzięki temu i nam dawało się jakoś przeżyć i nie zwariować, oraz niestety tę wadę, że ówczesne koncesje nadal obowiązują.”   –

    Wężykiem!!!

    Maska Kubusia Puchatka na mordzie sowieckiego niedźwiedzia – genialne!

  62. Przeczytałam o tym Mrozie. On mówi, że ma kilkadziesiąt /K I L K A D Z I E S I Ą T!!!/ książek w szufladzie.

    Uciekajmy!!!!!!!!!!!!!!

  63. Otóż to. Inny przykład, z innej dziedziny – wspaniałe dzieła malarza i zakonnika Fra Filippo Lippiego. Najpierw trzeba obejrzeć obrazy, a potem przeczytać jego biografię. Bóg i przez takich przemawia… Gdyby przyjąć punkt widzenia Valsera, należałoby potępić 3/4 sztuki, co ja mówię – z 7/8 albo i więcej

  64. To jest oszust, który nie rozumie o co chodzi. To tak, jakby wyszedł na plac w XVII wiecznym japońskim mieście i machając mieczem kupionym gdzieś u żyda opowiadał ilu wrogów położył trupem. To nie pojedzie…mowy nie ma….

  65. Na koniec jeszcze coś, co można uznać za testament pana Wojciecha, zanim zgłupiał po upadku komunizmu. Rozpisany na kilka utworów:

    https://www.youtube.com/watch?v=gY9o4K9OysM  (sfera polityki)

    https://www.youtube.com/watch?v=OLDyhDP2TVM (kultura)

    https://www.youtube.com/watch?v=eKUoFJqPZGE (społeczeństwo, czyli życie)

    https://www.youtube.com/watch?v=USzy1rTqB1o (coś dla realistów)

    Przepraszam Gospodarza, Rozalię, której chleb dziś odbieram, oraz resztę miłych gości. Niniejszym kończę panichidę.

  66. Ale nóżki wdzięczznie podstawiają do kucia.

  67. Remigiusz Mróz o sobie:
    Kim jestem? Zwyczajnym facetem, który dziennie musi napisać 10-15 stron i tygodniowo wybiegać jakieś 50km, by czuć się komfortowo.
    Jaki mam modus operandi? Wstaję rano, robię yerbę, a potem czytam wszystko to, co napisałem zeszłego dnia (i staram się poprawić, by miało ręce i nogi). Po tej codziennej katordze zasiadam do pisania, wchodzę do innego świata i wynurzam się z niego po kilku godzinach. Po tym, oczyszczam umysł biegając po lesie i słuchając mocnych brzmień. Pizza z orkiszu na obiad, po czym powrót do pisania. Kończę zazwyczaj o 23:30, by zasiąść wygodnie w fotelu z dobrą książką i się zrelaksować.

  68. Joe Alex to on nie jest…

  69. No a mnie pan Wojciech, przez długie lata, jedynie ze wspomnieniami pani ArGutowej kojarzył się – Rodzina Leśniewskich i takie tam. Ale jak to w życiu bywa zmieniło się i skojarzenia wiążą się z zespołem Raz, dwa trzy i piosenkami -> Idź swoją drogą i Jesteśmy na wczasach. Wczoraj zaś dostałem SMS-a, z dowcipem, o ładnie ubranym i grzecznym panu z Warszawy co to jak otworzył usta to był ambaras. Ale to oczywiście dlatego, że sytuacja była stresująca.

  70. Aha, czyli on chce coś reklamować w swoich książkach i te wywiady służą jako zapytania ofertowe…

  71. To jest standard: Zdzisław obudził się przed świtem, w ustach poczuł smak goryczy. Oni nigdy tego nie przeskoczą. To jest tak zwana prezentacja bohatera….

     

    Hallbjørn Olsen spojrzał na wyświetlacz na desce rozdzielczej. Trzy stopnie, jak zwykle. Miał wrażenie, że temperatura ustaliła się na najbliższe cztery miesiące. Dopiero w kwietniu drgnie o dwie, może trzy kreski, aby w szczycie sezonu turystycznego dojść do trzynastu. Liczba pechowa, ale nie tutaj – bo tutaj oznaczało to, że przyjezdni będą zadowoleni. Być może nawet pojawi się ich trochę więcej i Hallbjørn dostanie zastrzyk gotówki.

  72. Tak, Wojciech Mlynarski to byl naprawde utalentowany czlowiek. Niech mu swiatlosc wiekuista swieci na wieki wiekow.

    Dobry Bog nas obdarzyl calym peczkiem wspanialych artystow: aktorow, piosenkarzy, pisarzy, zeby nam jakos oslodzic ten siermiezny i beznadziejny PRL.

  73. Kra krę mija,
    Lis ma norę,
    Dół omija.

  74. Mozna przyjac rewolucyjny punkt widzenia, ze „dzielo artysty zyje wlasnym zyciem” i wtedy od razu mamy J-J Rousseau, ktory napisal traktat owychowaniu „Emil”, a rownoczesnie kilkoro swoich dzieci polecil oddac do przytulku, nie ogladajac ich na oczy. Bez tzw. tworczosci Jean-Jacques’a Rousseau tow. Robespierre nie mialby ideologicznego paliwa. Zycie arystyczne bez watkow i klimatow burdelowych polaczonych z przyjmowaniem duzych ilosci alkoholu i substancji odurzajacych jest jakies takie ubogie. No, jak sie raz w ten kanal wleci, to ulica jest wlasciwie jednokierunkowa. Trzeba stalowej woli i konsekwentnej dyscypliny, zeby wyjsc na prosta. Wiekszosc artystow jest tych elementow pozbawiona. Robi sie wtedy miejsce dla tworczosci, ktora ma te ewidentne niedostatki przykryc i usprawiedliwic. I tak wyglada wiekszosc utalentowanej tworczosci. Jest jeszcze inny watek – dusza krwawi i powstaja rzeczy wielkie bedace wyrazem rozdarcia i rozpaczy. To moge jeszcze milosiernie przyjac.

    Mnie uksztaltowal sport, gdzie systematyczny, zorganizowany, konsekwentny trening zamienia sie na wyniki, a zasady gry fair sa integralna czescia. Zycie pisze rozne scenariusze i stosowanie zasad wymaga – o czym bylo wyzej – woli, dyscypliny i konsekwencji w dzialaniu. To nie jest proste, bo wygibasy roznych magikow, oszustow, pieknoduchow, celebrytow, entuzjastow, pomocnikow co to zawsze chca dobrze, potrafia wylozyc na lopatki najwiekszego tytana. Jednak nazywanie rzeczy po imieniu, spojnosc tego co sie mysli, mowi i robi jest wartoscia, ktorej nie jestem w stanie zadnymi argumentami zakwestionowac.

    No i kompas – bez tego cala ta wola i dyscyplina jest po nic. Adolf Hitler tez byl szczery do bolu – to co myslal, mowil i robil bylo bardzo spojne.

  75.  Remigiusz Mróz?

    Kolejny aspirujacy, tak jak ta pani Fox z Katowic. Ciekawe ze te miernoty maja jedna wspolna ceche: ciagle sie podszywaja pod kogos czy pod cos: jakies nazwiska, pseudonimy, cos czy kogos nasladuja.

    Czy taki Niziurski, Grechuta czy Mlynarski podszywali sie czy podczepiali pod kogos?

    Nie, oni uprawiali te swoje dzialki ktore im Pan Bog przeznaczyl i wydzielil. I robili to znakomicie.

  76. „jak ktoś ma pretensje do” Masy, „może niech sam coś pokaże.”

  77. Artyści też muszą sobie narzucić dyscyplinę, nie zapominaj o tym, a na sumieniu każdy coś ma…

  78. Jeśli to było do mnie, to chyba pan pomylił adres. Ja tu codziennie coś pokazuję….

  79. Wersja węgierska jest najlepszy (wymawiać nosowo i z przydechem):

    Keeefir łykosz, kaable motosz, nic nie godosz.

  80. Ja tam rozliczac Mlynarskiego nie mam zamiaru. Pan Bog go rozliczy, jak kazdego zreszta. Do mnie Mlynarski nigdy nie przemawial. Gdzies tam w czarno-bialym telewizorze migal pan Mlynarski w garniturze, ale nie przyciagalo to mojej uwagi i nie potrafilem docenic. Moi rodzice nie mieli gramofonu i kolekcji plyt jak Ziemkiewicz, a potem jak juz bylem starszy – i tak jest do teraz – jestem na tego typu tworczosc swiadomie zamkniety.

  81. Perspektywa, że „dzieło żyje własnym życiem” nie jest rewolucyjna, jest jedyną możliwą do przyjęcia, jeśli chcemy ocalić dzieła. Możemy potępić artystę za to jak się prowadził, ale to niewiele zmienia w ocenie obrazu. Tak to już jakoś jest na świecie, że to nie dzieła sportowców wiszą w Luwrze i kościołach, tylko – jakże często – pogubionych, pokręconych, czasem zdegenerowanych dusz. A co z artystami, których biografii nie znamy, co ze sztuką starożytną? Twoja linia nie jest do obrony, przykład Hitlera – żaden.   On nie był artystą, bo nie poszedł drogą sztuki, tylko polityki. Prawdziwy artysta zawsze wybiera twórczość. Mógł mieć inklinacje artystyczne, ale widać zło, które w nim tkwilo wzięło gorę. I nie mówimy o kategoriach szczerości w sztuce, ale o prawdziwym talencie.

  82. To pare utworow jeszcze wczesniejszych.

    Tak po babsku, polgebkiem powiem jeszcze, ze – kiedy wiekszosc mezczyzn byla jakby przydeptana- Mlynarski zawsze „sie prezentowal”., jako pan posuniety w latach – rowniez. No ale to zasluga genow moze.

    https://www.youtube.com/watch?v=TdnD8sARz94

    To tez ladne

    https://www.youtube.com/watch?v=YagylX_9Fss

  83. powtórzę się

    artysta, autryt kobylinski, z tvprl komisji, razem z takim co ma/miał zajecza warge (chyba), do amatora artysty, całkiem dobrego malarza:

    maluj dalej kochany, tylko nie próbuj tego sprzedawać

    czy to się zmieniło?  chyba nie!

  84. żadna przesada

    w dobie informacji cyfrowej kod międzypokoleniowy ulega coraz to szybszej anihilacji.

    gdy ja uczyłem się w szkole podstawowej i średniej „kanon” programowy trwał bez znaczniejszych zmian ze 25 lat (6 pełnych programów 4-letnich liceów). Czyli nie istniał jakiś zasadniczy dysonans w kodzie pojęciowym pomiędzy 20 – latkiem a 45 – latkiem.

  85. Tak właśnie – PRL w pigułce…

  86. I już wiemy, że target to 12-latki.

  87. Dzięki. To ja się jeszcze zrewanżuję trzy lata młodszym szlagierem, z którego pochodzi ten cytat: Burberry, taki prochowiec Pekaowski

    https://www.youtube.com/watch?v=AfzYAujQq8g

    I już naprawdę uciekam, zanim mnie Gospodarz wyrzuci.

  88. Wszystko wrzucasz do jednego wora.

    Takie duże uproszczenie to już chyba kwalifikuje się  jako prostactwo opinii.
    Młynarski nie był pieśniarzem operowym i miał repertuar dostosowany do swojej skali głosu. Dlatego melodeklamacje i poezja śpiewana były jego głównym repertuarem.

    Mówiac obrazowo, taki np. Wiesław Ochman  nie wykonywałby podobnego repertuaru, gdyż miał warunki głosowe predestynujące go do innego rodzaju wykonań. Czy z tej racji  wnosisz jakieś pretensje ?

  89. Młynarski pisał dla każdego. Stąd znany. Na mnie wielkiego wrażenia nie robiły te teksty. Pewnie, że niektóre fajne i w ucho wpadają łatwo ale od razu, że taaaki tekściarz (poeta)?! Eee, przesada. A może to o gusta chodzi? Dla mnie takim „bożyszczem” mógłby być – wspomniany powyżej – Marek Grechuta. Przynajmniej … pobożny.

