Wrz 172019
 

Wszyscy zapewne znają stary dowcip o tym, jak archeologowie wykopali w Egipcie sarkofag z mumią faraona. Otworzyli go, odwinęli mumię z bandaży, a ona patrząc na nich szeroko otwartymi oczami przemówiła nagle. – A Fogg jeszcze śpiewa? – zapytała….

Młodszym przypominam, że Mieczysław Fogg, był najsłynniejszym i najdłużej żyjącym polskim artystą estradowym. Urodził się w roku 1901, a zmarł w 1991. I cały czas właściwie był czynny zawodowo. To niezwykłe, zważywszy na to, że pracował głosem i mieszkał w Warszawie gdzie było o wiele więcej duszącego smogu niż dzisiaj. No, ale nie o smogu i Foggu chcę dziś pisać, ale o wczorajszym programie telewizyjnym, który oglądałem po całodziennym czytaniu napisanych wcześniej przez samego siebie rozdziałów do III tomu Baśni socjalistycznej. Obejrzałem tylko kawałek, ale i tak byłem wstrząśnięty. W jedynce po zwycięskim meczu siatkarskim z Czechami, puścili Galę Nagród Mediów Publicznych. Myślę, że gdyby Mieczysław Fogg żył, Kurski posadziłby go między jurorami, nawet jeśliby trzeba było wywieźć pana Miecia ze szpitala pod kroplówką.

Mnie tego rodzaju imprezy wytrącają z równowagi, a to przez swoją nieautentyczność i jawne, nieskłamane wcale, dzielenie publicznego budżetu. Czabański powiedział, że wymyślili te nagrody z Andrzejem Urbańskim, dziś już świętej pamięci i teraz one są reaktywowane, bo budżet jest o wiele większy. To prawda, jest większy i każdy nagrodzony otrzymał po 100 tysięcy. Jasne było więc, że nagrody te nie mogą pójść byle gdzie, to znaczy, muszą je dostać osoby uważane za naprawdę zasłużone.

Dziś z rana przeczytałem to, co o gali napisało OKO Press. I to też jest niezwykłe, bo ludzie Pacewicza mają do Kurskiego pretensje, że nagradza i sadza w jury osoby kontrowersyjne. Pacewiczowi chodzi zapewne o to, że Kurski wyśrubował wysokość nagrody, do której oni w tej chwili doskoczyć nie mogą i będzie miał swoje kontrowersje, które Pacewicza irytują. A powinien przecież nagradzać tych, których mu wskaże OKO Press. Ja chcę tu tylko zaznaczyć, że czasem może się wydawać iż moje opinie są zgodne z opiniami gazowni, ale nie mogę przecież mówić, że coś mi się podobało, kiedy było inaczej, tylko dlatego, że nie podobało się to cynglom Pacewicza.

Były trzy kategorie, nieważne jak one się nazywały, chodzi o to, że dla uhonorowania trzech osób, zaaranżowano trzy gremia jurorskie założone z samych zasłużonych, niedocenionych i potrzebujących stymulacji emocjonalnej artystów i dziennikarzy. W jednym była nawet była minister kultury Joanna Wnuk Nazarowa, które na szczęście nie występuję już w moherowym sweterku. Idea tej imprezy jest zdaje się taka, by wszyscy, którzy należą do ścisłej, medialnej ferajny, związanej z dobrą zmianą, dostali jakiś kawałek tortu. Swój do swego po swoje, jednym słowem. I dlatego Pacewicz tak się denerwuje, bo wie, że bez odzyskania władzy realnej, cała kasa będzie mu przechodzić koło nosa i jedyne co pozostanie ludziom z gazowni to partyzantka. Nie martw się aż tak bardzo żydokomuno, Kurski na pewno zrobi jakiś błąd i będziecie znów mieli szansę pożyć trochę za publiczne pieniądze.

