Paź 162019
 

Teoretycznie odpowiedź zawarta jest w zachowaniach i decyzjach członków partii o nazwie Konfederacja, ale tylko teoretycznie. Ludzie ci bowiem, w myśl jakichś  wytycznych, próbują przekonać nas, że są rycerzami. Ich rzekoma skuteczność, wyrażona sukcesem wyborczym zostanie, tak jak w przypadku wszystkich formacji firmowanych przez Mikkego, unieważniona, a istotny komunikat, jaki pójdzie w świat będzie następujący – fanatycy, pajace, durnie, którym się wydawało, że są rycerzami bez skazy. Ja nie będę powielał tego komunikatu, choć przyznam, że pokusa jest duża. Nie chodzimy jednak na łatwiznę i musimy zająć się czymś innym. Mianowicie wyjaśnieniem dlaczego rycerze wyginęli, a żydzi przetrwali i dlaczego fałszywy obraz rycerstwa jest tak głęboko zakorzeniony w sercach wielu osób.  Pisząc rycerze mam na myśli formację niekompatybilną z lewicą komunistyczną, ale zdolną do racjonalnej oceny okoliczności, a także gotową do ryzykowania życiem. Skoro mamy taki wyróżnik  to trzeba postawić pytanie, czy Janusz Mikke jest gotów do ryzykowania życiem czegokolwiek. Oczywiście, że tak, on jest gotów do ryzykowania wszystkiego życiem, ale chodzi w jego przypadku o życie Grzegorza Brauna. Co do innych osób nie mogę wydawać żadnej opinii, albowiem nie są one aż tak wyraziste i przezroczyste przy tym, jak pan Mikke.

Wiara w fałszywą tradycję rycerską bierze się stąd, że ludzie utożsamiają ją z kilkoma prostymi komunikatami, które w dodatku wypowiadane są w okolicznościach, w których nie ma żadnego zagrożenia. Nie ma więc obawy, że trzeba się będzie aktywnie bronić, albo atakować kogoś silniejszego w obronie wyznawanych wartości. W dodatku bez udziału mediów i nadziei, że ktoś to zauważy. Do tego bowiem sprowadza się dzisiaj naśladowanie rycerstwa jako formacji i za to ludzie utożsamiający się z rycerstwem domagają się uznania, oklasków i miejsc w parlamencie. Pragnę więc przypomnieć, że rycerz, podobnie jak zakonnik, był przede wszystkim posłuszny. To ważne, bo nikt ze znanych mi osób, które myślą o sobie w kategoriach rycerskich posłuszny nie jest. Nie ma też w sobie pokory. Każdy za to chętnie demonstruje agresywne sobkostwo, podkreślone różnymi, fałszywymi gadżetami, które mają jego samego i towarzyszącą mu grupę utożsamiać z rycerstwem. Rycerz to ktoś, co lubią podkreślać harcerze, na kim można polegać. Jak na tym całym Zawiszy. No to teraz spróbujcie się na coś umówić z którymkolwiek członkiem Konfederacji, obojętnie czy z dołu czy z góry i sprawdźcie empirycznie czy można na nim polegać. Jeśli okaże się, że nie, a wy wysuniecie pod adresem takiego – pardon – członka rycerza, jakieś zarzuty, okaże się, że po prostu nie dorośliście emocjonalnie do poziomu na którym on przebywa, no a poza tym kim wy jesteście, że próbujecie stawiać mu jakieś wymagania? Nikim po prostu.

A jak z komunikacją? No jeśli na kimś można polegać, to znaczy, że jest on komunikatywny i słowny. Potrafi wyartykułować swoje pragnienia i wie gdzie są granice, do których może się posunąć zanim stanie się niewiarygodny. Milczy kiedy trzeba i mówi kiedy powinien. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że członkowie Konfederacji mówią przez cały czas. Czy rycerz emitował komunikaty, których nie był w stanie poświadczyć i które kompromitowały go, ale dawały krótkotrwałą sławę? Mam wrażenie, że nie, tak się zachowywała inna figura, także obecna na dworach królewskich i książęcych, ale z pewnością nie rycerz. Rycerze wyginęli, albowiem ich postawa przestała pasować do stworzonych przez bankierów narzędzi polityki globalnej.

