Maj 312016
 

Trochę mi nijako pisać coś na Roberta Stillera, bo połączyła nas kiedyś wspólna niedola. Zadzwonił tu do mnie pewnego ranka, w niedzielę po dziewiątej i zapytał czy nie wiem kim jest Ebenezer Rojt, bo jego także obsmarował. Ja nie wiedziałem, nie wiem zresztą do dziś i tak się nasza znajomość skończyła. To wstęp pierwszy.

Uważam, że największym błędem Piłsudskiego było mianowanie pułkownika Biernackiego wojewodą poleskim, wcześniej komendantem Brześcia, a do tego jeszcze człowiekiem odpowiedzialnym za Berezę. Powinien był pan marszałek dać mu mieszkanie w Zamku, jak Żeromskiemu, a jemu właśnie kazać pilnować Berezy. Nie był może Żeromski takim służbistą jak Kostek, ale w zbydlęceniu z całą pewnością Biernackiego przewyższał. Jeśli zaś idzie o talent to plasował się miszcz Stefan gdzieś hen, hen, w szóstej dziesiątce literatów, podczas gdy Kostek-Biernacki zdecydowanie w pierwszej. To wstęp drugi.

Przekonałem się o tym wszystkim czytając uważnie opowiadania Biernackiego zawarte w tomie „Straszny gość” oraz czytając posłowie do tej książeczki, które napisał nie kto inny jak Robert Stiller, wydawca ś.p pułkownika Biernackiego. Swoją drogą ciekaw jestem jak się Robert Stiller z prawami autorskimi uporał, bo nie minęło wszak jeszcze 70 lat od śmierci Biernackiego.

Nie mam zamiaru pisać tu streszczeń, ani opowiadań Kostka, ani posłowia Stillera. Zwrócę tylko uwagę na kilka momentów, które stawiają całe przedsięwzięcie Stillera pod wielkim znakiem zapytania. Oto robi pan Robert z Biernackiego jawnego satanistę, który siedząc w celi przy Rakowieckiej przyznał się otwarcie do wiary w zło rządzące światem. Przyznał się pewnemu oficerowi AK, który potem siedział z Prokopiukiem, a ten jak wyszedł i pochodził trochę po świecie opowiedział o tym Stillerowi. Jak się czyta te opowiadania Kostka, człowiek nie ma wrażenia, że obcuje z satanistą, ale ma wrażenie, że mówi do niego człowiek, który ma dobry lub bardzo dobry słuch literacki, ale na swoje nieszczęście całe życie przebywał wśród głuchych próbujących grać na różnych instrumentach. Nie jest bowiem z całą pewnością tak, jak pisze Stiller, że Kostek napisał kilka marnych tomów opowiadań, jedną słabą powieść, a nagle zabłysnął prawdziwym mistrzostwem w tomie „Straszny gość”, a wszystko z powodu rozdwojenia jaźni i wprowadzenia do dzieła narratora, który nie jest nim – Kostkiem- Biernackim, oficerem sadystą. To są nadinterpretacje, żeby nie powiedzieć głupstwa. Kostek przebywał przez dłuższy czas w Hoszczy na Wołyniu, tam poznał wozaka imieniem Kostia, starego gadułę, który jeździł w różne strony po drogach, groblach diabelskich, który odwiedzał stare młyny i patrzył jak dziewkom się w głowach miesza od mężowskiej słabości i jak idą w zboże ze śpiewem szukając grzechu. To nie jest żadne rozdwojenie jaźni, ale wprost słuch reporterski i wrażliwość. Jestem o tym przekonany, bo miałem dziadka, który był takim Kostią, tyle, że nie miał wozu, łaził tylko po wsiach i wszczynał awantury bez potrzeby. Wiem przeto, jak uwodzicielskie i ciążące na życiu całym są opowieści takich ludzi. I wczoraj kiedy zacząłem czytać opowiadania Biernackiego przypomniał mi się mój dziadek, stanął tu jak żywy.

Dlaczego Biernacki wcześniej nie pisał tak uwodzicielskich opowiadań? Bo przebywał wśród żołnierzy, wcześniej wśród terrorystów, a w międzyczasie w legii cudzoziemskiej. Kogo miał tam obserwować i o czym słuchać? Legia z literackiego punktu widzenia to jest bardzo marny temat. Oczywiście, Gadowskiemu, może się wydawać inaczej, ale kim jest Gadowski…?

