Lip 302016
 

Wczoraj przez cały dzień gadałem i z głosem znowu jest słabo. No, ale taka uroda targów. Wieczorem zaś oglądałem telewizję, której nie mam w domu i akurat leciał film o zarazie. Normalnie nietoprz owocożerny poleciał z kawałkiem banana do chlewni, tam banan mu wypadł, zeżarła go świnia i wirus, który był w ciele nietoperza zmutował się do postaci tak straszliwej, że jak przeskoczył na człowieka to prawie wyczyściło ziemię z gatunku homo sapiens. No, ale całe szczęście dzielni lekarze i jeszcze od nich dzielniejsi urzędnicy opanowali sytuację, narażając przy tym swoje własne życie. Niektórzy umarli, ale większość przeżyła. Mnóstwo wzruszających scen jest w tym filmie i myślę, sobie, że zespoły, które piszą scenariusze do tych produkcji muszą być naprawdę liczne, bo eksploatowanie ciągle tych samych schematów na użytek propagandy państwowej musi mieć przecież jakiś poziom wiarygodności, nieosiągalny dla pojedynczego artysty. Łeb mu pęknie bardzo szybko od tych pomysłów.

W filmie jest, prócz plejady bohaterów pozytywnych, także jeden czarny charakter. To dziennikarz i bloger grany przez aktora nazwiskiem Jude Law. Pan ten najpierw twierdzi, że poznał tajemnicę choroby i wie jak ją wyleczyć. Potem zaczyna prowadzić bloga i ta widoku publicznym leczy się z tej zarazy za pomocą odkrytego preparatu czyli forsycji. Ta forsycja to najsłabszy moment w całym filmie, bo krzaki tego rosną wszędzie i nie ma najmniejszego powodu, żeby wystawać w aptekach w oczekiwaniu na swoje pudełeczko, którego w dodatku może zabraknąć. Bloger robi sobie rzecz jasna straszliwą klikalność, jakoś tak około 12 milionów i zaczyna wpływać na nastroje społeczne. Manipuluje ludźmi po prostu i czyni to w złej intencji. Chce zarobić. Nie tak zwyczajnie, ale zarobić poważnie i ustawić się do końca życia. Pertraktuje w tym celu z koncernami farmaceutycznymi, które wysyłają doń swojego człowieka, ten najpierw słucha go z uwagą, potem zaś wystawia policji. Na koniec jednak okazuje się, że jakaś tajemnicza siła wpłaca za blogera ogromną kaucję. Jak to w Ameryce, państwo jest dobre i opiekuńcze, ale gdzieś tam za kulisami stoją ciemne siły, które mają do dyspozycji nieprawdopodobne pieniądze i stać je na wykupienie z domu niewoli takie szmondaka jak ten Jude Law.

Pomysł, by czarnym charakterem uczynić blogera, nie jest pewnie nowy, ale ja widziałem to po raz pierwszy i po raz pierwszy też na moich oczach jasno wskazano zgagrożenie jakim dla władzy, zwanej demokratyczną jest swobodna wymiana myśli w internecie. Za nas jednak, nie łudźcie się nikt żadnej kaucji nie wpłaci. Nikt bowiem nie będzie bronił blogerów, a jedynym zagrożeniem jakie oni rzeczywiście stwarzają jest dewastacja narracji lansowanych przez państwo. Głupie filmy nie smakują już tak jak dawniej, kiedy czynni są blogerzy. Brednie wyplatane przez ojców narodu i jego największych bohaterów także nie są wciągane z ochotą. Rodzi się nowa koniunktura i zapotrzebowanie na coś trwalszego niż gawęda o poświęceniu urzędników dla dobra całej ludzkości. To właśnie zapewniają blogerzy i dlatego są groźni.