Przejdźmy teraz do żydów i zacznijmy od komunikacji. W jaki sposób zachowywał się żyd faktor, któremu pan dziedzic zadawał kłopotliwe pytanie, na przykład takie – mój Symcha, powiedz mi no, gdzie są te cztery sągi buczyny, cośmy je pozyskali zimą i składowali pod brogiem, co to kiedyś siano w nim było, ale je jelenie i bydło wiejskie zeżarło. – A jak pan dziedzic myśli – odpowie bez mrugnięcia okiem Symcha. On doskonale wie, że najważniejszą na świecie rzeczą jest zyskać na czasie, a mechanizm zyskiwania na czasie rozpoczyna się od specyficznego rozumienia komunikacji – jeśli cię o coś pytają znienacka, odpowiedz pytaniem na pytanie. I teraz, po tej krótkiej poglądowej lekcji, idźcie i zadajcie jakieś pytanie Mikkemu, najlepiej podchwytliwe.

Z czego przekonanie o własnej wyjątkowości czerpał Symcha? Z tego iż był przekonany o swojej przebiegłości, inteligencji i mądrości, a człowieka, który go wynajął uważał, w najlepszym razie za sentymentalnego durnia, który nie potrafił nawet zapamiętać i skojarzy co się stało z jego własnością po sezonie zimowym. I posłuchajcie teraz jakie jakości wymienia na pierwszym miejscu Mikke. A także jak ocenia on wyborców PiS. Mówi – to nie są ludzie inteligentni. Oczywiście, że nie są. To są naiwni, sentymentalni durnie, którzy nigdy w życiu nie będą się mogli równać z żadnym przebiegłym żydem. Dlaczego ludzie wybierają jednak postawę taką jak ta reprezentowana przez Janusza Mikke, a nie postawę rycerską? To proste – Janusz Mikke nie ryzykuje niczym. Na pytanie zaś – gdzie są cztery sągi buczyny – odpowiada zawsze tak samo, z takim samy spokojem – a jak pan dziedzic myśli? Jeśli ktoś sądzi, że ja tu usiłuję przekonać kogoś do tego, że Janusz Mikke miał żydowskich przodków, ten się myli. Chodzi mi jedynie o proste naśladownictwo postaw oraz o właściwe ich rozpoznanie i ocenę, która bardzo łatwo ulega zafałszowaniu.

Kiedyś rysowało się na kartce taki żart rebus, którego tu z oczywistych względów zaprezentować w formie graficznej nie mogę. Opiszę go tylko. Duża litera L, grabie, owinięte w bety niemowlaki, przebite strzałą, mysz i dwa kieliszki wypełnione winem. Całość tłumaczyło się następująco – Samuel grabia, Grot Przezdziecki, myszka, Nalewki 2. Albo tak – Samu L, grabia, grot przez dziecki, myszka, nalewki dwa. Czego on dotyczy, ten żart? Komunikacji, prezentacji, wiarygodności i postaw. Jeśli ktoś mieszkający pod adresem Nalewki 2 chciał się uwiarygodnić w oczach ludzi, z którymi robił interesy, dodawał sobie tytuł przed podwójnym nazwiskiem i herb. To jest prosta mechanika, która się nie zmieniła od czasów Szmula Zbytkowera. I doprawdy aż nudne jest wskazywanie tego palcem.

Można oczywiście wierzyć w to, że ktoś dotknięty giełkotem, posiadający podwójne nazwisko i wspominający czasem o herbie, ale odpowiadający pytaniem na pytanie i dewastujący wszystko wokół, to osobnik nawiązujący do tradycji rycerskiej. Można nawet wierzyć w to, że on ma pod koszulą jedwabną szkaplerz, a w kieszeni ryngraf. Można, tylko po co? W imię jakich jakości i jak rozbudzonych pragnień?