Demonizuje nam więc Stiller Kostka na całego, a jeszcze przy tym próbuje go wybielić i umniejszyć jego brewerie w Brześciu i w Berezie. Pisze nam wręcz wprost, że osobistym rozkazem do Berezy Kostek wysłał tylko trzech ludzi. Pierwszym był dyrektor fabryki dykty „skandalicznie wykorzystujący Żydów jadących do Palestyny”, drugim przedsiębiorca tartaczny znęcający się nad robotnikami, a trzecim ziemianin, który nielegalnie trzebił lasy. To jest coś nad czym musimy się zastanowić, coś, co z całą pewnością ściągnie na nas zarzut antysemityzmu. Oto mamy przedwojenną branżę drzewną, która w całości jest opanowana przez Żydów i nagle okazuje się, że wojewoda poleski, nadzorca polskiego obozu koncentracyjnego, wzorowanego jak pisze Stiller, na obozie w Dachau, wysyła tam trzech ludzi z branży, którzy nie są Żydami. To oczywiście może nic nie znaczyć, ale jeśli przeczytamy dalej co nam pisze Robert Stiller, przyjdzie nam podrapać się w głowę. Według Stillera Kostek decyduje się w roku 1945 powrócić do Polski, wprost ze Szwajcarii. Chodzą ponoć słuchy, że to Rumuni go wystawili komunistom, ale Bóg jeden wie jak było. Wraca, a z dworca odbierają go dwaj ludzie – Borejsza i Różański. To tak, jakby wracającego z USA gangstera nazwiskiem Mazur, odebrał z dworca Zbigniew Ziobro. Kostek idzie do więzienia i tam siedzi lata całe czekając na proces. Biją go, maltretują, każą siedzieć na nodze od krzesła, łamią ręce, zmuszają do spania na zimnej posadzce. On jednak się nie załamuje i nadal jest sobą – oficerem służbistą, byłym szefem żandarmerii legionów, który za byle co wieszał rzekomych szpiegów. No, ale na wolności jest żona Kostka, Anna, cóż się z nią dzieje? Otóż pracuje ona w bibliotece Związku Literatów. Robotę tę załatwił jej Putrament za wstawiennictwem Luny Brystygierowej. To trochę dziwne, jeśli się na rzecz całą spojrzy wedle schematów podręcznikowych. No, ale taka jest sytuacja. Różański znęca się nad więźniem, a Luna ułatwia życie jego żonie.

Dobrze byłoby sprawdzić kim był ten przedsiębiorca z fabryki dykty, kim byli Żydzi jadący do Palestyny, co to za tartak i jaki ziemianin wylądował w Berezie za wycinanie lasu – rozumiem, że swojego własnego, który chciał potem sprzedać bez pośrednika.

Nie może nadziwić się Robert Stiller, że Kostek jest tym satanistą, a jednak „zajadle” nienawidzi faszystów i komunistów – prawdziwych czcicieli diabła. My oczywiście wiemy, że formuła – największym wrogiem socjalisty jest inny socjalista – działa zawsze i nie ma tu nic do zadziwienia. Ważne jest to, na jakiej płaszczyźnie utożsamia się Stiller z niewątpliwie utalentowanym Kostkiem. Oto oskarżany przez czerwonych o faszyzm nie jest Biernacki ani komunistą ani faszystą, jest szczerym socjalistą antyklerykałem i to się Stillerowi najbardziej podoba. Deklaracje polityczne Kostka wyłożone przez Stillera nie zaskakują nas wcale, bo są identyczne z deklaracjami politycznymi prof. Estraichera – sojusz z Czechami, autonomia dla Ukraińców, odebranie ziemi panom i rozdzielenie jej między chłopów. To są warunki konieczne dla zapewnienia i utrzymania bezpieczeństwa państwa.

Pisze nam Stiller, że Kostek był poddany towarzyskiemu ostracyzmowi. No, ale z kimś się jednak zadawał. Ciekawe z kim. Kto znajdował się w jego otoczeniu, z kim gadał, kogo zapraszał na kolację. Tego niestety nie wiemy.

Kostek był bez pamięci zakochany w Piłsudskim. To jest częsta przypadłość u oficerów legionowych, a Piłsudski był zdaje się tym diabłem, któremu oni duszę oddali. Jakże marny to bies, proszę Państwa i jak beznadziejnie przewidywalny. Do tego zabrany z tego świata w takim momencie, by wszyscy, którzy weń uwierzyli dokładnie się przekonali ile płaci się za podpisanie cyrografu. I Kostek się przekonał na własnej skórze.

Myślę sobie, że ktoś powinien nakręcić film fabularny o Biernackim, no ale kto ma to zrobić? Marzenia ściętej głowy…przecież to są rzeczy dla dzisiejszych filmowców nieosiągalne. Nie tylko z powodu tych Żydów, co twardą ręką dzierżyli branżę drzewną, ale także z powodów formalnych. Przeczytajcie sobie te opowiadania, przekonacie się, że nie da się tego zaaranżować bez wielkich środków, a i wtedy nie minie ryzyko, że „polskie reżysery” wszystko spieprzą. Tak, jak to już kiedyś pisałem. Książki Kostka, po jego śmierci, zostały zebrane i spalone. Nie ma ich, jedynie Robert Stiller ma do nich dostęp na mocy jakichś nieznanych nam prawideł. I teraz ważne pytanie – dlaczego je spalono? Przecież to były słabe i pretensjonalne dzieła, a sam Kostek już nikomu nie zagrażał. Zemsta socjalistów to rzecz straszna, wiemy o tym, ale bez przesady. Komu to mogło zaszkodzić? Komu by nie zaszkodziło mamy o czym myśleć przez najbliższe dni, a ja będę się zastanawiał, czy w przyszłym roku nie wydać tego Kostka, bo książki te na pewno gdzieś ocalały, a Stiller pisze, że pełno jest w nich nazwisk.

