Lis 152014
 

Tygodnik „W sieci” jest lekturą tak niezwykle inspirującą, że trudno się odeń oderwać. Po felietonach Skwiecińskiego i Jachowicza przeczytałem tekst Wencla. I tu dopadł mnie smutek prawdziwy. O ile tamci odnoszą się przynajmniej do jakiejś rzeczywistości, do faktów, z którymi przyszło im się zmierzyć, o tyle Wencel realizuje się już tylko we własnych projekcjach. Najlepsze w tym jest jednak to, że on je miewa bardzo rzadko, tak więc o jednej i tej samej musi pisać bez przerwy przez pół roku, inaczej nie będzie mógł siąść do klawiatury. Ileż to miesięcy minęło od czasu kiedy eska w salonie24 oburzała się, że Wencel deprecjonuje Tuwima i Brzechwę? Miesięcy, a może lat? Ja nie wiem, ale było to dawno temu. I teraz, jak gdyby nigdy nic, jakby go Skwieciński z Jachowiczem nie pouczyli w kwestii blogosfery czołowy poeta prawicy wali na łamy „W sieci” tego starego kloca o tym jacy okropni są Tuwim i Brzechwa, bo się zaprzedali komunie. Przez to właśnie nie można czytać ich wierszy dzieciom. A czyje wiersze można czytać dzieciom? Tego Wencel nie pisze, a szkoda. Problem bowiem „prawicowych” twórców polega na tym, że oni są do tego stopnia zadaniowani, że nie mogą pisać wierszy dla dzieci. Takich jak Małgorzata Strzałkowska na przykład czy Dorota Gellner. Nie mogą, bo wtedy automatycznie pozbawieni zostaną poetyckiego nimbu. Okaże się bowiem, w przypadku takiego Wencla, że kiedy nie pisze o Wołyniu, Syberii albo nie porusza innych sierioznych tematów nie potrafi napisać nic. Ze szczególnym wskazaniem na tekst rymowany.
Problem z poezją polska nie polega zaś na tym, że mamy przymus czytania Tuwima i Brzechwy, ale na tym, że mało jest dobrej poezji dziecięcej i dobrych książek dla dzieci. Wencel ich nie napisze, bo to by dopiero była katastrofa. Autorzy zaś najpopularniejszych książek dziecięcych związani są z gazownią, bo tam dostają dobre warunki i nikt jakoś nie chce im dać lepszych. No to piszą i my to czytamy i jesteśmy szczęśliwi. Moje dzieci wychowały się na wierszykach Strzałkowskiej, wszystkim je polecam. Tuwima też czytaliśmy, nie to co cytuje Wencel o granicy sąsiedzkiej od wschodu, czego się już dawno w szkole nie przerabia, ale „Lokomotywę” i „Grzesia kłamczucha”. Brzechwę też czytaliśmy i co z tego?
Najlepsze zaś w tym wszystkim jest to, że nasi „prawicowcy” z jednej strony czepiają się Tuwima, z drugiej ni cholery nie robią by napisać coś dla najmłodszych, a z trzeciej czynią swoim patronem różne postaci, których demaskacja nastąpiła wprost w wyniku upływu czasu. Jedni hołubią Leopolda Tyrmanda, inni Krzeczkowskiego, a jeszcze inni Kosseckiego. Tych się czas nie ima, ich myśli poprzepisywane nie wiadomo skąd, ich kłamstwa są wieczne i zawsze można je do czegoś wykorzystać, co innego Brzechwa z Tuwimem. Wencel nazywa ich lirycznymi wampirami. Pisze, że ta poezja zatruwa krew. No, żesz….jak można być tak bezczelnym….Wencel, który wyznał parę lat temu, że jest seksoholikiem i pijakiem będzie się teraz zajmował weryfikowaniem poetów? To co wiersze kurwiarzy i pijaków można czytać, a Brzechwy nie? A to niby z jakiej racji? W „Panu Maluśkiewiczu” nie ma słowa o PZPR, to samo jest z tomem „Sto bajek” i „Słoniem Trąbalskim”. Tam się nic panie Wencel złego nie przemyca, czego powiedzieć nie można o tekstach wymienionych przeze mnie tuzów prawicowej myśli.
No dobrze, ja się może niepotrzebnie czepiam Wencla, bo to jest biedny głupek, którego ktoś wrobił w poezję i mianował na wieszcza. On nie czyta ani Tyrmanda, ani Krzeczkowskiego, ani Kosseckiego i w ogóle nie wie pewnie kim są wymienieni panowie. No, ale ktoś temu Wenclowi puścił tekst na łamy? Rozumiem, że redaktor naczelny, współautor napisanej wraz z Erykiem Mistewiczem książki pod tytułem „Anatomia władzy”. Tu już sprawa nie jest taka prosta, bo Karnowscy nie są takimi chłopkami roztropkami jak nasz poeta, mają coś tam poukładane w głowach, mniejsza jak, ale mają. I co? Mistewicz tak, Brzechwa nie?
