lis 102014
 

Co jakiś czas, ktoś usiłuje przekonać mnie, że cybernetyka, nauka o sterowaniu układami, nie jest jednak emanacją zła w postaci czystej i można ją do czego wykorzystać. Ja oczywiście staram się natychmiast usuwać takie osoby z bloga, bo takie stawianie sprawy dowodzi, że chcą oni pertraktować z Belzebubem, wierzą bowiem święcie w siłę swoich argumentów i jego szczere intencje. Wszak tak milo się uśmiecha…
Obojętnie jakim stopniem złożoności kokietowały by nas obecne i przeszłe układy oraz ich piewcy, zawsze chodzi w tej całej cybernetyce tylko o jedno – o narzucenie masom pewnych prostych schematów myślenia i skłonienie ich do prostych wyborów. Nie lubisz prozy Żakowskiego? Poczytaj Szczygła. Nie lubisz gazowni, przerzuć się na GP, będziesz patriotą. Tego rodzaju alternatywy, fałsze i kanty podsuwa ludziom cybernetyka i my, ludzie z tego bloga, w tym nie uczestniczymy, bo jest to zaprzeczenie wolności w jej najbardziej podstawowym wymiarze. Nie wystarczy samo narzucenie ludziom schematów i skłonienie ich do wyborów z istoty fałszywych, trzeba jeszcze utrzymywać właściwą temperaturę tych krętactw, czyli podtrzymywać dyskusję wokół nich. To jest proste i dzieje się właściwie samo. Jeśli Polacy przez pół wieku dyskutowali o tym czy król Stanisław August to zdrajca czy może nie, jeśli dyskusja ta obrosła literaturą, przez którą przebić mogą się tylko najbardziej uporczywi badacze, to mam 90 procent pewności, że rzecz toczyć się będzie jeszcze przez pokolenie przynajmniej siłą bezwładu, bo zawsze znajdą się jacyś młodzi, którzy zechcą dorzucić do dyskusji swoje trzy grosze i podnieść sobie w ten sposób samoocenę. Wszak temat jest ważny i poważny i każdy może się wyjęzyczyć i powiedzieć coś od siebie, a także wczuć się w klimat epoki. A jak jest już całkiem zwariowany to nawet założyć perukę, żabot i jedwabne pończochy, żeby poczuć ten klimat na własnej skórze.
Mechanizm ten dobrze widać w czasie dyskusji o tak zwanej literaturze współczesnej. Wczoraj wisiał na pudle tekst jakiegoś niezorientowanego biedaka, który kupił różne książczyny w Biedronce i zastanawiał się dlaczego te polskie pisarki epatują przemocą, dlaczego one się tak tego Kościoła czepiają. Skoro dostają nagrody to chyba są dobrymi pisarkami, czy nie mogłyby pisać książek i nie epatować w nich brutalnością i antyklerykalizmem? I cóż ja mam tu rzec. Jak mam przekonać ludzi, pełnych dobrych chęci i entuzjazmu, że tam, po tej drugiej stronie nie ma żadnych intencji poza czarnymi. Te wszystkie wariatki, które nagle, za czyjąś namową lub po prostu za pieniądze lub z protekcji postanowiły zostać pisarkami mają we łbach sieczkę i nic ich nie obchodzi poza tym, by ich książki były obecne w obiegu masowym. Biedronka? Niech będzie Biedronka, w końcu pisarz musi dbać o popularność. Czym jest w istocie popularność te kretynki nawet nie przypuszczają, bo sam fakt, że ktoś je zaprasza do studia i stylizuje im twarze oraz fryzury jest już wystarczającą nagrodą za długie godziny ślęczenia przed monitorem, w celu wydusić z własnego, obkurczonego mózgu jakieś myśli. Dyskusja o literaturze jest przydatności bądź szkodliwości, o wpływach i misji jest z dyskusją cybernetyczną, sfingowaną, nie ma racji bytu, a to z tego powodu, że nie ma tu żadnej literatury. To są jakieś gazeciarskie chwyty, jakieś na chybcika klecone sensacje. Powstają one według kilku prostych recept, jedną z nich jest agresywny feminizm, inną przemoc, jeszcze inną antykatolicyzm. Nie jest przypadkiem, że te