Na tym dziś kończę. Przypomnę tylko, że zbliżają się targi w Bytomiu, które rozpoczną się fantastyczną zupełnie prelekcją Ojca Wincentego Wiesława Polska, przeora klasztoru w Wąchocku. Prelekcja będzie o tym jak to działacze niepodległościowo-oświeceniowi – Stanisław Kostka Potocki i Stanisław Staszic wyślizgali cystersów z udziału w przemyśle ciężkim, w Zagłębiu Staropolskim, a następnie przemysł ten położyli na obie łopatki. Początek w sobotę o 11.00

Bilety zaś na targi można zamawiać tutaj

http://www.becek.pl/program/event_dates,412,bytomskie_targi_polskiej_ksiazki

Jeśli zaś idzie o książki, które tu codziennie podrzucam, to dziś mamy rzecz zupełnie niezwykłą. Oto relacja o Polsce Gasparad de Tende. Nie wiem czy pamiętacie jak przy okazji historii życia i męczeństwa św. Andrzeja Boboli zastanawialiśmy się, jak to było z tym jansenizmem królowej Ludwiki Marii i kto mógł być łącznikiem pomiędzy dworem w Warszawie a opactwem Port Royal i całym tym heretyckim bractwem. Już nie musimy się zastanawiać, był to właśnie Gaspard de Tende, który kontrolował finanse dworu Ludwiki Marii i, jak to pięknie ujął, autor wstępu, sympatyzował, podobnie jak królowa, z jansenistami. Szkoda, że nie mamy żadnych zapisków agentów francuskich z lat wcześniejszych, może dowiedzielibyśmy się jak wyglądały negocjacje Chmielnickiego z Mazarinim na temat udziału kozaków w wojnie z hugenotami i kto je prowadził. No, ale nic, musimy się zadowolić tym co jest. Mamy tego trochę więcej, a i cena jest przystępniejsza.

Zapraszam na stronę www.coryllus i tam gdzie zwykle. Jutro napiszę gdzie, bo teraz muszę odpocząć, jestem trochę chory.

  48 komentarzy do “Antyklerykał, antykomunista”

  1. Ebenezer Rojt to (ko)była przeszkoda na torze, którą Coryllus pokonał kłusem 😉

  2. Off topic poniekąd. Czytam właśnie „Dzienniki 1914-1921” Eugeniusza Romera. Interesujące świadectwo do dziejów polskiego ziemiaństwa na Ziemiach Zabranych w tytułowych latach. Wpisują się poniekąd w najnowszą narrację pt. bieżeństwa (czy: bieżeńców) w czasie I w.ś., choć nie tak, jakby sobie tego narzucająca ją prawosławna mniejszość życzyła. Co do Ebenezera Rojta – poza internetem opublikował czas jakiś w „Glaukopisie” recenzję bodaj jakiejś książki p. Całej z Żydowskiego Instytutu Historycznego. Recenzja była napisana w stylu tego jego internatowego pisania. „Glaukopis” jest dość ściśle sformatowanym pismem, także jeśli idzie o autorów. Zawęża to pewnie krąg osób mogących stać za tym pseudonimem.

  3. Glaukopis idzie w kierunku poszukiwania Reptilian, krzyż mu na drogę…

  4. W rodzinie opowiada się, że kiedy Kostek Biernacki był wojewoda nowogródzkim to jeden z moich krewnych był jego asystentem (był młodym urzędnikiem) , niestety podczas wojny krewniak zaginął ale pozostała jego wersja o wojewodzie, że był to szarmancki , służbista. A tak na marginesie to z opowiadań rodzinnych wynikało ze dużo ludzi było zakochanych w Piłsudskim, nie wiem czy to zasługa Pobóg – Malinowskiego, czy miał Ziuk taką osobowość.

    Kiedy zobaczyłam kilka lat temu książkę autorstwa Kostka Biernackiego (powyżej wspomina Coryllus) kupiłam ją, traktując jako pamiątkę o czasach i o krewnych których ktoś nam wyrwał z historii rodziny, kraju, z ziemi.
    Gdyby można było Kostka „druknąć” to chyba sprzedałby się na pniu. Tak przypuszczam.

  5. Co do Piłsudskiego to wiele zdziałała mocna propaganda, bo moja Mama pamięta jak w ochronce modlili się za Dziadka i deklamowali wierszyki.

  6. O Kostku-Biernackim w okolicach roku 1920 pisze w Henryk Ciecierski w swoich „Pamiętnikach”.

  7. Żołnierz francuskiej Legii Cudzoziemskiej, w której szeregach w 1908 roku walczył w Algierii w rejonie Sidi-Bel-Abbes w pobliżu Oranu. Cały czas zachowywał jednak łączność z krajem za pośrednictwem Walerego Sławka, który pomógł mu wrócić do kraju. Po ucieczce z Legii Cudzoziemskiej i powrocie do kraju, wstąpił do Związku Walki Czynnej i Związku Strzeleckiego, gdzie z uwagi na służbę w Legii Cudzoziemskiej, powierzono mu funkcję instruktora taktyki Związku Strzeleckiego. W tym właśnie czasie Kostek zdecydował się na ponowne podjęcie studiów medycznych, przeszedł kursy dla oficerów sztabowych i zaangażował się w szkolenie wojskowe młodych patriotów skupionych przy Piłsudskim i Sosnkowskim.
    Mógł mieć związek z tajemniczym zniknięciem gen. Włodzimierza Ostoi – Zagórskiego, który w trakcie zamachu majowego nakazał bombardowanie lotnicze oddziałów Piłsudskiego. W opinii uwięzionych – a byli to, m.in.: Kazimierz Bagiński, Norbert Barlicki, Adam Ciołkosz, Stanisław Dubois, Herman Liebermann, Mieczysław Mastek, Władysław Kiernik, Adam Pragier, Józef Putek, Wincenty Witos, Wojciech Korfanty i jedyny uniewinniony Adolf Sawicki – pułkownik Biernacki łamał prawo, traktował ich okrutnie, zmuszał do wykonywania poniżających prac, bił i pozorował egzekucje. Brzeskie zadanie Kostek wykonał z niespotykaną brutalnością.

