sierpień 092021
 

Prezes użył niedawno takiej oto formuły – zyski z podatków. Powiedział też, że owe zyski nie mogą być inwestowane w zagraniczne nieruchomości, konkretnie w domy w Alpach, albowiem – tak powiedział – oni jako państwo nie są tym zainteresowani. Ponieważ wszystko to wróży jak najgorzej, trudno bym się do tych słów nie odniósł. Wszyscy wiemy, że nie istnieje nic takiego jak zyski z podatków. Ulgi zaś podatkowe są po to, by tak zwany przedsiębiorca, w istocie niewolnik utrzymujący aparat urzędniczy, nie umarł z głodu i miał za co prowadzić ten swój niby biznes. Żeby mógł opłacić ludzi, których wynajął, żeby mógł zapłacić za prąd, wodę i gaz. Jarosław Kaczyński nie rozumie tego, albowiem przez całe życie miał wszystko podstawiane pod nos. I jak raz musiał pojechać do Białegostoku, żeby tam prowadzić jakieś zajęcia ze studentami, to zdaje się przeżył to bardzo ciężko. Na swojego doradcę biznesowego Jarosław Kaczyński wyznaczył Daniela Obajtka. Nie wiadomo kim jest ten pan, ale ma to coś – tak powiedział prezes – ma też rozliczne interesy, z których czerpie zyski, również podatkowe. Część z tych interesów to nieruchomości, także za granicą. I teraz mam pytanie – czy to co powiedział prezes dotyczy także Obajtka, czy tylko takich, jak ja.

Powyższe napisałem celowo w tonie płaczliwo-życzeniowym, bo w takim tonie pisane są listy do Tuska, a on je odczytuje przed kamerami i musi się tłumaczyć z tego co tam kiedyś powiedział. Kurska telewizja zaś griluje go z wielkim okrucieństwem smakując swój sukces. Teraz napiszę coś serio. Uważam, że Jarosław Kaczyński właśnie zaczął swój wielki bieg ku otchłani. Jeśli ktoś mówi – my jako państwo – to nie wie co mówi, albowiem w ten sposób definiuje opozycję. I do tego ją scala, a także wskazuje jej cele i sposoby ich realizowania. Czyni to albowiem jest pewien gwarancji udzielonych jego rządowi. Celowo piszę – jego, bo to nie jest rząd Morawieckiego. Gwarancje te nie zależą w najmniejszym stopniu od czynników lokalnych, ale w całości są uzależnione od kwestii globalnych. Te zaś są poza zasięgiem mózgów i ramion wszystkich naszych polityków, także Jarosława Kaczyńskiego. Jego pewność siebie wypływa z faktu, że nie on będzie żył w tym świecie, który tak zachwala. Może więc już sobie pleść trzy po trzy i niczym się nie przejmować. Pewności Jarosławowi Kaczyńskiemu i politykom PiS dodają ci, którzy zajęli się konstruowaniem i kreowaniem opozycji. Składa się ona bowiem w całości z idiotów, którym ktoś pisze teksty na prompterze. Nie mają oni nic do powiedzenia ponad to, że będą wiernie służyć. Każde ich słowo i gest o tym przekonuje. Wliczam do tego także posłów Konfederacji, którzy są jeszcze jedną lokalną organizacją bez możliwości załatwienia czegokolwiek. Tusk kompromituje się w zasadzie codziennie i najwyraźniej, podobnie jak Kaczyński, nie wie co mówi. Na ulicach zaś demonstrują przedstawiciele partii chłopskiej, odziali w sprasowane spodnie i lakierki, którzy o politykach PiS mówią – zdrajcy polskiej wsi. Od dawna nie ma już polskiej wsi, a ta retoryka jest retoryką początku XX wieku, równie dziś nieskuteczną jak wtedy. Niestety służby są pełne niedouczonych i niedokończonych magistrów historii, którzy nie potrafią sformatować żadnego innego przekazu. W tych okolicznościach bardzo łatwo o złudzenie, że władza może wszystko i że sky is the limit. Nie jest, albowiem od tej władzy, która czuje się tak mocna, nie zależy nic. Nord stream zostanie dokończony, bez względu na to ile i jakich protestów wyprodukują kongresmani przychylni Polsce. O tej przychylności Polsce słyszę codziennie w Wiadomościach, a jest to podawane dokładnie tak, jakby za chwilę miało dojść do usunięcia Bidena z Białego Domu. Jeśli zaś tak to wygląda to jest oznaką słabości i myślenia życzeniowego.