najbrutalniejsze kawałki piszą dziewczyny, a te najbardziej „urocze” i „wysmakowane” Jacek Dehnel. To jest odwrócenie ról, a atak na kobietę i jej misję, jest typowym zagraniem znanym z różnych dawnych herezji i bardziej współczesnych montaży. Nic więcej w tym nie ma. I nie będzie, należy od razu dodać. Rozmawialiśmy o tym wczoraj z żoną, przy okazji omawiania twórczości jakiejś nowej gwiazdy literackiego i biedronkowego firmamentu, której nazwiska nawet nie zapamiętałem. Wiem, że jest koleżanką Świetlickiego. No więc jeśli ktoś teraz przyjdzie i będzie mi nadal opowiadał o bohaterskim odrzuceniu Nike przez Świetlickiego to po prostu wyleci. Pani owa wyżywa się w opisach gwałtów na niemowlętach i gwałtów na kobietach z otwartymi brzuchami. Firmuje to zaś Marcin Świetlicki. Dobranoc państwu, ale tego rodzaju dwoistości mnie nie biorą. Tu wrażliwość poety, a tu kutas w tyłku niemowlęcia. Bardzo przepraszam, ale rezygnuję.
Olga Tokarczuk zaś pojechała po tak zwanej całości i domaga się, byśmy czekali na mądrą herezję, a mówi to przy okazji promocji swoje nowej książki o Frankistach. Ja wiem, że nadużywam słowa autodemaskacja, ale po tym co ten babon mówi, widać dokładnie czym jest współczesna literatura, jest przygrywką do herezji, podobnie jak dawniej były nią pisma ulotne i paszkwile, odczytana na nowo kabała, czy jakieś inne tajemne księgi wyprodukowane nie wiadomo gdzie i nie wiadomo przez kogo. Nie możemy nawet patrzeć w tamtą stronę bo się zamienimy w słup czystej saletry, które to słupy, stały przed tysiącami lat na pustyni Negev, w czasach kiedy ludzie nie umieli jeszcze wytwarzać prochu strzelniczego.
Żeby się temu złu przeciwstawiać musimy kreować rynki, piszę o tym bez przerwy, ale póki co tylko ja ten rynek kreuję, reszta aspiruje do tego, by konkurować z Tokarczukową, Dehnelem i resztą na ich rynku, gdzie normalny człowiek nie ma przecież żadnych szans. Dlaczego się do cholery tak lenicie? Nie rozumiecie, że czas ucieka?
Wrócę teraz do wczorajszej rozmowy z żoną, doszliśmy do wniosku, że dobrym sposobem na przywrócenie tych biednych kobiet do przytomności, byłoby porządne lanie. Nie za często, żeby im się nic nie stało, ale tak raz na pół roku. Kiedy szanowny małżonek, albo życiowy partner choćby, zobaczyłby, że jego partnerce gotuje się już pod czerepem i nie wiadomo co przyniesie dzień jutrzejszy, powinien śmiało sięgnąć po nahajkę i nie czekając na katastrofę obniżyć nieco temperaturę emocji w duszy i sercu tej nieszczęśnicy.
I patrzcie co się dzieje, podobną sytuację opisuje Dehnel w swojej najnowszej powieści, w powieści która jest monologiem (że też on wstydu nie ma, ten gówniarz). Przywołuje postać niejakiej Matki Makrony, XIX wiecznej mistyczki, która okazała się oszustką, a uwierzył jej nawet Mickiewicz. Podawała się za unicką zakonnicę i do tego Żydówkę, mówiła, że jej klasztor został rozpędzony, a ona i kilka sióstr trafiły do zgromadzenia prawosławnego i tam były bite do krwi. Wszyscy wierzyli Makronie, opiekowała się nią wielka emigracja i kobiecina dożyła swoich dni w spokoju na łaskawym chlebie. Potem okazało się, że jest oszustką. Nie była mniszką, ale miała męża pijaka, który ją bił. Ciekawe dlaczego? Czy dlatego, że pił, czy może dlatego, że nie mógł sobie chłopina poradzić z jej dynamiczną i kreatywną wyobraźnią. Dehnel tych kwestii nie zgłębia, interesuje go coś innego, interesują go problemy rodem z tygodnika „Na przełaj” sprzed 40 lat i zgrabnie łączy to we współczesnością. Proszę, sami zobaczcie:

