maj 142022
 

Jak wszyscy się orientują, może z niewielkimi wyjątkami, posługujemy się w notacji cyfr systemem, który za pośrednictwem Arabów przybył do nas z Indii. Ciotka wiki pisze, że cyfry zwane arabskimi rozprzestrzeniły się po świecie, albowiem Arabowie w VII wieku najechali Indie i poznali tamtejszy język, a także notację cyfr. Zapis ten został potem przeniesiony do Europy i rozpropagowany przez włoskich matematyków, którzy korzystali zeń, bo był prostszy niż cyfry rzymskie. Zapisywano w tym systemie różne poważne problemy matematyczne, niektóre nie rozwiązane do dziś.

Wszyscy widzą, jaki zapaszek unosi się nad tą interpretacją, ale może nie będę go wskazywał, albowiem jest to jedna z hagad, które traktowane są jak świętość wśród całej szurskiej, a udającej szczere zainteresowanie historią, populacji. Nikt nie zadaje pytań – dlaczego akurat najazd arabski na Indie przyniósł taki ciekawy efekt, a inne najazdy nie? Co takiego skłoniło Arabów do zapoznawania się z językiem i tekstami Indii? Przecież w innych miejscach, gdzie tylko się zjawiali zaczynali od palenia bibliotek, likwidowania wszelkich zapisów przeszłości, pozostawiając miejscowym ludom tylko Koran. Dlaczego Mongołowie, którzy zaatakowali Europę nie przenieśli do siebie żadnych cennych zdobyczy intelektualnych? Bo byli prymitywni – odpowie szef jednej grupy szurów. – Nieprawda – zawoła kierownik drugiej – to Europa była prymitywna! I w ten sposób zaczyna się poważna dyskusja o historii, jakich wiele toczy się w sieci i poza nią. Ludkowie zaś, których te sprawy obchodzą o tyle, o ile słuchają tego i kiwają głowami udając, że cokolwiek rozumieją.

Musimy zadać sobie takie oto pytanie – ile dokumentów handlowych należało sporządzić w tym indyjskim zapisie, co go do Europy przynieśli Arabowie, żeby on się utrwalił tak silnie, że nawet jak zabrakło Arabów i kontaktów z Indiami, to pozostał niezmieniony? Nikt przecież nie wierzy w to, że cyfry zwane arabskimi utrwaliły się w średniowiecznej Europie ponieważ kilku matematyków zabawiało się nimi w wąskim kręgu znajomych, proponując im rozwiązanie tak zwanych problemów matematycznych. No dobra, pewnie kilka osób w to wierzy, ale przypomnę, że mówimy o Europie, w której pisać, czytać i rachować umieją nieliczni. Ci nieliczni w dodatku podzieleni są na frakcje zwalczające się wzajemnie bez cienia litości i wyrywające sobie z rąk różne wartościowe przedmioty.

No dobra, dość drwin. W mojej ocenie jasne jest, że cała ta gawęda służyć ma temu, by zasłonić fakt najbardziej istotny, który położył się cieniem na całej historii zachodniego świata – ścisłe, handlowe i polityczne,  a także dynastyczne kontakty z Indiami. W Europie, w okolicznościach całkowicie nieznanych, o których możemy domniemywać jedynie, pojawiły się cyfry arabskie, pochodzące z Indii, którymi zapisywano – wszystkie jak mniemam – transakcje handlowe. Oczywiście tam, gdzie takie zapisy były konieczne, bo nie wszędzie były. Ludzie bowiem, w świecie zachodnim posługiwali się w relacjach handlowych i przy zawieraniu umów słowem, które miało swoją wagę. Przyszedł jednak czas, że zostało zakwestionowane, a stało się to na obszarach, które – po pierwsze – znalazły się pod wpływem herezji, jak Okcytania, albo zakwestionowały swobodny przepływ towarów i usług budując szereg barier w obrębie bardzo niewielkich obszarów – jak Italia, będąca pod silnym wpływem Arabów i herezji. Co mogło skłonić organizacje w Italii do budowy takich barier? Wydaje mi się, choć pewien nie jestem, że wielkie nasycenie rynku wszelkim dobrem, tak wytwarzanym na miejscu, jak i eksportowanym z odległych krain. Wymiana występujących w obfitości dóbr, nie powoduje bynajmniej, że ludzie się mniej do nich przywiązują. Jest dokładnie na odwrót przywiązują się bardziej i jeszcze więcej uwagi zwracają na okoliczności i warunki wymiany. Potrzebny jest więc zapis, który ułatwi te relacje i zapewni bezpieczeństwo kontrahentom. Ten zapis musi – nie ma wyjścia, albowiem mówimy o zaufaniu w handlu, które ma różne zaskakujące i nieracjonalne, a czasem metafizyczne podłoża – pochodzić z tego samego obszaru, co najważniejsze dobra znajdujące się w obrocie. Nie ma mowy, by Europa została odcięta od kontaktów z Indiami przez arabskie pośrednictwo, wtedy bowiem nie byłoby mowy o handlu w ogóle. Mielibyśmy do czynienia z jawnym wymuszeniem. To zaś nie spowodowałoby, że notacja cyfr pochodząca z Indii przyjęłaby się w Europie. Zostałaby odrzucona.