Na razie jednak grane jest co innego. Mnie najbardziej interesowały nagrody w kategorii „Słowo” (czy jakoś tak), chodzi o pisarzy i książki oczywiście. Na szczęście nie nominowali Wildsteina. To już dużo. Jury musiało jednak wybierać spomiędzy Libery, Rymkiewicza, Boleckiego i Horubały. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogłem przeczytać nigdy żadnej książki wymienionych osób, choć na Rymkiewicza i Boleckiego wydałem swoje własne, prywatne pieniądze. Jeśli miałbym podsumować jakoś tę ekipę, rzekłbym tak – nieskuteczna kokieteria jest czymś niesłychanie krępującym. I trzeba mieć w sobie wiele męstwa, żeby wiedzieć kiedy przestać. Mam też nadzieję, że kiedy będę już staruszkiem, zwariuję po prostu i moje życie polegać będzie na ciągłym opowiadaniu tych samych żartów. To jest naprawdę świetne wyjście, szczególnie kiedy człowiek patrzy na wymienionych i musi słuchać co mają do powiedzenia. Nagrodę dostał oczywiście Rymkiewicz, za polskość czy coś podobnego. W OKO press napisali, że to są nominacje prawicowe, a także przypomnieli, że Rymkiewicz był wielokrotnie nominowany do nagrody NIKE i raz nawet ją dostał. Mnie to wcale nie dziwi, albowiem – co jeszcze raz podkreślę – kontrowersje na które powołują się dziennikarze OKO i ekipa Kurskiego mają charakter kłótni w rodzinie, którą my obserwować musimy z coraz większym zdziwieniem.

Powtórzę więc może jeszcze raz swoją opinię na temat książki Jarosława Marka Rymkiewicza zatytułowanej „Samuel Zborowski” – to jest książka idiotyczna. Pisana przez pana od polskiego, który usiłuje sobie, poprzez pryzmat twórczości Żeromskiego, wyobrazić politykę XVI wieku w Europie środkowej.

Aha, do tego zestawu dołączyli jeszcze Andrzeja Nowaka, ale nagrody nie dostał, bo widocznie uznali, że już za dużo tych nagród. No chyba, że chcieli przypomnieć Rymkiewicza i wpuścić na rynek jakieś jego stare książki.

W kategorii muzycznej wygrał Jan Ptaszyn Wróblewski, być może słusznie, nie mnie oceniać. W każdym razie jest on trochę młodszy od Mieczysława Fogga.

W tej trzeciej kategorii – „Obraz” chyba – wygrał niejaki Wawrzyniec Kostrzewski, syn Haliny Łabonarskiej, co skrupulatnie odnotowało OKO press. Halina Łabonarska zasiała w jednym ze składów jurorskich, żeby było zabawniej. Mam wrażenie, że Kurski to specjalnie tak aranżuje, żeby grać na nerwach Pacewiczowi i pokazywać mu gdzie się zgina mandolina. Ten cały Kostrzewski ma taką zasługę, że wyreżyserował coś, co się nazywa La La Poland. Próbowałem to oglądać kilka razy, ale widocznie jestem już za stary na takie rzeczy, bo ni cholery nie rozumiem o co Kostrzewskiemu chodzi. No, ale może chociaż matka go rozumie, matki zwykle rozumieją swoich synów, choć uczciwie muszę przyznać, że nie wszystkie. Za to całe La La Poland dali nagrodę…to mnie zaskoczyło, ale też dzięki tej nagrodzie przestałem się dziwić, że Vega dostał nagrodę Grzegorza Wielkiego. To jest tendencja naturalna. I ja mam teraz taką sugestię dla dziennikarzy OKO press – myślę, że jakbyście byli grzeczni przez cały rok i kilka razy, tak po cichutku, ładnie poprosili, to Kurski i jego jurorzy wam także daliby jakąś nagrodę. Może nie od razu 100 tysięcy, może nie w żadnej kategorii, ale dodatkową, ale myślę, że specjalnego kłopotu by z tym nie było.

Teraz ogłoszenie – w dniach 18 – 22 września trwa w Lublinie zjazd historyków, będzie tam także targ z książkami i ja na tym targu będę. Zapisałem się jeszcze wiosną.

