grudzień 062020
 

Zacznę od krótkiego wstępu, który będzie jednocześnie wyjaśnieniem mojej postawy, a także wprowadzi nas w temat dzisiejszej notki. Coraz częściej spotykam się z uwagami, bo chyba nie są to zarzuty, że piszę nie o tym, o czym powinienem. Że poruszam tematy, które na to nie zasługują, ot choćby takie jak postawa redaktora Terlikowskiego, albo inne miałkie kwestie, która schną niczym oset na pustynnym słońcu w blasku prawd i pojęć uniwersalnych i ponadczasowych. Powiem wprost, nie wiem czy istnieje coś, lub istniałoby coś, co irytowałoby mnie bardziej niż takie uwagi. Jest niedziela więc nie będę używał epitetów, ale w poniedziałek napisałbym o tym dosadniej. Może gdyby Sowiniec zaproponował mi wydanie swojej książki o Piłsudskim wkurzyłbym się bardziej. Rozumiem jednakowoż ludzi, którzy mając za dużo wolnego czasu i czując się w swoich codziennych obowiązkach i zadaniach znacznie pewniej i bezpieczniej niż ja, usiłują organizować zajęcia kilku osobom ze swojego otoczenia. Rozumiem, ale się tym sugestiom nie poddam. I mam nadzieję, że to jest dla większości zrozumiałe. Teraz kilka uwag luźno rzuconych, które nie mają charakteru wyjaśniającego, ale są sugestią, by jednak miarkować się trochę. Książki, które miały przyjechać dwa tygodnie temu, może będą w nadchodzącym tygodniu. Może, bo wcale nie jest to pewne. Do końca roku chciałbym skończyć dwie jeszcze niewielkie książki, które poprawią pandemiczną sytuację wydawnictwa, no i sfinalizować pracę nad wznowionym Nawigatorem. Potrafię zrozumieć, że kiedy ktoś patrzy na to z boku myśli – e, co tam, dwie małe książki i kwartalnik, pikuś to jest i nic więcej. Rozumiem to, ponieważ sam często tak podchodzę do swoich własnych zadań i za każdym razem odbieram bardzo bolesną lekcję pokory. Niestety niczego mnie ona nie uczy. Przy kolejnym projekcie jest tak samo.

Dlaczego te luźne uwagi, pozornie nie związane z tematem  notki jednak się z nim łączą? Otóż dlatego, że, mniemam iż mimowolnie, wpisują się w pewien szerszy trend, który polega na tym, że dyskusja publiczna jest formatowana. Formatowanie zaś odbywa się poprzez osoby takie jak Tomasz Terlikowski. Ja zaś, jeśli mam za dużo na głowie, a świadomy przy tym, że żaden dzień, nie może pozostać bez notki, wykorzystuję zamieszanie wokół redaktora Terlikowskiego, żeby napisać kilka, być może miałkich i być może niepotrzebnych zdań.

Oto właśnie ogłoszono, że nasz bohater został nagrodzony nagrodą im. biskupa Chrapka. Często jeżdżę przez most na Pilicy, który nazwany został imieniem tego hierarchy, bo tam właśnie, przed tym mostem, zginął on w wypadku. Zawsze przychodzą mi wtedy do głowy różne niewesołe myśli.

W komentarzach pod informacją o nagrodzie dla Terlikowskiego, wrzuconą na twitter, pojawiają się następujące komentarze: Sakiewicz i Karnowscy mogą mu buty czyścić! Potrafi z kulturą i taktem rozmawiać o filozofii i teologii z osobami nieheteronormatywnymi czy o innych poglądach.

I inne podobne. Rozumiem, że kogoś taka postawa może ekscytować i może ów człowiek sądzić, że poprzez rozmowy Terlikowskiego z osobami nieheteronormatywnymi, coś się na świecie zmienia na lepsze. Dobrze jednak wiemy, że jeśli pojawiają się jakieś zmiany to na gorsze. Zmiany te dotyczą wprowadzania do dyskusji publicznej problemów, które w rzeczywistości nie są żadnymi problemami. Są jedynie pojęciami zniewalającymi duże grupy ludzi, a także pojedyncze osoby. Zniewolenie to polega na tym, że większość populacji ma zamknięte usta, albowiem Terlikowski wyznacza standardy tej dyskusji i one są tak zaniżone, że każdy kto powie coś w duchu innym niż on jest napiętnowany. Większość zaś jest po prostu niesłyszalna. O czym Terlikowski rozmawia z osobami nieheteronormatywnymi? O ich nieheteronoramatwyności rzecz jasna, albowiem osoby owe nie po to idą do telewizji i nie po to umawiają się na wywiad z ważnym dziennikarzem, by gadać o czymś innym. One mogą publicznie mówić wyłącznie o sobie.