    Mamy też o nim taki zapis: „Biernacki stworzył sieć informatorów w terenie, którzy raportowali o działaniach komunistycznych agentów. Aktywnie wspierał najbiedniejsze warstwy społeczne, bronił poleskich chłopów przed notarialną mafią i apelował do rządu o udzielenie wsparcia finansowego na rozwój regionu i meliorowanie bagien poleskich”.
    Głównym Komisarz Cywilny przy Naczelnym Wodzu we wrześniu 1939 roku.

    Po 8 latach pobytu w więzieniu na Mokotowie wytoczono mu proces. 14 kwietnia 1953 został skazany na karę śmierci w oparciu o dekret „O odpowiedzialności za klęskę wrześniową i faszyzację życia państwowego” z 22 stycznia 1946. Sąd Najwyższy po apelacji zamienił ten wyrok na 10 lat więzienia. 9 listopada 1955 zwolniony z więzienia.
    Oskarżony o „faszyzację życia w kraju”, „dławienie ruchu rewolucyjnego i wynaradawianie Białorusinów i Ukraińców”.
    Zmarł 25 maja 1957 w Warszawie, pochowany w Grójcu.

    25 maja 1907 roku zorganizował brawurową ucieczkę 20 więźniów politycznych z lubelskiego aresztu. Po tym sukcesie, szukał schronienia w Zagłębiu Dąbrowskim. Następnie działał w okolicach Siedlec, Warszawy i Kielc. Osobiście dowodził akcją napadu na carski pociąg przewożący pieniądze na dworcu w Sławkowie.

    Akurat ten Referat Wschód, którym kierował kapitan Jerzy Niezbrzycki (ten który oskarżył później majora Żychonia o agenturalność na rzecz Niemiec) – był jak domniemywam agentem najpierw sowieckim potem amerykańskim i nie miał żadnych sukcesów – materiałów co najmniej dużego znaczenia. Natomiast mógł wiele wiedzieć o współpracy informatorów z rządem sanacyjnym. Wydaje mi się, że mało prawdopodobne aby drogi Józefa Goldberga vel Różańskiego – pochodzą z Kosewa Poleskiego. Podobnie jak z Beniamin Goldberg vel Jerzy Borejsza (jego syn Jerzy Wojciech Borejsza).
    Julia Brystiger z domu Prajs była córką Hermanna Preissa, magistra farmacji w Stryju, oraz Berty Salzerberg – córki Marjem i Izaaka, właściciela dóbr w Nowym Siole w pow. Żydaczów. Od 1931 działała w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy – tak więc była w rozpracowaniu.

    Tak więc oboje byli zainteresowani, aby doprowadzić do zniszczenia książek i im mogło zależeć na zniszczeniu Kostka. Natomiast żona Kostka zapewne została zwerbowana, może Kostek nie chciał im powiedzieć, gdzie są jakieś kwity na nich. Julia może chciała to wyciągnąć od żony. Raczej Kostek nie był ich agentem, choć na wiki mamy zapis: „Po powrocie do kraju w październiku 1945 został aresztowany”.
    Ten co zwalczał komunistów, żydów itd. wraca to państwa, które ma być budowane na marksizmie w aspekcie politycznym, społecznym i gospodarczym. Albo przepraszam zmarłego za określenie – dureń albo czuł się tak pewnie, że nic mu nie zrobią.

  8. Tak więc ten Borejsza to najprawdopodobniej brat rodzony Józefa. Powiem szczerze gdyby Ziobro odbierał tego Mazura – to ja bym był przerażony, jakiego ministra mamy.
    Zbiór zastrzeżony – tam zapewne jest wiele ciekawostek – zmiany nazwisk, powiązań itd.

  9. Kostek-Biernacki jest pochowany w Grójcu

  10. komentatorzy patrzcie co znalazłem http://www.heike.piwko.pl/ebooki.html W tym dziale znajdziecie ebooki dotyczace uzbrojenia głównie polskiego, znajduja sie tu pozycje ogolne ale i równiez regionalne – a dokladniej z podkarpacia. Mam nadzieje ze ponizsze pozycje przydadza sie wam. Pliki zostały umieszczone w celach naukowych oraz edukacyjnych. Jezeli doceniasz prace autorów KUP je w ksiegrani badz w antywkariacie, bo warto. Pliki umieszczono na serwerze FILESONIC, mam nadzieje ze nie bedziecie mieli problemow ze sciagnieciem poszczegolnych pozycji. Pliki mozna masowo sciagnac za pomoca program JDOWNLOADER. Wystarczy wtedy jedynie skopiowac ponizsze linki do schowka.

