Maj 082016
 

Do zeszłego tygodnia nie miałem pojęcia kim był Bernard O’Connor. O jego istnieniu dowiedziałem się z tekstu, jaki jedna z autorek nadesłała w związku z przygotowywanym, polskim numerem Szkoły nawigatorów. Najprościej byłoby powiedzieć, że O’Connor był nadwornym lekarzem Jana III Sobieskiego. Tylko cóż to za nadworny lekarz, który nie spędził na dworze nawet pełnego roku, a jego nominacja na to stanowisko przebiegała w okolicznościach, które w zasadzie należałoby nazwać upiornymi. Oto od dłuższego czasu próbowano wyleczyć z ciężkich dolegliwości siostrę królewską Katarzynę. Zbierali się konsyliarze, radzili, oglądali chorą, kiwali nad nią głowami i nic nie potrafili wymyślić. No i wtedy pojawił się Bernard O’Connor, którzy rzekł – panowie, źle ją leczycie! Ona jest chora na wątrobę! Jeśli nie zmienicie metod kuracji księżniczka Katarzyna umrze! Konsyliarze, a było ich chyba z jedenastu wyśmiali naszego bohatera. Po czym – nigdy nie zgadniecie co się stało – po upływie niecałego miesiąca siostra królewska rzeczywiście zmarła, a sekcja zwłok jawnie wykazała, że Bernard O’Connor miał rację. No i wtedy właśnie dostał on nominację na królewskiego medyka. Jan III jednak był bardzo nieufny wobec niego i długo nie chciał się poddawać kuracjom proponowanym przez O’Connora. W końcu jednak uległ. Był rok 1694 i królowi, ciężko już choremu zostało ledwie dwa lata życia.

Nie wiadomo kto skłonił monarchę do przyjęcia usług nieznanego nikomu Irlandczyka. Wiemy jedynie tyle, że pomiędzy nim a królem znajdowała się tylko jedna przeszkoda – Karol Maurycy Vota, jezuita, królewski spowiednik, który prowadził z O’Connorem długie spory na temat tego czym naprawdę jest dusza. Ten Vota jest na stronach muzeum pałacu w Wilanowie jednoznacznie określany jako nieoficjalny agent dworu wiedeńskiego, który ma same złe zamiary. Inaczej niż O’Connor opisywany tam ciepło, słowami budzącymi zaciekawienie i sympatię czytelnika.

Skąd on się w ogóle wziął ten O’Connor? Otóż przybył w ekspresowym tempie z Wenecji. Dlaczego w ekspresowym tego nie wiemy, ale przypuszczam, że ktoś doniósł rezydującemu w tym mieście brytyjskiemu ambasadorowi – Wiliamowi lordowi Dartmouth, że stan zdrowia króla nie jest najlepszy i trzeba się spieszyć. O’Connor, który we Włoszech przebywał w towarzystwie synów Wielopolskiego, odbywających swoją podróż życia, pojechał od razu właściwie do Insbrucku, gdzie cesarski minister Francis Taaffe lord Carlingford zarekomendował go Eleonorze Wiśniowieckiej. To się nam oczywiście wydaje dziwne, że wysoki cesarski urzędnik, bohater bitwy wiedeńskiej w dodatku, pochodzi z rodziny irlandzkiej, która została w XVII wieku obdarzona przez króla Wielkiej Brytanii tytułem hrabiego Carlingford. No, ale nie takie cuda się na świecie zdarzają. Po wyjeździe z Insbrucku ma więc już O’Connor dwie rekomendacje – Wielopolskich i wdowy po Michale Korybucie, ta ostatnia może nie jest najwłaściwsza, ale lepsza taka niż żadna. Z Insbrucku jedzie nasz bohater do Wiednia, a stamtąd ma się udać do Krakowa. Zmienia jednak plany i wyrusza do Częstochowy. Jest w końcu irlandzkim katolikiem, powinien niejako z założenia odwiedzić najważniejsze sanktuarium kraju, który zamierza zwiedzać. Po co on jedzie do tej Polski? Tego właściwie nikt nie wie, ale oficjalny powód jest taki, że zapoznać się z dokonaniami miejscowej medycyny. Doprawdy, można wymyślić rzecz jeszcze głupszą, ale i ta jest w zupełności demaskująca. W Polsce przebywa niecały rok i zajmuje się wszystkim tylko nie medycyną, głównym jego zatrudnieniem jest studiowanie starych kronik, oraz zdobywanie informacji na temat gospodarki, historii, uzbrojenia i zwyczajów miejscowej ludności. Król, mimo że zgodził się na udział O’Connora w konsultacjach medycznych jest wobec niego nieufny. O’Connor więc postanawia wyjechać, korzysta z nadarzającej się okazji, czyli ślubu córki Jana III – Teresy Kunegundy z księciem bawarskim. Opuszcza dwór, a nieoficjalny powód tego wyjazdu jest taki, że król nie chciał poddawać się jego kuracjom. Nasz Irlandczyk, ze sporym bagażem udaje się z Bawarii do Niderlandów, a następnie do Anglii, w której – według krótkich biogramów zamieszczonych na stronie muzeum wilanowskiego – nigdy wcześniej nie był. O’Connor bowiem, według historyków, to irlandzki uchodźca, który opuścił kraj, żeby z dala od dewastujących jego ojczyznę Anglików studiować medycynę. Ponoć studiował ją w Montpellier, ale nie jest to pewne. Doktorat na pewno zrobił w Reims i od razu właściwie stał się sławą w świecie medycyny, specjalistą od leczenia chorób reumatycznych.

No i ten emigrant ekonomiczny, człowiek, który winien pałać nienawiścią do Anglików i wszystkiego co angielskie zjawia się w Londynie. Tam w zasadzie od razu zaczyna robić wielką karierę, zostaje wykładowcą w Oksfordzie i spotyka się z najważniejszymi osobami, między innymi z arcybiskupem Canterbury. Historycy piszą, że to nie jest nic dziwnego, albowiem Oksford i katedra były w owym czasie, po rewolucji Wilhelma III, siedliskami jakobitów. Obecność więc tam irlandzkiego katolika powracającego z Polski jest zrozumiała. Ja jednak sądzę, że w czasach Wilhelma III jego obecność w Tower byłaby bardziej zrozumiała. Jeśli bowiem w Oksfordzie i w katedrze byli jacyś jakobici, to po to jedynie tam siedzieli, by przyciągać do siebie emigrantów z kontynentu, którzy wierząc w istnienie realnej opozycji chcieli włączyć się do walki przeciwko uzurpatorowi. Taka XVII wieczna operacja Trust.

