Sie 312017
 

Miałem okazję, doprawdy wyjątkową, obejrzeć kilka odcinków przygód króla Juliana, tych wiecie, kiedy był on jeszcze na Madagaskarze. Uważam, że ten filmy to najlepszy obecnie serial polityczno-obyczajowy, jaki puszczają we wszystkich telewizjach. Dlaczego obyczajowy? Zwróćcie uwagę, że w świecie króla Juliana naprawdę mocne są tylko dziewczyny. Faceci są albo głupkami, albo mają jakieś deficyty, albo rozrośnięte do granic możliwości ego, tak jak król Julian właśnie. Co prawda momentami przychodzi on do przytomności, ale dzieje się to wyłącznie w chwilach kiedy jest naprawdę niebezpiecznie. Kiedy groza mija Julian popada w swój chroniczny stan głupawego zadowolenia z siebie i w nim pozostaje. Nie będę diagnozował tej jednostki chorobowej, bo widzę tu zbyt wiele podobieństw do siebie. Musicie mi więc wybaczyć. W trakcie oglądania kolejnych odcinków przyszło mi do głowy, że nie Julian jest najważniejszą postacią w tym filmie i nie dla niego został wymyślony ten scenariusz. A dla kogo? No dla dziewczyn właśnie, które trzęsą całym lasem i są po prostu świetne. Najważniejsza zaś jest Jagódka, dobra dziewczyna, która z niewiadomych całkiem przyczyn podjęła się obowiązku chronienia życia tego durnia Juliana. Drugą najważniejszą postacią w całym filmie jest Moryc. Główny doradca króla, który razem z Jagódką próbuje uratować królestwo przede wszystkim przed działalnością samego Juliana. Póki co wszystko im się udaje. My jednak mamy pewność, że postawienie tej dwójki w tak kluczowym miejscu fabuły jakim jest podnóżek tronu nie jest przypadkowe i ma zapewne tysiąc odniesień do rzeczywistości politycznej oraz rządzących nią hierarchii. Dwie najważniejsze postaci – tajniaczka i ekspert – bez nich nic nie może się udać. Nie wiem jak to wygląda naprawdę w prawdziwych królestwach, ale w filmie o Julianie moja sympatia jest zdecydowanie po ich stronie – grubej małpy z odstającymi uszami i zgrabnej lemurzycy.

Co to wszystko ma wspólnego z Jackiem Międlarem? Pozornie nic. Poza tym, że my nie wiemy kto jest głównym ekspertem na dworze pana Jacka i kto pełni rolę szefowej ochrony. Próby ustawienia przy jego boku tej miłej dziewczyny z Wrocławia, która miała być twarzą ruchu narodowego, skończyły się szybciej niż się zaczęły. No, ale jakaś szefowa tam musi być. Musi tam także być jakiś Moryc, nie ma wyjścia, bo Moryc jest zawsze. Jagódki może czasami zabraknąć, ale Moryc jest nieuchronny jak los. Kiedy wydaje się, że go nie ma, on niespodziewanie wyłania się zza kotary, albo wychodzi z łazienki lub też wypełza spod łóżka. Moryc rządzi. I jestem pewien, że to on podsunął Jackowi Międlarowi pomysł by napisać książkę, która ma nosić tytuł „Moja walka”. To jest chwyt marketingowo tak znakomity, że aż zaniemówiłem. Po prostu „Moja walka” i już. Sprzedaż skakać będzie jak kangur, a pan Jacek podreperuje trochę swój budżet. Tak to zostało wykalkulowane. Oczywiście szydzę, nazwanie książki wydanej w Polsce przez byłego, polskiego księdza tak samo jak się nazywała książka Hitlera, jest posunięciem idiotycznym. Nie z tego powodu bynajmniej, że zaraz wszyscy będą krzyczeć, że Międlar to drugi Hitler, a Polacy z ruchu narodowego to faszyści. To jest pomysł idiotyczny z punktu widzenia marketingowego. Ten rodzaj szoku już nie działa, a zważywszy na możliwości warsztatowe pana Jacka, zawartość rozczaruje z całą pewnością wszystkich czytelników. Im zaś więcej fragmentów pojawi się w sieci, tym rozczarowanie będzie większe i niechęć do kupowania tej książki wzrośnie. I to mnie trochę dziwi, bo Moryc to jednak Moryc i mógłby wymyślić coś naprawdę dobrego, ale widocznie miał gorszy dzień.