Mogę jeszcze dodać na koniec, że rycerze występowali w obronie słabszych, a także osamotnionych i bezbronnych. Na razie z ust pana Mikke słyszymy, że wszyscy słabsi są odeń gorsi i nie zasługują na nic. Podobne kwestie wypowiadają wielbiciele tego człowieka, a także jego bezmyślni naśladowcy. W myśl tej filozofii najgorsi są ci, co odbierają 500+, bo jest im to rzeczywiście potrzebne. Najlepsi zaś ci, którzy mogliby nie brać, a jednak biorą i jeszcze robią różne kanty na głupim, socjalistycznym państwie. Ja takie postawy i słowa obserwowałem nawet na naszych blogach. Czy warto jakoś na nie reagować? Jeśli ktoś lubi słuchać jak mu odpowiadają pytaniem na pytanie, może próbować. Ja pozwolę sobie tutaj od czasu do czasu napisać kilka słów w innym duchu o tych postawach.

Wielu ludzi żywi głęboko zakorzenione przekonanie, że powierzchowne podobieństwa nie mają żadnego istotnego znaczenia. To może się sprawdza, ale w świecie przyrody. Coś, co wydaje się chrząszczem może być w rzeczywistości motylem. Coś co wydaje się rybą może być ssakiem. Kultura ludzka, ileż uboższa od dzieła bożego, rozpoznawalna jest w ograniczonej liczbie wariantów, których opisanie i skatalogowanie nie przedstawia dla wytrawnych autorów wielkiego problemu. Jeśli popatrzmy na zachowanie Konfederacji w dzień po ogłoszeniu wyników wyborów i poczytamy sobie te fragmenty wspomnień Mieczysława Jałowieckiego, które dotyczą postaw żydów polskich w dzień po odzyskaniu przez Ojczyznę niepodległości, to uderzy nas podobieństwo tych zachowań. Najbardziej zaś zbliżają się one w tych momentach kiedy mowa jest o legalizmie, prawie i konsekwencjach jego przestrzegania. No i rzecz jasna, demokracji. Nie możemy zapominać o demokracji, na temat której tyle miał zawsze do powiedzenia Grzegorz Braun.

Ktoś powie, że ten tekst zawiera wielki ładunek antysemityzmu, a do tego jest kłamliwy. Wszak to żydzi wyginęli, a nie rycerze. Są na to przecież liczne dowody i zeznania świadków. Oczywiście, można postawić taką hipotezę, ale każdy przecież, z członkami Konfederacji włącznie potrafi wskazać w swoim otoczeniu kilku przynajmniej żydów. A jak jest z rycerzami wszyscy dobrze wiemy.

 

Na dziś to tyle. Wybywam na trochę.

  29 komentarzy do “Dlaczego rycerze wyginęli a żydzi przetrwali?”

  1. no właśnie, nic dodać, nic ująć

    obserwacja wzrokowa narzuca konstatację, że przed nami  ustawieni w szyku mężowie opatrznościowi  wystylizowani prawie na Judymów, ale obserwacja minionych lat pozwala obiektywnie zauważyć, że coraz więcej też jawnego cwaniactwa.

    A bohater tekstu z dużymi osiągnięciami i jeszcze obiecuje, że nie będzie nudno…

  2. Interesująca obserwacja.

  3. Chętnie udostępniłbym Pańskie wpisy znajomym na fb ale przy libkowaniu pojawia się zdjęcie książki o Chorwacji. Może udałoby się zmienić?

  4. Między Ideą a konkretną osobą (liderem) stojącą na czele ruchu daną ideę realizującego istnieją swoiste, raczej toksyczne i trudne do rozebrania na czynniki pierwsze zależności. Idea czyni ślepca wizjonerem, natomiast garbaty lider w powszechnym odbiorze Ideę wykoślawia. Zwykle jest tak, że ślepiec uważa siebie za wizjonera, nie dopuszczając nawet myśli, że cała rzesza potencjalnych zwolenników widzi w nim jedynie garbusa. Analogie pomiędzy Solidarnością i Wałęsą z jednej strony a ruchem liberalno-konserwatywnym i JKM z drugiej są dość oczywiste. I nawet jeśli JKM ma dużo racji w tym, co powiedział wczoraj o IQ statystycznego wyborcy PiS, to jednocześnie udowadnia, że z ilorazem inteligencji lidera Konfederacji i IQ lidera PiS sprawy wyglądają na odwrót – abstrakcyjnie ujmowane IQ lidera Konfederacji może być nominalnie dość wysokie, nie kwestionuję, jednak z uwagi na deficyty elementarnej wrażliwości i autystyczny naturalnej owo IQ jest po prostu nieadekwatne, nietrafione, źle zainwestowane. Gdyby mierzyć wysokość IQ poparciem uzyskiwaną przez daną osobę, to JK siedmiokrotnie przerasta pana z muszką, którego pojmowanie złożoności procesów (ułomnej, postkomunistycznej) demokracji ogranicza się do postawienia obok siebie skąpo ubranej laski, a Grzegorz z Kretyna (kolejna genialna zbitka) – czterokrotnie. I założę się, że wielu wieloletnich zwolenników myśli kons-lib. tak właśnie sądzi. Zezowatego profesora od balistyki nie można czynić odpowiedzialnym za obsługę celownika, no sorry…