O’Connor nie trafił do więzienia i nie ma w tym nic zaskakującego. Miał on bowiem przy sobie, sporządzane pracowicie przez cały okres pobytu w Polsce – niepełny rok – notatki, z których w szybkim bardzo czasie stworzył swoje opus magnum. Dzieło pomnikowe i całkowicie w świecie zapomniane – Historię Polski. Księga ta liczy sobie ponad 700 stron w oryginale, a po polsku, po wszystkich korektach ma tych stron ponad 600. Jest to cegła prawdziwa, w której nasz lekarz reumatolog bardzo zdawkowo potraktował informacje dotyczące medycyny i metod leczenia stosowanych w Polsce, w zasadzie ograniczył się do opisania kołtuna – plica polonica i gorączek złośliwych. Co w takim razie wypełnia tę monstrualną księgę? No jak to? Informacje o obronności, gospodarce, bogactwach naturalnych i tych zgromadzonych w kościołach i zamkach. Są tam informacje o zwyczajach dworu i najważniejszych dostojnikach państwa, o sejmach i zwyczajach szlachty. No i o fortyfikacjach jeszcze. Nie tylko głównych miast, ale wszystkich miast jak leci, w Koronie i na Litwie. Jasne jest, że O’Connor nie był wszędzie i popełnia gdzieniegdzie błędy, ale za to dołącza do swojej księgi dokładną mapę, gdzie nie widać co prawda zbyt dokładnie lądowych granic Rzeczpospolitej ale za to wybrzeża obu mórz są wyrysowane tak jak trzeba, bez pomijania małych nawet zatoczek. Co to jest za dzieło ta Historia Polski? Jak ją nazwać i jak określić jej funkcję? W mojej ocenie jest to raport inwazyjny. Nie może być inaczej. Oto jesteśmy w kilka lat po „chwalebnej rewolucji” na Wyspie, czyli po wypędzeniu Jakuba II Stuarta, który przeszedł na katolicyzm, Londyn znów, jak to wielokroć bywało wcześniej, dusi się od gotówki, miasto odbudowuje się po wielkim pożarze roku 1666. Nowa katedra św. Pawła jest już na ukończeniu.

Król zaś Wilhelm III, przedstawiciel handlowy banków amsterdamskich, przeforsował właśnie projekt utrzymywania w kraju stałej, regularnej armii. Coś z tymi pieniędzmi trzeba robić, prawda? O’Connor ogłosił swój raport publicznie w roku 1698, król Jan już wtedy nie żył, trwało bezkrólewie i los kraju był niepewny. Przed Irlandczykiem, który w międzyczasie przeszedł na wiarę anglikańską, otwierała się wielka kariera. Miał on uroczyste wystąpienie przed członkami Royal Society, gdzie referował wyniki swojej podróży do Polski. Niebawem jednak po tej prezentacji zmarł. Dostał ostrej gorączki, w biogramach piszą, że prawdopodobnie malarii i zmarł w kilka dni. Miał ledwie 32 lata. Był październik roku 1698.

Zanim przejdę do pointy czyli do wyjaśnienia dlaczego nie doszło do inwazji brytyjskiej na Polskę, opowiem o tym jak dzieło O’Connora jest skonstruowane. Otóż historia Polski według Irlandczyka zaczyna się w VI wieku po Chrystusie, jest tam mnóstwo ciekawostek, na temat tego pierwszego okresu w dziejach kraju, a przede wszystkim dokładnie spisane są legendy. Księga napisana jest w formie listów i ten pierwszy adresowany jest właśnie do lorda Dartmouth. Nosi on piękny tytuł – O początkach królestwa Polskiego, jego pierwszych książętach i ich nadzwyczajnych czynach, od roku 550 do 830.

Kolejny list adresowany jest do Lurence’a hrabiego Rochester, ambasadora Jego Królewskiej Mości Karola II w Polsce. List trzeci do Wiliama księcia Devonshire, lorda stewarda na dworze Jego Królewskiej Mości. I tak to idzie dalej przez wszystkich najważniejszych urzędników Korony, których rzeczywiste funkcje i rolę jaką pełnili wówczas wyświetliła nasza autorka Agnieszka Bywalec w tekście który niebawem ukaże się w nowym nawigatorze.

Zaskakujący jest list VII. Zaadresowano go bowiem nie do Anglika, ale do Holendra, do Jego Ekscelencji Pana de Cleverskerka, ambasadora Stanów Holenderskich w służbie Jego Wysokości Wiliama III. List ten nosi tytuł – O handlu, monecie i bogactwach w Polsce, wraz z opisem słynnego miasta Gdańska, jego zwyczajów, przywilejów, siły i przychodów.

Niestety nie udało mi się dokładnie dowiedzieć kim, prócz pełnienia funkcji ambasadora, był ów Celeverskerk. Na swoje usprawiedliwienie mam tyle jednak, że historycy z muzeum pałacu w Wilanowie też tego nie wiedzą. Księga składa się z dziesięciu listów i ma jak powiadam rozmiary monstrualne. Zapytacie skąd ja ją wziąłem? W Anglii była wydana tylko raz i natychmiast zniknęła z księgarń. Po O’Connorze, który pisze o Polsce w tonie raczej sympatycznym, ale rzeczowym, nikt już nie pisał podobnie. Cały wiek XVIII to w piśmiennictwie angielskim jeden wysyp paszkwili i horrendów na temat naszego kraju, z dziełami Defoe’a i Hume’a na czele. Na polski dzieło O’Connora próbował tłumaczyć Niemcewicz, ale słabo mu to wyszło, poza tym przełożył jedynie fragmenty. Natomiast Niemcy z Prus przetłumaczyli je prawie od razu. No, ale skąd ja je mam? W 2012 roku wydał książkę O’Connora Wilanów. Jest to piękna bardzo edycja, z przypisami, w twardej oprawie. Ja, kiedy tylko dowiedziałem się kim był O’Connor natychmiast zakupiłem większość ilość egzemplarzy i od dziś mamy ją w naszym sklepie, w tej samej cenie co na stronach muzeum w Wilanowie.