Jedno wahnięcie koniunktury, albo jakiś wypadek losowy, na przykład kilka zgonów osób zaszczepionych i cały ten entuzjazm szlag trafi. Opozycja nie będzie musiała nawet zmieniać liderów, żeby odsunąć PiS od władzy. W końcu jednak zacznie ich zmieniać, ale to nie wróży niczego dobrego. Bo zmiany są zawsze na gorsze. Jeśli dziś więc liderem jest Tusk, który coś tam czyta z kartki, albo ten chłopiec co reprezentuje polską wieś i występuje w jej obronie, to nie oznacza, że jesteśmy na dnie. Może być znacznie gorzej. O tym bowiem kto będzie liderem opozycji nie zdecydują jego możliwości, ale gotowość do kompromisów z patronem, które dokonywać się będzie naszym kosztem. Wszystkie te, czekające nas przygody, wynikają, moim zdaniem, z formuł, których lekkomyślnie używa Jarosław Kaczyński. Ludwik XIV był naprawdę potężnym władcą, kiedy wyartykułował słowa – państwo to ja – a los tego państwa został niebawem, ledwie po dwóch panowaniach, przypieczętowany. Jarosław Kaczyński jest, w skali globu, a nawet wschodniej Europy, polityczną nicością, a mówi – my jako państwo. Ma przy tym na myśli siebie, Morawieckiego, Sasina i Objatka. No i może jeszcze Terleckiego. Przeciwko sobie zaś będzie miał za chwilę tych wszystkich, którzy co prawda nie mają domu w Alpach, ale bardzo starają się związać koniec z końcem, pracując w Polsce. Być może chodzi o to, żeby prezesa w ogóle zdjąć ze sceny i ktoś mu te rewelacyjne wypowiedzi podsuwa? Nie wiem. Myślę jednak, że najważniejszą zmianą w polskiej polityce, która musi nastąpić, bez względu na to co się będzie działo, będzie zmiana zaplecza. Zarówno powiem komunikacja rządowa jak i opozycyjna zaczyna odjeżdżać w rejony filmowe. I nie chodzi mi tutaj o filmy klasy A, ani o produkcje przyrodnicze Davida Attenborough. Skłaniałbym się raczej do tego, że wyraźne są tam podobieństwa do programu Benny Hill Show. Sposoby jakimi polityka próbuje przemawiać do Polaków nasączone są fałszem i kokieterią, a także nieszczerym bardzo żalem. Władza zaś, jak się zdaje, buduje swoje wielkie plany w oparciu o tak zwane kluczowe inwestycje, które zapewnią stabilizację i miejsca pracy dla całych rzesz ludzi. Ktoś może w tym miejscu zapytać – i co w tym złego? No choćby to, o czym już pisałem, wszystko zależy od koniunktur zagranicznych, te zaś są nieprzewidywalne, jeśli oglądać je próbujemy z Polski. Czy ktoś spodziewał się, na przykład, takiego rozwoju wypadków https://gadzetomania.pl/62661,plonie-tesla-megapack-pozar-wybuchl-podczas-testu-magazynu-energii

To jest nic. Na razie. Ale ja bardzo łatwo mogę wyobrazić sobie, że świat w ciągu dwóch czy pięciu lat odejdzie o bajań o energii elektrycznej i powróci do eksploatacji złóż ropy, gdzie tam one są. I nieważne czy pilnował ich będzie reżim Putina czy jakiegoś innego Naftalego Frenkla.

Nie mam niestety domu w Alpach, ani nawet widoków na takowy, muszę jednak jakoś reklamować swoje książki. I dziś wpadłem na taki właśnie pomysł, jak widać powyżej.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-i-2/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-ii/

  51 komentarzy do “Czy państwo reprezentowane przez Jarosława Kaczyńskiego przejmie nieruchomości Obajtka?”