Jeśli więc człowiek podający się za katolika, dostaje nagrodę za to, że promuje owe osoby to znaczy, że na nic więcej w dyskursie prowadzonym w sferze sacrum (nie znoszę tej formuły, ale innej nie ma) nie ma już miejsca. Upraszczając rzecz znacznie – afirmacja Boga została zastąpiona afirmacją osób nieheteronormatywnych i za ten proceder Terlikowski dostał nagrodę. Konkretnie zaś za ujmujący i kulturalny sposób dewastowania przestrzeni, w której ludzie mogą wypowiadać się na różne tematy. Mamy więc wskazanie na to, jak powinna wyglądać dyskusja katolika z innymi katolikami. Nie może ona toczyć się w innych niż wskazane przez Terlikowskiego rejestrach, albowiem będzie niepoważna i miałka. Zupełnie jak moje teksty puszczane na moim własnym blogu.

Wśród twitterowych wpisów sporo jest entuzjastycznych, które pochodzą od księży. To mnie zdumiewa. Oni naprawdę sądzą, że Kościół ulegający, niezbyt silnej przecież, ale jednak presji, może dalej prowadzić misję? W jakich przepraszam zakresach i do kogo skierowaną?

Podsumujmy Terlikowskiego: poprzez swoją postawę hierarchizuje on i usztywnia dyskusję na temat Kościoła i postawy wiernych. Staje się przy tym kapłanem nowego kultu, o którym napisałem wyżej.

Dlaczego ja mieszam do tego Sławomira Mentzena? Otóż przypadkowo trafiłem na nagranie, gdzie pan Mentzen tłumaczy byłej posłance Senyszyn, że w roku 1945 nie było żadnego wyzwolenia, ale sowiecka okupacja. Nie zrozumiałem w ogóle po co do studia zaprasza się takie wykopalisko, jak posłanka Senyszyn i dlaczego Mentzen tłumaczy tej osobie kwestie, które nie służą dziś niczemu poza integracją środowiskową blokersów pod trzepakiem? No właśnie. Nie jesteśmy w stanie odejść nawet na krok od formatów, które prowadzą wyłącznie na manowce. No, ale mają swoją wagę i są zrozumiałe dla publiczności. No i dotyczą kwestii szeroko dyskutowanych wcześniej. Tłumaczenie Senyszynowej czym była okupacja sowiecka, służy temu jedynie, by Sławomir Mentzen miał swoje pięć minut w studio, na tle kogoś, kto jest rozpoznawalny i kontrowersyjny. Żadna dyskusja z Senyszynową nie ma sensu, no chyba, że ktoś chce się uwiarygodnić na jej tle. No, ale temat jest ważny i ważki i trzeba go ludziom raz jeszcze naświetlić, bo ktoś może jeszcze nie rozumie.

To potrwa niedługo, albowiem za rok, może dwa Sławomir Mentzen będzie odbierał różne nagrody za głoszenie publicznie prawd tak samo istotnych i tak samo ważnych dla każdego z nas, jak te, za które nagradzają dziś Terlikowskiego. Tyle, że z odwrotnym wektorem. On też dostanie pochwałę za kulturalne i wyważone oceny, którymi posługuje się przy omawianiu spraw istotnych i kontrowersyjnych.

Potem zaś można będzie napuścić jednego na drugiego i im kibicować.

Takich zestawów-par, system może wyprodukować mnóstwo i one, na różnych poziomach intelektualnej komplikacji i temperatury emocji, zajmą czas i umysły wielu ludzi. Każdy może się do tej gry włączyć, ja jednak będę zawsze traktował tych ludzi instrumentalnie. To znaczy, będę o nich pisał wtedy, kiedy zabraknie mi, z racji nadmiaru obowiązków, czasu na wymyślenie lepszego tematu notki.

Miłej niedzieli.