  90. Przypadek Młynarskiego, którego osobiście widziałem tylko raz na korytarzu UW kiedy odbywał się egzamin na studia na polonistykę, jest świetnym przykładem roli zagospodarowania emocji w rządzeniu. Na dole trup ściele się gęsto i wszystko wali, a na górze miły dla oka puder. „Dudek”, „Kabaret Starszych Panów”, plejada artystów sceny, festiwale, koncerty. Tam nikt nie był przypadkowy. Ale mieli talent i dlatego puder był miły dla oka. Mieli talent i byli pracowici. Dostawali szansę na zaistnienie w odbiorze publicznym jako jedyni. Takim łatwiej robić karierę i przebijać się ze swoim talentem. Pieczęć na wyłączność w publicznych mediach robi swoje. Tylko czasami te małe demaskacje:  „W Polskę idziemy mości panowie” zdradzają cel tego pudru. Przykrywanie strupów, jakże jednak urocze.

    Pozdrawiam

  91. To co, napisałeś stanowi  próbkę erystycznej zabawy w puste terminy.

    Zatem moja kontynuacja:

    Rzeczywistość oraz ludzie w niej żyjący są w każdej opresji behawioralnej , znacznie bardziej skomplikowani w zakresie swoich motywacji, celów i środków realizacji tychże.

  92. No dobrze, dlaczego dziś władza nie docenia talentów? Dlaczego nagradza ewidentne beztalencia takie jak Piekarczyk

  93. Ale może niechże Pan nie czyni cnoty z konieczności .
    Albo może i z przypadku.

  94. które to są – „dzisiejsze talenty”? pytam szczerze.

  95. czy uważasz, ze  lepiej by się stało , aby ci wybrańcy mający talent w ramach , no nie wiem czego,  dali się np. wygnać za młodu  kraju, bo  wówczas Twoje poczucie bezkompromisowości nie doznało by dysonansu poznawczego?

  96. Czyli na samym początku informuje Czytelnika o swojej opinii o nim, to znaczy, że uważa go za idiotę. Bohater odniósł wrażenie, że temperatura ustaliła się na najbliższe cztery miesiące, bo odczytał trzy stopnie z wyświetlacza na desce rozdzielczej.

  97. zakładam, że to już funkcjonuje jako  spółdzielnia podnajętych ghost-writerów.

    On tylko składa puzzle i wymyśla tytuły.

  98. Mierny bierny ale wierny i do scenografii pasuje

  99. Jest ponad i czytelnika i reszty podludzi bo to jest …

  100. Żyjąc w prlu byliśmy na prl skazani i de facto żelaznego ostracyzmu nie było bo nie mogło być co mieliśmy zrobić z koleżeństwem ze szkół co do pzpru się zapisywało toż żeśmy razem klasówki i kolokwia pisywali a Młynarski jak Młynarski do flaszki pasował doskonale

  101. Nie ma innych? (autopytanie)

  102. Niestety masz rację ale za źycie takie jakie prowadzimy wg wybranego kompasu płacimy i ten kto dotknął osobiście ceny jaką to kosztuje wie o czym debatujemy

  103. Życie w prawdzie jest bezcenne.

  104. Wielokrotnie juz bylo tu o tym, ze dawac przyklad, albo lepiej – swiadectwo, to jest jedyny akceptowalny sposob nauczania i wychowania. Dlatego jak mi ktos cisnie jakies, „metody”, albo „koncepcje wychowawcze”, ktore uroily sie jago dzielo geniusza, a swoje dzieci oddaje do przytulku, to ja spuszczam psy z lancucha, a jego ksiazki uzywam do rozpalki w kominku.

    Moze to w Polsce jest tak, ze na Hitlera spoglada sie przez pryzmat obozow koncentracyjnych, masowych mordow i nic ponadto. To jest bardzo plaskie i powierzchowne. Sam Hitler mial o sobie zupelnie inne zdanie i czym innym sie zajmowal. Projektowal i nadzorowal budowe calych miast, od koncepcji calosci do poszczegolnych budynkow. Oczywiscie od rozpracowania technicznego byl Speer, ale proba zredukowania go tylko do polityka, ideologa, wojennego stratega czy ludobojcy to jest pominiecie spraw ktorymi Hitler sie zajmowal, a ktorymi – tak mysle – zaden europejski polityk pokroju Junckera, Merkel, Hollande’a, nie wspominajac o polskich pozal sie Boze politycznych wizjonerach, po prostu sie nie ma na to ani zainteresowan, ani potencjalu. Pomijam fakt, ze busola Adolfa byla zepsuta, albo wcale jej nie bylo. Nie zmienia to faktu, ze on sie mial przede wszystkim za artyste i kreatora wielkich rzeczy. Jak samo o sobie napisal – „zostal politykiem wbrew swojej woli”.

    Pare lat temu trafilem na ta ksiazke: https://www.amazon.com/Hitler-Power-Aesthetics-Frederic-Spotts/dp/1585673455

  105. …  dlaczego  wladza  nie  docenia talentow? …….  Nie tylko wladza  –  NIKT.   Bylem  wczoraj na wystawie jachtow.  Przemawiali oficjele i prezesi  zwiazkow.  Wszystko  starsi panowie  zasiadajacy  na stanowiskach od  dekad.  Juz  na schody im trudno wejsc – yachtsmanom.    Popatrzmy na  jakas  nauke – jakis  instytut,  np  lotnictwa.  To samo.  Te  same  nazwiska od  dziesiecioleci.  A  samolotu zadnego nie zbudowali.  Kazdy  moze  podac  dziesiatki przykladow  ze swego otoczenia.  Wiec niedocenione talenty emigruja.  Drogi do  docenienia  zablokowane.   A  jak profesor  promowal swego studenta przed wojna ?  Moze  ktos  slyszal ?

  106. Zycie pisze rozne scenariusze, ktore nawet tych, ktorz maja jakies dalekosiezne plany, niosa w zupelnie w miejsca, ktore z punktow w ktorych ludzie chwlowo sie znajduja, wygladaja zupelnie absurdalnie. Jeden z moich klientow, kiedy rozmawialismy o planowaniu, rozwoju firmy podzielil sie ze mna swoim spostrzezeniem, ktore roboczo nazwe „perspektywe pieciu lat”. Dziele sie z nia teraz: prosze wyobrazic sobie przez chwile siebie – piec lat wczesniej, w poczatku roku 2012, jakie wtedy byly plany, zapatrywania, myslenie o tym co sie chce zrobic w przestrzeni pieciu lat i zestawic z tym gdzie sie jest teraz. Jak ktos by mi powiedzial jeszcze trzy lata temu, ze teraz bede na koncowce przygotowan do drugiej edycji targow ksiazki, ktore na dodatek bede robil w Polsce, mieszkajac w Szwajcarii, to zakrecilbym butelke i schowal do szranku, uznajac, ze klient ma juz wystarczajaco w czubie.

    Dlatego gadanie o przypadku czy tez koniecznosci jako cnocie, jest troche obok tematu. tym bardziej – to juz chyba tutaj tez zesmy ustalili – ze literatura jest funkcja propagandy, i bez znaczenia jest to, jak ona piekna sie wydaje. Im piekniejsza tym bardziej podejrzana.  A jak juz ktos ma jakis kabareton w telewizji, to znaczy, ze ktos go tam wczesniej zrekrutowal, sprofilowal i wstawil. Jedyne co trzeba ustalic, to jest szczegol, jaka linie literatura w konkretnym przypadku realizuje. Tu akurat sprawa jest prosta, bo sam Mlynarski nam streczyl konkretna ekipe przed wyborami.

  107. Tak właśnie, na cztery miesiące. Człowiek żyje w środku kontynentu, zasypia przy księżyca blasku a budzi się w ulewę, a ten na Wyspach Owczych, kiedy wiatr przegania chmury jak te barany i raz leje, raz pada śnieg, a raz świeci słońce twierdzi, że temperatura się na 4 miesiące ustaliła. Pisarz realista po prostu

  108. „Jedyne co trzeba ustalic, to jest szczegol, jaka linie literatura w konkretnym przypadku realizuje. Tu akurat sprawa jest prosta, bo sam Mlynarski nam streczyl konkretna ekipe przed wyborami.”

    Był taki diament co nikogo nikomu nie stręczył. Zostanie w mojej pamięci do końca życia.

    Marek Grechuta

    ps. Ja też wyrzuciłem na śmietnik wiele płyt z młodości. Z litości nie będę wymieniał jakich. Katalog się rozszerza.

  109. Piotrek, ale ona mówi nie o tym. Jeśli odejmiesz dziełu byt samodzielny to możesz je równie dobrze zniszczyć, bo staje się doraźną propagandą, raz wykorzystaną. I to zrobią muzułmanie ze sztuką chrześcijańską. Ono musi mieć szansę, musi być albo emanacją Boga samego albo emanacją talentu i powinno zostać, Rousseau nie ma tu nic do rzecyz

  110. To, jakie Hitler miał zdanie o sobie, zupełnie mnie nie interesuje. Bo to, że ktoś się uważa za Michała Anioła ani o centymetr nie pogłębia jego sztuki, wystarczy spojrzeć na te jego szkice i akwarelki przechowywane w KGB czy w (sic!) Getty’m. Są tandetne, takie mieszczańsko-austriackie. A jego wizje miast zrzynane były wprost z koncepcji Imperium Romanum, tylko Speer przerabiał je na nieco bardziej współczesne wersje, redukował detal, zmieniał proporcje.
    Nie kupuję teorii, że gdyby on został artystą, to nie byłoby II wojny światowej. Prędzej kupię teorię, że on jednak upozorował samobójstwo i zwiał do Ameryki. Wyciąganie tego zbrodniarza jako argumentu w dyskusji o Młynarskim, który tak a nie inaczej wyraził się o domu Dygata, to jakaś gruba przesada.

  111. „..twoja kamienica moja ulica..” to nie przejdzie chociaż jest prawdą.

  112. Prawda?

    Ja tam nie mam uwag do „tłumu” za jego Żywioły… i nie mam problemu ze zgubieniem się w tłumie (nawiązując do wczorajszej dyskusji/pretensji kilku osób).

    Nie lubiłem Młynarskiego, ale wiem jak ważne było ujawnienie się (sterowane czy nie guzik mnie to obchodzi) jego talentu… Tak jak Kaczmarskiego czy Szpotańskiego, którzy pozostawili po sobie WŁASNYM dorobkiem taką poprzeczkę, że choćby przyszło tysiąc Bond i pokazały wszystko co mają pochowane tu i ówdzie, to NIGDY nie zajmą ich miejsca… Zrobili swoje

    Wojciech Młynarski – Róbmy Swoje

    I za tę jedną piosenkę (i za jeszcze jedną) ma u mnie szacunek i pamięć w modlitwach. Niech mu Pan Bóg poczyta ostatnie lata życia w ciężkiej chorobie za pokutę.

    bo choć nie ma Młynarskiego

    mówić będą teksty jego

    (jak leszczyny prosty szum)

    baśń Cogito ergo sum

    Żeby się nie naprzykrzać więcej nikomu pozostaję z szacunkiem dla gospodarza i jego pracy (bez pomijania nikogo kto mu w tym pomaga).

  113. Młynarski także wyżej d.. nie podskoczył, czyli nie porzucił swojego matecznika środowiskowo-towarzyskiego.

    Nie można wszystkiego( i wszystkich)  oceniać przez pryzmat ostatnich  wyborów polityczno-ideowych, w końcu Młynarski to kilkadziesiąt lat działalności.

  114. Kupczyk jest jaki jest, brał udział w wielu projektach lepszych lub gorszych ale jak się pamięta konkurencję muzyczną z tamtych lat to nie wypada na jej tle najgorzej. Porównując go do Wencla też nie wypada najgorzej.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Kupczyk

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Wencel

    Z wiki wynika że Kupczyk więcej pracował a Wencel bardziej robi za słupa przechodniego. Zobacz jaka była zadyma z tym przyznaniem mu nagrody od Prezydenta.

    „Mróz, Miłoszewski i Bonda” a w muzyce kolejne talenty z castingu cięte z metra tak samo jak te od książek:

    http://muzyka.onet.pl/wywiady/daria-zawialow-jak-kocham-to-na-zaboj-wywiad/fn1svr

    Tekścior kawałka pt. „Malinowy chruśniak”

    http://www.tekstowo.pl/piosenka,daria_zawialow,malinowy_chrusniak.html

    „Chcę zobaczyć całą gamę złości w kości
    i chcę poczuć z tobą tlen…”

    „Piromańskim śmiechem chcę rozpalić ogień…”

    Paranoicy wszystkich krajów łączcie się!