  1. Dzień dobry. Pewnie jest w tym sporo racji, ja jednak się w ogóle nie ekscytuję. Skłaniam się bowiem do koncepcji, że cały ten tak zwany system polityczny w Polsce A.D. 2021, wliczając wielki spór Prezesa z Donaldem, jest tylko zagrywką medialną. Takim kabaretem dla tych, którzy uważają, że Górski nie jest dość poważny. Prawdziwe decyzje podejmowane są daleko stąd a odpowiedni emisariusze mają za zadanie przekazać je tym, którzy akurat mają je wykonywać, nie wyłączając pp Kaczyńskiego i Tuska, ale też i nie demonizując ich roli. Oni swój deal zrobili, funkcjonują spokojnie, konsumują jego owoce i pewnie robią co mogą żeby spowolnić upływ czasu. On jednak płynie nieubłaganie i w końcu przesuną ich z prime time na inne pory nadawania, bo trzeba będzie zrobić miejsce dla różnych Zandbergów, którzy się już nie mogą doczekać. A my? Ano będziemy dalej mniej lub bardziej nieświadomie wypełniać zaplanowane dla nas zadania, z których najważniejszym będzie dostarczanie pielęgniarek i hydraulików. Cóż, mogłoby być gorzej. Kiedyś może będzie, kiedy już wymrą ich podopieczni a produkcja robotów zostanie udoskonalona.

  2. To co mnie prawdziwie martwi, to obniżający się poziom. Wszystkiego. To ma źródło w powszechnym systematycznym głupieniu ludzi, to zaś jest rezultatem planowej działalności. Przez to powstanie jakichś choćby słabych organizacji mogących reprezentować nasze interesy są marzeniem ściętej głowy. Jesteśmy jak ci XIX-wieczni robotnicy wielkiego przemysłu. Jeśli ktoś deklaruje, że chce nam ulżyć – ma z pewnością złe zamiary.

  3. jednym słowem australijski sposób magazynowania energii uległ przegrzaniu … bywa

    w rodzinie 10 -latka sprzątnęła łazienkę i dla estetyki zwinęła w kłębek kabelek od pralki , wydawało jej się, że tak będzie estetyczniej, przy pierwszym praniu kłębek tak się -zgrzał- że wywaliło korki

    a w australijskiej Tesli też się oś się zgrzało

  4. Prezes ocenił pomysły idiotów w radach nadzorczych spółek skarbu państwa, czyli rodziny PiS, tzw. rodzina na swoim.

    Nie sądzę, żeby wypowiadał się na tematy, których nie zna albo tematy nieistotne.

    We Francji już jest sytuacja, że kto nie ma znamienia, ten nic nie kupi ani nie sprzeda i nigdzie nie wypocznie. Brak pieniędzy przestał być w Polsce problemem, natomiast jest problem z dobrymi pomysłami na Polskę i nie ma ciekawych propozycji, na co wydawać te pieniądze.

    Obajtek wydawał się być jakąś nadzieją, człowiekiem nietuzinkowym, ale z Polakami nic się nie da zrobić. Mają kompleksy i są zapatrzeni w Zachód.

    Tusk opiera na tym swój program polityczny, to znaczy na rachubie, że dla wielu Polaków Zachód jest autorytetem, celem i marzeniem.

  5. Problem w tym, że Morawiecki przyszedł z Platformy i też chciałby mieć nieruchomość w Alpach – bo wszyscy mają i tu jest zgrzyt z Kaczyńskim, bo Kaczor spędza wakacje tylko w Polsce.

