sierpień 152021
 

Prawica w Polsce i na świecie, to taka grupa ludzi, która została powołana do życia i aktywności przez siły postępu, aby te mogły wyraźniej wskazywać łatwego do pokonania wroga. To się trochę zmienia, ale tylko trochę. Czym zajmuje się prawica? W zasadzie wyłącznie składaniem deklaracji. Jeśli już włączy jakiś bieg, to przeważnie jest to bieg wsteczny. Jeśli wykonuje jakieś ruchy to zwykle jest to tupanie w miejscu. Jej zadaniem jest gromadzenie się wokół wyrazistych bardzo symboli, także religijnych i deklarowanie obrony tychże po sam grób. Pisaliśmy o tym nie raz – prawica jest odwodem służącym siłom postępu do montowania prowokacji.

Czytałem wczoraj artykuł Jacka Bartyzela poświęcony człowiekowi nazwiskiem Charles Maurras. Był to jeden z filarów francuskiej prawicy, postać, która – takie wrażenie odniosłem – jest dla Bartyzela jakimś wzorem. Kim był ten Maurras? Wraz z Leonem Daudet został obarczony odpowiedzialnością za zamach na Jeana Jauresa, który de facto rozpoczął I wojnę. Obaj panowie zostali moralnymi sprawcami tej zbrodni, choć nie znali ani zamachowca, ani nie podejrzewali, że ich prasowa aktywność może się tak właśnie skończyć. Było prawie tak samo, jak przy zamachu na Narutowicza. Tyle, że we Francji tych zamachów, w których wskazywano moralnego sprawcę i oczyszczano sprawcę faktycznego było znacznie więcej.

Czy to czegoś nauczyło wymienionych wyżej panów? Oczywiście, że nie. Byli bowiem bardzo przywiązani do symboli i deklaracji, które uważali za prawdę objawioną. Maurras chciał nawet poprawiać Ewangelię i nazywał jej autorów czterema ciemnymi żydami. Wierzył zdaje się w gallikanizm, ale Bartyzel pisze o jego niezłomnej postawie moralnej i przykładnym życiu. Obaj też oczywiście poparli rząd Vichy, a Maurras został wcześniej, jeszcze przed wojną obłożony anatemą przez papieża Piusa XI. Poddaję to pod rozwagę wszystkim. Szczególnie, że anatema została zeń zdjęta przez kolejnego papieża Piusa XII. Bartyzel pisze o tym z powagą i przejęciem, jakby chciał powiedzieć – widzicie, jednak prawda zwyciężyła. Pisałem to już wielokrotnie, gdybym nie musiał tego czasami robić, nie czytałbym tekstów prof. Bartyzela, albowiem są one nacechowane bardzo nieszczerymi i naciąganymi emocjami. Takimi, które nie występują w normalnych relacjach między ludźmi, ale stanowią czasami pewien zastępnik, kiedy nie ma rzeczywistych emocji. No, ale jest Jacek Bartyzel jednym w Polsce autorem poruszającym kwestie hiszpańskie i francuskie z przełomu wieków XIX i XX. Za co należy go pochwalić. Wróćmy do tych papieży. Moim zdaniem, być może błędnym, postawa kolejnych następców św. Piotra wobec postaci takiej jak Maurras, świadczy nie o nim, a o nich. Myślę, że Pius XI był człowiekiem o wiele mniej emocjonalnym niż jego następca. Był też człowiekiem władzy, a nie komunikacji, że sobie tu pozwolę na taki ekstrawagancki wyskok. Chciał ustawić środowiska francuskiej prawicy, tak jak chciał ustawić kardynała Sapiehę. Maurras jednak nie pozwolił się ustawić, albowiem kosmos jego pojęć był spójny i wydawało się, że działał bez zarzutu. Planety wirowały wokół wielkich gwiazd, a w całej przestrzeni rozbrzmiewała muzyka sfer. Oczywiście szydzę, albowiem trudno odnaleźć w całym świecie bardziej załgane polityczne kliki niż te, działające pod błękitnym niebem słodkiej Francji. Myślę, że nawet ludzie radzieccy im nie dorównują.

