Maj 022018
 

Najważniejszym problemem władcy, od zawsze, jest rzecz następująca – jak zbudować przestrzeń, w której komunikować się będą mogli ze sobą bezpiecznie i w sposób efektywny mężczyźni z kilku pokoleń. Tylko taka bowiem komunikacja gwarantuje bezpieczeństwo tronu i państwa. Ja mógłbym tę kwestię omówić na dowolnym przykładzie, nawet na przykładzie szlachty polskiej doby baroku, którą trzeba było ze sześć razy oszukiwać fałszywymi narracjami, żeby w końcu zniknęła. Wybrałem jednak inny przykład, z czasów bardzo dawnych. Te antyczne przykłady są zawsze świetne, bo w nich nie ma żadnych publicystycznych naleciałości. Nie było wówczas literatury popularnej, gdyż nośniki tekstu były zbyt drogie i kłopotliwe w transporcie. Czytali zaś nieliczni. W kronikach więc królewskich sprawy są opisane tak, jak rzeczywiście stały. Ustalenia zaś archeologów są jak postulowana przez Zbawiciela mowa – tak-tak, nie-nie. Nie ma więc miejsce na jakieś ściemnianie. W książce  Geoffreya Bibby mamy fascynujący opis powstawania nowego imperium asyryjskiego, które tworzyło się w latach 1090 – 1160 przed Chrystusem. Co potrzebne było do stworzenia takiego organizmu? Po pierwsze spokój. Asyryjczycy siedzący w swoich dolinach i wokół górnego biegu Eufratu mieli przez dwa pokolenia spokój. Od największych ówczesnych zabijaków czyli Elamitów oddzielała ich Babilonia, która narażona była na wszystkie ataki i niebezpieczeństwa. Raz zdarzyło się, że pod mury Assur podeszła armia elamicka, ale przepędzono ją strzałami z łuków. Zrobiło to pierwsze pokolenie mężczyzn zintegrowanych wokół dalekiego, elamickiego zagrożenia. Nie zrobili wiele, ale mieli poczucie sukcesu i dobrze wykonanego obowiązku. Assur było sporym miastem, dobrze obwarowanym, a Asyryjczycy nie mieli kłopotów z podejmowaniem decyzji i działaniem. O tym, by jacyś wrogowie doszli w owym czasie do Niniwy nie było w ogóle mowy. Kolejne pokolenie, to nad którym panował król Tiglatpilalser, musiało wykonać – w stworzonych przez władcę okolicznościach – dwie rzeczy – położyć lepszą kartę na osiągnięciach swoich ojców i starszych kolegów, a także uporać się z Babiliończykami, którzy w tym czasie przepędzili Elamitów i sami wzrośli w siłę. To był test główny. W sercach mieszkańców Assur i Niniwy nie było lęku. Babilończycy bowiem mieli opinię pederastów i mięczaków. Kiedy przyszło do bitwy sprawy okazały się nieco bardziej skomplikowane, a Asyryjczycy zorientowali się, że ich sąsiedzi z południa trochę jednak okrzepli przez ostatnie dziesięć lat. Bitwa była nie rozegrana, na piachu leżało mnóstwo trupów asyryjskich żołnierzy, ale Babilończycy i ich król cofnęli się na południe. I wtedy właśnie, wokół tych, jakże przecież iluzorycznych, ale pouczających sukcesów, król Tiglatpilaser rozpoczął budowanie swojej imperialnej narracji. Pozwolił swoim ludziom myśleć o sukcesie, odwrócił ich uwagę od spraw lokalnych i lokalnych interesów, a skierował ją gdzieś dalej, za horyzont. Powstanie wielkiej, dewastującej wszystko na swojej drodze, armii asyryjskiej było już kwestią lat. Ludzie, którzy do niej wstępowali mówili tym samym językiem, odczuwali te same emocje i mieli te same wspomnienia. Teraz potrzebny był im tylko sukces. Ten zaś musiał przyjść łatwo. Król rozpoczął więc swój marsz ku potędze imperialnej nie od zaatakowania któregoś z wielkich królestw, ale od dyscyplinowania miast leżących na północy, miast na szlaku handlowym prowadzącym w głąb Azji. Nie było to proste, ale uczyło żołnierzy, że sukces nie przychodzi łatwo i trzeba go wypracować. Walki o takie miasta jak Karkemisz trwały kilka sezonów. Dopiero po ostatecznym podporządkowaniu sobie ośrodków na północy Tiglatpilaser ruszył z armią ku morzu, opanował porty i stanął na granicy Egiptu.

Do czego królowi Asyrii, Tiglatpilaserowi potrzebne było to wszystko? Do osiągnięcia światowego sukcesu i wywyższenia siebie oraz swojego państwa ponad inne. Tym właśnie zajmuje się polityka imperialna. Czy w państwach innych, nie mających imperialnych aspiracji nie można prowadzić działań integrujących mężczyzn kilku pokoleń? Można, a nawet trzeba, bo bez tego państwa takie nie przetrwają. Kiedy jednak podejmowane są takie działania zawsze trzeba sprawdzić w czym to się dzieje imieniu. Ponieważ nasz świat, od wielu już stuleci zajmuje się wyłącznie fałszowaniem intencji nic nie jest w nim tym czym się zdaje. Nie ma zapisów na glinianych tabliczkach, ale są za to polemiki prasowe i pogadanki w instytutach politycznych, które mają coś wyjaśnić i dać jakieś dobre wróżby na przyszłość. Nie różnią się czynności te niczym od opisywanych przez Bibby’ego wróżb z wątroby owcy czy kozy, których uczyli się młodzi ludzie na wyspach morza Śródziemnego w dwa tysiące lat przed Chrystusem.

Wróćmy jednak do fałszowania intencji integracyjnych. Rok bieżący jest rokiem jubileuszowym, w którym świętujemy odzyskanie niepodległości. Odzyskaliśmy tę niepodległość na 20 lat. Jakby owe wydarzenia zostały ocenione w skali przyjętej przez Geoffreya Bibby, opisującego wzloty i upadki królestw nad Eufratem? Prawdopodobnie nie zostałby zauważone. Gdyby udało się jakoś przetrwać kryzys, oceniono by rok 1939 jako chwilowy spadek formy, jeśli jednak stałoby się inaczej, a stało się przecież, zostałoby to ocenione jako definitywny kres królestwa. Jak to przełożyć na język propagandy? Oto królewska idea integracji kilku pokoleń mężczyzn została przez kogoś przejęta, wzbogacona o treść kronik sprzed kilkuset lat, tak jak król Tiglatpilaser wzbogacił swoją narrację o wspomnienie o królu Sargonie, a następnie wykorzystana przeciwko ludziom, którzy ją realizowali i mieli odnieść sukces. Oni tego nawet nie zauważyli, bo brak sukcesu to jest problem, z którym mierzyć muszą się młodsze pokolenia, ci bowiem którzy przegrali już nie żyją, albo wypierają z pamięci klęskę. Młodzi zaś nie mają żadnych narzędzi by się uporać z tym kłopotem w warstwie narracyjnej i przyjmują po prostu narrację wrogów. Za dobrą i słuszną zaś zaczynają uważać tę, która doprowadziła ich ojców do klęski, ale dała złudzenie sukcesu. Ojcowie zaś, ci którzy przegrali, często też kłamią usiłując jakoś ratować siebie i swoich oszukanych kolegów. Manewr ten powtórzono w Polsce dwa razy, raz w roku 1918, wywołując bardzo przyjemne złudzenie, za które wystawiono srogą bardzo cenę, a drugi raz w roku 1945, kiedy to powstała u nas armia imperialna, nazywana dla niepoznaki ludową. Czy ona służyła do tego samego celu co armie asyryjskie maszerujące na północny zachód, ku morzu? Nie, jej misja została zafałszowana. Armia ta nigdy nie była przeznaczona do działania, ale integrowała, tak jak chciał król Tiglatpilaser kilka pokoleń mężczyzn wokół tych samych emocji i wspomnień. Czemu więc służyła? Była narzędziem dyscyplinującym wytwórstwo w wielkich fabrykach, które nagle, kreowane z niczego, powstawać zaczęły na wschodzie i w środku Europy.

Teraz chwila odpoczynku i ważne stwierdzenie – nie łudźcie się, że imperia nie wiedzą o tym, od czego zaczyna się budowanie potęgi i bezpieczeństwa. Wiedzą doskonale i mają przećwiczone wszystkie działania, które uniemożliwiają i dewastują możliwość porozumiewania się mężczyzn w kilku pokoleniach.

