Cze 152012
 

 

Ponieważ muszę dziś załatwić kilka spraw, pomieszczam zamiast notki fragmenty z 4 strony okładki nowej „Baśni jak niedźwiedź”. Książka wraz z innymi jest dostępna na razie na stronie www.coryllus.pl

 

 

Rozproszona po różnych publikacjach specjalistycznych wiedza na temat gospodarki stulecia XV i XVI daje nam niesamowity obraz tamtych czasów. Nieprawdopodobną wręcz mapę, z której istnienia nie zdawaliśmy sobie sprawy. Przyzwyczajeni przez ostatnie 200 lat do tego, że nazywano nas peryferiami świata, że Polskę i Europę Środkową traktowano jak ubogiego krewnego „Zachodu”, nie zdawaliśmy sobie sprawy i nie zdajemy chyba nadal, że żyjemy w środku świata. Obszar zaznaczony od zachodu rzeką Nysą, od wschodu Popradem, którego północnym krańcem jest miasto Częstochowa, a południowym Bańska Bystrzyca jest właśnie, a w czasach tu opisywanych był niejako podwójnie, środkiem świata.

Kiedy uświadomimy sobie, że tutaj koncentrowało się przez całe stulecia wydobycie stali, miedzi, złota, srebra oraz ołowiu, inaczej zaczniemy patrzeć na własną historię. Inaczej także zaczniemy patrzeć na wojny, które toczyły się w naszej części Europy, a których rzeczywistych przyczyn nie docieka chyba nikt, poprzestając na wyjaśnieniu najprostszym i najbardziej kłamliwym – na różnicach religijnych.

Środek świata”

 

 

Najsłynniejszym polskim menedżerem branży metalowej był Mikołaj Wolski, marszałek wielki koronny, który, nim objął to stanowisko, współpracował z inną sławą świata alchemicznego – Michałem Sędziwojem. Obaj zarządzali dużym ośrodkiem hutniczym i wydobywczym położonym nieopodal Częstochowy. To prawie Górny Śląsk, do Opola jest stąd bardzo blisko. Troszkę dalej na Słowację, ale odległość także nie jest zbyt duża. Wolski był wychowankiem dworu wiedeńskiego, bardzo długo przebywał na dworze cesarza Rudolfa, otwarcie mówiło się o tym, że jest czarnoksiężnikiem. Wolski właśnie wtajemniczył w wiele spraw młodego Sędziwoja i on zapewne polecił go Habsburgom. Po latach swojej oszałamiającej kariery Michał Sędziwój osiadł z woli cesarza w dobrze nam znanym księstwie Karniowskim, nigdzie nie jest to powiedziane wprost, ale przypuszczam, że zajmował się nadzorowaniem tamtejszych odkrywek i gospodarki kopalinami na całym Śląsku. Po cóż miałby inaczej siedzieć akurat tam? Karniów to dawny matecznik Georga Hohenzollerna, centrum wydobywcze. Człowiek, któremu powierzono pieczę nad tym miastem i okolicą, musiał znać się na eksploatacji kopalń i hutnictwie.

 

O funkcjach alchemii, astrologii, magii naturalnej, nekromancji katoptromancji i krystalomancji”

 

Wśród świętych, błogosławionych i sług bożych Kościoła polskiego są przypadki o wiele dziwniejszych wskrzeszeń niż to, którego dokonał św. Stanisław. O nich jednak nikt nie wspomina w literaturze, nikt z nich nie szydzi, a nawet żaden z satyryków nie pokusił się, by owe wydarzenia przedstawić na rysunku z odpowiednim komentarzem.

Oto w latach 1450 – 1470 katedrą teologii w Krakowie kierował Izajasz Boner. Był to syn Floriana Bonera zarządcy mennicy królewskiej, człowiek bogaty z domu i bardzo wykształcony. Studiował w Padwie oraz w Krakowie. Nie pociągało go jednak życie świeckie i światowe, wybrał mnisi habit i został Augustianinem. Augustianie, jak pamiętamy, zajmują się nauczaniem i pielęgnowaniem wiedzy, także tej, do której dostęp mają jedynie nieliczni. Izajasz to było jego imię zakonne. W rzeczywistości nadano mu imię Ambroży, a niektórzy badacze twierdzą, że nie Ambroży, a Fryderyk. Tak więc kierował sługa Boży Izajasz Boner katedrą teologii w Krakowie przez dwadzieścia lat. W czasie jego tam obecności doszło do kilku ważnych wydarzeń – zabito na przykład Andrzeja Tęczyńskiego, na co Izajasz patrzył zapewne ze smutkiem.

 

Święci, błogosławieni i jeden Boży sługa”

 

Pierwsze odkrywki węglowe w Niemczech pochodzą z okolic Zwickau, tam również miało miejsce jedno z najdziwniejszych wydarzeń w dziejach świata. Oto w roku 1479 zapaliły się pod Zwickau olbrzymie pokłady węgla położone tuż pod powierzchnią ziemi. Jeśli ktoś widział kiedyś płonące torfowiska, jeśli zdaje sobie sprawę, jaka temperatura się wtedy wytwarza i jak trudno jest taki pożar ugasić, będzie miał niejakie pojęcie o tym, jakie wrażenie mogło to robić na ludziach. Rok 1479 to ważny dla naszych rozważań rok. W roku tym król Kazimierz Jagiellończyk zawiera rozejm z królem Maciejem Korwinem i kończy w ten sposób wojnę popią. Fakty te nie muszą łączyć się ze sobą w żaden sposób, ale czy nie łączą się w istocie, nie mamy żadnej pewności.

Pokłady węgla pod Zwickau płonęły do roku 1880 – przez 400 lat. Okoliczni ogrodnicy w następnych stuleciach zakładali otwarte oranżerie i ogrody pełne egzotycznych roślin, bo temperatura w okolicy pozwalała na wegetację gatunków ze strefy zwrotnikowej. To był prawdziwy, trwający cztery stulecia alchemiczny cud. Wszyscy musieli o tym wiedzieć, nie mogło być inaczej. Musieli wiedzieć o tym także ci wszyscy, którzy starali się o spadek po księciu Janie Opolczyku, bo z węglem w owych czasach było dokładnie tak jak z rudą żelaza. Po prostu leżał porozrzucany po lasach.

Łajno Lucyfera”

  2 komentarze do “Baśń jak niedźwiedź II. Fragmenty”

  1. Skończyłem dziś czytać II tom „Baśni jak niedźwiedź”. Jestem zachwycony. Od czasów Cat-Mackiewicza nikt nie potrafi tak zajmująco pisać o historii. Przy tym jest to napisane piękną polszczyzną, o co ostatnio jest coraz trudniej. Gratuluję i czekam na kolejne tomy.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.