Ja oczywiście szydzę, bo sprawa nie ma aż takiej głębi jak próbuje nam to sugerować Wencel. Oni wszyscy są tam teraz wprost zagonieni, szukają bowiem tematów topowych, które uratują sprzedaż. Kiedy bowiem wszystko leci na pysk i zbliża się kraksa, trzeba uderzać w struny oburzenia i patosu. Może kogoś to wzruszy. O czym ma pisać taki Wencel, jak on ni cholery nie rozumie? No o poezji, a ponieważ mianowali go poetą chrześcijańskim, to mu się zdaje, że atak na Tuwima i Brzechwę, nie dość, że komuchów to jeszcze Żydów, będzie przez prawicową tłuszczę mile widziany i odebrany właściwie. Może i przez kogoś będzie, przeze mnie nie będzie. Nie będzie, bo Wencel jest postacią fikcyjną, postacią z nieprawdziwego zdarzenia, która poruszana jest jakimś nierozpoznanym póki co mechanizmem. Niemożliwe jest bowiem, by człowiek nie potrafiący pisać niczego, ze szczególnym wskazaniem na wiersze został poetą. To się mogło zdarzyć jedynie w sytuacji kiedy w jakiejś ustawce zostało wolne miejsce i trzeba je było obsadzić kimś z łapanki.
E, ty tam jak się nazywasz?
Jo?
Tak ty
Wosiek…a co?
Słuchaj no Wosiek….będziesz tym no…jakże się to nazywa…będziesz poetą. Chcesz?
Jo?
Tak ku…wa ty, głuchy jesteś czy co?
Ni, jo nie głuchy…słysza przecie…co mom pisać?
Takie tam różne, tu jest redaktor Skwieciński on ci wytłumaczy.
Tak to musiało wyglądać, nie inaczej. Prawicy bowiem potrzebny był poeta, ale nie zwyczajny, poeta niepokorny, katolik, człowiek mający rodzinę i kultywujący wartości w sposób możliwie widowiskowy. No i taki ktoś się znalazł i on dziś pisze, po raz kolejny, po wielomiesięcznej przerwie, że Tuwim i Brzechwa są be a nie cacy.
Rozmawialiśmy wczoraj z Toyahem na temat tego całego upadku. Wnioski są następujące: oni doskonale wiedzą, że nie ma już powrotu do dziennikarstwa. No chyba, że przyjdzie jakaś wielka zmiana polityczna i potrzeba będzie nowych propagandystów. Nawet wtedy jednak zatrudnią w tym fachu kogoś innego, nie ich. Oni wiedzą, że została im tylko publicystyka robiona na bardzo chudych budżetach, które będą się jeszcze kurczyć. Wiedzą też, że w całym naszym mikrokosmosie jedna tylko gazownia mogła zapewnić dziennikarzom warunki do prawdziwej pracy. Wie o tym Jerzy Jachowicz, który tam pracował. Mógł wykrywać afery, robić śledcze reportaże i bawić się dziennikarstwem takim jakie oglądamy w amerykańskich filmach. Pomijam w tym wszystkim intencje gazowni, ale była to, bo już nie jest, jedyne redakcja stwarzająca takie możliwości. Wszystkie inne były oszukane, a najbardziej te prawicowe. Pamiętam ludzi, którzy pracując w Życiu u Wołka zaczęli się zachowywać jak prawdziwi dziennikarze. Powytaczano im sprawy sądowe i zrujnowano ich. Nikt się za nimi nie ujął, bo i nie o to chodziło, by poprawiać nasz świat i wskazywać palcem zło, ale o to, by robić propagandę przy wykorzystaniu frajerów. Dziś także o to chodzi. Tyle, że dziś jest gorzej, bo nawet gazownia nie może nikomu zapewnić ochrony. Aferzyści, których można by postawić do pionu nie istnieją, a za każdym grubszym przekrętem stoją po prostu banki. Komu więc chciałoby się bawić w śledztwa dziennikarskie? Mamy te wszystkie programy telewizyjne, które spełniają rolę dawnych show, tę całą kryminalno-prowincjonalną burleskę i publicystykę robioną na zasadzie: w telewizji czterej znawcy od nawozów i od świata orzekają co się zdarzy w Gwatemali za trzy lata. No i blogosferę. I tu właśnie zaczyna się problem, bo rzecz idzie o pieniądze i wpływy o to, w którą stronę zwrócą się oczy ewentualnych sponsorów. Tu przebiega granica konfliktu prawdziwego, a wynika to stąd, że sprzedaż jest zawsze prawdziwa, nie można udać sprzedaży, no chyba, że siedzimy w piaskownicy. Sprzedaż zaś reklam jest najprawdziwsza ze wszystkich sprzedaży. Prawdziwsza niż sprzedaż złota i diamentów. Tak więc po wygaszeniu i unieważnieniu wszystkich innych konfliktów, które trwały w świecie mediów, po cichym pogodzeniu się z gazownią, telewizją, po podziale wpływów, który miał im zagwarantować stabilizację, „nasi” pozostali sam na sam z nami. I to my jesteśmy ich najgorszymi wrogami. A teraz właśnie dokonują desantu na blogosferę, bo to jedyny obszar, który mogą podbić dla swoich patronów. Ciekawe czy im się uda.