Po kolejnym złudzeniu odzyskania wolności, ludzie ciężko doświadczeni i głęboko niezorientowani zrobili odkrycie następujące – to nie wolność, to kradzież. Ograbili nas, a mieliśmy produkcję, przemysł, kopalnie i huty. Niczego nie mieliśmy. Kopalnie, huty i produkcja, są w istocie własnością tego, kto odbiera ich urobek, albowiem to on kreuje rynek. Powtarzam więc – nie mieliśmy niczego, a błąd który popełniamy stale, ma swoje źródło w innym miejscu i w innym czasie. Nie w zwycięstwie komunistów w roku 1945, bo to jest tylko konsekwencja. Chodzi o źle zrozumianą ideę niepodległości, która zintegrowała mężczyzn na krótki czas, a następnie znów ich podzieliła. Podział ten dokonał się wokół fikcyjnych jakości i fikcyjnych planów, nazywanych nie wiadomo dlaczego polityką. Józef Piłsudski nie robił żadnej polityki. To był wynajęty gawędziarz, podobnie jak Roman Dmowski. Politykę prawdziwą robił król Asyrii Tiglatpilaser. On nie planował niczego w skali jednego pokolenia, a przynajmniej trzech. Ważył też dokładnie okoliczności, to samo czynili jego poprzednicy i kilku następców.

Ponieważ stale jesteśmy przedmiotem obróbki propagandowej musimy się zastanowić, w jaki sposób dewastuje się obszar komunikacji w czasach postkomunistycznych czy też jak kto woli postindustrialnych. Czyni się to poprzez narracje płytkie, rzewne, bądź hermetyczne. One są nazywane sztuką, kulturą pop, muzyką rozrywkową i podnoszone są do rangi misteriów. Tak jak koncerty zespołu Dżem na przykład. Lub inne jakieś niezwykłe wydarzenia, w których zaznaczona jest emocjonalna głębia, będąca w istocie emocjonalną nędzą. One integrują ludzi, nie tylko mężczyzn, ale także kobiety, na mężczyzn jednak działają wprost dewastująco i to jest ich najważniejsza funkcja. Dlaczego ja w tym swoim wywodzie wyłączam z obszaru integracyjnego dziewczyny. Nie wyłączam. One tam są z istoty, ale ich funkcja jest inna. I to także jest ważne. Ona nie może się zmienić, bo nie będzie sukcesu ani marszu ku morzu. W naszym jednak świecie czyni się wszystko, by to właśnie – funkcję i rolę dziewczyn – całkowicie przenicować.

Można powiedzieć, że ja mówię tu o sprawach znanych i oczywistych. Nie tak znowu bardzo, bo głębia złudzeń jakim ulegamy nie jest w tej chwili widoczna, nie mamy właściwej czyli odległej perspektywy. Tę zaś dają nam takie książki jak ta autorstwa Geoffreya Bibby – Cztery tysiące lat temu.

Przed nami, a jestem tego całkowicie pewien, czas nowych nadziei i nowych rozczarowań. Państwo co prawda podjęło trud budowania przestrzeni komunikacyjnej dla mężczyzn, ale w tej przestrzeni czynne są głównie kobiety, to one – jak już ustaliliśmy – studiują na kierunku „bezpieczeństwo”. Narzędzia zaś, jakimi do budowania tej przestrzeni się zabrano, są złe i wadliwe, to są wręcz atrapy narzędzi, które składają się w całości ze złudzeń. Nie można bowiem budować niczego na tradycji fałszywej i obcej. A tym jest tradycja socjalistyczna i tradycja armii zbudowanej na strukturze bojówki.

To tak, jakby Asyryjczycy nagle uwierzyli, że jedyną drogą jaką mogą kroczyć jest naśladowanie Babilonu, albowiem on ma starszą i bogatszą historię. Mędrcy zaś z tego miasta przekonaliby swoich sąsiadów z północy, że tak naprawdę nie nadają się oni do niczego poza pasieniem stad w górach i pobieraniem groszowych prowizji na podrzędnych szlakach handlowych.

Napiszę to wprost, żeby wszyscy zrozumieli. Mężczyźni nie mogą się integrować wokół losów żołnierzy wyklętych i wokół Smoleńska, bo to prowadzi ich do zagłady i śmierci. I tak to zostało pomyślane. Nic bowiem nie dzieje się przypadkiem. Nie mogą też bez przerwy drżeć o życie nienarodzonych i ekscytować się postępami zła w tym zakresie, bo to jest dla dziewczyn i księży. Oni mają inne zadania, nie mówię, że od razu poważniejsze. Po prostu inne, i tym zadaniom powinni poświęcić swój czas i siły. Tak się jednak nie dzieje. Także z tej przyczyny, że łatwość dyskusji na wymienione wyżej tematy jest dla wielu ludzi pokusą nie do zwalczenia. Jest być może nawet trudniejsza do pokonania niż chęć posłuchania raz jeszcze piosenki Ryszarda Riedla o tym, że w życiu piękne są tylko chwile.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

  77 komentarzy do “Czym Ryszard Riedel różni się od króla Tiglatpilasera?”

  1. Panie Gabrielu, niech Pan zaproponuje rozwiązanie, proszę.

  2. W tym też kontekście odczytuję obecne ruchy lechickie. Nie są one antykościelne. Jest to podświadome poszukiwanie ciągłości historii, istotności i sprawczości w dziejach świata. Bowiem interpretacja, że jesteśmy wydaliną germańskiej sroki i wypadliśmy tak z nienacka, za jej przyzwoleniem degraduje nas kompletnie. Czy KK będąc spoiwem przez wieki jest w stanie wygrać ten spór to inna sprawa. Oby.

  3. Pan nie widzi, że ja tu codziennie proponuje rozwiązanie? Panu się zdaje, że Asyryjczycy od razu stanęli nad Morzem Śródziemnym? Może niech pan zdradzi czym się zajmuje poza wpisywaniem komentarzy pod moimi tekstami

  4. Nie mogę się z tym zgodzić. Ruchy wielkolechickie są otwarcie antychrześcijańskie, antykościelne i neopogańskie. Widać to w deklaracjach ich zwolenników i oskarżeniach, że to Kościół Katolicki przez lata rzekomo niszczył spuściznę Wielkiej Lechii i Słowian. Zresztą Wielkiej Lechii nigdy nie było, są to bzdury nie oparte w ogóle na żadnych źródłach. Trudno się przywiązywać do spuścizny starożytnych i wczesnośredniowiecznych Słowian, bo to nie ona jest podstawą tożsamości Polaków, ale właśnie chrześcijaństwo. Zresztą Słowianie w V-VI w. byli niejednorodną mieszanką etniczną używającą wspólnego języka. Byli wśród nich także przedstawiciele ludów germańskich i irańskich. W toku ekspansji u schyłku starożytności Słowianie zagarniali przedstawicieli miejscowych ludów wszędzie, gdzie się udali i asymilowali ich. Udało im się to zrobić nawet w Grecji. Zresztą po dotarciu do rozwiniętych państw nad Morzem Śródziemnym szybko się adaptowali i przyjmowali miejscowy język i zwyczaje. Tak było, kiedy zaczęli służyć w armii bizantyjskiej i osiedlili się w Azji Mniejszej za Justyniana II w VII wieku po Chr. Z kolei w 692 r. po Chr. słowiańscy najemnicy przyłączyli się do armii arabskiej.

  5. Jak było ze Słowianami (chodzi głównie o etnogeneze ) dokładnie nie wiadomo . Hipotezy są różne. Nauka niemiecka  (a za nią zachodnioeuropejska) najczęściej dość mocno pomniejsza znaczenie i przeszłość Słowian (myślę że nie bezcelowo ), gloryfikując (chyba jednak najczęściej nie aż tak ostentacyjnie ) znaczenie Germanow  (głównie państwotwórcze ). Jest faktem że tożsamość Polaków jest oparta o katolicyzm, a ruchy rodzimowiercze to taki bardziej sztuczny folklor chyba ;).

  6. To nonsens kompletny, bo Kościół katolicki nie jest organizacją wyłącznie ludzką, ale niebiańską, kierowaną przez Wcielone Słowo Boże, a papież pełni wyłącznie funkcję pierwszego po Bogu. Kościół katolicki nie może z nikim przegrać, o ile jego przedstawiciele dochowują wierności Ewangelii i Tradycji. Co z kolei oznacza wyrzucenie wszelkich dialogów na śmietnik. Pan najwyraźniej myli to, co istnieje od czasów pseudosoboru, z Kościołem dawnych wieków i dawną Polskę ze stworzoną w roku 1918 czeciąerpe.

    Prawdopodobnie dlatego posłowie Sejmu Wielkiego kazali zniszczyć to, co zachowało się po czasach sprzed chrztu Polski, żeby lud nie zorientował się, że oni przywracają nieporządek z czasów pogańskich. Konstytucja czeciego maja, pożal się Boże, jawi się w tym kontekście konstytucja państwa cześnika Masława i stanowi o wiele większe oszustwo niż hucznie świętowana czeciaerpe.

  7. Na pewno nie może przegrać w znaczeniu eschatologicznym. Tu na ziemi na pewno też do końca świata będzie, ale czy w danym narodzie, albo na danym kontynencie to nie jest przesądzone  ( zawsze byli ludzie, którzy nie uznawali jakiegoś soboru od pierwszego do ostatniego, nie powiem ze to normalne, ale szkoda,  bardziej dla ich zbawienia niż obiektywnej prawdy ) ;).

  8. To nie sztuczny folklor, ale logiczny wytwór doktryny panującej w czeciejerpe. Jeśli państwo nie ma sankcji religijnej z niebios, to ma sankcję religijną z piekła.