  6. Wypowiedź Prezesa brzmi trochę dziwnie, ale jeśli się zastanowić, to Prezes nie uważa się za Ludwika XVI, ale czuje odpowiedzialność za państwo i chce tego poczucia odpowiedzialności od innych, tych co budują domy w Alpach i dysponują milionowymi fortunami, przeważnie dziedziczonymi po rodzicach nie zawsze św. pamięci. Na dokładkę korzystają z ulg podatkowych, które zamiast na biznes w Polsce wydają na inwestycje w innych krajach. Przypomniała mi się historia fortuny Potockich, sprzedanej na Ukrainie, grube miliony wywiezione do Francji, które się rozpłynęły… tzn. gdzieś pływają, tylko do dzisiaj sprawa jest owiana taką tajemnicą, że nie sposób ustalić, gdzie to dopłynęło.

  7. Niech pan to powie temu kolesiowi z Agro Unii i jego zwolennikom

  8. Nie wiem, nie znam się na prądzie

  9. Naprawdę Obajtek wydawał się panu nietuzinkowy? Niesamowite

  10. To niech porusza te kwestie na zebraniach zamkniętych z udziałem wymienionych przez panią osób. Niech nie emituje tych komunikatów do narodu

  11. chyba u Łojka jest napisane że o kierunkach rozpływu fortuny  Potockich w paryżu to wiedział tylko ich paryski notariusz,

  12. Ha, słyszałem kiedyś taki bon mot, który, przyznaję, lubię; „przemawianie jest w Polsce nie tyle reakcją na istnienie problemu ile na istnienie widowni…”. Wracając do naszych nomen omen baranów, nie sposób nie zauważyć, że skoro publiczność jest na takim a nie innym poziomie rozwoju umysłowego, no to aż kusi, żeby ją dokądś popchnąć i na tym skorzystać albo chociaż się pośmiać. W ten sposób zdobywamy sobie opinię kraju idiotów rządzonego przez sk….synów.

  13. „…nie istnieje nic takiego jak zyski z podatków.” Nie istnieje, ale proszę zwrócić uwagę, kto to powiedział: ciemniak finansowy, przy którym Gomułka to geniusz ekonomiczny. Człowiek, który nie ma bladego pojęcia o przedsiębiorczości, zarządzaniu i gospodarce w ogóle. Człowiek, któremu niemal do końca życia mamusia wydzielała kieszonkowe, by mógł sobie coś tam w bufeciku kupić, jak go w brzuszku będzie ssać, lub miętuski do ssania w pobliskim spożywczaku, jak gamoń do bufetu nie zdąży. Proszę Pana, ta cała ekipa składa się z życiowych nieudaczników, ludzi genetycznie niezdolnych do samodzielnego i odpowiedzialnego życia na własny rachunek.  To są potworne pasożyty, które być może potrafią jako tak sobie tyłki podetrzeć, pyszczyć i, uwaga, doskonale opanowały sztuka dochodzenia i trzymania się przy korycie.

  14. Po upadku reżimu Kaczyński ze świtą utworzy coś w rodzaju Republiki Salo (jak Mussolini), ale w Bieszczadach – w Polańczyku nad Zalewem Solińskim albo w Arłamowie, gdzie mogą się odbyć 100 dni sodomy z pisówkami albo pismanami (Jan Piński ma proces wytoczony przez Kaczyńskiego za ferowanie opinii na temat orientacji Prezesa).

     

    https://m.youtube.com/watch?v=JLavXycPm6U

     

    https://m.youtube.com/watch?v=I-2hNdquA_o

     

    Oczywiście, Bieszczady to nie Alpy nad jeziorem Garda a Terlecki nie jest Pasolinim, ale krawiec kraje…

     

    No cóż, nie każdy może dać upust swoim perwersjom w domku w Alpach. Bieszczady muszą wystarczyć.

     

    W sztuce Mrożka jest taka scena, w której bohater tłumaczy, gdzie się urodził i mówi, że w okolicach Teleśnicy Oszwarowej i Uherców Mineralnych, a zachodni dyplomata marszczy czoło całkowicie skołowany i pyta się czy to jest w Europie?

     

    No więc kryjówka dla Kaczora idealna w Teleśnicy.

  15. Mała zrobiła z kabla cewkę indukcyjną, ale nie wyciągnęła wtyczki z gniazda. To są skutki ciemnoty. Fizyki jeszcze ktoś tu uczy, czy już tylko zakładania prezerwatywy na banana?