  115. Zresztą on się wpisuje idealnie w temat koszulek patriotycznych.

    Nie rozumiem Ciebie do końca.

    Proponuje posłuchać w całości:

    https://www.youtube.com/watch?v=1QL0bXxjqEQ

    To to samo. Łechcę, ale zapala się czerwona lampka.

  116. Moim ulubionym przykładem, na to że jakość broni się sama jest Brzechwa, którego wierszyków o zwierzętach będą się uczyć 3 i 4 latki już po wsze czasy, dopóki ktokolwiek będzie po polsku mówił.

    A że podczas stalinizmu robił komunistyczną propagandę, to już na Sądzie Osatecznym odpowiada.

    I tak było, że z artyści PRLu nawet jak de facto stabilizowali ustrój umiarkowaną kontestacja, to mieli talent.

    Albo <<Potop>> czyli jedyna nasza superprodukcja, choć muszę przyznać że <<Ogniem i mieczem>> też daje radę.

  117. Ogniem i mieczem daje radę? Raczysz żartować?

  118. W podejściu leninowskim do organizatorskiej funkcji rozrywki na naszym podwórku polskojęzyczni nie dadzą się nikomu wyprzedzić. Proza p. Remigiusza jest wpisana w aktualną mądrość etapu, tzn. w „problem oswajania ludności tubylczej z innością i odmiennością”:

    Cyt.: „W swoich kryminałach porusza także kwestie społeczne, m.in. problem uchodźców czy mniejszości narodowych.”.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Remigiusz_Mr%C3%B3z

  119. Rzecz gustu, nieprawdaż?

  120. Gust rzecz względna, ale brzydota chyba ma definicję, nieprawdaż?

  121. Talent Talentowi

    nierówny i talentem goni.

    Podobne notki można by napisać o Osieckiej, Szymborskiej, Demarczyk

    …, które jakimś tam talentem grzeszyły.

    No, Demarczyk chyba jeszcze gdzieś po kątach śpiewa.

  122. Zapytam przewrotnie… A co z Jaruzelskim co na lozu smierci poprosil o ksiedza i sie wyspowiadal? Tez nie mozna „przez ten pryzmat” oceniac? To ja juz wiecej szacunku mam do towarzyszki noblistki, ktora konsekwetnue do konca wytrwala w bolszewickiej ideologii, wyraznie zaznaczajac, ze nie chce ksiedza na swoim pogrzebie.

  123. Profesor Marceli Handelsman fundował najlepszym swoim studentom stypendia.

  124. No to gdzie jest ta boskosc w piosenkach Mlynarskiego? On mial raczej stosunek do Kosciola ambiwaletny. Niech mnie ktos oswieci bo za chwile sie okaze ze wybitny jezykoznawca polskiego, profesor Miodek i jego tworczosc to sa rzeczy godne szacunku.

  125. „To ja juz wiecej szacunku mam do towarzyszki noblistki, ktora konsekwetnue do konca wytrwala w bolszewickiej ideologii, wyraznie zaznaczajac, ze nie chce ksiedza na swoim pogrzebie.”

    Do takiego ścierwa przynajmniej mam jakiś szacunek za: „pełna obłuda do końca”

  126. „Ogniem i mieczem” ??? Noooo……..

  127. Wszystko to bardzo ciekawe. Do podobnej dyskusji nie mogłoby dojść gdyby umarła Bonda czy inny Miłoszewski, faktycznie trzeba śmierci kogoś kto posiada autentyczną iskrę bożą by na takim tle ocenić czeredę marnych pretendentów i to mimo oczywistych przywar i błędów jakie dostrzegamy u ludzi znanych.
    Więc wiemy od dawna i nikt przytomny nie ma złudzeń co do tego, że te kariery ludzi z tutejszego półświatka artystycznego, PRL i III RP, pozaczynały się
    dzięki wujowi Stalinowi, w „Czerwonym Lwowie” jak to czasem przypomina Panthera. To co mamy dziś, to jakiś wyścig, możemy popatrzeć, stojąc z boku, najlepiej za kuloodporną szybą jacy oni są chętni i gotowi komentować dowolne sprawy, zwłaszcza poważne, jak się udostępniają, sprzedają, jaka w nich jest inicjatywa i pretensja. Ile wkładają wysiłku te wszystkie Olbrychskie z Jandami, by sprawić wrażenie że są godni naśladowania a przynajmniej szacunku. Ja mam wrażenie że to jakieś wołanie o rozgrzeszenie. Jak to raz po raz się okazuje w sposób zupełnie bezwzględny, to są ludzie towarzyscy ale bez rodzin, z pieniędzmi ale bez wolności i swobody, za to z nałogami. Dla kogoś kto nie kupuje masowo treści z telewizorów, to oni są antyreklamą dla projektu cywilizacyjnego, który tu się próbuje instalować.

  128. Jakie wołanie o rozgrzeszenie? Przecież tkwią na posterunku /Olbrychskie, Jandy/ do końca i służą wiernie. Rozgrzeszenie więc pozostanie ich prywatna sprawą, gdy już nadejdzie kres. Ale to nie będzie nasza sprawa przecież, a ich. Nam pozostanie pamięć sprzeniewierzenia się. Janda – matka dzieciom – na czarnych marszach wzmożonych idiotek. Gdzie tu wołanie o rozgrzeszenie?

  129. a brzoza teraz najwazniejsza, juz ten sok plynie moze

  130. Podpisuję się pod komentarzem. Pisał zręczne teksty, ale zręcznie bawić się słowami  potrafiła i Szymborska. Spiewać nie umiał, żonę wymienił na nowszy model, córki rozbestwił karierami w mediach ponad ich nikłe rozumki,  rządził się w komisjach jak szara gęś, w ostatnich latach mógł konkurować z Olbrychskim w  emablowaniu establiszmętu. W sumie – nadęta szuja.  Mogę się pomodlić, ale wydaje mi się, że w przypadku zdeklarowanych  ateistów, nic to nie da, bo jednak Pan Bóg dał człowiekowi wolną wolę.

    Ma, co wybrał.

  131. Chyba lepsze to niz za piec do smierci sobie przypomniec, ze jakis Pan Bog istnieje i lepiej nie miec z Nim na pienku, albo zadowolic mame, ze bylo sie w sumie grzecznym chlopcem, ktory tylko przez przypadek zostal sowieckim generalem i dostal order Lenina. Obulda dotyczy generala, a nie Szymborskiej. Ona wytrwala do konca w piekle i jej sie tylek ze strachu nie pomarszczyl. Generalowi – owszem. Bo logicznie rzecz biorac – jesli sie na lozu smierci nawrocil, przyjal komunie swieta, to tym samym zanegowal cale swoje dorosle bolszewickie zycie, a wtedy towarzysze powinni napluc mu na grob. Nie mozna jednak od nich takich aktow wymagac, bo oni sie logika nie posluguja wiec i w tym wypadku zachowali sie jak scierwo.

  132. Oj jeszcze się zdziwimy kiedy rozpocznie się proces „prawie beatyfikacyjny” Konrada Wallenroda czasów komuny. Bo w Rzeczpospolitej dwóch jest tylko prawdziwych rycerzy Kukliński w Koronie a Jaruzelimski na Litwie.

  133. Fragment wspomnień ,równie dobrze urodzonego  co pan Młynarski, Tomasza Lipińskiego:

    „Robert (Brylewski)chciał nadal współpracować z Jackiem Managerem, a Jacek chciał zachować nazwę Kryzys, w którą już sporo był zainwestował. Obiecał Robertowi wzmacniacze, koncerty, a nawet robura do dyspozycji zespołu. Jednak na mojej mapie świata Jacek był po tej drugiej stronie, poza granicą, którą przekraczałem nader niechętnie. Po tamtej stronie były oficjalne instytucje, urzędy, partia, szkoły i funkcjonariusze. Rzuciwszy, zniechęcony, studia na Akademii Sztuk Pięknych, uwięziony w Polsce odmową paszportu, na tamtą stronę wybierałem się tylko w ostateczności i pod przymusem. Ale Robert przekonywał, namawiał, że Jacek nie taki zły, że chce dobrze i że może dużo pomóc. Mógł dużo, to był fakt, a perspektywa dysponowania wzmacniaczami gitarowymi topiła obiekcje.”

    To są ludzie, którzy nie wyobrażają sobie życia bez podpięcia pod budżet. Nawet teraz gdy T. Lipiński pisze te wspomnienia nie wymienia nazwiska Jacka Managera. Wstydzą się swoich uwikłań, ale jednocześnie nie potrafią bez nich żyć. Dlatego schorowany pan Tomek jest regularnie wywlekany na jakieś anty- pisowe akcje do dziś. A Lipiński pisał kiedyś fajne piosenki.

    Taki mój głos w temacie Marioli…

  134. No wołają, hałasują, wychodzę z założenia, że tam gdzie nie ma już ani odwrotu ani opamiętania nie ma też tego jazgotu, tylko cisza albo jakiś syk/skwierczenie. Myślę, że oni mają takie proste marzenia żeby normalnie żyć, ale formułują je ten wrzask o demokracji i innych rzeczach, które im się kojarzą. Nie będą normalnie żyli ponieważ nie znają języka normalności, nie mają żadnych odniesień, reagują agresją na zwyczajne sprawy. Olbrychski nie stoi na żadnym posterunku, to stary pijak który od czasu do czasu da się do czegoś podburzyć, wzmoży się i jak spuszczą ze smyczy to ujada. Janda na razie jeszcze jest nie dość stara, chyba ma niezłe zdrowie, ale idzie prostą drogą do tego żeby spędzić starość ciągając na smyczy kota po parku i zaczepiać przechodniów. Ten jazgot to jeszcze nie jest ich koniec.

  135. No, ale Szymborska to jest moim  zdaniem nędza jeśli idzie o warsztat, co tu oceniać

  136. Chyba lepsze to niz za piec do smierci sobie przypomniec, ze jakis Pan Bog istnieje i lepiej nie miec z Nim na pienku

     

    Przypomnij sobie przypowieść o synu marnotrawnym, nie nam oceniać wyroki i wybory…

  137. Panie Gabrielu,

    Wpis genialny… zreszta innych Pana wpisow nie znam jak tylko wspaniale, kapitalne, rewelacyjne i genialne… ten dzisiejszy to znowu taki… GRANAT  w  SZAMBO !!!

    … „Ziemkiewicz napisal laurke… trolle zaczely szalec… a „dziennikaze WP” zrobili z tego news, zastepujacy zalobe… To jest bardzo wysoka szkola zeswinienia”.

    Przeciez te scierwa z WP wiedza co robia… i z kim… w koncu dobrze znaja te „srodofisko”… ten „pulsfiatek artystyczny”… wielu sie z niego wywodzi… to scierwo merdialne naprawde  zna swietosci…  skoro uznali, ze mozna drzec lacha z nieboszczyka – to nieboszczyk solennie sobie na to zasluzyl!

    Serio… to jestem wstrzasnieta ta „prawda” o Kalinie Jedrusik… toz to zwykla k**** byla i degeneratka… a Mlynarski tam bywal… i jeszcze dla niego to byla… jakas szczegolna… przestrzen magiczna !!!    To dla mnie naprawde  SZOK !!!

    Toc to kolejna LUSTRACJA  i  AUTODEMASKACJA… calej tej ZULII mlodych ideologow… Hlasko… Szpotanski… srodowisko opozycjonistow i KOR’owcow…  Michnik…  Macierewicz… Kuron… Naimski…

    … co za BAGNO !!!

  138. Ja się nie ubieram w sklepach z odzieżą wojskową….w przeciwieństwie do wariatek z tej całej Krytyki

  139. Moim zdaniem on się nie nawrócił, tylko na wszelki wypadek podporządkował nowej władzy, tej w zaświatach.

    Całe życie miał jakąś bezwzględną władzę nad sobą, takimi kategoriami mógł myśleć do końca.

  140. To chyba nie ”z powodu bolszewizm” ,tylko” z powodu szacunek” dla babci rottermund,po kądzieli.

  141. też się podpisuję…

    i usiłowałem zrozumieć, dlaczego niby Kaczmarski i Szpotański są be, a Młynarski jest cacy – i żeby go krytykować trzeba coś pokazać

    Jakbym słyszał „a u was biją murzynów”…

  142. niedługo się okaże, że Młynarski z Osiecką walczyli z komuną…

  143. No wlasnie.Kiedys podarowano mi jakis jej tomik wierszy. I nie znalazlam tam nic: ani emocji, ani kunsztu slowa, nic.