  9. No te sankcje z piekła rodem były i są w lepszym wydaniu he he.

  10. Jeśli ponad pięćdziesiąt lat temu papież kazał przywódcom takich państw jak Hiszpania, Filipiny i Kolumbia zmienić ustawodawstwo w celu usunięcia przepisów mówiących o katolicyzmie jako o religii panującej, to wierni mają prawo i obowiązek nie słuchać takich rozkazów. Proszę z łaski swojej nie opowiadać o tym, że powyższe działania, które wynikają z wprowadzania w życie postanowień soboru tak zwanego, mieszczą się w ramach doktryny katolickiej.

  11. No jak Pan pisze, jednak coś przed chrztem Mieszka (kiedy? gdzie?) coś jednak było. I nie ma PAn racji, że wszędzie jest antychrześcijański. Jeżeli już to antykatolicki. Anty KK. Jakoś Grecja i Europa (teraz i wcześniej) nie ma problemu ze swoimi mitami. A tak tu opisywana sprawna „Wielka” Brytania ze swoimi królami Arturami. Po prostu ludzie doszukują się logiki i wyczuwają wszelką nieszczerość. Ot tyle. Jeżeli KK w Polsce sobie z tym poradzi, i nie będzie w ciemno negował historii Polski przedchrześcijańskiej to wyjdzie z tego obronną ręką.

  12. Zawodowo jestem przedsiębiorcą, któremu, tak uważam leżą sprawy polskie, który szuka prawdy i w tym poszukiwaniu trafił na Pana.
    Przestałem słuchać „Ziemkiewiczów”, podchodzę z większym dystansem do wolnorynkowców a w swej bezradności uciekam się do modlitwy i życia zgodnie z Ewangelią. Uważam, że strona duchowa jest najważniejsza i bez niej trudno o niepodległość.
    Jest Pan dla mnie autorytetem i stąd moje pytania. Pozdrawiam

  13. I jako takie królestwo niebieskie, z nadania Najwyższego, Boga Wszechmocnego sobie ze wszystkim poradzi. Czemuż ma się obawiać Lestka, czy Kraka? I dzięki takim posłom Sejmu Wielkiego – idiotom niszczącym dorobek, mniej wiemy o naszej historii. Chrześcijaństwo sobie poradzi, bo oparte jest na fundamentach nie z tej ziemi. Ale ludzie tu i teraz są z krwi i kości, i muszą coś jeść i muszą mieć spoiwo. Jeżeli odnajdą jakikolwiek fałsz w hierarchii kościelnej, to ją odrzucą.

  14. Przed chrztem Mieszka I w 966 roku (w Poznaniu, Gnieźnie, lub na Ostrowie Lednickim) dopiero zaczynało się kształtować plemienne państwo Polan, które przed objęciem przez niego władzy dopiero opanowywało Wielkopolskę. W latach 20tych X wieku na terytorium Polan zniszczono stare grody plemienne i wybudowano nowe. Jeszcze wcześniej istniały na ziemiach polskich słowiańskie społeczności plemienne skupione wokół grodów i pozbawione organizacji państwowej. A Słowianie mieszkający na naszych ziemiach od VI w. po Chr. charakteryzowali się ubogą kulturą materialną i brakiem organizacji państwowej. O prawdziwej słowiańskiej religii i mitologii także niewiele wiadomo, bo trudno się opierać w tym zakresie na wymysłach późniejszych pisarzy. Istniały miejsca kultu, źródła przechowały kilka imion bóstw. Na ziemiach polskich, tak jak wszędzie, gdzie docierali, Słowianie wchłaniali miejscową ludność. Także nie ma za bardzo na czym budować tej tożsamości słowiańskiej. Trudno mówić o przedchrześcijańskiej Polsce.

    Germanie w porównaniu z cywilizacją rzymską zresztą stanowili straszny prymityw, wystarczy sięgnąć do Tacyta, który opisuje, jak zajmowali się głównie wojną i rabunkiem. Większość budzących podziw germańskich zabytków to importy z Rzymu.

  15. Autochtoniści sądzą inaczej ;). Dla Rzymian Germania to często chyba bardziej określenie geograficzne niż etniczne; ).

  16. Z tym odrzuceniem sytuacja wygląda mniej więcej tak, jak wygląda z odrzuceniem Konstytucji czeciego maja, Kołłątaja i Kościuszki z pozycji reprezentowanych przez Hipolita Korwin-Milewskiego i Edwarda Woyniłłowicza.

  17. czyli nie odrzucą hierarchii KK? nie rozumiem.

  18. No tak, hipotezy, hipotezy. Czyli nie chrzest Polski, ale jednego z lokalnych przywódców rozproszonych słowiańskich osad. Dobrze i to wiedzieć. Przyjęcie kultury z Zachodu, z Cesarstwa Rzymskiego (Otton?). Więc co my tak wierzgamy z tą naszą niepodległością? Do nas mają prawa mądrzejsi ojcowie założyciele. Trochę język mamy bardziej rozwinięty jakby z kultury wyższej, ale co tam. Jakiś nieznaczący artefakt. Oj Asyryjczykami to my nigdy nie będziemy. Tak sobie myślę, że jednak Jagiełło inaczej myślał.

  19. A ja sądzę, że Jagiełło akurat nie myślał w ogóle

  20. Szanowny Panie, takie rzeczy robią jednostki przeciwko milionom. Na około trzy tysiące biskupów w latach 70. poprzedniego wieku przeciwko błędom wystąpili arcybiskup Lefebvre i biskup de Castro Mayer. Jeśli chodzi o polską politykę, proszę sobie oszacować liczbę zdeklarowanych monarchistów, ale nie jakichkolwiek jak deista Janusz Korwin-Mikke, tylko monarchistów katolickich. Za czasów Starego Testamentu było tak samo. Jeden prorok Eliasz wystąpił przeciwko ponad czterystu kapłanom Baala, jeden prorok Micheasz wystąpił przeciwko czterystu fałszywym prorokom, którzy lali miód w uszy króla Ezechiasza.

  21. Ale Witold myslal. tylko jest pytanie w czyim interesie?

  22. To zależy jak wysoko kwalifikującą poprzeczkę postawimy. Bo w kategoriach Boskich, to nikt z ludzi nie myśli. Stopniowo opuszczając poprzeczkę, Jagiełło jednak znajdzie się w wyższych rejestrach. No a o błędach jego chętnie poczytam, bo po to tu jestem na blogu.

  23. Jeśli szukasz korzeni to spójrz w stronę Persji.  Możliwe, że Sarmaci wypierani przez inne plemiona coraz bardziej na zachód są tym źródłem , z którego wyrasta polska Państwowość.

  24. tak, tak. Z tym, że ja się nie upieram z tą lechicką mocarstwowością. Uważam jednakowoż, że poszukiwanie naszego źródła jest celowe, w tym wplecenie chrześcijaństwa na pewnym etapie dało dodatkowe paliwa napędowe i ukierunkowało właściwie nasz rozwój.

  25. Żeby być dobrze zrozumianym: wcale nie uważam, że fakt, iż państwowość polska pojawiła się później niż u sąsiadów z zachodu sprawia, że oni mają do nas jakieś prawa. W końcu Germanie także przejęli wartościowe elementy kultury od chrześcijańskich misjonarzy i Rzymian. W końcu pod wpływem chrześcijaństwa powstawały słowiańskie państwa (ewentualnie przyjmowały chrzest bardzo niedługo po powstaniu): Wielkie Morawy, Chorwacja, Carstwo Bułgarskie. Dla twórców tych słowiańskich państw przyjęcie chrześcijaństwa na pewno było pozytywnym impulsem. Ale u samego początku swoich dziejów Słowianie byli dość płynną i mało spoistą wspólnotą plemienną, połączoną jedynie wspólnym językiem. Trzeba też pamiętać, że ochrzczone w 854 r. po Chr. państwo bułgarskie (w owym czasie spore imperium) wykoleiło się potem wskutek błędnej polityki władców i rozkładu wynikającego z przyjęcia herezji bogomilskiej, co w ostatecznie stało się przyczyną trwającej 500 lat niewoli tureckiej.

    Co do Asyryjczyków, to w dziedzinie propagandy byli równie bezwzględni co w polityce. Np. przejęli i włączyli do swojej historii wczesnych władców Assur z III tys. przed Chr., którzy niemal na pewno Asyryjczykami nie byli i przedłużyli w ten sposób swoją historię.

  26. Chrześcijaństwo daje sens a nie paliwo napędowe garstce Słowian  w łapciach z łyka wymieszanej z bardziej leniwymi Germanami którzy nie poszli na południe i kilku Alanami co się zapędzili na północ od stepu. To jest ta Wielka Lechia, potem jeszcze paru Waregów w tranzycie.

