marzec 272018
 

Zmieniłem wczoraj wieczorem taktykę, zrobiłem to umieszczając dodatkowy tekst o książkach, które pojawią się dziś w sklepie. Myślę, że ten wczorajszy, wieczorny tekst powinni przeczytać wszyscy. Wspomniałem w nim o mojej nowej, malutkiej książce pod tytułem „Żydzi i imperia” i zadałem nawet zagadkę związaną z jedną z postaci, która się w niej pojawia. Zagadka była filmowa, można ją jeszcze zobaczyć, w tekście jest link. Pierwszym, który ją rozwiązał był parasol, a druga osoba, która wpadła na to, że chodzi o Jeana Lafitte podpisuje się nickiem Matka Scypiona. Obydwie te osoby dostaną książkę w prezencie. Kiedy tak pisałem o Jeanie Lafitte, o jego zafałszowanym życiorysie, oraz o sugestiach, pojawiających się coraz nachalniej, że był on Żydem, który musiał ukrywać swoją prawdziwą tożsamość, myśli moje poszybowały nagle w kierunku dla mnie samego zaskakującym. Lafitte, jak pamiętacie, był bandziorem grubego kalibru, piratem, przemytnikiem, parał się kowalstwem, czyli tak naprawdę robił nie wiadomo co, być może produkował amunicję, a być może kajdany dla niewolników, które sprzedawał na południu Stanów i na Karaibach. No, a jeśli na Karaibach, to pewnie też na Jamajce i na wyspie Barbados, co oznacza, że nie brzydził się wcale funciakami z wizerunkiem króla Jerzego. Jeśli taki spryciarz jak Andrew Jackson zdecydował się na współpracę z Lafittem, to być może stworzyła się z tego pewna metoda – metoda sprawowania władzy i metoda komunikacji z sojusznikami i przeciwnikami. Metoda oparta na zasadzie – my mamy swoich bandytów, którzy penetrują wasz teren, ale waszych na nasz teren nie wpuścimy za nic na świecie. – To się jeszcze okaże – odpowiada druga strona.

Jak pamiętamy gangi irlandzkie w USA, od czasu do czasu przyjmujące nazwę związków zawodowych, albo inne jeszcze dziwniejsze szyldy, służyły Amerykanom do regulowania stosunków z Wielką Brytanią, najważniejszym ich sojusznikiem . A skoro tak było, to należy przypuszczać, że druga strona odpowiedzieć mogła w podobny sposób. W podobny, albo jeszcze bardziej brutalny. Jeśli przypomnimy sobie, że za zjednoczeniem Włoch stała korona, której zależało, po pierwsze na przyczółkach, w zasadzie eksterytorialnych, położonych na półwyspie Apenińskim, takich jak Toskania i Florencja, a także na dużych ilościach taniego robotnika, który da się zapędzić do pracy w kopalniach miedzi w Chile, to coś nam zacznie w głowie świtać. Włosi, którzy emigrowali najpierw, w stuleciu XIX do Ameryki Południowej, w XX wieku zaczęli emigrować do USA i tam dali się poznać jako bezwzględni bandyci. Powstał mit włoskiej, sycylijskiej mafii. To jest sprawa dęta, o czym dobrze wiemy, bo wstawiamy dziś do sklepu książkę, która była przez lata podręcznikiem w amerykańskich szkołach policyjnych, książkę, która nosi tytuł „Życiorys własny przestępcy”, a jej autorem jest Żyd z Wizny nazwiskiem Icek Farberowicz, który podpisywał się ksywą Urke Nachalnik. Książka ta wskazuje jasno, że mafia sycylijska to jest mały pryszcz w porównaniu z mafią z Wizny, Łomży i Białegostoku. Skądś się jednak ten mit sycylijskiej mafii wziął i to jest dziwne, bo wszyscy pamiętają, że najsłynniejszy włoski gangster – Alfonso Caponi, zwany Al Capone nie pochodził z Sycylii tylko gdzieś spod Neapolu. Kariery włoskich mafiozów wyniosła do góry fala nielegalnego alkoholu, przemycanego skąd….? No właśnie….przemycanego z Kanady. Nie tylko jednak, także z Kuby, Jamajki i wyspy Barbados. I co? Jak myślicie, jak to mogło wyglądać? Pewnie podobnie jak podręcznikowa wersja spotkania Lutra z Albrechtem Hohenzollernem. – To mówicie Marcinie, że predystynacja jest ważniejsza niż wolna wola? Coś podobnego, nigdy bym się nie spodziewał. Przekonaliście mnie – rzekł Albrecht Hohenzollern przy kufelku piwa w oberży „Pod złotym prosiakiem” w mieście Wittenberga i postanowił zostać heretykiem. Z Alem Capone pewnie było podobnie, zjawiał się, sam początkowo, a później wysyłał swojego przedstawiciela, do hurtowni alkoholi położonej nieopodal Kingston na Jamajce, gdzie niedawno odkryto groby żydowskich piratów, grabiących hiszpańskie statki i mówił – załadujcie mi chłopcy na tę krypę 600 skrzynek burbona, ale migiem, bo mi się spieszy. No i oni ładowali, a wszystkiemu życzliwie przyglądał się brytyjski policjant i kilku agentów MI5.

