Lis 022017
 

Od razu powiem – nie. Ona jest walorem w tańcu nowoczesnym. To z całą pewnością. Są tacy, którzy twierdzą, że jest walorem w malarstwie, ale to nieprawda. Malarstwo ekspresyjne podobnie jak poezja opatrzona takim przymiotnikiem to nędza. O tym, by ekspresja podnosiła jakość prozy nie może być nawet mowy. Wielu osobom wydaje się jednak, że jest na odwrót. Wydaje im się, że można zainteresować i wzruszyć czytelnika, idąc na skróty i miast pracowicie tworzonego opisu, dać dwa dosadne słowa, które wyjaśnią wszystko. Pokusa bowiem, by używać w tekście słów ciężkich i wulgarnych, dla podkreślenia autentyczności przeżyć autora, jest dla wielu niedoświadczonych adeptów nie do zwalczenia. Po tym zresztą poznaje się ich brak doświadczenia i wielką chęć uwiedzenia czytelnika – po wplecionych w tekst emocjach, uwieńczonych brzydkimi wyrazami. Mimo, że błędna i skazana na klęskę metoda ta ma wielu zwolenników. Są to zwykle ludzie, którzy w codziennym życiu nie przeklinają i nie złorzeczą bliźnim, jak to na przykład czynię ja. Są to zwykle ludzie, którzy bardzo by chcieli mieć pozwolenie na wyklinanie i złorzeczenia, ale nie mogą go nigdzie otrzymać i chętnie słuchają oraz czytają takich, którzy potrafią czynić to bez pozwolenia. Tworzy się w ten sposób specyficzny gatunek prozy, który ma swoich odbiorców, tak jak mają ich producenci gier strzelanek i innej informatycznej tandety. Tak się składa, ze kobiety rzadko piszą teksty naładowane ekspresją, wyjąwszy oczywiście Sylwię Chutnik i jej podobne idiotki. Celują w tym przeważnie faceci, którzy na co dzień są spięci jak agrafka i zakręceni jak mały słoiczek. Po nocach zaś śnią o różnych niepięknych przygodach, a kiedy wreszcie uwierzą, że można je przeżyć pisząc, nie rezygnując przy tym z dotychczasowej postawy męża świątobliwego, zaczyna się prawdziwy dramat. Ja może jestem przeczulony na tle takich istot, ale mam za sobą ponad dwadzieścia lat pisania zarobkowego. Jak napisałem ładnie, to jadłem, jak nie napisałem ładnie, to nie jadłem, za to wyrabiałem w sobie różne nawyki, które dawały mi szansę na zjedzenie czegoś ciepłego w przyszłości. Zawsze miałem w sobie głębokie przekonanie co do sposobu i celu, i nigdy nie dałem się wyprowadzić na manowce, gdzie królowały opisy prawdziwego życia, wielkich emocji i metafor ciężkich od znaczeń. To mi się wielokrotnie nie opłacało, ale dowiedziałem się przy okazji swoich głupich uporów jednej ważnej rzeczy – autor nie może być kim innym dla czytelnika, a kim innym dla ludzi, z którymi przebywa na co dzień. Dobrze też, by nie sprawiał swoim zachowaniem zbyt wielu ambarasujących niespodzianek. Dobry autor, to autor równy. To jest trudne do osiągnięcia, ale możliwe. To jest kosztowne, ale warto się potrudzić, bo to co powstanie w wyniku takich wysiłków, zaprocentuje na pewno i nie pozwoli autorowi zginąć, kiedy przyjdą nań ciężkie terminy. A takie mogą przyjść zawsze. Autor nie może poświęcać swoich relacji z czytelnikiem na rzecz płaskiej i prostackiej kokieterii. Nie może w swoich tekstach używać słów wulgarnych i chamskich licząc na to, że pozyska w ten sposób sympatię jakichś ludzi. Autor, ze szczególnym wskazaniem na poetów, musi mówić o tym, co ma w sercu i czynić to tak, jak nikt tego przed nim jeszcze nie czynił. Ja wiem, że to Was może znudzić, ale dam tutaj przykład, jeszcze jeden, z wiersza Tadeusza Nowaka (chyba, bo gdzieniegdzie piszą, że autor jest nieznany). Przykład, dzięki któremu zobaczyć można, czym jest poezja:

Gdzie nie bije się monet 
Jakbyś młotkiem bil w ciemię
A grom w kłębek zwinięty 
Przy kopczyku rdzy drzemie

To tyle jeśli idzie o mowę wiązaną. Co do innych form, to mogę rzec tyle, że autorzy winni wystrzegać się filozofowania, nie doda to uroku ich tekstom, a czytelnika zanudzi. Nie powinni za to obawiać się szczegółowego opisywania wrażeń, takimi jakie one rzeczywiście były. Choćby wydawały się okropne.

Byłem wczoraj na mszy, na cmentarzu w Grodzisku. Mnóstwo ludzi, księża celebransi dobrani, jak w filmie braci Marx. Główny celebrans flegmatyk, ten co czytał pierwsze czytanie miał nienaturalnie wysoki głos, organista pozbawiony był całkowicie muzycznego słuchu i piszczał tak, że słychać go było na całym cmentarzu nawet bez głośników, kazanie wygłaszał misjonarz z Hondurasu, sympatyczny, energiczny, świetnie mówiący po polsku i zabawny facet. Do tego odczytywanie intencji wypominkowych, które trwało i trwało – przez tego flegmatyka. Zimno było jak w psiarni, albo przed psiarnią. A najlepsze było to, co działo się przede mną na ławce. Zasiadła tam jakaś gruba kobiecina, która modliła się w głos i tak samo śpiewała. Widać było, że to, co dzieje się dookoła, mało ją interesuje, ciekawi ją jedynie msza i jej własny w niej udział. – Dobra parafianka – pomyślałem. Pierwsze wypominki jakoś przetrzymała, ale przy drugich coś w nią wstąpiło, za każdym razem, gdy ksiądz odwracał kartkę z nazwiskami, ona wzdychała na cały głos, z irytacją początkowo, a pod koniec z jawną wściekłością na tego księdza, że przedłuża. – O Jezu – wołała, jak tylko ksiądz wygłaszał formułę „wieczne odpoczywanie racz im dać Panie”. Ktoś jej próbował zwrócić uwagę, ale ona spojrzała na niego niewidzącym wzrokiem, jakby chciała powiedzieć – czego się czepiasz człowieku, czekam na komunię, a ci tutaj tylko nazwiska nieboszczyków wyczytują w nieskończoność, kto to by wytrzymał. Siedzieliśmy z tyłu z dziećmi i nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu. To był naprawdę fantastyczny dzień.

O jednej bowiem rzeczy powinien autor pamiętać przede wszystkim – o tym mianowicie, że ludzie są piękni tak, jak ich Pan Bóg stworzył. I nie trzeba doprawdy za bardzo podkolorowywać ich wizerunków, by osiągnąć ciekawy i dynamiczny efekt. Kolejną ważną sprawą jest wiedza na temat tajemnych napięć rodzących się między słowami, to jest wiedza szczegółowa i nie nadająca się do przekazywania innym. Autor musi, musi podkreślam, za pomocą rozumu lub intuicji wyłapywać w brzmieniu i znaczeniach słów te połączenia, które dają potem w tekście efekt piorunujący, dynamiczny i dający się zapamiętać. To nigdy nie jest łatwe. To jest prawdziwa tajemnica warsztatu, tak jak piorun zwinięty w kłębek, który drzemie przy kopczyku rdzy. Tej umiejętności nie nabywa się w rok ani w dwa, nie pomaga w jej zdobyciu uniwersyteckie wykształcenie, ani naśladowanie innych autorów, czasem pomaga intuicja, ale najczęściej modlitwa i uporczywe myślenie o temacie. Uporczywe podkreślam, a to znaczy takie, że nie można od tego zasnąć w nocy. Po dziesięciu, piętnastu latach takich prób można spokojnie spojrzeć w twarz czytelnikowi i mieć całkowitą pewność, że nie poczuje się on oszukany. Można mieć też pewność, że kiedy autor będzie miał słabszy dzień, bo wieczorem dnia poprzedniego chlał, kłócił się z żoną albo miał coś ważnego do załatwienia, jego nawyki, intuicje i wiedza o warsztacie sprawią, że nikt nie zauważy, iż zaniżył nieco poziom.