  26 komentarzy do “Dlaczego Terlikowski rozmawia z osobami nieheteronormatywnymi a Mentzen z posłanką Senyszyn?”

  1. Tak przy niedzieli. Czy mogę ogłosić konkurs? Nagrodą będzie dowolnie wybrana książka, będąca na stanie,  wydawnictwa „Klinika Języka” ☺

  2. Św. Ludwik był naprawdę mądry, trzymał się z daleka od akademickich teologów. Co do Terlikowskiego ma pan absolutną rację, podobnie jak z tym drugim przebierańcem.

  3. Jaka krzywa najlepiej opisuje przebieg epidemii koronawirusa.

    Inaczej – po jakiej krzywej porusza się epidemia Covid – 19 ?

    Wskazówka

    Na pytanie, po jakiej krzywej porusza się kula wystrzelona z armaty,

    poprawną odpowiedzią nie byłoby parabola tylko krzywa balistyczna☺

  4. Za napisanie wzoru może być i św. Ludwik – ja funduję ☺

  5. A za kogo się „przebiera” „ten drugi”? Czy może jest to taka rytualna wrzutka, automatyczny komentarz-pochlebstwo dla Autora bloga?

  6. ja jestem pamiętliwa i nie wręczyłabym , ani sfinansowała żadnej nagrody dla pana  T, ponieważ jestem na niego obrażona, ten pan powiedział że ja jestem tylko „dziczką’ odrosłą od właściwego drzewa itd, itd

  7. krzywa epidemiczna (?)

  8. polecam Św Wenantego – do Niego modlitwa o zdrowie i kasę,  podobno ma wysoki współczynnik skuteczności, podobno  bardzo szybko zostaje wysłuchana, ja zaczynam do stycznia 2021 – bo też ciężko finansowo, z tego powodu nawet mnie nie martwi świąteczna izolacja od krewnych

    pisze o Św. Wenantym bo Trelikowski przypomniał tę postać kilka lat temu na targach na Zamku królewskim

  9. I co Wenanty spłacił kredyt Terlikowskiego?

  10. tego nie wiem, ale książka p. T, o św Wenantym sprzedawała się na targach jak świeże bułeczki, była kolejka i autografy… to może i te długi autora książki zostały …  powiedzmy … zminimalizowane,

    ja zaczynam od stycznia bo łatwiej zapamiętać datę rozpoczęcia tego … „projektu”

  11. Sprytne ale nie – krzywa lotu kuli ma swoją własną nazwę ☺

  12. Nie pochlebstwo, a szczera pochwała. Pochlebca spodziewa się jakiś korzyści, a ja niby jaką miałabym odnieść?

  13. Krzywa po której porusza się cow-id nie istnieje. Istnieje za to inna krzywa- krzywa obrazująca ile osób bierze telewizorek jako prawdę objawioną…

  14. każde zjawisko obserwowane przez jakiś czas można zilustrować graficznie , także tendencję zachorowalności na wirusa, czyli ile zachorowań odnotowuje się w skali dnia/tygodnia/ miesiąca – zależy jaki okres czasu przyjmiemy do wykreślania/zilustrowania analizowanego  np chorobowego zjawiska .  czasami ilustracja ma kształt prostej a czasami tzw krzywej

    z tym że „krzywa po której porusza się cow-id”  jest sformułowaniem raczej potocznym

  15. Świat cywilizacji zachodu żyje od czasów ciemnoty oświeceniowej w iluzji wszechwładzy nauki. Trzeba tutaj zrobić od razu zastrzeżenie, że w skutek CELOWEGO i NIUPRAWNIONEGO rozszerzania samego pojęcia „nauki” na kolejne egzotyczne dyscypliny, doszło do katastrofalnej inflacji tego słowa.
    Działania te podejmowano i podejmuje się, aby pod pozorem „naukowości” przemycać rozmaite przekonania służące np. doraźnym celom politycznym. Stanowią one również starannie przemyślaną strategią służącą UWSTECZNIANIU języka jak takiego. O ile bowiem cała historia cywilizacji nierozerwalnie związana jest z rozwojem języka czyli z mozolnym rozbudowywaniem tak słownika jak i reguł nim rządzących w celu sprawnego i wydajnego obsługiwania kultury a dalej cywilizacji, o tyle słownika tego zubażanie oraz nieuprawnione upraszczanie reguł nim rządzących język ten uwstecznia, a wraz z nim uwstecznia się i kultura, i cywilizacja. Właśnie dlatego język mediów celowo korzysta nie więc niż z kilku procent zasobów języka polskiego, by dramatycznie obniżyć, często i tak już skromne, zdolności do precyzyjnego komunikowania się swoich odbiorców.

