Gru 232016
 

Na targach we Wrocławiu przyszedł do mnie pewien pan i zaczął się skarżyć, że polscy wydawcy robiąc zagraniczne przedruki usiłują zarobić wydając je czasem w dwóch tomach. Pan mówił o specjalistycznych ponad tysiąc stronicowych publikacjach dotyczących historii wojskowości, a ja starałem się wyjaśnić mu, że w Polsce nie ma szans, na to, by ktokolwiek kupił książkę liczącą ponad 1000 stron dotyczącą sposobu walki macedońskiej falangi czy pruskich grenadierów. Żaden hurtownik tego nie weźmie, bo jest wielkie, źle pakowane i z istoty niesprzedawalne. Nie ma na takie rzeczy wielkiego rynku, a ten który jest zdominowany jest przez jedno, dwa wydawnictwa, które dyktują swoje warunki. Wydawcy ci nie mają żadnej pewności, że uda im się sprzedać towar, za który bądź co bądź muszą też zapłacić. Starają się więc zrobić coś, żeby zmaksymalizować zysk. Pan mnie wysłuchał i rzekł, żebym się nie mądrzył za bardzo, bo on już ponad 50 lat kupuje książki i wie jak jest. Jeśli wydawcom przeszkadzają hurtownicy, niech się połączą w jakieś konsorcjum i narzucą rynkowi swoje warunki. Ja na to znowu swoje – że rynek w Polsce jest tak płytki, że wystarczy tych dwóch wydawców, żeby go zdominować i żadne konsorcja nie są potrzebne. On zaś jest właśnie ofiarą tej zmowy i słabości rynku. On zaś ponownie użył tego samego argumentu – proszę pana, ja już ponad 50 lat kupuję książki. No to ja jeszcze raz – jeśli wydawcy, proponujący zróżnicowaną ofertę nie zostaną dopuszczeni do czytelnika, jeśli będzie im się blokować rynek propagandą czy to gazownianą, czy „naszą”, jeśli hurtownicy będą rządzić na tym rynku i ustawiać wszystkich do pionu, książki będą coraz gorsze, coraz słabsze, coraz płytsze i będzie ich coraz mniej. Zawodowi propagandyści zaś, udający wydawców, płakać będą w telewizorach, że Polacy znów nie czytają książek. Pan zaś po raz kolejny – ale ja już od 50 lat kupuję książki i wiem…

Nic się tej naszej dyskusji nie wyszło, bo ja się zacząłem trząść z nerwów i pan sobie poszedł. I pomyślałem sobie, że ludzie od urodzenia kupują chleb, warzywa , a mniej więcej od 15 roku życia kupują też wódkę. I żadnemu z nich nie przyjdzie do głowy wymądrzać się na temat spółdzielczości i handlu pieczywem, czy też obrotu warzywami, że o alkoholach nie wspomnę. Tylko handel książką wzbudza w ludziach tę moc i fakt zakupienia jednego czy dwóch tytułów czyni z nich od razu specjalistów od sprzedaży. Całe szczęście pan ten do mnie nie wrócił. Inni zaś czytelnicy wykazywali dużo więcej zrozumienia dla prezentowanej przeze mnie postawy.