  16. Odniosę się do pierwszych akapitów. Przedsiębiorca nie tylko musi poopłacać rachunki, ale przede wszystkim powinien mieć pieniądze na inwestycje. Tylko w ten sposób może pchnąć biznes z miejsca – do przodu i w górę. Ponieważ „stworzenie miejsca pracy” to są setki tysięcy i miliony złotych (koszt maszyny, know how itd) – on musi te pieniądze wyjąć z rynku. Pomijając lewe układy i interesy przestępcze – jest to niesłychanie trudne, zaporowe wręcz i dlatego Polska stała się coraz lepiej prosperującym, ale centrum logistycznym, w którym towary przekładane są z półki na półkę w halach magazynowych i na koniec w marketach. A produkcja rodzima, poza niektórymi sektorami, zwinęła się.

    Te miliony niezbędne na zabawę w biznes są solą w oku wszelakiej maści biurokratów, pracowników etatowych, socjalistów i w ogóle polityków. I z przyjemnością przykręcają oni przedsiębiorcom dodatkową śrubkę. Zawiść jest wielka i wszechobecna.

    Tym czasem w Chinach….

    Sprawdziłem firmę z mojej branży, która rozpoczęła tam działalność w 1998 roku. Obecnie dysponuje parkiem przemysłowym o powierzchni około 200 tysięcy m2 wyposażonym w liczne maszyny, swoją drogą chińskiej produkcji. Starczy?

  17. Kto udzielił prezesowi gwarancji, i czy te gwarancje są coś jeszcze warto (czyli jakiej treści jest drobny i małoczytelny druk lub czy beneficjent gwarancji dobrze zrozumiał w jakiej sytuacji one obowiązują) i czy udzielający gwarancji potrzebuje sam ich potrzebuje dla siebie, a może inni też dostali te same gwarancje?

  18. Chętnie wyjaśnię. Nie było winą dziewczęcia, że kabelek nawalił, lecz samego kabelka, t.j. producenta pralki. Musiał być zbyt cienki jak na wielkość poboru energii przez rzeczone urządzenie. Każdy przewód pożera energię i się grzeje. Im więcej energii pobiera urządzenie i im gorsze warunki odprowadzania ciepła z kabla (np . przykryty ręcznikiem/kocykiem), tym grubszy przewód jest potrzebny, aby ograniczyć grzanie kabla zasilającego. W tym przypadku najwyraźniej ciepło z kabelka, produkowane w nadmiarze, nie miało jak uciec na zewnątrz i stało się, co musiało się stać. Mogła też zadziałać tzw. wada materiałowa, np. kabel grzał się nieco mocniej właśnie, pechowo, w obrębie tegoż zwoju autorstwa bohaterki niniejszego „iwentu”.

  19. W centrum Monachium jest syf (brudno i nieprzyjemnie, choć zabytki nadal stoją).

    Na wsiach jeszcze jako tako, ale chłopi regularnie strajkują, więc ich chyba też wykończą.

  20. Nie jestem ekonomistą, ale zdroworozsądkowcem, staram się jeszcze być jeszcze…, ale myślę, że strafił Pan w sedno. Nie ma w naszej czasoprzestrzeni zielonego światła, abyśmy mogli wykorzystywać naszą energię na budowanie czegoś na kształt Chin. Tu ma być pas transmisyjny dóbr produkowanych przez innych. Stąd taka jest polityka w tej części Europy. Młodzi, aby się nie buntowali i dostarczali nowych robotów na ten teren, dostają co nieco do kieszonki… i jest już im lepiej…. a zarządcy wykonują swoje zadania… i mają satysfakcję na miarę ich ambicji i wyczucia okazji… A my musimy robić swoje: tu i teraz.

  21. To znaczy jest syf w porównaniu z odświeżoną Warszawą po 1989 na przykład.

  22. Po jaką cholerę przerabialiśmy w szkole Mrożka, Witkacego czy Miłosza albo Białoszewskiego, skoro większość aktualnych problemów egzystencjalnych można opisać językiem Sienkiewicza, ale tego, który kazał spalić budkę strażniczą przy rosyjskiej ambasadzie?