Jak pamiętamy działalność agenturalna, żeby miała sens, musi się sama finansować, stąd też te liczne afery, oszustwa finansowe i wielkie przekręty, o których czasem słyszymy. Skala tych zjawisk jest odwrotnie proporcjonalna do siły i bezwładu państwa, w którym one odbywają. Amerykańska demokracja została wystawiona na ciężką próbę w latach dwudziestych i trzydziestych i wyszła z tej próby zwycięsko. Ameryka była co prawda trochę mniej demokratyczna, ale za to bardziej bezpieczna. Co prawda kraj od razu władował się w wielką wojnę, ale coś, jak to mówią, za coś. Mnie dziwi to, że nikt nigdy nie zastanawiał się, jak to mogło się stać, ale paru przygłupów – bo umówmy się – ani Capone, ani nikt z tych szeroko reklamowanych grandziarzy bystrością nie grzeszył, mogło opanować i terroryzować struktury państwowe, urzędnicze i policyjne? W takich momentach zawsze padać powinno pytanie o gwarancje – kto ten stan destabilizacji gwarantował i komu na tym zależało? A także kolejne – czy rzeczywiście chodziło tylko o to, by upłynnić nadwyżki alkoholu zalegające kanadyjskie i jamajskie magazyny? A jeśli już padną te dwa pytania rodzi się natychmiast trzecie – kto pierwszy wpadł na pomysł, że narkotyki są lepsze niż wóda i dlaczego wokół tego tematu oplata się fabuła najsłynniejszej książki o mafii, czyli powieści „Ojciec chrzestny”. Jej główny bohater, a także jego syn, są przeciwni narkotykom i to jest wyraźnie powiedziane. Michael inwestuje w Las Vegas, a wcześniej służył w wojsku i walczył przeciwko Japończykom, co się nie podobało jego ojcu, ale za to bardzo uwodziło czytelników. Michael Corleone to dobry, amerykański patriota, który wskutek uwikłań rodzinnych zajmuje się bandyterką, nie jest jednak takim potworem i bydlakiem jak rodzina Tataglia i jej szef, stary alfons Bruno, który handluje kobietami i narkotykami najwyraźniej zamierzając zrobić z Ameryki piekło na ziemi. Na to ani kongres, ani komisje powołane do zwalczania przestępczości, ani rodzina Corleone nigdy nie pozwolą. I dlatego Tataglia przegra, a z nim ci, którzy do lat próbują destabilizować sytuację w Ameryce i gwałcić jej ideały.

Nie wiem czy oglądaliście ten nowy film o Churchillu. Tam jest zupełnie kapitalna scena, która mówi wszystko o stosunkach pomiędzy USA a Koroną. Winston dzwoni z kibla do Roosevelta i prosi go o przysłanie samolotów, za które rząd GB zapłacił już wcześniej. Na co Roosevelt odpowiada, że nie ma mowy, nie będzie samolotów. On wie, że obiecał, ale są w USA siły, które się nie zgadzają na wydanie tych samolotów. Co to za siły? – Winston, nie możesz się tym aż tak głęboko interesować – mruczy pan prezydent. – Jedyne co mogę dla ciebie zrobić to postawienie tych maszyn na prerii nieopodal granicy, możecie je przeciągnąć na stronę kanadyjską, ale możecie to zrobić tylko zaprzęgami konnymi, nie samochodami…W tym momencie Winston odkłada słuchawkę, kamera odjeżdża, a my widzimy smutnego, starszego pana, który właśnie dostał biegunki i nie może się podnieść z klozetu. Dowiedział się bowiem premier Wielkiej Brytanii, że są w USA siły, dla których pan Hitler jest ważniejszy niż on – Winston Churchill i jego kraj. Wierzcie mi, że oni ćwiczyli to nie pierwszy raz i z całą pewnością nie ostatni i muszą mieć, jak dawniej, jakieś wewnętrzne zabezpieczenia, czynne na terenie USA, które uratują ich w przyszłości przed różnymi wyskokami ich największego sojusznika. Na dziś to tyle, czekam na nakłady, muszę je niestety sam rozładować. Trochę to potrwa.