Zapraszam wszystkich na stronę www.coryllus.pl gdzie można już kupić nową książkę toyaha o diable. Przypominam też trailery naszych komiksów:


  33 komentarze do “Czy warto czytać wiersze seksoholików i pijaków?”

  1. Miał wczoraj bloga,
    Dzisiaj nieboga 😉

  2. Wydaje mi się, że ci co piszą na Brzechwę i Tuwima to nie mają dzieci. Albo je mają „po ludziach” i sie tymi dziećmi nie zajmują. Jak bowiem rozśmieszyć i skierować dziecko do odrabiania lekcji bez następującej sceny:
    „Serdeńko a co ty tam robisz?
    Siedzę na kanapie …
    A odrobiłeś lekcje?
    Nie .
    Nie? A znasz wierszyk w którym, na kanapie siedział leń?
    odpowiedź zawsze ze śmiechem.”Oj już idę do lekcji” … no chyba w każdym domu tak to biegnie, nie myślę że inaczej.
    Wpis banalny, ale jest to oczywista oczywistość.

  3. :)))) to jest tak trafne , a jednocześnie tak zabawnie jesdnak sportretowane , ze muszę się najpierw porzadnie wychichać …. a za chwilę napiszę coś powazniej , po wczorajszej rozmowie w temacie PRAWDZIWYCH ksiązek i tresci …..

    A dzieciom czytajcie Lokomotywe i inne …

    ps. odkryłam ostatnio , ze mogę przez internet ogladać TV Trwam … na co nie mam czasu oczywiście , ale momentami podgladam ,,na żywo ” i wczoraj trafiła mi się dobranocka …

    jakaś historyjka o zamianie księcia z chłopaczkiem prostym …. DLA UATRAKCYJNIENIA ???? ksiązę miał na imię KAROL …. 🙂

    ale rzecz w tym , ze za figurantem stały siły usiłujace komedianta i głupka wytresować do roli księcia …. jest taka scena nauki szermierki … ten podstawiony komediant nie może się niczego nasuczyć o tancu ani jedzeniu przy stole …i posyłają go na tę lekcję…. i on oczywiście konczy z wytrącona szpadą… a mistrz szermierki trzymając mu przy gardle ostrze szpady mówi ….potraktuj to wreszcie SERIO !!!!