W tej historii ogniskuje się kilka spraw. To niewątpliwie opowieść o tym, jak jako społeczeństwo dajemy się wodzić za nos, zwłaszcza gdy w grę wchodzi zbitka pojęciowa „Polak-katolik”. Ale jest to też opowieść o osobie, która doświadczała wykluczenia – jako Żydówka, jako kobieta, a zwłaszcza jako kobieta stara, czyli wedle zasad XIX-wiecznych bezużyteczna, niemogąca rodzić dzieci. To też opowieść o przemocy, o potwornym biciu, które ta kobieta znosiła. W tamtych czasach nie było to doświadczenie wyjątkowe, bito chłopów, dzieci, służbę, żony. Może teraz kobiety nie są tak katowane jak wtedy, ale pamiętajmy, że w polskim parlamencie przeciągają się prace nad ratyfikacją konwencji o zapobieganiu przemocy w rodzinie. Przeciwnicy twierdzą, że nie trzeba nam takiej konwencji, bo kobiety w Polsce są od stuleci szanowane. Chyba jednak nie jest to do końca prawda.

Gdyby kobiety były w Polsce bite, Sylwia Chutnik nigdy nie zostałaby pisarką, podobnie byłoby z Tokarczukową i całą resztą tej czeredy. To jest oczywisty i ostateczny dowód na to, że jesteśmy jako społeczeństwo łagodni i sympatyczni, że nie egzekwujemy kar i nie stosujemy społecznych przymusów. Nie wiem jak tam jest z Dehnelem i jego środowiskiem, ale mam nadzieję, że jego parter nie tłucze go za mocno i czasem porozmawia z nim w czasie seksu.
Jeśli zaś idzie o matkę Makronę warto byłoby sprawdzić jakie plany wobec niej miał rząd francuski oraz główni rozgrywający wielkiej emigracji. Pisze bowiem Dehnel o protestach rosyjskich wobec uporczywego lansowania jej osoby oraz o demaskacji, której Rosjanie dokonali, by zmniejszyć jej wpływ w środowisku polskim. No, ale wpływ się nie zmniejszył, nie dlatego, że wszyscy Polacy, jak się wydaje Dehnelowi, są durniami, którzy wierzą każdemu, ale dlatego, że wpływowym kołom bardzo na tym zależało. Tak bardzo, że nie miała na to wpływu propaganda rosyjska i rosyjski wywiad.

Jeśli ktoś chce przeczytać kilka prawdziwych, nie sfingowanych książek zawsze może zajrzeć na stronę www.coryllus.pl, gdzie od przedwczoraj sprzedajemy książkę Toyaha o diable, który wodzi nas na pokuszenie. No i oczywiście komiksy w polskiej i angielskiej wersji, stworzone na motywach II tomu Baśni jak niedźwiedź.

  54 komentarze do “Czy należy bić pisarki?”

  1. Piszczenie Stuhrów
    http://www.rp.pl/artykul/1155531.html
    Anna Kozicka–Kołaczkowska.
    A wygląda na blondynkę 😉

  2. Może one muszą pisać, bo inaczej się uduszą, albo kogoś nie daj Boże uduszą?
    Dawniej kobiety chowały do szuflady, albo na strychu swoje zapiski…Może Tokarczuki też powinny?

  3. Cybernetyka to taka współczesna odmiana manicheizmu. Mamy wychylenia w przeciwne strony (odpowiada temu dualizm dobra i zła) oraz dążenie do punktu równowagi (u Manesa i innych gnostyków – dążenie do jedności). Reszta to bajki.
    O O.Tokarczuk wyczerpująco pisał Lech Stępniewski w „Czytankach” (dostępne w sieci) więc nie ma co powtarzać.

  4. Jestem innego zdania. Dobry łomot działa na głupków płci męskiej. Z niektórymi nie warto gadać ale lepiej ich obić. Szybko przywraca się hierarchię i dany osobnik już nie kłapie dziobem. Dawniej był kodeks honorowy i pojedynki co dowodzi że to istotna instytucja społeczna. Natomiast zagubionej kobiecie (zjawisko masowe) należy zrobić kilkoro dzieci. Nie ma już czasu na zagubienie i odnajduje swoje powołanie i szczęście. Oczywiście wyrodnym matkom które próbują podrzucić komuś swoje dzieci należy się lanie. A opisana książczyna próbuje promować konwencję o zboczeniach. Nawiasem mówiąc wydaje mi się że Niemcy zmienili nieco kurs. Chodzi o nominację na szefa związku przepędzonych. Albo uznali że za ostre ataki wywołają u nas opór i wzrost świadomości zagrożeń z ich strony, albo szykują jakieś wejście. Weszła sobie antifa, kneset, więc teraz może coś większego, może wspólne z bundeswehrą ćwiczenia i jakiś mały ale stały garnizon ? Bo zanim wejdą na poważnie to najpierw spuszczą na nas jakąś swołocz ze wschodu. Pewnie Ukraińców. Myślę że sygnałem będzie jakaś nominacja dla Bartoszewskiego albo Buzka. I jakie znaczenie ma fakt że człowiek Buzka otworzył muzeum Powstań Śląskich ? Żeby Ślązacy nie jeździli do Muzeum Powstania Warszawskiego ?

