styczeń 202017
 

W naszych wczorajszych rozważaniach pominąłem jeden istotny moment i jedną istotną grupę, która stara się żyć tak, by marnować jak najmniej zasobów planety. Chodzi mi o tych ludzi, którzy grzebią w śmietnikach w poszukiwaniu jedzenia. Nie są to ludzie biedni, ani zdeterminowani, bo tacy po prostu szukają pracy. Ci poszukiwacze poddają się pewnej modzie. Mają pieniądze, mają pracę, ale chcą by nic się nie marnowało i zbierają resztki po kontenerach, tak jak dawniej eskimoskie dzieci poszukiwały jaj pardwy w tundrze. I to jest ponoć fajne.

Zanim przejdę do sedna, garść refleksji nad przemijaniem i zmianami. Kiedy byłem młodszy chętnie uczestniczyłem w różnych szaleństwach, miałem o wiele miększe serce niż dziś i dawałem jałmużnę małym Cyganom w tramwaju. Oni potem kupowali sobie za ten pieniądze papierosy Golden American. Ja paliłem Marsy, bo na Goldeny nie było mnie wtedy stać. Gdybym znalazł jogurt na śmietniku, a nie byłby on spleśniały, ja zaś byłbym głodny, pewnie nie miałbym wahań. Bo co w końcu może się stać? Wielu moich znajomych z tamtego czasu patrzyło na te moje zachowania z poważnym dystansem, jeśli nie z pogardą nawet. Dziś myślę, że to oni właśnie latają po tych kontenerach i szukają resztek. Bo to jest w końcu wielka przygoda.

Jak wiemy zachowania dotyczące posiłków, przygotowania oraz spożywania jedzenia, higieny i estetyki stołu są jeszcze bardziej zrytualizowane niż kwestie dotyczące seksu i dominacji w rodzinie. Tam może się zdawać, że rządzi cygański król, albo najwyższy stopniem oficer na całym osiedlu w mieście Czelabińsk, w rzeczywistości jednak może być inaczej. Wszystkim z zaplecza zawiadywać może jego żona, czy wręcz najstarsza córka. Tak to się w życiu plecie, bo ludzie popadają w najdziwniejsze uzależnienia. Z jedzeniem jest inaczej. Tu wszystko widać, a więc i rytuał musi być sztywny, podobnie jak kontrola jakości. W naszej kulturze mamy sporo swobody, ale też wyraźne ograniczenia, których nikt raczej nie przekracza. Nie wyjadamy ze śmietników na przykład, nie bekamy przy stole, nie wkładamy sąsiadowi palców do talerza z zupą. Takie zachowanie to wyjątkowa wprost degradacja towarzyska. Tak jest w naszych okolicach, ale są przecież inne miejsca, gdzie o tym co spożywać, a co nie decyduje specjalna komisja rabinów mających religijne uprawnienia do kontroli żywności. Jednym słowem faceci ze specjalnymi atestami wydają atesty na żywność. Tam te sprawy traktowane są jeszcze bardziej serio.

Teraz sytuacja odwrotna, jeśli ktoś kogoś chce zdegradować, upokorzyć go skrycie, przemienić w oczach ludzi w istotę gorszą, która będzie otoczona pogardą, a w dodatku pogarda ta będzie skryta i objawiana tylko w pewnych momentach, to pluje takiemu komuś do zupy, albo sika do piwa. Ma to charaktery rytualny i tortura polega na tym, że ofiara nie wie, iż została wykluczona z grupy ludzi godnych szacunku. To są zasady rządzące stadem homo sapiens od tysięcy lat i one są, według mnie nienaruszalne. Jeśli więc ktoś nagle mówi – jedzmy odpadki ze śmietnika, nie są w końcu takie złe i nie wszystko jest zepsute, to znaczy, że narusza jedno z najstarszych tabu. I nie jest to tabu tak łatwe do zdewastowania, a następnie do zatuszowania jak różne wybryki seksualne. Tabu związane z pożywieniem jest czymś znacznie poważniejszym. Ktoś może powiedzieć, że nie, nie narusza żadnego tabu, tylko wprowadza po prostu nowe, ciekawe zasady życia, które są alternatywą dla osób o dynamicznej i nietuzinkowej osobowości. Zamiast kupować czy kraść, co jest nielegalne, wyciągamy odpadki ze śmietników i przygotowujemy z nich posiłek. To nic złego. Dla ludzi, którzy nie rozpatrują tych kwestii w kategoriach religijnych z pewnością, ale ci którzy tak czynią nie należą do elit. To jest jasne, mam nadzieję dla każdego. Ludzie nie celebrujący posiłków nie należą do elit i trzeba to sobie jasno powiedzieć. Elity zaś, rozpoznawalne i jawne poznajemy po tym właśnie, że jedzenie jest tam otoczone całym pakietem tabu, których wiele osób po prostu nie jest w stanie rozpoznać i popełnia przez to różne gafy. To są rzeczy do wybaczenia, bo stół jest ukoronowaniem życia elity, a nie furtką przez którą można się do niej dostać. Tak więc jak ktoś pomyli salaterki czy widelce, to mu się to wybacza, bo jest spoza środowiska i nigdy do niego nie wejdzie. Jeśli ktoś pracowicie uczy się wszystkiego co dotyczy rytuałów okołostołowych traktowany jest protekcjonalnie, bo wiadomo, że nie tędy droga. Jeśli ktoś nawołuje do wyjadania z kontenera jest przez elitę witany z życzliwym zainteresowaniem, albowiem on będzie tym, który wykopie przepaść pomiędzy bydłem a prawdziwymi ludźmi. I tu widzę istotny sens inicjatyw polegających na szukaniu żarcia w śmietnikach. Im zaś zamożniejsi i lepiej sytuowani będą ludzie, którzy ten styl życia przyjmą i będą go propagować tym lepiej. Im głupsza i odleglejsza od sensu istotnego, czyli od kontroli jakości dystrybucji żywności i samej żywności, będzie ideologia przyświecająca wyjadaniu ze śmietników tym lepiej. Im gorsze będzie jedzenie, które się wyrzuca dla tych poszukiwaczy tym wspanialej realizowane będą cele elit, które z życzliwym zainteresowaniem przyglądać się będą temu ciekawemu przecież i obfitującemu w różne niespodzianki procederowi.

Ktoś powie, że przesadzam, że to nie tak, przecież chodzi o to, że ludzie po 10 godzinach w korporacji nudzą się muszą się jakoś rozerwać, a co niby mają robić? Iść do kina? Na co? Do teatru? Na co? Kupić książkę? Twardocha? Żarty. Poszukują więc wrażeń i to jest istotny sens wyżerania odpadków. Będę się upierał, że jednak nie. I dodam jeszcze kilka świeżych grzybów do tego zalatującego dobrze stęchlizną barszczu. Oto projekty, które od dwóch dni tutaj omawiamy, te wszystkie działania na rzecz, to wytwórstwo lalek, te aniołki z gliny czy tam masy solnej, te pogadanki i wędrujące po kraju muzea, które stanowią nie pracę, ale styl życia i spełnienie ludzi w nich uczestniczących, mają jedną wspólną cechę. Jest nią tandetne wykonanie. To zaś polega na nieudolnym naśladownictwie, które nie jest w omawianych kwestiach przypadkowe, ale celowe. To ma wyglądać jak tandeta, żeby robiło wrażenie autentycznej nieporadności i gwarantowało, że emocje wykonawcy były szczere. A skoro tak, musi za tym, tak na podpowiada logika, stać intencja nieszczera. Być może nierozpoznana przez samych wykonawców, w większości entuzjastów, ale z pewnością dobrze przemyślana, przez organizacje, które podobny styl życia dystrybuują. Tak właśnie dystrybuują, bo chodzi tu o to, by z ideą tworzenia tandety upozorowanej na autentyczne twory żywych emocji trafić do jak najszerszego grona odbiorców. Chodzi o to, by zrezygnować z jakości, która ma być dla tych zdegradowanych, co im tam do zupy ktoś napluł, całkowicie niedostępna, tandeta zaś, którą się ich nakarmi, ma być nieprzytomnie droga i do tego jeszcze obwarowana nowymi tabu. Polegają one na tym, że każdy kto krytykuje tandetę jest ksenofobem, złamasem, chamem i godzien jest najwyższej pogardy.

Wszystko to ma pewien szczególny rys, jest ekonomiką splecioną z czynnościami rytualnymi. Te zaś mogą być przynależne elicie i prawdziwym ludziom, bądź też społecznościom zdegradowanym, którym nie należy się nic poza dostawą świeżych śmieci do kontenera i tandety do miejscowego sklepiku „Wszystko po 4 zł”, przerobionego na weekendowe muzeum osobliwości. Istotny problem polega na tym, by wyraźnie oddzielić jedno od drugiego i w tym miejscu właśnie przebiega front naszej walki.

Teraz ogłoszenia

Nasze książki, prócz Tarabuka, księgarni Przy Agorze i sklepu FOTO MAG dostępne będą w księgarni przy ul. Wiejskiej 14 w Warszawie, a także w antykwariacie Tradovium w Krakowie przy ul. Nuszkiewicza 3 lok.3/III. Komiksy zaś są cały czas do kupienia w sklepie przy ul przy ul. Przybyszewskiego 71 , także w Krakowie. Zostawiam Wam także link do elektronicznego indeksu naszych publikacji, który stworzył dla nas Pan Marek Natusiewicz. Prace są już ukończone i w indeksie są wszystkie nazwiska z naszych publikacji. Oto link:

http://www.natusiewicz.pl/coryllus/

Wszystkim serdecznie dziękuję za wsparcie naszego projektu komiksowego, który mam nadzieję, zostanie wydany już jesienią tego roku. Będzie to wielki album poświęcony spaleniu Rzymu w roku 1527. Do tej pory udało się nam zebrać ponad połowę środków potrzebnych na produkcję. Dziękuję wszystkim jeszcze raz za poświęcenie i wsparcie naszej sprawy.

Mam nadzieję, że do marca uda nam się zebrać całość. Oto numer konta

41 1140 2004 0000 3202 7656 6218

i adres pay pala [email protected]

Wszystkich tradycyjnie zapraszam na stronę www.coryllus.pl

  387 komentarzy do “Czy jedzenie ze śmietnika jest koszerne?”

  1. Ja nie mogę jaki antysemityzm. Ogarnij się człowieku bo niedługo będziesz jęczał w celi pod ciężarem współwięźnia.

  2. do tego faszystowska cenzura

  3. Tak na chwilę, cię tu wpuszczę, żeby wszyscy widzieli z kim mamy do czynienia.

  4. No dobra Zoofka, załatwione, już cię tu nie ma

  5. Wygrzebywanie pyszności ze śmietnika to jakiś rodzaj ekstrawagancji, który z pewnością pozwala błysnąć wśród osób o podobnie zaniżonym poczuciu własnej wartości i być może nawet działa na jakiś rodzaj kobiet. Korzyść z tego wątpliwa bo pieniądze nie wydane na żywność w sklepie nie zostaną zainwestowane czy zaoszczędzone tylko błyskawicznie wydane np. na odzież u ekskluzywnego menela.

  6. Tabu związane z pracą jakoś z tym się wiąże. Są prace hańbiące i „godne”. Hippisom wolno było jedynie myć samochody, by się nie skiepścić. Cyganom nie wolno pracować miotłą, łopatą, zamiatać, sprzątać.

  7. Ale chyba tylko niektórym, oni też się na kasty dzielą. Wiem, że Czeczeni nie sprzątali w swoich pokojach w ośrodku w Dębaku, pod Podkową Leśną. Mówili, że sprzątać to może niewolnik. Może coś się zmieniło od tamtego czasu, nie wiem…

  8. OT – trzeba chyba dokupić zasobów serwera. Strasznie wolno zaczęło działać.

  9. Na razie musi tak być, u mnie działa normalnie. Wiesiek jutro wyjeżdża, wraca za tydzień, wtedy będziemy się zastanawiać co dalej.

  10. Tabu sprzątania chyba bierze się z tradycji koczowniczych. Po co komu odkurzacz w lesie czy na stepie?

  11. Przecież nie piszę że dzisiaj 🙂 Ale w przyszłości się trzeba zastanowić. Zwłaszcza że to chyba jest proste. Płacisz i dokładają zasobów do wirtualnego serwera.

  12. >Cyganom nie wolno pracować miotłą, łopatą, zamiatać, sprzątać.

    a to dlatego na budowie dużego domu jednorodzinnego koło przyjaciela w dzieciństwie widziałem często biegające kobiety cyganki w pracy i jednego cygana na podwórku z założonymi często rękami za plecami.

  13. Generalnie nie wolno wykonywać prac hańbiących mężczyznom, cygankom wolno więcej. Zresztą poszczególne klany czy szczepy mają różne zakazy. Warto pomyśleć jakie prace są uważane za obniżające rangę wśród np Polskich elit.

  14. To samo jest z dzikami.Wolne to stworzenie przyjdzie,poryje ,poryje,połamie płoty ,nas….a i pójdzie sobie.

  15. Kradzież u chyba większości szczepów jest „ok”. Mama mi kiedyś opowiedziała, że jak zaczęła patrzeć uważnie na ręce chmary cyganek jak przychodziły do niej do zakładu odzieżowego to nic nie kupiwszy i nie zamówiwszy wychodziły z niezadowolonymi minami.

  16. Jeśli uczyć się od Żydów, to prawdziwych, nie Apikojresów. Zwłaszcza, że nasza religia wprost z tamtej się wywodzi – uprościliśmy wprawdzie rytuały pokarmowe, ale nie aż tak.

  17. Wszystko po cztery złote.

    A tuż obok punkt oferujący „chwilówki”.

  18. Ja tam się zastanawiam nad tym, ilu z ważnych ludzi tego świata poleciałby na spotkanie do Davos, gdyby ogłosili, że serwują jedynie dietę freegańską.

    No i gdzie ci ważni ludzie znaleźliby się w tej hierarchii.

  19. @coryllus

    Kurczę faktycznie niezły tok myślowy i to by się wpisywało w proces niszczenia cywilizacji łacińskiej, w której społeczeństwa przez stulecia były obdarzone dość poważnym dobrobytem i nie dotyczyło to tylko ścisłych elit. Jeśli odbierze się im większość tego co mają i zrówna z tą najbiedniejszą resztą, to po drugiej stronie zostaną już tylko ci, którzy faktycznie mają rządzić i czerpać z tego świata korzyści – reszta nie  i najlepiej, żeby jeszcze ta zdegradowana ogromna grupa była szczęśliwa z tej zmiany. Niezłe.

  20. Tutejsze lewactwo jest strasznie opóźnione w stosunku do swoich anglosaskich nauczycieli. W USA już w latach 90-tych pokazywano różnych humanistów z uniwersytetów, jak opowiadają z entuzjazmem w oczach o tym, że mają straszną frajdę w przeszukiwaniu kontenerów. I prezentowali różne fajne przykłady fantastycznych znalezisk. To się rozszerzyło na budowę i urządzanie mieszkań: używanie oświetlenia przemysłowego, fikuśnych stolików do kawy z palet , podłoga z wyszlifowanego betonu. Plus ściany z karton gipsu. To jest fascynujące zwłaszcza w takich krajach, które mają gigantyczne moce przerobowe w zakresie produkcji żywności i naturalnych materiałów budowlanych jak USA czy Kanada. Rozziew między ceną i jakością  produktów takich jak chleb czy warzywa „dla bogatych” i „dla całej reszty” jest coraz większy.

    W takich krajach jak Francja , Polska czy kraje śródziemnomorskie tego rodzaju program będzie niemal niewykonalny. U nas się parę takich „programów” – załamało. Na przykład „mieszkania na wynajem” nadal nie ma brania.

  21. Witam

    Bardzo ważny tekst. Biorąc pod uwagę lansowane hasła- Jesteś tym co jesz ,to z tego wynika ,że masz być śmieciem….

  22. To penetrowanie śmietnika to widać na przystankach ale dotyczy niedopałków papierosów, co do dalszego śmietnikowego obszaru, to od dłuższego czasu każdy z nas kupuje w sklepie nowe ubrania a one maja wygląd sfatygowany „jakby ze  śmietnika „, typu porwane kolana w dżinsach, czy wystrzępione nogawki, wymięte parki, czapki o fasonie zdegradowanym tak, jak gdyby przedtem były używane do glancowania butów .itd. Ma ta moda  swoją nazwę i wszyscy wiemy o co biega.

    Ta tandeta w sztuce też ma swoją nazwę, to „instalacje”, którymi należy się zachwycać, to obieranie ziemniaków w Zachęcie, itd. do tego sztuka na poziomie objazdowym czyli krzywe  aniołki z gliny. Wszystko to,  to jednak wyraz nędzy i rozpaczy. Jednak ta degrengolada zaczyna się  od głowy, jak ta przysłowiowa ryba ….

  23. Źle odbieramy „pisarzy”, którzy dają produkty nieświeże, będące kompilacjami, cytatami, a nawet plagiatami.
    A skoro tak, musi za tym, tak na podpowiada logika, stać intencja nieszczera. Być może nierozpoznana przez samych wykonawców, w większości entuzjastów, ale z pewnością dobrze przemyślana, przez organizacje, które podobny styl życia dystrybuują.

  24. wedle reguły:

    byle co jesz, byle co wiesz, byle co gadasz (piszesz).

    Reasumując, nie ma najmniejszego znaczenia, czy istniejesz, czy nie.

    Wówczas można  takich osobników utylizować w dowolnej chwili i ilości na podobieństwo śmieci.

    Ale najpierw trzeba im wdrukować w świadomość, że  od tych śmieci, które zjadają, niczym istotnym się nie różnią.

  25. Że to niby jest plagiat? Co ty gadasz….?