    i głupek mdleje z wrażenia …

    Bajka tylez dla dzieci , co dla dorisłych …ale czy widzowie telewizji TRWAM to odczytali … Pewnie posadziwszy dzieci przed terlewizorami poszli do swoich zajęc przekonani , ze telewizja dobrze zajmie ich dzieci . I tym sposobem dprośli stracili pewnie okazję do dowiedzenia się czegoś.

    A powazniej jeszcze dziś postaram się napisac… po południu .

    🙂

  4. Książka, która wywarła na mnie największe wrażenie, kiedy miałam kilka lat to „Wędrówka pędzla i ołówka” Marii Terlikowskiej, z ilustracjami Janusza Stannego, wydana przez „Ruch” w 1970 r. Pamiętam jak dziś morze z ultramaryny (farba rozlała się na papierze) przez które pędzel i ołówek musieli się przeprawić. To były emocje! Albo „Bańkowice mydlane” , albo „Jak to ze lnem było”. I Brzechwa z Tuwimem też, ale po „Wędrówce pędzla i ołówka” moim ulubionym zajęciem stało się sprawdzanie, które kolory do siebie pasują, a które nie.

    Mamy w domu „Antologię literatury dla najmłodszych”A. Ożyńskiej-Zborowskiej i tam jest wierszyk Marii Terlikowskiej „Kto potrafi”

    „Moje nóżki jak spreżyny
    mogą skakać trzy godziny.
    Skacze Hela, skacze Janka.
    Niechaj kręci się skakanka!
    Raz i dwa! Raz i dwa!
    Kto potrafi tak jak ja?”

    Taki wierszyk rozumiem. Małe arcydziełko.

  5. Panie Coryllus, Wencel opisuje twórczość Tuwima i Brzechwy dla dorosłych a nie dla dzieci. A tu mamy socrealistyczną truciznę.
    Widać też, że w ogóle Pan nie czyta i nie lubi Pan poezji.
    Czy czytał Pan ,, Podziemne motyle ” lub ,,De profundis”?
    Jeśli Pan czytał i nic do Pana nie dotarło to ma Pan prawdopodobnie tzw. gumowe ucho.
    Pozdrawiam

  6. Dal jednego 8 – latka z mojej rodziny bajka „Jak to ze lnem było…” jest fascynująca od tej strony, że król chciał dobrze dla swojego ludu i nie umiał tego zrobić, błąkał się i poniewierał pewnego starca i nie wiedział jak… aż musiał przepraszać. itd.
    Dla małego, jest to ogromne przeżycie, że się jest odpowiedzialnym za innych, i że dobro jest w drobnych rzeczach np w nasionkach całkiem niepozornej rośliny. No własnie ta nauka odpowiedzialności i tego słowa przepraszam. za bezmyślność.
    Nie gender.

  7. mam wszystkie moje książki z dzieciństwa”
    hitem było „leciała mucha z Łodzi do Zgierza”….kot jest na strychu w ogniu się miota, biegną strażacy ratować kota 🙂

  8. Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
    Czarną ma skórę ten nasz koleżka 😉

  9. czy wiecie kto napisal:
    ‚witaj zydzie na florydzie’ ?

  10. inny autor nie-komuszy, proszę bardzo: dnia jednego do Koziołka bab przybyło sto tysięcy, a jak mówią różni ludzie, była nawet jedna więcej…uciekł Kozioł przerażony wielka wrzawą i jazgotem itd. itd 🙂

    ci nowi, „nasi”, oni nic porządnie nie umieją, zresztą o tym jest ten blog, nic nowego nie odkryłam

  11. Pamiętam rozmowę z synem. Umiał już czytać i zabrał się do Tam i z powrotem. Chciałem z nim na temat tej książki porozmawiać i skończyło sie na super.
    Zadawałem mu pytania jaki hobbit był na początku itd i sam naprowadzany powiedział, że ta podróż bohatera to dojrzewanie. Zanim go pochwaliłem to zobaczyłem na jego twarzy wyraz niedowierzania i zaskoczenia, że z książki tyle można wycisnąć.

