Sty 282019
 

Nie ma innej rzeczywistości poza polityczną i finansową. Pozostałe aspekty, jeśli już w ogóle się wyłaniają na światło dzienne, to jako efekt rywalizacji sił politycznych i finansowych o władzę nad światem. Taka jest istota postępu. Jeśli nie można siłą lub sprytem zakwestionować dominującej hierarchii, to należy podkopać jej fundament innymi narzędziami niż te, użyte do jej budowy. Ponieważ ilość tych narzędzi jest coraz większa i coraz bardziej zaawansowane metody i technologie używane są do tego, by osiągnąć globalną dominację, my – ludzie początku XXI wieku – nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie nawet jak wyglądały istotne mechanizmy kształtujące historię naszego regionu w początkach państwowości polskiej. Oglądamy to wszystko poprzez pryzmat politycznych intryg i opisów pochodzących z lat od interesujących nas wypadków odległych. Oglądamy to w bardzo wąskim spektrum wymuszonym na nas przez wrogów, którzy nie chcą byśmy widzieli szerzej, albowiem to mogłoby nas zainspirować do stworzenia nowych narzędzi, skutecznych w walce politycznej i ekonomicznej. Stąd biorą się wszystkie koncepcje akademickie opisującej historię Polski i regionu jako wypadkową lokalnych konfliktów o wpływy – z przemożnej chęci zawężenia spektrum. Są one nie do zakwestionowania, albowiem nie ma źródeł do tej historii, a jak nie ma źródeł to wiadomo – nie ma historii. O jakim szczęśliwym człowiekiem musiał być John Dee, który nie mając źródeł do historii Brytanii, wymyślił ją i oparł na micie arturiańskim, dając koronie do ręki narzędzie podboju, które nie stępiło się przez 500 lat. W Polsce nie ma nawet mowy o tym, by ktoś nam dał do ręki skuteczne narzędzie obrony. Przeważnie wręczają nam brzytwę, żebyśmy się nią pocięli, albo spróbowali zaatakować uzbrojonych w maczety napastników. Do takich celów wyłącznie służy historia unikająca poszukiwania źródeł, a opierająca się jedynie na tym szczupłym zasobie, który jej został udostępniony. Przez kogo? To już osobne pytanie.

Pisząc książkę o św. Stanisławie ze Szczepanowa natknąłem się na wiele problemów, które koledzy próbowali rozgryzać na swoich blogach. Jeden szczególnie mnie dręczy i o nim właśnie chciałem dziś wspomnieć. Chodzi o to do czego służyły Czechy i do czego służył Śląsk – raz przyznawany Polakom, a raz Czechom. To ważne pytanie, szczególnie jeśli uzmysłowimy sobie to, co napisałem na początku – nie ma innej rzeczywistości poza polityczną i finansową. Jeśli tak, to wszystko co rozgrywa się na świecie jest wypadkową i odpryskiem działań, metod i dążeń rozgrywających się w ośrodkach władzy. Tych zaś jest zawsze tylko kilka. To jest aksjomat. Jeśli tak, pozostaje ustalić jakie były ośrodki władzy istotnej w IX, X, XI wieku i w oparciu o te punkty opisać rzeczywistość polityczną tamtej doby. Napiszę najpierw które punkty nie były ośrodkami władzy, nie była nim z pewnością Praga, ani Gniezno, ani Kraków. Nie była nim też Buda ani Kijów. Ośrodki władzy to – Rzym, dwór cesarski w Niemczech, Konstantynopol oraz Bagdad, a także powoli rosnąca w siłę Wenecja. Tak więc wszystko co rozgrywało się w najdalszych zakątkach świata chrześcijańskiego obsługiwanego finansowo przez Żydów używających arabskiego pieniądza ze srebra jest funkcją wypadków, decyzji i zaniechań pochodzących z tych ośrodków. Nie ma bowiem innej rzeczywistości niż polityczna i finansowa. Nie wchodząc w głębokie analizy, na które nie mamy, przepraszam za wyrażenie, kwitów, odpowiedzmy teraz na pytanie do czego służył Śląsk i Czechy? Było to gospodarcze zaplecze rzymskiej arystokracji walczącej z cesarzem o obsadę tronu papieskiego. Nie jestem w stanie wyjaśnić do jakich targów dokładnie dochodziło i jak sprawy wyglądały w praktyce, ale wydaje mi się, że nie mogło być inaczej. I tak Śląsk przy Czechach oznaczał triumf jeden opcji w Rzymie, a oddanie Śląska Polakom oznaczało, że opcja ta jest dyscyplinowana i przechodzi do defensywy. Śląsk bowiem to kruszec, leżący na powierzchni ziemi, Śląsk to węgiel walający się po lasach, Śląsk to łatwo dostępne skarby, bez których niemożliwe jest prowadzenie polityki globalnej. Śląsk to wreszcie surowce wymienialne na srebro czyli arabskie dirhemy.