Nie pytajcie mnie, dlaczego akurat dziś napisałem to wszystko. Nie wiem. Pojęcia nie mam. Nie będzie mnie przez cały dzień, nie będę więc komentował. Wybaczcie.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali ten blog dobrym słowem i nie tylko dobrym słowem. Nie będę wymieniał nikogo z imienia, musicie mi to wybaczyć. Składam po prostu ogólne podziękowania wszystkim. Nie mogę zatrzymać tej zbiórki niestety, bo sytuacja jest trudna, a w przyszłym roku będzie jeszcze trudniejsza. Nie mam też specjalnych oporów, wybaczcie mi to, widząc jak dziennikarskie i publicystyczne sławy, ratują się prosząc o wsparcie czytelników. Jeśli więc ktoś uważa, że można i trzeba wesprzeć moją działalność publicystyczną, będę mu nieskończenie wdzięczny.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim,

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Przypominam też, że pieniądze pochodzące ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego przeznaczamy na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie ksiądz prałat dokonał swojego dzieła, a gdzie obecnie pełni posługę nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek.

Zapraszam też do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze, do Tarabuka, do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu GUFUŚ w Bielsku Białej i do sklepu HYDRO GAZ w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

  32 komentarze do “Czy ekspresja jest walorem w literaturze?”

  1.  
    Ekspresja wymaga umiejętności, jeszcze większych umiejętności wymaga ekspresjonizm, dlatego nieczęsto można się z nim spotkać.
     
    Kiedy czytałem Twój tekst, byłem nieomal pewien że słuchaliśmy wczoraj tej samej audycji radiowej, ale po chwili skojarzyłem, że ona leciała z lokalnego – wrocławskiego radio.
     
    W niej to pewien pan pochwalił się że na podstawie jego książki, telewizja pokaże spektakl, a trwają prace nad doskonałym serialem, dzięki którym jego cykl kryminałów trafi pod strzechy i oczy wyczekującej widowni. Jeżeli dodasz słowa Wrocław, cykl kryminałów, zadufany w sobie dupek i Twoje tytułowe epatowanie ekspresją, z całą pewnością będziesz wiedział jaki do „pisarz” ze swadą opowiadał przed mikrofonem o swoich sukcesach.
     
    Pierwsza powieść tego pana ukazała się w odcinkach w jakieś gazecie lub czasopiśmie, które wraz z pierwszym odcinkiem wpadło mi w ręce. Jako że czytam kompulsywnie, przeczytałem i to. Moje odczucie po krótkim pierwszym odcinku było jakby się autor wysrał, wyrzygał, wykrwawił na brudny już wcześniej dywan, wymieszał wszystko patykiem i z dumą prezentował widzom żądając za to pieniędzy.

  2. Trochę tak obok, że jakoś ani w PRL ani w III RP nie miałam i nie mam czasu na ekspresję. Biegam za związaniem w całość, tego wszystkiego co potrzeba żeby dzień minął pomyślnie. Pewnie na ekspresję mam nieraz chwilę, ale nie zauważam bo ciągle są jakieś obowiązki. Myślę że więcej osób tak ma a także …  nasz pies.  Z  10 – letnim krewniakiem , byłam na pokazie tańca nowoczesnego w wykonaniu gimnazjalistów pod kierunkiem artystycznym … itd., to rzeczony 10 – latek następnego dnia na spacerze z psem próbował odtworzyć nieskomplikowane  nowoczesne baletowe „pas”, że niby taką miał ekspresję,  wszystko toczyło się pomyślnie ale pies zaczął ten performans obszczekiwać, wtedy skończyliśmy z pokazem ekspresji i wróciliśmy do wprawiania się w zadania ile to jest:  4 x 1, 4 x 10, 4 x 100 itd.