No, ale teraz pora wyjaśnić dlaczego nie doszło jednak o przygotowywanej inwazji na Polskę. Oto po zwycięstwie wiedeńskim, zmieniła się mocno opinia o Polsce, która miała być według zachodnich polityków, krajem upadającym. No, ale okazało się, że ten upadający kraj jedną szarżą zmiótł z pola całą potęgę sułtana. Karty należało więc rozłożyć na stole raz jeszcze i raz jeszcze się zastanowić. No i się zastanawiano, król zaś Jan – Lew Lechistanu – zachorował w tym czasie mocno i dawano mu marne szanse na przeżycie. Dla ludzi przytomnych, jasne jest, że Sobieski był podtruwany, do ustalenia pozostaje przez kogo. O’Connor przybył do Polski nie po to, by zapoznać się ze stanem miejscowej medycyny, ale po to, by sprawdzić ile król pożyje i zdać z tego raport w Londynie. Na miejscu asekurowany był przez ambasadora weneckiego markiza Conti, który reprezentował w Polsce interesy republiki, ale także interesy Londynu. Przez niecały rok intensywnie pracował nad zebraniem maksymalnej ilości informacji o Polsce, a kiedy już je zebrał, wyjechał pod pierwszym nadarzającym się pretekstem. Przedstawił swój raport, wszystkim dostojnikom królestwa, których w nim wymienił, zaprezentował się przed członkami Royal Society po czym dyskretnie umarł, bo przestał być już potrzebny. Dlaczego? Otóż w niecały rok po śmierci Jana III wyruszyło do Europy sławne Wielkie Poselstwo cara Piotra, w którym, pod zmienionym nazwiskiem uczestniczył on sam. Rozpoczęła się nowa epoka, w której na Sarmację i jej królów nie było już miejsca. Ona – na co wskazuje inwazyjny raport O’Connora – rozpoczęła by się i bez Piotra, ale z innym entre na wejściu. Piotr i jego posłowie, ruszyli najpierw do Niemiec, potem do Amsterdamu, potem do Londynu, do Francji, Włoch, Austrii i Polski. Podróż trwała półtora roku i tylko ktoś bardzo naiwny uwierzy w to, że w czasie pobytu na zachodzie car uczył się szkutnictwa. Może zajrzał z raz czy dwa do jakiejś stoczni, ale to wszystko. Poselstwo miało znakomitą oprawę propagandową, o której głośno jest do dziś. W Anglii car przebywał od stycznia do maja roku 1698, akurat w tym czasie O’Connor prezentował swój raport urzędnikom korony. Spotkał się także z członkami rosyjskiego poselstwa, a ponoć także z samym carem. Nie wiemy o czym rozmawiano, wiemy, że w październiku tego roku O Connor już nie żył. Do inwazji nie doszło, bo w Amsterdamie i Londynie, które prowadziły wtedy wspólną politykę przeciwko Francji zapadły inne ustalenia. Rosja dostała monstrualne kredyty na tak zwany rozwój, król Francji zaś, po dawnemu zaczął inwestować w swoich starych sojuszników Szwedów. Zaczynały się przygotowania do kolejnej wojny północnej.

Czy ktoś poza mną interpretuje te kwestie w taki sposób. Rzecz jasna nie. Na stronach muzeum w Wilanowie przeczytać możemy, że O’Connor to znakomity autor, że po nim tak świetnie o naszym kraju pisać zaczął dopiero Norman Davies. Kiedy czytam coś takiego brakuje mi po prostu słów. Mam za to w ręku dowód rzeczowy – ponad 600 stronicowy raport przygotowany pod nadchodzącą inwazję, która wskutek wejścia do gry Piotra I, została odsunięta ad calendas graecas.

Najbardziej zbudowany jestem tym zagarnięciem dziejów Polski aż od VI wieku. W mojej ocenie wszystkie nasze intuicje się potwierdzają. Po co Anglikom wiedza na temat VI wieku w Polsce? Nikt przecież nie wierzył w to, co się o tamtych, odległych czasach mówiło. Otóż po to samo po co im była w XVI wieku potrzebna legenda arturiańska, żeby wysuwać roszczenia pod byle jakim pretekstem. Nigdy nie dowiemy się które z podań lechickich posłużyłoby za taki pretekst, ale możemy się zabawić w zgadywankę.

Oto przed Wami „Historia Polski” Bernarda O’Connora, dzieło wielkie pod każdym względem i do tego pod każdym względem demaskatorskie. Po nim tak dobrze o Polsce pisał dopiero Norman Davies. Nie wiem czy mamy się już pakować czy może zostało nam jeszcze trochę czasu….

Teraz ogłoszenie. To ważne ogłoszenie i chciałbym, żeby wszyscy je dobrze zrozumieli. Targi, które odbędą się w dniach 4-5 czerwca w Bytomiu nie są miejscem lansu dla polityków. Politycy mogą tam oczywiście wejść, ale muszą wcześniej kupić bilet, bo impreza jest biletowana. Powinni też zostawić w domu immunitet, bo to nie jest impreza dla nich, ale dla czytelników i wydawców. Jeśli jakiś polityk pojawi się tam i zacznie się popisywać wezwiemy do niego policję, a w skrajnych przypadkach karetkę z kaftanem bezpieczeńśtwa. I wszystko nagramy. Odmówiliśmy już kilku z nich i odmówimy wszystkim, którzy będą się domagać wpuszczenia na targi na jakichś specjalnych warunkach. Nie ma mowy! Jedynymi obecnymi tam politykami będą przedstawiciele władz miasta Bytomia, które jest współorganizatorem targów. To wszystko. Lepiej będzie jeżeli politycy zrozumieją tę deklarację właściwie i się do niej zastosują.

 

Zbliżają się targi książki w Bytomiu, zapisywać się już nie można, lista jest zamknięta. Mam jednak coś do zakomunikowania. Oto w trakcie targów publiczność będzie wybierać najbardziej popularnego autora. Będą kupony rabatowe i będzie można głosować na tego autora. Bardzo proszę o nie oddawanie głosów na mnie, albowiem włączyłem się w organizację tej imprezy i nieładnie byłby, żeby organizator startował w zawodach, które przygotowywał.

Nagrodą dla najpopularniejszego autora będzie emaliowana rozeta z brązu, z odpowiednią dedykacją. O wiele gustowniejsza niż ta cała Nike. Nie mówiąc już o złotej rybie z gipsu, co ją sobie „nasi” wręczają.