Powtórzę teraz pytanie – ile dokumentów handlowych zostało sporządzonych systemem hinduskim, zwanym arabskim – że utrwalił się on tak silnie? Utrwalanie bowiem – chyba nikt nie zaprzeczy – polega na ciągłym powtarzaniu. Indie zaś – wrócę do poprzedniego wątku – były do epoki nowożytnej wielkim marzeniem kupców z Europy, którzy wyruszali na morza, by znaleźć do nich drogę. Motywacja była prosta – trzeba ominąć pośrednika, czyli Turków, którzy są w zmowie z niektórymi europejskimi potęgami i wykluczają inne. Skąd w ogóle wziął się ten pomysł – odnalezienie drogi do Indii? Był on wielkim snem Europejczyków, którzy nigdy nie pogodzili się z tym, że odcięci zostali od tej wielkiej obfitości, jaką był indyjski rynek, zasilający wszystkie rynki Europy.

Pora na kolejne pytanie – gdzie się podziały wszystkie dokumenty, w których zapisywano transakcje handlowe za pomocą notacji indyjskiej? Bo nie wierzymy, że to arabscy menedżerowie narzucili całej Europie ten system, prawda? On musiał zostać przyjęty dobrowolnie i z entuzjazmem. Inaczej nie pozostałby z nami do dziś. No, ale nie widzimy tych tysięcy notacji, które utrwaliły zapis, dlaczego?

Porzućmy teraz te rozważania i zastanówmy się dlaczego Indie kojarzą nam się z barbarią i egzotyką pełną grozy, ale także uwodzicielskiego piękna. Otóż dlatego, że cała historia Indii, została przejęta przez Brytyjczyków i napisana na nowo przez nich, na użytek wszystkich białych na całym świecie. Jak wiemy prawie nie ma tekstów dotyczących historii średniowiecznych Indii. To nie znaczy, że ich nigdy nie było. W pewnym momencie zostały zniszczone albo ukryte. W którym?

Powiem teraz z czym Indie kojarzą mi się osobiście i jak widzę schemat, na którym oparte jest lub było życie w Indiach. Myślę, że była to piramidalna struktura silnie wyspecjalizowanych organizacji, w tym niejawnych, które decydowały o obrocie towarów bardzo potrzebnych wszystkim i wytwarzanych w nadmiarze. Popyt i podarz były regulowane umowami, ale także faktami dokonanymi. To moje przypuszczenie, być może trochę dziecinne, ale myślę, że intuicję mam dobrą. Nie po to powstała w Indiach sekta zawodowych dusicieli, żeby się zabawiać mordowaniem niewinnych, ale po to, by spędzić sen z powiek menedżerom jakiejś istotnej branży, uwikłanym w dziwne praktyki religijne lub związanym jakimiś umowami, które komuś tam przeszkadzały. Otwarte wystąpienie przeciwko nim być może nie wchodziło w grę, a sprawę trzeba było załatwić. To, jak podkreślam, przypuszczenie nieco powierzchowne, ale sądzę, że ilość organizacji religijnych, handlowych, tajnych, jawnych, służyła temu, by regulować sprawy w obrocie towarami na lokalne i odległe rynki. Nie wiemy, jacy przybysze z Indii pojawiali się w średniowiecznej Europie, nie wiemy jakie organizacje reprezentowali i jakie, poza handlowymi, misje realizowali w Italii i nad Zatoką Lwią. Wszystko to przepadło, a dziś żaden Europejczyk, ze szczególnym wskazaniem na Polaków, którzy poza idiotycznymi aspiracjami intelektualnymi sprowadzającymi ich raz za razem na manowce, nie myśli o Indiach inaczej, jak w kategoriach egzotycznych dziwactw.