Maurras i Daudet wierzyli w monarchię. I to jest doprawdy przedziwne. Wierzyli w monarchię bez sakry, albowiem tę traktowali instrumentalnie, jako gadżet podnoszący znaczenie samego systemu. Co prawda Maurras zarzekał się, że to nieprawda, a Pius XI potraktował go niesprawiedliwie, ale dla nas nie ma to wielkiego znaczenia. Interesuje nas bowiem pewien istotny moment w życiu Maurrasa. Oto po wojnie, został on skazany na więzienie dożywotnie, ale zwolniono go po kilku latach ze względu na wiek. Wyrzucono go także z akademii. Ten moment w życiu Maurrasa, (zdaje się, że to nazwisko można przetłumaczyć jako Maur, mówię Wam, oszaleć można od tych wciskających się wszędzie nachalnych odniesień do XIII wieku, a do tego jeszcze facet pochodził z Prowansji) jest dla mnie stokroć ważniejszy niż cała afera z Dreyfusem, której Maurras był bohaterem. Jest to także ważniejsze niż jego zaangażowanie w przejęcie przez prawicę całej symboliki Joanny d’Arc, bo to był przecież czas, kiedy toczył się i zakończył proces kanonizacyjny i trudno przypuszczać, żeby papież Pius XI nie zauważył aktywności Maurrasa na tym polu. Dlaczego ta akademia jest tak ważna? Ze względu na to iż już za życia Maurrasa siły postępu montowały nową całkiem prawicę, czego on sam, ani jego kolega Daudet nie zauważyli, choć powinni. Popatrzcie jak to się wszystko dziwnie plecie. Oto rodzina Daudet, ojciec pisarz, matka poetka. Ten ojciec sercem i duszą związany jest z Południem. Jego rzewne opowiastki podkreślają więzy łączące dawne aragońskie lenna z Paryżem, choć sam Paryż, ma to, delikatnie mówiąc, w nosie. W książkach tych jest sporo wątków mauretańskich, ale o świętych wspomina się rzadko. Nie pasują oni do narracji. Ktoś powie, że naciągam, żeby sprzedać więcej książek. A Bartyzel to nie naciąga? Idźmy dalej i patrzmy jak się to pięknie układa. Przyjaciel pochodzącego z Prowansji, prawicowego działacza o nazwisku Maurras – Maur – ma brata imieniem Lucien. Ten Lucien jest bardzo sercowym przyjacielem znanego nam wszystkim poety, dramaturga i reżysera teatralnego Jeana Cocteau. Pan ten rozpoczął swoją burzliwą karierę od tomiku pretensjonalnych wierszy, który zatytułował Lampa Alladyna. W środowisku paryskich poetów i artystów miał ksywę frywolny książę, a mógł ją mieć tylko dlatego, że w tamtych czasach nie było jeszcze HIV. Tak więc brat prawicowego publicysty Leona Daudeta, syn znanego pisarza Alphonsa Daudeta, opiewającego w swoich utworach piękno Południa, żyje w burzliwym związku z Jeanem Cocteau. Panowie ci spędzają czas na różnych rozrywkach, z których najważniejsze jest palenie opium.

Kiedy wybucha wojna, Jean Cocteau, który dziś nikogo już nie obchodzi, ale kiedyś był pewnym wyraźnym dość symbolem, jego wrażliwość zaś i inteligencja uchodziły za wzór, staje się gorącym zwolennikiem Adolfa Hitlera, większym niż prawicowy strateg Maurras i brat Luciena, kochanka Cocteau – Leon. Wszystko przez to, że znał on wielu niemieckich artystów, na przykład Arno Brekera i tenże Breker wyjaśnił Jeanowi Cocteau, że pan Hitler to pacyfista kochający sztukę. No i Jean mu uwierzył. Okay, okay, źli ludzie zapewne zaczną sugerować, że Cocteau dostał po prostu wagon tego opium, w zamian za firmowanie poczynań Niemców we Francji. Trzeba być bowiem naprawdę na wielkim haju, żeby nie zauważyć defilady stalowych hełmów w Paryżu i nie usłyszeć tych wszystkich wystrzałów. Cocteau uważany był za działacza prawicowego i prawicowego ideologa, organizował w Paryżu jakieś party, na których spotykali się artyści z Niemiec i Francji, przychodzili tam także urzędnicy i agenci, a wszystko było szeroko nagłaśniane. Myślicie, że ktoś posadził potem Jeana Cocteau do więzienia? A skąd. Wytoczono mu proces, ale został uniewinniony, zupełnie jak zabójca Jauresa. Przyjęto go też do akademii, z której wyrzucono właśnie Maurrasa. I to jest ten moment, którego pojąć nie potrafi ani polska, ani żadna inna prawica. Pisałem już o tym, ale jeszcze powtórzę – pamiętam jak dziś siebie, kilkuletniego chłopca, jak siedzę przed małym, czarno-białym telewizorem wraz z moją babcią Walerią, półanalfabetką, i oglądamy surrealistyczny film w reżyserii Cocteau zatytułowany Orfeusz. Milczymy, bo nic nie rozumiemy. Ten film to czysty surrealizm, ale także zmyłka. Bo to ja i babcia Waleria byliśmy wtedy czystym surrealizmem, nie rozumiejąc, że partia komunistyczna puszcza nam właśnie dzieło kryptowaszystowskiego, francuskiego geja, który ma ważną misję do spełnienia w świecie ludzi pracy.