  5. miało być „autystyczny naturalizm”.

  6. Sprzymierzeńcem tych, którzy dostrzegają ów nieusuwalny paradoks – piękno idei i ułomność garbusa – są nieuchronne procesy naturalne. Trzeba jednak być bardzo cierpliwym, bo jak pokazuje przykład Franciszka Józefa I, Konrada Adenauera czy choćby Artura Rubinsteina, czasem to trochę trwa, a gwarancji, że sukcesor będzie mniej garbaty, nie ma żadnej. Drugim wyjściem jest więc porzucenie Idei i wybór najinteligentniejszego (najsprawniejszego) z pozostałej oferty. Kaczyński może niekoniecznie łapie zawiłości balistyki, ale w miarę sprawnie potrafi obsługiwać celownik, czego o liderze Konfederacji powiedzieć nie można. Ot, pierwszy raz od 30 lat trafił w szeroko zakrojony cel… bo akurat nie wiało i rachunek prawdopodobieństwa mu sprzyjał.

  7. Jarosław Kaczyński korepetycje z obsługi celownika odrobił wzorowo w okresie maj 2010 – maj 2015. Znaczy: wyuczalny. JKM tę lekcję dopiero musi odrobić – całkowitą odpowiedzialność za PR powinien powierzyć Braunowi, sobie samemu pozostawiając dumę z lajków na fejsie, podążając za przykładem Wałęsy.

  8. Szczęść Boże! Konfederacja w Sejmie to łyżka miodu w beczce dziegciu, więc ostudźmy nieco emocje i oczekiwania. Na początek w ramach zasądzonych przeprosin jakieś stanowisko dla Marcina Roli w TVP wystarczy i kara publicznej chłosty dla tej przebrzydłej Magdaleny Ogórek, która wyrzucała chłopaków z programu.

  9. Przedmówco – nie Marcin Rola. Nawet nie K. Feusette, Ziemkiewicz, Marcin Wolski czy Ogórek. Rola to znów niszowy głos – do ludzi trzeba łagodnie, apolitycznie szerokim głosem, jak ksiądz z ambony / belfer z katedry / kumpel z boiska, 3 w 1, ot, czasem tylko przemycając trafny osąd. Aleksander Kwaśniewski był niedościgłym mistrzem. Albo Elżbieta Jaworowicz. Rola gadałby znów do kilku procent (podobnie jak „zawężający” Kurski – trzeba być totalnym partaczem, z nachalnym lansem disco polo, który mimo milionowych transferów społecznych i pozyskania 2 mln nowych wyborców doprowadził do zmniejszenia liczby posłów PiS o kilka osób i utraty większości w Senacie…. nikt tego nie przyzna, ale ten wynik to totalna klęska, a 2 mln dodatkowych wyborców nie przełożyło się na nic). Rolą TVP nie jest budzenie śpiącego rycerza spod Giewontu (przy okazji mobilizując 2x mniej liczebny, za to 5x bardziej zdyscyplinowany elektorat Szczecina, Pomorza i Warszawy, jak w tym roku). Sprawne media powinny działać w znieczuleniu i niczym mikroskop i laparoskop – diagnoza, narkoza, hipnoza.  Zamiast uśpić zwolenników „Konfederacji” grzecznym informowaniem o jej ponadprogowym poparciu, Kurski poszedł na zwarcie, mobilizując ich. A można było mieć nawet 20-30 posłów więcej i utrzymać Senat. Wystarczyło dać gadać samemu JKM… każda minuta obecności JKM w telewizji to 1% poparcia w dół.