  27. To akurat opowieści z mchu i paproci.

  28. Mówisz do jednego z najzdolniejszych swego czasu absolwentów archeologii, więc się może trochę miarkuj, co…

  29. Zastanawia mnie to spoiwo językowe na tak dużej połaci. To jest coś wyjątkowego . Co do tego, ze my nie gorsi od Zachodu- oni uważają inaczej. Wystrugali nas z prymitywów i mamy chodzić jak oni nam zagrają. I Slavs – Słowianie, pochodzą od niewolników. Tak nam tłumaczą.  I rozumiem, ze to co nam zostaje to ora et labora. Trochę się tu pomęczymy, ale za to czeka nas zbawienie.

  30. Być może moja znajomość sytuacji w Vi-X w jest nieco retro. Chętnie poznam najnowsze stare źródła do dziejów Wielkiej Lechii. Zarówno pisane jak i archeologiczne. Za moich czasów  po prostu ich nie było.

  31. Z wpisu nie zmiarkowalem. Ja sroce spod ogona tez nie wyleciałem. Ale już daje spokój. Święty spokój ponad wszystko. Ps. Proszę się wczytać, ja nie jestem adwokatem wielkiej lechii, jeno chce zrozumieć co się dzieje.

  32. Źródłosłów nazwy „Słowianie” nie jest tak naprawdę do końca ustalony. Jest być może związany z praindoeuropejskim  *ḱlew- (sława, słuch, znany), ale to wciąż tylko hipoteza. Nazwa Sclavēnī raczej nie pochodzi od łacińskiej nazwy niewolnika, gdyż ta brzmiała servus. Zresztą już setki lat przed Słowianami zarówno Germanie, jak i Celtowie byli niewolnikami u Rzymian. Germanie też byli prymitywni i bardzo dużo zapożyczyli od Celtów i Rzymian. Na tym w ogóle nie sposób budować doktryny politycznej.

  33. Władca, targ na małżonki, eunuch, mężczyźni i Bal.

    A do tego Liga Narodów Mniejszych i Niesamodzielnych

  34. 1. Ja wiem ze nie od słowa niewolnik. A jeżeli od słowa znany lub sławny, to nie dlatego, ze w kapciach z łyka i kołtunem na głowie. Coś tu nie sztymuje. 2. Niemcy się czuja naszymi panami, bo nawet w naszej historii o tym czytają.

  35. Ze spuścizny epoki asyryjskiej najciekawsze są zachowane na glinianych tabliczkach listy. Np. listy króla Szamszi-Adada do jego synów (XVIII w. przed Chr.):

    (Wroga) armia zebrała się w mieście Kabra. Posłałem Iszme-dagana do kraju Ahazim z armią (asyryjską). Ja sam, ze swej strony, wyruszyłem na to miasto … On (tzn. Iszmedagan) unicestwił wojska tego kraju i plemiona Turukku, które przyłączyły się do nich w swej głupocie. Nawet jeden człowiek nie uciekł. Przy okazji zająłem cały kraj Ahazim. To była wielka klęska tego kraju. Ciesz się z nami z tego! Twój brat odniósł tutaj zwycięstwo, a w tym samym czasie ty pozostajesz tam, leżąc wśród kobiet. Ale teraz gdy wyruszasz (na zachód) w kierunku Katanum, zachowuj się jak mężczyzna. Tak jak twój brat rozsławił swoje imię, ty, ze swej strony rozsław swoje własne imię w swoim kraju.

    Albo inny:

    Co  się  tyczy  ciebie,  to  jak  długo  będziemy  musieli  ciągle kierować tobą?… Jak długo jeszcze nie będziesz umiał zarządzać swoim własnym domem? Czy nie widzisz, że twój brat dowodzi wielkimi armiami? Troszczysz się chociaż o zarządzanie swoim pałacem i domem?

    Dość szczegółowo królowie zajmowali się sprawami gospodarczymi:

    Odnośnie produkcji 10 000 gwoździ (o wadze) 6 szekli każdy, napisałem do Laum i Maszija; oni (ze swej strony) odpisali mi co następuje: “Nie mamy brązu i nie będziemy w stanie wyprodukować 10 000 gwoździ”. Wobec tego ma być wyprodukowane (tylko) 5000 gwoździ. Na te 5000 gwoździ potrzeba 8 talentów (i) 20 min brązu. W powszechnym handlu 2 miny brązu kosztują l szekel srebra; na 8 talentów (i) 20 min potrzeba 4 miny (i) 10 szekli srebra. Wypłać to srebro, by można (kupić) brąz i wyprodukować 5000 gwoździ.

    Wyprodukowałem wiele pługów w Szubatenlil, lecz brak jest rolników, którzy umieliby się nimi posługiwać. (Weź) pięciu rolników, którzy mieszkają z tobą; weź [] spośród [] na ich miejsce i zatrudnij (tych ludzi) jako rolników. Co. do (dalszego) zastępowania rolników, których mi przyślesz, ja poślę tobie 10 z moich i służących. Napisz do Tutul, aby przysłano tobie rolników obeznanych z pługami i orką. Poślij ich do Iszkurluti.”

    Władcy interesowali się też lasami i pozyskiwaniem drewna:

    W lesie należącym do Mutubisir [] wydaj surowe zarządzenie zabraniające komukolwiek zbliżania się do lasu8. W tym tam […], wyszukaj (egzemplarze) drzewa sarbatum w ilości trzech GAR [jednostka miary] w celu [,…]. Weź się teraz do pracy, i […] jeżeli chodzi o 20 czy 30 drzew sarbatum, zetnij je dla mnie. Załaduj je i bacz, by je przywieziono do Akbahum w dobrym stanie, tak by Akbahum mógł wysłać je do mnie z Kattunam w dobrym stanie.

  36. 100 lat temu budowano i to z niepowodzeniem. Dziś się nie da. Posunęliśmy się trochę dalej na drodze do kresu świata. Tożsamości plemienne przestały działać. Jedyny ważny jeszcze trybalizm – żydowski ma, paradoksalnie, wymiar uniwersalny jako zaprzeczenie synowstwa bożego Jezusa Chrystusa.

  37. No właśnie, lepiej bym tego nie ujął, dziękuję.

  38. Nie tylko Niemcy, a Germanie w ogóle, bo zostali wybrani na następców Asyryjczyków, zbrojne ramię pogańskiego Cesarstwa Rzymskiego. Przed nimi zbrojnym ramieniem partii byli Rzymianie, a przed nimi Grecy, a przed nimi Persowie, a przed nimi właśnie Asyryjczycy. Babilończycy dysponują demoniczną wiedzą i potrzebują dobrze uzbrojonych bandytów, by wiedzę przekuwać w rzeczywistość polityczną. To układ prosty i bardzo wygodny dla obu stron.

  39. Cały ten mit Wielkiej Lechii wydaje się być z inspiracji rosyjskiej. Aleksander Dugin kiedyś w wywiadzie powiedział: „Polska musi wybrać: albo tożsamość słowiańska albo katolicka”. Zarówno Dugin, jak ci od Wielkiej Lechii chcą żeby Polska odrzuciła tożsamość katolicką. My zaś wiemy, że odrzucenie katolicyzmu, byłoby końcem naszej narodowej wspólnoty.

  40. Wchodze bez wlaczania sie do dyskusji ani sugerowania odpowiedzi, wylacznie aby Panu podziekowac za grzeczna odpowiedz i pozdrowic. Z Bogiem.

  41. Euch. Poprzedni post byl do Rav.

  42. Słowianie byli na początku znani przede wszystkim jako wojownicy. Bizantyjski historyk Prokopiusz z Cezarei pisał o nich (choć w tym tekście wychodzą także jego uprzedzenia i negatywny stosunek do Słowian):  „Albowiem te plemiona, Sklawinowie i Antowie, nie podlegają władzy jednego człowieka, lecz od dawna żyją w ludowładztwie i dlatego zawsze pomyślne i niepomyślne sprawy załatwiane bywają w ogólnym zgromadzeniu. (…) Mieszkają w nędznych chatach, rozsiedleni z dala jedni od drugich, a przeważnie każdy zmienia kilkakrotnie miejsce zamieszkania. Stając do walki, na ogół pieszo idą na nieprzyjaciela, mając w ręku tarczę i oszczepy, pancerza natomiast nigdy nie wdziewają. (…) Obydwa plemiona mówią jednym językiem – niesłychanie barbarzyńskim. A nawet i zewnętrznym wyglądem nie różnią się między sobą, wszyscy bowiem są rośli i niezwykle silni, a skóra ich i włosy nie są ani bardzo białe lub płowe, ani nie przechodzą zdecydowanie w kolor ciemny, lecz wszyscy są rudawi. Życie wiodą twarde i na najniższej stopie, jak Masageci [Hunowie], i brudem są okryci stale, jak i oni

    W pierwszej fazie istnienia Słowian ich kultura materialna była oczywiście dość prymitywna, ale dzięki temu mogli asymilować różne ludy w ciężkich czasach wędrówki ludów i wczesnego średniowiecza, kiedy nastąpił rozkład starych struktur. Warto pamiętać, że zajęli spory obszar Europy i szybko przejęli osiągnięcia kulturowe sąsiadów.