  26. Cytat z Gospodarza kursywą. Coś źle zaznaczyłem.

  27. Utylizować -” leczyć ” tzw. aborcją terapełtyczną. Autentycznie medycy używają takiego terminu.

  28. Raczej to są „medycy”

  29. Z ta koszernoscia to sa niezle jaja. Nie mam z tym za duzo kontaktu, nigdy nie bylem w Izraelu. Sytuacja z samolotu Swiss, gdzie serwuja koszerne jedzenie, pod warunkiem, ze klient kupujac bilet je dodatkowo zamowi. Podrozowalem pare razy do Miami, a tam wlasciwie w kazdym locie jest spora grupa koszernych i aspirujacych do koszernosci.  Wlasciwie zawsze powtarza sie ta sama sytuacja – pacjenci jak widza koszerne jedzenie, to tez chca takie dostac, ale ich wczesniej nie zamowili. Zawsze w tym momencie odgrywaja cierpienie, ze musza jesc to co cala reszta i maja z tym problem i pretensje do swiata, ze dla nich nie ma. Z opowiesci zony wiem jak wyglada hotel przy lotnisku w szabas. Obslugi zero w ten dzien, ponizej niezbednego minimum. Restauracje zamkniete, nikt nie przygotowuje cieplych posilkow, w awaryjnych sytuacjach pojawia sie jakis niekoszerny, skora w kolorze czekolady mlecznej i wykonuje tylko niezbedne prace. Najlpepsze jaka sa z windami. Ona sa w szabas tak zaprogramowane, ze kursuja w gore, zatrzymujac sie automatycznie na kazdym pietrze, a jak dojedzie do ostatniego pietry to potem w ten sam sposob zjezdza w dol. Wiec jak masz pokoj na 8 pietrze i chcesz zjechac na dol, a w budynku jest dwadziescia pieter i w tym momencie winda porusza sie w gore, to albo z buciorka, albo trzeba czekac. W szabas nawet nacisniecie guzika, przekrecenie kurka w kochence, itp to juz jest praca, czyli grzech w szabas. Dlatego na amerykanskich filmach mozna zobaczyc jak swiatlo zapala sie na klasniecie, a na dwa klasniecia gasnie.

  30. Eugenika ma się dobrze. W końcu to poważny przemysł , ludzie – zasoby i surowiec.

  31. Podobne podejście mocodawców co do propagowania odpadków w przypadku jedzenia, jak i „pisarstwa”, jak i działalności opisywanej przez ostatnie dwa dni. Tylko tyle.

  32. jednym słowem, projekt GOLEM.

  33. Na imprezę tak bardziej po domowemu, ale zrobine z sercem.

    https://youtu.be/_-6Y7X9v24w  ok. 3 min

  34. Ma niesamowicie wyrobione odruchy warunkowe (za Zoofka 🙂

    Szacun!

  35.  

    polecam:
    Marguerite A. Peeters: „Polityka globalistów przeciwko rodzinie”
    Wyd. Sióstr Loretanek, Warszawa 2013 r.

    oraz inne pozycje tego Autora
     
     

  36. Pierwszy komentarz moc ma osobliwą i może zadziałać jak „mocz szamana” w szklance piwa. Doszło więc do cofki tej Zofki, ’zginęła w pierwszym okresie…’ komentarzy do dzisiejszego wpisu.
    Muszę dodać, że komentarz „Zofki” pojawił się o 9:11 a riposta Gospodarz o 9:15. Pokraśniały mi lica….

    http://www.ksiegaimion.com/zofia

  37. No patrz,a ja nawet w polędwiczce znajdę coś do wykrojenia,kiełbasy ani salcesonu nawet nie tykam.Chyba elitą jestem,czy co? 🙂

  38. A to co jedzą ci „lepsi” i żal,  żeby się zmarnowało. Resztki idą do kontenera. Moja babcia mówiła:

    – „Ludzie nie wiedzą na czym im dupa jeździ”.

    https://youtu.be/_gTFplXmmQ8   3:31

    No lecę teraz do swojej roboty.

  39. Skoro modlimy się:

    „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…” to sposób „otrzymywania” pokarmu świadczy także o „Dającym”.

    Śmietnik degradując otrzymującego, degraduje w tym samym momencie Boga.

  40. Generalnie nie wolno wykonywać prac hańbiących mężczyznom, cygankom wolno więcej. Zresztą poszczególne klany czy szczepy mają różne zakazy.

    W islamie od sprzątania są albo kobiety albo niemuzłumanie.

    Warto pomyśleć jakie prace są uważane za obniżające rangę wśród np Polskich elit.

    Nie wiem jak jest teraz, w latach 80tych i potem absolutnym „hitem” był „prywaciarz” albo „badylarz” wymawiane z odruchem wymiotnym, na pocz. 90tych doszedł 'handel obwoźny”. Na PWro gdzie studiowałem prof. z fizyki wpisał mi „3” do indeksu i z wyrazem jakby chciał się zwymiotować sugerował mi zajęcie się czymś zupełnie innym np. handlem obwoźnym. Potem pod koniec lat 90tych doszły polskie firmy z polskim kapitałem, tych wszystkich PPHU Zdzisiek & Rysiek, od których niektórym moim ówczesnym (byłym) znajomym pracującym w „corpo” czy w ogóle w firmach zagranicznych „chciało się rzygać”. Ciekaw jestem jak jest teraz, sądzę że w średniopłatna praca w „cropo” albo w szklanym biurowcu w odróżnieniu od niskopłatnej ale pewnej pracy w budżetówce i na etacie w kttórej nie trzeba się zadawać z tymi „tumanami” (jak mówił mój rodzinny KODziarz nauczyciel) czyli tymi co 30 lat temu mieli średnie oceny w szkole, ale „zajmują pozycje zawodową na którą nie zasługują, podczas kiedy tylu świetnych  zdolnych się marnuje”.

  41. „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…” to sposób „otrzymywania” pokarmu świadczy także o „Dającym”.

    Chleb dziś świadczy o glutenie, który – wg. młodych przebojowych chwytających życie zębami i wiedzących czego chcą od życia – jest fuj, zły, paskudny, szkodliwy, zalega w kiszkach i powoduje tycie. Ww. „przebojowi” nie jedzą dziś chleba. No i kartofli. Taki jeden z wyznaczników „nowych elit”. 🙂

  42. Polecam odcinek czterech pancernych i psa o tym, jak Czereśniakowie rozminowują i orają pole. Jest w nim resocjalizacja Tomka Czereśniaka (i wszystkich Polaków ) między innymi  w sposobie jedzenia -niezależnie skąd jedzenie pochodzi.
     
    Pamiętam pod koniec lat sześćdziesiątych, dostaliśmy nowe mieszkanie i jak to w nowym mieszkaniu nie było kuchenki. Zdecydowaliśmy że pójdziemy  zjeść coś „na mieście”. Na klatce spotkaliśmy sąsiadkę, która podzieliła się wrażeniami ze swojego mieszkania. Mama powiedziała że idziemy coś zjeść do nowo otwartego baru szybkiej obsługi. Pamiętam to jak dziś sąsiadka mówi mamie :
     
    Sąsiadko ! Tam ludzie jak konie na stojąco jedzą.
     
    Resocjalizacja udana.

  43. Wszyscy przewoźnicy autokarowi zgodnie potwierdzają, że po obsłużeniu wycieczki do auszwicu lub pod inną ścianę płaczu autokar wygląda jak chlew, a niekiedy wymaga wymiany tapicerki na siedzeniach.

    Po prostu bród  i smród to tabu – o tym się nie mówi.

  44. A nie masz problemu z kolagenem? Bo czystym białkiem go sobie chyba mało dostarczasz. Więc chociaż – tajnie – dla swojego zdrowia, chapnij czasem parówkę czy ogryź nóżki z kurczaka. Człowiek od zawsze, od wygnania z raju jadał podroby, więc…

    No a potem od czasów cywilizacji chrześcijańskiej „lepiej żeby grzeszne ciało pękło, niż żeby się dar boży zmarnował”. Także jedli podroby.

  45. To się rozszerzyło na budowę i urządzanie mieszkań: używanie oświetlenia przemysłowego, fikuśnych stolików do kawy z palet , podłoga z wyszlifowanego betonu.

    Takie „industrialne” meble zrobione z  drewnianego blatu i kawałków zespawanych kątowników są baaaaaaardzo drogie . Takie gdzie blat jest z bardzo starego drewna np. 100letniej stodoły kosztują 2000 zł i więcej. wicie, skandynawski design, styl, industrial najlepiej do loftów. :))

    http://takemehome.pl/6-sklep?gclid=CM7Z08vH0NECFRCBsgodKFMACA

    Forte, BRW, meble Bodzio, a nawet Ikea nie mają szans. 😉

  46. Witam. Przepraszam, że odbiegam od aktualnego tematu.
    Jestem świeżo po lekturze Baśni II i III, a blog czytam codziennie od prawie roku i chyba jestem już „skażona Coryllusem” 😉 , bo zobaczywszy poniższy tytuł instynktownie zapaliła mi się czerwona lampka: Chiny-Anglia-tekstylia.
    Ponieważ nie czuję się jeszcze na siłach, aby samej interpretować takie informacje, bardzo proszę o komentarz. Jak to się ma do idei Jedwabnego Szlaku, wstrzymania budowy bazy przeładunkowej pod Łodzią i przyjazdem wojsk amerykańskich do Polski. Pozdrawiam serdecznie.
    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=10154276380245893&id=137953100892

  47. Z chlebem jest inny problem,przynajmniej dla mnie: jest niejadalny sam,bez dodatków.Nie wiem,co się w dzisiejszych czasach dodaje do chleba czy to może wina mąki,że post o chlebie i wodzie to dla mnie niezłe akrobacje.Muszę eksperymentować z pieczywem typu maca.A jestem córką piekarza (mama) i w dzieciństwie odkrajało się piętkę solidnej grubości z jeszcze ciepłego chlebusia,który mama przynosiła do domu i goniło się na podwórko do zabawy.Wtedy smakował.Teraz muszę przynajmniej masłem posmarować,żeby przełknąć.

  48. Przełamanie ostrego tabu czyli jedzenie żywności ze śmietników to hasło pewnej rewolucji. Przypomniało mi się jedno z głównych haseł rewolucji październikowej : „precz ze wstydem” i przekonywanie kobiet, że „swobodny, niezobowiązujący seks” jest cool i jest zdobyczą. Było to mocne tabu, którego zniszczenie wymagało głównie : głodu. Ale dalekosiężne skutki widzimy: zniszczenie pozycji kobiety i zniszczenie rodziny. Nie licząc epidemii chorób przenoszonych drogą płciową i obniżenie dzietności. O tym pisał Michaił Heller w książce „Maszyna i śrubki czyli jak kształtowano człowieka radzieckiego”. W latach 20-tych XX w. w ZSRR powstała spora ilość powieści lansujących rozwody. W jednej z powieści bohaterka: robotnica fabryczna w dość krótkim czasie zdołała przeżyć 16 rozwodów. Źli ludzie przypomnieli wtedy specyficzny obyczaj w systemie „branży prostytucyjnej” z „ofertą dla konserwatywnych Żydów, którzy aby obejść zakaz współżycia pozamałżeńskiego – „żenili się” na godziny. Specyficznych ślubów udzielali specyficzni rabini. Po „skonsumowaniu małżeństwa” następował błyskawiczny rozwód.

    Propagowanie żarcia ze śmietników odbywa się obecnie w takim samym „segmencie aktywnych działaczek postępu” jak 100 lat temu wśród młodych aktywistów partii komunistycznych. W ciągu całego XX w. uporczywe trzymanie się tradycji wielodzietnego małżeństwa  z żoną siedzącą w domu i ubraną „po szyję” i „do ziemi’ – w grupie Żydów ortodoksyjnych nigdy nie było celem jakiejkolwiek kampanii „uświadamiającej”. Ci sami ludzie, którzy w swoich programach oskarżają opresyjną rodzinę katolicką o zacofanie i różne dysfunkcje, omijają szerokim łukiem ten temat. To zresztą dotyczy rodziny: muzułmańskiej, romskiej, hinduskiej a nawet chińskiej- nie są celem „akcji uświadamiających” kół postępowych. Jedynym celem jest „pakiet chrześcijański białego człowieka”.

     

    Z drugiej strony myślę o tym, czy to wszystko nie jest próbą zainstalowania w „świecie białego człowieka” społeczeństwa kastowego na wzór hinduski. Tam grzebanie w śmietnikach to jest zajęcie dla jednej specyficznej kasty, bardzo licznej. W tej chwili zasady kastowe w „demokracji indyjskiej” podobnie jak małżeństwa aranżowane we własnej wyłącznie kaście – nadal obowiązują w praktyce. I zapewne w oczach obecnych „wizjonerów” na Zachodzie mają jakieś -zalety.
    Oczywiście utrzymywanie w tym samym czasie tzw. kuchni koszernej związanej z utrzymywanie dwóch zestawów garnków i dwóch zlewozmywaków w kuchni ( mam za sobą program na kanale domo+ o remoncie kapitalnym dla młodej pary konserwatywnych Żydów w Kanadzie) – jest traktowane jako „świętość”, co dało się zauważyć w zachowaniu prowadzących ten program dwóch miłych bliźniaków, którzy niemal się popłakali ze wzruszenia, iż mogli tej parze urządzić koszerną kuchnię. Ogólnie było patetycznie, mimo, że program jest utrzymywany w konwencji lekkiego żartu i zabawy.

  49. Sorry za przydługi koment, ale Gospodarz poruszył bardzo rozwojowy temat.

  50. Problemu raczej nie mam,ale dzięki za troskę 🙂 Ja się po prostu brzydzę: baleron nie dla mnie,schab okroję,skórę z kurczaka ściągam.Z podrobów tyko wątróbka.Mama się łapie za głowę,jak widzi te praktyki.Parówkę czasem zjem,bo nie widzę z czego się składa 🙂

  51. Cenowo nie jestem na bieżąco bo temat znam „z drugiej ręki” czyli z postępowych programów anglosaskich na kanale domo +, w których dwaj postępowi projektanci wnętrz w Wielkiej Brytanii doradzają segmentowi niskich dochodów i tam to jakoby miało bardzo obniżać koszty. Okazuje się,  że tam są jakieś hurtownie zdemontowanych urządzeń przemysłowych, gdzie można dostać te różne specyficzne lampki i inne detale – za grosze.

  52. Bardzo ciekawa uwaga. Przypomniała mi system projektowania mieszkań w bloku połączonych z programem projektowania mebli: z jednej strony maleńkie kuchnie, czasem bez okien, w których można jedynie coś ugotować i schować a z drugiej -tak małe pokoje, że mieściły się tam jedynie tzw. stoły ławy , przy których rodzina nie mogła siąść do rodzinnego wspólnego posiłku.  Na wsi było inaczej, ale normalne stoły były traktowane jako przeżytek i obciach. Nie muszę dodawać, że przed stołem ławą stał główny przyjaciel człowieka czyli – telewizor.

  53. Moja znajoma, jako bardzo młoda osoba, próbowała swoich sił w literaturze. Zaczęła pisać powieść, a pierwsza scena była taka, że na dworzec w Londynie przybywa pociąg z Rzymu. Rodzina ją wyśmiała, bo przecież pociągi nie mogą pływać przez kanał i w ten sposób złamano dziewczynie karierę. Jacy ci ludzie są jednak małoduszni. Jeśli przybył pociąg z Pekinu, to wszystko w porządku. My dostaniemy jakieś drobne na otarcie łez, a opozycja powód, by się wymądrzać w mediach o tym, jak PiS zaprzepaścił szanse na rozwój gospodarczy kraju. Serio zaś to nie wiem co będzie, warto by ustalić, którędy ten pociąg jechał czy aby nie przez Archangielsk i dalej wokół Skandynawii, przez Morze Północne, starym szlakiem Kompanii Moskiewskiej….

  54. Problem polega nie na tym skąd pochodzi żywność, tylko czym ona jest dla nas.

    Czy ktoś słyszał by potomek Henryka Sienkiewicza mówił:

    Pobłogosław Panie Boże te ośmiorniczki , tych kelnerów którzy mam je podali(…)

  55. Cyganie rozkladali dywany, miski z jedzeniem a wokol tego siadali mezszczyzni a za nimi kobiety i dzieci. Dziadek ,maz , tesc gryzl dwa razy udko czy inny kawalek miesa i podawal je do tylu za siebie ,do dzieci i kobiet ,ktorzy obgryzali reszte. Wszyscy byli szczesliwi bo siedzieli przy panskim stole w kucki.

  56. Z tego co kątem oka zauważyłem to oni doradzają zazwyczaj ortodoksyjnym Żydom, ortodoksyjnym homoseksualistom, parom lesbijek i mieszanym etnicznie małżeństwom.

    W kolejnej serii będą zapewne homoseksualiści z adoptowanym dzieckiem, a potem to już chyba domek dla ulubionej kozy…

    PROPAGANDA>>>>>

  57. Dawni hippisi wyjadali resztki pozostawione na talerzach w knajpach, ale ich motywacja była prosta: wykluczali pracę dla wrednych kapitalistów poza bardzo prostymi usługami „dla ludności”, typu mycie szyb. Czyli jedzenie ze śmietnika było konsekwencją, czymś wtórnym wobec tabu pracy. Gdyby za te szyby płacono im więcej – żywili by się normalnie. Zapewne jednak cześć radykałów jadłaby resztki nadal, dorabiając sobie jakaś poręczną ideologię

  58. Bardzo dziękuję za odpowiedź 🙂 zgodnie z treścią artykułu pociąg jechał przez: Kazachstan, Rosję, Białoruś, Polskę, Niemcy, Belgię i Francję. I to mnie zastanowiło – jechał przez Polskę! a nikt poza tym jednym portalem, nikt z głosicieli oraz obrońców idei Jedwabnego Szlaku o tym nie wspomniał. Przepraszam, jeżeli zawracam głowę i się czepiam 🙂

  59. Ależ nie ma mowy i zawracaniu głowy. Wielbiciele jedwabnego szlaku to gawędziarze. Im ten pociąg rozbija całkiem koncepcję i uważają, że Chińczycy się teraz na nas obrażą. A na co mają się obrażać? Towar i tak sprzedadzą, tyle, że bez pośrednika.