 

Ważna informacja! Tragi objęte są patronatem medialnym TVP Katowice, na imprezie akredytowane będą ekipy nagraniowe, którym akredytacje wystawił organizator. Nikt kto nie ma akredytacji nie będzie mógł nagrywać i robić wywiadów z gośćmi targów. Piszę to teraz, jasno i wyraźnie, żeby nie było potem niedomówień.


Ja zaś zapraszam na stronę 
www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze oraz do antykwariatu Gryf przy ul. Dąbrowskiego.

 

Na koniec jeszcze krótka pogadanka o targach książki w Bytomiu. Przepraszam wszystkich, za to machanie rękami, ale inaczej nie potrafię i do telewizji się jak widać nie nadaję.

 

http://rozetta.pl/slow-o-targach/

 

http://rozetta.pl/zaproszenie-na-targi/

  63 komentarze do “Dlaczego odwołano brytyjską inwazję na Polskę?”

  1. doskonały i progowy tekst. Pewnie nabędę historię Connora.
    Szczególnie interesujące legendy i pewnie zaszyte w nich fakty sprzed chrztu.
    Ale Davis niestety nie wpisuje się w tezę o inwazji, gdyż ponieważ fakty i badania w jego książce kończą się na roku 1945, ustępując historii gazetowyborczej, czyli mającej tyle wspólnego z prawdą co liczba 250 000 z wczorajszym marszem kodzików.
    Tak jak na chronologicznie wcześniejszych stronach bywałem zaskakiwany spojrzeniem na Polskę od strony podatkowo-stanowej, tak elementy współczesne budziły tylko moje politowanie. (a czytałem w czasach przedcoryllusowych)
    Reasumując, żaden wywiad znający kulisy Solidarności, Stanu Wojennego i transformacji magdalenkowej nie potraktuje Davisa poważnie.

  2. No, ale Davis nie jest tu id inwazji tylko do formatowania umysłów. Tamtej inwazji też nie było, bo Rosja położyła swoją kartę. I tym razem też położy. Pytanie w jakich okolicznościach.

  3. Dobre pociągnięcie, bo wytrąca oręż tym co twierdzą, że Gospodarz szuka wroga na Wyspach, a on za wschodnią granicą.

  4. A po lekturze listów zesłańców, wspomnień ks Tokarzewskiego, Herling – Grudzińskiego, H. Pająka i innych wiadomo że w relacjach ze wschodem …., lekko nie będzie.

  5. Trochę obok, ale kontekst wiary często się tu przewija, więc… Mówi Cyrus Nowrasteh, reżyser filmu „Młody Mesjasz”:

    Początkowo Hollywood nie chciało dać pieniędzy na ten film. Jestem chrześcijaninem, nie wstydzę się swojej wiary, ale tworzenie filmu „Młody Mesjasz” było dla mnie niezwykle trudnym doświadczeniem. Wiedziałem, że praca nad filmem o korzeniach duchowości wiąże się z dużym ryzykiem. Jednak nie przewidywałem, że będzie się to wiązało z tak dużym odrzuceniem w Hollywood. Olbrzymi opór branży sprawił, że musieliśmy sfinansować ten film z prywatnych pieniędzy.

    Czy można być aż tak naiwnym? Szczególnie po tym co przeszedł Mel Gibson przy kręceniu „Pasji” i po tym jak mu pomagano wywrócić do góry nogami jego życia prywatne.

  6. To nie jest naiwność tylko reklama. Mamy nowy, świeży całkiem kanał dystrybucji i nowych frajerów do zagospodarowania. Kolejna część będzie nosić tytuł „Kim był naprawdę św. Józef”.

  7. Komisja Wenecka ma długoletnią tradycję 😉

  8. Tak właśnie….

  9. Dzisiaj, gdy spytasz jak miał na imię ojciec Jezusa 80% w tym katolików odpowie – Józef

  10. A skład osobowy komisji zapewne od wieków znakomicie dobrany… Oddany sprawom które mu powierzono.

  11. Mam nadzieję , że zdążę kupić tę historię…… niestety „technicznie ” musi to zrobić ktoś inny……
    Bardzo bym chciała mieć….

    Masz niesamowite oko do perełek… Tym mnie przed laty ująłeś i zainteresowałeś:)

    .

  12. A tutaj ruscy agenci rozmawiają z amerykańsko-żydowskimi (wynika z treści rozmowy:):
    https://www.youtube.com/watch?v=i6I0oPbJUkw

  13. Wszyscy przytomni rozumieją że był podtruwany. Sądzę jednak, że Sobieski należał do osób przytomnych. W swoim otoczeniu pewnie też było kilka osób przytomnych, którzy mu sprzyjali. A co do podtruć to w czasie wizyty w Wilanowie, jeden lekarz twierdził, że u dzieci Sobieskiego można rozpoznać na obrazach objawy kiły wrodzonej. Tak przy okazji kiły jedną z komplikacji kiły jest żółtaczka a to choroba wątroby. Dzieci to nie siostra ale środowisko i etiologia mogą być takie same bądź podobne.
    Wiadomo, że wcześniej Kopernik parał się medycyną i zostawił sporo swoich recept i kuracji, które zostały opublikowane po polsku i łacinie w „Dziełach wszystkich…” Warto się przekonać, że z pespektywy laika medycy lokalnego chowu, całkiem wiele wiedzieli, co by też wskazywało na ich przytomność.

    Ale ten bohater to jest naprawdę niezły – 700 stron w niecały rok to chyba całkiem niezły wynik (2 strony na dzień, pewnie ręcznie, gdy trzeba się poruszać po kraju, zdobywać dostęp do papierów, zbierać wywiady, przewertować mnóstwo dokumentów i robić inne rzeczy). ale może jako agent JKM miał jakąś kopiarkę czy coś i w tych pakunkach zabrał ksero ze sobą.

    Informacja była dostępna dla wszystkich stron, ruch transgraniczny kwitł, więc mogła też kwitnąć taka ówczesna forma białego wywiadu.

  14. Wiadomości donosiły mu specjalnie przeszkolone gołębie. A ta kiła to jest najczęściej stosowany sposób na zasłonięcie różnych trwających w czasie zbrodni. A panie…miał kiłę i dlatego umarł. I wszyscy kiwają ze zrozumieniem głowami, tak jakby sami przeszli to ze dwa razy…Co za głupoty

  15. Zbitka Andrzej i Adamczyk jest chyba dość popularna, ale znalazłem coś takiego:

    https://twitter.com/amadamczyk

    Może to on, bo wyraźnie ruszyła go groźba „obróbki” polityków próbujących się promować w Bytomiu.