Zapraszam do księgarni www.basnjakniedzwiedz.pl do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i na stronę www.prawygornyrog.pl

 

 

Tak się niestety składa, że dynamika rynku (a nie mówiłem, a nie mówiłem) w związku z okrągłymi rocznicami politycznych sukcesów Polski, jest tak słaba jak nigdy chyba do tej pory. Mamy wielkie plany dotyczące tłumaczeń, które od kilku lat są realizowane z budżetów, generowanych bieżącą sprzedażą. Niestety budżety te nijak nie pokryją dalszych, będących w trakcie realizacji projektów. Jeśli więc ktoś ma taki kaprys, żeby wspomóc mnie w tym dziele i nie będzie to dla niego kłopotem podaję numer konta. Ten sam co zwykle

 

47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

i pay pal [email protected]

Jestem tą koniecznością trochę skrępowany, ale ponieważ widzę, że wielu mniej ode mnie dynamicznych autorów nie ma cienia zahamowań przed urządzeniem zbiórek na wszystko, od pisania książek, do produkowania filmów włącznie, staram się odrzucić skrupuły. Jak nic się nie zbierze trudno, jakoś sobie poradzę…

  17 komentarzy do “A Fogg jeszcze śpiewa?”

  1. Panie Gabrielu, a ja się pytam (po raz kolejny), kiedy wreszcie ustawi Pan swój Internetowy sklep na sprzedaż w Australii, i tym podobnych zakątkach świata. Opowiada Pan o kiepskicch sprzedarzach tu, czy tam. Jakoś to będzie?  Good luck!!!

  2. „Nie martw się aż tak bardzo żydokomuno, Kurski na pewno zrobi jakiś błąd i będziecie znów mieli szansę pożyć trochę za publiczne pieniądze”

    Genialne 🙂

  3. Ja się cieszę że Rymkiewicz dostał nagrodę, z powodów czysto wdzięcznościowych.

    W jednej ze swoich historycznych książek opisał krewnego, wykorzystałam tą pozycję książkową, żeby w rodzinie młodszemu pokoleniu,  wytłumaczyć jakie są między nami (30 0sób ) więzy pokrewieństwa . Do każdej wręczonej książki wkleiłam narysowaną przez siebie genealogię i tekst itp. Może krewni tego nawet nie przeczytali, ale książka stoi na półce w ich mieszkaniu i kto wie… i nawet jeśli czeka, to jest…

    Moja radość z uhonorowania p. Rymkiewicza wynika z faktu, że w naszym rozpadającym się społeczeństwie trudno uzyskać jakieś „lepiszcze”, a taka książka daje tę możliwość. Nasz krewny występuje na co trzeciej stronie książki, można więc żartobliwie powiedzieć także to, że jest bohaterem trzeciorzędnym, ale mimo to, daje to możliwość  wskazania młodszym w rodzinie,  … „skąd nasz ród”..

    Będąc wdzięczna za książkę z krewnym (choć trzeciorzędnym bohaterem), przeczytałam większość książek p. Rymkiewicza , ale tej o Samuelu Z. – nie … Nie lubię tej postaci

  4. Przecież wysyłaliśmy do Australii, z tego co prawda sklepu, ale wysyłaliśmy. Muszę Przemka i Wieśka zapytać. Ja tego przecież nie ustawię sam

  5. A mnie to na przykład dziwi, że pan Rymkiewicz nazywał się Szulc w czasie wojny, ze względu na traumy jakie jego rodzina przeszła.