  60. Czyli przejazd tego pociągu pokazuje, że temat Jedwabnego Szlaku był teoretyczny, bo biznes i tak się kręci.

  61. raczej: „sze kręci”

  62. Dygresja ciekawa ale  nietrafna.

    Jedzenie resztek z pańskiego stołu nigdy w kulturze katolickiej nie było tabu.

    Jest w tej chwili prawny nakaz marnowania żywności, wyrzucania dobrej,zakaz używania resztek do skarmiania np. zwierząt, itd. itd. przykłady można mnożyć. Przy czym tworzony jest kult obrzydzenia i strachu przed żywnością która nie spełnia norm „koszerności”.

  63. Cyganie.

    Moja przyjaciółka mieszka na wsi, w której „od wieków” żyje gromada Cyganów ze szczepu Bergitka Roma, najniższego w ichniej hierarchii, a więc tych niemal „nietykalnych” dla innych Cyganów. Jak pamiętam, to ich mężczyźni pracowali przy np. tłuczniu podczas budowy dróg. Ale czasy się zmieniły, zadziałała krakowska gazówa i Cyganie wymogli na wójcie pobudowanie bloku dla nich. Wcześniej, przez dziesiątki lat mieszkali w swoich, specyficznych, ruino – szopkach. Gdy cokolwiek się działo za nowych już czasów, sprytni Cyganie latali do gazówy na skargę. Wójt łapał się za głowę, gdyż gazówa wyczuła świeżą krew, naturalnie.

    Do mojej przyjaciółki Cyganki przychodziły na żebry. Przez lata dawała im jakieś pieniądze i ubrania. W końcu wściekła się /nie jest bogatą osobą/ i powiedziała dnia jednego Cygance: Basiu, dam ci tyle  a tyle, jak mi zrobisz to a to, ja ci nie mogę za nic dawać pieniędzy, nie stać mnie. Basia miała jakieś porąbane drewno przenieść z podwórza pod okap chałupy. Basi zależało na pieniądzach, ale rozejrzała się trwożliwie dookoła i rzekła: pani, jak mnie mój stary zobaczy przy robocie tutaj, to mnie zabije. Przeniosła tak 1/3 tego drewna i zniknęła.

    Cygańskie kobiety w tej wsi mieszkają w owym bloku, co wójt im wybudował, ale faceci – po drugiej stronie podwórka, w tych swoich ruino-szopkach. Nie chcą zmieniać obyczajów, chociaż z „zaangażowania społecznego” gazówy – i owszem – sprytnie korzystali.

    Jak widać po tych Czeczenach, opisywanych tu wcześniej i Cyganach – bierzemy, co nam dają „aktywiści” i dalej robimy swoje i po swojemu.

    Może to jest jakiś sposób? Naturalnie, nie tyczy żarcia ze śmietników jako „mody”/to w ogóle jest wstrząsające, nie idzie o tym żarciu czytać nawet, to jest poza naszą kulturą/.

  64. Podobno w Egipcie Koptowie opanowali zbieranie i recykling śmieci i nieźle ekonomicznie sobie radzą.  Wynika to pewnie z niechęci innych tubylców do działań w tej dziedzinie oraz wygryzienia części Koptów z bardziej czystych zajęć.

  65. a zycie robi swoje

    absolwenci 5kowi, ucza tych 4kowych, zeby mogli pracowac u 3jkowych – taki, podobno, jest model i efekt edukacji (uniwersyteckiej) na kontynencie amerykanskim

  66. Według informacji prasowych pociąg z Chin (stacja początkowa: Yiwu na wschodzie kraju) do Londynu jechał m.in. przez Białoruś, Polskę i Niemcy (http://www.npr.org/sections/thetwo-way/2017/01/18/510460107/chinas-first-freight-train-to-the-u-k-rolls-into-london). Odnoszę wrażenie, że nagłe okazywanie „troski” Polsce przez Koronę i Kolonię nie jest związane z żadnym rosyjskim zagrożeniem wobec PL (bo ten temat jest im całkowicie obojętny), ale właśnie z planami powstania Nowego Jedwabnego Szlaku. Kolonia chce ten projekt powstrzymać; Korona chce na nim zarobić; co by się nie stało, Anglosasi traktują PL jak protektorat (rząd się na to godzi!), dlatego Polacy mogą zapomnieć o bazie przeładunkowej i dużych chińskich inwestycjach. Jedyne inwestycje będą z Zachodu (z polską dotacją i zwolnieniem z podatku).

    Inna możliwość jest taka, że potencjalną rolę Polski w Jedwabnym Szlaku ma przejąć Ukraina, która przecież tylko na to czeka i chętnie wbije nam nóż w plecy. Tam powstanie baza przeładunkowa, a pociągi pojadą przez Słowację i Czechy (Węgry?). W 500 rocznicę wystąpienia Lutra katolicka Polska nie może być silnym państwem, co innego Anglia czy prawosławna Ukraina. Niestety, „polityka zagraniczna” PiSu w niektórych obszarach osiągnęła już poziom PO. Pisowscy politycy są rozgrywani jak dzieci, więc chyba nie można na nich liczyć.

  67. Od lat „Europa” zakazuje skarmiania świnek zlewkami, jak to drzewiej bywało. Co oni tak do tych świń  przyczepiwszy się? A?

  68. Wydawanie certyfikatu koszerności to proces oceny procentowego udziału prawidłowo rozumianej korzyści społeczności żydowskiej w produkcie na wszystkich etapach jego tworzenia, nieznacznie skorygowany o uwarunkowanie historyczne. Bo koszerność to racjonalizacja i optymalizacja do potęgi entej w oparciu o kumulację wiedzy dziesiątek pokoleń narodu wybranego. To nacjonalizm ekonomiczny w najrygorystyczniejszym wydaniu. Warto wiedzieć, że takie GMO nie jest koszerne, znając życie pestycydy również a idąc dalej już każdy sobie może odpowiedzieć mniej więcej co będzie a co nie będzie koszerne.

    Podobne figle migle odnajdujemy w odniesieniu do wyrażenia „człowiek”, którym w rozumieniu Talmudu jest wyłącznie żyd. Stąd wszelkiej maści organizacje kierowane i opłacane przez bankierów z Wall Street czy City walczą o prawa „człowieka” a głupi goje jak ta żaba u kowala łapę pcha…

  69. Te pociagi kursuja az do Madrytu. Robia trase z Chin w trzy tygodnie. Szybciej niz statek z Szanghaju do Hamburga.

  70. Najlepsze kąski są ma zwałce

  71. Generalna zmiana pożywienia ma jeden cel: nasze zejście z tego świata przed pobraniem 1szej emerytury. Genom świni czy pszenicy jest zmieniany od lat. Co dziwniejsze za komuny była żelazna kurtyna, itp a zboże w GSach do zasiewów było z zagranicy, oczywiście takie, które można było wysiać tylko raz, maksymalnie 2 razy. Obecna pszenica w każdej odmianie nie ma nic wspólnego z gatunkami sprzed 100lat, to samo tyczy się innych nasion, wieprzowiny i drobiu. Mówi się wiele o ochronie przed GMO a w każdej bułce i kromce chleba jemy GMO od co najmniej 40 lat!

  72. Tubylców? No ja bardzo proszę nie drwić w taki sposób! Koptowie to etniczni Egipcjanie, jedyni spadkobiercy starożytnych Egipcjan którzy tam żyli kilka tysięcy lat.  W VIIw. padli ofiarą podboju islamskiego i od tego czasu trwa ich dramat i eksterminacja. Zepchnięto ich na sam dół drabiny społecznej a na dokładkę obencie „cywilizowani” Europejczycy jeżdżą tam wypoczywać dokładając  się do tego dramatu. To Rewolucja Francuska dała impuls do zainteresowania Egiptem tzw. szerokich mas w Europie – ciekawość czemu?

    Egipt to Europa za kilka wieków jeśli program mutli kulti i „uchodźców” będzie trwał.

  73. Promowanie jedzenia ze śmietnika i co jeszcze żeby przyzwyczaić nas żebyśmy sami obniżyli sobie standard życia, następnie będą meble z drewnianych palet i mamy prawie całe wyposażanie domowe, a problem mieszkania rozwiążemy budując go z blachy falistej która pozostanie z budowania nowych montowni które to pan Morawiecki załatwił nam w Davos. Wczoraj na konferencji pani premier zapytana o działania chyba ministerstwa pracy powiedziała że trwają prace mające ułatwić podjęcia pracy przez Ukraińców w Polsce, fajnie nie ma co. A po konferencji reklama tanich linii lotniczych Ryanair gdzie właśnie obniżono biltey o 20% między innymi do Wielkiej Brytanii, łatwiej się już nie da przekazać o co im chodzi. Czyli dla nas Polaków emigracja oczywiście wymuszona albo grzebanie w śmietnikach, piękna perspektywa.  A z nowym rokiem dwie z moich koleżanek straciły pracę bo na ich miejsce szef przyjął dwie ukrainki, oczywiście za niższą stawkę. Rozwój jak nic ale za to możemy się pochwalić najtańszą siłą roboczą w Europie, 2 euro za godzinę.

  74. > Ja paliłem Marsy, bo na Goldeny nie było mnie wtedy stać.

    Też paliłem Marsy, a gdy miałem pieniądze pakowane po dwadzieścia pięć Goldeny. Poza tym Kapitany, Wiarusy, Stołeczne, Klubowe i Ekstra Mocne. Te ostatnie, gdy chciałem zaimponować kolegom z młodszych klas. Ostatecznie stanęło na Camelach. Im byłem wierny do końca.

  75. „Dżihadyści z Państwa Islamskiego (IS) uszkodzili fasadę rzymskiego amfiteatru w starożytnej Palmirze oraz zniszczyli Tetrapylon, który był jednym z najsłynniejszych zabytków tego historycznego miasta na wschodzie Syrii – podała państwowa agencja prasowa Sana.” http://stooq.pl/n/?f=1150895&c=3&p=0 właśnie to. Islamscy dżihadyści właściwie nigdy nie niszczyli i nie zniszczą zabytków żydowskich.

  76. robią tak celowo, w hotelach podobnie

    to wynika z ich aksjomatyki

    skoro gojim to nieczyści, zatem   powinni mieć nieczysto

  77. Noż mówię, śmieci i tandeta za kosmiczne pieniądze, zamiast jakości.

  78. Ja to jestem pamiętliwa bestia i zastanawiam się na jakie fajki stać teraz Pawlickiego, że jakoś mniej waleczny jest jeśli chodzi o kredyty frankowe. Może jakiś projekt z gałganków realizuje…

    Znalazłem takie coś:

    Ponad 135 tys. zł wyłożyło Narodowe Centrum Kultury na produkcję filmu, którego polski tytuł brzmi „Amerykanin na tropach Mieszka I”, a łaciński „Mesco dux baptizatur” („Mieszko ochrzczony”). Jego producentem jest Picaresque- firma Macieja Pawlickiego.

    No i niczym ów Amerykanin udałem się internetowymi tropami tej produkcji.

    Znalazłem naprawdę niewiele.

    http://gazetacodzienna.pl/artykul/gospodarka/amerykanin-na-tropach-mieszka-i-film-o-chrzcie-polski

    http://www.picaresque.pl/

    Może ktoś oglądał to dzieło? Bo chciałbym napisać jakąś recenzję…

  79. W ogóle nastąpiła intensyfikacja połączeń z Chin: „Do czerwca 2016 roku z Chin do państw europejskich przybyło 1881 składów towarowych, a powróciły 502, zabierając z sobą m.in. niemieckie produkty mięsne, rosyjskie drewno i francuskie wina.”  Natomiast to był pierwszy pociąg, który zawitał bezpośrednio do Londynu. 

  80. Wg tego artykułu Ukraina przedstawiła swoją trasę z pominięciem Rosji i nawet pierwszy pociąg ruszył to temu. Szkoda, że nie napisali jaka obecnie jest sytuacja na tym szlaku. Jednak wg najnowszych doniesień Ukraina wciąż dąży do silnych więzów gospodarczych z Chinami.

  81. Europa po prostu martwi się o te świnki, zważywszy na to, co dodaje się do naszej żywności i czym ona jest.

  82. Na pewno było to w PR III w 60/h.

    Chciała wyglądać modnie i marzyła o Levisach, więc ciułała pieniądze i kiedy zadowolona wciągnęła nabyte w Pewexie nowiutkie dżinsy na siebie to moda właśnie zmieniła się. Teraz najmodniejsze były wycieruchy, które w momencie kupna wyglądały jak sprane. Kiedy jej dżinsy, z racji długiego używania, miały stać się modne to moda wywinęła salto i najmodniejsze stały się spodnie w intensywnym kolorze indygo z fabrycznie pociętymi i poprutymi nogawkami.

  83. Zboże jest genetycznie modyfikowane.  Ten rekomo szkodliwy gluten, to po prostu reakcja organizmu na RANDAP, środek używany powszechnie do opryskiwania upraw GMO. Najlepiej zwalić na Pana Boga, który dał chleb i ludzi, ofiary tych diabelskich wymysłow.

    No, a poza tym od lat 80-tych, wprowadzono do piekarn substancje,  nazwane polepszaczami, które przyspieszają proces wypieku chleba. Kiedyś Grzegorz Miecugow pochwalił się,  że ITI była prekursorem sprowadzania „polepszaczy” do pieczywa. Tak sobie wtrącił między szyderstwami w Szkle kontaktowym. Pamiętam ten wredny uśmieszek triumfu i satysfakcji. Właśnie tak wyglądał, jakby się cieszył,  że nasikali do zakwasu.

    Powtarzam jak zapamiętałam, jeśli jest inaczej, niech ktoś skoryguje.

    Najmniej zmienionym ziarnem jest orkisz. I jeśli bardzo chce się mieć lepszy chleb, to trzeba upiec samemu. Tylko teraz nie ma na to czasu i warunków. No i tak się człowiek oszukuje, szukając w sklepach chleba w miarę dobrego.

  84. Z samego orkiszu chleba się nie wypiecze. To tylko dodatek 🙁

  85. A ostatnio nie wpuszczono prezydenta Przemyśla i zatrzymano go na granicy polsko-ukraińskiej… no nie będzie im jakiś samozwańczy prezydent reprezentował ich miasta pod tymczasowym protektoratem. A nasi milusińscy zza miedzy już obmyśliwują, dam głowę, że za psińco, aby słać do Polski śmieci, bo im się Lwów pod nimi dusi.
    Czy jest jakieś takie państwo w relacjach z którym to my jesteśmy stroną korzystającą?

  86. najwyżej jeden wiek

  87. No właśnie, Ukraina dąży do silnych więzów gospodarczych z Chinami, mimo, że Chiny to sojusznik Rosji. A nam pisowcy mówią, że z Chinami i Rosją nie wolno robić interesów. Wyraźnie widać, że Rosja to tylko straszak dla ludzi o IQ Waszcza.

  88. Stosunek III RP do Ukrainy coraz bardziej przypomina wasalny stosunek PRLu do ZSRR. Dobrze, że PiS nie ma większości konstytucyjnej, bo wpisaliby do konstytucji „wieczną przyjaźń z Ukrainą”.

  89. Ta czystość/koszernosc to jak ulał kultura spod celi. Frajer sprząta, kibel myje, do stołu nie zasiada. Któż by pomyślał, że cała grypsera z Czeczenii idzie…

  90. Cyganie (mężczyźni) nie mogą pozwolić,  żeby kobieta była nad ich głową.  Pewnie dlatego w bloku mieszkają tylko kobiety.

    To jest takie dziwne,  że chętnie bym zobaczyła, żeby ktoś to potwierdził.

  91. skoryguję:

    piszemy: roundup  (randap to wymowa)

    poprawiacze  –  spulchniacze

    Objętość taka sama, ale powietrza w niej ze cztery razy więcej, niż w pieczywie bez spulchniacza.

    Proszę spróbować świeżą bułkę zgnieść na płasko, i policzyć ile trzeba by  takich bułek zgnieść, aby uzyskać objętość tej jednej, ale pełnej pieczywa.

    Najgorsze sa jednak srodki uzależniające dodawane do napojów gazowanych i słodyczy.

    Zobaczcie co ta epidemia robi z dziećmi i młodzieża, jaki procent z nich ma nadwagę, a jeszcze na dodatek  wielogodzinne ślęczenie bez ruchu przed monitorami

  92. Co za chamstwo, po przeczytaniu nóż w kieszeni się otwiera. A co z nami, młodymi Polakami co chcą budować swoją przyszłość w Polsce ? Nam pozostają Niemcy albo Wielka Brytania. Aha Ukraińcy receptą na problemy demograficzne Polski i jeszcze ułatwianie w poszukiwaniu pracy i dostęp do 500+. Przepraszam ale kto k..rwa rządzi Polską i dla kogo ? To ja i wielu moich znajomych nie możemy myśleć o założeniu rodziny bo nas po prostu nie stać ale dla obcych są ułatwienia.

  93. zna ktoś kogoś kto na śmietniku znalazł mace ?