I teraz zobaczcie. Pisząc tę swoją małą książeczkę o św. Stanisławie, dostałem informacje, że istnieje książka, która opisuje interesujące nas tu problemy. Nie tak, jak czynię to ja, czyli wysuwając hipotezy nie mające pokrycia w niczym prócz przypuszczeń. Książka ta jest pracą naukową, solidnie udokumentowaną, nad którą autor spędził, jak sądzę całe lata. Tytuł jej brzmi „Srebro i władza. Trybut i handel dalekosiężny a kształtowanie się państwa piastowskiego i państw sąsiednich w latach 800-1100”. Autorem książki jest Dariusz Adamczyk, Polak pracujący na stałe w Hannowerze.

Nie mogłem uwierzyć kiedy zobaczyłem tę książkę i od razu zamówiłem ile się dało egzemplarzy do naszej księgarni. A dało się niestety tylko trochę ponad 60. Ja teraz nie zrobię nic ponadto, że udostępnię Wam spis treści z tej książki i tekst z 4 strony okładki. Myślę, że to wystarczy.

Oto fragmenty z 4 strony okładki

Czy bez arabskiego srebra nie byłoby państwa polskiego?

Przez około 300 lat miliony arabskich, a następnie niemieckich i anglosaskich monet docierały do Europy Wschodniej i Północnej, wpływając istotnie zarówno na ekonomiczny, jak i na społeczno-polityczny rozwój tych obszarów. Srebro stało się wtedy strategicznym instrumentem władzy, który Piastowie oraz inne kształtujące się dynastie chciały poddać swojej kontroli czy nawet zmonopolizować. Gromadzenie i dystrybucja kruszców pozwalały opłacić drużyny wojowników i pozyskać politycznych klientów, służyły więc konsolidacji i stabilizacji panowania. W związku z tym pojawia się wiele pytań: jak potrzeba zdobycia dóbr i niewolników, których można było wymienić na srebro, stymulowała ekspansję wczesnych państw? W jakim zakresie nowe dynastie ściągały trybuty już w formie kruszcu? I w końcu, jak reagowały one na przesunięcia zasięgu importu monet oraz jego załamania? Autor bada temat w szerokiej perspektywie chronologicznej i geograficznej na podstawie skarbów, źródeł pisanych oraz archeologicznych wykopalisk. Analiza materiału sugeruje, że geneza państw w Europie Środkowej i Wschodniej daje się wyjaśnić tylko przy uwzględnieniu (trans)kontynentalnych powiązań i kontaktów. Monografia naukowa powstała w Niemieckim Instytucie Historycznym w Warszawie i stała się podstawą habilitacji autora na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Gottfrieda Wilhelma Leibniza w Hanowerze. Jej pierwsze wydanie ukazało się w języku niemieckim w 2014 r. w Wiesbaden nakładem wydawnictwa Otto Harrassowitz.

Teraz spis treści

Podziękowania 9

Rozdział 1 11
Zarys problemu 11

Rozdział 2 17
Stan badań, źródła i metoda 17
        2.1. Rynek, władza czy magia? Kontrowersje monetarne 17
        2.2. Co należy zbadać i w jaki sposób? 22

Rozdział 3 27
Arabski system handlu dalekosiężnego i jego peryferie 27
        3.1. Ogólne konteksty 27
        3.2. Chronologia interakcji z Północą 32
                3.2.1. Faza I (od 786/787 do 839/840) 32
                3.2.2. Faza II (od 840/841 do 896/897) 40
                3.2.3. Faza III (od 900 do 989/990) 46
                3.2.4. Faza IV (od 990 do ok. 1020) 53
        3.3. Geografia mennictwa 56
                3.3.1. Faza I (od 786/787 do 839/840) 56
                3.3.2. Faza II (od 840/841 do 896/897) 60
                3.3.3. Faza III (od 900 do 989/990) 61
                3.3.4. Faza IV (od 990 do ok. 1020) 65
        3.4. Kwantyfikacja strumieni srebra 66
                3.4.1. Faza I (od 786/787 do 839/840) 66
                3.4.2. Faza II (od 840/841 do 896/897) 66
                3.4.3. Faza III (od 900 do 989/990) 67
                3.4.4. Faza IV (od 990 do ok. 1020) 69