Piszę to wszystko dlatego, że przed nami nowy rok, a w nim nowe wyzwania. Zaplanowałem kilka ofensywnych akcji, z których pewnie nie wszystkie wypalą, ale będziemy się tu starać z całych sił, żeby wszystko się udało. Zacząłem skromnie, to znaczy chciałem zamówić nowe ciekawe tytuły w Muzeum Wilanowskim. Wydano tam właśnie księgę staropolskich przepisów kulinarnych, a także pracę o wojnie tureckiej zakończonej bitwą pod Wiedniem. Okazało się, że nie mogę kupić tych książek. Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że ja się czepiam niewinnych ludzi, bo nie mogą sprzedać mi książek. Nie o to chodzi. Istotne jest to, że jedno z najważniejszych państwowych muzeów, placówka, która jest znakiem rozpoznawczym Warszawy, wydaje ważne książki w śladowych nakładach. Bierze się to wprost z opisanych wyżej przyczyn. Bierze się to także z faktu, że ludzie, którzy powinni te książki promować nie rozumieją rynku i nie rozumieją, po co mieliby w ogóle je sprzedawać. Według mnie doszliśmy do ściany. To znaczy placówki państwowe usprawiedliwiają swoje istnienie śladowymi nakładami, oddając cały rynek oszustom i propagandystom, którzy narzekają na Polaków i ich brak zainteresowania książką. Ja wszystkich szczerze zachęcam do odwiedzenia strony Muzeum Wilanowskiego, bo nowości są naprawdę ciekawe. Ja się z nimi umówiłem tak, że będę sprzedawał to, co zalega im w magazynach i czego nie potrafią sami sprzedać. Już złożyłem zamówienie. Książki są naprawdę ciekawe i tylko obłąkanej polityce na rynku książki zawdzięczamy to, że pozycje te, zamiast iść do ludzi, zalegają w magazynach. Nie wierzę, że to się kiedykolwiek zmieni. Żeby bowiem zlikwidować ten uwiąd, ten socjalizm książkowy, tę reglamentację treści ważnych, trzeba odsunąć od rynku ludzi, którzy są za to odpowiedzialni. Ci zaś są albo agentami obcych państw, albo wrogich nam wszystkim organizacji, które płacą ogromne pieniądze za zatruwanie rynku. Placówkom takim zaś jak muzeum w Wilanowie pozostaje tylko samooszukiwanie się i przekonywanie wszystkich wokół, że ich książki są zbyt trudne dla przeciętnego czytelnika. Nie są i ja wiem o tym na pewno.

Czytelnicy w większości traktują rynek książki, jak wielki festyn bożonarodzeniowy, na którym rządzi św. Mikołaj, myślący tylko o tym, by wszystkim przychylić nieba. Jest trochę inaczej i my tutaj wobec tego „inaczej” musimy zająć odpowiednią pozycję.

Pewnie już o tym pisałem, ale jeszcze powtórzę, w przyszłym roku prócz Baśni jak niedźwiedź, która pisze się powoli, ale systematycznie, chcemy wydać kilka poważnych książek w serii „Biblioteka historii gospodarczej Polski”. Pierwsza z nich zaplanowana jest już na styczeń. Prócz tego będą także inne książki, ale trudno mi w tej chwili wymieniać ich tytuły, bo lista jest długa i nie wiadomo co udać się wydać, a co zostanie na przyszły rok. Przymierzam się też do powolnego przenoszenia oferty z internetu do placówek w terenie. Myślę o sieci punktów sprzedaży rozsianych po Polsce, położonych w miastach od 200 tysięcy mieszkańców w górę. Nie chcę, by były to księgarnie, bo z nielicznymi wyjątkami, księgarze nie traktują serio naszej oferty. Myślą, że uda im się zarobić na Twardochu albo Sumlińskim. Tymczasem sprawy mają się tak, że na Twardochu zarabiają jego wydawcy i hurtownicy, księgarze zaś są tymi na których się zarabia. Tego się większości księgarzy wytłumaczyć nie da, bo oni podobnie jak ten pan z Wrocławia już ponad 50 lat kupują i sprzedają książki. Budowanie naszej sieci zaczniemy od Bielska Białej, gdzie powstanie punkt sprzedaży, który wzmocnimy lokalną promocją. Miasto jest w mojej ocenie najbardziej odpowiednie. Ma 200 tysięcy mieszkańców, jest ładne, klimatyczne i przyciąga turystów. Poza tym niedaleko stamtąd do Krakowa i Katowic. Nie stać mnie oczywiście na wynajmowanie lokali, stawiam więc na współpracę z lokalnymi sprzedawcami. Akurat w Bielsku mamy dobre zaplecze i szybko się porozumieliśmy. O szczegółach dam znać po nowym roku. Trzeba tam będzie wstawić półki, zaprojektować ulotkę i chwilę to potrwa. Podjąłem też rozmowy w innych miastach, ale póki co nie ma odzewu. No, ale są święta, nie wymagajmy cudów.