    Zależności te znajdują proste odzwierciedlenie we rzeczywistości która nas otacza – do obsługi zaawansowanych i rozbudowanych programów potrzebne są pojemne pamięciowo, wydajne i szybkie komputery.

    Dlatego podstawą byłoby zacząć od oczyszczenia języka codziennego z marksistowskiego śmiecia typu: dyskurs, konstrukt, innowacyjności, kreatywności oraz bezkrytycznego nadużywania „odnaukowych” terminów w stylu: narracji, konstrukcji czy mechanizmów. Wprowadzanie neologizmów czy nadużywanie sformułowań z zakresu tradycyjnie pojmowanych nauk ścisłych, jest niczym innym jak „inżynierią semantyczną” , służące pozornemu zwiększaniu wagi argumentów i tworzeniu aury naukowości czy też uczoności, co z kolei najczęściej bywa zasłoną dymną czy też massą tabulettae dla przemycanych do świadomości społeczeństw racji ideologicznych. Nie inaczej jest z natrętnym posługiwaniem się w dyskusji danymi procentowymi czy statystykami, które to metody w wymiarze społecznym uwiarygadnia się na meczach, aby następnie z tak wyłudzonym zaufaniem pognać do ideologów LGBT i kłuć w oczy „niepodważalnymi” badaniami statystycznymi.

  16. Istotnie istnieje podobieństwo krzywej insulinowej (nie glukozowej czyli cukrowej) do covidowej ale nie widziałem aby próbowano do niej fitować dane z epidemii, zwłaszcza że nie wiadomo jaka formuła ją opisuje.
    Jako ciekawostkę można by krzywą kowidową  nazwać lustrzaną akcyjną;
    akcje wolno rosną szybko spadają z wirusem jest odwrotnie szybko narasta wolno spada
    Ale to nie to ☺

  17. aleś mnie przeraził tą zachorowalnością w Columbii Brytyjskiej, w 1992 roku bawiłam tam w Hot Radium Springs, i Kimberley – bardzo piękna okolica – nie przypuszczałam, że takie strony BC też mogą być.

  18. To studium epidemiologiczne, do którego wkład wniosło 11 naukowców wyróżnia wśród ofiar ludzi związanych z handlem i ich klientów oraz tych, którzy pracowali na ulicach centrum Vancouver. Zapewne niewiele osób łapało trypra w sklepach, ale jednak w latach 1996-1999 wskaźnik zachorowań wzrósł z 0,5 do 3,4% na 100 tys. osób. Ten wskaźnik na 100 tys. pokazuje, że lekarze nie wiedzą co to procent, podobnie jak większość populacji, która im nie ufa. Pracowałem dla szpitali i mam podziękowania od lekarzy, którzy zapewne są dziś profesorami na podstawie moich analiz statystycznych, więc wiem. To normalni ludzie (z wyjątkiem lekarzy celebrytów). Podobnie jak Henry nie są w stanie zrozumieć korelacji, że nie wspomnę o złożonych modelach dynamicznych opisywanych układami równań różniczkowych przy dziesiątkach założeń.

    „Heteronormatywni” uważają, że syfilis nie istnieje, a jeśli już to u innych. Biedny Toulouse-Lautrec pewnie sądził, że szpetne prostytutki nie zarażają, więc umarł na choroby współistniejące. Choć „Rosa La Rouge” pozowała mu do wielu dzieł, to jednak historycy sztuki nie potrafią wskazać jej wizerunku. W mojej ilustracji sam wybrałem taką damę. A teraz dodaję ilustrację „Rosa La Rouge”, do której pozowała inna mniej szpetna modelka.

  19. takie to brzydkie , odstręczające jak książki Zoli

  20. Podsumowanie konkursu.

    Jak trudno dać właściwe rzeczy słowo, nawet takim sławnym statystykom jak @georgius czy @google ☺

  21. Curvatura maior

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.