  11. Co do Ebenezera Rojta, to istnieją podejrzenia, że naprawdę nazywa się Lech Stepniewski.
    Oto „podkładka”:
    https://libertarianizm.net/threads/agenci-w-wolnosciowym-swiatku.3638/

    Trzeci post od góry.

  12. PRL-owski zakaz uczciwego rozmawiania o Piłsudskim, spowodował wzmożenie zapału miłosnego do Dziadka, a z drugiej strony, kompletny brak wiedzy o nim i zero sentymentow.

    W roku 1982 moja mama reprezentująca nieświadomionych była w gościnie u znajomej wielbiacej Piłsudskiego i wspominającej z ogromnym sentymentem czasy Sanacji.

    I otóż, ta starsza już pani wyciągnęła portret, który znalazła w śmietniku. I pyta: Kto to jest?
    – Stalin. – odpowiedziała moja mama.
    Znajoma, z oburzenia, o mało apopleksji nie dostała.

    I co my winne biedne żuczki, tyle wiemy co zjemy.

  13. Robert poprosil Nine Karsov i ta mu dala, albo przynajmniej doradzila. Nie trzeba czekac siedemdziesiat lat.

  14. Dodajmy – po mężu Szechter (Szymon). Brat Ozjasza, ojca Adama (po matce) Michnika. Taki zamknięty, zaklęty) krąg.

  15. Ciekawe ,ze nikt tutaj nie siega materialow radzieckich? Ze niby tam wszystko spalono? Bez przesady. Racja stanu przewyzsza forme rzadu,

  16. Hmmm…przepraszam, ale czy moge za wodzireja? Dzien sie konczy , a tu raptem 15 wpisow przy sredniej 63.23 na blog? Szable w dlon panie i panowie. Wiecej rai Was Batory niz Zdzichu? A przeciez Pilsudski ma wiecej zrodel niz reszta. Czy jesli mam wrzodu ,ale umieram za ojczyzne to jest na moj plus czy juz nie?

  17. A Pan co? Krewny Wincenta Pstrowskiego i musi normy wyrobic? Pisz pan, poczytamy:

  18. Kostek nie miał doświadczenia z pobytu na białych niedźwiedziach, może dlatego wrócił. Miałam i takie rodzinne opowiadania, krewni z II Korpusu (po Monte Cassino) po spotkaniu na zachodzie z krewnym od Maczka i rozmowach co dalej, wybrali emigrację do Australii, a krewny od gen Maczka wrócił do Polski, opowiadano mu o kazachskich przejściach, ale on nie wierzył że to będzie obowiązywać nadal. Także też było tak, że ci co wybrali emigrację nie mieli dokąd wracać, a krewny „od Maczka” był z centralnej Polski. Wierzył w zmianę i swoje odsiedział, może podobnie było z Kostkiem. Ten grób w Grójcu ( może tam mieszkała rodzina) .
    A druga sprawa podobna do Kostkowej, to Boleslaw Kontrym „Żmudzin”, który zwalczał KPP w rejonach wschodnich II RP i po wojnie, wrócił do Polski , był oskarżany przez komunistkę z Białegostoku, którą kilka razy zapakował przed 1939 rokiem do więzienia za komunizm tj. p. Najduch (mamę szefa Fundacji Batorego).

  19. Józef Różański wyglądał jak misio puszysty przy gen. broni WP, Dowódcy Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych Mirosławie Różańskim, awansowanym na to stanowisko pospiesznie 1 sierpnia 2015 roku. Nowy rząd nie zmienia tej sytuacji. Pan generał był w Redzikowie.

    Ja oczywiście nie wiem czy on z „tych” Różańskich, ale jak tak się przyjrzeć fizjonomii, rozprostowac w wyobraźni skwaszona minę, to kto wie, może to synus, a może wnusio.

    Obrazków wolę nie ściągać.

  20. To chyba nie o doswiadczenie chodzi tylko o wiare. Moj pradziadek spedzil 17 lat w carskiej konnicy, zaliczyl wojnw w 1905 roku, walczyl w II brygadzie,ale w 39 nie byl na poborze. Nie zabilili go Upwcy bo trafil na roboty do Rzeszy i do 56 dostarczal kontungenty dla PRL. O Kostku mowil jak o wielkim szeryfie,ale moze moj dziad przeinaczal?

  21. To nie może być prawda. Gdzie jak gdzie, ale w Rosji takie rzeczy nie giną.

  22. Tak… pani Rozalio, to dla mnie do dzis praktycznie jakis absolutnie niepojety…
    niewytlumaczalny, naprawde trudny do zrozumienia „fenomen” jego popularnosci. Dziadek ze strony taty sluzyl jako kilkunastoletni chlopak w Legionach Pilsudskiego…
    w sumie „dzieki” tej sluzbie stracil zdrowie i nawet nie doczekal moich urodzin.