    O wcześniejszej fazie istnienia plemion Słowiańskich, gdzieś w dorzeczu Dniepru i Prypeci w IV-V w. po Chr. pisze gocki historyk Jordanes: „Po rzezi Herulów, Ermanaryk skierował oręż przeciw Wenedom, którzy chociaż pośledni żołnierze, lecz mnogością silni, zrazu próbowali stawiać opór. Cóż jednak wskóra rzesza nieotrzaskanych z rzemiosłem wojennym, kiedy i Bóg dopuszcza, i rzesza nadejdzie. Wenedowie zaś, (…) pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenedów, Antów i Sklawenów

    I w innym miejscu o sytuacji w VI w.: ” „Wzdłuż lewego skłonu [Karpat], który zwraca się w kierunku północnym, od źródeł rzeki Vistuli [Wisły] na niezmierzonych przestrzeniach usadowiło się ludne plemię Wenedów, którzy chociaż teraz przybierają różne miana od rodów i miejsc, w zasadzie nazywani są Sklawenami i Antami

  43. Tak właśnie jest, w Rosji propaguje się podobne mity o starożytnej wielkiej Rusi graniczącej z Chinami, pochodzeniu Rosjan od Etrusków itp. Stary panslawizm w nowym wydaniu.

  44. Aleksander Dugin jako ideolog przykłada rękę do niszczenia narodu rosyjskiego, bo podtrzymuje bujdę o jego wielkości, kiedy tenże naród podlega uciskowi ze strony funkcjonariuszy Kompanii Moskiewskiej. To Rosjanie muszą wybrać między tożsamością katolicką a zagładą, ale najpierw papież i biskupi świata muszą poświęcić Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi.

  45. Jest też hipoteza, że starożytni często spotykali niewolników i przybyszów o trudnych do wymówienia imionach kończących się na „slav”, i podobnie nazwali całą zbiorowość. Coś jak mówić na Niemców „Hanysy”. Czasem imiona obcych kończyły się na „mir” (co znaczy dokładnie to samo). Stąd odwieczne spory o to czy Germanie przyjęli końcówkę „mir” od Słowian czy też Słowianie od Germanów.

  46. A jeśli chodzi o Germanów, to tak opisywał ich w końcu I w. po Chr. Tacyt:

    „(…) nazwa Germania jest świeża i nadana niedawno, ponieważ Germanami nazywali się niegdyś ci, którzy pierwsi przekroczyli Ren i wypędzili Gallów, dziś zwani Tungrami. Owa nazwa – plemienia, nie ludu – powoli tak się utrwaliła, że najpierw ze strachu wszystkich zaczęto zwać imieniem zwycięzcy, wkrótce potem sami siebie nazwali nowym imieniem Germanów.

    „(…)  Ilekroć nie ruszają na wojnę, spędzają [nie]wiele czasu na polowaniach, więcej znacznie w bezczynności, oddani spaniu i obżarstwu. Kto najdzielniejszy i najwaleczniejszy, nic nie robi; troska o dom, penaty i pola złożona jest w ręce kobiet, starców i najniedołężniejszych w rodzinie; sami próżnują, a szczególna to sprzeczność natury, że ci sami ludzie zarazem tak kochają lenistwo i tak nienawidzą spokoju.

    Wiadomo dość dobrze, że plemiona germańskie nie zamieszkują żadnych miast, a nawet nie dopuszczają łączenia siedzib. Mieszkają z dala od siebie, każdy w innym miejscu, wedle tego, jakie kto sobie upodoba źródło, pole lub las. Nie zakładają wsi jak my, z domami stojącymi obok siebie, lecz każdy zostawia wolną przestrzeń wokół swego domu, aby zabezpieczyć się przed ogniem, a może po prostu dlatego, że nie umie budować inaczej. Nie używają nawet kamienia ani dachówek, korzystając zawsze z nieociosanego drewna, bez troski o piękno i wygląd. Pewne miejsca staranniej zdobią gliną, tak jasną i błyszczącą, że przypomina barwne linie malowideł. Zwykli też drążyć podziemne jamy i przykrywać je grubo nawozem, jako schronienie przed zimą i schowek na plony. Takie miejsca bowiem łagodzą ostrość mrozów, wróg zaś, gdy nadchodzi, plądruje to, co na wierzchu, a miejsca ukryte pod ziemią albo pozostają mu nieznane, albo tym właśnie go zwodzą, że wymagają poszukiwań.”

    „(…) Nie trudzą się, by grunty były żyźniejsze i bardziej rozległe, nie zakładają sadów, nie wydzielają łąk, nie nawadniają ogrodów: ziemi powierza się jedynie zasiew. Stąd także roku nie dzielą na tyle części co my: zima, wiosna i lato mają u nich swój sens i nazwę, jesieni zaś ani imienia, ani darów nie znają.”

    Prymitywizm Germanów jest w tych opisach dobrze widoczny. Tak samo jak w źródłach archeologicznych.

  47. Proponuję zastanowić się, czy aby alternatywa stawiana przez Dugina nie jest sprytną pułapką. Wg mnie nie jest ona kompletnym kłamstwem, tylko pół-prawdą i dlatego jest tak łatwa do „kupienia”. Dugin wie, że „Polska katolicka” – jeśli się tak właśnie definiuje –  jest niezdolna stworzyć żadnego większego organizmu, niezdolna stworzyć Rzeczpospolitej. Dlatego podsuwa dwa fałszywe rozwiązania licząc na to że nawet ci, którzy odrzucą gorsze wybiorą inne, pozornie lepsze ale zatrute.

  48. jeden z tekstów KLUCZOWYCH

  49. Panslawizm i pangermanizm to dwie strony tej samej heretyckiej doktryny mającej uzasadnić wyższość rasową jednych „plemion” nad innymi (swoich nad obcymi). W celu podboju i zniewolenia jednych ludzi przez innych. Osobiście nie rozumiem czemu ludzie zdawałoby się dobrzy w zamiarach wobec innych, szukają w czymś takim swojej tożsamości. Żaden przyzwoity człowiek nie ma czego szukać w tego rodzaju ideologii. Chyba że jest rasistą, albo psychopatą któremu marzy się podporządkowanie sobie innych ludzi w ramach niewolnictwa.

    Jedyną doktryną która pozwala walczyć z tego rodzaju barbarzyństwem, przewyższając ją jednocześnie w sposób uniwersalny i ponad narodowy, z poszanowaniem indywidualnej godności człowieka, ergo obiektywnie dobrą, jest to czego nauczał Jezus Chrystus… I nawet jesli Jego Kościół pełen jest nieposłusznych i błądzacych kapłanów oraz wiernych (niektórzy sa po prostu sabotażystami), to nijak to nie umniejsza dorobku i misji Kościoła, a juz na pewno nie umniejsza w niczym samej „doktrynie”. I żadna trybalistyczna herezja nie może się z nią równać.

  50. Właściwie całą agenturalność można by zamknąć w zadaniu przekonania przeciwnika, że nie musi planować dalej niż na dekadę, dlatego że jego sąsiedzi czynią podobnie.

  51. W sam raz dla troglodytów…

    To żaden spryt tylko typowe żerowanie na kompleksach i prymitywnej chęci dominacji nad innymi. Podsycanie patologicznego poczucia wyższości u jednostek niezdolnych do innych relacji/zaistnienia w społeczeństwie (również w wymiarze międzynarodowym)… Jednym słowem religia szatana w wydaniu dla ludzi

  52. Nonsens, bo Rzeczpospolita nie istnieje bez religii katolickiej. Błogosławiony Pius IX papież potępił w Syllabusie błędów następujące zdanie: W naszej epoce nie jest już użyteczne, by religia katolicka miała status jedynej religii państwowej, z wykluczeniem wszystkich innych wyznań. Skoro więc papież uroczyście potępił taki pogląd, potępienie to obowiązuje do dziś, a katastrofa naszej epoki polega na tym, że nominalni katolicy po większej części lekceważą to, co obowiązywało do 1962 roku. Dlatego każde państwo musi być katolickie, a papież ma prawo przywódcom mówić, jakie prawa ci przywódcy mają przyjmować w zakresie wiary i moralności.

  53. ” One są nazywane sztuką, kulturą pop, muzyką rozrywkową i podnoszone są do rangi misteriów.”

    i chyba jeszcze fetysz sportu…  

  54. Pan, Panie Gabrielu rozumie o co chodzi. Niestety, reszta to opowiadacze bez jaj, niezdolni do niczego więcej. Rozglądajmy się uważnie i hartujmy charaktery. Szukajmy drogi do porozumienia z utalentowaną, charakterną młodzieżą. Polecam też biografię Aleksandra, napisaną przez Plutarcha

  55. No prosze…

    … a teraz  Lunja  o Fszystko zadba  !!!

