Maj 232014
 

Siedzieliśmy wczoraj na naszym stoisku i nawet nieźle nam szło. I nagle pojawili się nasi sąsiedzi, ludzie z wydawnictwa o nazwie „Ludzie Boga”. Najpierw zaczęli wykładać na ladę filmy o świętych, stare włoskie filmy o Janie Bosko i innych ważnych dla Kościoła postaciach. Potem przenieśli je z lady na półki umieszczone na pionowej ścianie stoiska, a na ladzie położyli inne filmy. Trochę się zdziwiłem kiedy je zobaczyłem. Była tam „Angelika wśród piratów”, „Angelika i sułtan” i inne przygody Angeliki. Nie wiem czy ją pamiętacie, ale ja słabo. Matka mi zabraniała oglądać, bo pani, która grała Angelikę pokazywała biust. Koledzy z przedszkola za to oglądali i potem wszystko, to znaczy ile tam z tego filmu zrozumieli, opowiadali. Kiedy już „Ludzie Boga” uporali się z Angeliką, zaczęli układać na ladzie filmy z Jeanem Marais. On w swoich filmach się nie rozbierał, no chyba, że do koszuli, ale też niewiele miał wspólnego z Kościołem. Nie wiem, czy te obrazy się sprzedają i jaki obrót robią, ale chyba jakiś robią, bo inaczej ludzie ci nie wykupiliby stoiska na targach. Dziś się przyjrzę jak im idzie.
Wczoraj, jak to zwykle w czwartek, było dosyć luźno. Nie mogłem narzekać, ale tłumów nie było i ludzie raczej się snuli po targach niż je eksploatowali. Na koronie stadionu gdzie stałem w zeszłym roku była nieznośna duchota, u nas, przy wejściu na płytę miły chłodek. Mamy niedaleko główne wejście, ale siedzimy trochę mimo i przez to nie wieje na nas mocno.
Na koronie, takie miałem wrażenie, było jeszcze mniej odwiedzających niż u nas. To znaczy byli ludzie, ale wyglądało to tak, jakby przyszły w ten czwartek rodziny wystawców i nikt więcej.
Ze stadionem kłopot jest taki, że to jest gigantyczna budowla, do której trzeba dojść po schodach. Nie każdy ma siłę iść w ten upał, ja wczoraj sam nieźle się zmęczyłem, zanim pokonałem wszystkie schody. Od dworca niby nie jest daleko, ale tak naprawdę będzie chyba z kilometr plus te schody.
Byłem też wczoraj w kantynie, jedzenie jest smaczne, można nawet powiedzieć, że lekko wykwintne, bo wczoraj podawali suma w sosie porowym, ale drogie. Najważniejsze, że jest to już inna firma, która ma inne tacki. Nie wiem czy pamiętacie, ale te w zeszłym roku miały powierzchnie karbowaną w tak dziwny sposób, że kiedy postawiło się na niej naczynia i zrobiło krok do przodu talerze natychmiast nabierały nieziemskiego przyspieszenia i wylatywały z tej racy jak z armaty. Ja pewnego dnia miałem taką przygodę, że ruszyłem się zbyt gwałtownie i cały mój obiad znalazł się na kasjerze. Do katastrof dochodziło właściwie bez przerwy, cały czas ktoś sprzątał potłuczone naczynia z podłogi. W tym roku tego nie ma. Zapraszam więc wszystkich na targi i na stronę www.coryllus.pl Przypominam że książki pod tytułem „Dobrzy księża” zostało już bardzo niewiele, dodruku nie będzie. Kończy się nakład drugiego numeru „Szkoły nawigatorów”, a książka Kazimierza Brauna o braciach Adamowiczach dostępna jest już w ilości mniejszej niż sto egzemplarzy. Sporo się sprzedało.

  14 komentarzy do “Ci „Ludzie Boga” jacyś dziwni jednak”

  1. Mam nadzieję, że chociaż cena stoiska rozsądna, bo na te targi są bilety wstępu – 10 zł/normalny.

  2. Stadion, wicie, Narodowy (choć nie do końca, bo nie na „narodowym” gruncie stoi), musi się zwrócić zanim grunt nie zostanie zwrócony. Zatem rgodzi się, żeby ceny stoisk też były wysokie.

  3. 10,00 zł ?!?!?!?!?
    „Naród” nie czyta, książki drogie, pogoda ładna – także i frekwencja niska

  4. Sum w sosie porowym ! No nooo …Robi wrażenie !

  5. Sodexho tak ma. Zarcie urozmaicone i niezle wyglada.

  6. No prosze, handel starymi filmami z cycatą Angelika wrocil na Stadion X świetlnolecia, Tylko patrzyć, a zaczną na powrót kałaszami handlować i będzie można kupić mundury armii czerwonej po czym zielonych ludków niczym na Ukrainie spotkamy.. Wreszcie dotarły do mnie 2 tomy Baśni i musze teraz uważać żeby przystanku nie przejechać..Udanych targów panie Gabrielu.

  7. Cogito, ergo… sum! Nie ma jak polskie ryby słodkowodne 🙂 Szkoda, że nie mogę się tam wybrać.

  8. Czy załączają zgodę suma na pośmiertne użycie jego organów?

  9. Angelika nie była taka znowu cycata.Pamiętam ją dobrze bo kochałem sie w niej swojego czasu na zabój.

  10. Cena stoiska po uporczywych negocjacjach to 2400

  11. Nie było tam żadnych organów

  12. Możesz tylko nie chcesz.

  13. Chyba ten aktor, co grał męża Angeliki to się nazywał Robert Hossein, w każdym razie na pewno był mężem ładnej blondynki o pseudonimie Marina Vlady, ona u nas jest znana z tego powodu, że była drugą żona Wołodi Wysockiego – w sposób niezamierzony wyszło plotkowato – a chciałam tylko powiedzieć, że Wołodia ładne piosenki dla niej pisał.
    Wołodia filar Taganki nie zasłużył sobie na to by dostać co jakis czas paszport a Marina Vlady nie zasługiwała na wizę.
    Trudniej było żyć wśród bolszewików niż wśród piratów.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.