  10. panie Grzegorzu to nie tak, to zupełnie nie tak …

    wg Pana zwyciężyli żołnierze słupa z Berlina ?

    No mobilizacja po ich stronie była, bo ten obowiązek  fotografowania swojego głosu telefonem komórkowym to np. wymusiło na 80 % frekwencję na Wilanowie i w innych markelowych rewirach. POmaska nie bez kozery pokazała w sieci,  fotkę swojego głosowania, może zapłaci za to mandacik, ale wojsko cudnego Tuska widziało jak głosowała i w poniedziałek pracodawcy też sprawdzili oddanie głosu przez podwładnych (umoczonych w kredyty frankowe i potrzebujących zatrudnienia)  – takie tematy są opowiadane w warszawskich autobusach i tramwajach. A POmaska miała tylko swoim wrzuceniem do sieci – zdyscyplinować wojsko cudnego Tuska.

    Przecież to jest potyczka między innymi stolicami

  11. Wcale nie…

    … obserwacja trafna, ze wyrywa z butow  !!!

  12. Świetnie Pan to ujął. Jak zwykle. („Rycerz jest posłuszny”).

  13. Istnieje prosty test na wiarygodność: autentyczność, szczerość i posłuszeństwo – zdefiniował go o. MMKolbe, inicjator Rycerza Niepokalanej, kontynuowali inni, choćby rtm. Witold Pilecki czy x. Popiełuszko. Test polega na gotowości do ofiary. Te postacie to swoiste kamienie milowe polskiej duchowości i jednocześnie polskiej doktryny politycznej, to prekursorzy przyszłości. W każdej z tych trzech postaci Idea łączy się z osobą, natomiast w tym blogu wymienionych przez autora przypadkach (Wałęsa, JKM) Idea pozostaje jedynie dodatkiem, modnym gadżetem, znaczkiem, logo rozpoznawczym, aktualizowanym często wedle potrzeb chwili (ostatnio Wałęsa zamienił znaczek z MB na koszulkę OTUA), pretekstem do czerpania wymiernych korzyści (czy to sprzedaż Najwyższego Czasu!, czy też dieta europarlamentarzysty, czy też dieta posła). Fakt czerpania wymiernych korzyści z propagowania określonej idei nie jest moralnie naganny, podobnie jak nie ma niczego nagannego w życiu z datków wiernych, trzeba jednak wiedzieć, że ksiądz to nie święty, a dany polityk to co najwyżej „przedstawiciel handlowy” oferujący określony produkt, określone treści, bez prawa na wyłączność.  Podobnie jak testem na prawdziwą lewicowość było udzielenie poparcia dla skrajnie przecież lewicowych reform PiS (500+) – o dziwo, niemal nikt z przedstawicieli dzisiejszej lewicy ich nie poparł, ba, oni pałali jawną nienawiścią wobec Kaczyńskiego – tak samo testem na prawdziwą prawicowość mogłoby być udzielenie przez Konfederację poparcia dla reform PiS, zgodnych z postulowanym przez Konfederację kierunkiem zmian. Ciekawy byłbym wyniku – czy Korwin krzyczałby o zdradzie i podbieraniu elektoratu, czy też poparłby tego reformy (obniżenie podatków). Mimo całej swej medialnej pajacowatości uważam jednak, że by je poparł, nawet za cenę przejęcia potencjalnego elektoratu Konfederacji przez PiS, czego nie można powiedzieć o lewicy.

  14. Jesli Zydzi wyskocza z 447, to Braun ma szanse powalczyc o prezydenta, ale najpilniejsze zadanie teraz to dopasc Kidawe – Blonska, ktora jest najgrozniejsza rywalka w nadchodzacych wyborach prezydenckich w 2020 r. i jest to zadanie w sam raz dla jedenastu wspanialych z prawego skrzydla.