A oto najnowsze nagranie „u Michała” w księgarni Foto-Mag, tym razem:

Gabriel Maciejewski o książce – Czas Ziemiaństwa. Antologia wspomnień

https://www.youtube.com/watch?v=0ronBf5oH7k

 

poprzednie nagrania: 

O wydawniczych nowościach i kolejnych tomach baśni „Socjalizm i Śmierć”:

https://www.youtube.com/watch?v=D_pzN2U-hsA

O kwartalniku Szkoła Nawigatorów o protestantyzmie:
https://www.youtube.com/watch?v=mPtOH0VMOq0

O filmie Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”:

https://www.youtube.com/watch?v=69RcKACAUZI

O książce Hanny Koschenbahr-Łyskowskiej „Zielone rękawiczki”:

https://www.youtube.com/watch?v=PBIz5asguCA

O Bibliotece Historii Gospodarczej Polski:

https://www.youtube.com/watch?v=8xpy8i8nV6U

  32 komentarze do “Czy Al Capone był agentem Korony?”

  1. hmmmm i jak to się ma do „Dawno temu w Ameryce”?
    To co powszechnie rozumiemy jako wojnę jest tylko jej zbrojnym elementem. Drobnym elementem.

  2. no i film o Bugsym (rewolwerowcu Lanskiego), który to ni z tego ni z owego (chyba po kłótni z dziewczyną, doznał olśnienia) miał wizję zbudowania centrum rozrywki na pustyni w Newadzie. No i realizacja tej wizji uniezależniła „grupę finansującą” od rozrywek kubańskich na rzecz Las Vegas i dała z czasem ładne, czy raczej okrągłe  miliardy dochodu.

  3. Kto w USA,  w czasie II WŚ, przewidywał utratę rozrywek kubańskich?

  4. W polskiej wiki są tylko trzy zdania o Jeanie Lafitte, ale w anglojęzycznej jest dużo więcej i nie ma tam żadnych sugestii – to jest napisane wprost, że był konwertytą :

    In one document, Lafitte claimed to have been born in Bordeaux, France, in 1780 from Sephardic Jewish parents whose Conversos grandmother and mother fled Spain for France in 1765, after his maternal grandfather was put to death by the Inquisition for „Judaizing”.

  5. Masoneria waszyngtońska wykombinowała, aby na Kubie powtórzyć antykatolicka rewolucję meksykańską (1910-17) ,  czy hiszpańską (1934-39).

    W ostateczności dla masońskich antyrzymskich heretyków   lepszą opcją  były na Kubie rządy komuchów niż katolików. Czyli podobnie  jak w przypadku Polski po 1945 r.

  6. Max Bercowicz został w swoim drugim wcieleniu sekretarzem Baileyem.

    Historia, którą ja powoli postaram się odsłonić realizuje nieco inny scenariusz. Zasłużeni gangsterzy dostają do prowadzenia konsulat w pewnym egzotycznym kraju.

    A ten cytat podkreśliłbym wężykiem:

    „mafia sycylijska to jest mały pryszcz w porównaniu z mafią z Wizny, Łomży i Białegostoku”

  7. Mafia z Wizny, Łomży i Białegostoku to nie żadna mafia, ale szacowne instytucje
    w rodzaju Federal Reserve System, World Bank czy International Monetary Fund.

  8. Nie byłbym taki pewny. Chyba mi się udało wyłuskać parę nazwisk i one raczej nie są z Łomży, ale gangsterzy, których wynajmują – jak najbardziej.