Można oczywiście przyjąć, że stoi za tym ktoś, kto ostatecznie postanowił rozprawić się z ruchem narodowym i postawić na jego czele głupka nie mającego żadnego rozeznania w narracjach i skutkach jakie wywołują one w życiu publicznym. Kogoś, kto interesuje się jedynie sławą, imprezami i dużą ilością owoców do rzucania w przechodzące pod tronem lemury i inne zwierzęta. Myślę jednak, że to nie może być prawda. Istotą bowiem ruchu narodowego jest to, że musi on trwać w stanie ciągłej atrofii. Tego się nie da utrzymać takimi numerami jak „Moja walka”, bo to może być cios ostateczny, po którym ruch przekształci się w kabaret, a Jacka Międlara nie uratuje nawet prawdziwa Jagódka ściągnięta z rysunkowego filmu.

Może także okazać się, że książka Jacka Międlara jest swego rodzaju testem na zidiocenie. Moryc chce sprawdzić ilu młodzieńców szczerze wierzy w to, że Adolf Hitler i jego pomysły mogą dziś kogoś zainspirować i dać mu impuls do działania. Jest to jednak, jak powiadam, niebezpieczne dla i tak mocno labilnej, ulicznej, polskiej postpolityki. Kolejnym bowiem krokiem po rodzimym „Mein Kampf”, może być już tylko zorganizowanie rodzimego SA ze wszystkim znanymi z filmów zohydzających tę organizację szykanami. Myślę po prostu o tym, że ktoś wreszcie wpadnie na pomysł przebrania zgrai pedałów w mundury i wypuszczenia tego bractwa na ulicę pod szyldami ruchu narodowego. Taka opcja nie jest wykluczona i myślę, że Moryc serio bierze ją pod uwagę. Kiedy bowiem autentyczni wrogowie systemu nie spełniają oczekiwań kierujących systemem Moryców, trzeba ich po prostu zastąpić wrogami podrabianymi, znacznie bardziej niż ci pierwsi wyrazistymi i eleganckimi, znacznie lepiej prezentującymi się w mediach i znacznie bardziej krzykliwymi. Oni na pewno spełnią pokładane w nich nadzieje i nie rozczarują Moryca, bo niby jak, przecież będą na pensji. Czy Jacek Międlar zauważy tę podmianę? Ależ skąd. On nawet nie zauważył, że napisał książkę. Poza tym, odpowiadając na różne zarzuty, pod swoim adresem, powiedział, że nie można oceniać książki po okładce. Otóż nie, i to demaskuje pana Jacka ostatecznie, książki ocenia się wyłącznie po okładce i po tytule. Jeśli ktoś jest na tyle głupi, że tego nie rozumie, trudno wiązać z nim jakieś nadzieje. Te, bowiem, jak również przyszłość pana Jacka leżą w rękach tajemniczego Moryca, którego nie zobaczymy w żadnym filmie rysunkowym. Swoją drogą szkoda, bo mogłoby być ciekawie. A jeszcze ciekawiej byłoby, gdyby tam pokazali tę prawdziwą Jagódkę.

Na dziś to tyle.

Teraz ogłoszenia.

Jak pewnie już wszyscy wiedzą okoliczności zmuszają mnie do ogłoszenia tutaj pokornej prośby o wsparcie tego bloga. Jeśli ktoś uzna, że moja ośmioletnia, jakże intensywna działalność, warta jest jakiegoś zaangażowania, ponad wpisanie komentarza pod tekstem, będę mu nieskończenie wdzięczny za pomoc.

Bank Polska Kasa Opieki S.A. O. w Grodzisku Mazowieckim, 

ul.Armii Krajowej 16 05-825 Grodzisk Mazowiecki

PL47 1240 6348 1111 0010 5853 0024

PKOPPLPWXXX

Podaję też konto na pay palu:

[email protected]

Teraz inne ogłoszenia.