  144. Oczywiście, że walczyli. Przecież Pietrzak walczył i Hołdys, i Kora nawet …

    Naprawdę tak mówią i oni sami i o nich.

    „Hołdys wścieka się i pieniążków chce” taka była przyśpiewka punkowa w latach osiemdziesiątych. Wyjaśnienie dla małolatów: wścieka się=buntuje się

  145. Ja tez jestem optymistka, tak samo jak Ty… pomimo tego, ze ta mlodziez jest tak potwornie pogubiona, ale nad ta „kraina grzybow” dla naszych dzieci i mlodziezy KTOS w naszej Ojczyznie od lat baaardzo mooocno pracowal i nadal pracuje… ale tak jak napisalas.

    Otrzezwienie tez juz nadchodzi i gniew rosnie… bo KTOS  te biedna mlodziez i nas troche starszych z premedytacja OSZUKAL  i ciagle  OSZUKUJE… Bondy, Twardochy i inne Tokarczuki nie maja  ZADNYCH  szans  w realnym zyciu… niech sie tylko ciesza, ze bez naszej zgody im placa.

  146. Szymborska to jest nedza plus oportunizm. Z jednej strony masz nagrode Nobla i wiersze o kotkach, a z drugiej masz elegie o smierci Stalina i podpisana rezolucje w sprawie skazania ksiezy w procesie krakowskim. Ona jednak nie wymiekla jak Jaruzelski, a ten niby byl odwazny zwiadowca, zolnierz i general. Ja tego Jaruzelskiego przywolalem do kontekstu z Mlynarskim – ze nie mozna oceniac goscia po jakims jednorazowym akcie wykonanym na koncowce drogi. Poniekad sie zgadzam. Jesli Jaruzelski sie szczerze nawrocil na koncu drogi, to tym samym zanegowal cale swoje bolszewickie zycie, ktore musial przez sam akt spowiedzi uznac za bezsensowne. Nie da sie tutaj dwoch rzeczy pogodzic. Bolszewicki general i porzadny wierzacy katolik sie nie skleja nigdy. Jakby tak bylo, to chyba trzeba sie pointeresowac islamem.

    Ani Jaruzel, ani Szymborska, ani Adolf Hitler, ani Dygat, ani jego potelepana zona, ani Mlynarski to nie sa bohaterowie mojej bajki. Nie twierdze, ze oni wszyscy w jednym worze sie kotluja, ale segregowanie ich jest dla mnie bez znaczenia.

  147. Owszem, Pani Panther’o zostawil kilka mega-hitow,  ale dla mnie to za malo zeby zaraz mowic czy pisac, ze odszedl geniusz… co najwyzej moge powiedziec, ze mial szczescie… albo i nieszczescie… i rzeczywiscie kilka mega-hitow, ktore spiewala cala Polska.

    Niech mu ziemia lekka bedzie,

  148. Ja myślę, że Szymborska to był ten typ osobowości, o którym nie sposób było pomyśleć inaczej jak tylko – skąd ta wrażliwość? A że jeszcze była gotowa do wszelkich usług, to została wrażliwą poetką. Tymczasem była to taka sobie pańcia z jakimiś tam pomysłami i średnio poukładanym życiem. Karierę zaczęła od procesu księży krakowskiej kurii.

  149. >nie był do końca sobą…
    Bo szaleństwo zżerało sukces.

  150. Przepraszam, jaki szacunek można mieć do diabelstwa?

  151. Pan jest idealistą. Niech mi Pan wierzy, że jest wielu ludzi będących jednocześnie szczerymi bolszewikami chodzącymi na czarne marsze, antyklerykałami i wierzącymi katolikami(w swoim własnym mniemaniu).

    Jaruzelski niczego nie zanegował…

  152. Po podpisaniu rezolucji w sprawie procesu ksiezy kurii krakowskiej i placzliwych wierszach po smieci Stalina, cala jej tworczosc to slodkie pierdzenie, ktorym nie warto sie zajmowac.

  153. Nad corkami pana Wojciecha spuscmy zaslone milczenia, bo oczy bola patrzec, a uszy sluchac…

    … Pan Bog kazdemu daje iskre… nie kazdy ta iskre w sobie odkryje, zrealizuje… to naprawde wielka tajemnica… aby ja zapalic nie jest porzebna zadna koncesja… potrzebna jest konsekwentna praca i wlasny przyklad… a koniunktura „przyjdzie sama”.

  154. Z moim idealizmem mi sie nie klei idealizm Jaruzelskiego, ktory cale dorosle zycie walczyl u Kosciolem, a na koncu sie wyspowiadal i przyjal komunie. Moze w jego potelepanym lbie to wszystko pasowalo. W moim niestety nie.

    Szacunek do Szymborskiej polega na tym i tylko na tym, ze ona w przeciwienstwie do Jaruzelskiego „nie pekla” i do konca wytrwala w swoim diabelstwie.

  155. Ja to wiem, ale jak widzisz, eksploatowano ją do końca i chyba nawet umarła wierząc w to, że jest poetką

  156. Towarzyszom pasowalo, ze dostala Nobla, bo to byl sygnal dla wszystkich naiwnych, zakompleskionych i niedocenionych, ze mozna w Ludowej Polsce zrobic „wielka miedzynarodowa kariere”, tylko najpierw trzeba podpisac rezolucje, a potem poplakac troche nad grobem Stalina.

  157. Nie był geniuszem, z całą pewnością. Ja tylko porównuję to, co pisał i wykonywał, czyli tzw. czystą rozrywkę, z tym, co jest teraz. Może dzisiaj mam chwilę słabości z uwagi na to , że wylądował w domu opieki i umarł dość młodo. W moim miasteczku przedwczoraj był pogrzeb naszej Sąsiadki z osiedla domków, Nauczycielki łaciny w liceum, której się zmarło w wieku lat 105!!!! Była w tajnym nauczaniu za okupacji, zawsze chodziła do kościoła, w wieku lat około 80 pokazywała się na łyżwach na miejskim lodowisku w spódniczce i szaliczku. Miała jeszcze 102 , kiedy córka prowadzała ją do kościoła. Potem „troszkę nóżki osłabły”. Na pogrzebie -tłumy.

    Kiedy patrzę z tej perspektywy na tego ulubieńca lat 60-tych, to mnie litość bierze nad jego losem. W ludzkim sensie. W czasach, kiedy on zaczynał karierę, zapewne nie bez związku z faktem, że ten stryjeczny dziadek Rubinstein się w PRL pokazywał a stryjeczny dziadek prowadził Filharmonię Warszawską,  komuna usiłowała pokazać, że może dać rozrywkę taką samą a nawet lepszą niż ta przed wojną. Aktorzy , którzy zaczynali karierę przed 1939 r. tacy jak Rudzki czy Sempoliński a najbardziej ze wszystkich Tadeusz Fijewski – byli bardzo lansowani. Fijewski już za Stalina był „supergwiazdą kina i telewizji”. Ówcześni propagandziści dostali w tamtych czasach zadanie aby jednak trochę starać się o sympatię tych świeżych inteligentów rodem ze wsi i tych inteligentów sprzed wojny, którzy zwyczajnie poszli na kolaborację.  Miało „być śmiesznie” i „było śmiesznie”.

    Więc ja nie mam złudzeń i nie chodzę spać nucąc przeboje PRL:))) Ale to dno, które jest teraz, jest naprawdę męczące.

  158. Nie całe, tylko dopóki mu kazano. Czy później rzucił się rejtanem przeciw konkordatowi? Nie. On wierzył tylko we władzę nad nim i wytyczne, które mu przysyłano na biurko. Przed śmiercią za pośrednictwem władzy Kościoła podlizał się władzy Boskiej (bo a nuż jest coś po tem i co? Miał zostać z tym swoim komunizmem jak Himilsbach z angielskim?)

    Wierzył, że władza zawsze wie lepiej.Był wychowany w ZSSR po prostu.

    Gdyby Partia gwarantowała, że w niebie rządzi Lenin nie było by nawrócenia

  159. Patrz Pani…

    … to je dopiero „genius”… kilkadziesiat ksiazek ma w szufladzie !!!

    Nooo Paaani… przed takim „geniusiem”  to nic i nikt sie nie obroni, a nam to przyjdzie pewnie do samych   katakumb spie****** !!!

  160. Łącząc wczorajszy i dzisiejszy tekst Gospodarza to śledząc statystki stron np . Tokarczuk to blog Coryllus.pl wygrywa bezkonkurencyjne. Odwiedziny strony z  61% Polski ,  31%UK, 5%USA, 1%Izrael,  0,9%Irlandia i ponad 100 tyś wejść dziennie. Tokarczuk 100% wejść z Poland 2 tyś dziennie.

    Myślę że targi książki w Londynie wygrywa Coryllus i to moim zdaniem jest poważny rynek do sprzedaży książek Pana Maciejewskiego.

  161. Mam wrażenie, że w trakcie dyskusji nastąpiło lekkie pomieszanie pojęć i skrzywienie perspektywy.

    Chciałbym na początku od razu jasno powiedzieć, że nie naszą rzeczą jest oceniać poszczególne osoby. Sąd nad nimi należy do Boga. My możemy jedynie polecać je Bożemu Miłosierdziu. Natomiast mamy prawo i obowiązek ocenić ich postawy i wynikające z nich czyny.

    Myślę, że w dyskusji nie tyle chodzi o ustalenie czy Pan Wojciech Młynarski miał talent czy nie. Wszyscy jesteśmy raczej zgodni, że na tym polu, gdzie artystycznie się realizował wykazywał jak to pisze Gospodarz „iskrę Bożą”.

    Dla mnie nerw tej dyskusji leży, gdzie indziej. Jest nim odpowiedź na dwa pytania: Czy Pan Młynarski był częścią systemu, oraz czy jego sztuka była na usługach systemu. Niestety w obu tych wypadkach musimy odpowiedzieć pozytywnie. Pan Młynarski był na usługach systemu koncesji sztuki i funkcją jego twórczości było jak to ładnie ktoś określił, nadanie agresywnemu niedźwiedziowi twarzy Kubusia Puchatka.

    Może dlatego, że jestem z 1963 roku od zawsze spostrzegałem Pana Młynarskiego jako element socjalistycznej rzeczywistości. Według mnie twórczość Pana Wojciecha miała funkcję wentyla bezpieczeństwa. Podobnie jak na innym polu w inny sposób tę funkcję pełniła twórczość Szpotańskiego czy Kaczmarskiego. Swoją „iskrę Bożą” wykorzystał do zapalenia kaganka diabłowi. Być może łudził się, że światło to zawsze światło. Niestety swoją sztuką nic nie oświetlił lecz stworzył grę nostalgii i cieni.

    Myślę, że tak jak nie da się bez konsekwencji wysiąść z socjalistycznego tramwaju na przystanku niepodległość tak samo nie da się wysiąść na przystanku sztuka. Kto już raz wsiadł do takiego tramwaju ma według mnie dwa wyjścia. Albo jechać dalej w siną dal albo wyskoczyć z wszelkimi konsekwencjami takiego manewru, ale zwyczajnie wysiąść i powiedzieć odjeżdżającym grzeczne „do widzenia” się nie da.

  162. Generał w ostatnich swoich latach patrzył jak dawni towarzysze odbudowują cerkwie w Rosji i gremialnie tam uczęszczają od Putina po szeregowego czekistę. Te same, które albo burzyli, albo zmieniali na magazyny i muzea ateizmu. Zrozumiał mądrość etapu. Czymborska nie.

  163. Młynarski spocznie w Alei Zasłużonych na Powązkach (może i słusznie… gorsi tam leżą), ale nie było tam miejsca dla np. Gintrowskiego…

  164. Ja juz dawno taki punkt widzenia przyjelam… i nie licze czy to 3/4 czy 7/8 sztuki nalezaloby potepic… wiem tylko, ze naprawde niewiele jest prawdziwej, pieknej sztuki co sie sama broni… ale taka sztuka jest… czesto jest trudno dostepna… dostep jest zwyczajnie utrudniony… a juz sztuka wspolczesna jest zwyczajnie… w swojej przewazajacej masie…   DO  BANI.