  94. Ależ nie, bo z Odessy.

  95. O tzw. nieczystości jest trochę u Singera w Sztukmistrzu z Lublina.

  96. Mieszkam w Anglii juz 10 lat. Wiekszosc ludzi kupuje pieczywo w markecie. Te produkty nie maja nic wspolnego z prawdziwym chlebem. To jest pasza najgorszego sortu. Zreszta, prosze spojrzec, co sie obowiazkowo dodaje do maki sklepowej w Anglii:

    https://www.sustainweb.org/realbread/flour_fortification/

    Produkty bezglutenowe, sa 2 do 3 razy drozsze od „normalnych”, niemniej jakosciowo sa rzeczywiscie nieporownanie lepsze.

    Obecnie wszelkie maki bezglutenowe zamawiamy ze sklepu internetowego ze zdrowa zywnoscia – oni miela importowane ziarno na miejscu! Porownywalismy te maki ze wszystkimi innymi makami dostepnymi w sklepach – to jest PRZEPASC w jakosci. Naturalnie cena 3 razy taka. Niemniej zadnych powiklan alergicznych itp.

    Moja zona ma nietolerancje glutenu, wiec musielismy nauczyc sie robic zakupy od nowa.

    Prosze wejsc do byle jakiego supermarketu, wlozyc do koszyka te wszystkie produkty, ktore Pan/Pani  normalnie kupuje, po czym przed kasa wyjac z koszyka te, w ktorych jest gluten lub wszelkiej masci skrobia modyfikowana.

    Warzywa i owoce w marketach w UK w przewazajacej wiekszosci to jest caloroczny import z Holandii. Roznica w jakosci miesa pomiedzy lokalnym rzeznikiem a byle jakim sklepem – nie ma co komentowac. Piwo w sklepach nie ma nic wspolnego z browarnictwem. I tak bym mogl wymieniac…

    Ludzie, ktorzy zarabiaja najnizsza krajowa nie stac na jedzenie – ich stac jedynie na pasze z Lidla lub Aldiego. Efekt to otylosc i rak.

    Ludzie, ktorych na to stac, robia zakupy u zrodla – ale do tego trzeba miec informacje/kontakty/”dojscie” i grubszy portfel. A nawet jak choruja, to przeciez sa prywatnie ubezpieczeni, prawdaz?

  97. Orkisz to też pszenica i też jest wysokoglutenowy.

  98. Namawianie do wyjadania ze śmietników wykrzacza się w inne. Np. w „Żywność, nie trawniki” (USA) – tradycyjne przydomowe trawniki zamieniają w „pola uprawne”, a konkretnie: mówią ludziom, żeby zamieniali.
    https://www.google.pl/search?q=food+not+lawns&biw=1264&bih=675&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi_lLSO-9DRAhXDjSwKHfl1Ba8Q_AUIBigB

  99. Oczywiście, że sam gluten nie stał się nagle problemem po setkach lat. To zatrucie wody i środowiska przez tzw. rolnictwo przemysłowe, środki chemiczne w ziemi, wodzie, powietrzu i nasionach powodują, że nasze organizmy coraz bardziej trute zaczynają coraz częściej reagować alergicznie. Do tego modyfikowana pszenica i żyto. Organizm ludzki jest niesamowicie odporny, dlatego długo nie daje objawów. I nie dawał przez jakieś 50 lat. Ale potem się zaczęło i teraz jest coraz gorzej. I będzie gorzej, dopóki to wszystko naprawdę nie pieprznie (przepraszam za wyrażenie).

    Moja żona piecze chleb już od kilku lat. Pewnie, że jest trochę pracy przy tym. Ale da się. A robiąc jeden, zostawia się od razu zakwas na następny. Nie jest to u nas 100% zapotrzebowania, ale dla dzieci np. wystarcza i my też trochę go jemy. Także da się, nie ma tragedii. A jak ten chleb pachnie, brak słów. No i jedna kromka wystarczy, żeby się najeść, taki jest syty.

    My teraz w ogóle mamy swoiście wariacką mieszankę totalnego zatrucia i przetwarzania jedzenia z jednej strony (celem powiększania zysku konernów spożywczych), a z drugiej mocno zniekształconą modę na zdrowe odżywania, która zarazem okazją do wyróżnienia się dla środowisk aspirujących oraz kolejnym sposobem na wyciągnięcie z ludzi (tych aspirujących) większych pieniędzy (ceny tzw. naturalnych produktów są od wysokich do absurdalnie wysokich).

  100. Też nie zgadzam się z tą retoryką ani polityką wschodnią tego rządu. I mam wrażenie, że w przypadku tego kierunku zasady są bardzo sztywne i ustalone ponad nami, i w tym przypadku nie wiele możemy, jedynie odwiedzać wschodnie cmentarze.

  101. Większość upraw to bardzo słabe odmiany sztucznie selekcjonowane w celu najwyższej wydajności. To są miliony hektarów i miliony ton masy. Do „zombie apokalipsy” wystarczy wypuścić wyhodowane wirusy przeciwko 5 najważniejszym roślinom jadalnym: pszenica, ryż, kukurydza, ziemniaki, soja. Gwałtowny brak milionów ton żywności, i ludzie zaczną się zjadać nawzajem, a problem populacji jest rozwiązany w rok-dwa bez zniszczeń i zatrucia jak z atomówkami.

  102. Gospodartwo moich dziadków, teraz wujka, jest otoczone lasami i na skrzyżowaniu dróg.  Oczywiście jeździły tamtędy tabory cyganskie i zatrzymywaly się w lesie nad rzeką. . Była więc to strefa szczególnego zagrożenia kradzieżą.  Mama mi opowiadała,  że w wcześniejszych latach jak przejeżdżal tabor, to cała rodzina była w gotowości.  Wszystko obstawione. W dzieciństwie jak nie chciałam jeść, straszono mnie kominiarzem, albo że mnie Cygany ukradną.

    W latach sześćdziesiątych chyba Cyganow było już mniej,  a poza tym gospodarstwo miało już porządne ogrodzenia. Niemniej jednak kiedy jechali Cyganie pilnowało się bramy i furtek. Kiedyś na całym gospodarstwie został tylko dziadek i ja. Wszyscy inni, łącznie z rodziną wujka, pojechali do miasta.  W związku z tym, dom był zamknięty na klucz. Dziadek kosił koniczyne, a ja chodziłam w pobliżu po sadzie. Poprosił mnie, żebym przyniosła mu zsiadłego mleka. W połowie drogi do domu poczułam silny ból w stopie. Oglądam.  Pszczoła mnie użądliła. Już czwarta tego lata. I teraz decyzja, wracać do dziadka żeby lamentowac nad sobą z publicznością,  czy biec jak najszybciej do domu, żeby posmarować miejsce ukąszenia amoniakiem.

    Wybrałam wyjście drugie.  Biegnę. Wbiegam w podwórko i szybko się cofam za węgieł stodoły. Zobaczyłam wolno przemieszczający się tabor cyganski. Kobiety i dzieci szły ewidentnie mając ochotę wejść do środka. Wszystkie furtki i brama były jednak zamknięte.  Ponieważ dla mnie liczył się czas, przemknelam szybko przez podwórko i ogródek, otworzyłam drzwi i szybko zamknęłam od wewnątrz, i w końcu zajęłam się nogą.

    Pożytek z tej przygody dla mnie był taki. Okazało się,  że jak mnie „ugryzie” pszczoła, od tamtej pory nie muszę wyć na cztery strony świata, lecz potrafię zachować się racjonalnie.

  103. Zgadzam się w 100 procentach w każdej kwestii.

    Jednak trzeba piec,  albo wejść w wymianę barterowa z kimś kto piecze, a ewentualnie potrzebowałby czegoś, co w moim domu robimy dobrze i często.

  104. Roundap to tylko jedna z marek tej substancji. Po prostu glifosat. Uwielbiam jabłka, a w tym roku zobaczyłem specjalnie przeznaczony dla sadowników środek z tym glifosatem. Nazywa się ekocośtam. Eko!!! tak, tak… Pryska się tym chyba na trawę wokół drzewek.  Wszystkie one różnią się dodatkowymi substancjami przyspieszającymi wchłanianie.

    A co to jest to uczulenie na glifosat? Otóż to jest ten parszywy efekt nowoczesnego rolnictwa.  Taki nowoczesny skretyniały przez propagandę rolnik nie uprawiający zdrowej żywności tylko kult wydajności i zysku. Daje jedną dawkę nawozów, drugą, trzecią i jeszcze w fazie kłoszenia, a co!!!. Zawsze z azotem. Więc zboża dojrzewają powoli i są zielone. Lada moment pora żniw, a tu połowa już dojrzała, a druga jeszcze zielona. No to trzeba coś zrobić, prawda? I od tego jest glifosat. Aby partia zboża była jednolita dwa tygodnie przez pojawieniem się na polu kombajnu wjeżdża opryskiwaczem. Dwa tygodnie i już wszystko dojrzałe, nic zielonego i chwasty nie rosną. Tylko to ziarno trochę takie nasączone glifosatem, czyli tymi wszystkimi fosforano – pochodnymi przyspieszającymi namnażanie komórek. A przecież kolega tego jeść nie będzie. „Przeda”. A to, że i tak truje swoją rodzinę? Przecież w nowoczesnych poradach agronomicznych tak właśnie tłumaczą.

    Teraz wiadomo dlaczego oczekuje się, że ziemię mają prawo nabywać tylko młodzi, „wykwalifikowani” rolnicy, prawda?

    Pozdrawiam

  105. Tak, ale nie był przetwarzany genetycznie.  ??? Jak znam życie to teraz już pewnie jest, bo staje się popularny.

  106. W kamienicy Cyganie mieszkali na piętrze, a pod nimi dwie starsze panie. Specjalnie się nie skarżyły na sąsiedztwo dopóki nie zmarł senior rodu i rolę głowy rodziny przejął syn. Zaczęły się hałasy, nawet po nocy, śmiecenie przez okna i inne uciążliwości.
    Zebrały się w sobie i poszły na górę, i zostały zgnojone. Jedno co zauważyły to pięknie umeblowane mieszkanie, puchate dywany, meble wypoczynkowe w skórze i inne powierzchowne oznaki luksusu. Nic nie było zapuszczone czy zniszczone, bo tylko gadziów nie należy poważać, ani się nimi i ich normami przejmować. Cygan ma swój kodeks i to jest najważniejsze.

  107. Pewnie.  „To nie do jedzenia,  to na sprzedaż”.

  108. Ciekawa jestem jak wobec tych przepisow funkcjonuja dzisiaj np.siostry Misjonarki Milosci w Warszawie. Nie znam tego prawa, ale z roznych zrodel slysze, ze przepisy sa takie, ze trzeba wyrzucic. Spedzilam tam u Siostr tydzien w latach 90-tych i wiem, ze podstawa ich (oraz ich podopiecznych) pozywienia byly niesprzedane resztki z piekarn, restauracji, oraz przeterminowane, a nienadajace sie juz do sprzedazy produkty.

    Oczywiscie po smietnikach nie musialy grzebac, bo sami wlasciciele im po prostu dawali.

  109. Słusznie.  Co do angielskiej pisowni też,  kiedyś wspominałam, że w angielskim jestem wiecznie początkująca. Nic nie poradzę.  Sorry.  🙂 Trzeba mnie poprawiać, ucieszę się.

  110. Miecugow zawsze wyglądał, jakby nasikał do zakwasu. Co jest zgodne z prawdą, skądinąd. Po prostu oni wszyscy sikają nam do zakwasu.

  111. „Czy jest jakieś takie państwo w relacjach z którym to my jesteśmy stroną korzystającą?”

    To dobre pytanie, Tadziu, ale aktualnie do Waszcza i Kaczora et co.

  112. Wychodzi na to, że jesteśmy najbardziej ubezwłasnowolnionym państwem w regionie (a może jednak najbardziej nieudolnym?). Co do cmentarzy i innych śladów polskości na Wschodzie, to Ukraińcy i Litwini (nasi sojusznicy według PiSu) robią co mogą, żeby je zniszczyć. PiS nie reaguje, tylko opowiada bajki o swoich rzekomych dokonaniach i sojuszu z Anglosasami…

  113. „Miecugow zawsze wyglądał, jakby nasikał do zakwasu.”

    :-):-)

  114. OT.

    To nie jest takie proste, bo mamy najbardziej wypasiony pakiet hostingowy i nic już nie dołożą. Sprawdzałem i u innych dostawców dają jeszcze gorsze możliwości.

    Ale nic to – gdy wrócę postawię serwer jak człowiek, a nie jakieś tam pakiety hostingowe.

  115. Tak samo teoretyczne jak „pompowany” sukces juniora Morawieckiego… w Davos!

  116. W roku 1985 moja mama jechała po raz pierwszy w odwiedziny do brata w Szwecji, do Goeteborga, pociągiem Moskwa-Oslo. Dwa wagony pociągu były przetaczane i nie trzeba się było przesiadać. Ale taką wygodę w podróży miała tylko jadąc z Warszawy,  natomiast z powrotem musiała się przesiadać i  w Malmoe i w Berlinie. W Berlinie z przygodami, ale dość opowieści rodzinnych na dzisiaj.

    Oczywiście pociąg pokonywal morze na promie.

    Świntuchy, przez taki drobiazg zgasili być może w dziewczynie płomień talentu.

  117. Nie ukrywam, że nie spałam w nocy, przeczytawszy o tym programie rządowym. Jest jeszcze kilka składników tego problemu, ale nie miejsce tu…

    Krótko mówiąc – ten rząd jest trzymany nawet nie na krótkiej smyczy, ale na kolczatce.

    A przecież, mając w zasadzie pełnię władzy, NUM et co., mogliby zmienić warunki ekonomiczne/skarbowe tak, by młodzi stąd nie wyjeżdżali, a i by były powroty tych rodzin z wieloma dziećmi, co im się w Anglii porodziły. Nie mogą zmienić, bo im nie wolno?

    No i ta Ukraina, której na oko nie idzie rozpoznać, chyba że masz już siekierę w plecach.

  118. Profesor Szczepan Pieniążek opowiadał, że jak był w Ameryce to zaprowadzili go do sadu, a tam równiusieńkie rzędy jabłoni z pięknymi czerwonymi jabłkami. Zerwał jedno jabłko i okazało się, że nie dość iż jest piekielnie twarde to zupełnie bez smaku. Zaciekawiony zapytał kto to kupuje i otrzymał odpowiedź, że idą na eksport między innymi do Polski.

    Profesorowi mają sadownicy za złe, że mimo rozwinięcia przechowalnictwa – jabłka u nas są dostępne od zbiorów do zbiorów – to on wprowadził do sadownictwa nowe odmiany jabłoni, m.in. Jonathan i McIntosh. Tę ostatnią odmianę sam nazywał parszywcem kanadyjskim, bo bez regularnych oprysków, szczególnie w okresie deszczowym parch i mączniak jabłoni powodowały, że drzewo słabo owocowało, pędy zamierały, a owoce były zniekształcone, pokryte plamami i nie nadające się do konsumpcji.
    Ludziska dali się zwariować i na działkach uprawiali te odmiany i prowadzili opryski. Obecnie są odmiany jabłoni, nie tylko amatorskie, odporne na parcha jabłoni i można zrezygnować z oprysków. W tym roku BASF wprowadza nowy środek do ochrony przed parchem jabłoni o nazwie Delan Pro. Piszą o jego skuteczności, ale zastanawia, że ostatni oprysk należy robić na miesiąc przed zbiorem. To wszystko związane jest wielkotowarowością i maksymalizacją zysków.
    A kiedyś, kiedy sadownictwo prowadzono po bożemu to była sobie taka stara odmiana francuska kronselka. Drzewo rosło duże, owocowało przemiennie. Jabłka były o zróżnicowanej wielkości; niektóre były wielkości spodeczka pod szklankę, o porcelanowoprzejrzystym miąższu. Nie nadawały się do transportu. Nieprzygotowany konsument mógł zakrztusić się dużą ilością soku wypływającego po nagryzieniu jabłka. Ech!

  119. Nie przerabiany,to prymitywna odmiana.Nisko plonuje,trudna do wymłócenia bo plewka ciężko oddziela się od ziarna.

  120. Cyt.: „mogliby zmienić warunki ekonomiczne/skarbowe tak, by młodzi stąd nie wyjeżdżali”.

    Nic nie zmienią na lepsze. NUM strzela słitfotki z lewackimi ekranowymi błaznami i chce się załapać na nowy pociąg ku świetlanej przyszłości – do stacji Komunizm, oczywiście:

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Morawiecki-W-Davos-zauwazono-wplyw-nierownosci-spolecznych-na-gospodarke-3643698.html

  121. Jacek Kaczmarski – O zachowaniu przy stole
    https://www.youtube.com/watch?v=-52B6QH_6QE

  122. Mam w rodzie pradziadka ogrodnika i jeszcze w pamięci zapach i smak tych odmian z babcinego sadu, których nazw już dziś nie pamiętam (za wyjątkiem odmiany chyba nowszej – cesarz Wilhelm, czy coś podobnego)…Tak, te jesienne były niesamowite

    Ale o czym dziś mowa. Kto dziś może kupić na rynku prawdziwe malinówki?

    Tylko faktycznie, te wszystkie nowości się nie psują tak szybko i może dlatego zachęcają niektórych by jedli prosto ze śmietnika. Wszak wiadomo, żadna toksyczna chemia nie może się zmarnować.

  123. No widzisz, to jednakowoż jakiś pożytek z Cyganów jest 😉

    Im w latach właśnie chyba 60-tych zakazano jeżdżenia taborami i tym samym zmuszono do trybu osiadłego.