  9. Zagatka…dlaczego Bugsy Siegel pojawił sie w Los Angeles (podpowiem… nie dlatego że lubił Hollywood)?

  10. Lafitte, jak pamiętacie, był bandziorem grubego kalibru, piratem, przemytnikiem, parał się kowalstwem, czyli tak naprawdę robił nie wiadomo co, być może produkował amunicję, a być może kajdany dla niewolników, które sprzedawał na południu Stanów i na Karaibach.

    Kowale byli też najlepszymi włamywaczami, znali się na mechanizmach zamkowych. Mam taki przykład z moich okolic z okresu II RP i II wojny światowej. Okradał sklepy na Słowacji księdza Tiso.  Oraz oczywiście bogatych gospodarzy. W nocy się tym parał, a w dzień podkuwał konie i naprawiał pługi.

  11. kasę  ukradzioną mafii  miał odebrać, zdaje się że Bugsy potem kazał złodziejowi szczekać i łazić na czworaka i się łasić – taka kara – a prowadzenie projektu już przekazał Harveyowi Keitlowi – mafia nie miała już do złodzieja  zaufania. A jak było naprawdę?

  12. Koniec pisania co tam się komu zachce –
    Prof. Zybertowicz: „Cyberprzestrzeń jako całość przypomina Dziki Zachód. W którymś momencie trzeba te tereny instytucjonalnie uporządkować”
    MABENA zrobi porządek z blogerstwem, komentatorstwem i trollestwem !

     

    https://wpolityce.pl/polityka/387816-prof-zybertowicz-cyberprzestrzen-jako-calosc-przypomina-dziki-zachod-w-ktoryms-momencie-trzeba-te-tereny-instytucjonalnie-uporzadkowac

  13. OFF: @ HENRIETTA

    Fraza „Deutschland… etc” jest w 3 sonacie Brahmsa. Może zrzynał od Haydna? 🙂

  14. @ Coryllus.

    Brawurowa notka – z moich ulubionych.

  15. Lud wymordował bandytów włoskich, ponieważ sąd przysięgłych bał się wydać sprawiedliwy wyrok na ich stracenie.

    Nowy Orlean 1891. Bogato ilustrowane.

  16. obejrzałam film na cda, Bugsy jechał do Kalifornii aby przygotować dla mafii Lanskego, teren do działania zajęty już przez mafie zarządzana przez Drahmę.

    Wg Lanske`go –  Bugsy miał przez 4 dni wynegocjować u Drahmy ustępstwa . Kalifornijska mafia Drahmy miała się posunąć i zrobić miejsce dla przyjezdnych.

  17. Jeśli chodzi o Dojczland, to przeczytałem przerażający tekst o tym, co jeden pan Fritz napisał o panu prezydencie Słupska, że ten może powtórzyć sukces pana prezydenta Macrona. Obawiam się, Haniu, że tak zwani oni mogą do tego doprowadzić, kiedy PiS stanie się niepotrzebny. Niestety, Pan Bóg w akcie nieskończonej miłości może nam dać takiego króla jako żelazną rózgę nabijaną ćwiekami w ramach spełniania absurdalnych życzeń ludzi. Będzie to kulminacja dziejów III RP.

  18. Zainteresujcie się tym co pisze i mówi Michael Jones (Culture Wars) m.in. o upadku miast.

    On między innymi mówi, jak żydowska elita w Nowym Yorku metodycznie eliminowała katolicką mniejszość tą włoską i tą irlandzką. Jak wykorzystali a następnie rozbili irlandzkie Tammany Hall. Natomiast z Włochów zrobiono bogobojnych kryminalistów i mafiozów, którzy poza kościołem jedyne co potrafią to odstawiać spontaniczne strzelaniny. Gdzieś na YT jest film, który właśnie wykazuje, że większość tych bezwzględnych kryminalistów, którzy w historii zapisali się jako włoska/sycylijska mafia to tak na prawdę byli Żydzi nawet tacy o włosko brzmiących nazwiskach.

    Koncepcja wykorzystywania półświatka jako narzędzia do destabilizacji przeciwnika wydaje się spójna.

    Dla lepszego wizerunku można też zamiast półświatka zorganizować podziemie takie jak Armia Krajowa zarządzane przez jakichś filutów z Londynu. Narodowe Siły Zbrojne musiały być dobrze zorientowane, że nie doprowadzili do połączenia, ale za to też zapłaciły najwyższą cenę jako wyklęci wyklętych ponieważ z nikim nie spółkowali (trudno im coś takiego udowodnić).