  6. Opisane wydarzenia zaklasyfikowalbym do kategorii obledu, dlatego trudno to nawet komentowac. Ostatnio pojawilo sie wiele nowych, swieckich tradycji. Urzadza sie huczne rozwody, weselsze, niz same wesela wieczory kawalerskie i panienskie, a takze staja sie popularne, zwlaszcza w duzych miastach, swieta zwiazane ze splata ostatniej raty kredytu hipotecznego, na ktore zaprasza sie znajomych i na pokrycie wydatkow bierze sie dodatkowy, maly kredycik konsumpcyjny. Z drugiej strony malzenstwa sa zawierane w egzotycznych krajach (czasem jest to nawet slub koscielny, jesli para znajduje sie akurat w Toskanii lub na Sycylii albo na czyms takim) – rodzina i znajomi dowiaduja sie o tym wydarzeniu kilka dni po fakcie i nie ma zapowiedzi przedslubnych w ogloszeniach duszpasterskich. Na pogrzebach z kolei namawia sie uporczywie zalobnikow do nieskladania kondolencji (wiem, ze wiele osob jest smiertelnie obrazonych po pogrzebie, ze nikt nie zlozyl im kondolecji), prosi sie o nieprzynoszenie kwiatow i wplacanie pieniedzy na wskazane fundacje, a szczatki zakopuje sie w ogrodku przydomowym.
    W zwiazku z powyzszym niniejszym sugerowalbym Gospodarzowi, zeby jako przedstawiciel wplywowego srodowiska napisal list do Ministerstwa Kultury i do premiera Morawieckiego, ktorego ojciec prawdopodobnie wkrotce odejdzie, z zapytaniem, czy nadal mozna mowic o jakiejkolwiek kulturze w Polsce, jak Ministerstwo rozumie pojecie kultury i czy MK ma w ogole zamiar cos robic, nie byc pasywnym, a jesli nie, to czy jest sens istnienia takiej instytucji.
    Pytam powaznie. Srodowisko zyska podmiotowosc, a odpowiedz bedzie mozna zamiescic w felietonie.
    Ps. Tak sie sklada, ze mam geny tych dlugowiecznych Szulcow, chetnie odpowiem na propozycje

  7. Z mojego punktu widzenia, jest to dla mnie bardzo smutne, kiedy spotykamy się 2 – 3 razy w roku i ciągle powtarza się pytanie o pokrewieństwo…. młodszym  trudno sięgnąć 7 – 8 pokoleń do tyłu, a nawet im się nie chce, dla nich ważniejsze jest że na Zakyntos są pożary lasów  i w przyszłym roku będą musieli pojechać pod inny adres..  Mnie łatwiej sięgnąć , bo mi o dawnych krewnych opowiadano, krewnych nieco młodszych znałam.

     

    A co do nazwiska, … to podobnie z Kopalińskim, taką miał traumę wojenną, że zmienił nazwisko, chyba nawet żył w odosobnieniu,  tylko słownik języka polskiego poprawiał …

    No nie wiem…zapewne nie oni jedni …

  8. te „nowe świeckie tradycje” to chyba nie takie nowe, tylko od dawna wtłaczane i wtłaczane i ciągle opór tych co nie chcą się poddać zmianom…

    Czekam na kolejny „Socjalizm i …”

  9. >kontrowersje …mają charakter kłótni w rodzinie…

    „Trzeba wybierać strony i się tego nie wstydzić. Za jaką sprawą stoisz – czerwoną sprawą Moskwy i materializmu czy faszystowską sprawą nacjonalistycznego idealizmu lub jakąkolwiek inną – to jest po prostu gra…Ważne jest jedynie byś stał po stronie, do której należysz”. Wyndham Lewis

    Lewis był malarzem i pisarzem, krytycznym przyjacielem Ezry Pounda. W roku 1931 odwiedził Berlin i  napisał książkę, w której przedstawił Hitlera jako człowieka pokoju, którego partii zagrażają komunistyczne bojówki. W roku 1937 odwiedził Berlin ponownie i zaczął wycofywać się ze swych poprzednich opinii, ale w tym samym roku opublikował powieść krytyczną wobec działalności komunistów w Hiszpanii. Ostatnie lata przyniosły ponowne zainteresowanie jego twórczością w Anglii.