Nie liczmy też na to, że ktokolwiek z rynku propagandy, zwanego dla niepoznaki rynkiem książki as zauważy. Nie jest to też celem naszej polityki. Propagandyści tłuką się między sobą, a Twardoch ogłasza w gazetach, że nie zgadza się na to, by do bibliotek nie wpuszczano autorów takich jak Tokarczuk czy Stasiuk, bo PiS wreszcie się zorientował kim są ci państwo. Jeśli idzie o mnie, to mogą ich wpuszczać. Poziom tych treści jest tak krępujący, że oni pozdychają sami bez niczyjej pomocy, a przedtem jeszcze uśmiercą tylu księgarzy ilu im się uda. I wszyscy będą przy tym płakać, że Polacy nie czytają książek, ach jak strasznie oni tych książek nie czytają….Ta polityka może się oczywiście skończyć wprowadzeniem cenzury i nakazem czytania Twardocha, Tokarczuk i Stasiuka, albo dla odmiany Lisickiego i kogoś z jego bandy, ale póki co nie zanosi się na to. Róbmy więc swoje, góra stoi.

Wszystkim serdecznie dziękuję za wsparcie naszego projektu komiksowego, który mam nadzieję, zostanie wydany już jesienią przyszłego roku. Będzie to wielki album poświęcony spaleniu Rzymu w roku 1527. Do tej pory udało się nam zebrać ¼ środków potrzebnych na produkcję. To wielkie osiągnięcie, szczególnie, że czas mamy przedświąteczny i ludzie mają ważniejsze wydatki niż mój komiks. Dziękuję wszystkim jeszcze raz za poświęcenie i wsparcie naszej sprawy.

 

Mam nadzieję, że do marca uda nam się zebrać całość. Oto numer konta

 

41 1140 2004 0000 3202 7656 6218

i adres pay pal [email protected]


Wszystkich tradycyjnie zapraszam na stronę www.coryllus.pl i przypominam, że do 1 stycznia trwa duża promocja na niektóre tytuły. 

Targi Bytomskie odbędą się w przyszłym roku w pierwszy weekend czerwca, wszystkich już teraz serdecznie zapraszam

 

Przypominam, że nasze książki są dostępne w następujących punktach: księgarnia Przy Agorze, sklep FOTO MAG oraz księgarnia Tarabuk  

  42 komentarze do “Wódka, książki i socjalizm”

  1. Brawo! Kiedys tak.sobie pomyslalem – przydalaby sie Gabrielowi fizyczna siec dystrybucji, potem byl zaklad pana Bereznickiego, a teraz voila! Dzieje sie! Fajny prezent pod choinke.

  2. Powolutku musimy to robić, bo łatwo o pułapkę

  3. Przepraszam, ja w biegu i nie na temat notki Gospodarza.

    Znany nam salonowy bloger Mistrz Pługa dał wczoraj wieczorem notkę o skandalicznym wyroku krakowskiego sądu w sprawie ,,polskich obozów koncentracyjnych<<…i nie może teraz komentować pod tą notką.
    Dał informację o tej przeszkodzie pod swoja wcześniejszą notką.

    .

  4. Powoli, bez kredytów/dotacji, własnymi siłami… a góra nie dość że stoi to i urośnie 🙂
    Walka w rodzinie która ostatnio przybrała na sile nie tylko na scenie politycznej ale również w wymiarze propagandy na rynku wydawniczym przyczyni się znacznie do zmenelenia jednej i drugiej strony, a co za tym idzie do zniechęcenia publiki która zacznie prędzej czy później pluć na ich widok i odwracać wzrok w poszukiwaniu czegoś NORMALNEGO i na poziomie… Gospodarz z całą pewnością na tym skorzysta.