Rozdział 4 71
Geografia arabskich strumieni srebra i ich funkcje: Faza I (od 786/787 do 839/840) – Pax Chasarica, „Rhos” i wieloetniczne społeczności na południowym wybrzeżu Morza Bałtyckiego 71
        4.1. Strefa wpływów kaganatu chazarskiego 71
        4.2. Strefa wpływów Rusów 84
        4.3. Emporia handlowe na południowym wybrzeżu Morza Bałtyckiego 90
        4.4. Gotlandia i Szwecja lądowa między kalifatem a imperium karolińskim 98

Rozdział 5 105
Geografia arabskich strumieni srebra i ich funkcje: Faza II (od 840/841 do 896/897) – wodzowie, „królowie morscy” i ekspansja wikingów albo przesunięcie na Północ 105
        5.1. Strefa wpływów kaganatu chazarskiego 105
        5.2. Strefa wpływów Rusi 112
        5.3. Świat wokół Morza Bałtyckiego i Morza Północnego 116
        5.4. Wschodnia Polska 140
Dygresja: Dlaczego w IX w. arabskie srebro nie docierało do Wielkopolski? 141

Rozdział 6 144
Geografia arabskich strumieni srebra i ich funkcje: Faza III (od 900 do 989/990) – rynki, magia i nowe ośrodki władzy 144
        6.1. Makroanaliza znalezisk na wschodnioeuropejskich peryferiach 144
                6.1.1. Bułgarzy kamscy i daleka Północ 147
                6.1.2. Ruś nadbałtycka 151
                6.1.3. Ruś Kijowska i kaganat 156
                6.1.4. Bałtowie i Finowie nadbałtyccy 165
                6.1.5. Gotlandia i Szwecja lądowa 166
                6.1.6. Południowo-zachodnie wybrzeże Bałtyku, tereny Słowian połabskich i Wyspy Brytyjskie 173
                6.1.7. Drogi lądowe na osi Wschód–Zachód 180
        6.2. Nowe sieci handlu arabskiego a kariera Piastów 190
                6.2.1. Rola Wolina  190
                6.2.2. Przekierowanie strumieni srebra do Wielkopolski i kształtowanie się władzy Piastów 195

Rozdział 7 226
Geografia arabskich i zachodnich strumieni srebra i ich funkcje: Faza IV (od 990 do ok. 1020) – kryzys czy stabilizacja? Załamanie arabskiego eksportu dirhemów i reorientacja na zachodnią Europę 226
        7.1. Zanik arabskiego strumienia srebra i jego konsekwencje dla peryferii 226
                7.1.1. Ruś  231
                7.1.2. Skandynawia i południowe wybrzeże Bałtyku 236
        7.2. Kryzys dopływu arabskiego srebra a Piastowie 244
        7.3. Makroanaliza reorientacji strumieni monet do zachodniej Europy 257

Rozdział 8 270
Geografia zachodnich strumieni srebra i ich funkcje: Faza V (od ok. 1020 do ok. 1060) – państwo Piastów w późnej epoce i ekumenie wikingów 270
        8.1. Niemiecko-angielski system handlu dalekosiężnego i jego peryferie 270
                8.1.1. Ogólne konteksty 270
                8.1.2. Chronologia strumieni srebra i geografia mennictwa 274
                8.1.3. Kwantyfikacja strumieni srebra 284
        8.2. Makroanaliza zachodnich znalezisk monetarnych na wschodnioeuropejskich peryferiach 285
        8.3. Państwo Piastów między polityczno-fiskalnym przeciążeniem, załamaniem a odnową 291