Stał ze wmną wczoraj na stoisku kolega Wolfram i rozmawialiśmy o różnych sprawach. Doszliśmy do wniosku, że politykę uprawia się trzema rodzajami szantażu: gospodarczym, politycznym i wojskowym. Jak ktoś ma jeszcze do dyspozycji zdjęcia gołego prezydenta jakiegoś kraju z jego ulubioną kozą, może spróbować szantażu obyczajowego, ale działanie to mieści się w zakresie szantażu politycznego. Są jednak kraje, które nie uprawiają polityki szantażu, bo dobrowolnie pozbyły się narzędzi do tego służących. Nie znaczy to jednak, że one w ogóle nie uprawiają polityki. One – a są to kraje słabe – obiecują silniejszym, w zamian za realizację ich celów ofiarę z życia swoich obywateli. I to jest także sposób uprawiania polityki, dla wielu organizacji państwowych jedyny dostępny. Wnioski płynące z powyższych twierdzeń są niewesołe. One są niewesołe z kilku powodów, ale ja wymienię dziś jeden. Oto Polska jest jednym z krajów, gdzie politykę prowadzono w XX wieku zawsze za pomocą ofiary. Jedyne próby szantaży jakie odnotowujemy to szantaże doby PRL, kiedy rządziłą nienawisna junta, podporządkowana Moskwie. Wtedy Polska nie była całkowicie wolna i nie można było w kraju pisać i mówić o wielu sprawach. O Pilsudskim nie można było mówić i pisać, a jeśli już to źle. Nie można było mówić o kresach, a jeśli już to źle i w kontekście uciskania dobrego ludu przez złych obszarników. Dziś to wszystko teoretycznie się zmieniło i Polska jest krajem wolnym. Nie można jednak nadal mówić o pewnych rzeczach. Na przykład o Piłsudskim nie można mówić inaczej niż dobrze, a o kresach gadamy po staremu, czyli w znanych nam tu dobrze kontekstach opisujących wyzysk. Jedyna jakościowa różnica, pomiędzy PRL a dobą obecną ujawnia się w tym, że Gierek brał kredyty i trochę ponaciągał banki, a Jaruzelski poszedł na układ z panią premier Małgośką i sprzedał jej kilka wagonów węgla, dzięki czemu władza w Londynie uporała się z nasłanymi na nią przez USA związkami zawodowymi. Rządy zaś Polski wolnej są całkowicie pozbawione tych możliwości.

Kolega z wydawnictwa Capital book, który pojawił się wczoraj na stoisku rzekł, że z PiS nie jest jeszcze najgorzej, bo mamy przecież 40 kontraktów podpisanych z Chinami. Jak mnie objaśniono są to kontrakty dotyczące sektora rolnego opiewające na sprzedaż produktów żywnościowych. To świetnie, ale sprawa ta nie ma chyba wiele wspólnego z prawdziwym szantażem gospodarczym, który przynosi polityce krajowej korzyści, a ludziom zapewnia pracę w sektorach zwanych czasem kluczowymi. No, ale dobrze poczekajmy, co się stanie.

Teraz słów kilka o szantażach stosowanych wobec Polski. One są już tradycyjnie podejmowane przez polityków zza wschodniej granicy. Próbowali ich Rosjanie, którzy a to coś od nas kupowali, a to znowu kupować przestawali. Wszyscy dokładnie pamiętamy to wycie w mediach, kiedy okazało się, że Putin nie kupi mięsa. Świat się miał zawalić. Jak się okazało nie zawalił się, wszystko nadal stoi, tylko prezydenta Kaczyńskiego już między nami nie ma. Ostatnio, jak mi powidziało radio, szantaży, tyle, że nie gospodarczych imają się politycy, czy może lepiej powiedzieć urzędnicy ukraińscy. To lepiej może w tym akurat kontekście oznaczać gorzej. Jeśli bowiem ambasador Ukrainy w Polsce opowiada, że Polacy stoją za jakimś ludobójstwem dokonanym na Kresach, to ja rozumiem, że trzeba go wezwać na dywan do premiera i wydalić w trybie natychmiastowym. Zwłaszcza, że to już nie pierwszy taki wyskok tego pana. No, ale przeglądam portale i nic się nie dzieje. Nie ma słowa o tym, by ukraiński ambasador został wezwany do Beaty Szydło i przesłuchany na okoliczność tego ludobójstwa. Później jeszcze okazuje się, że jakiś polityk z Kijowa będzie podsuwał parlamentowi Ukrainy ustawę domagającą się zwrotu przez Polskę ziem zagrabionych – Przemyśla i Chełma. Tego Chełma domagał się już, jak słyszałem, Chruszczow, co dość wyraźnie pozycjonuje politykę Ukrainy demokratycznej, czerpiącej z wzorów rewolucji francuskiej. To są po prostu zachowania ludzi radzieckich. Tak reagowali i nadal reagują homosovietycusy. Można powiedzieć, że sprawy te nie są poważne, że to jakaś reakcja na sprawę Wołynia podniesioną w sejmie. No tak, ale Ukraina to jest ten kraj, który szuka porozumienia z zachodem, ponoć za pośrednictwem Polski. Jak widać nie. Jak widać pośrednictwo to potrzebne jest nam bardziej niż im, a wskazuje na to jasno zachowanie pana ambasadora Deszczycy. On się nie zawahał użyć wobec opinii publicznej szantażu emocjonalnego, wpisanego w zakrest czynności związanych z szantażem politycznym. Czy poza tradycyjnie uznawanymi za rusofilskie portalami ktoś się do tego odniósł? Wydaje mi się, że nie. To głupota. Taki Trump na przykład, jeszcze nie został prezydentem, a już negocjuje udział poważnych państw NATO w operacjach wojskowych sojuszu. Publicznie negocjuje, wykrzykując o tym, że cały ten sojusz trzeba przemyśleć od nowa. My zaś, w imię stosunków dobrosąsiedzkich, udajemy, że nic się nie dzieje. To są poważne zaniechania moim zdaniem, które nie powinny mieć miejsca. No, ale czegóż ja się dziwię, kiedy największy partyzant wolnego słowa nad Wisłą przyjmuje ordery od obcego państwa i uważa jeszcze, że wszystko jest w porządku?