    Wielekroć stykałam się z Cyganami, właśnie w taborach. Szczerze mówiąc, gdy tabor stawał niedaleko naszego domu, na terenie zrujnowanego, poniemieckiego majątku, to spędzałam tam całe dnie, wraz z moim białym, ślicznym pudlem. Ja też byłam jak ten pudel, nie przymierzając: biała kokarda i biały fartuszek z falbankami. Wieczorem i pudel ,i ja, na wyciągniętych rękach mamy i taty, byliśmy przenoszeni do wanny. Ani bowiem pudel /strzyżony i wyczesany/, ani ja nie przypominaliśmy w niczym porannego wcielenia. Mama kupowała od nich patelnie – więc z pewnością to byli Kalderasze. Straszenie bachora – włóczykija /znaczy mnie/ Cyganami nie wchodziło w grę.

    Szokiem więc dla mnie było, gdy, już w harcerstwie, poszliśmy mała grupą odwiedzić tabor, który stanął niedaleko naszego obozu. Spotkaliśmy się ze zdumiewającą agresją – Cyganiątka zaczęły wyrywać nam spinki i jakieś kolorowe duperele z włosów, Cyganie chcieli zrywać pasy harcerskie z finkami, wyrywać z mundurów krzyże harcerskie etc.. Nocą Cyganie napadli na nasz obóz. Dzięki Bogu, było wielu starszych harcerzy – naszych kolegów i wówczas nie skończyło się to dla nas marnie. Ale… nasi starsi koledzy harcerze mieli liczne i przyjacielskie kontakty ze słynną bandą Jurka „Małpiego”, z naszego miasta. Wyskoczyli więc po posiłki. Przyjechał cały Małpiak /tak zwano tę bandę/ i  nocą starszyzna harcerska wraz z Małpiakiem ruszyli na tabor. Była balszaja rozpierducha, że tak rzeknę. Zwycięzcy  poczekali, aż tabor ruszy w siną dal. W obozie sanitariuszka opatrywała rany zwycięzcom; tak harcerzom, jak i ludziom Małpiego. Bo tam na noże poszło i nikt się nie piórkał. Zjedli z nami posiłek w harcerskiej stołówce i spokojnie wrócili do miasta. Komendant nawet okiem nie mrugnął i chwała mu za to.

    Jurek „Małpi” był nieprawdopodobnie przystojnym facetem – normalnie zatykało z wrażenia 😉

  124. Dzisiejszy gluten jest inny niz jeszcze 50 lat temu. Pszenica niska i krępa – modyfikowana, żeby bbyło mało słomy, i łatwa w zbiorach.

     

    Dodatkowo człowiekowi nie potrzeba więcej niż 30-50g.węglowodanów dziennnie.

    Dlatego rezygnacja z mąk i glutenu i ziemniaków.

    Jak nas tak Bóg stworzył, tak musimy się odżywiać. Działanie przeciw konstrukcji fizjologicznej ciała to pycha, zwłaszcza jak wiadomo coraz więcej o ciele, i odzywa się potem chorobami serca (tu kłania się tez margaryna – tłuszcz tzw. trans którego organizm nie rozumie, uszkadzający układ naczyniowy).

  125. Tekst dnia 🙂

  126. Główny sukces z Davos to zdjęcie z Clooney’em 😉

  127. Czytając tę stronę z zalinkowanym artykułem jestem zwykle ostrożny. Niemniej ciężko oprzeć się emocjom przy takich wiadomościach. Jakoś to się wszystko układa, Ukraina, UK, USA i Polska. I ten nasz rząd i jego wydaje się niezrozumiałe ruchy.

    A Pani ma dzisiaj chyba dobry dzień, ostatnie zdanie znowu wyjątkowo celne.

  128. Wystarczy przekonać ludzi że moda na bycie menelem to najwyższa forma kultury i ekstrawagancji, a nie dość że się na tym zarobi (klasyk podpowiada: „to nie są tanie rzeczy!”), to jeszcze menelstwo będzie cmokać i wychwalać swoich dobrodziejów za „kunszt”.

    Kreatury mody to dziś niemal bogowie, którym dzięki „popkulturze” i środkom masowego rażenia głupotą zwanym mediami (a zwłaszcza reklamie)  biją pokłony całe masy „nowoczesnych” ludzi, którzy podobno mają ambicję „wyindywidualizowania się z rozentuzjazmowanego tłumu” a nie widzą że dzięki tej masowej produkcji wyglądają tak samo.

    A spróbuj takiemu powiedzieć że mu ktoś do zupy pluje bo dał się oszukać i okraść… to się zapluje w obronie powyciąganego  sweterka w którym wygląda jak… a przecież worki na kartofle nie kosztują aż tyle 🙂

    A może chodzi o to że im się gotować nie chce? W takim razie do kogo są kierowane te wszystkie programy kulinarne?

  129. Wszystko sprowadza się do prostego równania… Jak obniżyć koszty utrzymania niewolnika i jeszcze wywołać zadowolenie na jego twarzy.

  130. Inauguracja Trumpa, pierwszy błogosławi rabin

  131. Nasz problem polega na tym, że my ciągle do czegoś aspirujemy, ale nie mamy sprecyzowanej wizji. Chcielibyśmy wrócić do pozycji Polski z… (no właśnie, nawet nie zgodności co do punktu odniesienia w przeszłości) zamiast przeanalizować obecną sytuację i skupić się na przyszłości.

  132. To na kiego tu wchodzisz?

  133. Generalnie to informacja potwierdzona zresztą przez ,,nasz rząd” to kpina ze wszystkich Polaków. Odnośnie tzw ,,szlaku jedwabnego” to on już istnieje ale interesy są zastrzeżone dla Niemców, Brytyjczyków,  Francuzów i tak dalej a nam pozostaje jedynie przyglądanie się. Ja rozumiem że z Rosją to trzeba ostrożnie i wogóle ale co stoi nam na przeszkodzie żeby nawiązać bliższe i lepsze stosunki handlowe ? Przecież tak robią wszystkie kraje jak Niemcy, Francuzi, Włosi i parę innych. Kiedyś w Polsce były różne targi, jarmarki i handlowało się na stadionach, ja tego nie pamiętam ale rodzice mi opowiadali że handlowali tam wszyscy nie tylko Polacy ale też Rosjanie, Białorusini, Ukraincy i kilka innych narodowości. Dlaczego nie możemy tego wykorzystać i zacząć tak właśnie robic ? Jedynym osiągnięciem po 89 jest chyba całkowita likwidacja przemysłu, my nic nie produkujemy a juz na pewno nie na taką skalę jak nasi zachodni sąsiedzi. Oni produkują, sprzedają, mają pracę i się bogacą a my nie mamy nic. Czy rząd jest tak głupi że tego nie widzi ?

  134. A u nas, w Łodzi to jedna, pożal się Boże, „artystka street artu”, nie bójmy się tego słowa, jebnęła na szydełku takie wdzianko  na lokomotywę parową. I wszyscy, no prawie, byli zachwyceni. http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/szydelkowa-mistrzyni-street-artu-ubierze-lokomotywe-tuwima,2765352,artgal,t,id,tm.html

    Pewnie nawaliła się sfermentowanymi owocami ze śmietnika!

  135. Jeszcze bardziej restrykcyjny od koszerności jest świadectwo hallal udzielane przez imamów. Podobno w więzieniach amerykańskich czarni więźniowie przyznają się masowo do islamu aby dostawać jedzenie hallal a nie plastikową paszę dla białych.

    I jeszcze jedno, z Twojego opisu wychodzi na to, umarła rola szabas goja.

  136. Miecugow zawsze wyglądał, jakby nasikał do zakwasu. 

    I jakby się dowiedział, że te kanapki, które zjadł przed wejściem na antenę z ciasta z tej feralnej michy były.

  137. pisownia nie jest jednolita, spotkałem także jako „roundupp”, szczerze mówiąc, na pewno sa odmiany lokalne pisowni, wszak to cholerstwo wynaleziono w Holandii.

  138. a ostatnio wygląda, jakby to wypił (oprócz tego, co wypija od lat regularnie)

  139. A jakąż to realną władzę może mieć rząd w państwie, które zostało wstawione
    do lombardu?

  140. W nawiązaniu do tekstu i komentarzy PP oraz Glicka, kilka słów o meblach ze śmietnika. Akurat trochę w temacie mebli siedzę i sam mam takie „odzyskane”. Z meblami jednak jest to inna sprawa, niż z jedzeniem. Takie np. fotele Liska z czasów PRL się odnawia nie dlatego, że PRL był fajny, a meble nie powinny się marnować. One są po prostu wygodne, ładne (oczywiście, kwestia gustu) i przede wszystkim solidnie zrobione.

    To jest ciekawy paradoks, że współczesne „nowe śmieci” wiele osób woli zamienić na śmieci odnowione z tamtych czasów. Z drugiej strony, nie wydaje mi się, żeby ktoś przy zdrowych zmysłach wolał do codziennego użytkowania Syrenę, niż np. Fiata Pandę. A jeżeli ktoś woli jeść ze śmietnika, jego wybór. Nie sądzę, żeby najbardziej nachalna propaganda przekonała kogoś więcej, niż niewielką grupkę, która nawet będzie jadła dżdżownice dzięki temu nie musząc pracować.

  141. Nieprawda. W Piasecznie jest piekarnia, która robi chleb tylko z orkiszu – jest doskonały.

  142. Myślałam, że żywienie się odpadkami to jest już passe. „Pracowano” nad tym w Szwecji pod koniec lat 90. lub na początku XXI stulecia.

  143. Szwecja ekologicznie jest najlepsza na świecie, każdy to wie…

  144. Ostatnio usłyszałam, że do każdej mąki jest dodawany brom; mówił mi to człowiek ze świata medycznego, bynajmniej nie oszołom. Z radą, żeby kupować mąkę w starych młynach (jak nasz oliwski).

  145. Pierwsza  zima okupacji niemieckiej była bardzo mroźna. Wymarzł niemal cały sad. Uchowały się tylko duże drzewa na górce i za budynkiem.  Dziadek jeździł do Skierniewic do Szczepana Pieniążka i od niego się uczył i brał szczepki i sadzonki. Sam zaprowadził u siebie szkółke i stopniowo odtwarzal sad. Jednak trwało to z dziesięć lat.

    A Jonathany moim zdaniem były niesmaczne,  ale nadawały do przetwórstwa i jako deserowe, mackintoshe były dobre, tzn. smaczne.  Jonathany wymarzly w zimę 1986/87. Ale przypomnę pyszne jabłka Star King, słodkie o korzennym aromacie,  twarde w chrupaniu. Nooo…. i kosztele oczywiście.  Te jabłka to każdy miał tylko dla siebie. Plonowaly co drugi rok i były jabłkami wyłącznie deserowymi.

    Ale nie zapominajmy też o gruszkach klapsach, śliwkach wegierkach i ulenach, czereśniach,  wiśniach i innych pysznościach, które dał nam Bóg.

  146. Pewnie najpierw brom, a potem viagra i biznes sze kręczy.

  147. wygląda jak inwestycja na rzecz  przemysłu „in vitro”.

  148. Cholera, poza 500+ oraz prawem do wycięcia drzew  w ogrodzie bez zezwolenia jakiejś biurwy i opłacenia sporej kwoty, za Chiny nie widzę żadnego polepszenia w  sytuacji zwykłego człowieka. A już szczególnie nie widzę tych oszałamiających wyników gospodarczych, o których  czytam w mediach.

  149. Nie wiem, jak by to sprawdzić, bo zasadniczo bromu używano w obozach koncentracyjnych, łagrach, wojsku, więzieniach.   Może ja czegoś nie zauwazyłam i już wszyscy siedzimy?

  150. Jaki to obciach… az ciezko uwierzyc… ze zdziadzialym Clooney’em.  Jak toto mozna pokazac ludziom…

    … ja tego nigdy nie pojme.

    A tak ogolnie to nie moglam uwierzyc, ze to taaaka  NEDZA  to tegoroczne Davos… to normalnie jakas wersja dla UBOGICH  i  DEBILI… ta cala menazeria… Junior Morawiecki, Clooney „nescafe?  what else?” George… i „krul czekolady” Petroszenko… to naprawde odlot.

    Tak, ta „slitfocia” to jego najwiekszy sukces !!!

  151. Udało mi się dorwać sadzonki kronselki, ananasa berżenickiego i starej koksy  w specjalnej hodowli starych odmian w dolinie  dolnej Wisły.

  152. Na tym blogu nieraz zostały napisane różne rzeczy o postawie, która się nazywa „aspirowanie do”. I są opisane skutki tego, bo to jest wykorzystywane. Jest jedna sprawa podobna chwilami do aspirowania, czasami mylona z nim. To jest powołanie. To wiąże się z relacją osobową między Bogiem a konkretnym człowiekiem, w całej pełni – w Kościele. Jednak na przełomie lat 1980/90 byłem jakoś świadkiem zamieniania w młodych nawracających się ludziach daru powołania na aspirowanie do wejścia do wybranych kręgów „prawdziwie nawróconych”, uśmiechniętych, i że to to już jest to „zbawienie” i „przyjaźń z Jezusem Chrystusem”. Metod nie będę opisywał, bo nie miejsce. Po krótkim czasie, po paru miesiącach działania nawet tylko kilku aktywistów, co porzucili Kościół Katolicki, skutki były opłakane: poczucie oszukania i zniechęcenie do jakiegokolwiek życia religijnego u wielu młodych, którzy uwierzyli i zaczęli aspirować, i odeszli z Kościoła, bo tego, jako pierwszej rzeczy żądali aktywiści. Działają do tej pory. Odchodząc z Kościoła człowiek wpada do wirówki, co z niego wszystko, co dobre, odwiruje. Przepraszam, że może nie całkiem na dzisiejszy temat.

  153. Oby tylko nie wygadała się po tych owocach jak pewien szczery Pan, którego obecna władza sądowa włożyła do tego samego słoika co żołnierzy niezłomnych.

    „Nadkrytyczny stosunek do panującego ówcześnie porządku publicznego nie jest tożsamy z prowadzeniem działalności na rzecz niepodległościowego bytu państwowego” – wyjaśnił sąd.

    Jak zaznaczył sędzia Mądry, z materiału dowodowego wynika, że skazany mężczyzna – będąc po znacznym spożyciu alkoholu – wszedł na akademię i głośno wyraził swe stanowisko krytyczne wobec władzy i ZSRR. „Takie zachowanie należy oceniać jako przejaw jego prawa do swobodnego wyrażania swoich poglądów i kwestionowania ówczesnej rzeczywistości państwowej, a nie jest to przejaw działalności na rzecz niepodległego bytu państwowego. Brak jest podstaw, by mężczyzna taką działalność prowadził” – dodał sędzia.

    źródło: http://www.rp.pl/Prawo-karne/301209919-Sad-nie-uniewaznil-wyroku-z-1949-r-za-osmieszanie-i-obrazanie-ZSRR.html#ap-1

    I to przestroga dla tych, którzy uwierzyli, że im IV RP przywróci godność i wolność.

  154. Swietny komentarz !

    Zapluja sie w obronie tego powyciaganego sweterka… zapluja sie w obronie „wyzerki ze smietnika”… akceptacji i integracji z muli-kulti… zapluja sie na 200% !   Wczoraj wlasie takiego zaslepionego, prymitywnego podejscia doswiadczylam  na noworocznym, lokalnym raucie, ale biurwy francuskie wiedza doskonale „co jest grane”… ciagle im sie wydaje, ze jakos to bedzie i ze znowu spadna „na 4 lapy”…

    … ale bedzie ciezko… multi-kulti cwane i tylko „glupa rznie”.

  155. Tak, to jest nasz dzisiaj naprawde wielki problem… ze ciagle aspirujemy, ze cos chcemy robic sami, dla siebie, dla swoich rodzin… i to jest nie do zaakcepowania, bo tu juz jest KOMUNA.

    Wedlug mnie nie ma co juz analizowac… pozostal tylko… w tyl zwrot czyli  POLEXIT !!!

  156. U mnie od lat robi się mąkę w domu, starym niemieckim młynkiem z kamiennymi żarnami. Ziarno od zaprzyjaźnionego rolnika. Już nikomu sklepowa mąka nie smakuje. Taka mielona w domu mąka jest świeża przez miesiąc-dwa, do tej ze sklepu są albo dodawane konserwanty, albo ziarno jest martwe, tzn pozbawione zarodków.

    Tu filmik, w 10 minut 1,5 kg mąki.

    https://youtu.be/kjod2M7H3xo

  157. Miecugow zawsze wyglądał, jakby nasikał do zakwasu.

    :))) On stał się jednym wielkim zakwasem, można powiedzieć „jesteś tym do czego sikasz”. 🙂

  158. przepraszam za czepialstwo, ale „pszenicy” (pod filmem)

  159. Te k…y robią z nas szalet…. żryj ze śmietnika, chodź w szmatach z Zary, mieszkaj w metalowych kontenerach https://www.google.pl/search?q=mieszkanie+w+kontenerach&espv=2&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjyt5yrtNHRAhXEOhoKHQrYBj8Q_AUICCgB&biw=1309&bih=722

    potrzeba do tego tylko frontmenów w postaci uduchowionych, infantylnych debilek i debilów.

    Bądz gooownem i patrz w gooowno.

  160. Dzień jest fatalny, absolutnie meteopatyczny, jasssny gwint.

  161. Uff, bałem się, że chodzi o bałagan w kuchni…

  162. A tak, handel kwitł. Na rynkach i na stadionach. A także – PRZYGRANICZNY! Piekłoszczyk „drogi Bronisław” jednym podpisem to zlikwidował. Bo chyba Polakom, w myśl koncepcji niejakiego Minca Hilarego, nie wolno handlować. Handel jest przeznaczony nie dla nich. A to handel przynosi najszybciej jakiś kapitał.

