Maj 162021
 

Zarzekałem się wczoraj, że nie napiszę nic o nowym ładzie, ale jednak trochę napiszę. Nie od razu jednak. Oto rozmawiałem przez telefon z innym moim kolegą i on stwierdził, że praktyczny sens konstytucji narzucanych państwom rządzonym przez stare, królewskie prawa, a także prawa zwyczajowe, jest taki, by owe kraje sformatować, a obywateli uczynić bezradnymi wobec przemocy rządu. Z tego też wynika fakt, że Anglicy nie mają konstytucji i nigdy jej nie potrzebowali, albowiem ich rząd sformatował naród w epoce przedkonstytucyjnej, czyli wtedy kiedy przemoc państwa realizowana była środkami kosztownymi – głównie wojną. Pomysł, by czynić to samo w odległych krajach pojawił się oczywiście i my dobrze pamiętamy raport O’Connora, ale okazał się zbyt kosztowny. Wymyślono więc lepszy – eksport ustaw zasadniczych, które formatują społeczeństwo, poddawane następnie obróbce ekonomicznej i gospodarczej przez agentów korony. U nas się to nie utrzymało, albowiem było wprowadzone z inną intencją, a pośrednikami w eksploatacji kraju mieli być Prusacy głównie, a nie lokalna elita.

Ja zaś po wysłuchaniu tych rewelacji pomyślałem, że skoro tak, to pojedyncze osoby i lokalne społeczności w takiej Anglii, narażone cały czas na rządową przemoc, świadome obecności donosicieli i nieustającej inwigilacji, musiały wytworzyć jakiś mechanizm obronny. Były nim tak zwane maniery, co dotyczyło początkowo jedynie zasobnych elit, które mogły – przez nieodpowiednie słowo – stracić najwięcej, a potem całego narodu. Ludzie mówili tak, by nic nie powiedzieć, komunikaty stały się standardowe, a całe bogate życie towarzyskie przeniosło się w sferę niedomówień. Nie wiem kto wpadł na pomysł, by to naśladować, ale przypuszczam, że zostało to wyeksportowane, podobnie jak konstytucja. No, ale nie przyjęło się wszędzie i nie ma u nas charakteru zalatującego obłąkaniem.

Wniosek stąd prosty – bajania o konstytucji uchroniły nas w pewien sposób przed lękami związanymi z ciągłą inwigilacją, brakiem firanek w oknach i pastorem notującym w kapowniku, kto przychodzi na państwową mszę. Wiara, że wszystko zmieni jedna ustawa była powszechna i nawet dziś gdzieniegdzie występuje. To paradoks, ale przez te nieudane projekty  masonów z Wysp, zachowaliśmy jeszcze trochę normalnych odruchów. Polecono mi niedawno, bym obejrzał sobie na YT człowieka, który przedstawia się jako Zmywak. Opowiada on o swoich przygodach w różnych brytyjskich firmach. Wszystko tam wygląda dokładnie tak, że bez dobrych manier, człowiek by oszalał. To znaczy narzucony kod komunikacyjny, który prowadzi do obłędu, ale wypełnia czas i wyłącza myślenie, chroni tych ludzi przez jeszcze bardziej obłąkanymi zasadami funkcjonowania organizacji, w której pracują. A nad tym wszystkim jest królowa. Udział zaś w tym przedsięwzięciu daje im zbiorowe poczucie wyższości. Oczywiście maniery nie obowiązują na zewnątrz, o czym opowiada książka Wielki Żywopłot Indyjski.