  16. Ciekawe jak przebiega, i ile trwa, trening redaktorków w zagryzaniu w locie niebezpiecznych tematów. Ten gościu jest jeszcze słaby, ale też trafil na mistrza.

  17. Na ookładce ”okna wiary” nr 5 – triada claw. Znak rozpoznawczy.

    http://www.whale.to/c/triad_sign.html

    A ty żydku też podtruwasz i podtruwasz:)))

  18. Poszukałem dalej i znalazłem drugiego Adamczyka.

    Wyimek z książki „Interest Representation and Europeanization of Trade Unions from EU Member …” pod red. Christiny Landgraf i Heiko Pleinesa, 2014

    NSZZ Solidarność is a member of many labour organisations. Józef Niemiec is the IETUC Confederal Secretary, Piotr Duda is a member of the Steering and Executive Committees with Andrzej Adamczyk as his deputy.
    […]Andrzej Adamczyk has been in the EESC since 2004 sitting on various sections – External Relation section (REX) and Sction for the Single Market, Production and Consumption (INT).

    Kiedyś zaczynał od rzecznika prasowego Mariana Krzaklewskiego i z racji działania w związkach to ewentualny sposób potraktowania polityków w Bytomiu powinien mu nie stanowić.

  19. Coraz jestem ciekawsza targów bytomskich. Zapowiada się wydarzenie wieloznaczeniowe.
    Jeszcze się nie zaczęły a ciązą wielu osobom.
    Mam nadzieję, że niezależnie od zapowiadanych przez VALSERA nagrań, uczestnicy będa tu pod blogiem na bieżaco pisać o swoich wrazeniach i obserwacjach po ich odwiedzeniu ?

    .

  20. Ten gosciu z fatalna wada wymowy to juz jest wystarczajaca dyskredytacja.
    Redaktorka „cwicza” przez… sluchaweczke w uchu.

    Bardzo podobalo mi sie to wystapienie pana Grzegorza, a najbardziej cieszy
    mnie fakt, ze wyraznie powiedzial, ze ta telewizja, czyli „tv republika”
    nie jest ZADNA telewizja… to jest jawna agentura i puszka propagandowa !!!

    I to jest najwazniejsza KONSTATACJA, plynaca z „gosciny” w tej agenturze
    do tego absolutnie wrogiej Polakom i Polsce, szczegolnie wroga mlodym
    Polakom, bo celowo… wciagajaca ja w maszynke do miesa armatniego!

    Polakom i Polsce porzebne sa madre, uczciwe rzady dzialajace w imie
    pokoju i przede wszystkim dla dobra Polakow i Polski !!!

  21. W kontekście tego co pisze ESKA to należałoby przewietrzyć wszystkie sejmiki i władze wojewódzkie, a następnie zejść w dół.
    To by mogło znaczyć też, że władze Bytomia widzą pieniądze, bo w tym samym czasie będzie doroczny zlot pojazdów militarnych i będą również działać grupy rekonstrukcyjne. Przejazd odbędzie się z Miechowic do centrum. Czyli będzie sporo ludzi w Bytomiu.
    A tu jeszcze targi.
    Skoro władze Bytomia biorą w tym udział to źle może na to patrzeć województwo, czyli Katowice, a może Gorzelik i spółka. Ten ostatni pokazał się w pyskówce u Pospieszalskiego, więc coś mu/im ucieka.
    Wszystkie imprezy kulturalne i działalność Balcerowicza spowodowały, że ten wierszyk to już egzotyka.

    Jo jest górnik s kopalni Brzeszcze
    O mienso i cukier nie wrzeszcze
    Ino sie grzecznie pytom
    Kaj je ten górnik z kopalni Bytom?

    @ MSz D’elikatnuju aluzju poniał.

  22. Bardzo mozliwe… a ta grozba „obrobki” politykow probujacych sie „promowac” w Bytomiu
    doskonala… po prostu genialna!

    Bravo dla Gospodarza i Valser’a… uczyc warcholow politycznych kultury, wychowania
    i zachowania !

  23. O’Connor musiał przyjechać na gotowe. Siatka współpracowników była rozwinięta, więc mógł cierpieć nawet na nadmiar informacji, a te istotne weryfikował osobiście.

    Pisałem o tym, ale pozwolę sobie przypomnieć, że szkoła historyków wiedeńskich z wyrachowania, a krakowska z głupoty upowszechniały wizję zakochanego Janka pantoflarza.
    A wystarczy przeczytać jakie zgłębił nauki, w ilu krajach był, czym się interesował i jako mocno doświadczony mąż wrócił do kraju, kiedy Ojczyzna była w potrzebie.

    Nie ma Austo-Węgier, a te pierdoły pokutują w historii pop.

    Innym królem, który nie zdobył uznania historyków to Władysław Łokietek, a wystawmy sobie, że w sytuacji o wiele gorszej niż ta dzisiaj, ujął to wszystko twardą rękę i zostawił synowi kawał suwerennego kraju do rządzenia. Historycy zaś rozpływają się nad królem-marionetką Stasiem, zdominowanym przez Rosję.

  24. Pani Marylko, ta impreza to nie tylko „zapowiada sie”, ale to bedzie WYDARZENIE
    roku… absolutnie PRZELOMOWE… i HISTORYCZNE !!!

    Po dzisiejszym demaskatorskim, rewelacyjnym wpisie Gospodarza… jestem tego
    absolutnie pewna.

    To bedzie WYDARZENIE absolutnie godne tej hlubnej rocznicy 1050 chrztu Polski !!!

  25. To ja pozwolę sobie w związku z wątkami holendersko-angielskimi wrzucić film ciężko mi polecić bo właśnie zacząłem oglądać ale wydaję sie tematyka ciekawa a zaraz mogą usunąć:
    http://www.cda.pl/video/69437250

  26. Tak, musial przyjechac na gotowe… bo, to „opus magnum” jego krotkiego zycia,
    a jeszcze krotszego jego pobytu w Polsce, zaledwie kilku miesiecznego… jest wedlug
    slow Gospodarza – absolutnie imponujace !

    Nooo… i ten pierwszy list zaadresowany do samego lorda Dartmouth… „O poczatkach
    Krolestwa Polskiego, jego pierwszych ksiazetach i ich nadzwyczajnych czynach
    od roku 550 do 830″…

    Dla mnie to cos co po prostu… zwala z nog… powala na kolana… zatyka w piersiach…
    i ogolnie… zwyczajnie brakuje mi slow !!!