  165. Nic nie wiem na temat Gintrowskiego, ale spocząć obok Bieruta to by chyba nie chciał

  166. Raczej o dobrym łotrze, co się na krzyżu nawrócił. Ale Jaruzel tu nie podpada, bo on nigdy nie został osądzony za swe czyny, więc nie mógłby powiedzieć, że słuszną karę cierpi.

    Ja zresztą nie wierzę w żadne jego nawrócenie (Panie Boże, wybacz). Urządził sobie jeszcze na koniec świętokradczą szopkę, wciągając w to naiwnego (???) księdza. Za chwilę taką samą hucpę gotów wykonać Urban. To są ludzie z samego dna piekła i nic, poza „zewnętrznymi gestami” nie wskazuje, że nastąpiła w nich jakaś przemiana. To nie jest przypadek nawrócenia zatwardziałych grzeszników, za których się wszyscy modlimy.

    Gdyby nawrócenie było prawdziwe, to zniknęła by omerta wokół miejsc pochówku Żołnierzy Niezłomnych i innych, mimo upływu tylu lat, niewyjaśnionych tajemnic komuny.

  167. To moge z Toba przybic piatke.

    Ja mam prawie tak samo… rodzicow nie stac bylo na kolekcje plyt, ledwo koniec z koncem wiazali… potem na „fali narodowego entuzjazmu” wyrazalam czasami podziw     i uleglam magii Mlynarskiego… i nie tylko jego…

    … ale to bylo dawno i dzis to nieprawda.  Tez go rozliczac nie mam zamiaru… i tak samo jak Ty jestem swiadomie na „taaaka” tworczosc zamknieta.

  168. Podobnie rzecz się ma z innymi ulubieńcami systemu w pozostałych krajach KDL, dla przykładu u naszych południowych sąsiadów. Taki Karel Gott żalił się na początku lat 90-tych, że on także był prześladowany przez komunistów , bo…nie zawsze mógł wyjeżdżać za granice i takie tam. Co wywołało burzę oburzenia!

    A występując na koncertach w Las Vegas, był zdumiony, że pewna Amerykanka chciała go bardzo zobaczyć, aby przekonać się jak wygląda prawdziwy komunista, bo miała syna w jego wieku….. .

  169. było miejsce obok Kaczmarskiego….

  170. Profesor  Mokrzycki (samoloty)    sprawdzal  swoim studentom  narzeczone  i  umieszczal w  pracy  zgodnie ze  zdolnosciami i charakterem.

  171. I jeszcze… Iwonka Wegorzewska!

  172. Bard Solidarności może być tylko jeden?

  173. Czy mam  rozumieć, że  jesteś autorem takiej definicji?

  174. Jaki gramofon? Na Slasku to nawet na kartki nie bylo. Rodzice po studiach dostali robote z nakazu pracy, kazde w innym miejscu i nie bylo czasu na jakies pierdoly, typu gramofon i sluchanie plyt z dyskografii Mlynarskiego. Trzeba bylo znalezc jakies lokum z listy przydzialowej do remontu, tak zeby mozna bylo polapac tematy. Mama dwoma autobusami do szkoly zawodowej gdzie uczyla rosyjskiego przyszlych gornikow kop. Rozbark, a ojciec piechota dziennie przez las 4km do innej szkoly uczyc fizyki. Alternatywa byla  – autobusami 2 godziny w jedna strone. Brat w szkole muzycznej czekal na mame, az go odbierze, a ja z kluczem na szyi w terenie. W szkole mialem przerombane, chodzilem z pietnem „nauczycielskiego dziecka”, a mama co jakis czas musiala sie pojawic i wysluchac o moich wyczynach, co skutkowalo zwykle ciosaniem lba i pytaniami w kogo to ja sie wrodzilem? I bylo super!

    W tym samym czasie Agata Mlynarska zagrala swoja pierwsza role w „Rodzinie Lesniewskich”.

  175. A ja czasami nuce sobie:) Np.z Kabaretu Starszych Panow – „Szuje”, czy innego „Odrazajacego draba”.

    Trzeba przyznac, ze komuna „dla niepoznaki” i ku radosci ludu pracujacego jednak jakos starala sie w dziedzinie rozrywki trzymac pewnien poziom. To co stosowne ministerstwa oferuja nam teraz – to dno, fakt.

  176. Oczywiście, że można każdą  kwestię sprowadzać do absurdu.

    Tylko po co?

  177. Czy znowu Pani zapomniała  wziąć  leków?

  178. No to slucham panskiej tromby, krynicy rozsadku. Absurd jest czescia tego krwizerczego bolszewickiego systemu, gdzie kazdy, kto blyszczal i robil kariere byl w mniejszym lub wiekszym stopniu kooperantem systemu.

  179. Komuna musiała legitymizować swoją władzę przed ludem pracującym miast i wsi.Samym terrorem by nie wyszło. Oni chyba naprawdę się nas trochę bali, inaczej nie znieśliby kary śmierci w 88 roku rzutem na taśmę (co nota bene pięknie wytłumaczył nam w swoim filmie pan Kieślowski).

    A teraz mogą zagarnąć koszta reprezentacyjne dla siebie i znajomych, a nam odpowiedzieć słowami innego artysty: „Chcieliście Polski? No to ją macie”

  180. Szymborska WisławaW bialy dzien
    Do pensjonatu w gorach jezdzilby,

    na obiad do jadalni schodzilby,

    na cztery swierki z galezi na galaz

    nie otrzasajac z nich swiezego sniegu

    zza stolika pod oknem patrzylby.

    Z brodka przycieta w szpic,

    lysawy, siwiejacy, w okularach,

    o pogrubialych i znuzinych rysach twarzy,

    z brodawka na policzku i faldzistym czolem, jakby anielski marmur oblepila ludzka glina –

    a kiedy to sie stalo, sam nie wiedzialby,

    bo przeciez nie gwaltownie, ale pomalutku zwyzkuje cena za to, ze sie nie umarlo wczesniej i rowniez on te cene placilby.

    O chrzastce ucha ledwie drasnietej pociskiem

    – gdy glowa uchylila sie w ostatniej chwili ,,cholerne mialem szczescie” mawialby.

    Czekajac az podadza rosol z makaronem dziennik z biezaca data czytalby, wielkie tytuly, ogloszenia drobne, albo bebnil palcami bo bialym obrusie, a mialby uzywane od dawna dlonie

    o spierzchlej skorze i wypuklych zylach.

    Czasami ktos od progu wolalby:

    ,,panie Baczynski, telefon do pana”

    i nic dziwnego w tym nie byloby,

    ze to on i ze wstaje obciagajac sweter

    i bez pospiechu rusza w strone drzwi.

    Rozmow na widok ten nie przerywanoby,

    w pol gestu i w pol tchu nie zastyganoby, bo zwykle to zdarzenie, a szkoda, a szkoda, jako zwykle zdarzenie traktowanoby. 

    To wiersz opublikowany został w 198o roku. Przeczytałam go, jak dostała nobla w 1996 roku. Ale już byłam po lekturze „Miłości i śmierci Krzysztofa Kamila” Wiesława Budzyńskiego, gdzie autor pisze, że w atmosferze konspiracji i strachu ktoś z rodziny Barbary spotkał się z Budzyńskim na parkingu, udzielił mu informacji o tym, że w 1949 roku UB przyszło po Baczyńskiego nie wierząc, że zginął. Wyczesywali bowiem wszystkich.  

    Ten ktoś z rodziny potwornie się bał jeszcze wówczas, gdy informował Budzyńskiego, a były to końcowe lata PRLu /lub pierwsze po Okrągłym stole, nie pomnę dokładnie/.

    Takie to były historie jeszcze podczas radosnej twórczości naszych milusińskich. Przypomnę też, że człowiek z osobistej ochrony majora „Łupaszki” siedział w kryminale do 1976 roku.

    O jakości tego wiersza Szymborskiej nie ma w ogóle co gadać, ale to najmniejszy problem tutaj.

  181. Nooo…

    … „nasi”… polityczni wizjonerzy to nie maja czasu na takie glupoty… dzis to oni sa zajeci… wcielaniem w zycie planow wysypanych z „rogu obfitosci”… czyli tej nieustannie trwajacej burzy mozgow w kregach tajnych i poljawnych !!!

    Tak mi napisal wczoraj w jednym komentarzu 'Saturn-9’… to zdanie  IDEALNIE okresla wizjonerstwo tej calej bandy politycznej!

  182. dzisiaj nie ma już ponoć bolszewizmu, a absurd wciąż nadal jakby  ten sam.

    I takaż kooperacja z Systemem.

  183. Przed chwilą zamieściłam słodko-kwaśnie p. Wiśki. O Baczyńskim.

  184. Kwaśne ma być, naturalnie.

  185. Pominawszy nawet te jej wszystkie ideologicznie zaangazowane wypociny..w tzw.normalnych wierszach nie ma nic. To jest straszne – slowa bez zadnego ladunku. Tak jakby jakis matematyk monotonnym glosem mowil jakas formule. Nuda.

    Czytam przykladowo Wierzynskiego – olsnienia. A w przypadku pani Wisi – pustka przerazliwa.

  186. Wątpię w nawrócenie Jaruzelskiego. Jednak bez tej farsy okołopogrzebowej, trudno byłoby utrzymywać lud w mniemaniu, że  człowiek, który przez dziesięciolecia miał tak wielki wpływ na nasz kraj,  to faktycznie  Wojciech Jaruzelski.

    Pewnie ci co wystrugali tę pracowitą matrioszke, mają ubaw, słysząc słowa potępienia: zdrajca. To ichni Wallenrod. A my się niepotrzebnie dołujemy.

  187. To jakiś robot literacki jest /albo i spółdzielnia literacka/. Dla mnie fraza o kilkudziesięciu książkach jest zupełnie fantastyczna. A ma człowiek dopiero 30 lat.

  188. Słyszałam relację z targów londyńskich. Są zachwyceni i trąbią o sukcesach.

  189. w 1991 roku w sierpniu, na trzy tygodnie przed puczem Janajewa,  bylem w  Moskwie w podrozy wakacyjno-handlowej. Udalo mi sie dostac bilety na koncert Moskiewskiej Orkiestry Symfonicznej i choru z Filadelfii, ktorzy zagrali Requiem Mozarta w sali Moskiewskiego Konserwatorium. Bilety w cenie trzech proszkow do pieczenia, czyli jakies 1,80 zeta. Teraz taki numer jest nie do powtorzenia, a juz na pewno nie po takich cenach.  I komu to Panie przeszkadzalo? Chcialoby sie zapytac… к сожалению prawdziwy komunizm, sztuka dla mas odszedl w niebyt historii.

    Za to mamy w tej chwili pomysly „wyregulowania” rynku w celu utrzymania sztywnej ceny ksiazki. Nikt jakos nie wpadnie, zeby obciac tym wszystkim oszustom i zlodziejom dotacje do tytulow. Wojna o wskazniki trwa w najlepsze, a rewolucja jest znowu w natarciu.

  190. Paradoksalnie program recenzuje się sam poprzez tytuł  „Pokolenie miszczów„.

  191. Dokładnie. Wysiąść się nie da. I to dotyczy w zasadzie całości polskich elit.

  192. Nie, Paris. Nie sztuka współczesna, a sztuka „NOWOCZESNA”. Nazwa „nowoczesna” jest na siłę narzucona przez ministerstwo; u nas Oddział Sztuki Współczesnej Muzeum Narodowego cichcem i nagle zamieniono na Oddział Sztuki Nowoczesnej. No i tu masz rację – to jest sh..nie w banię.

    Moi całkiem współcześni koledzy pięknie malują, rytują i rzeźbią. Naprawdę. No i bez szans na tzw. karierę czy stypendia MKiDN.

  193. Dla mnie symbolem tego systemu jest piosneczka „Tanie dranie”: „..My jesteśmy tanie dranie, dranie tanie niesłychanie. Nie potrzeba mnożyć zdań, by powiedzieć, czym „lapań i lapanów”- tani drań”.
    Niestety, w ogólnym rozrachunku te dranie okazały się potwornie drogie a ich dziatwa terroryzuje nas i okrada – do dzisiaj.