  163. Czy freegooownianie mają też takie piękne breloczki przy kluczach od swoich ślicznych, wypasionych kontenerach po rybach zwanych lookum

    http://3.bp.blogspot.com/-NEKteZQ4DqQ/UN-4ri8gU8I/AAAAAAAAK2w/g02wdkR5oV0/s1600/00+poo+collection.jpg

  164. PS. A rząd to najwyraźniej albo krewni, albo następcy ideowi Minca.

  165. A na obrzeżach tematu, CBA popsuło zabawę urzędnikom mazowieckiego Sanepidu.

    http://warszawa.onet.pl/warszawa-cba-w-sanepidzie-pracownicy-dzialali-na-szkode-panstwa/tl6wc3e

  166. Z dżdżownic pijemy sok, pszePana – „Mondo cane”. Ergo: wszystko już było.

  167. Dla mnie… baaardzo na temat… bardzo.

  168. Pracuję także w sektorze budowlanym. Nie napiszę co się dzieje, bo musiałbym użyć zbyt wielu wulgarnych słów. Podwykonawcy są zarzynani od początku roku, pracownicy zaraz zaczną się upominać o wypłaty, na które już (!) zaczyna brakować, biura rachunkowe nie wiedzą nic, ale bardzo grube misie czują się dobrze jak nigdy. To są następcy już nawet nie wiem kogo.

  169. No… Ale za to zamiast uwolnienia gospodarki mamy program rządowy dla Ukraińców. Ja tego tu nie nazwę, ale domyślasz się, co myślę. Nie tylko ja.

  170. I w stołówkach studenckich /wiesz, ja długo studerowałam, więc znam nieco tajników/.

  171. Tak… to ich najwieksze wyzwanie.

  172. Za nazwy wytrzymałych odmian jabłoni z smacznymi owocami  i innych drzew dziękuję panom i paniom 🙂

  173. „można powiedzieć „jesteś tym do czego sikasz”.  ”

    To je pikne, pane Havranek 🙂

  174. Trochę się tu jednak pięknoduchostwa pojawia:) Żaden rozsądny rolnik nie da więcej nawozów niż to absolutnie konieczne, bo to kosztuje, sporo. Opryski też kosztują, w sadach zakładają stacje pogodowe żeby wiedzieć kiedy opryskiwanie na parcha jest konieczne. Byłem ogrodnikiem i rolnikiem jeszcze w czasach gdy pieliło się ręcznie, całe hektary. Pielenie cebuli to był koszmar, w maju stado ludzi od rana do wieczora, grzbiet pękał, a za d.. zielsko rośnie. Teraz do takiej roboty to bym nikogo na wsi nie znalazł, nawet za duże pieniądze. A cebula byłaby po 10 zł albo by nikt jej nie uprawiał. Podobnie jest z hodowlą, świnie karmione w fabrykach mięsa tak, aby nie miały wcale tłuszczu. A kto chce prawdziwe mięso to potrzebuje parnik na ziemniaki, sierp do koszenia pokrzyw i śrutownik, mięso będzie dobre, ale tłuszcz będzie też. Ilu ludzi zdecydowałoby się na pracę taką jak kiedyś na wsi była? Teraz jest dużo i tanio, ponarzekać można że gorsze niż kiedyś, że chemia, ale na narzekaniu się kończy, a do takiej roboty jak wtedy to już chętnych nie ma. A to że jedzą ze śmietników to mnie nie dziwi specjalnie, przecież żywność tak nafaszerowana chemią, i to raczej w przetwórstwie niż w rolnictwie, długo się nie psuje.

  175. Ustalili zaś płacę minimalną i teraz urzędnicy będą sprawdzać przedsiębiorców co do co. Sama słyszałam, jak urzędnicy o tym w radiu mówili.

    Oni galopem za tym Mincem gnają.

  176. Nie zauważyłam, a gdyby nawet był to bałagan w kuchni świadczy o szale twórczym:)

  177. Prawie wszyscy o jedzeniu, więc i ja, bo ostatnie lata mieszkałem na wsi. Przypomniałem sobie, co to jest wiejska śmietana, miód, herbaty ziołowe, warzywa z ogrodu, a że dużo lasów… trafiała się nieraz dziczyzna: łoś, dzik na różne sposoby… No ale teraz znów w Rydze. Co zrobić.

  178. Z drugiej strony myślę o tym, czy to wszystko nie jest próbą zainstalowania w „świecie białego człowieka” społeczeństwa kastowego na wzór hinduski. Tam grzebanie w śmietnikach to jest zajęcie dla jednej specyficznej kasty, bardzo licznej. 

    Siostra Michaela Pawlik uświadomiała, że upowszechnienie wiary w reinkarnacje, prowadzi właśnie do tego, do religijnej kastowosci. Przystanek Woodstock, z którego obrazy tarzania się w błocie, ludzi z medalikami i krzyzykami na szyjach, ma po prostu dowodzić, że Polacy/katolicy byli w poprzednim wcieleniu świniami i dlatego lubią błoto.

    Zmiana menu na odpadki ze śmietnika,  ma pewnie to przekonanie jeszcze bardziej utwierdzic, a internet rozpowszechnic.

  179. Ja wiem, że my tutaj nie lubimy Modzelewskiego, ale jak na razie sprawdzaja się jego przepowiednie z grudnia. Zapomniał w nich jedynie dodać, że to uderzy także w mniejszych  producentów narzędzi, materiałów, sprzętu BHP i odzieży ochronnej, a co za tym idzie, w wielu innych.

    http://biznes.onet.pl/podatki/wiadomosci/vat-2017-czarny-scenariusz-podatkowy/23ev2r

  180. Odmiana „cesarz Wilhelm” to smak słodkawej renety, oczywiście po zerwaniu z jabłoni,  musi trochę poleżeć , nabrać słodyczy, znakomity smak. Jesienno – zimowe jabłko mojego dzieciństwa. No ale gdzie były takie sady,  oczywiście że w okolicach  Gdańska.

  181. Palety mają zalety. Świetna zabawa dla majsterkowiczów z dziećmi. Trzeba tylko uważać, by się nie naczytały głupot o „artystycznych” instalacjach.

  182. Mi przypomniała się wiadomość o tym, że w Danii na początku zeszłego roku otworzono pierwszy supermarket z przeterminowaną żywnością w którym „zatrudnieni” są wolontariusze. Supermarket powstał z inicjatywy jakieś organizacji pozarządowej, która to też kasuje dochody z tego marketu. Ceny w tym markecie są mniejsze o 30-50% od produktów nieprzeterminowanych. Dochody, które kasuje ta fundacja przeznacza na żywność do najuboższych krajów.

    „Jak podkreślono, supermarket nie jest skierowany jedynie do osób o niższych dochodach, ale do wszystkich, dla których nie jest obojętny problem marnowania żywności”

  183. Tyz prowda. Kiedyś było więcej rąk do pracy… I mniej telewizorów.

    Praca w gospodarstwie jest ciężka fizycznie i odpowiedzialna. I jeszcze trzeba umieć wszystko zaplanować. Niestety nie cieszy się prestiżem, a przecież na dobrą sprawę, to jest to zajęcie najbardziej użyteczne. Jeść trzeba, a podziwianie lokomotywy w szydelkowym ubranku, z bólem serca można sobie jednak darować.

  184. Okres edukacyjny w ,którym uczono o pasożytach,bakteriach ,higienie itp. to dla amatorów śmietnikowego żerowania okres stracony.

  185. Jezu, napisz to w mocnym skrócie, błagam.

    Bo… szczegóły to nie są na meteopatyczną głowę malarki…

  186. Adam Słodowy, normalnie. Zwłaszcza te kółeczka przy stoliku. Ale to pryszcz. Teraz wystaw sobie Pan, Georgiusie, ile trzeba się napitulić papierem ściernym, coby drzazga nie utknęła wewdupie. Albo i gdzie indziej.

  187. To mi przypomina, jak rozwalono gospodarkę w wielu krajach Afryki za pomocą używanej odzieży. Dziś wiele afrykańskich krajów zakazuje importu „lumpeksu”. Trzeba zawsze uważać, czy to, co przedstawia się nam jako pomoc, nie jest przypadkiem agresją.

  188. Dzięki! Trochę daleko,ale prowadzą sprzedaż wysyłkową…grusza Dobra Szara,poluję na nią od lat…

  189. Tak na marginesie – onet przedstawia tylko czarne scenariusze,wp.pl takoż.

  190. Dzięki za  podpowiedź. Tak sobie właśnie rozmyślałam, co by z gruszek posadzić na wolnym miejscu. Bo w starym sadzie co i raz któreś drzewo obumiera.

  191. Są szlifierki kątowe, taśmowe:)

  192. Są prze-pysz-ne !Tylko,jak większość grusz,zjeść lub przerobić nim przejrzeje.

  193. A ja proponuję olać olej z marketu. Przeważnie jest wyplukiwany z nasion oleistych jakimś rozpuszczalnikiem. Wszystko co tam było zdrowe utluczone, potem dodane syntetyczne witaminy i jest … ta dam… pyszny olej pierwszego tłoczenia.  Od dwóch lat wróciłam, w 50 procentach do przeszłości.  Tłuszcz daje siłę, rozpuszczaja się w nim niektóre witaminy. Jest potrzebny. No i wtedy nie ma się ciągle chętki na słodycze.

    Jeden z wariantów  😉

    https://youtu.be/TkLLPY6vmyM  5:59

  194. To nie ma być stawka zerowa, tylko mechanizm odwrotnego obciążenia. A że strona prawa równa się tu lewej, więc faktycznie do US wpłynie „zero”, czyli nastąpi obniżka podatku.

    Co do stawki „zerowej” to kiedyś funkcjonowała w transporcie międzynarodowym przy przewozach eksportowych i na odcinku do granicy Polski przy imporcie. Firmy co miesiąc dostawały zwrot VAT z US. Owszem trochę miałam roboty, bo co miesiąc musiałam iść ze dwa razy do US. Za to jak po wejściu do Unii wprowadzono VAT 23% na wszystkie trasy, to firmy zaczęły bankrutować, bo przy 90 dniowych terminach płatności, nim otrzymały kasę za transport, to musiały zapłacić VAT z dwóch miesięcy.

  195. Ja uważam że to bardzo dobry sposób przywracania godności Polakom… Po pierwsze jest tańszy od przekupywania narodu za ukradzione pieniądze, a po drugie po pierwsze otwiera oczy z jakimi „umiłowanymi przywódcami” mamy do czynienia… Liczę na więcej takich akcji (apropos połowa „zweryfikowanych” kwitów z tzw. zbioru zastrzeżonego IPN nie będzie opublikowana)

  196. To mi przypomniało rozmowę z przedstawicielem japońskiej firmy, który w opcjach proponował fracht lotniczy lub morski. Spytałem o możliwość lądową. Odpowiedział, że spróbowali przesyłki przez Rosję, ale jej zawartość po drodze bardzo się zmniejszyła i szeroko się roześmiał. Rozmowa miała miejsce prawie 20 lat temu.

  197. w jedną sobotę miesięczny zarobek

  198. Brytyjczycy rękami ludzi z The Week ogłosili rozpoczęcie nieoficjalnych rozmów o wolnych handlu z Chinami, Indiami i Australią oraz kilkoma krajami zatoki perskiej, (pewnie ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi posiadającymi w UK górę pięniędzy  i Arabią Saudyjską, no bo z kim?) . Wcześniej przecieki o USA i Nowej Zelandii. Różne się rzeczy opowiada, pociągi jeżdżą tu i tam, nieustannie pływają kontenerowce do kraju-portu łączonego tunelem podziemnym i finansowym z Europą.

    http://www.hl.co.uk/news/2017/1/20/may-reveals-post-brexit-trade-deal-talks-with-india-australia-and-china

  199. ale nie uda im się…za dużo namącili, nie kontrolują już tego.

  200. Czy pani dzisiaj brom brała? Nie, jeszcze dzisiaj nie brombrałam. 🙂

  201. Ale taki smalec to się od zawsze robiło, z zamrażarki wyciągałem słoninę z tej połówki wieprzka kupionego jesienią i robiłem na wyprawę żeglarską na mazury:) tak ze 20 słoików:) Ale jak moja żona potrafiła rozdzielić te pół świniaka, jak chirurg, wszystko wybrane, baleron, szynka, schab, no wszystko. A procedura była taka, kupowałem połówkę od sąsiada, wiozłem do domu, do Warszawy, z zaświadczeniem że jestem rolnik coby mi milicja nie zabrała, a potem z powrotem to podzielone wiozłem na wieś, do kamionkowych garów wstawiałem nasolone nieco i z saletrą, i do ziemianki. Po kilku dniach było wędzenie w zimnym dymie, stara beczka przykryta pieluchą, rura kamionkowa ze dwa metry obok beczki, drewno ze starej jabłoni i wiśni i ze dwa dni wędzenia. Jakie to było dobre… Ile ja wtedy miałem siły żeby to wszystko robić…:)

  202. Moim zdaniem bardzo na temat i w bardzo ważnej sprawie… Wielu bowiem uważa że kościół/wiara/Bóg istnieją po to by poprawiać samopoczucie, a kiedy przychodzi próba i krzyż to czują się oszukani… religijność zaczyna doskwierać i nudzić więc odkłada się na półkę jak towar który się zepsuł.

  203. Gdzie nie spojrzę po firmach, coraz bardziej cienko przędą.  Architektoniczne, branżowe, budowlane. Gdzie Morawiecki widzi ten rozwój, do jasnej niespodziewanej Anielki?

  204. Jak tak dalej będzie, to przejdę na naleśniki orkiszowe (aż spróbuję !)

  205. A dodatkowo chwalą się, że  Polacy już nie chcą emigrować. Tak jak by nie była to głównie zasługa muslimów, którzy życie na Zachodzie uczynili mocno utrudnionym.

  206. Tylko, że w tej chwili jest tak, że ja jako podwykonawca ponoszę wszystkie obciążenia, a wystawiam fakturę z vatem zerowym dla zleceniodawcy. Kiedy ja odzyskam vat tego nie wie nikt. Jak mi to ładnie wyjaśniła księgowa: ” Panie Andrzeju, system jest w trakcie eksperymentalnym. Nikt nic nie wiem, oprócz ogólników i ja też wiem tylko tyle, że kiedyś Pan te pieniądze odzyska. Chyba. US-om będzie łatwiej, a przedsiębiorcy jak zwykle są w czarnej dupie.”

    Mam podpisane umowy z zeszłego roku, z których muszę się wywiązać, a to znaczy, że muszę inwestować np. w część materiałów, z zakupu których do tej pory odliczałem vat na bieżąco. Teraz już nie mogę. Po prostu wzięto sobie ode mnie pieniądze na coś innego, bez pytania obiecując mi, że kiedyś je odzyskam. Oczywiście bez odsetek.

  207. Jak było do przewidzenia, zapewne przygotowywali to od lat.

  208. i Stanisław Orda

    Raczej jest to biznes depopulacyjny.

  209. Trzeba się narobić przy szlifowaniu ale nie za dużo, bo te palety, na których mi przywieziono gres, były zupełnie przyzwoite. Jest sporo odmian szlifierek elektrycznych. Mam wszystkie. Ta wystawka na zdjęciu, to nie moja robota, lecz pokazówka z angielskiego parku królewskiego. Z surowych palet można zrobić na działce wydzielony ogródek warzywny dla dziecka. Zapewniam, że to jest nie tylko edukacyjne ale też zajmujące, dopóki ślimaki wszystkiego nie zeżrą.

    Szlifowanie surowych desek to banał. O wiele więcej trzeba się narobić, by zeszlifować lakier z sosnowych komódek, by zrobić je na dąb. A także, by zeszlifować duże dębowe skrzynki (z kółkami!) na okazałe rośliny, które w wielkiej liczbie wypełniają moje „salony” i są obiektem zazdrości odwiedzających mnie gości.

  210. Ja znam takie super gatunki: malinówka, antonówka, szara reneta, złota reneta, koksa, krąselka (kronselka?), kosztela, bojkena. Najlepsze są z parchami. Inne omijam z daleka. Antonówki /szara reneta – na przetwory zimowe, malinówka do żarcia w dużych ilościach, podobnie koksa i kosztela. I jeszcze wczesne takie w różowe paseczki chyba „poziomkowe”. Strrasznie smaczne. W moich stronach ludzie powoli nasadzają w domowych ogrodach.

  211. Znowu nadużywam uprzejmości Gospodarza i podaję linki do nowej notki. Do wyboru: na salonie24 lub adres tymczasowy:  http://rozowypanther.blogspot.com/

  212. Chyba posieję orkisz..tylko skąd bukownik wziąć…

  213. Trudno żeby się nie sprawdzały skoro sam do tego łapy przyłożył… Doradzał jak stworzyć ten rabunkowy system a potem czerpał z tego zyski jako doradca podatkowy. Dziwne by było gdyby nie wiedział jak to się skończy.

  214. „wy się chłopcy bawcie, ja będę zarządzał. Zgoda ?”  od 7:57 do 8:20.

    https://www.youtube.com/watch?v=GJ5dylgFAt8&index=1&list=PLEC97F8D049215952

  215. nie mam pojęcia, ale może Gospodarz podpowie ?

  216. Bylam pewna, ze pan „haryzmatyczny”  Macierewicz – w miare zblizania sie daty tegoz ujawnienia – COS  wykombinuje… i nie zawiodlam sie…

    … no jakby to wygladalo, zeby dotrzymac slowa i spelnic swoje obietnice… z gory oszukancze… ale moze Sakiewicz cos wymysli w swojej „oblakanej” na usprawiedliwienie swojego „chlebodawcy”.

  217. Nadużywaj. Niebawem zrobimy blogowisko. A tu się zrobi luźniej, bo książki pójdą na stronę wydawnictwa.

  218. dodam: lekko niedojrzała lipcówka, początek wakacji !