Sprawami tymi interesują się tylko blogerzy, których się notorycznie oskarża o działalność agenturalną na rzecz Rosji. Ja mam na to tylko jedną odpowiedź – to Deszczyca i ten drugi palant od roszczeń terytorialnych są agentami Moskwy, a jednym teraz zadaniem polskich zawodowych dziennikarzy powinno być jak najszybsze odnalezienie ulubionej kozy tych panów i sfotografowanie ich z nią w trakcie czynności zwanych potocznie lubieżnymi. Tak by się zachowali dziennikarze niemieccy i włoscy. No, ale nasi wolą brać ordery od homosovieticusów i wymyślać blogerom od agentów. Wszystko to zaś w imię wielkiej, poważnej polityki no i racji stanu oczywiście.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl. Do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze. Przypominam także, że w Krakowie w sklepie Bereźnicki przy ul. Przybyszewskiego 71 dostępne są komiksy Tomka. On sam zaś od jutra będzie Chicago, chyba pokażą go w telewizji i będzie miał audycję w radio. Może zorganizuje jakiś wernisaż. Dam znać kiedy i gdzie.

  23 komentarze do “Blogerzy i urzędnicy”

  1. Widziałem cię wczoraj na zdjęciach znad morza, w formie jesteś.
    W „Grze Endera” i jego kontynuacji (książce, nie filmie) jest dwóch blogerów. To rodzeństwo głównego bohatera, równie genialne jak on (według autora pochodzące z Polski) W latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku Orson Scott Card przewidział upadek mediów tradycyjnych i powrót do pozyskiwania informacji niejako z pierwszej ręki.
    Bloger jest groźny, ale podatny na choroby. Główną chorobą jest piniondz.
    Bloger, który chce się utrzymywać wyłącznie z pisania, wpada na na pomysł i szuka datku.
    Po czym musi się po pewnym czasie za datek odwdzięczyć i jego blog gnije
    Drugą groźną i śmiertelną chorobą blogera jest celebrytyzm. Czyli zatrzymanie się w miejscu sławy i pławienie się w superlatywach płynących z faklubu.
    Na obydwie choroby jesteś odporny z tego co widzę odl lat, dlatego nie napisałem tego żeby ostrzegać ciebie, ale żeby uświadomić czytelników.