    Dla nas powrót do codzienności, no i pies też albo nie zrozumiał, albo chciał iść dalej,  nie zaakceptował  ekspresji …., no ale w literaturze ekspresja jest inszą inszością. Toteż ta wypowiedź też  tak trochę obok …

  3. Dawno, dawno, dawno temu zaczytywałem się w książkach Łysiaka seniora – to co mnie już wtedy uderzało w tych treściach to nadmiar przekleństw i ordynarność relacji męsko-damskich.

  4. Tu nie miejsce na wypominki, ale cierpliwości nie brakuje.

    http://niewygodne.info.pl/artykul8/04089-Piasnica-miejsce-uswiecone-krwia-Polakow.htm

    Autor bloga powołuje się na wpis w Wikipedii,

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Pia%C4%B9%E2%80%BAnicy

    ciekawe, że trzeba  go trzeba dopiero utworzyć, oraz na wpis

    https://twitter.com/czaplinskiii/status/924912712324403200

    I tu dochodzimy do prawdziwie kur…skiej ekspresji,  wpis jednego z komentatorów o lisie imieniem Tomasz.

  5. Nadmiar ekspresji  to i pies obszczeka.

  6. A mnie samouwielbienie. To co Ty podnosisz to kreacja, a to co ja zauważyłem to natura, ale obaj dostrzegliśmy skutki pewnych deficytów.

  7. Do rozpoznania samouwielbienia trzeba było dorosnąć później.

  8. Schemat można próbować, przy zachowaniu funkcjonalności, złamać.  Ten akurat fragment wiersza jak dla mnie nazbyt ekspresyjny, ale ten: i tylko płot patrzy zza chabinki i kija. No no…

  9. Trzeba stanąć w prawdzie. Też przez to przeszedłem.

    Ale od paru lat czuję wyraźną ulgę.

  10. Ciekawe, czy w relacjach z juniorem wyrażał się tak samo.

  11. autor nie może być kim innym dla czytelnika, a kim innym dla ludzi, z którymi przebywa na co dzień

    Prawda i pokora. Brawo.

  12. Kiedy zrozumiałem co pcha naszego zaczytywanego do cna w PRLu autora to palnąłem w jakiejś rozmowie, że lubi on przeglądać się w oczach czytelników, czy mu z tym pisarstwem jest do twarzy.

  13. „..modlitwa i uporczywe myślenie o temacie”.  Celnie w punkt. W tym zdaniu zawiera się cały dział literatury kołczingowej.  Reszta jest milczeniem

  14. Bo na polskiej nie ma. Na angielskiej jest .

  15. A potem stwierdził, że jednak bardziej mu do twarzy z brodą?

  16. Wszystko kwestià smaku. Z polska rzeczywistoscia wszyscy albo sie cackajà albo klamià. Kultura katolicka trzyma na smyczy wielu autorow. Nie wypada,  Mamie by sie nie podobalo. Zdjecie jednak filtrow z kamery , przez ktorà ogladamy bugodrze nie skonczy sie jednak opisami przyrody ala Nad Niemnem. Najwieksza sprawiedliwosc rzczywistosci Rosji stalinowskiej oddala pelna okrucienstwa poezja Charmsa- oberiuci. Wiezniowie obozu w Plaszowie miejsce rozstrzeliwan nazwali chujowa górka – Biberstein- Likwidacja getta w Krakowie. Nazwa jak najbardziej adekwatna.

    Dwa, wulgaryzmy (nie z filmow Vegi jednak) moga dawac sluszny  odpor tak zwanym wieszczom. Jak sie czyta takie go Wencla to czlowiek klàł by na cale gardlo. A i upupianiu przez Roxane ciocie I pseudoautorytety mozna sie przeciwstawic. Slynna sztuka UB czyli Polacy zaczynala sie od slowa gòwno. Pamietajmy o tym.

  17. to jest i ulga i frajda

  18. no tak, pies się mógł odnieść do tego co widział,  ale trzeba dodać, że  poszerzono warunki ekspresji, obecnie baletnice tańca nowoczesnego mają po 170 cm wzrostu i 60 kg żywej wagi, co w balecie klasycznym jest nie do pomyślenia.