  56. przyglądam sie tej dyskusji. Co do tezy Dugina. To jest bardzo nierealna. Natomiast patrząc na religie w porządku geograficznym. To na północy mamy kraje protestanckie, na południu katolickie, natomiast my leżymy na wschodzie i przyjęliśmy katolicyzm, co nie bylo naturalna koleją rzeczy, jeśli patrząc na Wschód, to tam, leżą kraje wyłącznie z obrządkiem bizantyjskim. Także patrząc tylko ma geografie to katolicyzm w tej części Europy nie pasuje. A jednak…

  57. Nasz katolicyzm, ten ukryty gdzieś w sercu, jest maryjny, a zarazem tomistyczno-arystotelesowski. Dzięki naszemu doświadczeniu, temu nawet pogańskiemu (ponieważ czasem bierze to co najlepsze i Ewangelii i „wiecowego” pogaństwa) jest nasz katolicyzm wyzuty z bizantyzmu, neoplatoństwa i okultystycznych herezji Zachodu pożenionych z Talmudem. A ponieważ na świecie tak naprawdę są dwie tylko cywilizacje – ta, która nienawidzi niewolnictwa i ta która na niewolnictwie się opiera, więc nasz katolicyzm jest chyba ostatnią redutą obrony tej pierwszej z cywilizacji, cywilizacji życia. W związku z powyższym nie dziwmy się, że nas tak tłamszą, poniżają i nienawidzą.  Bowiem zamiast rasizmu głosi personalizm i uznaje każdego człowieka za dziecię Boże. Nie ma na dzień dzisiejszy jedynie instrumentów by walczyć z tymi, którzy chcą tę godność dziecięcia bożego nam i innym ludom odebrać. I to walczyć bezwzględnie.

  58. Ariowie którzy przed ponad trzema i pół tysiącami lat podbili Indie, Iran i Pakistan wywodzili się z terenów dzisiejszej Polski. Świadczą o tym badania genetyczne i językowe. Już wówczas ludy aryjskie posiadające haplogrupę R1a1 mówiły językiem bardzo przypominającym współczesne i starożytne języki słowiańskie (prasłowiańskie). Kiedy prześledzimy rozpowszechnianie się haplogrupy R1a1 przez ostanie 4 tysiące lat to zauważymy że w sposób zadziwiająco systematyczny ekspanduje ona we wszystkich kierunkach przez tysiące lat. Zarówno w kierunku Skandynawii jak i na Bałkany, Europy Zachodniej jak i do Indii. Epicentrum tej ekspansji znajduje się w rejonie Kujaw.

    Dlaczego akurat Kujaw? Otóż Kujawy słyną w świecie tym, że archeolodzy znaleźli tam najstarsze na świecie sita świadczące o rozwoju serowarstwa.

    Zbywanie problemu Cywilizacji Słowian założeniem, że jej sukces nastąpił dopiero w sytuacji jakiejś krótkotrwałej anomalii związanej z wędrówką ludów jest nieuczciwe naukowo i nie wyjaśnia obserwowanych współcześnie skutków. Za ujednoliceniem języka na przestrzeni tysięcy kilometrów Europy i Azji (od Indii po Szkocję, od Skandynawii po Bałkany muszą stać poważniejsze siły i zjawiska niż krótkotrwałe najazdy Hunów czy innych koczowników.

    polecam artykuł: http://nczas.com/2018/03/19/juz-wiadomo-skad-pochodza-polacy-jestesmy-potomkami-poteznego-ludu-tworcow-starozytnych-cywilizacji/

  59. Identyfikacja Ariów z Prasłowianami to ciężka aberracja. Ludy indoeuropejskie, które wywodzą się z kultury grobów kurhanowych i kultury grobów jamowych istniejącej w IV tys. przed Chr. na stepie nadczarnomorskim i nadkaspijskim.  Jeszcze około 4000 lat przed Chr. istniał język protoindoeuropejski, a potem nastąpiła ekspansja ludności związanej z tymi kulturami na północ, południe, wschód i zachód. Wspólnota indoeuropejska zaczęła się dzielić (jako pierwszy odpadł język protoanatolijski). Języki indoeuropejskie rozprzestrzeniały się na skutek migracji ludności stepowej i jej kontaktów z miejscowymi ludami. W Europie środkowej pojawienie się społeczności kultury ceramiki sznurowej, związanej genetycznie z ludnością stepową jest oznaką indoeuropeizacji. Język protobałtosłowiański wydzielił się z praindoeuropejskiego ok. 2800 lat przed Chr., a protoindoirański ok. 2200 lat przed Chr., przy czym Protoindoariowie poszli daleko na południowy wschód. Trudno ich uważać za „twórców wielkiej cywilizacji”, skoro prawdopodobnie wzięli udział w zniszczeniu cywilizacji Doliny Indusu (pojawiła się wtedy w Indiach kultura szarej ceramiki malowanej i kultura cmentarzyska H, kultura grobów ghandarskich związane z kulturą andronowską i baktryjsko-margiańskim kompleksem archeologicznym), a po ich wkroczeniu na subkontynent rozpadły się poprzednie struktury i obniżył się poziom życia.

    Indoeuropejczycy nie wywodzą się z terenów obecnej Polski, ale ze stepu pontyjskiego. Haplogrupa R1a1 jest rozprzestrzeniona na wielkim obszarze od środkowej Europy i Skandynawii po Syberię i południową Azję. Jeśli jej rozprzestrzenienie jest związane z jakimiś migracjami, to z tymi w głębokim paleolicie, ok. 28 tys. lat temu. I jest związana raczej z zachodnią i południową Azją.

    Najstarsze na świecie ślady serowarstwa na Kujawach sprzed 5500 lat przed Chr. i są związane z najstarszym osadnictwem rolniczym na tych terenach (tzw. kultura ceramiki wstęgowej rytej, wywodząca się z Bałkanów i Bliskiego Wschodu), ale ci osadnicy niemal na pewno nie byli Indoeuropejczykami ani Słowianami.

    Język praindoeuropejski zaczął się różnicować jeszcze przed ekspansją, a w jej trakcie rozpadł się na znane grupy (protoceltoitalską, protoanatolijską, protogermańską itd.)

    Twierdzenie, że indoaryjską cywilizację Indii, albo stepową kulturę Sintaszta-Pietrowka stworzyli Polacy albo Prasłowianie, jest kompletną bzdurą.

  60. Trudno oszukiwać małe wspólnoty. Ludzie się znają, wzajemnie obserwują, następuje naturalna hierarchizacja. Młode wilczki zdobywają umiejętności, wilki zaczynają rywalizować o władzę, na koniec na ogól najsprawniejszy z nich zostaje wodzem.

    W dużych wspólnotach pojawiają się przeróżne sztuczki, zmyłki, gierki. A to polowanie z nagonką, a to wypchany siarką baranek, a to urwisko kończące wspaniały bieg. W ostatnim rozbłysku myśli może nawet zabraknąć czasu na ogarnięcie fortelu.

    Władza teoretycznie powinna działać na rzecz zarządzanej wspólnoty. W małych grupach wodza-lewusa przepędza się szybciutko na pustynię, w większych społecznościach nie jest to proste. W efekcie złego zarządzania upadają państwa i całe imperia, i zawsze jest to skutek osłabienia zaburzającego równowagę polityczną i generującego implozję.

    Jak przenieść poziom odpowiedzialności z małej wspólnoty na duże państwo?  Nie mam pojęcia. Odwieczna zagadka dla antropologów. Gdyby to było łatwe imperia by trwały i były nie do obalenia.

    Podam jeszcze przykład, jak idea odpowiedzialności rozmywa się w przyziemnych potrzebach. Opowiadał mi historyk sztuki o przypadku odzyskania zabytkowej porcelany przez polską arystokratyczną rodzinę. Wkrótce po odzyskaniu porcelana pojawiła się na aukcji we Francji. Tak więc polskie rody, które z nadania pozyskały kiedyś olbrzymią władzę polityczną i materialną (setki prywatnych miast, tysiące wsi), a które dzierżąc władzę przegrały walkę o trwanie silnego państwa i za ten upadek współodpowiadają, sprowadzają swoją obecną rolę do skonsumowania resztek nadań. Skundlenie nastąpiło chyba nieodwracalnie.

  61. A Fundacja Czartoryskich,ten sam mechanizm.

  62. „Identyfikacja Ariów z Prasłowianami to ciężka aberracja.” – Pomijając dość niefortunne i prowadzące do merytorycznego „donikąd” sformułowanie: „aberacja” muszę zwrócić uwagę, że nie chodzi tu o identyfikację Ariów z Prasłowianami, Słowian z Polakami, czy Polaków z Ariami, to tylko słowa które każdy interpretuje nieco inaczej. Chodzi o stwierdzenie faktu, że najstarsi ludzie posiadający haplogrupę R1a1 pochodzą z terenów obecnej Polski i o to że Ludy zwane Ariami które podbiły subkontynent indyjski są ich potokami a nie na przykład przodkami, jak chcą niektórzy. Ich potomkami jesteśmy również my Polacy, jak i Rosjanie, Czesi, Serbowie, Chorwaci, Etruskowie, Bułgarzy a nawet Węgrzy i Wschodni Niemcy. Polski język ma wiele wspólnych słów z Sanskrytem i językiem Palskim. Niektórzy twierdzą nawet, że najwięcej…

    „Indoeuropejczycy nie wywodzą się z terenów obecnej Polski” – badania DNA wskazują coraz bardziej na możliwość, że nigdy nie było żadnych Indoeuropejczyków, z których kolejno wyłaniałyby się jacyś Słowianie, Bałtowie, Germanie, Celtowie itd. Celtowie to R1b, Słowianie to R1a, Bałtowie to Słowianie z domieszka grupy N a Germanie to mieszanka R1b+R1a+I1+12b, która powstała dopiero w czasach nowożytnych. Wcześniej nazwa „germanie” (sąsiedzi) odnosiła się do ludów zamieszkujących poza Limes Imperium Romanum (za linią Renu i Dunaju). Wszystko wskazuje że byli to głównie Słowianie z domieszką Celtów.