Oto musimy stanąć w prawdzie i ponieść odpowiedzialność za nieprzemyślane decyzje jakie stały się moim udziałem w tym i pod koniec zeszłego roku. Po sześciu latach prowadzenia wydawnictwa wiem już mniej więcej w jakich cyklach koniunkturalnych się poruszamy. Oczywiście nie potrafię tego opisać, ale biorę rzecz na wyczucie. I to wyczucie mówi mi, że jeśli nie zaczniemy już teraz opróżniać magazynu z książek, które na pewno nie będą się dynamicznie sprzedawać, położymy się na pewno. Nic nas nie uratuje. Zanim przejdę do rzeczy, chciałem coś jeszcze zaznaczyć. To mianowicie, że od dziś nie słucham nikogo. Nie biorę pod uwagę żadnych opinii, rad, cudownych przepisów na biznes i zwiększenie sprzedaży, nie robię też nic, co nie jest bezpośrednio związane z moją pracą. Słucham tylko siebie. Howgh. Weźcie to pod uwagę. Teraz clou. Nie sprzedamy nakładu wspomnień księdza Wacława Blizińskiego. To jest dla mnie już dziś jasne. Zajmują one poważną powierzchnię w magazynie i ona musi się zwolnić. Nie sprzedamy tego, bez względu na deklaracje jakie padają na temat tej książki oraz jej autora. Nie sprzedamy jej nawet wtedy jeśli obniżę cenę bardzo drastycznie, bo doświadczenia z obniżaniem cen książek mamy już za sobą i one nas o mały włos nie doprowadziły do katastrofy. Pomysł jest więc taki – wszystko co uzyskamy ze sprzedaży wspomnień księdza Wacława Blizińskiego, pod odliczeniu podatków rzecz jasna, zostanie przekazane na remont kościoła i plebanii w Liskowie, gdzie proboszczem jest dziś nasz dobry znajomy ksiądz Andrzej Klimek. To nie jest ekstrawagancja tak wielka jak „dżdżownica jest to:”, ale uważam, że trzyma jakiś standard. Nie mogę inaczej. Tak więc jeśli ktoś chce pomóc w remoncie kościoła i plebanii w Liskowie, niech kupi jeden egzemplarz książki księdza Blizińskiego i komuś go podaruje.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał wrócił już z urlopu, więc FOTO MAG jest już czynny. Zapraszam także do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim. Nasze książki są także dostępne w Prudniku w księgarni „Na zapleczu” przy ulicy Piastowskiej 33/2

  45 komentarzy do “Czym król Julian różni się od Jacka Międlara”

  1. jak się to sklei do kupy: Boniecki: „polski kościół kojarzy się z PiS”+(suspendowany) ksiądz pisze „Mein Kampf” + wizerunek ruchu narodowego jak niemieckie SA i puści się to w świat – to wtedy będzie można tu zrobić wszystko i nikt nawet nie kiwnie palcem

  2. Planuje Pan książkę poświęconą komunie 1945-89?

  3. No właśnie zastanawiałem sie troche, jak to bedzie z tymi rekoczynami, do ktoryh ma w Polsce dojść, no bo przeciez ta demokracja jest zagrozona i trzeba z gadania przejść do czynów,  co rusz jeden z drugim opozycjonista obecny to gada, a faktyczne jakoś nie ma chetnych i po jednej i po drugiej stronie. No to wlasnie trzeba ich stworzyc. Dalo sie Macrona, to co to takiego zrobić te zamieszki na ulicach. A potem przyjdzie taki mini Macron Made in Poland i bedzie musial zaprowadzić lad.

  4. „książki ocenia się wyłącznie po okładce i po tytule. Jeśli ktoś jest na tyle głupi, że tego nie rozumie, trudno wiązać z nim jakieś nadzieje”. Poważnie?

  5. Czasownik *obrotowy* w j. polskim:  kiedyś było ‚załatwić’, a teraz jest ‚walczyć’.

    Wszyscy teraz walczą.

  6. Moryc w tym przypadku nie jest pierwszy z tym pomysłem.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Karl_Ove_Knausg%C3%A5rd

  7. Najpierw trzeba wystrugać faszystów. Potem jakiś islamistyczny zamaszek. Odpowiednie podgrzanie emocji, jakiś incydent ogłosi się pogromem i wreszcie będzie mógł wrócić Tusk

  8. „bo widzę tu zbyt wiele podobieństw do siebie.”

    Błogosławieni, którzy potrafią śmiać się sami z siebie, nie zabraknie im radości do końca ich dni

  9. Cieplo… cieplo…

    … tak cos kolo tego ta  MERDIALNA  kampania obalania rzadu w  Polsce – moze wygladac… astroturfing  !!!

    Fikcja… i sciema… na ekranie telewizora  !!!

  10. Kampanię promocyjną Moryc przygotuje w gazowni i w brukselce.

  11. Czytam sobie i poszło proste skojarzenie, że podczas któregoś występu naszego bohatera na YT w tle kręcił się owczarek niemiecki, a może belgijski. :)))
    Nic z tego, Gospodarz zmylił pogonie i poszedł dalej.