  5. ale ten nowy od przepędzonych to homo przecież

  6. Trochę hardcore ten dzisjeszy wpis. Taki „no-humanity”, but ….

  7. Ja bym przedtem namawiała policjantkę bijącą posła Wiplera pałą po nogach i ściągającą mu spodnie – do napisania wywiadu rzeka o tym zdarzeniu. Z jednej strony zaprawiony w wywiadach dziennikarz a z drugiej strony ona, z pełnym oddaniem wypełniająca rozkaz.
    Czy ona ma męża i czy on ją leje? Czy ona mściła się na pośle Wiplerze za przemoc jakiej ta delikatna kobieta uczesana w koński ogon doznaje w swojej rodzinie? Najpierw załatwmy tło psychologiczne specjalistki od bicia a potem można zgodnie z sugestią zawartą w blogu zamienić role.

  8. też się do tego skłaniam, z tym ze Świetlickiemu to taki łomot nic już chyba by nie pomógł – możne tylko śmiech perlisty z podstarzałego macho? sam nie wiem…

  9. Ona żyje z podstarzałą lesbijką, która zmusza ją do regularnej chłosty i szczypanek. W skrytości swej niewinnej duszy dziewczę to natomiast wolałoby dostać czasem klapsa od prawdziwego maczo, słodko brutalnego i trochę pachnącego niemytym lwem. Lecz niestety, wymogi kariery w strukturach są bezlitosne, więc nie miejmy pretensji do owej funkcjonariuszki, że skorzystała z rzadkiej okazji, żeby obić pośladki reprezentantowi kasty nababów owym ogumionym symbolem męskiej dominacji. Na ironię zakrawa jedynie fakt, że obity nie jest faktycznie nababem, a jedynie pretendentem, wytrwale i nie bez pewnych sukcesów antyszambrującym w przedpokojach władzy i że gniew młodej ofiary wadliwych stosunków społecznych i zbydlęcenia zdegenerowanych elit resortowych trafił pod niewłaściwy adres.

  10. A u Gospodarza wszystko w normie Henryś pierwszy na mecie, ale dzielnie finiszuje duet damsko-męski, czyli AniazUW i MarcinSW, wyprzedzając o pierś niedocenianego mola książkowego.

    Temat świetny i do ogarnięcia, a rozwiązania stare jak świat. 🙂

    W następny długi weekend postaram się być pierwszy. 😉

  11. Wipler produkt zastępczy 😉

  12. W następny długi weekend będę trzymał za Tadzinka kciuki 😉

  13. Czyli kandydat idealny. Uciskana podwójnie mniejszość. Niemcy nie bedą patrzyły bezkarnie jak pakują się tu po unijną kasę ci z bliskiego wschodu. To jest ich odwieczna konkurencja. Byle tylko nie spuszczali swołoczy. Ksiądz Isakowicz ostrzega a nikt go nie słucha.

  14. Mól ksiązkowy – jest jak najbardziej doceniany ….. tylko pomału puszcza farbę , ale wszystko przed naszą kolezanką 😉

  15. A to ciekawe zjawisko. Myślę że wyślą ją na badania. Większości funkcjonariuszy to by się nie chciało tak machać. Powinna też wiedzieć że tam są kamery. A może ona zna Wiplera i to były porachunki osobiste ? Policjantka z prewencji powinna być po szkoleniach z przemocy w rodzinie. Hmmm. A może te szkolenia dają taki efekt ? Feministyczny bełkot tylko zwiększa pulę agresywnych zachowań !