  12. Aferzyści są, istnieją tylko że prokuratorzy są bezradni bo wybuchł pożar w budynku prokuratury (podobno). Wiadomość z „Republika”.
    Ciekawe kto „uratował” archiwa i jakich spraw one dotyczą?
    Jakie to pożary zaistnieją przed wyborami parlamentarnymi? Boję się pomyśleć.

  13. Myślę sobie i myślę o mojej wczorajszej wizycie w domu kultury . Miałam zamiar napisać nawet wkoło tej wizyty pewne rozważania . Ale napiszę – częściowo pod wpływem ostatnich wpisów Tadka – trochę co innego .

    Moich wizyt w domu kultury ostatnio było kilka , bo po pierwsze dawno już nie byłam z wizytą , a poza tym chciałam , aby się tam zaczęł dziać coś co i mnie też zainteresuje . A nie tylko z wielkiej sympati – odwzajemnianej zresztą – do pracujących tam pań. Wizyt było zaś kilka , ponieważ zachciało mi się nie jednej a wielu imprez , na które z chęcią się wybiorę …. W następnym roku budzetowym … naturelmą… 🙂 bo to wszak budżet o wszystkim stanowi a mamy już koniec roku .

    No więc zachciało mi się zobaczyć u siebie , na miejscu film ESKI , posłuchać jej prelekcji …. bo ten polski z ducha Śląsk bardzo dla mnie ciekawy . Pewnie bym nawet wysupłała te pieniadze na zakup albumu o kapliczkach .

    Pani kierownik doceniła inicjatywę i obiecała się zainteresować , jak tylko znajdzie czas . Ale zaniosłam też Album Tomka i Gabriela – bo tu niev ma co gadać…. wystarczy pokazac. Naturelmą 🙂 po nowym roku się okaze czy autentyczne zaiteresowanie nową formą przełoży się na coś.

    I tu miałam snuć inne jeszcze rozwazania – ale TADMAN spowodował zwrot myśli .

    O sprawach szerszych nasz gospodarz pisze często . Zabetonowane kanały dystrybucji , fałszywe treści itd … czytam …i nie ma sensu powtarzać za coryllusem .

    Tadek poruszył jednak temat hermetycznosci jezyka , który potrafi prowadzic az do niemożności porozmawiania skorzystania wzajemnego ze swojej wiedzy .

    Podany wyżej przykład prowadzenia dziecka przez tajemnice literatury jest swietny . Pisałam niedawno o mojej rozmowie z wnuczką na temat energetyki , polityki gospodarczej itp …. gdy miałyśmy za sobą wspólną wizytę w muzeum farmacji ….i rachunek za gaz w ręku .

    Takich akcesoriów jest wiele , jednak trzeba wziąc sprawę wychowania dzieci czy wnuków we własne ręce.
    Nie mogłam za jedną wizytą w domu kultury załatwić wszystkich tematów z którymi przyszłam , bo panie potwornie zajete . Np . zajęciami z dziećmi . Chodzeniem z nimi do rady dzielnicy , by radni czytali im bajki / sic! /

    Chodzeniem do szkoły w celu zaprzyjaźniania dzieci z bibliteka , książką itp .

    Wiele innych .

    A w czasie mojej wizyt przyszła MATKA … z grupy jakiejś … prosić o zgodę na wyłożenie wv publiczxnym miejscu , jakim jest biblipteka .. listy do podpisu … bodaj – aby 6- ciolatki nie szły do szkoły .

    Nie zostawiła tej listy … bo musza byc zgody czynników wyższych niż obecne w tym monencie . Nie wiem więc , czy ta zgoda będzie .

    Jeśli jednak te dzieciaki zostały by w domu , to nasiąkały by tresciami porzadanymi przez rodziców ,

    Czyli rodzice muszą wiedzieć , czego dla tych dzieciaków chca.