    The Surrender of Barcelona

  10. No, ale wielu ludzi nie zmieniało nazwisk

  11. Czy moze Pan wynajac strony pod reklame w jakims poczytnym dzienniku i opublikowac obszerny esej na temat, czy w Polsce jeszcze cokolwiek ma sens i poruszyc inne dreczace nas zagadnienia? Nalezaloby zapytac z imienia i nazwiska kilka znanych osobistosci, po ktorej stronie stoja: komunizm, faszyzm czy Spinelli, a moze jeszcze cos innego, bo na razie panstwo nie posiada wlasciwosci ani tozsamosci. Jest okazja, zeby wyjsc z cienia i zaznaczyc swoja obecnosc, a nuz jakas intratna propozycja sie pojawi. Moze Pan rowniez kokietowac red. Zakowskiego w sprawie samorzadu dziennikarskiego, jako glos niezaleznych wydawcow z branzy szeroko pojetej kultury, dopoki trwa to przesilenie i niepewnosc i zanim krupier obwiesci koniec obstawiania zakladow w ruletce: rien ne va plus!…

  12. OKO Press to podobno 2 komputery w 1 mieszkaniu.

    >kontrowersje …mają charakter kłótni w rodzinie… ”

    Wnikliwie oglądałem materiały  Leszka Żebrowskiego o korzeniach naszych elit po II wojnie.

    Spora ta rodzina…

  13. 1 chce by GM płacił gazetom za druk swoich tekstów – mimo ze pol Polski czyta to w necie od lat, 2 kolejny raz namawia do pisania do ministra – Ludzie kiedy wy w końcu zrozumiecie, ze pisanie do polityka o swoim problemie ma taki sens jak pisanie do szefa gangu żeby odwołał swoich cyngli od haraczy.

    Czy rozumiecie o czym się tu pisze od lat?

    Moze napiszecie do Prezydenta Dudy żeby sobie przypomniał co to jest Kwota Wolna i Kredyt Frankowy i Ankes WSI ?

    Panie GM – lata czytania tych bredni – czyli odpowiedzi które tu ludzie wypisują muszą hartować – wiem ze sam się dołożyłem do tej listy idiotyzmów…

    Postaram się 2 razy zastanowić zanim coś znów tu napisze.

    Najlepszego.

  14. Kancelaria ministra Glinskiego mi odpowiedziala, tylko trzeba wiedziec, o co pytac i w jaki sposob, zeby to nie bylo stereotypowe. Zawsze robie to kulturalnie, a ofiary wybieram starannie. Staram sie sformulowac zagadnienie tak, ze to adresat ma problem, a nie ja – ja wrecz staram sie mu pomoc. Odpowiedzi zawieraja kilka stron druku mniej lub bardziej emocjonalnych tresci. Kazdy ma swoje metody, ale ogolna zasada jest taka, ze najpierw trzeba zlamac delikwentowi kregoslup, poniewaz to niesamowicie ulatwia dalsza komunikacje, bo delikwent staje sie nadwrazliwy. Rozumiem, ze moze jeszcze nie nadszedl czas i generalnie sie z Panem zgadzam. Pozdrawiam.

  15. Metodę pism stosuje, jeśli się nie mylę, niejaki Kękuś, przyznając i opisując jednocześnie, że wobec niego z kolei jest stosowana taktyka skierowań na badania specjalistyczne głowy.

  16. Fogg, elegancja i faszyzm

    Fogg był symbolem przedwojennej elegancji piosenkarskiej i myślę, że w wielu myślach pokolenia powojennego ELEGANCJA (nie „inteligencja”) była tęsknotą. Nadszedł za PRL czas, gdy tępiono inteligencję i elegancję. Okazało się, ze za okupacji Fogg śpiewał w warszawskich kawiarniach (nie on jeden zarabiał tak na życie, ale inne znane nazwiska pominę). Lewis miał gorszy życiorys, bo na dodatek nie przepadał za żydami i homoseksualistami, ale chyba hejtował elegancko, więc  zostało mu to wybaczone. A w Rosji sowieckiej i postsowieckiej żył sobie elegancki piosenkarz rosyjsko, żydowsko, ukraiński Iosif Kabzon (Иосиф Кобзон), który pobił rekord Guinessa w liczbie odnaczeń, medali i honorowych obywatelstw. Zmarł rok temu pozbawiony wszelkich honorów przez Ukrainę (gdzie jest jego pomnik w Doniecku) i bez prawa wjazdu do UE. Wcześniej USA nie dały mu wizy, bo w Rosji uważany był za sowieckiego Sinatrę, a więc został uznany za mafioso. Zwracam uwagę na ostatnie słowo z mojego podtytułu.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.