  219. Wpisujesz bukownik i masz:) ceny od 1100 zł…:)

  220. Ale jakoś tak razem z wydawnictwem to blogowisko? Bo gadanie jest fajne ale wydawnictwo musi z czegoś żyć.

  221. Przegieli strasznie… a najgorsze jest to, ze praktycznie zlodziejstwo „zalatwilo”  mlodych. Dzieki Bogu i im zaczynaja sie otwierac oczy, na te bolszewie… i przede wszystkim, ze za ten „kant z naplywem emigrantow, uchodzcow” rozne takie Makrele, Hollandy, Tuski, Hilarzyce odpowiedza przed  TRYBUNALEM  STANU.

  222. ……..:) chyba pesos.

  223. No, bo ma instytuta (nie poprawiać) – Instytut Studiów Podatkowych Sp. z o.o. Modzelewski i Wspólnicy. To sie chyba nazywa robić pod siebie.

  224. z grusz polecam komisówkę, którą możn śmiało przechowywać pasteryzowaną w syropie cukrowym.

    Dojrzałe owoce podobne w smaku do klapsy, jednak ja wolę te zerwane „tydzień przed”

  225. Zmuszony byłem kiedyś z nim współpracować, jak te kasy fiskalne zaczął wprowadzać. Że s…syn, to mało powiedzieć.

  226. Jeszcze dzisiaj nie brombralam, ale wypiłam gin z tonikiem na śmiałość. 🙂

    https://youtu.be/-ejaNTAo6qg  ok 3 min

  227. Dzięki, bardzo się cieszę na to blogowisko, bo technika mnie pokonuje w zasadzie ciągle:))

  228. Czy Witolda z Karolem sa spokrewnieni?

  229. Od przyszłego roku mają być nowe kasy.

  230. Chłopaki coś tam dłubią, powinniśmy mieć w sumie trzy strony, łącznie z tą do dyspozycji czytelników.  Zwyciężymy. Góra stoi.

  231. On strażnikiem raportu WSI i aneksu. PAD nic nie wskóra, bo on taki okrągły i wcale nie myśle o twarzy.

  232. I biała nalew, papierówka.    To ta lipcówka po Twojemu, czy co insze?

  233. On tak widzi jak jego poprzednik Vincent z Londynu… ta sama szkola sciemniania… ZIELONA  WYSPA… „deta” przez zaprzyjaznione merdia „pejsoowke” niemiecka Michnika, Kurwipublike z Sakiewiczem… i media torunskie tez…

    … jemu sie robi „rozwui”  od samego gadania…

    …zwyczajnie – nadpremier Morawiecki  SKAZANY  JEST  NA  ROZWUI… narod nie widzi, a on widzi… to dopiero jest HUCPA !

  234. dla mnie nazwy zamienne lipcówka/papierówka

  235. Oj! Bo przejdę na „jagodowe” i końca nie będzie.

  236. Polacy teraz czekaja zeby oni od tego „rozwoju i sukcesu” zaczeli emigrowac… bo jak sie narod wkurzy to im moze… dopomoc.  Narod sie chetnie zamieni rolami… i spokojnie moze obejsc sie bez nich… tych ministerialnych matolow.

  237. Może ma nadzieję w obumieraniu nasion ?

  238. Jak oglądam Wiadomości TVP1 to dosłownie  Gierek i propaganda sukcesu.

  239. a jak wiadomo, świnie to najbardziej no-kosher ze wszystkich zwierzat

  240. U moich dziadkow byly wszystkie te odmiany o ktorych Pani wspomniala… szukam ich  ciagle… to byly najlepsze jablka… no i jeszcze wczesna papierowka…

    … ale to byly jablka… mniam, mniam.

  241. Czytam, że lipcówka to papierówka. Papierówka dojrzała czy niedojrzała zawsze świetna bo rozpoczyna sezon. Myślę, że warto nasadzić stare gatunki. Ja mam już malinówkę. A teraz biję się z myślami: antonówka czy kosztela

  242. Nastepny „misio”…

    … i ciagle malo… ciagle nienazarty… profesor zreszta nie do zastapienia!

  243. jak najbardziej.

    To są sita selekcyjne.

    In vitro także będzie dostępne jedynie dla zamożnych.

    Dla biedoty aborcja, antykoncepcja, chemia i brom

  244. Z tej radosci sie pomylilam, a mialo byc tak   😉

  245. Oni chcą wkurzyc naród,  ale w sposób kontrolowany. Siostrzeniec Heleny Łuczywo, Paweł Kowal, wyraził się ostatnio mniej więcej tak: „Jak zabraknie  Jarosława Kaczyńskiego, to z PIS-u wyłoni się ukryty niebezpieczny żywioł narodowy”. Czyli rozumiem, że teraz ten żywioł jest pod kontrolą, trzymany w ułudzie, a w razie czego będzie trzymany za twarz. Odniosłam wrażenie, że przetrzebienie jest strugane.

    Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują,  że ten poseł od Kukiza, co zginął wczoraj w wypadku samochodowym, świec Panie nad jego duszą,  pewnie został usunięty. Zdążył im zaleźć za skórę.

  246. a znam, znam z autopsji.
    Posiadam nawet dyplom ukończenia tego studium.
    Uzyskane  w  początkowym okresie działalności tego studium.

  247. Antonowka pożyteczniejsza… Kosztela pyszniejsza na surowo. Musi być wybór?

  248. skąd to zdziwienie,  on przecie z „etrusków”

  249. Kara za zdekonspirowanie targowiczan.

    A Kosiniasz – Kamysz następny w kolejce.

  250. >Namawianie do wyjadania ze śmietników wykrzacza się w inne. Np. w „Żywność, nie trawniki” (USA) – tradycyjne przydomowe trawniki zamieniają w „pola uprawne”…

    Jest gorzej, a będzie tragicznie, jeśli Trump nie odnowi Ameryki. W Detroit, gdzie w ciągu kilku lat ludność spadła z 2 milionów do 800 tysięcy, ci którzy zostali, zamieniają publiczne skwery i parki na działki warzywne. Podaję za dokumentalnym kanałem telewizyjnym, gdzie to wzbudziło zachwyt. To nie był film katastroficzny, to podobno rzeczywistość. Władze miejskie robią dobrą minę i twierdzą, że dzięki temu zmniejszą liczbę urzędników, którzy zajmowali się parkami.

    Być może benzyna 95, dawniej Pb95, nie zawiera już czteroetylku ołowiu. A już Benjamin Franklin odkrył choroby powodowane ołowiem, który – jak ustalili ekolodzy – jest świetnie przyswajany przez warzywa. Ale jeśli nie ołów, to inne równie smaczne dodatki z miejskich parkowych działek.

  251. oba ! zdecydowanie. Tak było u dziadka, potem u wujka.

    Martwi mnie t.zw. otoczenie t.j. myślę o zapachu, woni. Dziś już nie czuć tych różnych ziół i nie dziwię się, jak widzę wokół heeektary kukurydzy.

    .

  252. Kosiniaka-Kamysza chyba nie rusza, to ministrowicz. I wiadomo,  że będzie posłuszny.

  253. Czyli normalnie, nic się nie zmieniło. Jak już system się wdroży to pójdzie. Szkoda, że to zawsze jest tak samo i w tyłek dostaje zawsze ostatni w hierarchii dziobania. A Morawiecki będzie Ukraińców sprowadzać do montowni zachodnich z dotacjami pochodzącymi z vatu nie wypłaconego na czas polskim małym przedsiębiorcom.

  254. Jakbys Rozalio obejrzala francuskie wiadomosci… to Gierek i propaganda sukcesu x 3… im gorzej tym sukces wiekszy.  Sama nie wierze w to co widze… robia wszystko aby wywolac chaos, ferment… diabel sie wsciekl!

  255. Też tak to widzę. Taki szablon.

  256. W USA zaczęto wycofywać paliwo z ołowiem w 1076 roku, a całkowicie zakazano dziesięć lat później. W Europie zakazano dopiero w 2005 roku. O szkodliwości ołowiu wiedziano już w czasach rzymskich, zaś czteroetylek ołowiu jest trutką w wersji turbo, zanim trafił do paliw, był rozważany jako bojowy środek trujący, jest łatwo wchłaniany przez organizm. Dużo łatwiej, niż wolny ołów.

  257. ołów był zamieniony kadmem, ale paliwo było bezołowiowe ! 🙂

  258. Bedzie to bardzo trudna sztuka… my Polacy mamy tak niewiele do stracenia, ze spokojnie mozemy pozwolic sobie… „pojsc na calosc”… zalozyc rece pod doope i jeszcze jakis czas popatrzec na te starania merdialno-polityczne…

    … sa inne narody, ktore maja znacznie wiecej do stracenia, a nie widze tu takiej wscieklej premedytacji jak w Polsce… znaczy to, ze nasza Ojczyzna dla tej czerwonej bolszewi jest ciagle najbardziej znienawidzona… widze i slysze od Frankow jak nie sa zbyt zadowoleni z tego co sie u nas w Polsce zaczyna dziac… ze mieszamy szyki, ze nie chcemy byc kolonia.

    Szkoda czlowieka, bo chyba 2 dzieci osierocil… wyobrazam sobie jaka jest wojna polityczna w Polsce i widze co tu we Francji sie dzieje… oni juz prawie nie mysla – tu naprawde jest juz poziom „nowoczesnej, szKODnikow i swetru”… bezmyslnosc, bezmyslnosc i jeszcze raz bezmyslnosc… hipokryzja i egoizm… serdecznosc, otwartosc i pomoc to puste frazesy… na pokaz i tylko do momentu, zeby sie nie wybic… na niezaleznosc.

  259. Ja działam w mikroskali na działkach pracowniczych i tam jest trochę lepiej, bo zaczyna się moda na zioła miododajne i generalnie są próby ratowania się różnymi „organicznymi sposobami” na nawożenie i niektóre choroby, jak pokrzywa i temuż podobnież. Ale są też bezmózgowcy, którym się nie wybije z głowy „oprysków”.

  260. Ładnie to ujęłaś.

  261. To już Premier Szydło powiedziała. Do tego dochodzi pomysł podwyższenia świadczeń bezrobotnym (jakim bezrobotnym?!), mamy komplet. Najlepiej będzie być bezrobotnym Ukraińcem, z trójką (przynajmniej), dzieci. Chociaż wielu jest takich co pracują. Ze względu na charakter mojej pracy widzę ich na zakupach w marketach budowlanych. Najczęściej po 2-3, kiedy wyposażają się w sprzęt potrzebny do działalności. Mieszkają w wynajętych pokojach i kontenerach (tak, naprawdę) i zakładam, że np. US będzie ich rozliczał z tego adresu? No, ale to drobiazgi. Najważniejsze jest, że uzupełniają braki na rynku pracy. Jakim kosztem? A kogo to obchodzi?

  262. Jak to – najlepsze są z parchami? Gdzieś czytałam, że ten parch jest rakotwórczy. A właśnie też miałam wrażenie, że jabłka z tymi korkowymi naroślami lepiej smakują…

  263. Jak Pani w mikro, to aż nie śmię wspomnieć o skali nano(technologii). Chyba powstały nowe wątki. Te jabłka to nam najlepiej wyrosną na Księżycu.

    To było tak, nie wypasać krów w rowach przydrożnych, ale siać pszenżyto. Hej kiedy to było.

  264. Unikajcie ziemniaków z zielonym zabarwieniem !!!

  265. Tego ich luczo po tych „stypediach” bolszewickich te bolszewickie etelektualne kreatury, ale czy to przejdzie w Polsce… to nie jestem taka pewna… emigrowac juz nie ma gdzie, a tu trzeba spodziewac sie Polakow z emigracji… ktorzy moga wrocic nawet „bez grosza przy duszy”… od tego sukcesu.

  266. Najważniejsze, żebyśmy nie stracili „konkurencyjności”, czyli żeby w Polsce niewolnik był atrakcyjnie tani. W zarobkach jesteśmy już za Chinami.

  267. Teraz będzie o pokrzywie.

    Moja babcia miała konika t.j. stadko gęsi. Nie zapomnę nigdy, jak gołymi rękoma rwała te pokrzywy, szatkowała nożem, mieszała z twarogiem i dawała gąskom i gąsiorom. Swoją drogą to strasznie groźna gadzina, dopóki się nie wyskubie piór i pierza. 🙂

    Obok pokrzywy rósł lubczyk, z wiadomych względów zwany maggi. 🙂

  268. george położył prtekcjonalnie swą dłoń na ramieniu wniebowzietego wicepremiera

    toszto bylo

  269. Juz tu we Francji, pare lat temu ktos poczestowal mnie salatka z mlodej pokrzywy i raz jadlam tez zupe-krem z pokrzywy… obydwie potrawy byly naprawde… pyszne… nic dziwnego, ze drob sie za pokrzywa „zabija”.  Moja mama tak robi raz… moze 2 razy do roku, w maju-czerwcu, ze parzy sobie dlonie w pokrzywie… i jeszcze mowi, ze jej to pomaga.

  270. Dokładnie o to chodzi. Jak zawsze zresztą. Wyrastasz ponad przeciętną i po łbie dostajesz od bardziej zorganizowanych.

  271. Ja nigdy nie opanowałem techniki łapania pokrzywy 🙂 i latania boso po ściernisku 🙂

  272. Coryllus,

    Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale niekiedy onieśmielasz, bo przyczynkarskie komentarze wydają się być przy Twojej notce nie na miejscu. A jednak, jako czytelnik, doceniam także komentatorów, bo poszerzają moją wiedzę.

    Załączam więc pewną ilustrację, która ma związek z Twoją wczorajszą notką i dzisiejszym wspomnieniem o papierosach. Wczoraj nie znalazłem w starych publikacjach ilustracji do francuskich papierosów Gitanes, więc skomponowałem hiszpańską paczkę Gitanos. Dzisiejsi palacze pewnie zauważyli , że papierosy podrożały jak co roku. Niektóre najlżejsze marki zniknęły ze sklepów – jak co roku – dwa tygodnie przed nowym rokiem, i pojawiły się dwa tygodnie później z nową ceną i w opakowaniach z dziewczyną, która pluje krwią. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego światowe firmy papierosowe wycofują na miesiąc papierosy ryzykując utratę klientów, ale z pewnością na tym nie tracą, więc tę zagadkę zostawiam dziennikarzom śledczym

    W każdym razie sądzę, że mój projekt pudełka, nawiązujący do pięknej cyganki i impotencji, zasługuje na większe pieniądze, niż wzięli ci od plucia krwią.

  273. Ostatnią kotwicą rzuconą z Francji, to jest „Kapuśniaczek” z Louisem

  274. Ehh Gitanes.

    Palacz 39 lat stażu. Inny dziś jest nastrój. Szkodliwość zwalczają pornografią. Mam zabezpieczone opakowanie. Brrr.

  275. Ja raz tylko… i to juz dawno temu sparzylam sobie dlonie, a wlasciwie to mama mi pomogla to zrobic… i to wcale nie bylo takie straszne, to tylko tak z pozoru wyglada… po prostu „strach ma duze oczy”…

    … a po sciernisku smigalam… i to nie raz, ale nie na bosaka… taka odwazna to nie bylam… ale lubilam nieraz chodzic za plugiem jak dziadek oral sciernisko… te przeorane skiby ziemi dawaly taki przyjemny chlod dla nog… naprawde to lubilam.

  276. No żobrze, żobrze 🙂  Mnie się wszystko kojarzy z kostką, papierem ściernym i corocznym szlifowaniem ręcznym omeg. Co było warunkiem rejsów. Onegdaj, natuhalmą. U mnie w salonie chorują spokojnie beniaminy, takoż stoją liczne donice z pelargoniami /w zimowym sezonie/. No i popatrz – zupełnie zapomniałam o tych mechanicznych szlifierkach, co tu je wymieniono powyżej. Nic dziwnego, bo podobrazie szlifuje się ręcznie, papierem ściernym.

  277. Te omegi ze słomki ?

  278. TaaaK! Niedojrzała papierówka! Co za aromat!

  279. To są to te moje aspiracje. Kurczę jak to robili, konstruktor (?) Sie…

  280. Pod wczorajszą notką Coryllusa, już nocą, wpisałam coś o Gierku, łacinie i humanistach. Myślę, iż fraza tam przytoczona, a wymyślona przez humanistów, jest użyteczna i w innych przypadkach. No podczas oglądania telewizora.

  281. No to malarze maja przechlapane, bowiem niektóre farby są kadmowe, ołowiowe, tytanowe i strontowe.

  282. Jak ze słomki?! Drzewnianne. A jedna, hetka, była mahoniowa, poniemiecka.

  283. Chyba masz dłuższy staż ode mnie, bo nie paliłem w szkole ani w ubikacji. Zawsze byłem inny. Także w Ameryce, gdy wszyscy rzucali palenie a ja zacząłem.

  284. Ja też nie paliłem (tam i tam). Zacząłem od matury z polskieg0 1978. Koledzy, co grali w brydża rzucali. 🙂

  285. to chyba nie w omedze ? Ta hetka. 🙂

  286. Oczywiście, że się szlifuje ręcznie po pierwszym lakierowaniu i przed kolejnymi, używając coraz drobniejszych papierów, a właściwie gąbek ściernych. Ale to dotyczy powierzchni, które pieścimy. Na przykład ja opuściłem kiedyś wcześnie balangę sylwestrową, by o godzinie drugiej w nocy dopieścić i polakierować jętki na poddaszu, bo czekały mnie kolejne szlifowania i lakierowania .

  287. Szczęśliwy. Ehh.

  288. Dla nie wtajemniczonych.

    Im drobniejszy papier(?!), tym liczniejsze(!) ziarno. Liczba, jak to mówią – rulez !