    To jest cos autentycznie nadzwyczajnego… i natchnionego… cela cadeau de Dieu!
    Do tego w takim dniu 8 maja… sw. Stanislawa, jednego z Patronow Polski…

    … Opatrznosc caly czas czuwa i prowadzi… i niech tak zostanie.

  27. Podobnie to odebrałem.

  28. Paris, Tadman i Marylka…
    podoba mi sie jak grzejecie atmosfere. 4 czerwca, jak co miesiac w pierwsza sobote miesiaca sa jeszcze w Bytomu targi staroci. Tez obejdziemy impreze, tym bardziej, ze ok. 12 zwykle towarzystwo sie pakuje. Za pare dni rusza akcja billboardowa w Katowicach. Za dzien-dwa zaprezentujemy nagrode Rozetta w pelnej krasie.
    Krotko raz jeszcze co mnie w tych targach przyswieca:
    – te targi, ktorych idea sie tutaj urodzila, sa nasza inicjatywa, pomyslem, ktory ja ze swoja ekipa realizuje – dla nas, dla publiki, dla autorow i dla wydawcow. Pod patronatem Prezydenta Bytomia, ale bez dotacji z budzetowych pieniedzy, za swoje pieniadze,

    – z pomoca wielu ludzi, ale przede wszystkim pod opieka Pana Boga i ze wsparciem ludzi Kosciola. Je wiem, ze Mniszysko sie modli w naszej intencji codziennie, ja to czuje i widze owoce juz teraz. Publika doswiadczy tego za trzy tygodnie,

    – mamy dwie nagrody o ktorych beda decydowali czytelnicy, a nie grono kolesi – dla najpopularniejszego autora i najpopularniejszego wydawnictwa. Ta nagroda ma rowniez wymiar rynkowego sukcesu, bo glosy w konkursie to beda kupony rabatowe, ktore ralizowane beda na stoiskach wydawnictw, ktore wezma w tej zabawie udzial,

    – swiadomie sie odcinamy od wszelkich opcji politycznych, bo nas nie interesuje waski horyzont i perspektywa postrzegania swiata w zakresie kadencji i zmieniajacych sie co sezon „opcji”. Nie pozwole z tyrgow zrobic szopki czy wiecu wyborczego i licze na to, ze kazdy rozumnie sie do tego dopasuje. Jesli znajda sie jednak ludzie, ktorzy beda chcieli wykorzystac ta impreze do swoich niedopasowanych do okolicznosci celow, to musza sie liczyc z konsekwencjami, ktore mile nie beda. Kazdy kto bedzie chcial wziac udzial w imprezie ma do wyboru – byc autorem, wydawca, albo czescia publicznosci, ktora chce milo, ciekawie i pozytecznie spedzic czas i wydac sensownie swoje pieniadze. Innych rol nie przewidujemy i dla nikogo nie bedziemy robic wyjatkow. Wybor jednak jest.

    – swiadomi tego kim jestesmy i kim chcemy byc, tego co sie dookola nas dzieje, wiemy, ze nasza wlasnosc, nasze niezalezne myslenie o sobie, nasza tozsamosc, nasze mysli o wolnej Polsce sa nie do zdobycia i nie do utrzymania, jesli zabrakne katolickiego kosciola,

    Ja niniejszym wszystkim chcialem podziekowac, ze moge po wielu latach znowu poczuc adrenaline, ktora jest czescia procesu przygotowan do imprezy. Jestem w swoim zywiole akcji i utrzymania spraw pod kontrola.

  29. Podoba mi się , że to Bytom , wreszcie odzywa ….. Tak stare miasto… chyba z 800 lat , lub dłuższa historia …Zamek ksiązat Bytomskich …

    Tam się potem arianie usiłoewali zagospodarować….. No ale z kolei przypomina mi się spis chyba z biskupstwa krakowskiego …muszę potem poszukać…. Był czasc że innowierców wcale nie było …Jednego kamerdynera , protestanta miał ksiazę …:))

    Potem tego poszukam , wiem w której ksiażce :))) Tylko muszę się do niej dostać…
    Aha …co do staroci …Jest jakaś rycina kilkusetletnia …przedstawiająca panoramę Bytomia …podróżnik z zagranicy ją naszkicował , lub polecił ???

    Muszę sobie to poprzypominać :))

    .

  30. Samego Sakiewicza i jego „stajnie” merdialna bardzo dobrze
    odkryl i rozszyfrowal Ojciec Rydzyk… ks. Isakowicz-Zalewski
    i nawet nie ma o czym mowic.

    Sakiewicz i te rozne dzis „strugane” autorytety, ktore przez te
    ostatnich kilka lat tam sie przewinelo to dzis jawna agentura
    i czarna propaganda. Tu nie ma zadnych zludzen.

    I to wzglednie nie najgorzej wygarnal przed wczoraj redaktorkowi
    sepluniacemu Trzmielowi pan Grzegorz… tak zreszta bylo
    od samego poczatku – Sakiewicz i jego merdia takze w TVP
    to czysta i jawna PROPAGANDA.

    A co to jest propaganda… gdyby ktos nie wiedzial…

    To jest „struganie” czyli tworzenie falszywej, nieprawdziwej, wrecz szatanskiej narracji i propagowanie jej, wmawianie na sile
    spoleczenstwu za pomoca dostepnych mediow, za pieniadze
    z niewiadomych, tajnych zrodel… to tez powiedzial pan Grzegorz…

    … i to szczera prawda.

  31. Mój Ojciec zawędrował z II Armią pod Budziszyn. Tam w jakimś pustym domostwie znalazł najwyraźniej książeczkę z modlitwami wydrukowaną szwabachą. Zdumiał się, bo rozumiał tekst pomimo, że nie był on wydrukowany po polsku.

  32. Z Sakiewiczem to ja mam osobiście na pieńku.
    Zaczęłam czytać GP w 2006 roku z gorliwoscią neofity. Udało mu się nakręcić mnie do modlitwy przeciwko abp. Wielgusowi. Nic nie wiedziałam wtedy ani o tym arcybiskupie, ani o innych, ale chciałam dobrze i moja gorliwa modlitwa została wykorzystana jako paliwo przeciwko Kościołowi.
    Dwa razy dziennie za to przepraszam i staram się być ostrożniejsza, gdy o coś proszę. Bo najgorzej jak ci się niewłaściwe marzenia spełnią.