  2. Pamiętajcie, że banksterzy wpłacają kaucje nie za blogerów tylko za Jude 😉

  3. W ubiegłym roku polecono mi film amerykański dla młodzieży. W filmie źli uczniowie-blogerzy terroryzują całą szkołę, ale pojawia się młoda nauczycielka, co z wszystkimi się zaprzyjaźnia i źli blogerzy stają się dobrymi. W czasie oglądania filmu ja jednak widziałem całkowicie coś innego: wyżsi urzędnicy państwowi (smutny pan i smutna pani) wysyłają młodą urzędniczkę do szkoły, by ukróciła tę złą wolność wolnej myśli. Blogerzy otrzymują salę z komputerami i teraz mogą na całego blogować, ale już jako potulne baranki. Przyjeżdżają ci smutni urzędnicy na rozmowę z młodą urzędniczką i mówią: OK, wszystko pod kontrolą, kontynuować.
    Tytułu filmu nie pamiętam.

  4. Trochę poza tematem. Kocham Gdynię miasto mojego dzieciństwa.
    A co do tych szantażów to, zaraz coś wylezie i nam wyjaśni sprawę, oby do września.

  5. Brawo coryllus; – to jest istota i precyzja diagnozy;- i to dotyczy każdego poziomu funkcjonowania Państwa o nazwie RP – obywatele są tylko i wyłacznie ‚pieniądzem’ rozliczeniowym, tak w relacjach międzypaństwowych jak i w relacjach lokalnych grup związanych spoiwem ideologii [takiej, siakiej i owakiej];- także pokazuje to tworzenie ‚lepiszcza’ dla grup walczących i dążących do wykonywania oznak władzy w RP; w tle pytanie: jaki jest sposób aby tłumy ‚nas’ słuchały/szanowały/.. i wierzyly ‚nam’ bez granic opamiętania dla rozumu;- to widać, słychać i czuć

  6. aby być wolnym trzeba mieć na kaucję i to w każdych okolicznościach, szczegolnie w relacjach z urzędami i urzędnikami;- żartobliwie: a może fundusz kaucyjno-prewencyjny dla blogerskiej społeczności? przyda się na pewno [blog jako forma nie rejestrowanej działalnosci gospodarczej – domiar i sankcje wg nowych zasad kpk itd.;- i nie myślcie, że to żarty

  7. Aspekt wojskowy jest instrumentem poltycznego działania. Natomiast tym trzecim jest społeczny.

  8. Obejrzałem wczoraj filmik z pańskim udziałem na Youtube dotyczący Jezuitów. Bardzo mnie ten temat zainteresował. Istnieje jakaś naprawdę dobra książka w języku polskim o działaniach Jezuitów w ich złotym okresie 110 lat? A może Pan taką ma zamiar kiedyś napisać? 🙂 Pozdrawiam.

  9. Jude Law….. Żydowskie prawo…w tłumaczeniu

  10. ;-> Taka filmowa forsycja wiecznie żywa… .
    Ostatnio trafiłem na temat niepozornej wydawałoby się witaminy C, dobry temat na film sensacyjny, walki jednostki (bloger, dziennikarz,znachor kontra koncerny farmaceutyczne). W żadnej aptece nie można kupić ascorbinianu sodu, za to kwas ascorbinowy pod każda postacią (tabletki, ampułki). Poza systemem dystrybucji farmaceutycznej można kupić ascorbinian sodu za ok. 50 zł/kg. A przy pomocy tej ilości wit.C leczy się zupełnie beznadziejne przypadki, które medycyna kliniczna zgodnie z procedurami odkreśla do umarcia… .O kolosalnej różnicy między tymi substancjami można poczytać w necie (J. Zięba).

    Jest coś w tym, że człowiek ‚walczący” z państwem, systemem to musi być jakiś świr, odmieniec, który myć napiętnowany. W takich przypadkach zawsze przychodzi mi na myśl film z Mell Gibsonem- „Teoria spisku” . Spisków oczywiście nie ma, ale jest spiskowa praktyka dziejów;-)

  11. i to codzienna praktyka

  12. Była taka piosenka Beatlesów Hey Jude i zawsze myślałem, że to o kobiecie. :)))

  13. Tę piosenkę co rok grają na rynku Wrocławia gitarzysci z całego świata. Taki event. Ostatni rekord nie jest mi znany, ale w 2014 roku było to ponad siedem i pół tysiąca ludzi grających na raz ten utwór. Podspiewywal ją także, glupkowato i trymfalnie się uśmiechając, Donald Tusk, w Teledysku na Euro 2012, a panią Bieńkowska podczas oglądania tego spotu, „przechodziły dreszcze”.
    Mnie zaś przeszły dreszcze, jak usłyszałam ten utwór w wersji instrumentalnej w Radiu Maryja. Zapomniałam już okoliczności kiedy to było, ale był to jakiś znamienny czas, a melodia brzmiała jak umówione hasło. Dla mnie złowieszcze.