  63. oczywiście komentarz wyżej odnosi się do Stalagmita

  64. Co do promocji żołnierzy wyklętych i całej patriotycznej odzieży z tym związanej i lansowanej to właśnie parę dni temu widziałem zapitych w sztok patriotów w bluzach z orłami i husarskimi skrzydłami, którzy nie potrafili się na nogach utrzymać. Niedawna parada wolności to był przy tym szczyt kultury.

  65. „(…) muszę zwrócić uwagę, że nie chodzi tu o identyfikację Ariów z Prasłowianami, Słowian z Polakami, czy Polaków z Ariami, to tylko słowa które każdy interpretuje nieco inaczej. ” – na ale autor tekstu, który Pan podlinkował dokonuje takiej identyfikacji pisząc: „(…) Ariowie, którzy założyli cywilizacje indyjską i irańską oraz stali się symbolem przewagi cywilizacyjnej Europejczyków, nie tylko wywodzili się z ziem polskich (ze społeczności, która 3000-2500 lat przed narodzeniem Chrystusa wytworzyła kulturę amfor kulistych), ale również pod względem genetycznym najbliżsi byli dzisiejszym Polakom. (…) Należałoby raczej przyjąć, iż część pra-Ariów (czy też pra-Słowian) pozostała na obszarze Polski i zbiegiem czasu uformowali oni naród Polski, podczas gdy inna ich cześć wyruszyła w daleką podróż na południowy-wschód, by na obszarze Indii i Persji stworzyć dwie wielkie cywilizacje. Wędrówka Ariów trwała setki lat. (…)” Te stwierdzenia są grubym nadużyciem. Języki z grupy protosłowiańskobałtyckiej i protoindoirańskiej mają rzeczywiście wspólne pochodzenie. I tylko tyle. Nie oznacza to wcale, że języki można w stu procentach identyfikować z populacjami.

    Chodzi o stwierdzenie faktu, że najstarsi ludzie posiadający haplogrupę R1a1 pochodzą z terenów obecnej Polski i o to że Ludy zwane Ariami które podbiły subkontynent indyjski są ich potokami a nie na przykład przodkami, jak chcą niektórzy. Ich potomkami jesteśmy również my Polacy, jak i Rosjanie, Czesi, Serbowie, Chorwaci, Etruskowie, Bułgarzy a nawet Węgrzy i Wschodni Niemcy.” – Po pierwsze, nie można haplogrupy R1a1 identyfikować z jednym określonym etnosem ani językiem. Chodzi tu tylko o wspólne biologiczne pochodzenie populacji nie identyfikowane z pochodzeniem etnicznym (to dwie różne rzeczy). Tą grupę posiadają także Kirgizi i Ujgurowie, którzy nie mówią językami indoeuropejskimi. Pierwsi ludzie posiadający tę grupę pojawili się nie na terenach Polski, ale na stepie pontyjskim, bądź w południowej Azji.

    Polski język ma wiele wspólnych słów z Sanskrytem i językiem Palskim. Niektórzy twierdzą nawet, że najwięcej…” – To nie jest tak, że język polski ma wspólne słowa z sanskrytem, ale polski i sanskryt posiadają słowa pochodzące z języka praindoeuropejskiego i dlatego te wyrażenia brzmią podobnie (np. polska matka, sanskrycka mata i protoindoeuropejska  *mehater (ta zależność występuje w prawie wszystkich językach indoeuropejskich) ale są też słowa brzmiące inaczej: polskie dom pochodzi od praindoeuropejskiego *dom(h)os, w odróżnieniu od sanskryckiego gṛhá). Języki bałtosłowiańskie mają trochę cech i wyrażeń wspólnych z irańskimi, ale nie ma pewności, czy te podobieństwa powstały na etapie rozpadu wspólnoty protoindoeuropejskiej, czy też później, kiedy przodkowie Bałtów i Słowian kontaktowali się z żyjącymi na stepie pontyjskim koczowniczymi ludami irańskimi. Nie istnieje język „palski”, jest tylko język Pali, średnioindoaryjski język martwy, w którym napisano Kanon Palijski, jeden ze starszych tekstów religijnych buddyzmu. Podobieństwa słów między polskim a Pali nie wykraczają poza standardowy tezaurus języków indoeuropejskich wywodzących się praindoeuropejskiego języka.

    „(…) badania DNA wskazują coraz bardziej na możliwość, że nigdy nie było żadnych Indoeuropejczyków, z których kolejno wyłaniałyby się jacyś Słowianie, Bałtowie, Germanie, Celtowie itd. Celtowie to R1b, Słowianie to R1a, Bałtowie to Słowianie z domieszka grupy N a Germanie to mieszanka R1b+R1a+I1+12b, która powstała dopiero w czasach nowożytnych.”  – Powtarzam: nie można haplogrup genetycznych utożsamiać z poszczególnymi grupami językowymi i etnicznymi. Grupa R1a występuje licznie wśród mieszkańców Środkowej Europy, Iranu, Azji Środkowej, północnych Indii. Jej obszar wyjściowy to albo południowa Azja, albo step nadczarnomorski+Kaukaz i Armenia. Nie ma podstaw, by identyfikować ją ze Słowianami. Haplogrupa R1b występuje w zachodniej Europie, Rosji, zachodniej Azji, północnej Afryce, a nawet u ludów algijskich w Ameryce Północnej. Jej kolebka leży gdzieś na stepach Rosji, albo w zachodniej Azji, gdzieś około 14 tys. lat temu. Nie można jej identyfikować z Celtami.

    „(…) a Germanie to mieszanka R1b+R1a+I1+12b, która powstała dopiero w czasach nowożytnych. Wcześniej nazwa „germanie” (sąsiedzi) odnosiła się do ludów zamieszkujących poza Limes Imperium Romanum (za linią Renu i Dunaju). Wszystko wskazuje że byli to głównie Słowianie z domieszką Celtów.” – mogę się zgodzić, że Germanie to mieszanka genetyczna, populacyjna i etniczna. Zresztą tak samo, jak niemal każdy inny lud. Wystarczy poczytać, co Tytus Liwiusz pisze o pochodzeniu Rzymian: „”(…) Na to miejsce zbiegła się od sąsiednich narodów olbrzymia rzesza ludzi, zarówno wolnych, jak i niewolników, w oczekiwaniu zmiany stosunków, i ona to stanowiła pierwszy zawiązek tworzącej się potęg (…)”

    Germanie pojawiają się po raz pierwszy w źródłach w III w. przed Chr.: w Fasti Capitolini (Galleis Insvbribvs et Germ(aneis)) a także w inskrypcji z miasta greckiego Olbia nad Morzem Czarnym, która wspomina germańskie plemiona Bastarnów i Skirów. Nazwa „Germanie” rzeczywiście wywodzi się od celtyckiego określenia sąsiadów. Przodkowie Germanów wywodzą się ze Skandynawii, z kultur nordyckiej epoki brązu (1700-500 przed Chr.) i około 650 r. przed Chr. rozpoczęli migrację na południe, docierając na terytoria zamieszkane przez Celtów.

  66. Można prosić o rozwinięcie tematu i podanie imienia Papierza, który to zrobił.

  67. „Języki z grupy protosłowiańskobałtyckiej i protoindoirańskiej mają rzeczywiście wspólne pochodzenie. I tylko tyle. Nie oznacza to wcale, że języki można w stu procentach identyfikować z populacjami.” – ale jeśli idą za tym wyniki badań genetycznych, źródła historyczne i archeologia to raczej można. Niemiecka „historiografia” w takich dowodów jest mniej „ostrożna” o cały rząd wielkości 🙂

    „Chodzi tu tylko o wspólne biologiczne pochodzenie populacji nie identyfikowane z pochodzeniem etnicznym (to dwie różne rzeczy). Tą grupę posiadają także Kirgizi i Ujgurowie,” – Kirgizi i Ujgurowie są potomkami mężczyzn których awangarda zapuściła się daleko poza swoje ziemie rodzinne i osiadła wżeniając się w zupełnie inny etnos. 

    „Pierwsi ludzie posiadający tę grupę pojawili się nie na terenach Polski, ale na stepie pontyjskim, bądź w południowej Azji.” – nie jest to wykluczone, ale mnie się bardziej podoba wersja że jednak początek wędrówki Ariów miał miejsce z ziem Polskich. Tym bardziej, że za tą ekspansją stoi jakaś do tej pory pomijana (bagatelizowana) potężna przyczyna, która dała tej populacji na setki lat ogromną przewagę nad innymi. Moim zdaniem jest to technologia kwaszenia mleka i warzyw, sporządzania zakwasu na żur, serowarstwa i przechowywania żywności.