  194. Z wiki o Kalinie Jędrusik: Była matką chrzestną piosenkarki Magdy Umer.

    Jak ten świat mały…

  195. “ Bez tej miłości można żyć,
    mieć serce suche jak orzeszek,
    malutki los naparstkiem pić
    z dala od zgryzot i pocieszeń,
    na własną miarę znać nadzieję,
    w mroku kryjówkę sobie uwić,
    o blasku próchna mówić „dnieje”,
    o blasku Słońca nic nie mówić.   Itd.

    Piąta klasa, konkurs recytatorski, ja z patetycznym zaśpiewem. Piersze miejsce. Oklaski.

    Pierwszy i ostatni raz, obiecałam sobie. Już nigdy więcej takiego obciachu.

  196. Pamiętam jak dziś dziewczynę, która w mojej szkole, w dęblińskiej trójce mówiła ten wiersz…

  197. Proszę Ojca, tak naprawdę w latach 60-tych telewizory były wielką rzadkością a jego lansowano głównie w tym okresie. Naród żył innymi sprawami. Nie było mieszkań, podstawowych towarów i była walka z Kościołem. Trzeba się było opowiedzieć. Za pewną cenę. Oglądam sobie od czasu do czasu filmy dokumentalne o Słudze Bożym Kardynale Stefanie Wyszyńskim, Prymasie Polski.  Epokę lat 60-tych i początku lat 70-tych dobrze pokazuje z punktu widzenia katolika film „Zuzela. Tu wszystko się zaczęło. Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński”. Wystarczy popatrzeć na to, jakie tłumy wyczekiwały go na trasie peregrynacji obrazu/kopii Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.  W kluczowych momentach historycznych na Jasnej Górze pojawiał się milion Polaków. Jak się teraz na nich patrzy – to byli ludzie spracowani, bystrzy i -wierni. Oni byli całkowicie odporni na „atrakcje komunistyczne”. Zresztą reszta Narodu również. To „warszafka” kisiła się w tych swoich „przywilejach’, „przydziałach”.Oni między sobą uważali się za „wybrańców”  z racji tej materialnej przepaści i z racji tego, że oni wiedzieli, że np. katolicy nie są dla nich żadną konkurencją bo z definicji nie mogli „robić w kulturze”. Podobnie zresztą, jak dzisiaj.  Pewne złudzenie wynika z pojawienia się po roku 1989 r. tabloidów niemieckich i treści w stylu „okupacyjnym”: stręczenie rozrywki najniższego lotu i wytwarzanie „kultów” wokół różnych artystów.  Do 1989 tego nie było.

    https://www.youtube.com/watch?v=tMu_j3-FGqA

  198. Mnie też kazano to recytować. Płakałam ze złości i zażenowania. Szkoła wpoiła mi straszną nienawiść do Wiesławy Czymborskiej. I do dziś nie wiem o czym jest ten straszny wierszyk,

  199. Gintrowski mieszkał w Warszawie w bloku wojskowym czy milicyjnym, z portiernią przy wejściu /relacja kogoś z filmu, kto zamawiał u niego muzykę/. Osoba o imieniu Jarosław Gintrowski /takie samo imię miał jego ojciec/ jest na liście Wildsteina jako TW.

  200. Chyba „mistrzowie obciachu” . Ale widać, że promocja idzie „ponad granicami” a oboje państwo reprezentują „uciśnione mniejszości”. Jak nie „Targi książki w Londynie” to „Discovery”.  Nic się nie zmienia.

  201. Jak pani od polskiego odpytywala z tego wiersza, to ja prawdopodobnie ucieklem z lekcji i mama musiala znowu przyjsc do szkoly, bo nie pamietam. Urzekajace jest polaczenie orzeszka i pustki. To trzeba miec wysublimowana wyobraznie. Przerasta mnie to.

  202. Czyli typowa, banalna historia dziecka komuszego, co go tatuś oddelegował na odcinek opozycyjno-młodzieżowy jak Owsiak, Cejrowski ba, nawet sam derogi Bronisław. Tylko plecy miał za wąskie na aleję zasłużonych?

    To mnie cieszy (że on z milicyjnych bloków), albowiem ja tych bardów solidarności nie lubię. Bard z milicyjnego bloku…hm

  203. Kaczmarski został ogłoszony bardem Solidarności „wbrew, pomimo i na przekór” sobie… zwłaszcza przez tych, którzy niewiele rozumieli z jego pieśnideł

    jednak Autor tego bloga ma rację – „ofensywa paranoików” trwa i przybiera na sile

  204. O historykach i ich pracy.

  205. szkoda że na tym nie poprzestała

  206. :))))

    Miałam też straszną przygodę z Herbertem. Miałam 14 lat i recytowałam (czerwona ze wstydu i złości) wierszyk o tym, że jakiś chłopiec zasadził fasolkę i tu cytat „w wieku 10 lat zostałem ojcem”. I ja miałam TO powiedzieć przed całą szkołą. Więc proszę Pani, ja tego Hemberta to też nienawidzę za to do dziś.

  207. Rozbijałam kamieniem  laskowe orzeszki, które okazywały się puste. I to mnie przerastalo… bo lubiłam orzeszki.

  208. Soc disco polo i narracje o niby patologii komuny i wszystko z przymrużeniem oka wicie rozumicie w taką Polskę idziemy przy sobocie po robocie – proszę o nobla

  209. Caravaggiem już też tutaj próbowałam zaczepić Valsera z rok temu, w identycznym kontekście. Użyłam mocniejszej broni, bo Fra Filippo był do tego niesfornym mnichem.

  210. Nie biorę udziału w żadnej ofensywie paranoików. Że bard może być jeden to było z przekąsem (po prostu sądzę, że wielu ludzi, którzy ekscytują się nim może tak myśleć).

    Nie wierzę, w żadne „wbrew, pomimo i na przekór sobie”. Czy Pan widział jak on się ubierał, jak patrzył, jak pozował. To nie było przypadkowe. To świadome budowanie wizerunku. To nic nie ma do rzeczy z rozumieniem tekstów.

  211. Fakt…

    … ja ciagle nie moge uwierzyc, ze to jest az takie  DNO… SZAMBO… i  BAGNO.

    A co do Pani sasiadki… 105 lat, dobre zdrowie… zasluzyla sobie na taki pogrzeb… i wieczne odpoczywanie racz Jej dac Panie, amen.

  212. „Czy Pan widział jak on się ubierał, jak patrzył, jak pozował.”  – mało, nawet z nim rozmawiałem

    Ma Pani rację – z chęcią wszedł w narzucaną skórę i chyba uwierzył, że jest kimś, kim w rzeczywistości nie był

    a 'ofensywa paranoików’ nie odnosiła się w żadnym razie do Pani komentarzy!; chodzi np. o ocenę twórczości artysty pod kątem kim był jego ojciec, babcia, ciocia….

  213. a nawet jeszcze mniejszy: nie Umer, a Humer…

  214. To moje zdanie o poziomie rozrywki za komuny wynika tylko i wylacznie z przegladania archiwalnych filmow w internecie. Telewizor to niektorzy, tak jak my, mieli w latach 80- tych dopiero.

    Tak, ze Kabareciki i inne programy  mnie ominely. O tej warszawce pojecia nie mielismy, prawdziwe zycie bylo gdzie indziej. Kiedy byl karnawal Solidarnosci mialam 10 lat zaledwie, nastroj pamietam z rozmow doroslych, i z ogladania festiwalu w Opolu u sasiadow:)

  215. Ten orzeszek byl suchy, a nie pusty. A, jeden piernik w sumie.

  216. Może jednak już  przestanmy go potępiac. Młynarski nie żyje, więcej krzywdy nie wyrządzi, ani swoim dzieciom, ani nam. A talentu, który dostał od Boga nie będziemy przecież zakopywac w ziemi. Przyda się teraz,  w czasach znojnych i gnojnych. A jemu i innym, powiemy co nam leży na sercu, jak nie będzie „Sytuacji”.

    Szatan uznaje i wielbi Sprawiedliwość Boga, lecz nie chce uznać Jego Miłosierdzia, którego strasznie nienawidzi. 

     

    Oto kilka wyjątków z Dzienniczka św. Faustyny:

    O, jak bardzo Mnie rani niedowierzanie duszy. Taka dusza wyznaje, że jestem święty i sprawiedliwy, a nie wierzy, że jestem miłosierdziem, nie dowierza dobroci Mojej. I szatani wielbią sprawiedliwość Moją, ale nie wierzą w dobroć Moją (Dzienniczek – 300).W tej chwili, kiedy piszę te słowa, usłyszałam krzyk szatana: Wszystko pisze, wszystko pisze, a przez to tyle my tracimy, nie pisz o dobroci Boga, On sprawiedliwy. Zawył z wściekłości i znikł (Dzienniczek – 1338).Wyznał mi szatan, że jestem przedmiotem jego nienawiści. – Powiedział, że: Tysiąc dusz mniej mi robi szkody aniżeli ty, kiedy mówisz o miłosierdziu wielkim Wszechmocnego. Najwięksi grzesznicy nabierają ufności i wracają do Boga, a ja – mówi duch zły – tracę wszystko, ale nadto mnie samego prześladujesz tym niezgłębionym miłosierdziem Wszechmocnego. Poznałam, jak bardzo szatan nienawidzi miłosierdzia Bożego, nie chce uznać, że Bóg jest dobry (Dzienniczek – 1167)Kiedy to piszę, słyszę zgrzyt zębami szatana, który znieść nie może miłosierdzia Bożego i trzaska przedmiotami w mej celi; lecz czuję w sobie tak wielką siłę Bożą, że nawet mnie nie obchodzi, że się złości nieprzyjaciel naszego zbawienia, ale spokojnie piszę dalej (Dzienniczek – 1583)***

  217. Mozemy sobie wyrazac opinie na rozne tematy i rozne osoby, spierac sie o „iskre boza”, o to, ze jakis popaprancow, meneli i degenratow w jakis cudowny sposob duch swiety nawiedzil w sposob cudowny, ze zaczeli robic rzeczy wielkie. Ja sie moge z tym zgodzic. Gorzej juz mi pojdzie z wyciaganiem pochopnych wnioskow, ze trzeba najpierw komus glowe odrabac, wypic cysterne wodki i wytarzac sie w odchodach bo bez tego nie bedzie ani geniuszu, ani zbawienia. Ze najpierw trzeba niezle narozrabiac, byc niezrozumianym i nieakceptowanym, bo to jest jakas droga do wielkosci i geniuszu. Wiekszosc ludzi aspirujacych celowo swiruje na ekstrawagancje, ktoa momentami zahacza o deprawacje, degeneracje i patologie wyciagajac na dodatek wniosek, ze artyscie wolno wiecej. Pedofilowi Polanskiemu do dzis to uchodzi na sucho i w wielu miejscach jest przyjmowany jako celebryta i gwiazdor. To jest generalnie pomylka i dramat.

  218. Gintrowski byl dosc aktywny po Smolensku na salonie24, pisal komentarze jako Przemo1. Dobrze go zapamietalam.

  219. Orzeszek pusty? Nazwa na to sa lupiny. Poezja jest tak zaprojektowana, ze nie da sie uciec od pytania „co autor mial na mysli”, a co najgorsze, daje pole do nieograniczonych interpretacji. To jest w zasadzie zaprogramowane oszustwo. Nie warto sie tym zajmowac.

  220. Dwa lata przed śmiercią. A zmarł po ciężkiej chorobie (jak właśnie czytam). I chciało mu się?

    I jaką opcję zabezpieczał Przemo?

  221. No, tak, faktycznie on byl pusty, to Rozalia sie pomylila piszac „suchy” (to mogloby jeszcze miec jaki taki sens..). Ten wierszyk caly jest straszny zreszta.

  222. Wdowa po Herbercie wspominała, że kiedy Gintrowski  odwiedził ich w domu, to przedstawił się, że jest „synem oficera WP”. Czyli nie tylko „bard Solidarności” (tak go przedstawiają ruskie portale) to jeszcze „buntownik”. Ja właśnie sobie przypomniałam jednego takiego „doradcę zarządu regionu „S” – pracownika instytutu weterynarii z perspektywą doktoratu, który tuż przed stanem wojennym wyjechał do Szwecji i tam pozostał a potem wyszło, że jego tatko płk WP – był jakąś fiszą w Warszawie.