  14. Bo najważniejsze jest ZAUFANIE.

  15. Przepraszam, ale gitarzyści na rynku we Wrocławiu grają „Hey Joe” Jimmiego Hendrixa.

  16. Tez tak mysle, nasz Gospodarz dzieki Opatrznosci jest odporny na obdwie choroby. Ta odpornosc
    na kase i cielebryctwo… to dar bozy… i nasz Gospodarz ma tego wyjatkowa swiadomosc.
    Slawa juz jest,… a bedzie jeszcze wieksza…

    … tak w zyciu naszego Gospodarza jest.. ze szacunek, respekt, ludzkie uznanie… wypelnianie misji
    jest Mu… drozsze pieniedzy.

  17. Oj, Paris, ale pojechałaś!

    Nie trzeba oglądać, bo ważny tylko tytuł. :))

    https://www.youtube.com/watch?v=P0CApBLVWHA

  18. techne masz rację, pomyliłam się, ze względu na podobieństwo brzmienia tytułów. Nie polubiłam tej muzyki nigdy. Na pierwszą falę fascynacji byłam troszkę za młoda, a druga fala, odbita, już mnie nie złapała.

    Ale jeśli chodzi o punkt drugi i trzeci się zgadza.

  19. Polecam http://sklep.stanlab.eu/produkt/askorbinian-sodu/ za 35 zeta za kg. Trzeba umieć szukać w necie tego co nam pasuje. Tak się trafia na Coryllusów.

  20. – odnośnie zgody na ofiary z własnych obywateli – nasz miłościwie panujący prezydent podpisał ”ustawę szczepionkową” /jedna szczepionka 1500 zł, a ile w przyszłości potencjalnie”zdrowszych” na ciele i umyśle…/

    handel ”lekami” to poważny biznes, lepszy od handlu bronią
    a utrzymywanie społeczeństwa w ”odpowiedniej” kondycji zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego, to coś więcej niż kasa
    leki i żywność – tego samopas nie można zostawić /znowu na myśl mi przychodzi Ukraina->Monsanto->Bayer/

    osobnik zdrowy /fizycznie, psychicznie i duchowo/ – to element niebezpiczny

    Coryllus działa odtruwająco na pamięć, słucham co mówi
    słucham, co mówi Jerzy Zięba,czy dr Jerzy Jaśkowski

    jod nad morzem a poziom skretynienia, czy zidiocenia
    fluor a otępienie i spadek poziomu inteligencji /poziom skażenia fluorem w okręgu gdańskim/ Skażenie fluorem i CO2 https://www.youtube.com/watch?v=mj1xh8gG5qo
    http://tagen.tv/vod/serie/swiat-jest-inny/
    https://www.youtube.com/watch?v=HEvhT5OhFdA

    /trochę nieskładnie – tak dzisiaj mam, za co przepraszam/

  21. a tutaj jeszcze odnośnie ”posidania” i ”nie posiadania” telewizorów
    cytat; ”… paraliżująco wpływa na obszary mózgu stymulowane poprzez czytanie. Może to jest powodem zanikania czytelnictwa także w Polsce, co szeroko nagłaśniają bibliotekarze i czemu w żaden sposób nie przeciwdziała ministerstwo zwane Ministerstwem Oświaty.
    http://educodomi.blog.pl/2014/09/11/chcesz-szybciej-umrzec-ogladaj-telewizje/

  22. Jude Out Law – Żyd wyjęty spod prawa.
    Jude Love (Law) – Żydowska miłość.
    Forsycje/zmowę z kretem, eksploatował kabaret Smile, w skeczu „Merlin”.
    Nadreprezentacja odwiedzin, czyli cztery razy w jednym roku; zaglądał do nas premier David Cameron. Nowa premier Teresa May nie omieszkała zaznaczyć/obejrzeć z bliska brytyjskiej zdobyczy. Miło, zaprosiła nas wszystkich do GB.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.