  16. myślę , że było banalniej – szef kazał jak zwykle zarobić na benzynę , czyli wystawiać mandaty i nie dawać pokwitowań…. a tu sytuacja niby łatwa … przed interwencją Wiplera … nagle się skomplikowała …. no to oberwał , za psucie interesów ….

    kobita nie wyrabiała normy u szefa moze … a tu przyjdzie taki poseł ….i jeszcze nabruździ …..

    no sama bym mu wlała , za psucie mi stosunków z szefem :))))

  17. Właśnie wróciłam z herbatki od moich dwóch nowych koleżanek, jedna lat 82, druga 76. Wreszcie się czegoś dowiedziałam o zeszycie z mojego strychu. Koleżanki znały właścicielkę i „puściły farbę” o historii strychu i zeszytu.
    A poza tym gromadkę dzieci muszę nakarmić, więc piszę z doskoku.

  18. ooooo ….to szacunek dla koleżanek …..

    ……. mimo pdeszłego wieku , do pięt im nie sięgam :)))))))

    A zeszyty ze strychu i z innych miejsc , są cenne .

  19. Powiem , że się jednak odniosę do tytułu notki CORYLLUSA….

    bić albo nie bić……..

    otóż …. każdej według potrzeb …… bić lub nie bić……. to chyba komunizm , a którym tęsknią !

    O!

    wreszcie mam problemat Coryllusa z głowy :))

  20. Kiedy ja się urodziłam, one miały mniej więcej tyle lat, co ja teraz, więc nie mogłyśmy sobie pogadać. Ale teraz….Jest o czym. Nie mogę się doczekać następnej herbatki i oglądania albumów ze starymi zdjęciami.

  21. To pranie się zostawiłabym samym kobietom .Maja te swoje feministyczne organizacje, mają też taki feministyczny sabat który zwie się Kongresem kobiet (czy jakoś tak) .W tych szeregach agresywnych bab, są już wymienione przez Coryllusa pisarki, czy raczej tekściarki, profesoressy specjalizujące się w dialektyce, politykówny aspirujące do wszystkiego i niech one tam się leją, tzn niech obradują, bezużyteczne, schizofreniczne baby jazgocące o priorytetach a w marzeniach absolutnie banalne, żeby nie powiedzieć cyniczne.

  22. Aniu !!! jestem ZA ….

    a jak wychodzą na ulicę niech zakładają kaptury na głowy ….. straszą swoim wyglądem … a przy okazji … siniaków po takich obradach nie będzie widac -:(

  23. dobre. Uśmiałem się :):)

  24. Yes,yes,yes

  25. popatrz , popatrz …..ta starsza koleżanka Twoja mogła by być moją mama….. całkiem legalnie i normalnie ……

    …………………no ale co mi tu szkodzi występowac jako matuzalem / matuzalma ???

    ktoś musi być seniorem na blogu :)))))

  26. no , wobec powyższych moich wynurzeń dodam tylko , że w moim matuzalmim wieku wyglądam jednak jak swoja córka;)

    🙂

    ps. pacz jaka Ty mądra ,; jakoś mi to bicie przez faceta nie pasowało i nie wymysliłam – a tu prosto – niech się same leją…..

    no , ten – węzeł Gordyjski mi rozcięłaś jako Aleksander Macedoński ( może Aleksandra Macedońska:)))) ? )

  27. Zaczynam się niepokoić, zajdą nas od tyłu 🙂

  28. Matuzalma? Ładnie, ale Maria ładniej.

  29. Też jestem za. Po co robić z ich mężów/partnerów oprawców. Nie się same oprawią.
    A Maria Janion, protoplastka wyzwolonych pisarek omówionych dziś przez Coryllusa (zwana też Wandą Kanion) wyznała Kazimierze Szczuce, że jest lesbijką. Kresowaty zrobił jej portret w wiki, można się przestraszyć i bez kaptura.

  30. dlatego doradzam im kaptury …..choć może źle robię , bo jednak – jakie są , kazdy widzi- a jak się zakapturzą …..mogą jakiegoś naiwniaka wziąć na tajemniczość …. fuj !