Rozdział 9 300
Ostatnie strumienie srebra, mennictwo rodzime i przebudowa państwa piastowskiego ok. 1060–ok. 1100 300
        9.1. Geografia późnych strumieni srebra i ich funkcje 300
        9.2. Piastowie między denarem krzyżowym a rodzimą monetą 306
        9.3. Załamanie napływu saskiego srebra – czynniki wewnętrzne czy zewnętrzne? 325
        9.4. Łup czy rynek i dziesięcina? – Państwo Piastów na tle systemów trybutalnych w północno-wschodniej i środkowo-wschodniej Europie na początku XII w. Spojrzenie panoramiczne 327

Podsumowanie 334
Aneksy 341
Skróty zastosowane w przypisach, aneksach i w bibliografii 369
Bibliografia 370
Indeks osób 413
Spis map 424
Summary 425

 

 

 

 

Nieźle, prawda? Lecę dziś do Warszawy nagrywać pogadankę z Józefem. Na razie…. Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/srebro-i-wladza-trybuty-i-handel-dalekosiezny-a-ksztaltowanie-sie-panstwa-piastowskiego-i-panstw-sasiednich-w-latach-800-1100/

  17 komentarzy do “Do czego służył Śląsk w IX, X i XI wieku?”

  1. Ależ ciekawa praca. I pytania – na ile Niemcy, kształtujący naszą historię, pozwolą na odkrycie kart. Drugie pytanie, to czy uzyskamy, i w jakim zakresie, dane do naszej państwowości przed Mieszkiem I. Mamy bowiem Chazarów, Rusów, Gotów, Finów, Bałtów – ale o Piastach/Lechach (Lechitach) przed 900 rokiem cisza. No jest o wschodniej Polsce i o Wielkopolsce, których wtedy jeszcze nie było.

  2. Załamanie w dopływie denarów z Saksonii..(D.Adamczyk)

    https://wnus.edu.pl/pzp/file/article/view/4543.pdf

    Jest jeszcze jeden „niemiec”, który pisze książki , ale niestety jak do tej pory

    przeważnie o bitwach, to  Robert F. Barkowski z Berlina….

    http://robert-barkowski.com/.

    Bywa na targach książki…

  3. Na wykładach zarządzania, jeden z profesorów (taki bardziej zgrywuśny), kiedy omawiał założenia zarządcze wyczytane w literaturze zachodniej i kiedy teoria zachodnich myślicieli bardzo różniła się od realiów polskich, oczywiscie na naszą niekorzyść, to profesor mawiał: w socjalizmie Państwo nie będziecie się nudzić…, będziecie się z socjalizmem zmagać”.

    No i ta profesorska profetyka , że nie będzie nudno ….  obowiązuje do dzisiaj szczególnie na blogu Coryllusa i SN.

  4. I kolejne pytanie do dzisiejszego posta – jak powstają ośrodki władzy. Położenie? Zasoby naturalne? Liczebność populacji? Wychodzi na to, że nie. Jest to albo „wyższość kulturowa”, albo więź idei lub religii. Taka układanka pasuje do narodu wybranego.

  5. O tym kim był komes Magnus toczy się już dyskusja na SN,ale warto również przyjrzeć się palatynowi Krzywoustego-Piotrowi Włostowicowi,wiadomo jednemu z najbogatszych ludzi w historii chodzącemu po śląskiej ziemi,ponieważ jego pochodzenia jest niejasne,przyjmuje się że przybył z Danii…

  6. Właśnie zauważyłem, że tu spada liczba komentarzy i ruch. Chyba trzeba wyrzucić z „ulubionych” w przeglądarce BAśn…. a zainstalować SN.

  7. Tradycja i charyzmaty, a potem – jak w przypadku Wenecji – pieniądze i dogodne położenie geograficzne. Wenecja w X wieku to naturalny port i fort

  8. Naprawdę przyjmuje tę wiedzę. Ale spokoju mi nie daje, dlaczego nie w przypadku Polski? Co tu dzieje się nie tak? Położenie jest (bywają znacznie mniej perspektywiczne), zasoby są, liczebność populacji też jest (z szansą na zwiększenie), a ciągle, z małymi przerwami, w czarnej d…. Charyzmaty? Tzn. ich brak?

  9. No przecież musieliby zrezygnować ze swoich allochtonicznych koncepcji, że Słowianie, szczególnie Lechici, pojawili się „znikąd” gdzieś ok. 6-go stulecia n.e., zajęli „pustkę osadniczą” po Germanach, co to udali się na „wędrówkę ludów”, no i nie zdążyli się na tyle rozmnożyć i umocnić, aby było o czym pisać. Ponadto jeszcze by ktoś ich mógł obsobaczyć, że wspierają koncepcję Wielkiej Lechii, a to przecież niewybaczalne.