    Tata moj mial w dobrej pamieci marszalka, pewnie dzieki opowiesciom dziadka… cieszyl sie wielka charyzma i estyma w narodzie. Z kolei tesciowej mama przekazala, ze jak zmarlo sie marszalkowi to autentycznie prawie caly narod pograzony byl w zalobie… tlumy nieprawdopodobne w Warszawie… trumna, Kasztanka i tym podobne sprawy…

    … ale praktycznie do dzis owiany jest jakims niezrozumialym „nimbem tajemniczosci”.
    Praktycznie wspomnienia sp. Woynillowicza „odkrywaja” PRAWDE o Pilsudskim…
    i nie tylko o nim!
    Jego biografia z ktorej wynika wiele wrecz szokujacych faktow o nim, jego zyciu
    prywatnym, o jego rodzinie… zwlaszcza ojcu, o tym, ze byl zwyklym babiarzem…
    nie wiem czemu, ale kojarzy mi sie jednoznacznie… z pajacem z Francji… Hollande’m!

    Niech Pilsudski z Panem Bogiem spoczywa w pokoju, ale… wyszlo na to, ze to byl
    zwykly sprzedawczyk, karierowicz, lajdus… i ogolnie „nic dobrego”… jak czesto
    mowil o nim pewien nasz sasiad, ktory juz od dawna nie zyje. To byl jedyny czlowiek,
    ktory niezbyt pochlebnie wypowiadal sie o Pilsudskim…

  23. Dlatego ciagle powtarzam… anulowac ustawe o ochronie danych osobowych.
    To jest niezwykle kryminogenna i szkodliwa ustawa!

    I juz nie musialybysmy pani Rozalko tracic czasu na przygladanie sie fizjonomiom…
    czy nawet… rozprostowywac skwaszonych min… i dedukowac czy to synusio, wnusio
    czy moze prawnusio!

    Anulowac ustawe o ochronie danych osobowych… i to na ten tychmiast !!!

  24. Fenomen podtrzymywania popularności Piłsudskiego, to dwa skrzydła kłamstwa. Jest to świetnie podtrzymywany mit. Najpierw wierszyki w ochronkach, piosenki i panie omdlewajace z zachwytu w patriotycznym uniesieniu, a potem potępienie i krytyka. Znając Polaków, wiadomo że zaraz będą bronić i doszukiwać się Bóg wie jakich cudownych cech w krytykowanym człowieku. To pewnie wynika z katolicyzmu, albo z silnego genu frajerstwa, odkrytego i umiejenie wykorzystywanego przez naszych nieprzyjaciół.

    Św siostra Faustyna Kowalska, w godzinie śmierci Piłsudskiego miała wizję mistyczna, o tym jak przyszły go oskarżac przed Bogiem potworne karly. Widziała tę walkę. I za Piłsudskim wystawiła się Maryja. Dzięki temu, że matka Ziuka wszyla mu ukradkiem w mundur medalik święty, no i jak się domyślam polecała syna jej opiece, ostateczny wyrok brzmiał, ciężki czyściec.

  25. No tak, ja się zgadzam, że jest taka potrzeba, ale to Mieczysław Różański jest generalem broni Wojska Polskiego Dowódcą Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych.
    (co to za nazwa swoją drogą), więc tymczasem możemy sobie groźnie pokiwać palcem w bucie, i nieco się zmartwić tą jego miną, bo doprawdy nie jest ona przyjemna.

  26. Fantastycznie pani okreslila ten moj „fenomen”… dokladnie tak
    myslalam i nadal mysle, ale nie przenioslam tych moich mysli
    na papier.

    FENOMENALNE KLAMSTWO!

    I ciagle jeszcze podtrzymywane przez rozne potwory i kreatury…

    Mysle, ze skutecznie „wylecze sie” z tego mitu… od odzyskania
    przez Polske niepodleglosci;

    Najgorzej jest zyc w zaklamaniu i nieprawdzie… to gorzej jak
    swietokradztwo…
    … no i zupelnie nadzwyczajna jest ta wizja sw. Faustyny!

    Dziekuje, pani Rozalio… to jest poruszajace bardzo,

  27. a tak do końca nie jest, jak się podrapie to się znajdzie

  28. Tak w woli ścisłości Piłsudski, Kostek-Biernacki i cała banda sanacyjna to zbiór durniów, karierowiczów i agentury wszelkiej maści. Można sypać przykładami. Piłsudski to człowiek nikczemny i wbrew wielu opiniom wielki szkodnik a nie twórca niepodległości. Dowody:

    1) Wojnę z bolszewikami wygrał Generał Rozwadowski, a co robił genialny strateg szkoda pisać. Jak mu odpłacił Piłsudski i jego banda to szkoda mówić.

    2) Zabójstwo Generała Zagórskiego, o tym piszą sami piewcy bandy sanacyjnej.

    3) Mam tu taką małą zagadkę, kto wyłożył 3 800 000 zł na zamach majowy w banku żyda Szereszewskiego?

  29. To nam już powiedzial Edward Woyniłłowicz w II tomie wspomnień, więc nie szalej, okay…

  30. Co prawda kupiłem dwa tomy wspomnień, ale jeszcze nie czytałem. Tą sumkę wyłożyli Anglicy. Nie wiem czy pisał o tym Woyniłłowicz. Jak napisał o tym o był super poinformowany jak na tamte czasy.