  31. Aaa, chyba, że taki sens ma kaptur.

  32. Ja tak troche nie na temat. Dzisiaj przeczytalem felieton Krzysztofa Osiejuka ” O cwaniakach, idiotach I o nas. O nas”. Pan Krzysztof sie piekli ze nie ma u nas prawdziwych elit, ze trzech wsiowych glupkow wsiadlo do samolotu z wodka (dobrze jeszcze ze nie z kanapkami wlasnymi na zagryche) I chcialo troche panstwowego grosza urwac.
    A gdzie te elity mialy sie wychowac? W PRL? Przeciez Polska Ludowa ktora zasadniczo (to akurat slowa Ziemkiewicza I zgadzam sie z nimi) roznila sie od Generalnej Guberni tym ze nie bylo masowych egzekucji to administrowany przez PZPR czyli mafie polityczna kraj przywislanski.
    W 1989 roku gdy nastala tak zwana wolnosc nie rozliczono komunistow (fakt ze nie bardzo mial kto rozliczac), nie uporzadkowano kwestii wlasnosci. Nastala epoka „Ratuj sie kto moze” I „grab zagrabione”.
    Pamietam jak Kwasniewski stal 3 maja 2004 na Placu Zamkowym otoczony tlumem I odliczal sekundy dzielace Polske od wejscia do Unii Europejskiej. Wielka feta bo dla decydentow (nawet tych naszych marnych) to byl poczatek jeszcze wiekszej jumy.

    Bardzo by sie przydal w wypadku wygranej PiS w wyborach zapowiadany przez Kaczynskiego audyt.
    ile w okresie rzadow Tuska ukradzionio publicznych pieniedzy.

    Hofmana juz powinni dawno na zbity pysk wyrzucic. Czlowiek ktory bluzga pijany w miejscu publicznym I chwali sie dlugoscia czlonka nie powinien byc rzecznikiem prasowym partii.

  33. coryllusie, usuń proszę ten wpis, z chwilą ujawnienia tożsamości tej pani z ogólnego szyderstwa stał się szczególnym oszczerstwem, a nie o to mi chodziło.

  34. Myślę że oberwali za obłudę. Chyba w tym przypadku pasuje powiedzenie,”jak Pan Bóg chce kogoś zgubić to mu rozum odbiera”, im odebrał, wzięli kasę na drogę samochodem (20 tys zł na 5 dni drogi i powrót), polecieli tanim samolotem, popili przed wejściem do samolotu i na pokładzie. Na obradach zdaje się że się nie zameldowali, no a dzisiaj 10 listopada w rocznicę Smoleńska pognaliby pod ołtarz, no wygląda (tak na ludzki rozum) że taka porcja obłudy to dla cierpliwego i miłosiernego Boskiego Majestatu to już by było za dużo.

  35. MIREK

    w kwesti audytu najbardziej kompetentny tu jest Tadzik …… miał z tym ostatnio do czynienia … jak się tu pojawi , zapytaj , jak to zrobić

    🙂

  36. Dobrze pani Mario. I tradycyjnie, prosze pozdrowic stworzenie.

  37. To ja, razem ze swoimi pracownikami byłem audytowany, więc jestem podmiotem i jako taki nie mogę się wypowiadać ws. audytowania, a raczej w sposobach ustawiania się, aby audyt przebiegł jak najbardziej bezboleśnie.

    Zdaje się, że jedyny sensownie wykonany bilans otwarcia dokonano po nastaniu rządu Jana Olszewskiego, ale nie miał kto tego rozliczyć, bo rząd ten szybko zakończył swoje panowanie.
    A tak na poważnie to audyt muszą zrobić wiarygodni audytorzy. Skąd takich wziąć, jeśli policja kłamie, prokuratorzy naciągają fakty, a sąd w swych wyrokach jest z reguły mocno subiektywno-selektywny, a US jest pokupny.
    Wydaje się, że jedynie Wola Boża może coś tu zdziałać.

  38. Chciałem jeszcze dodać, że w tak zwanej kulturze wysokiej dużą rolę odgrywa seks i to seks niestandardowy. To z kolei wiąże się z ostrym promowaniem nie tylko swoich kochasiów, ale także ułatwianiem startu podobnym sobie. Jak tak popatrzeć, to w kulturze wysokiej zbyt wiele zależało od owych niestandardowców.
    Przy nich spora siła, bo przypominam sobie akcję na Dworcu Centralnym i przecieki przez dziwnego człowieka, red. Latkowskiego, że rozpracowano pedofili korzystających z usług młodzieży rezydującej na dworcu. Padły informacje, że byli to liczni przedstawiciele świata dziennikarskiego, aktorskiego i wolnych zawodów. I co? Nic.
    A jeśli założymy, że przy nich siła nie jest wielka to zapewne są zapisani i dokładnie scharakteryzowani w stosownych kartotekach. Takie kartoteki to dobry sposób na konfigurowanie kultury wysokiej.