  12. Przepraszam za to h powyżej, no niechby to jasny ch… strzelil ☺ Nie lubie czegos takiego. Jak cos robię, staram sie to zrobić perfekt. A tutaj taka wtopa. Raz ostatni, mam nadzieje ☺

  13. Ale ch.. napisałeś dobrze. Don’t worry, be happy, jak śpiewa Bobby McFerrin, a śpiewa ślicznie.

  14. Nie mam telewizora,więc dawno nie oglądałam pingwinów z Madagaskaru. ale tam były takie strażniczki w zielonych uniformach o uniwersalnym kroju, tylko kolor uniformów zmienić np  na feldgrau.

  15. Dokladnie…

    … dzisiaj tam sie Timmermans „produkuje”  z reszta tej zdradzieckiej  POlszewi  !!!

    Pewnie wieczorem  hollandowo-mikronowe  masonskie i czerwone merdia francuskie cos pokaza z tej  brukselskiej ustawki.

  16. Boni na przykład „się wyprodukował”. Naprawdę widzę, że Korwin-Mikke dając mu po pysku, miał całkowitą rację.

  17. Ciekawe kiedy p. Michalkiewicz na to wpadnie. Czuję, że niedługo usłyszymy u niego to samo.

  18. Międlar rodzinę zakłada, więc jakaś Jagódka tam się kręci. Ale to chyba ostudzi jego rewolucyjny zapał,bo chyba nikt jeszcze nie udźwignął sztandaru obarczony obsr…i pieluchami.

  19. Pozostaje tylko takie  SZMATY  jak Boni i cala Nowoczesna POlszewie  omijac szerokim lukiem… zawsze od nich zdrajcow i sprzedawczykow byc na odleglosc… pod zadnym pretekstem nie zblizac sie do tych  SMIECI… jak do  TREDOWATYCH  !!!

  20. Moryc to imię czy nazwisko ?  🙂

    .. ale sponsoruje dzisiejsze czytanki.

  21. Fo pot

    Panie Gabrielu, prosze sie trzymac dobrze – Fala dobra nadchodzi!

    Wszyscy to czuja.

  22. co by bylo gdyby stany sie nie wklebily w klebostan europejski..?

    Pozabijaliby sie. (by)

    Dlaczego? Proste pytanie prostaodpowiedz.

    Duzo kultur zroznicowanych na malym terenie. Ot.

  23. Jeszcze leszcze tylko to  ta noc taka magiczna

    https://www.youtube.com/watch?v=uhq6G1kvnng

  24. Odwrocimy tendencje. Polska to nie byle co.

    Coraz wiecej to wie. Rozwalimy pieprzony system tak jak go ustanowilismy

  25. Hough!

    Ah’ mik

  26. A ja się obudziłam o 4.45 i nie mogłam zasnąć. Teraz już wiem, dlaczego.

  27. Ja później i podczas szykowania się wysłuchałem wczorajszego przemówienia PADa. Myślę, że powinien tu zaglądać,

  28. Też tak pomyślałem podczas jego przemówienia dzisiaj około 5. Ogólnie mam ambiwalentne odczucia co do jego treści.

  29. Zwlaszcza,że PAD kłamie mówiąc ze tylko KK nie był inwigilowany i sterowany przez czerwonych

  30. Ja mam ambiwalentne odczucia co do PADa.

  31. Było o młodzieży, było o wartościach, natomiast nie było o rozsądku.

  32. To jakby jedno z drugiego wynika. A to przemówienie się w to wpisuje.

  33. „Prof. Roman Jurkowski z Uniwersytetu Mazursko-Warmińskiego przygotowuje pełną edycję wspomnień pierwszej i drugiej części. Pozostaje więc tylko cierpliwie czekać.” – chłopina studentami obrabia oba tomy, myślał, że błyśnie, budżet się wykroi  a tu masz babo placek, ktoś go uprzedził i pozmiatane.

  34. JR Nowak na swoim blogu nie zostawił suchej nitki na PAD.

  35. Jestem w bojowym nastroju i już się boję. 🙂

    Ta orkiestra to było coś, jak drąg przerzucony przez rów, aby nogawek nie zamoczyć.

  36. finalnie daliście się złapać na we własne sidła polit-poprawności, Jacek Międlar nie wydaje takowej książki, informacja była próbną kaczką medialną, ale skowyt lub zainteresowanie wzbudził.

  37. I co jeszcze wzbudził prócz skowytu?

  38. nie uprzedzajmy faktów, jedno trzeba przyznać lekcję z marketingu odrobił i przy okazji zrobił próbkę nastrojów mediów.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.