  33. Ja mialam wiecej szczescia, bo bylam juz po „stypendium” torunskim
    i na biezaco Ojciec Dyrektor informowal na falach RM co to za „ziele”
    ten Sakiewicz i jego ferajna.

    Bardzo mi bylo zal, ze bp. Wielgus nie zostal metropolita warszawskim
    wlasnie dzieki niemu… sluchalam bp. Wielgusa wielokrotnie, to byla
    dla mnie niezwykla uczta duchowa.

    Sakiewicz to naprawde wyjatkowa szuja i menda, aparatczyk i platny propagandowiec… mocny do starego pana Kiezuna, ks. Isakowicza…
    wyjatkowo falszywy typ… naprawde na haslo Sakiewicz i wszystko
    co zwiazane z jego merdiami powinna nam sie zapalac czerwona lampka !

  34. Co to za menda zaświnia mojego ukochanego Papieża Benedykta XVI? Tfu!

  35. Nie mam jak się dostać do materiałów min o Bytomiu …ale coś innego mi się przypomina . Ksiązkę dzisiejszą wydał Wilanów .

    Otóż w Wilanowie wisi portret takiej paninki w myśliwskim stroju …siwej…. Ona osiwiała w wieku bodaj 8 lat.

    Myślę , że osiwiała przez to , że ambitna mamusia czekała z jej chrzcinami sporo lat… Chciała by ojcami chrzestnymi byli trzej monarchowie … Car , elektor saski …i chyba Rakoczy ??? Jakoś dwu z nich było w końcu na pewno … nie wiem co z trzecim ….
    w każdym razie trzeba było czekać latami az się panowie mieli okazję zjechac na tę uroczystość…

    Bardzo to była posażna panna …. bodaj pierwsza partia w Rzeczpospolitej…..
    Podobnie jak z ojcami chrzestnymi tak i z mężami mamusia cudowała……

    No , majątek ciągnął się przez całą Rzeczpospolitą…podobno mogli podróżować po kraju popasając tylko u siebie :))

    Tatuś panienki miał dosyć terroryzowania córki przez żonę….. I wynalazł niejakiego Denhoffa …z TYCH ….Stanisława …. starszego już i umiejącego podejść do panienki ….
    Ale mamusia nie i nie !!!
    No …ojciec wziął się na sposób i złożony ciężka niemocą wymusił obietnicę , że córka wyjdzie za mąz za wprawdzie mocno od niej starszego …ale ułożonego w przciwieństwie do głupich i źle wychowanych „narzeczxonych ” ….St. Denhoffa .

    Tyle że meżowi się po kilku latach zmarło ….. Młoda wdowa miała jako jedynaczka na własność „pół Polski.

    No i tak jakoś….wydali ją za niejakiego Czartoryskiego…. Stad i fortuna Czartoryskich urosła niebywale .

    ta panna to Maria Zofia z Sieniawskich …

    Na fortunę Sieniawskich od pokoleń składały się zacne rody …od Toporczyków poczynając …

    Popatrzcie sobie w Wilanowie na tę Siwa od dziecka panienkę:)

    .

  36. Tak , adrenalina …. No nie mam jak do tego Bytomia !!:))

    .

  37. Na razie kawałek zobaczyłam , ale ciągle coś przeszkadza …trochę dużo współczesnych chwytów …

    .

  38. ………..ton’kuju :)))))

    .

  39. Tak jest. Papieża Benedykta! Módlmy się za Niego.

    .

  40. Zal bp. Wielgusa….

    .

  41. TAK…. pytanie za 100 punktów.
    ???

  42. A ja byłam rozdwojona. Nie wiedziałam komu wierzyć.
    To był okropny czas. A takiego bym miała wspaniałego Pasterza. Teraz pomimo, że mi się coś nie podoba, zachowuje więcej spokoju i wiary w Boga.
    Św. Maksymilian Maria Kolbe podobno uspakajał swoich rozgoraczkowanych współbraci, mówiąc: „a cóż ty możesz wiedzieć, tyle masz rozumu, co ci się zmieści w kapeluszu, a Bogu bys chciał radzić”

  43. Mam już info ze ksiazka zamówiona !!:)))
    Przy okazji te co mi stale wypadały z zamówienia :)))
    I drugi egz. ks. Tokarzewskiego … dla moich zakonników , bo chcieli….

    .

  44. Kilka dni temu aktorzy Teatru Szekspirowskiego wyszli wGdańsku na miasto by uczcić okrągłą rocznicę zezwolenia trupie aktorów z Londynu na założenie teatru. To mogli być zbieracze danych. Słali raporty do bazy, albo czekali na takiego O’Connora.

    Obsługujących kioski, czy lokale z kebabami też u nas sporo, nawet na zadupiu, więc armia informatorów całkiem spora.

  45. Mowisz, ze podoba Ci sie jak grzejemy atmosfere… ja juz od dawna wiem, ze i Gospodarz
    i Ty jestescie skazani na sukces… nie ma innej opcji… ja wierze po prostu, ze z tego „zasiewu”
    plon bedzie obfity… wlasnie dlatego, ze cel ktory Tobie i Gospodarzowi przyswieca jest szczery,
    tez to czuje… taka boza radosc, nadzieje… i spokoj, ze Pan Bog jest nad tym wszystkim i czuwa.
    Cos sie zmienia, cos zaczyna do ludzi docierac…

    Tez sie modle, podobnie jak Mniszysko… no moze nie codziennie, ale co drugi dzien
    to napewno, codziennie czytam wpisy na blogu, wspaniale komentarze… tak jak te dzisiejsze,
    no i jest pieknie.

    To swiadome odciecie od wszelkich opcji politycznych to doprawdy kapitalne posuniecie.
    Juz macie i bedziecie miec wielu nasladowcow, wielu bedzie chcialo sie podpiac, podlansowac…
    to naprawde kapitalny pomysl i zycze zelaznej konsekwencji i wytrwania w tak waznym
    postanowieniu… tak to co robicie to nie moze byc obliczone na jedna ewenualnie 2 kadencje…
    to nie mialoby zadnego sensu.

    … i najwazniejsze Valser… najbardziej sie ciesze, ze sa z Wami i wsrod Was ludzie Kosciola…
    to jest absolutnie nowa jakosc, to jest to czego nam Polakom potrzeba, potrzeba takiej nauki,
    takiej polityki historycznej szczegolnie dla mlodego pokolenia mlodziezy, zeby nie zostali
    zostawieni sami sobie… zeby nie bylo to pokolenie stracone i pozostawione samo sobie.