    Z Anglikami jest jak z Grekami: „Timeo Danaos et dona ferentes” – „Obawiam się Greków, nawet gdy niosą dary” Wergiliusz

    I Polakom zawsze powinna zapalić się czerwona kontrolka. Zamiast do Londynu powinni na Madagaskar, tam jechać, tam się przegrupować i stamtąd atakować, a Londyńczykom pokazać środkowy palec.

    Podobnie jak mili panowie z Wielkiej Brytanii pomagali organizować się Solidarności w latach 80-tych. Miałem kiedyś taką rozmowę z Anglikiem w pubie w St Albans na ten temat i powiedziałem mu co myślę o tym całym obalaniu komuny, transformacji i Lechu Wałęsie. On za komuny był w Polsce i pomagał gdzieś zdaje się w Gdańsku. Był skonsternowany, że nie jestem entuzjastą tego oswobodzenia Polski na miarę obalenia Berlińskiego Muru. Oprócz picia piwa to są też generatory angielskiej pomysłowości. Oczywiście pub pubowi nierówny, ale ta kultura jest bardzo silna.

    Polscy mężczyźni byliby zdecydowanie bardziej pewni siebie, gdyby mieli do dyspozycji takie puby, ale za to pewnie zapieprzają na dwa etaty albo jak mówi Max Kolonko, jeżdżą po Europie z żarciem w bagażniku.

  19. źle, Anglikom trzeba pokazać dwa palce

  20. Siegel pojechał do Kaliforni aby pilnować trasy narkotykowej która urwała się podczas wojny (dotychczasowa wiodła przez Turcje, Atlantyk) w wyniku działalności U botów. Od zawsze numer 1 artykułem sprzedażowym mafii były narkotyki. Trasa od wojny przebiegała przez Meksyk i granicę z Kalifornią. Kasyno w Las Vegas powstało tak jakby przy okazji (główna pralnia pieniędzy była w kasynach na Kubie). Tę właściwą fazę rozwoju kasyn w Las Vegas sfinansowali Mormoni przez swój bank (First Bank of Las Vegas). Las Vegas stanowił też bardzo ważny punkt wywiadowni Izraela (z uwagi na badania i testy broni nuklearnej w Nevadzie).

  21. Nie da się ukryć, że byłoby to godne ukoronowanie Kraju Kwitnącej Fikcji.

  22. Różne szlaki handlowe i różna oferta. Raz tekstylia, raz narkotyki, czasami prohibicyjny alkohol, broń itp. Ale są to zawsze kontrolowane (przez grupę), dochodowe szlaki.

  23. to miało być do Mullins.

  24. Prawdopodobieństwo wykreowania wyżej wymienionego pana na wyżej wymieniony urząd moim zdaniem rośnie z każdym miesiącem.

  25. Narkotyki to był zawsze przedmiot zainteresowania i kontroli tej grupy….wystarczy poczytać kto był właścicielem największej  firmy sprzedającej opium w Chinach…w ramach „wolnego handlu”. Wystarczy zobaczyć postać Davida Sassoon ( to taki Al Capone/Pablo Escobar tamtych czasów). A propos producentów alkoholu w czasach prohibicji…jednym z głównych producentów była rodzina Bronfmanów (dostawcy z Kanady)…

  26. A Ty skąd czerpiesz te informacje? Izraelskie testy nuklearne w Nevadzie czy raczej w RPA?

    Czyli w czasie pokoju działalność przestępcza i mafie to jest po prostu takie angielskie przeniesienie piractwa na ląd.

  27. La Guardia – Włoch , niepraktykujący katolik z matki żydówki, mason z loży Garibaldi #542 w Nowym Jorku.

  28. Między innymi….

    „The Money and the Power: The Making of Las Vegas and its hold on America, 1947-2000” By Sally Denton and Roger Morris

    https://www.youtube.com/watch?v=4eRvKKDy6nM

  29. To cieszmy się, bo sprzątanie po nim wzbudzi już powszechny entuzjazm wszystkich stronnict i klanów.

  30. Ciekawe, a teraz Żyd Adelson kręci Szanghajem.

  31. I kręci też Las Vegas, jaki zbieg okoliczności, gdzie hazard tam musi też być półświatek i interes narkotykowy.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.