  223. Szymborska moim zdaniem rowniez jest  nedza absolutna. W porownaniu na przyklad z Czeslawem Miloszem.

  224. Co poetka Wisława miała na myśli?

    Bez tej miłości można żyć,mieć serce suche jak orzeszek,malutki los naparstkiem pićz dala od zgryzot i pocieszeń,na własną miarę znać nadzieję,w mroku kryjówkę sobie uwić,o blasku próchna mówić „dnieje”,o blasku Słońca nic nie mówić.   Itd.

    My o tym cały dzień piszemy, w odniesieniu do Mlynarskiego i innych „bardów”. Wyżej d… nie podskoczysz, nie wychylać się,  ograniczać potrzeby, nie oczekiwać wiele, umniejszac dobru, zachwycać się  byle czym.

    Zażartowałam, że wiersz jest o próchnie, ale chyba niechcący trafiłam… chociaż wiersz ma jeszcze dwie inne „zwrotki”.

  225. Gdy bylem  w 6-tej klasie podstawowki pojechale do sanatorium do Rymanowa-Zdroju podleczyc zatoki. Tam mielismy lekcje j. polskiego i pani nam cytowala m. innymi Szymborska. W sam raz na 1977 rok.

  226. Ja to skopiowalam z sieci,  żeby się nie pomylić,  a tam był błąd. 🙂 Już lepsza byłaby moja straumatyzowana pamięć, bo mam to wryte.

  227. Bardzo dobrze,  ze Mniszysko wtracil swoje „3 grosze”… to jest wlasnie najwazniejsze, ze mamy PRAWO  i  OBOWIAZEK  oceniac postawy…  i wynikajace z nich czyny krytykowac nie tylko osob juz niezyjacych, ale takze tych zyjacych… ku przestrodze… zwlaszcza tzw. publicznych… tzw. elit… ludzi polityki, kultury i sztuki… a Mlynarski taka osoba byl… byl czlowiekiem systemu…

    … i nie da sie – tak jak dzisiaj Mlynarskiemu – jechac tym czerwonym tamwajem przez cale swoje zycie – w jego przypadku „w sina dal”… az do smierci…  i bez konsekwencji tu na ziemi „powiedziec” grzeczne  „do widzenia”… i moze jeszcze liczyc na pochowek w Alei Zasluzonych.

    Bog zaplac, Mniszysko,

  228. errata: ma więcej zwrotek tylko, że ja jeszcze dwie pamiętam.

  229. Contemporary vs modern. Piękny przykład Pani podała.

    Bo „Broadway the hard way” to prawie jak „breadway the hard way”

  230. „Pisarz, tłumacz, poeta, reżyser, opozycjonista, satyryk – jeżeli ktoś zasługuje na miano artysty, to właśnie Wojciech Młynarski. Głęboki PRL. Młynarski to jedno z nazwisk, które lądują na specjalnej czarnej liście artystów.”

    http://www.spidersweb.pl/rozrywka/2017/03/15/wojciech-mlynarski-nie-zyje/

    A nie mówiłam!

  231. To troche podobnie jak ja… tez klucz na szyi i w terenie czesto… tylko ja za herszta robilam i nikt mnie nie probowal napietnowac… bo sobie „radzilam”, ale nie bylo tygodnia aby ktos na skarge nie przychodzil… i tez byl czesto lomot… ciosanie glowy… i tez pytanie… w kogo sie wleglam.

    I rodzicow ciagle w domu nie bylo… dobrze, ze fajna sasiadke mielismy… czesto mi dawala kromke chleba z woda i cukrem, a czasami z maslem… i tez bylo fajnie.

    A dzisiaj „drewniana” Agata… chyba z 4 chlopem juz jest… siostra „oreduje” za marszami szmat… a brat nie mial relacji z ojcem… po prostu dramat !!!

  232. Czyli to był blok wojskowy /tak też myślałam/. Gintrowski tam mieszkał w lokalu po ojcu. Moi filmowcy byli lekko zdziwieni /no bo Gintrowski był już sławny jako bard właśnie/. On im o tym otwarcie mówił, widząc ich zdębiałe miny.

  233. Tekścior super, jest autorstwa pani Darii, która w ten sposób najwyraźniej okłamuje samą siebie. W połączeniu z bezskładnym, bezpłciowym akompaniamentem i kretyńskim podrygiwaniem, na żywo wygląda to tak:

    https://www.youtube.com/watch?v=sEMPCMCbA3c

    czyli koszmar.

    Tymczasem, prawdopodobnie mogłaby śpiewać sensownie w innym repertuarze, bo ma talent i jakieś umiejętności, których ślady słychać na przykład tu – mniej więcej do połowy utworu, bo później to już jest znowu rzeźnia:

    https://www.youtube.com/watch?v=4_CJN19egMU

    Dla porównania artystka prawdziwa od początku do końca:

    https://www.youtube.com/watch?v=KWvPOJOYqGA

  234. „Był taki diament co nikogo nikomu nie stręczył. Zostanie w mojej pamięci do końca życia. Marek Grechuta”

    Grechuta to jest chyba moj nr 1.  Znam wlasciwie wszystko, wysluchane po wielekroc. Pamietam, byl taki moment ze chodzila o opinia-plotka, ze „oszalal”, to byl czas – na pocz. lat 80- wystepowania w Hotelu Pod Roza (mieszkalismy prawie naprzeciwko). Nie wiem czy wynikalo to faktycznie z epizodu zalamania (mial regularne klopoty ze zdrowiem) czy tylko dlatego ze wtedy nagral plyte z piosenkami do  tekstow Tadeusza Nowaka (np.”Chce byc pomylony”), ktore juz nie byly skocznymi  hitami, ktore spiewala cala Polska.  Bardzo piekne zreszta sa te piesni.

    Niedawno znalazlam tez cos takiego: nagrane niedlugo przed smiercia, slychac bardzo zmeczony glos, wzruszajace. Do slow Karola Wojtyly.

    https://www.youtube.com/watch?v=NwBF-lNsZys

  235. „Modern” art to ideologia. Do niszczenia naturalnej wrażliwości człowieka. Tam nic więcej, oprócz przewalania budżetów /z podatków ofiar/, NIE MA.

  236. To nie po chrześcijańsku, przecież można-tak z zewnątrz założyć,że Jaruzelski to taki dobry łotr,całe życie grzesznik,a na końcu nawrócenie,towarzyszka noblistka zatwardziała do końca-piekło.

  237. No jakby nie patrzec – to katastrofa i tragedia… w jednym… Marsjanie atakuja !!!

  238. Niczego takiego o odrąbywaniu głów i piciu cystern alkoholu nie sugerowałam. Natomiast statystyk nie zmienimy. Artyści są przeważnie pokręceni, dziesiątki biografii o tym mówią. A dramaty są różne, na przykład pedofile, którzy też cieszą się wolnością, a nic pożytecznego nie zrobili. Niech natomiast jakiś autorytet moralny nakręci „Chinatown 2” tak na próbę. Ja nie twierdzę, że artyście wszystko wolno, ale w chrześcijaństwie jest taka bardzo istotna kategoria – wybaczenie. Druga strona medalu historii z Polańskim to sędzia, który go ścigał i jego perwersje. Niezły film o tym widziałam.

  239. Dziękuję ! Nie boję się angielskiego listonosza, ale skojarzyłem innowacje z direct/indirect.

  240. Tak…

    … to jest ta cala modern-art… ja to juz na to patrzec nie moge… to jest taki chlam i syf, ze az przykro mowic i pisac.

  241. Pan Młynarski lubił Coryllusa zanim nam się to przyśniło 🙂

  242. Chyba tylko ja pamiętam całość.

    Krakre mija dommija prommija aubzu śpilis, on matunore.

  243. A u Pink Panther na salonie tekst o rodzinie von Preussen … i że wg von Preussen, zdaje  się myśmy ich czegoś tam pozbawili. Nie oni nas pozbawiali , tylko my ich. Nowe spojrzenie, nowa prawda.

  244. Wcale nie! Krakrę mija, tentu ryje, śpitulis, idęnostrę.

  245. Off:

    do czego służą genialni fizycy, o których tu była niedawno mowa:

    http://nt.interia.pl/technauka/news-stephen-hawking-uwaza-ze-ludzkosc-potrzebuje-rzadu-swiatoweg,nId,2367840

     

    A-Temie! Gdzieś Ty???

  246. Miłosz jest suchy, zaprogramowany, mały koniunkturalista. a na dodatek lekko nadęty (pamiętam to  ostatnie z jego pierwszej wizyty w Polsce).
    Jak zawsze usilnie promują tych, którym promowanie nie jest potrzebne.

  247. Nagranie na rejestratorze, bo tak komunikuje się ze światem, może zawierać dowolne treści, podle życzenia.

  248. Przebijam. Ordery dostali także Skiba i Konjo z Lalamido. I jeszcze Kelner z Deutera. Wygrałeeem.

  249. Pewien młody wokalista z zespołu rockowego jako amator (nie ukończył Akademii Muzycznej, bo jeszcze studiuje) dostaje za występ 500zł. Jako zawodowiec dostawałby 700zł (swoją droga nieważne, czy na sali jest sto osób czy 10 tys., takie są ministerialne stawki). Gra z zespołem kilkaset koncertów rocznie,  przy takiej ilości „sztuk” wychodzi mocno do tyłu. Mają na koncie płytę czy dwie, na koncerty przychodzą setki, a nawet tysiące osób. Żeby uzyskać status zawodowca przyjeżdża do Warszawy, stawia się przed komisją weryfikacyjną przy Ministerstwie Kultury, w której zasiadają wybitni wokaliści Alina Janowska, Aleksander Bardini i Wojciech Młynarski (śmiem przypuszczać, że odpłatnie, nie w czynie społecznym) i zadają pytania z historii teatru, kabaretu, baletu… No przyzna Pan, że sytuacja groteskowa, absurdalna, wręcz surrealistyczna. No ale tak było.. Oczywiście wokalista zostaje uwalony tym i następnym razem, bo egzaminujący artyści wybitni, genialni, „takich już nie będzie” koncesjonowani przez właściwe władze postrzegają nuworyszy rockowych jako konkurencję w oficjalnych kanałach promocji i dystrybucji. Teraz Pan rozumie? Dlatego nie czczę:).

  250. No to po co ten Carrambavaggio? Po co mi filmy genialne o degeneratach robione przez degeneratow? Po co mi jeden degenerat, ktory sciga innego degenerata? Nie trzeba byc zadnym autorytetem moralnym. Wystarczy nie swirowac. Ja wiem, ze w dzisiejszych czasach bycie normalnym to jest wyzwanie, ktore przerasta wielu, a tzw. artystow to przerasta w calosci. No, ale trzeba probowac. Szkoly i uniwersytety produkuja artystow co to „przelamuja bariery i stereotypy”. To jest taka nedza i czasami horror, ze potem musza roztrzasac lajno w telewizorni o „granicach sztuki”.

  251. Jaruzelski naucza o chrzescijanstwie. Typek, ktory cale zycie paktowal z diablami, a na trzy dni przed koncem mu sie cos odmienilo, nie zasluguje na wiele ode mnie. Ja go z grzechow nie rozliczam. Oceniam jego postawe. To tchorz i karierowicz.

  252. To była taka „licentia poetica” Nie bierz tego dosłownie.

  253. I nigdy za to nie przeprosić. To jest ta pełna „twardość” ścierwa.

  254. Wizerunek starzej pani co to lubila kwiatki i kotki i pisala piekne wiersze zostal zachowany. Ta baba to kanalia i karierowicz po trupach. Doslownie. No ale ich tam bylo wiecej…

  255. Wyręczę Rozalię i przypomnę piosenkę z przepięknym, oszczędnym podkładem muzyczntm Gintrowskiego
    https://www.youtube.com/watch?v=Pl48SJXcWtc

  256. Przykład Bardiniego jest kapitalny, bo to był strażnik doskonały i wielki artysta, co do czego nie pozostawiał najmniejszych wątpliwości..

  257. Artysta na pewno, tylko skąd wiadomo, że „wielki”? Gdzie są jego ponadczasowe dzieła? Po drugie, chyba nie musiał starać się o publiczność, fanów, którzy płacą mu z własnej woli, bo im się tworczość podoba. Żył sobie wygodnie z zajmowanych stanowisk. W sowieckim i peerelowskim systemie reglamentacji musiała istnieć hierarchia i on był gwiazdą, autorytetem z nominacji.