  289. Kto pamięta?  Ja pamiętam pewnego najsłynniejszego redaktora. Jeszcze żyje, rusza się i gada. Może już zarzucił? Tego media nie podadzą. A może złapią teraz trop i sprawdzą? Ale byłby blamaż.

  290. Obstawiam AM, drugie zwei, Badowski ?

  291. jESTEŚMY W ZASPIE. !HAYHMM..

    I CAPS LOCKU . hey!!

  292. Zbyt nisko. Może powinienem był napisać Nadredaktor.

  293. Acha. Jednak Twoje pierwsze trafne.

  294. too low pass . brr

    ten szmer od skrzydła ?

  295. about last pass.

  296. Felix culpa.

    Hęęmm!

  297. Jabłka z parchem są słodsze, tak jak najlepsze czereśnie na drzewie to te ruszone przez szpaki. Wiedzą cholery co dobre.

  298. Zostało mi objawione, że dobre rzeczy skażone bywają, bo tylko rzeczy, które nie są dobre lub są złe nie ulegają skażeniu…

    …a może trochę inaczej to szło?

  299. W zarobkach dawno już jesteśmy za Chinami. Ale niewolnik atrakcyjnie tani najłatwiej się robi na czarno. A my idziemy w model białoruski – tani pieniądz (inflacja) i porządek. A to z dwojga złego lepsza wersja.

  300. Słomka to technologia drzewnianna 🙂 Omegi były tylko słomki, w innej technologii ten kadłub niewykonalny. A poniemiecka nie mogła raczej być Omega, bo to polska konstrukcja – ale to takie czepialstwo 😉 Zresztą kto wie, projekt jest wojenny, może się Niemcy połasili. Nb. bardzo popularna u nas, w sumie z patriotycznych pobudek, bo są lepsze konstrukcje tej wielkości. A Omega jest do dziś rozwijana i pozostaje klasą narodową.

  301. Antonówka i stara koksa. Pychota:) Antonówka na szarlotkę, a koksa do pożarcia.

  302. Oraz przymus szczepionkowy , kilka elektrowni atomowych oraz fluor w paście do zębów.

    No i załatwią do reszty  te resztki klasy średniej; własnie się w tej kwestii poumawiali w Davos.

  303. I tak nie jest tak źle, jak miało być. On kombinował, żeby wyautować Szydło z koleżankami i samemu ze swoją sitwą przejąć rząd.

  304. Zdolności reprodukcyjne  narodów europejskich już i tak są przyzerowe, więc nie sądzę;)

  305. Piękonoduchostwo pięknoduchostwem Szanowny @Wierzący Sceptyku, ale co roku widzę w czerwcu też takich, którzy potrafią w środku czerwca w pszenicy nazbyt zielonej, a zbyt mało czarnej nawozić dolistnie (odżywka, siarczan amony, mocznik), a potem w lipcu pojawiają się z opryskiwaczem ponownie na polu, by opryskiem wysuszyć słomę i przyspieszyć dojrzewanie.  Jak mi to kiedyś jeden mądry tłumaczyć dają „wysuszacze”.  Słyszałem o antywylegaczach, ale wysuszaczach jeszcze nigdy? Okazało się, że rzeczywiście to też preparaty z glifosatem. Prawda, dobre jedzenie wymaga praca i swojego ceremoniału produkcji. A ludziom nie dziwię się ,że nie chce się pracować na roli. Ponieważ tyle lat ćwiczono ich w pogardzie do ziemi, dokładnie w pogardzie do ziemi swej matki, więc dziś są w większości skazani na kult przemysłowego jadła.

  306. Jako żywo „Goryle” (Kaczmarskiego)

    …Pigmej pijany, z miną wyższej rasy,Mówi, że szał je czasami ogarniaI trzeba wtedy przetrzebić te lasyWówczas turystom wstępu się zabrania.A potem spokój, starczy nawet kija…

  307. A jego za co? Toż łun do rany przyłóż dla każdego… Giętki, elastyczny i w każdą formę zdolny do ulepienia.

  308. To były moje ukochane jabłka (Star King),moje pierwsze,którymi mama mi urozmaicała dietę niemowlaka.Od kilkunastu lat nie ma ich na targu (gdzie czasem jeszcze ktoś przywoził niewielkie ilości,tak z 1,2 jabłonek).Żal.

  309. Gdyby to była zemsta, to takie ostrzeżenie może podziałać każdemu na wyobraźnię.

    Że zleceniodawcy inwestując w (cia)majdan  nie zwykli tolerować psucia ich interesów (politycznych tudzież finansowych)

  310. pokrzywę łapie się za łodygę tuż pod liśćmi.

    a boso po ściernisku można wówczas, gdy zboze było skoszone maszynowo i wówczas ciernie zostały przygięte do ziemi  pod wpływem ciężaru mechanizmu koszącego.

    Gdy zboże rosło do chwili żniw pionowo, (czyli np. nie położyło go gradobicie, ale jakaś nawalna ulewa), a skoszone zostało przy pomocy kos, wówczas ciernisko także było pionowe i po takim nie sposób było poruszać się boso, chyba ze uważnie z przyginaniem stopą cierni dla postawienia każdego kolejnego kroku. No, ale o bieganiu to w takim przypadku  raczej nie mogło być mowy, chociaż znałem kolegów, którzy mieli w tym niejaka wprawę i popisywali się takimi umiejętnościami. A nawet przyjmowali zakłady, kto pierwszy przebiegnie ściernisko.

  311. wymienione metale ciężkie działają depresyjnie, wywołują omamy i wzmagają nastroje samobójcze.

    Podobnie jak nierozcieńczony absynt (bimber pędzony na piołunie).

  312. Na szczęście nikt nie każe oblizywać pędzli. Mistrzowskie było dodawanie TEL (czteroetylku ołowiu) do paliwa, a z rzeczy obecnie stosowanych – świetlówki i energooszczędne żarówki. Jedna i druga metoda jest podawaniem metali ciężkich w postaci, jak mówią w reklamach leków, łatwo przyswajalnej.

  313. Pokrzywa regeneruje czyli poprawia pracę jelit, jedzona wiosną to szczególna pychota w zupach, zapiekankach czy po prostu zaparzona bez innych dodatków. 
    A we Francji istnieje od dłuższego już czasu Bractwo Pokrzywy, które propaguje pokrzywę jako jeden z remediów na zdrowotne problemy. Musiałbym pogrzebać w sieci aby znaleść namiar.

    Kilka lat temu na arte był film o za i przeciw w temacie POKRZYWA i ci co byli przeciw blado wypadali, te same genetycznie wykrzywione gęby biurokratów. Na YT w wersji:

    francuskiej   https://www.youtube.com/watch?v=JOUWwpP9ZtY

    niemieckiej   https://www.youtube.com/watch?v=jqxUvEFpUfU

    A chodzenie boso po zaoranej ziemi jest boskie to inaczej mówiąc jest niesamowite 'boso ale w ostrogach’ czyli nagle okazuje się, że jest kontakt z matką ZIEMIĄ, takie modne obecnie ezoteryczne a kiedyś normalka dnia powszedniego na wsi, gdzie mieszkała większość europejskiej populacji.

  314. to tak wygląda, jakby był jakiś pomysł, aby w Polsce osiedlić Ukraińców a Polaków zgnoić, odebrać poczucie bezpieczeństwa (tu afera tzw. reprywatyzacyjna w Warszawie), odebrać własność tym, którzy cokolwiek jeszcze mają, zutylizować  małe polskie firmy, przejąć ziemię. Kto przeżyje dostanie zasiłek dla bezrobotnych i miejsce w ziemiance. Reszta won z kraju. A za dwa /trzy pokolenia okaże się, że ziemie od Odry do Bugu są rdzenie ukraińskie.

  315. Uniwersytecka flotylla składała się z kilku omeg i jednej poniemieckiej /tak mówiono na przystani/ hetki.

  316. Na technologii się nie znałam, ja tylko z tą kostką i papierem ściernym jako siła robocza. Pamiętam, że ta hetka była cięższa od omeg. Ale żagla chyba miała tyle samo. Toruń był „niemiecki” podczas okupacji, więc ta łódka mogła tam zostać na przystani, jak pognano Szkopów nach Heimat.

  317. Tak to wygląda, na logikę. Z tym, że nie do Odry i nie północ. Do Wisły, powiedzmy. Z 10% Ukraińców we Wrocku już tam Niemcy dadzą sobie radę. Zawsze sobie dawali.

  318. Chlebuś się piecze z mąki przennej + dodatki

    Ale może ja jestem durniem

  319. Z chlebusiem pisałem do Ciebie.

  320. Ja łódki skrobałem szkłem i stalową cykliną, papier ścierny, to był deser. Trzeba było zedrzeć całą farbę do żywego drewna i potem znów malować, cały rok skrobania i szlifowania i kilka tygodni pływania. Fajnie było.

  321. Antonówka,Pantero!Ugotujesz w słoiki i masz najlepsze jabłka do szarlotki.Jak zrobisz dużo,to będziesz miała na długo.Antonówka świeża jest niestety tylko do końca roku.

  322. Orkisz JEST pszenicą.

  323. Co z tymi zielonymi ziemniakami?Czasami takie coś  mi się trafi przy zakupach.Co jest z nimi nie tak?

  324. To fakt… no nie udalo sie… ale jeszcze kombinowal bedzie… po prostu ta bolszewia nie ma wyjscia.

    A my musimy trwac… i nie spuszczac tego zlodziejswa z oka… nawet… NA  MOMENT.

  325. Moze wlasnie za to… za gietki i za elastyczny… to najgorsze co moze byc… taki  PLASTUS.

  326. No tak! Ja to najwyraźniej uprościłam – wedle tych palet Georgiusa 🙂

  327. Surowe zielone zawierają solaninę ,taki alkaloid ,trujący,ale on w gotowaniu się rozkłada.

  328. Wykonalny,w AZS UW mieliśmy plastikowe.

  329. Pieknie dziekuje Panu za ten wpis… tak, kiedys boska normalka… dzis ezoteryczna moda.  A filmik juz mi sie baaardzo podoba… napewno go sobie obejrze.

  330. Dzięki za odpowiedź.Odetchnęłam z ulgą bo czasami mi się trafiały w sklepie i konsumowałam je,rzecz jasna gotowane.Chyba nikt  nie je ziemniaków na surowo.

  331. Ja jestem pewna, ze sa „sily”,  ktore tak to sobie wyobrazaja… na 200%… nie mam zadnych watpliwosci, ze do takiej ALTERNATYWA „sily nieczyste” zawsze beda dazyc… i naszej mlodziezy, mlodym Polkom i Polakom takie myslenie musimy przekazac i ciagle o tym mowic… i przede wszystkim tego pilnowac, bo nic nie jest czlowiekowi dane na zawsze…

    … czyli uczyc prawdziwej historii… bo  HISTORIA  JEST  NAUCZYCIELKA  ZYCIA !

  332. Na surowo to powinno się pić sok z przetartych ziemniaków, szczególnie wskazane dla osób z nadkwasotą. Taka stara, sprawdzona domowa metoda na bolączki żołądka.

  333. Ja czasem zapaliłam jako nastolatka i wczesna dwudziestka, ale tak jak Bill Clinton, paliłam, ale się nie zaciągalam. I udawało mi się udawać.  Ale ja miałam wprawę z wczesnego dzieciństwa w sprytnym bezsladowym upychaniu jedzenia w buzi i dyskretnym wypluwaniu go w toalecie.  Wystarczyło mi ze trzy nawroty i pozbywalam się całego drugiego dania.

    Sama kupowałam Carmeny, a później Malboro.

  334. Ale i tak lepiej te zielone wyrzucić.  To są te ziemniaki, które za płytko rosły i pod wpływem słońca nabrały zielonego koloru.

  335. Dym papierosów raczej nie, ale dym z fajki i tytoń Amfhora. Uhmmm… dla mnie kocimiętka.

  336. Tytoń Amphora + wersja Gitan dla niewiast.

    https://youtu.be/6wB7k9SopIA

  337. Wiem o co najmniej dwóch piekarniach w Polsce, których właściciele – piekarze – opracowali własne technologie wypieku pieczywa z czystej mąki orkiszowej. Piekarz z Piaseczna sprzedaje go w swojej małej sieci sklepów w Warszawie, Jest on (ten chleb) dość drogi ale doskonały. Drogi bo mąkę sprowadza z Niemiec, gdyż żaden młyn w Polsce nie jest w stanie zagwarantować, że mąka będzie w 100 procentach orkiszowa (specyfika młynów).

  338. Bendix – absolutnie w żadnym momencie nie pomyślałem, że jesteś durniem. Akurat o pieczeniu chleba orkiszowego coś niecoś wiem. Bo po prostu znam piekarza i jest moim kolegą. Cenię Twoje komentarze i proszę nie odbierać moich uwag jako zniewagi.

  339. Dla nas najgorsze bo tacy ludzie zdolni są do najbardziej haniebnych kompromisów… dla polityków to zaleta bo można się z takim zawsze dogadać

  340. Dzis zostal tylko… tyton.

  341. Wie Pan, Panie Odysie, ja jednak bede obstawac przy swoim… jednak w polityce liczy sie bezkompromisowosc, nieustepliwosc, walecznosc, obrona swojego panstwa, obywatela… czyli wszystko co mozemy ujac jako … miec charakter… charyzme…

    … jesli ktos nie posiada takich cech… lepiej niech sie nie pcha do polityki…

    … ten caly Kosiniak dziala mi na nerwy absolutnie od pierwszego „wejrzenia”, jak sie pojawil na politycznym „firmamencie”… niewiem skad toto wytrzasneli… on i jeszcze ten drugi gamon Siemoniak… „wykladowca” w Jankowym „estytucie” sponsorowanym onegdaj przez nadpremiera juniora Morawieckiego.

  342. muszą zrobić nad Dniestrem miejsce dla części obywateli z pewnego kraiku w Lewancie, który ma zbyt mało przestrzeni dla szybko rosnącej w nim populacji.

    „Etnosi” wynoszą się z krajów Europy Zachodniej, bo tam zaczynają szarogęsić się  islamiści, zatem wypada odesłać z powrotem tych etnosów z „ruskimi” korzeniami,
    bo nie są już potrzebni w kibucach ani w okopach.

  343. Tutaj dystrybutorzy byli z nieprawdziwego zdarzenia, a i towar o zawartości prawdy 0%. O ile wiem dalej to dystrybuują i pewnie dobrze się czują, a na stole rzędy dużych szklanych kieliszków z czerwonym winem i bułeczek na talerzykach. Wyżej nie podskoczą.

  344. Z wyglądu to mniej więcej Kosiniak-Kamysz i Siemoniak w podobnym typie. Powstrzymam się od jeszcze jednej złośliwości nasuwającej się od razu… Pewne ministerstwo z Monthy Pythona… Ale skąd się wziął i jakie ma plecy i korzenie, mówi nam docent wiki. Tam też są aktywne linki do info o jego ojcu i innych krewnych w polityce.  Dlatego powtórzyłam za Michalkiewiczem: ministrowicz, jako otcziestwo.

    https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Władysław_Kosiniak-Kamysz

  345. Tak się skłaniam. Między paleo a ŻO.

  346. Czy to prawdziwa nadkwasota (rzadka podobno)?

    Czy tylko niedokwaszenie, i uchylanie się odźwiernika żołądka, co powoduje chlupanie nie całkiem stężonym kwasem w przełyk? Wtedy może ocet przed posiłkiem…

    Wtedy podobno odźwiernik czuje, że jednak jest kwaśno, i sie zamyka.

     

    Trzecia przyczyna – nadmiar cukru/węglowodanów w diecie. I prawdopodobnie fermentacja całej treści, i dostawanie się do przełyku, co odbieramy jako nadkwasotę.

  347. Chodziło mi o drzewnianne technologie☺ współczesne są plastikowe, znaczy z laminatu.

  348. Kurcze, widze, ze tu forum sadownictwa sie zrobilo:)

  349. nad Wisła głownie  zarządy korporacji, które będą prowadziły eksploatację nada to Dniestrem. Poza tym  te zarządy już działają.

  350. Za dnia, kiedy przyłazi tutaj więcej ludzików obciążenie wzrasta ;-)))))

  351. Czyli jednak jestem (byłem) durniem 🙂

  352. Ależ ja wlasnie podzielam Pani punkt widzenia. Mówię tylko ze taki typ jak „ministrowicz” Kamysz nie jest nikomu niewygodny bo łun ze wszystkimi się dogada i w każdym układzie czuje się jak ryba w wodzie.

  353. Jak bulwy rosną pod ziemią (w ciemności), to nie zielenieją. W skutek urodzaju/nawożenia część wyjdzie na wierzch (przy braku dbałości o zagon) i pojawi się ten zielony kolor. Brr.

    Nie ma zielonych ziemniaków. Mogą być tylko włochate – tak babcia nazywała owoce kiwi. 🙂

  354. 🙂 tylko wtedy nie wiedziałem, że to są umiejętności.

    🙂

  355. Nie wiem! Wyłapałem na jakimś tam forum i powielam. Na sobie nie praktykowałem bo nie mam problemu. Ale 'metodą prób i błędów’ można na sobie wypróbować czy akurat pomoże. Jak ocet to tylko jabłkowy i dobrej jakości, to akurat praktykuję.
    A ręce precz od cukru i jego pochodnych. ŻO jak najbardziej, może nie jest optymalne dla wszystkich, ale znowu metodą …

  356. W domu można piec z zakwasu w piekarniku. Wychodzi taki że ciężko gdziekolwiek kupić. I leżeć może długo świeży. Jak spróbuje to do kupnego pieczywa już Pani nie wroci

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.