Na koniec najlepsze. Od 1937 roku Cocetau był związany węzłem silniejszym niż śmierć z popularnym po wojnie aktorem Jeanem Marais. Bożyszczem wielu kobiet, w tym mojej świętej pamięci matki, która go uwielbiała prawie tak samo jak Gerarda Philipa. Otóż Jean Marais to tak naprawdę Jean Alfred Villain-Marais, jak twierdzą niektórzy krewny człowieka, który zastrzelił Jauresa 31 lipca 1914 roku – Raoula Villain ( co można z kolei przetłumaczyć, jak złoczyńca). Jeśli ktoś, widząc to wszystko, twierdzi, że Boga nie ma, powinien się trochę nad sobą zastanowić. Powinien też, jak najszybciej, zmienić narzędzia optyczne, którymi posługuje się przy analizowaniu kwestii politycznych. Marais był dla Francji czymś więcej niż Szukszyn dla Rosji radzieckiej, choć przecież podczas okupacji wystawiał, jak gdyby nigdy nic, sztukę Racina, o oczywistej wymowie politycznej, opisującą trudne relacje pomiędzy Neronem, a jego przyrodnim bratem Brytanikiem. Sztuka nosi taki właśnie tytuł – Britannicus. Cocetau, (o matko, nie mogę!) obsadził też swojego pupila w roli Galahada, w reżyserowanej przez siebie sztuce o rycerzach okrągłego stołu. Francuski docent wiki zaś pisze wprost, że spotkanie z Cocteau było dla młodego Jeana niczym odnalezienie Świętego Graala. Nie wiem doprawdy co powiedzieć autorom takim jak Górny i Terlikowski, którzy te wszystkie bajania traktują jak prawdy objawione, a Górny napisał nawet książkę o Graalu, że niby go znalazł. Każdy kto czytał już II tom Kredytu i wojny, wszystko rozumie. Ja zaś mogę powiedzieć tylko jedno – porzućcie te rzekomo uwodzicielskie brednie. Jeśli już chcecie ekscytować się jakimiś legendami, przypomnijcie sobie Martę z Betanii, która, według prowansalskiej legendy zamieszkała u ujścia Rodanu i tam obłaskawiła strasznego smoka imieniem Tarasque. Jej brat Łazarz zaś, którego Chrystus wskrzesił, miał zostać biskupem Marsylii. Że co? Że to nieprawda? A historia o Galahadzie to według Was prawda?

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-i-2/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-ii/

  15 komentarzy do “Czego nie rozumie polska prawica”

  1. postaci rzucane na odcinek /cytuję za Pink Panther/

    a jeszcze niezłe było lansowanie takiej grubej baby co to miała w Paryżu salon i dyktowała opinii publicznej co jest artystyczne a co nie …. chyba Simone  Beavouir /nie pamiętam jak się pisze jej nazwisko/

    w dwóch filmach ją pokazano w filmie o Modiglianim i  w filmie pt 'O północy w Paryżu’ , ten drugi  film , takiego amerykańskiego deprawatora /u niego zawsze deprawacja komediowa/.

    polecam obejrzeć na cda

  2. Reżyser Woody Allen – przepraszam nie zamieściłam nazwiska

  3. Słoń to ujął lepiej. 11 mln wyświetleń:    https://youtu.be/R1m8NOVmalk

    Przypominają mi się lata 90-te i jeszcze aktywny Komitet Obywatelski Solidarność, już bez wspierających tłumów. A co się stało z tymi setkami aktywnych ludzi przychodzących bezinteresownie? Podobno rozpędził ich skutecznie jeden aktywista, niby wspierający nurty prawicowe, a w rzeczywistości czlowiek Unii Wolności. Robił to mimochodem, szorstko, nie zakazywał, ale zniechęcał jak mógł. Nie wytrzymały tego najbardziej wytrwałe społeczniczki i został sam – klucznik lokalu plus paru innych agentów, którzy mogli wtedy spokojnie coś dalej knuć.

    Jeśli w ogóle możliwe jest zaistnieć to trzeba mieć nerwy i inne narządy ze stali i najwyższą determinację, żeby nie dać się zmieść z maty.

  4. Adaptacja literatury francuskiej dla polskiego czytelnika odbywa się poprzez przyznawanie „nagrody Goncourtów polski wybór” na targach książki w październiku w Krakowie. Jurorami są studenci filologii romańskiej

     

    https://youtu.be/skhd-5GlWag

     

    Laureatów wybiera się spośród listy autorów przedłożonej przez francuską Akademię Goncourtów.