Pan Zmywak ostatnio zdał widzom relacje ze zorganizowanego i powszechnego na Wyspach donosicielstwa. Ktoś powie, że to nic nowego, bo u nas też jest ono powszechne. No, ale tam się donosi na kolegę z pracy, że załatwiał po godzinach jakieś firmowe sprawy, a miejsca na to nie ma w kodeksie firmy. I to już jest powód do napisania raportu. Owe raporty – pracowicie pisane przez najlepszych kumpli z roboty – pokazywane są potem takiemu, co nie rozumiał gdzie jest, przy dyscyplinarnym zwolnieniu. Przewaga mieszkańców Wysp nad nami polega na tym, że u nich łatwiej znaleźć pracę. U nas, ktoś zwolniony dyscyplinarnie, jest po prostu napiętnowany i mowy nie ma by go gdzieś przyjęli, bo cały system firm prywatnych próbuje naśladować wzorce brytyjskie i łączyć je z komunistycznymi. Państwowe zaś struktury przejęte są przez rodziny, które dziedziczą je po prostu, jak dawniej dziedziczyło się dobra ziemskie i tytuły.

Wszyscy ci ludzie od wczoraj, czyli od ogłoszenia nowego ładu, będą się jeszcze bardziej integrować wokół coraz bardziej obłąkańczych zasad współpracy wewnętrznej, a wszystko po to, by uniknąć wyrzucenia ze struktur. I nie cofną się przed niczym, a donosicielstwo będzie wśród nich najmniejszym grzechem.

Wszystko dlatego, że ci, którzy pozostają poza strukturą, to znaczy tacy jak ja, i  jakoś sobie radzą, zostali – po raz kolejny – obarczeni kosztami utrzymania systemu. Powinienem się właściwie przyzwyczaić, ale jakoś nie mogę. Nie chcę oczywiście panikować i poczekam, jak to będzie wyglądało w praktyce, to znaczy co mi da te 30 tysięcy kwoty wolnej od podatku i przesunięcie drugiego progu z 80 tysięcy na 120. I jak będzie przy tym wyglądał nowy podatek zwany składką zdrowotną, którego nie odczują przecież ludzie zatrudnieni na etatach. Oni będą wiedzieli tyle, że etatu trzeba będzie teraz bronić jeszcze mocniej niż wcześniej, bo rozpoczęcie jakiejkolwiek działalności gospodarczej od zera w tych warunkach jest po prostu niemożliwe. I nie będzie takiego raportu, którego by w obronie swojego stanowiska nie napisali.

Nie powiem, zdziwiłem się kiedy przeczytałem, że premier uważa iż klasa średnia w Polsce zarabia od 6 do 10 tysięcy brutto. Nie wiem, jak to interpretować, chyba jako próbę narzucenia dobrych manier. Jeśli bowiem ktoś spróbuje zarobić więcej niż określona tymi widełkami klasa średnia może być różnie. Nikt nie zapytał premiera, jak owe zarobki klasy średniej mają się do cen nieruchomości. Jako znany krezus, który dorobił się na handlu książkami o wołach, pluskwach i górnictwie, chciałbym może kupić sobie jakąś nieruchomość, by tam przenieść działalność gospodarczą z wynajmowanego lokalu. No, ale one w małym w sumie mieście jakim jest Grodzisk Mazowiecki kosztują już milion złotych od sztuki. To trochę nie koresponduje z projekcjami premiera i wyklucza mnie automatycznie z grona krezusów, a nawet z klasy średniej. Okazało się też, że nowy ład to dodatki na dzieci, na drugie i kolejne dziecko każda rodzina dostanie 12 tysięcy złotych. No nieźle – klasa średnia ma się zmieścić między 6 a 10 tysięcy brutto, a na każde dziecko płacone będzie jednorazowo 12 tysięcy. To cudownie, bo dzietność się zwiększy. Ja jednak, nigdy dość przypominania, chcę powiedzieć wprost zwolennikom łączenia demografii z polityką, tym szczególnie, którzy nie używają pojęcia doktryna polityczna. Że w naszych okolicach ćwiczono z powodzeniem zmniejszanie dzietności i depopulację. Przeprowadza się to zwykle dwoma metodami – a la Hitler i a la Tusk. Czym charakteryzuje się pierwsza metoda, wszyscy rozumieją, druga zaś polega na tym, by całe pokolenia dorastającej młodzieży wyekspediować na Wyspy, aby tam nauczyli się dobrych manier. I to się nie zmieni. Nie zmieni tego bajanie o potencjale narodowym, o nowych szansach dla każdego i gawędy o urokach życia w wielodzietnej rodzinie utrzymywanej przez państwo. Bo demografia łączona z polityką oznacza zawsze i wyłącznie cholerne kłopoty. Jeśli zaś ktoś liczy na to, że dynamicznie zwiększająca się populacja narodu jest argumentem politycznym, ten po prostu oszalał. I koniecznie powinien przeczytać książkę Wielki Żywopłot Indyjski. Szczególnie te jej fragmenty, w których opisano, jak skromna liczebnie Kompania Indyjska, która wyposażyła naprawdę niewielki kontyngent wojska opanowuje ogromny i dobrze zarządzany kraj, który poszczycić się może jedną z największych populacji na świecie.