    I ten Komiks dla rodziców – dla dorosłych bardzo mi tu ukierunkował myślenie . myślę , że w tutejszym gronie nie musze pisać dokładniej .

    Inne wątki , związane z organizacją imprez taką , bym zapragnęła do domu kultury na nie chodzic ….jest tych watków masa ….. Dawniej na czyms czasem bywałam . Pracując i mając mało czasu .
    Teraz niepracująca – nie chdzę…. Bo jednak nie ma po co .

    Tzn , owszem było by po co …. pokazać odmienne zdanie na kazdy z prezentowanych tematów. Bo nie wiedza … czasem coś rzucam , jask już jestem – nie wiedzą … Smutno.

    Ale stałe chodzenie ze sprzeciwem wymaga zdrowia i energi , której już nie mam . Inaczej było by to tylko psucie imprezy miłym paniom . Imprezy z trudem wynegocjowanej finansowo . Imprezy którą muszą zorganizować , bo są na etacie , bo chcą dopracować do emerytury .

    TYle mojego , ze jedna osoba , czyli moja rozmówczyni cos jednak zobaczyła …. wzięła do ręki . Warto i jedna duszę ogrzać i nakarmic czyms prawdziwym .

    Dzięki Tadziu za inspirację 🙂

    jeszcze wiele by tu napisać nawet w tym wątku , ale to przecie tylko koment na przyjaznym blogu.

    🙂

  14. Pamietam jak bedac dzieckiem zaczytywalem sie bajkami Tuwima i Brzechwy. To byli ludzie stworzeni po prostu do tego zeby pisac dla dzieci. Stworzyli swiat w ktory dziecko zaglebialo sie z usmiechem i nie chcialo wychodzic. O „Przygodach koziolka Matolka”, o ‚Zaczarowanym Olowku” to juz nawet nie chce wspominac bo lza sie w oku kreci.

    Pozdrawiam wszystkich, Meeeeeeee!

  15. Pani Mario, umysl i pamiec to cudowne dary jakimi obdarzyl nas dobry Bog. Nie ma takiej sily na swiecie ktora moglaby nam zabrac wspomnienia:

    http://www.youtube.com/watch?v=KlXqGJZEz50
    pozdrawiam

  16. „westchnal cicho nasz koziolek i znow poszedl biedaczysko po szerokim szukac swiecie tego co jest bardzo blisko”….. na razie. lece na basen.

  17. Myślę że ten tekst jest o tym że nie wystarczy być na NIE. Łatwo być krytykiem, trudno coś stworzyć i wystawić się na krytykę. Gospodarz stworzył krąg osób nie tylko czekających na każdą nową książkę ale i na wpis na tym blogu. Mój trener mówił że do sukcesu potrzebny jest jeden talent. Talent do pracy. I jak codziennie widzę o 9 nie jakiś tam wpis ale niezły tekst i na YouTube widzę zmęczone od czytania oczy Gospodarza to wiem ile pracy w to włożył. I nie wierzę żeby Brzechwa i Tuwim od tak sobie stworzyli klasykę Polskiej literatury dziecięcej chociaż nie znam ich życiorysów. Dobre zawsze się obroni.

  18. Nasz syn miał iść właśnie jako 6-latek do pierwszej klasy razem z 7-latkami, ale na szczęście trafiliśmy na normalnych ludzi z poradni pedagogiczno-psychologicznej, i dostał tzw. odroczenie.
    To jest kompletny absurd wsadzać do jednej klasy dzieci z dwóch roczników. W pierwszej klasie program jest uproszczony. Darmowy, idiotyczny podręcznik dla 2 roczników to pomyłka. Uproszczony jest podobno tylko program w pierwszej klasie, w starszych jest bez zmian. Każdy wie, że rok w tym wieku to wielka różnica. Też podpisujemy ten list, żeby zostawić rodzicom wybór, czy posłać dziecko wcześniej do szkoły, czy nie.

  19. Oczywiscie ze dobre sie zawsze obroni. Nie czytalem jeszcze „Basni jak Niedzwiedz” ale uwagi zamieszczane przez gospodarza na tym blogu sa sensowne I warto poswiecic czas zeby je przeczytac i skomentowac. Co do Tuwima i Brzechwy to byli to ludzie obdarzeni talentem ktory zostal wlasciwie wykorzystany.