  10. Srebro i władza czyli Skarb, Artur i Harold (wyjaśnienie za kilkanaście  minut)

  11. 40 stron bibliografii. Nieźle, nieźle.

  12. W związku z książką o srebrze i władzy zacząłem od srebra i pierwsza rzecz, na kiórą u siebie natrafiłem, to amerykański artykuł z roku 1870 o największym srebrnym skarbie znalezionym na północ od Alp, w niemieckim Hildesheim, gdzie pruscy żołnierze wykopali w roku 1868 na głębokości dwóch metrów ponad 70 przedmiotów zastawy stołowej z litego srebra. Do dziś nie wiadomo czy to rzymski wódz Warus zakopał swą zastawę, gdy spacerkiem szedł na Berlin, czy też Germanie zakopali łup po zasadzce w lesie Teutoburskim. A wszystko to działo się wiele wieków przed niejakim Magnusem, comesem wrocławskim i mazowieckim.

    Ostatnia ilustracja to Waltham Abbey, miejsce ostatniego spoczynku Haralda/Harolda II, którego syn Magnus podobno był tym wspomnianym przez Kadłubka comesem, o czym Kadłubek oczywiście nie pisze, a angielska wiki podaje zupełnie inny życiorys Magnusa, syna Harolda. Znacznie bardziej przekonuje mnie książka rektora Uniwersytetu Lwowskiego, Tadeusza Wojciechowskiego (1838–1919), który starannie studiował Kadłubka i wiek XI, a wysunął hipotezę, że Magnus był bratem Św. Stanisława.

    Dlatego dołożyłem ilustrację z królem Arturem, który wydaje się być tak samo prawdziwy jak Haroldson we Wrocławiu.

  13. Obawiam się, że Tadeusz Wojciechowski (1838–1919) może być niemile widziany na tutejszym forum po „skandalu” jaki wywołał swoimi „Szkicami historycznymi XI wieku”, a konkretnie opinią na temat biskupa Stanisława, ogłoszonego później świętym, patronem Polski.

  14. A tymczasem w Oxfordzie kombinują nad przyczyną powstania państwa polskiego i o ile coś z tego rozumiem to Mieszko biegał dla Arabów, ale Niemcy i Anglosasi przejęli interes i nasz Mieszko musiał się przerzucić na angielską klientele i monetę. A w ogóle teorie o feudalnych początkach państw europejskich są już passe, cały zysk był z niewolnictwa i tak akumulował się kapitał pierwotny. Piszą też, że monety mieszkowe nic nie warte były, tylko dirhamy a póżniej ichniejsze.

    „Finally we will extend our analysis to the 11th century, when silver was still hoarded, although dirhams were replaced by German and Anglo-Saxon coins. We will investigate whether this shift in the money supply indicates a substitution of the Islamic demand for slaves by a demand generated in Western Europe.”

    http://krc.orient.ox.ac.uk/dirhamsforslaves/index.php/en/

  15. A to ciekawe…

    … ze sie sk****syny teraz dopiero rozpisali  !!!

    We Francji… przy okazji grilowania ZK  – tez juz w telewizorze gadaja, ze cala historia Francji jest  zaklamana… cala od rewolucji francuskiej  !!!

    Slyszalam na wlasne uszy w ubieglym tygodniu… zapomnialam jak ten aLtoryter-gadajaca glowa od wszystkiego sie nazywa, ale zawsze stylizuje sie na wystepy w gustownym, czerwonym szaliczku.

  16. Św. Stanisław to odrębna historia a wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie znanego od czasów rzymskich imienia, to zupełnie inna sprawa zwłaszcza, że latynizacja imion różniła się niekiedy istotnie od oryginałów. Na przykład Magnus Haraldsson, władca wyspy Man z 10. wieku, był oryginalnie znany jako Maccus albo Mac Arailt. Uważa się, że skandynawscy władcy (siedmiu numerowanych w Norwegii, jeden w Danii, pięciu w Szwecji) wzięli to imię od Karola Wielkiego (Carolus Magnus). Bliżej Polski był Magnus książę Saksonii (1045-1106) z domu Bilung, o którym można sporo przeczytać w wielu językach na wiki, ale nie po polsku.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.