Nowy ład to na razie projekt i nie wiadomo kiedy wejdzie w życie, zwłaszcza, że nowi koalicjanci Jarosława Kaczyńskiego, czyli lewica już zapowiedzieli, że nie wszystko im się podoba, bo miało być 700+ a nie ma. Za Kwaśniewskiego i Millera nie było nawet 150+ i nikt nie płakał. No, ale teraz sprawy mają się inaczej. Nawet Palikot nauczył się dobrych manier. Może się więc okazać niebawem, że nieruchomości w Grodzisku skoczą do półtorej bański za połowę segmentu, a premier ogłosi, że klasa średnia to ci co zarabiają 2500 brutto sprzedając na targu pietruszkę. Czekajmy aż Zandberg zaprezentuje swoje dobre maniery w serii publicznych wypowiedzi.

  23 komentarze do “Dobre maniery jako ochrona przed totalną przemocą państwa”

  1. Tak żal coś tam ściska. Miałem dojechać firmę z Niemiec, ale nie mam już szans. Moja przewaga konkurencyjna właśnie znikła.

  2. Żydzi nauczą nas dobrych manier.

    Myślą przewodnią wykładów Ericha Fromma jest twierdzenie, wywodzące się od dylematu mieć czy być, że posiadanie czegokolwiek na własność jest męczące i prowadzi ostatecznie do depresji, faszyzmu, poczucia braku sensu w życiu i autodestrukcji.

     

    https://m.youtube.com/watch?v=WvLyeij83Tc

     

    Celem jest społeczeństwo równych szans.

    Grodzisk jest w połowie drogi między stolicą Polski i projektowanym lotniskiem w Baranowie. Wkrótce miasto zaroi się od Azjatów sprowadzonych na budowę przez wyspecjalizowane firmy oraz imigrantów z Izraela i innych krajów.

    Może warto zacząć się uczyć mówić po nepalsku?

  3. Jeżeli szczepionki powodują bezpłodność, to Morawiecki może proponować nawet sto tysięcy za dziecko i na tym nie straci.

  4. Zgodnie z wiki:

    Do klasy średniej należą przede wszystkim osoby o wyższym wykształceniu oraz o wyższych kompetencjach kulturowych niż klasa robotnicza.

    Teraz jak ktoś dorobi się pieniędzy to uważa się za niewiadomo jaką szlachtę. A światopoglądowo, kulturalnie często jest niżej niż klasa robotnicza i chodził w trzech maseczkach i przyłbicy, a później zapalenie płuc. Cały czas mamy, gang cwaniaków, klasę najwyższą, która dorobiła się np. na transformacji, a ich kulturę poznaliśmy na nagraniach z restauracji bez podsłuchów : Sowa i przyjaciele. Eh co pieniądze potrafią zrobić z ludzi.

  5. Dokładnie, ma pan rację.

    Wykształcony mnich, który ma prestiż, charyzmę, autorytet i nie posiada na własność niczego, jest klasą średnią i dobrze, że zmieniono definicję w wiki.