  31. Właśnie o tym pisał. I był super poinformowany.

  32. JANEK – ….
    proszę zwrócić uwagę, że świetny był wywiad II RP i zamach majowy odbył się w miesiąc po podpisaniu pewnego porozumienia miedzy bolszewikami a Niemcami. Porozumienia groźnego dla naszej państwowości, a ile wtedy liczyła nasza niepodległość.?
    A jaka była wtedy sytuacja w polskim sejmie ? Różni diabli byli tam czynni. Na tamtych awanturach są wzorowane wystąpienia pewnej posłanki (z błędem ortograficznym w nazwisku, albo mąż Ukrainiec), bo ona tamte bezeremonialności idealnie odtwarza.
    No to kto miał i na co czekać?

  33. Ja to sobie postudiowałem historię Polski od Sasów do współczesności na kilku źródłach ot tak jak to wtedy było . Wniosek, to był i jest chocholi taniec, jak ktoś coś robił dobrze to był gnojony na całej linii. Źródłem zamętu zawsze były protestanckie Niemcy. I to jest nasz wróg numer 1, ponad wszystkich innych wrogów. Politycy w Polsce, którzy tego nie rozumieją to są durnie albo pospolita agentura.

    Jedyną refleksją po przeczytaniu tych opracowań jest totalne przygnębienie i świadomość cudu, że ten bajzel się jeszcze kręci.

  34. .. takze Henryk Pająk w ponura prawda o Piłsudskim

  35. 2) Zabójstwo Generała Zagórskiego, o tym piszą sami piewcy bandy sanacyjnej.

    Ani Zagórski święty, ani Ziuk taka kanalia.

    Ja na miejscu Piłsudskiego, dla samej higieny kazałbym odstrzelić Włodzimierza-Ostoję.
    Za pożyczkę francuską, jak to pisał „szef” Zagórskiego, Sikorski „Silne i zdrowem duchem owiane lotnictwo jest w stanie zastąpić znaczne siły wojska”
    Tia … niektóre graty nakupione wtedy przez Zagórskiego leżały potem w magazynach, jeszcze w latach trzydziestych.

  36. Pani Szanowna z tym wywiadem to gruba przesada. Dam Pani przykład, dwójka mocno współpracowała z węgierskimi służbami, ci jak się czegoś ciekawego dowiedzieli w pierwszym rzędzie zanosili to do Berlina.

    Jakiekolwiek reformy w Sejmie przeprowadzała centro-prawica, lub jej ludzie. Sejmem kołysali jak dziś piłsudczycy za pomocą PPS-u (który czasem zachowywał się przyzwoicie) i mniejszości narodowych. Ordynacja wyborcza była dziełem Piłsudskiego i jego kompani.

    Ludzie do dziś nie rozumieją, że za zabójstwem Narutowicza stał Piłsudski i dwójka w większości składająca się z POW. W skrócie jak Piłsudski nie dostał władzy dyktatorskiej jako prezydent ten urząd go nie interesował. A więc posłużyli się wariatem Niewiadomskim, pracownikiem zresztą dwójki. Wtedy lewica podniosła larum, natomiast dwójka z POW przygotowywała trójki zabójców z PPS – Frakcja Rewolucyjna, które miały mordować czołówkę prawicy. To w konsekwencji miało wywołać rewoltę w kraju, a stabilizację miał przywracać Piłsudski ze swoją załogą rewolucyjną. Plan nie wyszedł ponieważ Daszyński absolutnie zakazał tej akcji. A Ziuka mało krew nie zalała.

    Jeszcze jeden dowód, zna Pani firmę SKODA, przed wojną na początku lat 20-tych chcieli przenieść całość produkcji do Polski, a była to największa firma zbrojeniowa w Europie. Polski rząd miał dostać 50% udziałów w tym biznesie. No ale Józio i spółka wszystko zbojkotowali.

    Takich przykładów jest więcej.

  37. Przygnebiajaca analiza acz prawdziwa do bolu. Dzisiaj to tez jest chocholi taniec…
    i jak ktos cos robil dobrze to byl… i jest gnojony po calosci… chyba zawsze tak bylo,
    jest… i chyba bedzie.

    Pocieszajace jest tylko to, ze Pan Bog nad tym wszystkim i nad nami czuwa…
    pozostaje modlitwa, wiara i nadzieja… a dzis wyjatkowo westchne takze
    do sp. Woynillowicza… bo On juz w Domu Ojca… aby wstawil sie za nami wszystkimi, ktorzy staramy sie cos robic dobrze, staramy sie nie poddawac, staramy sie miec
    nadzieje wbrew beznadziei, o wytrwanie i sile…

    Szczesc Boze nam wszystkim… i dobranoc,

  38. Właścicielem kapitałowym koncernu Skoda był francuski koncern Schneider, mocno szalejący na rynku zbrojeniowym Europy międzywojennej, we Francji np. przejął min. swojego lokalnego konkurenta St.Chamond. Trwało to do nacjonalizacji z końca lat trzydziestych.
    Miedzy tymi podmiotami istniało tzw. porozumienie kartelowe.

    Ma Pan papier potwierdzający „przenosimy”?

    IMO to jakaś fantasmagoria, bo faktem jest, ze II RP przez cały okres swego istnienia borykała się z zacofaną infrastrukturą, i co szokujące, choć wcale nie dziwne pomimo ogromnego bezrobocia brakiem wykwalifikowanej siły roboczej.

  39. Antyklerykał, antykomunista.
    Ogień i dym !

    … pomimo ogromnego bezrobocia brakiem wykwalifikowanej siły roboczej.