     

    W ostatnich latach polscy studenci w polskiej edycji przyznali tę najważniejszą nagrodę literacką przyznawaną nad Sekwaną autorom za obłęd, brak logiki i destrukcję

     

    https://dzieje.pl/kultura-i-sztuka/pauline-delabroy-allard-laureatka-nagrody-lista-goncourtow-polski-wybor-2018

     

    Członkami francuskiej Akademii Goncourtów są prostytutki, masoni, żydzi, imigranci. Przyznają oni nagrodę uznawaną za nr 1 w dziedzinie francuskiej literatury

     

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Virginie_Despentes

     

    Gospodarz jest roszczeniowy, żeby nie powiedzieć – naiwny, jeśli zadaje pytanie, dlaczego takie, a nie inne tematy są poruszane w literaturze i są przedmiotem badań naukowych.

  5. Masakra. Zwłaszcza inne utwory.

  6. Jestem z pokolenia, które wyrażało problemy egzystencjalne, ogólnoludzkie albo wręcz ogólnoświatowe w inny sposób.

    https://m.youtube.com/watch?v=kLKxB7tIxds

    Mam kontakt z młodzieżą, ale nie wiedziałem, że jest aż tak źle.

  7. Było wiele grubych bab co miały salony. Myślę, że niebawem skasują internet. Za daleko zaszliśmy

  8. No właśnie . Masakra. Kolega po wysłuchaniu zupełnie na poważnie zapytał, czy to jest legalne 🙂  Ale akurat w tym jest ładunek emocji taki, że sam siebie pytam czy jest to sojusznik, mimo wielu obcych mi elementów, czy wróg. I czy pcha go talent, ludzkie potrzeby odbiorców, bo bez nich by nie istniał, czy coś znacznie gorszego.

    I jaki ma wpływ na układ sił, te miliony odsłon. Czy tylko dezintegracja, upadek kultury, czy jednak przez wulgarny krzyk do opamiętania? Bez ustawki i służb za plecami ?

    Bo na scenie bal nakręcanych androidów.

  9. To chyba oczywiste, że na 11 milionów odsłon czegoś takiego ktoś musiał wyrazić zgodę, gdy jednocześnie Tomasz Sommer ma zdemonetyzowany kolejny kanał.

    To znaczy również, że młodzież ma taki gust i to się podoba, a my jesteśmy wapniakami, XIX wiek.

     

    Ten koleś powtarza hasło, że zdrowie jest najważniejsze, co zdradza proweniencję jego mecenasów

     

    https://m.youtube.com/watch?v=LyCcQ2RGIeE

  10. Dzisiaj jest Święto Matki Bożej – upadł Kabul i Tel-Aviv. Dobre i to, chociaż apetyty są większe.

    Moim zdaniem dobrą robotę wykonuje minister Czarnek i pani kurator oświaty z Krakowa. Dla młodzieży trzeba organizować pogadanki umoralniające, a starszych można by przy okazji zainteresować historią.

     

    Czego nie rozumie polska prawica, to ta pani wytłumaczy:

     

    https://m.youtube.com/watch?v=Bv6kkKp6iwg

     

    Ja to puszczam swoim dzieciom w czasie posiłków, żeby pewne podstawowe tematy  mieć omówione i wyjaśnione.

  11. Ideowiec czyli zwykły demagog

    AWANGARDA PAŃSTWA  NARODOWEGO, 1938

    Maurras będący zdecydowanym ateuszem zgodnie z opinią Kongregacji, nie tylko w dziełach swych dopuszczał się bluźnierstw, lecz system jego filozofii politycznej oparty jest w wielu szczegółach o zasady sprzeczne z Objawieniem.

    Wskutek tej oceny Ojciec św. Benedykt XV podpisał dekret potępiający, z uwagi jednak na toczącą się wówczas wojnę światową go nie opublikował. Dekret ten ogłoszono dopiero pod koniec roku 1926.

    Potępieniu uległa znaczna większość dzieł Maurrasa, dziennik Action Française oraz sama organizacja, przy czym za błędy zasadnicze uznano następujące:

    1. Według Maurrasa wartość religii i Kościoła istnieje jedynie jako środek i narzędzie polityczne w celu utrzymania ładu społecznego.

    2. Maurras w badaniach swych pomija Boga i absolutną prawdę.

    3. Nie uznaje nadprzyrodzonego celu ostatecznego i wskutek tego mylne są jego wnioski o dobru publicznym .

    4. Głosi sprzeczne z zasadami katolicyzmu tezy o wszechwładzy czystego rozumu w ocenie dobra i zła.

  12. Kanonizując Św. Joannę w 1920 roku papież Benedykt XV pogroził palcem Akcji Francuskiej, aby nie próbowała umniejszyć roli sakry w ruchu monarchicznym.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.