  20. Skoro jest jak jest to należy się bronic dostępnymi trikami , podstępami …itp

    Ale nie odpuszczać zmiany zasad dotyczacych całosci ….

    Darmowy podręcznik był juz tu omawiany i w kilku słlowach przeze mnie i przez innych ….. jest denny …

    Nawet ten Falskiego tradycyjny jest wystarczający …

    …. choc proszę sprawdzić kto był u niego pierwowzorem ALI i OLKA …:))))

    doc. Wiki 🙂

    ale to nic …i tak był lepsiejszy 🙂

  21. nasz gospodarz ma tyle zalet , ze na szczęście ma też kilka wad ….. bo inaczej mógłby odlecieć na skrzydłach anielskich do nieba …. i byśmy sie tylko gapili w niebo za nim …..

    🙂

  22. Uczyłam się z Falskiego-wystarczył, żeby nauczyć się pisać i czytać. A to ciekawostka z tymi pierwowzorami Ali i Olka…

  23. Czy sprzedaż reklam Orlenu, Lotosu itd też się zalicza do tych najprawdziwszych ?

  24. Anna Margolis – Edelman !!! i jej brat

    🙂

    żona Marka Edelmana

    🙂

  25. Kot jest na strychy w TRWODZE sie. Iota…

  26. Przebojem absolutnym moich dzieciaków były Sceny z życia smoków Beaty Krupskiej.

    A skoro Marysi podobała się rozmowa ws. hobbita to powiem, że z braku sensownych bajek dla dzieci opowiadałem własne. Pomysł był prosty, a mianowicie personifikacja przedmiotów i ściągnąłem z Wielkiej, większej i największej Broszkiewicza, tylko zamiast opla kapitana był mały zdezelowany fiat 126P, chłopczyk i rozmowy między nimi.
    Innym pomysłem była 80 letnia babunia, która narzekała na swoją dolę, na opuszczenie przez wszystkich i na złośliwe dzieciaki, które ustawicznie robiły jej psoty. Pojawił się krasnal, jak to w bajkach, i poradził babci otworzyć internetową kawiarenkę. Potem można było na tej bazie opowiadać rózne różności.
    Przy tym opowiadaniu z reguły przysypiałem, ale komando w liczbie dwoje załatwiało sprawę szybko i skutecznie, bo bajka nie mogła się kończyć ni w 5 ni w 9.
    Bajki były takie sobie, ale liczył się rytuał, kontakt i to, że bajki były wyraźnie dedykowane dla nich.

  27. A o kim jeszcze krążyła wieść gminna, że jego nazwisko też jest na M?

  28. Nie ma za co. Zrobiłem to zupełnie nieświadomie. 😀

  29. dokładnie to samo robiłam – własne bajki – do dziś pamiętane , przez bardzo już dawno dorosłą córkę….

    🙂

  30. Ten w Ameryce to nie nasz koleżka 😉

  31. Czytałem ten tekst Wencla, Po lekturze Pana tekstu mam wrażenie że napisał Pan więcej od samego Wencla. Na próżno w inkryminowanym przez Pana tekście znaleźć zakaz czytania „Lokomotywy” czy innych w ogóle wierszy poety. Wencel nikogo z niczego nie wyklucza, bo takiej mocy w ogóle nie ma. Tak naprawdę na przykładzie definiowanej przez siebie postawy Tuwima krytykuje postpereelewską mentalność współczesnych Polaków. Natomiast to Pan Wencla wyklucza z grona poetów i brutalnie go obraża. Nie jest Pan pierwszy. Zacytuje Panu nie kogo innego jak F.Dostojowskiego, który pisał ” z licznych swoich obserwacji wyciągnąłem wniosek, ze nasi liberałowie nie śą zdolni do tego , aby pozwolić komuś mieć własne odrębne zdanie i nie odpowiedzieć od razu swojemu oponentowi stekiem obelg, a nawet czymś jeszcze gorszym” Cytat pochodzi z powieści „Idiota”.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.