    Jak poskrobać farbę pazurem, to – IMO – jest to nie prawdą. No chyba że, „wykwalifikowana siła robocza” musi – koniecznie – mieć t.zw. dyplom uczelni.
    Pan Jan zaskoczył mnie Szkodą, dzięki Kuro-San za namiary.

  40. Zarząd zakładów Skody zwrócił się do gen Rozwadowskiego 18 listopada 1918 roku (!!!) w sprawie przeniesienia produkcji i kadry do tego potrzebnej. Rozwadowski natychmiast wysłał do do Czech oficera, który miał omówić szczegóły tej operacji. Oficerem był dr ks Zdzisław Obertyński, późniejszy rektor Akademii Teologicznej w Warszawie. Natomiast gen Rozwadowski zwrócił się do rządu Moraczewskiego (Piłsudskiego) z prośbą przyjęcie propozycji, która została odrzucona. Uzasadnienie, postawa rządu antykapitalistyczna i antymilitarystyczna.

    Jak wtedy to nie było szkodnictwo i zdrada, to co nim jest?

    Wie Pan swoje, ale zdaje sobie Pan sprawę i potem musieliśmy płacić za nieregularne dostawy broni z Zachodu.

  41. Panie Janku, postać Daszyńskiego, jakże złego zdania był o nim Jałowiecki, jego opinia o Daszyńskim, to było duże zaskoczenie dla mnie uczącej się historii w PRL-u, gdzie tacy byli gloryfikowani.
    Jałowiecki opisuje Daszyńskiego w części dot. Wolnego miasta, jako manipulanta, cynika.
    No i znowu kolejne dla mnie z pańskiego tekstu zaskoczenie, bo jak zrozumiałam z Pańskiej wypowiedzi to Daszyński chciał coś pozytywnego zrobić dla Polski, dla formacji tak, ale dla Polski ??? .

  42. Czasem ktoś nie musi kierować się szczytnymi działaniami ale także strachem lub innymi czynnikami.

  43. Żadne przeniesienie produkcji do Polski , tylko utworzenie nieokreslonej filii zakładów skody , a przede wszystkim chodziło o sprzedaż na kredyt zalegającej w magazynach skody broni.

  44. nawet jak ma Pan racje, w tamtym czasie odmowa broni na kredyt to też szkodnictwo;

    do omówienia sprawy prawie nie doszło bo rząd się nie zgodził;

  45. Zakładam , że opiera się Pan na książce położynskiego.
    Nie znamy żadnych szczegółów tej propozycji , jaką broń , jakie warunki kredytowania etc.
    I najważniejsze – broń bez amunicji jest bezwartosciowa , znając późniejsze problemy z dostawami zamówionej broni i amunicji przez Czechy , to ten zakup zamiast strzałem w dziesiątkę mógł się okazać niewypałem…

  46. Apropos szkodliwości protestantyzmu i Bożej opatrzności wspomnianej przez Parisa,
    „Ks.Prof.Tadeusz Guz-Katolicyzm Polski wobec Luteranizmu”
    https://www.youtube.com/watch?v=tmfL4XVp1gM
    jak to się dziwnie kole naszego „nieszczęśliwego kraju” kręci „duch czasu” (obecnie w postaci „dobrej zmiany”) i podgryza by raz jeszcze w szatańskim socjalizmie utopić ehhhh

    Pozdrawiam gospodarza i gości.

  47. Wizja św. Faustyny Kowalskiej miała miejsce 12 maja 1935 roku. Józef Piłsudski zmarł w tym samym dniu o godzinie 20:45. W chwili śmierci był przy nim ks. Władysław Korniłowicz, który udzielił umierajacemu ostatniego namaszczenia.
    Cytat z Dzienniczka św. siostry Faustyny: ” Wtem ujrzałam duszę, która się rozłączyła od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy to mam pisać, drżę cała na widok okropności, które świadczą przeciw niemu…Widziałam, jak wychodziły z jakiejś otchłani błotnistej dusze małych dzieci i większych, jakie dziewięć lat; dusze te były wstrętne i obrzydliwe, podobne do najstraszniejszych potworów, do rozpadających się trupów, ale te trupy były żywe i głośno świadczyły przeciw duszy tej, którą widzę w skonaniu; a dusza, którą widzę w skonaniu, jest to dusza, która była pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i gniew. Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakoby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu. O godzino straszna, w której widzieć trzeba wszystkie czyny swoje w całej ich nagości i nędzy…, a chociaż zda mi się, że dusza ta nie jest potępiona, to jednak męki jej nie różnią się niczym od mąk piekielnych, tylko jest ta różnica, że się kiedyś skończą.”
    Uważa się, że jest to opis śmierci Józefa Piłsudskiego. „Dzienniczek” Sługi (wtenczas) Bożej S.M. Faustyny Kowalskiej. Wyd. Kraków-Stockbridge-Rzym 1981.

  48. Janek – no właśnie, czym się niektórzy kierują? Jak chcesz wiedzieć czym się kierują Czesi wobec nas, to zerknij do wystąpienia Coryllusa w Niespodziance w marcu ub. roku i tam po wysłuchaniu prelekcji nie będziesz dawał wiary że Czesi nam chcieli zrobić dobrze – kiedykolwiek.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.