    Naprawde sercem i dusza jestem za wszystkimi celami, ktore Wam przyswiecaja, a sa one
    piekne i wzniosle.

    Valser nie masz za co dziekowac… to ja dziekuje Panu Bogu, ze na tym wygnaniu moge
    miec tyle radosci dzieki takim ludziom jak Ty, Gospodarz i wielu innym… no i tak sobie
    pomyslalam, ze chyba tu na blogu to zbieraja sie sami tacy co to lubia… poczuc adrenaline.

    Pomyslnosci… i trzymam kciuki caly czas.

  46. A ja zmotoryzowanym polecam przy okazji odwiedzić i zwiedzić kopalnię Guido w Zabrzu (13 km drogi).
    I popatrzeć z bliska na ten węgiel, co to o nim pisze Coryllus już od X w. jako zbieranego z odkrywek.

  47. Wierze, ze mogla pani byc rozdwojona, gdybym wczesniej od kilku
    lat nie sluchala RM to pewnie tez bym byla tak jak pani rozdwojona.

    To prawda, ze za niewiedze, nieswiadomosc pewnych spraw, rzeczy
    placimy straszna cene w zyciu… a, sw. Maksymilian madrze uspokajal
    swoich wspolbraci… musze sobie dobrze zapamietac to Jego
    powiedzenie… super!

  48. O tak. A interesuja sie bardzo… wiem to z autopsji, jak Franki tez
    interesuja sie nami… i wiem jak trzeba byc ostroznym… i najlepiej
    glupa rznac.

    W zyciu nie kupilam i nie kupie zadnego kebaba lub innego syfu
    u Araba, Pakistanczyka czy Afganczyka… nawet nie ma mowy!

  49. ,,Najbardziej zbudowany jestem tym zagarnięciem dziejów Polski aż od VI wieku. W mojej ocenie wszystkie nasze intuicje się potwierdzają. Po co Anglikom wiedza na temat VI wieku w Polsce?”

    Ano po to, że do VI wieku została już ,,zagospodarowana” przez tych, co gospodarzą Anglią też od dawna.
    W Muzeach Żydów i tych w USA i tych w Polsce puszcza się zwiedzającym ten film gdzie „żydzi” wyjaśniają, kto jest panem polskiej ziemi.
    Proszę posłuchać co ta wyleniała Chazarka na tym filmie mówi ! Z jej wypowiedzi wynika, że tutaj nigdy nie mieszkały inne ludy tylko chazarskie dzikusy zasiedlały te dzikie ostępy, po których hasały niedźwiadki i jelonki a nazwę Polska zawdzięczamy hebrajskiemu brzmieniu „ziemi obiecanej” !! Najśmieszniejsze to to, że sami Chazarzy używają JIDISH czyli język, który jest dialektem niemieckiego i nie ma nic wspólnego z hebrajskim. Prawdziwi żydzi nie maja nic wspólnego z Chazarami tymi nibyżydami o turkomongolskiej haplogrupie krwi. Nikt w Polsce nie wie, że wyraz „żyd” nie oznacza narodowości lecz pochodzi z angielskiego jewellery – handlarz drogimi kamieniami, w skrócie jew i pojawił się w angielskich słownikach dopiero w XVIII wieku. Taki właśnie przekaz idzie do wycieczek zagranicznych zwiedzających muzeum żydów polskich !! Powoli przyzwyczaja się świat i tubylców, że to my jesteśmy gośćmi na ziemi podarowanej Chazarom przez siły wyższe !!! MY jesteśmy przybłędami… oni są u siebie !!
    To ta sama żydowska wypłosza, która mówiła, że Polska to „anomalia”.
    Proszę zobaczyć:
    https://www.youtube.com/watch?v=d7GoQio5eQo

  50. Ks. Tokarzewskiego i parę innych tytułów też wysłałam do Zakonnika.
    Żałuję, że nie mam „swojego” więc nie wiem czy Go uradowałam. Mam nadzieję, że nie potraktował mnie jak namolną oszołomkę. Spróbuję raz jeszcze (Historia Polski tego Bernarda niestety nie ma szans), ale zamierzam zrobić to osobiście, przy najlepszej okazji.

  51. Żałuję, że nie mogę przyjechać w tym roku. Tym bardziej, że parę dni temu „byłam” na lekcji poglądowej i choć to inna branża, ale nawet z perspektywy babci robi wrażenie. No i wiem, że te Targi będą sukcesem.
    Też modlę się w Waszej intencji. Mam nadzieję, że nagranie będzie można kupić.
    Szczęść Wam Boże!

  52. Jak normalny człowiek mógłby się doprowadzić do takiego wyglądu ?

  53. Jak to weszli do lasu? Do jakiego lasu? Tu nie było żadnego lasu tylko trójpolówka i miasta. Nigdy tam nie pójdę, nawet jak mi będa chcieli płacić.

  54. Nagrania zrobimy ze wszystkiego co wazne i beda za darmo w internecie.

  55. To ona naprawdę siwa była? Nie pudrowana?

  56. Jakby ktos chcial zajrzec do tekstu zrodlowego to sluze pomoca:
    http://quod.lib.umich.edu/e/eebo/A69788.0001.001?view=toc

  57. Pan zawsze zapodaje bardzo ciekawe linki, ktore sa bardzo wazne i mnie sie bardzo podbaja…
    ale ten z dzisiejszej nocy… to jest wprost jakis horror!

    To jest naprawde SZOK co ta wyplosza… pieknosc nocy-postrach dnia bredzi!
    Na jakiej podstawie to-to wygaduje takie horendum… nie moge do siebie dojsc, tak jestem
    zbulwersowana taka bezczelna hucpa!

    Dzieki, takie rzeczy nalezy znac i wiedziec, kto nam robi… kolo piora.

  58. Moja noga ani mojej rodziny tez tam nie postanie… za nic we swiecie!

  59. Obawiam się, że ten film niczego nie wniesie w życie katolików poza kolejnym tematem do sporów – czy Chrystus był świadom swojej Boskiej Natury – jedni powiedzą, że musiał być od początku, drudzy, że powoli dochodził do tej świadomości – co pokazuje ten film.

    Czy potrzebny nam film fantazjujący na temat praktycznie nieznanego nam okresu z życia Mesjasza? Nieznane okresy mają ten niewątpliwy atut, że można w nie wstawić dowolną treść.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.