Co innego Rosja. Wielki pustynny obszar, zawładnięty w średniowieczu przez Mongołów, jak przypuszczamy w tym celu, by eksport towarów z Indii, zastąpić eksportem z Chin, gdzie nic nie rośnie i hulają huraganowe wiatry. Taka Rosja uznawana jest przez Europejczyków za partnera i kraj cywilizowany, należący poniekąd do zachodu. Na pewno poprzez aspiracje swoich elit. Co bardziej bystrzy obserwatorzy piszą jednak, że ta Rosja pozostawała pod wpływem Mongołów i dlatego nie do końca można mówić o tym, że się ucywilizowała. No dobrze, ale skoro część osób tak twierdzi, może warto sprawdzić co takiego Europa otrzymywała z Rosji, że podnieca się jej duchową i cywilizacyjną głębią. Uwaga zaczynam myśleć….Myślę….ciągle myślę….Nic nie przychodzi mi do głowy…Może wy spróbujecie? Co takiego Europa otrzymała od Rosji – bo z Indii za pośrednictwem Arabów dostała cyfry – że dziś wielu przywódców, ale także zwykłych ludzi uważa Rosję za odrębną cywilizację? Kurczę, jak to możliwe, że nie mam żadnych pomysłów. Przecież nie może chodzić o gaz, bo ten użytkujemy od niedawna stosunkowo. No, ale co było wcześniej? Okay, wszyscy wiemy o co chodzi. Rosja wpuściła Kupców z Europy na dawny, zajęty przez Mongołów i Chińczyków teren i pozwoliła im tam handlować. Sami nie mogli się tam pojawić, albowiem stosunki panujące w Rosji były upiorne i handel możliwy był wtedy jedynie, kiedy opłacano wielkie haracze. Czy to aby na pewno prawda? Dla wielu tak, albowiem wielu ludzi wierzy w autonomiczność władzy w Rosji. My zaś widzimy, że panujące tam warunki to po prostu chorobliwie uproszczone relacje handlowe przeniesione ze średniowiecznych Indii. Wszystkim rządzi sekta dusicieli, którzy się bynajmniej nie kryją, jak w Indiach. Wszystko odbywa się jawnie i na oczach. W Rosji dusi się władców, wpływowych duchownych, bogatych kupców. Skrytobójstwa są aranżowane i nadaje im się pozory jawności, a nawet ubiera w kostium spraw honorowych. Mam na myśli pojedynki pomiędzy oficerami w armii cesarskiej, które prowadzą do likwidacji niewygodnych osób. Poza dworem, a później komitetem centralnym partii komunistycznej, składającym się w sporej część z sekty dusicieli, w Rosji nie ma nic. No, może przesadziłem, są przedstawiciele organizacji zagranicznych, państw, banków i producentów, ale handel, w odróżnieniu od eksportu i obrotu w średniowiecznych Indiach jest fikcją. Tak też jest traktowany, co było do okazania w czasie trwającej wojny. Większość firm opuściła Rosję, albowiem dostała takie polecenie. Żeby indyjskie firmy porzuciły Europę w XIII wieku trzeba było serii najazdów mongolskich odcinających kontynent od dostaw z Indii. Tu wystarczył brief. Niektórzy zostali, ale to oznacza tyle tylko, że zatrudnieni tam menedżerowie należą do półjawnej sekty dusicieli. Tylko niektórzy Rosjanie zdają sobie sprawę z tego, w jakiej sytuacji się znajdują, ale ci akurat milczą. Osoby zabierające głos lub po prostu w jakikolwiek sposób czynne w Rosji, każdym swoim zdaniem, grymasem i gestem zdradzają przynależność do sekty dusicieli. I teraz zastanówcie się co by się stało, gdyby w Indiach ta sekta nie była głęboko zakonspirowana? Konkurencja wycięłaby ich w najbardziej okrutny sposób. Czy podobnie będzie w Rosji? Nie wiem. Na razie widzimy, że stosuneczki panujące w sekcie, przenoszą się na sam dół społeczeństwa, które jest tak samo, a może bardziej niewolnicze, jak w średniowiecznych Indiach. Jedyne co interesuje Rosjan to naśladowanie swoich patronów dusicieli. Ci zaś – przypomnę – wcale się ze swoją misją nie kryją. Mamy więc w tym zachowaniu to, co niektórzy ludzie na okupowanych terenach nazywają demonizmem. To znaczy otwarte łamanie wszystkich umów zawieranych poza kręgiem zafascynowanym metodami sekty dusicieli. Jeśli za prawdę przyjmiemy to, co napisałem wyżej – dusiciele w Indiach służyli do dyscyplinowania rynku obfitego w towary i przez to musieli działać tajnie – okaże się, że Rosjanie, naśladując jawnie rządzącą nimi kastę, o tym samym modus operandi muszą działać w obszarze gdzie wymiana jest fikcją. I dowody tego mamy. Koronnym potwierdzeniem jest stale obecne w Rosji złodziejstwo. Istnieje ono także na terenach okupowanych, ale tam ubarwione jest jawnym bestialstwem. Oczywiście, można to wszystko odczarować i sprowadzić do prostej degeneracji młodych ludzi, którzy stosunki z grupy rówieśniczej przenoszą na szerszy obszar i zachowują się tak, by maksymalnie upokorzyć i zdewastować życie istot, które znalazły się pod ich wpływem. Dobrze jednak wiemy, że nie będzie to do końca prawda.