  5. Nie dziwi mnie to uciekanie w małe nakłady.
    Ludzie którzy wiedza co wydać, co należy upamiętnić, co warto by upowszechnić….decydują o wydaniu tego i zdobywają na to pieniądze. I drukują. Nie są jednak specjalistani od sprzedaży. Gospodarz wie coś o tym….a ja też coś wiem …o rynku innym niż ksiażki…Po prostu wiedza o sprzedaży – w kazdej dziedzinie – jest hm…elitarna… Nie będę tu rozwujać tego wątku…

    Natomiast ….przepiękna ksiażka …którą niedawno jakoś pokazywałam Gospodarzowi, nie da się sprzedać i zalega magazyn…Sprzedawcą jest tylko wydawca ….czyli osoby które działają w środowisku głównie zazdrosnym o to że ,,one by coś osiągnęły,,….nawet nie prywatnie, bo to nie ich,

    A inny podmiot wtdaje cudny drobiazg, który powinien chcieć mieć ,,każdy,, ….w miejscu zamieszkania, lokalnie…. Nakład – 150 egz. Nie ma tu literówki…..150…
    Czemu więc wydaja? Żeby uzyskane materiały jakoś powielić i ,,rozproszyć,, po ludziach… Bo jak wiemy , pojedyncze materiały archiwalne ,,cudownie ,,giną lub ,,się uszkadzaja,, itd…

    Więc tych 150 egz będzie u tylu osób. Coś z tego powinno ocaleć

    Szkoda tego wydaenictwa w Wilanowie. Mam O’Connor’a.
    Chętnie bym miała jeśli nie wszystko , to większość…

    Żal.

    .

  6. Wypisz wymaluj analogia do spektakularnego zwycięstwa „dobrej zmiany” nad UBekami (defakto „przywilejami emerytalnymi”). 0,5 mld „oszczędności” dla ZUSu i sprawiedliwości wreszcie stało się zadość…
    A teraz wszyscy do roboty bo ktoś musi zapłacić za kolejną kiełbachę w postaci „mieszkaniaplus”. Niech nikt nie myśli że te 0,5 mld PLN wystarczy na zadowolenie całej „nowej klasy średniej” – prawdziwy cel zrównoważonego niedorozwoju do czego niedawno przyznał się głośno sam oberpremier Morawiecki.

  7. A ja chciałem pomóc bo miałem wolny lokal w Krakowie ,ale pan nie chciał.

  8. Wtedy to ja nie mogłem.

  9. Z subskrypcji został tylko sub, ale może lepsze rezultaty dałaby subskrypcja na nowy komiks? Wpłacam np. promocyjną cenę 40zł, a jak powstanie komiks to zostanie do mnie wysłany…

  10. Nie, nie zaciekawia mnie to wcale….

  11. FED coś tam po cichu podniósł ostatnio…..chyba więc nici z tak rozumianego rozwoju/niedorozwiju…..tak czy inaczej…

    Że też nikt nie chce dać po prostu ludziom spokój…
    Takie życzenia słyszę najczęsciej w ostatnich dniach, między ludźmi…. ,,Spokoju,,.

    A te obozy – polskie – czytałam przed chwilą komentarz @wolfram pod tamtą notką… To wszystko się tak czy inaczej wiąze ze sobą, co uczestnicy seminarium u Coryllusa wiedzą, oczywiscie.

    .

  12. To niech pan to zastosuje i wyda swój komiks, okay…

  13. Ten pan od wymadrzania się…. Czytanie książek nobilituje. Kupowanie wódki nie… Jemu nie chodziło o rzeczową rozmowę tylko o podkreślenie własnego statusu społecznego.
    Bo on nie tylko ze czyta. On kupuję …I ma dekoracje na półkach.

    Ja bym go odpytala z treści. Z czytania ze zrozumieniem.

    .

  14. Ja tam nie wiem Ty mi wcisnąłeś 1000 stron, historii lobby pro-ukraińskiego 🙂
    A tak bardziej poważnie, ładny nam prezent na święta sprawiłeś. Gdybyś coś takiego napisał dwa lata temu to bym się puknął w głowę, nie że nie miałeś potencjału ale jeszcze to nie była taka siła. Teraz tylko kiwam głową z uznaniem.