  15. A działacze PiS to rycerze czy raczej szmule z Nalewek?

    Spróbujcie się też na coś umówić z którymkolwiek członkiem pis, obojętnie czy z dołu czy z góry i sprawdźcie empirycznie czy można na nim polegać

  16. Najgroźniejszy rywal Dudy to Kosiniak-Kamysz tylko na szczęście dla PiS najprawdopodobniej się KO i ska nie dogadaja

  17. Zdecydowanie obaj bracia Kursy postanowili podświadomie pomoc konfederacji

  18. To tez bolesna prawda…

    … bylo juz o tym  baaardzo duzo i na blogu i na SN.

  19. Predzej szefowa Wiadomosci uslyszy zarzuty dot. prowadzenia nieudolnej kampanii wyborczej w mediach publicznych, niz Szef pogniewa sie na Jacka.

    Danuta H. odchodzi z TVP:

    https://www.tag24.de/nachrichten/landgericht-schweinfurt-bordell-chefin-gefesselt-bedroht-mafia-russenmafia-franken-unterfranken-714583

  20. Rycerze wyginęli wcześniej, ale Es gibt keinen Nalewki 2 in Warschau mehr!

    To trawestacja tytułu raportu Stroopa o likwidacji Getta Warszawskiego. „Nalewki 2 nie istnieją”. A przecież to była wspaniała (choć przez niektórych znienawidzona za architekturę i niemieckość) galeria handlowa Pasaż Simonsa (patrz wiki), wybudowana przez berlińskiego kupca Alberta Simonsa na najbogatszej żydowskiej ulicy Warszawy, która była gettem mniej niż dzisiejsze „Miasteczko Wilanów”.  Wcześniej był tam klasztor Brygidek, który w 1807 zajęli żołnierze francuscy, a historia „rycerska” okolic sięga Batorego i Władysława IV.

    Nalewki 2

  21. „Szefowa burdelu przywiązana i zabita” – nie pomyliłeś linków?

  22. a to taka jest geneza nazwy ul. Nalewki, zwyczajna i logiczna, dzięki

    cytowany przez Coryllusa rebus o hrabim Przezdzieckim  znam w wersji, gdzie końcówka dowcipu brzmi:  „naliwki czi” (3 wódki)

  23. Nie zabita tylko „przypuszczalnie” byla zwiazana i „rzekomo” grozono jej smiercia, co jest przedmiotem sledztwa. No, bez przesady…

  24. Nie ma króla to nie będzie rycerzy, proste. Teraz niby komu być posłusznym? Kościołowi Katolickiemu? którego hierarchowie sami merdają ogonem do intelektualnej taniochy i rzucają się na jakieś ochłapy w tej zajadłej populistycznej walce?

    Demokracja, parlamentaryzm wykształcił gentlemanów, czyli takich właśnie Januszów i narodowców, cwanych rycerzyków.

    Zapewne takie Wojniłowicze to były ostatnie owoce starego drzewa, które dawno obumarło.

    Rzeczywiście banki centralne za sprawą swoich podwładnych banków nadają charakter nie tylko postawom męskim, które mogą obowiązywać.

    Klasa średnia, do której Konfederacja adresuje swój przekaz wydaje się masą bezkształtną i taką, która w obecnych warunkach nie da się zmobilizować na tyle, aby uporać się za jednym zamachem z górą(państwo, banki centralne, banki, korporacje) i dołem(socjalistami i kato-lewicą) bo pomimo iż przedsiębiorcza to nie jest pozbawiona kompleksów i lęków.

  25. Idealiści, czekający na idealny układ (planet?). Komu rycerz jest „posłuszny”? Temu, komu jest lennikiem? Nie jest. Królowi, pomazańcowi? Względnie, fanatyk wierzący w „siłę”, gdy ojciec patrzy. Radykalne tezy, że feudał może być powolnym; że jest posłuszny. Nie jest, jest „niewolnikiem wiernym i rozumnym (roztropnym), ale też czeka na biskupstwo albo królestwo. Budziki – budzące rycerzy („Pobudka.org”), to nie dotyczy ani RN, ani partii Wolność/Korwin. Nie dotyczy partii Konfederacja (partia techniczna) nie można do niej przystąpić. Nie ma komu się wydawać – że „jest” rycerzem. (sroły, pierdy).

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.