     

    https://m.youtube.com/watch?v=8Y14lU9wlNE

  23. „Obajtek wydawał się być jakąś nadzieją, człowiekiem nietuzinkowym…”

    Daniel O. ma przede wszystkim właściwe pochodzenie, co zawsze oznacza „najwyższe kompetencje” do wszystkiego, czego się dotknie.

  24. Inwestuje w domki letniskowe na Wzgorzach Golan?…

  25. Bardzo mnie bawi przykład Chin jako oazy wolności gospodarczej. Na litość Boską, przecież tam partia trzyma nad wszystkim kontrolę. Taki zwykły zjadacz chleba poza kiosk lub miejsce na bazarku nie ma szansy wyskoczyć. Tam głównym inwestorem jest państwo i osoby oddelegowane do biznesu.

  26. Gdyby nie było zysku z podatków, to żydzi na pewno by się tym nie zajmowali. W XIII-XIV wieku do kasy księcia na Śląsku trafiała połowa zebranych podatków, w każdym razie nigdy 100%. Coryllus ogłasza jakieś nowe prawdy ekonomiczne. Fakt, że na podatkach się zarabia nie podlega dyskusji. Omawiana w gronie PiS kwestia dotyczy wyłącznie tego, na co wydać te pieniądze i ja się zgadzam z Prezesem, że inwestycje w Alpy są ryzykowne, bo tam zawsze może coś walnąć, zalać, zasypać.

    Alternatywa są kaczki!

  27. Elżbieta Witek z Jawora też podobno jest korzenna.

  28. Oazy wolności może nie, ale skuteczności dlaczego nie?

    Już kilka lat temu oceniano, że około 100 milionów Chińczyków podróżuje sobie swobodnie po świecie rozkoszując się dobrobytem. Wszyscy oddelegowani? Wszyscy szpiegują? Może i tak. Ale forsę w kieszeni mają. Klasa średnia i tyle.

    Poza tym spójrzmy na Tajwan i inne Tygrysy. Gdy u nas zaczynano „przemiany”, Tajwan miał gigantyczną nadwyżkę budżetową. A Japonia? Jeszcze w latach 70-tych producent tanich zabawek i niezbyt trwałych samochodów. Potem wejście do ligi, teraz ekstraklasa. A Korea? Producent tanich zabawek i samochodów w latach 80-tych, teraz ekstraklasa.

    Jakie Chiny by nie były – poszły podobną drogą sukcesu gospodarczego. Smutne, że pod komunistycznym szyldem, smutne, że ufundowali pomnik Marksa w Trewirze, uroczyście odsłonięty przez dygnitarzy europejskich.

  29. Ardanowski chyba zarabiał na swojej farmie i już nie jest ministrem.

  30. Po to, żeby odróżnić jedno od drugiego.

  31. Od starożytności funkcjonowała instytucja „dzierżawy podatków” – podatków nie zbierano przy pomocy służb państwowych, ale „prywatyzowano” ich pobór. Dzierżawca np. punktu celnego wpłacał z góry ustalona kwotę a potem odzyskiwał ją pobierając podatki a przy tym sporo zarabiając.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ferme_g%C3%A9n%C3%A9rale

    W https://coryllus.pl/jak-zbudowac-atrakcyjna-narracje/ w punkcie 7 jest wezwanie do szeryfa aby stawił się z tym co jest winien z tytułu nowego i starego czynszu.

    W cesarstwie rzymskim był nawet zakaz porzucania fachu celnika i był on dziedziny – niby można było dobrze zarobić, ale groziło też dołożenie z własnej kiesy a nawet niewolnictwo za nie dostarczenie odpowiedniej kwoty.

  32. Bo my mówimy o fryzjerstwie: golenie, strzyżenie, a nie jakieś farmy!

     

    https://m.youtube.com/watch?v=NitvATaszFg

  33. W Polsce, kiedy państwo próbuje być skuteczne to zewsząd rozlega się krzyk : dyktatura, zamordyzm, segregacja, terror…. albo libertyńska demokracja albo skuteczność.