  15. A to niespodzianka patrzcie Państwo 🙂

    wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Wykorzystywali-konwoje-humanitaarne-do-przekazania-gotowki-terrorystom,wid,18652326,wiadomosc.html?ticaid=118508

  16. Podwyżki stóp procentowych spowodują większą konkurencję na rynku długu a Polska której ogromna część zadłużenia należy do zagranicy poniesie wyższe koszty owego rozwoju na kredyt, który jest planowany na podstawie budżetu bilansowanego rzecz jasna wpływami z podatków, ergo – czekają nas dalsze podwyżki i kolejne pożyczki, oraz dalsze „uszczelnianie systemu” żeby móc rolować stare zadłużenie a jednocześnie finansować babilońskie projekty socjalne. Finał znamy z Grecji, i z cypryzacji oszczędności w bankach.
    Życzmy sobie spokoju ale spodziewajmy się konsekwencji. Zwłaszcza ci którzy siedzą na tykającej bombie kredytowej (jeśli i u nas dojdzie do podwyżek stóp procentowych) albo mają spore depozyty w bankach zagrożonych upadłością z powodu dużej ekspozycji na „złe kredyty”. Tu PIS niedawno popełnił bardzo istotną zmianę w prawie umożliwiając bankom ratowanie się pieniędzmi swoich „klientów”.
    Kto nie ma takiego problemu ten może spać spokojnie, za wyjątkiem wspomnianych podwyżek cen które od kilku miesięcy mają miejsce (głównie z powodu pińcetplus i podniesienia „płacy minimalnej”). Ekonomia to nauka ścisła. Wie to każdy kto próbował kiedyś coś sprzedać 🙂

  17. Brawo dołączymy z biblioteką niepopokonanych i z wykładami jak będzie Ci to odpowiadać też mamy plany i budżety na 2017 i jak wiesz mamy lepszych informatorów niż Sumliński i Gadowski

  18. To nie jest kwestią wolnego lokalu

  19. Ekonomia nie jest przedmiote ścisłym to czy jest nauką i w jakim zakresie to już inna pieśń na pustyni ekonomię można sobie w D.. wsadzić taką to nsuka

  20. Są jakieś wstępne plany jeśli chodzi o komiks z rysunkami Huberta Czajkowskiego? Np. pierwszy kwartał roku, a może np. najszybciej czerwiec i wcześniej na pewno nie? Jakaś orientacyjna data lub zakres?

  21. Pisałem przecież. Hubert rysuje album pt „Noc świętego Bartłomieja” mam nadzieję, że do czerwca skończy.

  22. No, ale ja niczego nie wciskam, ja się nawet nie odzywam. Ja tylko proponuję…

  23. CWR: Some people are saying that the pope could separate himself from communion with the Church. Can the pope legitimately be declared in schism or heresy?

    Cardinal Burke: If a Pope would formally profess heresy he would cease, by that act, to be the Pope. It’s automatic. And so, that could happen.

    http://www.suscipedomine.com/forum/index.php?topic=16385.0

    Kardynał Rajmund Burke: Papież głoszący herezję automatycznie (poprzez własne negowanie Wiary Katolickiej) przestaje być papieżem, traci Urząd Papieski.

  24. Kolega utkwił w definicji ekonomii (podobnie jak nauki czy przedmiotu) którą ukuli keynesiści i socjaliści… Każda nauka która nie opisuje rzeczywistości zgodnie z faktami nadaje się do D… Ale ekonomia nie na tym polega. To oczywisty i obserwowalny w ludzkiej działalności mechanizm. Ekonomistów mamy wielu, ale ekonomia jest jedna 🙂
    „Starożytni Grecy stosowali tę definicję do określania efektywnych zasad funkcjonowania gospodarstwa domowego” – ja się trzymam tej definicji. Z oczywistych względów.
    Na pustyni też „rządzi” ekonomia. Są zasoby i są deficyty z których można łatwo wyciągnąć pewien wniosek. Nie koniecznie taki ile jest w takim środowisku warta butelka wody a ile brylant, ale… kolega na pewno wie jaki 🙂

  25. Nie w temacie, ale niedawno rozmawialiśmy mamusi, a teraz synus dołączył.
    http://nekrologi.wyborcza.pl/0,11,,377813,Michał-Bristiger-kondolencje.html

  26. Użytkownik Coryllus na Allegro. Od 2010 roku. Nic nie sprzedał, nic nie kupił. Do wykorzystania?

  27. Mogę??….?…
    ,,Od zawsze,, ekonomia lub gospodarka, należała do etyki .

    Oczywiście rozbudowywano to coś – rachunkowość.
    Potrzebna.
    Gdy zaczęto ,,matematyzować, , pojawiły się znaczne ilości pomysłów jak namieszać…Nowe narzędzia, teraz np tzw produkty bankowe… Tysiąc pomysłów jak namieszać żeby okraść ….
    I wszystko w blasku naukowosci.