  68. Kiszenie i kwaszenie różnych produktów żywnościowych było znane już w III tys. przed Chr. w Mezopotamii. Serowarstwo, sporządzanie zakwasu i kwaszenie mleka znali już w neolicie mieszkańcy Bliskiego Wschodu (jednym z popularniejszych napojów bliskowschodnich jest kwaśno-słony jogurt mleczny, ayran). Kiszone i kwaszone warzywa i owoce zna od tysięcy lat właściwie cała Azja.

  69. (Że się wetnę.) Dobre pytanie – dlaczego w wielu językach „niewolnik” jest tak zbliżony do „słowianin”? W łacinie oczywiście tak nie jest, a „słowianin” pochodzi ewidentnie od „słowo”, więc jak? Otóż w dość wczesnym średniowieczu handel niewolnikami, którzy wtedy faktycznie w dużym stopniu pochodzili z ziem słowiańskich, kwitł na wielką skalę, np. w okolicach Troyes we Francji. Ogromna część tych niewolników była kastrowana i sprzedawana muzułmanom, gdzie zapotrzebowanie na eunuchów było powszechne…

    No i teraz pointa… Kto to robił? Kto oragnizował cały ten potężny biznes i kto z tego korzystał? (Poza muzułmanami.) Żydzi, moim państwo – oni tam mieszkali, co jest niepodważalnie stwierdzone przez historię, i oni mogli to robić, bo chrześcijanin kastrować ludzi nie mógł. Naprawdę ja akurat opętany „antysemityzmem” nie jestem, ale skoro niektórzy koniecznie chcą dyskutować o historycznych winach, to nie mam nic naprzeciw (jak ten Icek z dowcipu). Podbój Kanaanu, tak pięknie opisany w genialnym jako literatura ST, to kastrowanie i handel niewolnikami… A potem pytanie: dlaczego ich tak od tysięcy lat wszyscy nie znoszą?

    Pzdrwm

  70. Nie istnieje… bo? Jeśli naprawdę, to b. mi przykro, ale jest skończona, bo po V2 i Franciszku KK jako ziemska siła jest skończony. (Też mnie to martwi, ale c’est la vie.)

    Pzdrwm

  71. Jakie to ma znaczenie kto kiedy co wynalazł pierwszy? Problem polega na tym że Ty wyznajesz teorię pochodzenia Słowian jaką nam suflują Niemcy. Że mała nic nie znacząca banda dzikusów żyła na bagnach Prypeci w jakichś półziemiankach, albo wręcz w bobrowych żeremiach, a potem kiedy Niemcy zwolnili pół Europy przenosząc się w bardziej cywilizowane rejony, to oni się wśliznęli na ich opuszczone terytoria bez pytania o zgodą.

    Mnie natomiast intryguje wyjaśnienie przyczyn powolnej aczkolwiek systematycznej, wiele tysięcy lat trwającej ekspansji genów R1a1 z terenów Polski we wszystkich kierunkach (Skandynawia i wyspy Brytyjskie, Europa zachodnia, Bałkany, północny i południowy wschód, Indie i Iran) To był wielki sukces a za tym sukcesem stała jakaś przewaga cywilizacyjna, genetyczna, organizacyjna lub duchowa…

    Z tymi genami szedł język i określona duchowość. Ślady tego procesu dość łatwo zrekonstruowano na podstawie badań lingwistycznych. Duchowości nikt rekonstruować nie chce. Fałszerze i strażnicy narracji tymczasem nam wyprodukowali wypełniacz i zamulacz w postaci turbosłowianizmu, żeby skompromitować wszelkie próby poważniejszych badań i dociekań naukowych.

  72. Germanie też wyszli kiedyś z prymitywnych domostw Skandynawii epoki brązu. W porównaniu z Celtami, Grekami i Rzymianami byli dziczą. W epoce żelaza Słowianie mieszkający na granicy lasostepu nad Dnieprem i Prypecią nie byli „nic nie znaczącą bandą dzikusów.” (Nigdy tak nie twierdziłem), ale ludem, który w IV w. po Chr. toczył walki z plemiona gockimi pod władzą Hermanaryka (tzw. kultura czerniachowska), o czym zresztą pisze Jordanes: „Po rzezi Herulów, Ermanaricus skierował oręż przeciw Wenetom, którzy chociaż pośledni żołnierze, lecz mnogością silni, zrazu próbowali stawiać opór. Cóż jednak wskóra rzesza nieotrzaskanych z rzemiosłem wojennym, kiedy i Bóg dopuszcza, i rzesza nadejdzie. Wenetowie zaś, (…) pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów. (…)” ; „A pragnąc okazać swe męstwo, ruszył z wojskiem w granice Antów i choć poniósł klęskę w pierwszym z nimi starciu, następnie energicznie sobie poczynał, i króla ich nazwiskiem Boz z jego synami i 70 naczelnikami nabił na krzyż .. (…)”

    Słowianie siedzieli nad górnym Dnieprem i Prypecią od dawna, Herodot lokuje na tych terenach w V w. po Chr. plemiona Neurów i Budynów, najprawdopodobniej słowiańskie.

    Prosta kultura materialna Słowian w czasach ich wędrówek była świadomą adaptacją. Dzięki niej mogli szybciej się przemieszczać i zasiedlać nowe tereny. Zresztą nie wszyscy Germanie wywędrowali na południe, sporą część z nich Słowianie zagarnęli po drodze i zasymilowali. Zresztą koncepcję pochodzenia Słowian z Podnieprza środkowego sformułował już przez II wojną światową na podstawie danych etnograficznych i lingwistycznych polski etnolog Kazimierz Moszyński…

    Jak już pisałem wyżej, nie można utożsamiać jakieś konkretnej haplogrupy genetycznej z etnosem słowiańskim, czy germańskim, albo z Polakami. A ekspansja haplogrupy R1a1 nie rozpoczęła się z terenu Polski, ale z terenów południowej Azji (Indie, Afganistan) lub stepów nadczarnomorskich, i to już 15-14 tys. lat temu. Są zresztą dane genetyczne potwierdzające, że praojczyzna Słowian leżała nad środkowym Dnieprem i wykluczające, by mogła ona leżeć w Polsce:

    https://link.springer.com/article/10.1007%2Fs10038-007-0125-6

    „To był wielki sukces a za tym sukcesem stała jakaś przewaga cywilizacyjna, genetyczna, organizacyjna lub duchowa… Z tymi genami szedł język i określona duchowość. (…)” – nie można określonej linii genetycznej identyfikować z jakąś określoną duchowością. Zresztą nawet o religii Słowian we wczesnym średniowieczu wiadomo bardzo niewiele: zaledwie kilka autentycznych imion bóstw i proste miejsca kultu. Nie sądzę, by ta religia w porównaniu z katolicyzmem miała cokolwiek do zaoferowania oprócz ciekawostek dla zafiksowanych badaczy religioznawców.

  73. Duchowość to nie religia. Duchowość Słowian przetrwała a nawet się rozwinęła i rozkwitła w katolicyzmie. Nadaliśmy katolicyzmowi wyraźny szlif. Z resztą w prawosławiu też… Pomiędzy R1a a R1a1 jest ciągłość historyczna, ale i różnica kilku tysięcy lat. Mutacja R1a rzeczywiście powstała gdzieś w środkowej Azji za dwadzieścia tysięcy lat temu i poprzez Iran i Kaukaz trafiła do Janisławic. Być może już jako R1a1. Coś nam się rozmowa nie klei chyba przez to 🙂

    „Jak już pisałem wyżej, nie można utożsamiać jakieś konkretnej haplogrupy genetycznej z etnosem słowiańskim, czy germańskim, albo z Polakami.” – czasem można a czasem nie można. W wypadku R1a1 spokojnie można ich utożsamiać z Prasłowianami, mówiącymi językiem zrozumiałym dla współczesnych Słowian bez konieczności robienia magisterki na ich filologii. Zamiast „Prasłowianami” lepiej byłoby użyć słowa  „Indoeuropejczykami” ale określenie to używa się również w odniesieniu do R1b czyli przodków Celtów, którzy indoeuropejczykami stali się dopiero dzięki domieszce R1a1 w ich populacji, a właściwie dzięki prasłowiańskiemu aportowi językowemu.

  74. Ja bym jednak tego szlifu słowiańskiego w duchowości prawosławnej tak nie chwalił. Widziałem w kilku cerkwiach ikony kanonizowanego Aleksanda Suworowa i innych „ciekawych postaci”. Poza tym w Rosji przez długi czas utrzymywało się pogaństwo, a w łonie prawosławia powstawały różne, nieraz bardzo dziwne sekty religijne (chłystowie, skopcy).

    A co do pochodzenia haplogrup i etnosów, to Prasłowianie, Praceltowie i Pragermanie byli mieszanką populacyjną, zresztą jak każdy inny lud.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.