    Papież Jan Paweł II napisał w testamencie: nie posiadam żadnego majątku, który mógłbym rozdysponować. Był to w zasadzie testament duchowy.

     

    Wzrost dzietności można uzyskać poprzez wprowadzenie płatnych studiów, bo wtedy większość młodych kobiet zrezygnuje z dalszej nauki i zajmie się rodziną i domem w wieku najbardziej odpowiednim do zajścia w ciążę.

     

    Uwaga dla purystów językowych: nie używam zwrotów „moim zdaniem, w mojej opinii, uważam, że…” itp., bo z gramatyki języka polskiego wynika, że piszę w pierwszej osobie. „Ja” mówię jako podmiot, a więc wyrażam swoje zdanie w swoim imieniu i je podzielam. To chyba jasne?

  6. Skoro lepsze maniery tak wyśrubują cene nieuchomści to jakim cudem rynek się nimi nasyci .Padnie deweloperka i budowlanka i co ? Wyjedzie do Anglii i stamtąd pociągnie kaskę za wynajem ? Zero kalkulacji .Trudno będzie się tam zainstalować ,polityka migracyjna chyba szybko się nie zmieni prędzej tu nieruchomści stanieją .Pandemia też chyba szybko noe odpuści ,ma jeszcze dużo do nauczenia w kwestii manier .Całe szczęściw ,że jestem omylny ,Gowin i jego eksperci zapowiadają rozwój gospodarczy na jakies 5% .To zawrotne tempo ,eskalacja wojny i kredytu .

  7. CENA to jest kwota, jaką nabywca faktycznie płaci za rzecz, którą kupuję. W Polsce nabywca najczęściej NIE PŁACI za nieruchomość i nie staje się jej właścicielem. PŁACI bank dokonując przelewu bezpośrednio na konto sprzedającego. Kupujący zobowiązuje się natomiast względem banku do spłaty kredytu na podstawie WYCENY nieruchomości, tzn. takiej jej wartości, którą UZNAJE BANK.

    Nie każdą wartość bank uzna.

    WYCENA nie jest CENĄ w rozumieniu działania rynku i transakcji między podmiotami.

    WYCENA jest to wartość ZOBOWIĄZANIA kupującego wobec banku i teoretycznie nie ma nic wspólnego z wartością rzeczy.

     

    Nie wiemy, jakie są ceny nieruchomości w Polsce. Domyślam się, że bardzo niskie, bo politycy kupują tanio, a niektórzy obywatele RP dostają na własność za darmo.

     

    Jeżeli się mylę, to proszę mnie skorygować.

  8. Współczuję. Ja mam malutkie kłopoty

  9. Nie wiem jak, wiem po ile są domu w Grodzisku, łatwo to sprawdzić

  10. Rozmaici traderzy you tuberzy twierdzą ,że cena kredytu po latach spłacania spada do niemal zera bo inflacja go zjada .Ciekawa kalkulacja ale chyba nie dla przeciętnego Kowalskiego na etacie.Jemu inflacja znowu podjada dochody a chcialby se kupić nieruchomość tak taniej troche.

    Troche trudniejsze do spłaxenia niż samo wyspekulowanie.

  11. Plan Morawieckiego „spina się” pod względem rachunkowym, ponieważ jeśli przyjmiemy, że koszt wychowania dziecka wynosi 200.000 zł, a człowiek w ciągu swojego życia przynosi dochód w wysokości średnio 5 mln zł, to dzieci są najlepszą inwestycją. Nowy Ład ma pokrycie finansowe.

    Po drodze jest jednak jeszcze wiele innych problemów i warunków, które musiałyby być zrealizowane.