    Można się dalej mądrzyć, ale nie mam czasu.
    Etyczne osiąganie zysku było ….. Etyczne.
    A reszta to był zbrojny napad.

    Teraz jest to nauka:((.

    .

  28. Ok czuję się trochę przekonany tym że jest i obszar badań i metodyki

  29. Zdaje ci się, że ja mam czas pilnować allegro jeszcze? Nie mam. Na allegro moje książki sprzedaje kto inny

  30. Dokładnie tak Pani Marylu. Nie dajmy sobie wmówić różnym „ekspertom” i „naukofcom” że w ekonomii chodzi o pieniądz i goły zysk a etyka nie ma z tym nic wspólnego… Bo brak etyki to ewidentna strata dla gospodarstwa domowego, bo gospodarstwo to ludzie 🙂

  31. Dzieje sie, dzieje… i bedzie sie dzialo!

    Praktycznie licza sie tylko mali wydawcy… wsrod ktorych znaczenie „Kliniki Jezyka” bedzie
    mialo tendencje… MOCNO wzrostowa!

    Mam nadzieje, ze ludzie zwlaszcza mlodzi coraz bardziej rozumieja, ze wydawanie pieniedzy
    na gazwybiane buractwo i duractwo… czy „naszystuf” to istna strata pieniedzy…

    … powinnismy wszyscy kupowac i jednoczesnie wspierac wylacznie rodzimych wydawcow…
    za wyjatkiem wyzej wymienionych!

  32. Tak jest, Panie Odysie… miejmy w „glebokim” poszanowaniu mowy
    naukawe o ekonomii roznych… kuzmiukow, modzelewskich, szewczakow, rybinskich, kazmierczakow… i im podobnych szarlatanow
    od 30 z gorka lat… co to znaja sie jak swinia na gwiazdach !!!

    Wszyscy „fahofcy”… jak z koziej d**y traba!

  33. To jest ich dwoch… przedwczoraj z tym swiatem pozegnal sie wnunio stalina!

  34. Zabrzmialo napastliwie. Na papierze rzeczy brzmia inaczej niz w rozmowie.

  35. Jutro będzie padało. Uważajcie na siebie wszyscy, którzy wyruszają w podróż. W poniedziałek 26 grudnia w Warszawie według prognozy +10 w dzień, a w nocy + 8. W Polsce ciepło. Pewnie jak zwykle ochłodzi się na Sylwestra.
    https://youtu.be/3pnkmFXaAbI 3:08

  36. We Francji podobnie… bedzie padac, jest bardzo wilgotno i bardzo mgliscie… naprawde
    trzeba uwazac jadac autem… bedzie przymusowe siedzenie w domu… przed telewizorem
    i w sieci… i tez troszke ma sie schlodzic na Sylwka.

  37. No musi się schłodzić,kto ciepłą pije?!

  38. Ej, a wiecie czemu z salonu zwinięto blogi Pink Panther (bobry7.salon24.pl) i Mistrza Pługa (ktosmusiorac.salon24.pl)? A blogi Toyaha i Coryllusa – są.
    Poczta wewnętrzna też nieczynna.

    Czy to tylko coś u mnie lokalnie?

  39. Ja mogę otworzyć może dlatego, że z dala od kraju?

  40. Muzeum w Wilanowie zrezygnowało ze sprzedaży książek w kawiarence (lub zrezygnowała ajent kawiarenki). Można je kupić teoretycznie przy wejściu do Muzeum, ale nie w porze moich powrotów do domu. Od tego czasu kupuję je u Pana i za to dzięki (i nie tylko za to). Wpis spóźniony, ale nadrabiam zaległości w lekturze.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.