    W literaturze warunki wyglądowe autora nie grają  roli, autorska ekspresja zależy od zgrabnego wiązania słów, te zgrabne zdania i ich dynamika są walorem w literaturze.

    Co prawda niektóre autorki pomagają sobie wrzaskliwą pomadką do ust, czy pleceniem warkoczyków na łbie, ale raczej te ich starania  nie wpływają pozytywnie na ekspresję czytelników.  Mnie ten ich podlaski czy wałbrzyski markieting zniechęca do ich twóczości.

  19. „tajemne napięcia rodzące się między słowami” to esencja poezji,

    napięcie elektryczne to praca przez ładunek- wszystko się zgadza 🙂

    proza ma większe oczka w siatce napięć

  20. … tak sobie czytam zaległe teksty Coryllusa ze stycznia 2017 r. i wpadłem na komentarze dotyczące Dobraczyńskiego. Ja tam wiem, że się zwąchał nieładnie z czerwonymi ale jedno trzeba mu oddać. Mam na myśli „Mocarza”, o ks. Boboli. Piękna książka. Polecam. A jak ktoś poleci lepsza na ten temat, to dziesiątka za niego.

  21. A bez litery A

    haiku.

  22. Groteska czyli ekspresjonista o literatach

  23. to jest przecież  „Krytyka polityczna”  – drzeworyt ???

  24. To raczej ich pradziadowie ok. 1920, którzy o suchym pysku dyskutują, gdzie znaleźć sponsora na absynt i tanie kobiety.

    O drogich kobietach zaraz wrzucę komentarz.

  25. >jest walorem w tańcu nowoczesnym…

    Liczącym ponad 100 lat.

    Ekspresja w balecie, to pretekst do erotyki.

  26. Wpadł mi dzisiaj w oko show telewizyjny o Katalonii z udziałem Gospodarza i Józefa Orzeł. Przypomina się dykteryjka Kuronia jak okiełznałbyś stado pędzących na ciebie mustangów. Już, już Coryllus jest oswojony, nikt już nie uwierzy w rewelacje opowiadane przez kolegę ze szklanego ekranu Naczelnego Orła/Adlera Prawicy. To samo z Klubem Ronina – przejęty ! Zamiast zlikwidowany ! Wspomnicie moje słowa do czego doprowadzi bratanie się  z Adlerami.

  27. I dostał bardzo duże pieniądze bo zmienia masowo świadomość Polakom nazywając niemieckimi nazwami ich polskie od 72 lat ulice. Komuniści mówili o prastarych piastowskich Ziemiach Odzyskanych. To zmieniało mentalność. Teraz czytelnicy pana Marka a wkrótce i widzowie uczą się niemieckich nazw ulic/skwerów/placów.

  28. jako widz, powiem, że ta  strona baletu została przedstawiona w kilku filmach i w polskim filmie ” Ziemia obiecana”  ….

    Ekspresja tańca nowoczesnego ma 100 lat ?. Liczy się od Isadory Duncan ?

  29. Ekspresyjnie zginęła, biedula.

  30. I to jest odpowiedź!

  31. Ekspresja robi furolę bo (mogę pofilozofować?) skoro cywilizacja odeszła od Arystotelesa zadowala się byle czym np. psychologizmami.

    ” Ogromne zasługi dla rozwoju logiki położył największy logik dziewiętnastego stulecia -Gottlob Frege (1848-1925), który przezwyciężył pokusę psychologizmu, sprowadzającą
    logikę do psychologii. Zwolennicy psychologizmu uzasadniali swe przekonanie za
    pomocą następującego, niepoprawnego, wnioskowania:

    Logika zajmuje się prawami myślenia.
    Myślenie jest zjawiskiem psychicznym
    Zatem: Logika jest częścią psychologii.

    PSYCHOLOGIZM:= prawa logiki są jedynie wyrazem prawidłowości psychologicznych
    i są do nich sprowadzalne.”

    * Wykłady z Logiki dla roku pierszego, Ignatianum

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.