  39. Powinni wylecieć dużo wczesniej . Szczególnie Hoffman .

    Padały uwagi , że to skrajna głupota u nich wyszła na jaw , bo nawet krasć jak wszyscy nie potrafia.
    Zapewne , przekornie , tak jest . Bo :

    1. jak można być tak głupim przed wyborami ?
    2. owszem trzeba wiedzieć , jak się kradnie – ale po to aby INNYCH – PRZECIWNIKÓW umieć złapac
    3. czasem przychodza takie sytuacje w polityce i wtedy , nie tyle ukraść , ale trzeba umieć być sprytnym , chytrym , cwanym … jak zwał , tak zwał – żeby obcy NAS nie ograli tylko MY – ICH …

    Coryllus ciągle pokazuje jak przez wieki grano nami , oszukiwano … Teraz dochodzimy historycznie , razem z coryllusem do czasów najnowszych … kiedy grali nami jak chcieli ….

    I co , takie tłumoki , co nawet na delegacji nie umieją ,,zarobić ” – albo ROZUMIEĆ , ze to nie moment na drobne kombinacje …… takie ciołki nas obronią ???? gdy się dorwa do władzy ???

  40. to może niech już te pisarki bija się same

    a my może pilnujmy tej reszty – jak kto moze na swoim miejscu ?

  41. Myślę, że tych przekrętów było już bardzo dużo i albo stali się z racji udanych machloj zbyt nieostrożni lub skorzystano z kartotek, bo z jakiejś tam racji nie wpasowywali się w nowy układ.

  42. Właśnie, i tu najwyraźniej widoczny jest brak rzetelnej komisji rewizyjnej czy zespołu audytorów w ciele partii, które by takie sprawy wycinali tuż przy ziemi. Jestem ciekaw czy ktoś słyszał, że sama partia zgłosiła taki fakt organom ścigania? 😉

  43. za tydzień zobaczymy , co wyjdzie z urny ….

    potem się trzeba będzie zastanowić…..

    ps. dużo słyszałam , ale takiego cudu jak pytasz NIE – bo nie donosi się na swoich …prawda …. zawsze lepiej mieć coś nawzajem na siebie …

    jak to się dawniej mówiło ? ręka rękę myje ?

  44. Idę robić te okłady na oczy .
    Bolą.

    Jutro przeczytam , co tu wyszło .

    Dobranoc.

    🙂

  45. Zdaje się że tak chyba tak było z Cymańskim chyba był z Malborka. Z plotek coś tam mówiono, że prezesowi puściły nerwy kiedy się dowiedział o jego samochodowych delegacjach zdaje się, ze do Brukseli. .

  46. to było tak:
    1. bujanie słonia w karafce.
    2. bujać to my, a nie nas.
    Pozdrawiam Panią Marię.
    to tylko dziesięć..

    jeszcze raz pozdrawiam
    MG

  47. Czy należy bić pisarki? Tak, jak najbardziej. Przynajmniej 2x w roku, mniej więcej w odstępach około 6 miesięcznych. Nie tylko pisarki. mamy właśnie przykład jak to poważani (poważni?) politycy polegli pod wpływem głupoty własnych małżowin i tym podobnym. Przecież afery by nie było, gdyby ,,żona! europosła Jackiewicza” której namiastka mózgu niczym pod wpływem dojrzewających drożdży dojrzała to pieniactwa i obsesji, że jest ważną żoną ważnego Euroosła. (była już taka scena filmowa, kiedy żona na pytanie kim jest jej mąż w obrazoburczy sposób odparła, że ,,mój mąż jest dyrektorem!!). Elegancko zachowała się żona Pana Kamińskiego, która załagodziła całą sprawę. Ale zachowanie ,,dyrektorowej Jackiewiczowej” to zwykły prymitywizm i pieniactwo. Wtórowała jej ponoć Hoffmanowa. Zadyma w samolocie o ,,flaszkę wódki”. I jest to nauczka i przestroga, że tego typu ,,dyrektorowe’ są nieobliczalne, bez względu na wykształcenie i uzyskany status. Panowie z PiS-u zapłacą czy zapłacili bardzo słone rachunki za głównie wybryki pań. Wlanie w siebie przez te panie alkoholu na estrogenowo naładowane jajniki zadziałało jak przysłowiowy cukierek miętowy wrzucony do coca-coli. Czy panie ,,dyrektorowe” poniosą tego konsekwencje? – nie. czy panowie ,,dyrektorzy” poniosą konsekwencje wybryków i kłótni o alkohol swoich ,,dyrektorowych” – tak. I jak tu nie sprawić porządne lanie takim ,,dyrektorowym” 2x do roku, albo i częściej..? Najbardziej szkoda mi w tej sytuacji Państwa Kamińskich, czyli ludzi ,,w nieodpowiednim miejscu i towarzystwie”. Nie da się wszystkiego, jak to w życiu przewidzieć, ale rachunki nawet nie swoje do końca niestety się płaci. I tego mamy właśnie przykład. Panowie Hoffman, Kamiński i Rogacki ,,zaliczyli lot nad kukułczym gniazdem”. A czwarty bilet był dla kogo..? żony Jacka Nickolsona ??? Nie ma to już żadnego znaczenia. Samolot wylądował, zaczęła się ,,krajowa odprawa paszportowa”. Skończy się ,,misiem” w paszporcie. A tak dobrze żarło i zdechło…..