I popatrzmy teraz na czynnych w Polsce wielbicieli Moskwy. Czy oni w ogóle cokolwiek rozumieją? Czy poseł Braun, tak przecież błyskotliwy i dociekliwy, kuma – pardon – jakąś czaczę? Nie. On, razem z Sykulskim i Sumlińskim, a także żywiołkami pomniejszego, moskiewskiego płazu, coś jedynie przeczuwa. Nie rozumie jednak rzeczy najważniejszej. Tego mianowicie, że podpisał pakt z wielką fikcją. Ta zaś, by ocalić wyobrażenie o sobie, bo realnie wszak nie istnieje – jest tylko grupa jawnych dusicieli – musi zaprzeczać wszystkim zasadom i umowom. I w dodatku czynić to jawnie. I tym się właśnie współczesna Rosja różni od średniowiecznych Indii. W pewnym momencie Rosja będzie musiała zaprzeczyć także gwarancjom, których jej udzielono, to zaś oznacza, że dusiciele najpierw rzucą się na Niemców i Francuzów. Inaczej po prostu znikną. Nie będzie ich. Wróćmy jeszcze na chwilę do Indii, tam piramidalne lojalności i zobowiązania były tak ciężkie, że trzeba je było regulować i zmieniać za pomocą organizacji niejawnych. Tu są one tak lekkie, że zaprzeczają istnieniu nie tylko siebie samych, ale wszystkiemu poza zaprzaństwem. To zaś podniesione jest do rangi dogmatu. Czy taką sytuację odnajdujemy jeszcze w jakichś strukturach społecznych? Należałoby popytać etnologów. Coś mi świta, że gdzieś na wschodnim wybrzeżu Afryki żył lud, który za punkt honoru brał strzelanie bezbronnym ludziom w plecy. Nie mogę tego potwierdzić, nie jestem etnologiem.

O relacjach Europy z Indiami w dawnych czasach poczytacie sobie tutaj:

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-ii/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-i-2/

A o samych Indiach tutaj:

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/wielki-zywoplot-indyjski/

  7 komentarzy do “Cywilizacja Rosji i egzotyka Indii czyli pielęgnowanie złudzeń”

  1. „strzelanie bezbronnym ludziom w plecy” – to jeden z elementów terroru. Oni to robią na rozkaz: zastraszyć, przekonać, że musisz się całkowicie podporządkować, od tej chwili to my jesteśmy panami życia i śmierci. To jest robione na zimno. Rozkazy mają też stworzyć brudną wspólnotę. 

  2. Robiliby to i bez rozkazu. To jest przymus kulturowy lub raczej antykulturowy

  3. Nie kryją się z tym specjalnie, bo chodzi o wymuszenie ustępstw. Rosja ma budzić grozę.

  4. Ten element też ma na to wpływ. Przypomniała mi się rewolucja kulturalna w Chinach. Tam też terror budował brudną wspólnotę, podobnie było z bolszewikami, po czymś takim nie ma się możliwości wycofania, trzeba brnąć dalej, tym bardziej, że jest przyzwolenie i poczucie bezkarności.

  5. „…z Chin, w których nic nie rośnie…” no tak, jedwabnik pełza. A poważnie mówiąc, cyfry europejskie bardziej przypominają jakiś wariant indyjski niż arabski. Ciekawe dlaczego przejęcie systemu dziesiętnego nie nastąpiło wcześniej, w czasach hellenistycznych albo we wczesnym średniowieczu, za pośrednictwem Perskim. Sasanidzi mięli dobrych księgowych. Zapewne była też wymiana handlowa.

  6. tak w nawiązaniu to cywilizacja ZSRR  to był terror brudnej wspólnoty, terror masowo produkujący sierotki,  terror nie poprzestał i dewastował kolejne pokolenia

    no i mamy efekty

  7. Może nie było żadnej uniwersalnej organizacji, która by podjęła taką decyzję

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)