  258. Napisałem mniej więcej to samo. 🙂

  259. Marek wiele lat jechał na psychotropach.  Jak przyjeżdżał do Warszawy, to starałam się być na każdym jego koncercie. Widać było jak te – prawdopodobnie silne leki – przemieniały jego wygląd i zachowanie na scenie. Myślę, że drugiego takiego artysty jak on, to długo nie będzie. Jest nie do podrobienia.

  260. Nie ma żadnych ponadczasowych dzieł z wyjątkiem obrazów i muzyki religijnej

  261. Anawa i Marek Grechuta i Kantata.

  262. Kocham Cię wszędzie gdy kwitną łabędzie i gdy zwierz unika strzały łucznika.

  263. Dzięki, że przypomniałaś tę płytę. Najpiękniejsze są te utwory, gdzie muzyka stanowi tło, a Grechuta lub Opania (Spił się mój Anioł) „snują opowieści” tekstami Tadeusza Nowaka. Na przykład „Stoją Gorzkie Pagórki”: https://www.youtube.com/watch?v=EIS1xhKvWbY&index=7&list=PLCEA758AD4B03A5A1  (tu jeszcze wzmocnione obrazami Chełmońskiego)

    Wykonania Magdy Umer mnie zupełnie nie poruszają, a wręcz denerwują, bo baba nie rozumie ani sensu ani ducha tej poezji. Zabija ją zresztą brakiem dykcji. No i siebie lansuje jako gwiazdę śpiewogry w stylu jakiejś Gertner.

    Piękna jest za to modlitwa „Matko Naturo”. Ale to już Teresa Haremza z Grechutą:

    https://www.youtube.com/watch?v=-LhVu0YHD-M&index=9&list=PLCEA758AD4B03A5A1

    albo „Dzieciństwo moje” (już sam Grechuta): https://www.youtube.com/watch?v=6x6lKYXhKvE&index=10&list=PLCEA758AD4B03A5A1

    Jeszcze raz wielkie dzięki.

  264. Dopiero teraz zauwazylam ten komentarz. Dzieki, Rozalio.

  265. Niestety, jeszcze i to na dokladke, przy wszystkich jego klopotach ze zdrowiem.

    Lukasz chodzil ze mna do liceum, dwie klasy nizej.

  266. „Dziecinstwo moje”- piekne. Tak samo „Piesn Kronika”,

    „Krajobraz z wilga i ludzie” (piosenka powstala z polaczenia dwoch wierszy Nowaka, z jednego z nich zreszta pochodzi „basn jak niedzwiedz”) -wspaniale.

    Niedawno ogladalam dluga rozmowe z pania Danuta. Wspaniale rozumiala prace i tworczosc meza. Podesle na priv.

  267. Super. Dzięki. A syn Marka Grechuty to chyba do klasztoru chciał wstąpić i po dłuższym czasie się znalazł, zdaje się?

  268. To nie jest temat do dyskusji na tym blogu. Jeżeli Pan nie zauważa „brzydoty” to jest mi przykro. Jestem w stanie sfinansować okulary.

  269. może tu link, chętnie też bym obejrzała

  270. Mam dostep tylko do smartfona. Mam nadzieje, ze sie uda:

    https://youtu.be/dw1MdDIncrk

  271. Nooo…

    … roznych czubow widzialam… ale ten to – „genius nad geniusie” !!!

  272. Do Toyaha:Niebo złote ci otworzę,
    w którym ciszy biała nić
    jak ogromny dźwięków orzech,
    który pęknie, aby żyć
    zielonymi listeczkami,
    śpiewem jezior,
    zmierzchu graniem,
    aż ukaże jądro mleczne ptasi świst.

    Jeno wyjmij mi z twych oczu
    szkło bolesne – obraz dni,
    które czaszki białe toczy
    przez płonące łąki krwi.
    Jeno odmień czas kaleki,
    zakryj groby płaszczem rzeki,
    zetrzyj z włosów pył bitewny,
    tych lat gniewnych
    czarny pył.

    Kto mi odda moje zapatrzenie
    i ten cień, co za tobą odszedł?
    Ach, te dni jak zwierzęta mrucząc,
    jak rośliny są – coraz młodsze.

    I niedługo już – tacy maleńcy,
    na łupinie orzecha stojąc,
    popłyniemy porom na opak
    jak na przekór wodnym słojom.
    i tak w wodę się chyląc na przemian
    popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie

    Ziemię twardą ci przemienię
    w mleczów miękkich płynny lot,
    Wyprowadzę z rzeczy cienie,
    które prężą się jak kot,
    Futrem iskrząc zwiną wszystko
    W barwy burz,
    w serduszka listków,
    w deszczu siwy splot.

    Jeno wyjmij mi z twych oczu
    szkło bolesne – obraz dni,
    które czaszki białe toczy
    przez płonące łąki krwi.
    Jeno odmień czas kaleki,
    zakryj groby płaszczem rzeki,
    zetrzyj z włosów pył bitewny,
    tych lat gniewnych
    czarny pył

     

    https://www.youtube.com/watch?v=g4od8w-fmaU

  273. Szanownemu Panu dziekuje!

    Ci tu duzo mowic- genialne, uwielbiam. Tak jak Korowod, Pewnosc, Jeszcze pozyjemy, Droga za widnokres, itd..

    W zalinkowanym wywiadzie pani Danuta wspomina tez jak powstala piosenka „Dni, ktorych jeszcze nie znamy” 🙂

  274. Taka ich bandycka tradycja…

    … ze jak smierc u d*** to im do pokuty… i do Pana Boga nawracaja sie… scierwa jedne!

  275. Nie wiem, czy chcial do klasztoru, ale mial jakies duchowe poszukiwania, wyruszyl w Europe, szlakiem Santiago (nie wiem czy doszedl). Kompletnie mu odbilo z tym, ze rodzicow nie zawiadomil. Nie wiem, czy juz znalazl sobie miejsce na swiecie, czy dalej sie szarpie..

  276. Wypisz-wymaluj sytuacja identyczna jak we Francji… banda zwyklych popaprancow, zdemoralizowanych degeneratow, psycholi i paranoikow – nie wiedziec czemu – zwanych samozwanczo ARTYSTAMI… ktorzy nigdy nie martwili sie i nie martwia ani o publicznosc ani o fanow ani o pieniadze…

    … tu tez jest reglamentacja i hierarchia… sa „gwiazdy i altorytety” z nominacji… zawsze tak tu bylo i jest nadal…

    … to najwazniejsza zdobycz rewolucji – reglamenacja + nominacja = KORYTO !!!

  277. Dzieki. A ja polecam te rozmowe z pania Danuta (wkleilam wyzej), duzo  madrych przemyslen dotyczacych artystow, tworczosci. Tylko trzeba te godzinke wygospodarowac.

  278. Czy (Ojciec/Pan) jest księdzem? Dobrze rozumiem? Jeżeli tak to chciał bym porozmawiać.

  279. To oczywiście było do don

    estebana

  280. 🙂 Domyslilam sie.

  281. Podpisuje się pod Pani wspaniałymi artykułami,a powyższy oddaje całą prawde tamtych czasów,”warszawka” społeczeństwa nie interesowała,żyło swoim siermiężnym rytmem.

  282. Poniewaz zostala Pani wlasnie przez Mariana Zuka wywolana:),  a ja wlasnie ponawiam sluchanie pewnego wywiadu, o ktorym tu paru osobom wspomnialam i w tymze wywiadzie pojawia sie watek SDM (a czesto tutaj wraz z pania o tym wydarzeniu wspominalysmy), wiec polecam ten fragment. Dobrym prorokiem byla pani Danuta:)

    https://youtu.be/dw1MdDIncrk?t=1164

  283. https://www.youtube.com/watch?v=FXmMKNTkuSIo

    Kiedyś dawno dawno temu słuchałem Tomka Lipińskiego. Wywaliłem wszystkie jego płyty do śmietnika 🙁 Ale posłuchaj – sama muzyka jest OK.

    To kopia:

    https://www.youtube.com/watch?v=TLV4_xaYynY

  284. Przepraszam, ale skupilam sie na jednym temacie, nie chce przeskakiwac teraz w inny klimat muzyczny. Kompletnie inny biegun, moze innym razem:)

  285. To idź do paru kościołów w Rzymie i zobacz, po co te obrazy Caravaggia. Więcej grzeszników nawróciły niż niejeden kaznodzieja. Chcąc konsekwentnie realizować Twoje poglądy i kryteria, trzeba by podłożyć ogień pod niejedną filmotekę i dynamit pod Partenon i Panteon, bo to dzieła pogańskie i pewnie budowane przez jakiś zboczeńców.

  286. Gdzieś na youtube jest unikalny zapis filmowy jak to za komuny taka komisja weryfikowała kandydatów na didżejów. Do kręcenia płytami, podówczas pewnie jakiejś Donny Summer czy Boney M.

    Pytali tech biednych chłopaków o Moniuszków czy innych Bogusławskich…

  287. Skądże, zwykły cywil.

    Może będzie okazja 10 czerwca, jak Bóg da.

  288. Cyt.: „reglamentacja + nominacja = KORYTO”.

    Powyższe równanie trafia w sam środek dziesiątki, z rozcapierzeniem tkwiącej już tam poprzedniej strzały na równe części.

  289. Nie mam zdania

    na temat Młynarskiego uwikłania.

    Budzi współczucie i razem mierzi mnie ono

    jak krowa, którą na śmierć zagoniono.

    Ale gdyby nie te jego układy,

    gdyby się więcej nacierpiał,

    to te jego rymowanki, wszak nie od parady,

    byłby właśnie tym, co pan pisze,

    jasne jak drogowskazy, co wiszą

    na wierzbach łowicko-mazowieckich,

    i może krowa zobaczyłaby, kędy biegnie droga,

    i nie dała zagonić się do niecki,

    i może prosty chłop by zrozumiał,

    nawet taki z kapitalistycznego pegieeru,

    gdyby nie zbrakło mistrzowi tej siły charakteru.

    Młynarski był po prostu dzieckiem szczęścia,

    złotym chłopcem. Znał ścieżki męstwa,

    ale nie bardzo umiał czy może nie chciał po nich stąpać.

    To jest to co Autor nazwał, że „wiele potrafił wybaczyć bliźnim”, no właśnie może zbyt wiele.

    Przepraszam, jeśli kogoś zdenerwowałem tymi swoimi rymami nieskoordynowanymi.

    Czasem bierze mnie taki niezdrowy przymus

    i nie pomaga nawet celnie rzucony prymus.

    Taka namiętność, żeby nie powiedzieć zboczenie.

  290. Uzupełnienie. Wywiad syna Wojciecha Młynarskiego, Jana o jego relacjach z ojcem:

    http://m.se.pl/rozrywka/gwiazdy/syn-mlynarskiego-balem-sie-swojego-ojca_967432.html

    Pozdrawiam

  291. Obyś częściej musiał zbaczać w ten sposób. 🙂

  292. „Ideonostre, tentoromine, tulismanore, tenoreomine”.

    „Krakremija, lismaryja, alistumanore”.

    Rocznik 87, to opisywacze zafascynowani (podobnie jak ja) filmem Polańskiego „Autor widmo”. Klimat tego filmu, trafiając na odpowiedni grunt – uwodzi w pisarza. Tam jest wszystko, i jedni wzruszą ramionami …ale inni zakochają się i będą chcieli grać dalej.

  293. jasne, jasne, bo  oni na jego miejscu od razu by się wynieśli pod most

  294. S. Hawking nie jest genialnym fizykiem, ale  jest (a raczej był) normalnym fizykiem ze specjalizacja z  niszowej dziedziny fizyki (mało popularny segment astrofizyki).

    Gdyby pomierzyć genialność „wzorcem Hawkinga” to podobnych geniuszów znalazłoby się w fizyce i w astrofizyce zatrzęsienie.

  295. ja nie chce nic podkladac pod cos tam. Dla mnie model zycia oparty o jakies wygibasy, wynaturzenia, degeneracje, swirowania jest po prostu malo atrakcyjny. Z tego wynika rowniez prosty fakt, ze alkoholikow, narkomanow, ludzi zdegenerowanych z marginesu, facetow co sobie paznokcie maluja, itp. nie mam zamiaru ani sluchac, ani nasladowac. Oni po prostu nie maja mi nic do powiedzenia.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.