  48. wlasne kanapki w samolocie to ratunek przed swinstwem, ktore tam podaja / sprzedaja… oj sprzedaja… to nie szukanie oszczednosci, a obrona przed zatruciem (osobiscie przezylem – nie jestem francuski piesek)…

  49. parafraza starego powiedzenia:
    jak sie pisarki nie bije to jej watroba gnije

    +

    pisarka – baba z misja

  50. Szanowny Autorze, jednak jesteś odporny na wiedzę zwaną cybernetyką, a fachowo jej językiem mówiąc nabawiłeś się niezłego normowirusa, który sam generuje w Twoim osobistym koleratorze dezinformację dysymulacyjną. Nie upatruj belzebuba w cybernetyce, tylko w ignorancji. Tam jego główne siedlisko.
    Bądźże pozdrowiony.

  51. Drogi panie Coryllus alias damski bokser.
    Trochę przypadkiem przeczytałem ten wpis i musze przyznać, że zostałem przez pana niejako wywołany do tablicy, ponieważ tak się zabawnie składa, jestem partnerem jednej z wymienionych tu bohaterek pana wpisu. Nie ukrywam zaskoczyła mnie pana prosta diagnoza, jak wpłynąć na kobiety prezentujące niezgodną z naszą wizję świata. Według pana należy im sprawić łomot. Ponieważ generalnie uważam, że bicie kobiet i dzieci jest zarezerowane dla takich śmieci jak pan, z chęcią zastosuję lansowaną przez pana metodę przy okazji naszego bezpośredniego spotkania. Skoro z takim zapałem zachęca pan do bicia kobiet, rozumiem że nie będzie miał nic przeciwko, gdy wyjaśnimy sobie słusznośc naszych racji bądź ich brak w bezpośrednim spotkaniu i przy użyciu pana metod?
    Nie znam pana, nie wiem gdzie pan mieszka, ale może wybiera się pan z wizytą do Warszawy? Proszę tylko podać datę i miejsce pobytu. Jeżeli nie, trudno. Gotów jestem przyjechać we wskazane miejsce. Czy może pana zapał do stosowania przemocy ogranicza się tylko do bicia kobiet? Aha, gdyby Pan z jakichś niezrozumiałych powodów postanowił zignorować moją ofertę rozmowy, proszę sobie nie wyobrażać, że uznam sprawę za zamkniętą. Ktoś powinien panu dokładnie uzmysłowić konsekwencje lansowanych przez siebie pogladów i proponowanych rozwiązań. Mówiąc wprost, prędzej czy później się spotkamy panie gajowy, więc proponuję nie odwlekać tego w czasie.

  52. Łaskawy panie przypadkiem to pan może sobie obsikać nogawkę. Przylazł pan tu specjalnie, bo pańska partnerka poczuła się dotknięta i struga pan gieroja. Nie mam zamiaru z panem gadać ani tym bardzie się z panem spotykać.

  53. Sprawdziłem. Z nazwiska wymieniłem: Olgę Tokarczuk, Sylwię Chutnik i Jacka Dehnela. Raczy się więc pan może przedstawić? Pan Tokarczuk, Pan Chutnik, czy może Pan Dehnel?

  54. Sporo pan zrozumiał z tej notki.Mogło być gorzej.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.