  12. Ale czy nasza klasa ośmiorniczkowa ma takie finanse i majątki jak elyty amierykanskie?Wiadomo że w porównaniu są klasą frustratów z kończynami zaopatrzonymi w  sznórki za które pociągają korporacyjni patroni oraz grubsze ryby komisaryczne Uni jewropejskiej .Średnia zaś czuje się nieustannie rozkułaczana albo tym zagrożona przez nielogiczne decyzje politruków czyli ośmiornice .Sporo wykształconych o wyższych aspiracjach kulturowych musi szukać siebie właśnie w Klinice Języka by nie owładnęła nimi ośmiorniczka glińska ,trolingowo-masakryczna .

    Nieraz człowiek myśli ,żw nuda jest bronią zainstalowaną w mediach by nas zdepopulować przez zblazowanie .

  13. Możemy inwestować tylko to, co nam zbywa po odjęciu kosztów utrzymania, a większość jednak nie jest w stanie nic odłożyć. Poza tym banki w każdej chwili mogą podwyższyć oprocentowanie, gdyby ludziom „za dobrze szło”. Tak czy owak, jest to jedna wielka manipulacja.

  14. Nie znałem tej definicji, ale zawsze uważałem się za zwykłego chama ze wsi, pomimo posiadania wyższego wykształcenia zdobytego naprawdę cudem (nauki matematyczne a co pochwalę się). I w dodatku nie wiem co to oznacza te wyższe kompetencje kulturowe ? Nie plucie na chodnik ?

  15. No to ucz się pan kultury!

     

    https://m.youtube.com/watch?v=08cEpmGU5wU

  16. Rozszerzam twórczo i ilustruję myśl Marksa i Engelsa

    Globalna średnia klasa pauperów

  17. Chłopcy jak zwykle majstrują przy programie.

    Pytanie czy robią to z zawziętą twarzą ambitnych politruków,  czy po prostu mają przy tym niezły ubaw?

    Wolałbym zdecydowanie drugi wariant.

  18. Z tym duchowym panowaniem to bym nie przesadzał. Nie wydaje mi się, żeby Kurski panował duchowo nad nami.

  19. Ponieważ:

    Wszystkie (!) gałęzie gospodarki po odjęciu pustych pieniędzy („deficyt budżetowy” + bankowe pieniądze generowane za pomocą jednego ENTER) są na minusie od 2008 (albo i wcześniej)

    To:

    Jedynym źródłem pieniądza jest bank. A bank nie ma w co inwestować. Co robi bankier, gdy naprawdę nie ma gdzie dać nowo wyprodukowanych pieniędzy? „Inwestuje w nieruchomości”

    Dla zainteresowanych: ceny nieruchomości doszły w USA do takiego poziomu,że nie da się wynajmować mieszkania. Są rejony, gdzie cena miesięcznego wynajmu przekracza 2 średnie pensje (!). W efekcie ludność ucieka z NYC czy stanu Kalifornia w tańsze regiony.

    Po raz kolejny widać, że system kredytu to pułapka diabła. Tak samo jak handel kolonialny. Jedyna gospodarka, jaka ma sens i ma szanse zachowywać się w sposób, który nie jest grzeszny od początku to system lat jubileuszowych.

  20. Jeśli użyć definicji kultury naszego Gospodarza to „wyższe kompetencje kulturowe” oznaczają dostęp do kontroli nad strumieniem kasy kierowanym do artystów tworzących kulturę.

    Inaczej mówiąc – nasza klasa rządząca płaci tym, którzy dla nas kreują współczesną kulturę. Dlatego oni określają co jest a co nie jest.

  21. Na pytanie czy POPiS jest podły czy głupi odpowiedź brzmi OBA NARAZ.

    1/ Mamy najwyższy przyrost zgonów na głowę 2019/2020.

    2/ https://twitter.com/rafalmundry/status/1355086066684997633

    Mateusz … łapki powykręcane, wzroku nie może skupić, jak już skupi to zaraz ucieka z oczami, głos mu się łamie … żadna kobieta nie kupiła by od takiego ani torebki ani perfum, o kolczykach nie wspomnę bo na pewno skradzione. … A ludzie wierzą mu na temat własnego zdrowia.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.