  34. „około 100 milionów Chińczyków podróżuje sobie swobodnie po świecie rozkoszując się dobrobytem.”

    U nas też, jakiś tam zbliżony procent robi podobnie. Ale jakoś nie słyszałam, by Chińczycy donosili i pluli na własne państwo.

  35. Na Golan to inwestowali chłopcy z ArtB, za co nawet otrzymali jakieś nagrody od rządu tamtejszego medinathu.

  36. I to były niemałe osiedla dla kolonistów – widziałem na własne oczy – choć z pobieżnego rachunku wynika, że na te inwestycje przeznaczyli niewielką część pieniędzy, które w pocie czoła pomagał im wnieść do samolotu słynny tudzieszni ekspert od terroryzmu Dziewulski Jerzy.

  37. Bezspornie, a przy tym zadziwiająco podobna zarówno pod względem charakteru, jak i „urody”, do słynnej oddziałowej Wampirkowej z III pawilonu przy Rakowieckiej 37; jak siostry bliźniaczki.

  38. Partia na to nie pozwala. No niech by tam kto coś pisnął… przez lata Partia pracowała nad dobrze pracującym aparatem państwowym. Czy słyszała Pani (ada1) zakładam płeć po końcówce (…) o chińskiej opozycji? Wszyscy tam kochają Państwo. Mnóstwo młodych w ciągu kilku lat z nędzarzy stało się normalnie fukncjonującymi ludźmi cieszącymi się najnowszymi zdobyczami ludzkiej myśli. Na uczelniech anglosaskich studiowali najbardziej zdolni młodzi ludzie. Partia ich tam posyłała po nauki – konkretnych przedmiotów. Nie jakieś tam gender studies… i to jest efekt. A u nas wciąż trwa reforma … i kadry na najwyższym poziomie… nie licząc nielicznych, o których raczej się nie mówi…. Chińczycy po prostu robią swoje…. to pracowici ludzie. My róbmy także swoje – każdy na swoim poletku, poszerszając go w miarę możliwości…

    Starajmy się poznawać w swoim otoczeniu ludzi myślących i coś budujących sensownego (dobrego). Wtedy i może uda się wybrać tych lepszych np. do rządzenia, i rozliczać ich. Jeśli nie będziemy ich rozliczali, to dziadostwo, złodziejstwo i szubrawstwo będzie się pleniło jak króliki…. chyba że przyjdą Chińczycy… i zrobią z tym porządek po swojemu…

  39. dzięki za wyjaśnienia

    no jakoś sobie poradzono z pralką i kabelkiem,  skala kłopotu niewielka

    ale wie pan ci zalinkowani projektanci magazynów Tesla w Australii coś przegapili w zakresie praw fizyki

  40. W Polsce nie ustawiono parametrów proprodukcyjnych.

    W zasadzie odnosi się wrażenie, że nas pilnują, żeby tak było.

    PiS znalazł metodę na wyborcze sukcesy licytując wysoko rozdawnictwo, stając się jednocześnie niewolnikiem tegoż rozdawnictwa. No i państwo musi być teraz skuteczne w „zyskach z podatków”, a nie ich obniżaniu.

    Ale i tak wizja powrotu PO i innych rezolutnych „obywatelskich” napawa zgrozą.

  41. Drogi Panie  lecz się z nienawiści. Może terapia pomoże.

    Gruby

  42. Uderz w stół… Niemniej powinien Pan czym prędzej złożyć na mnie donos do Kamińskiego, a najlepiej do samego Kaczyńskiego lub innego szefa-polityka-pasożyta, kierującego jedna z wielu sprzymierzonych band.

  43. Tusk będzie robił to w czym jest naprawdę dobry – czyli nic:) a dokładnie biegał po parkach i opowiadał w TV(N) pustosłowie i cierpliwie czekał, aż rząd się przewróci.

    Jeśli ktoś uważa, że to za mało by w Polsce przejąć władzę, to nie zna życia

  44. Za mało; konieczne jest pozwolenie na  – jak Pan to nazwał – przejęcie i co za tym idzie dzierżenie jej.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.