Lis 272015
 

Dzisiejszy dzień był jeszcze lepszy niż wczorajszy. W dodatku spokojniejszy. Przyszli sami stali klienci, których jest naprawdę wielu i w zasadzie nie miałem kiedy usiąść. Przyjechał Pan Andrzej z Gdańska, który siedział ze mną pół dnia i było generalnie wesoło. Żaden straszny dziadunio nie zakłócał nam spokoju. Spodziewam się, że jutro będzie kulminacja, ale też nie liczę na wiele, bo wiem, że ludzie rezygnują z wizyty na targach w sobotę, bo tłum jest tak wielki, że nie sposób się poruszać. No, ale nie uprzedzajmy wypadków, czas pokaże jak będzie. Dowiedziałem się dziś, że bloger Rybitzki będzie pracował w kancelarii pani premier. Jak na faceta, który nigdy nie wyszedł poza trzy akapity tekstu opowiadając przy tym cały czas, że już za chwileczkę już za momencik napisze książkę, to jest wielki wyczyn. Pozostaje pogratulować. Dowiedziałem się też, że żona pana Gawina, współkierownika Instytutu Wolności wraz z Igorem Janke została generalnym konserwatorem zabytków. To jest wiadomość fatalna, równa tej, że jakiś doradca ministra Macierewicza ma 20 lat i jest Polako-Amerykaninem. Cóż tu rzec – walczymy w cieniu, jak to mawiał swego czasu Toyah, ale kto mógł przypuszczać, że ten cień będzie aż tak głęboki.
Wczoraj Janek Bodakowski przeprowadził ze mną coś w rodzaju wywiadu. Zaczyna się od 18 minuty i 30 sekundy

Zapraszam na targi i na stronę www.coryllus.pl

  21 komentarzy do “Drugi dzień targów”

  1. Joannę d’Arc kanonizowano w XX wieku, a nie w XIX (filmik 21:45).

  2. W handlu wolę tłum niż ten przysłowiowy „pusty sklep” …. i wolę 20 letniego doradcę niż 100 letnich z BBN Bredzisława

  3. Dobry wieczor, Panie Gabrielu,

    Jutro bedzie jeszcze lepiej…
    Ladny jest ten memiks, podoba mi sie… czekam na te zapowiedziana w filmiku ksiazke
    o socjalizmie! Mysle, ze to bedzie cos super extra!

    Troszke mnie Pan „porazil” ta wiadomoscia o nominacji Janke… z „pisaza” na konserwatora zabytkow… dla mnie to niepojete… mysle, ze jeszcze bedzie „pare” takich nominacji na ktore
    „zrobimy oczy”… po prostu trzeba bedzie bardzo mocno uwazac na tych – co tu duzo mowic –
    zwyklych cwaniakow!

    … tymczasem my robmy dalej swoje i Pan, i ja, i wszyscy komentatorzy, milosnicy i czytelnicy Panskiego bloga.
    Pozdrawiam Pana i Pana Osiejuka, prosze przekazac, ze codziennie czytam Jego wpisy
    na Toyah… nieustajaco trzymam kciuki i pozostaje z powazaniem,

    Dobranoc,

  4. A Winiarczyk (7 minuta) to nie jest wnuk któregoś z Mackiewiczów?

  5. Zakładam, że to gryząca ironia. A tak przy okazji to 20-latek może być bardziej niebezpieczny, bo w przeciwieństwie do 100-latków z BBN Bredzisława, ma doskonałą pamięć.

  6. Memiks wygląda rewelacyjnie! Super pomysł! Dobrze że tam jest tekst. Bo spodziewałem się samych rysunków.

  7. Szkoda, że gospodarz nie gospodarz nie miał okazji powiedzieć coś o pozostałej ofercie.

  8. Sprostowanie. Miało być: „Szkoda że gospodarz nie miał okazji powiedzieć coś o pozostałej ofercie”.

  9. To nie Janke, ale żona jego współpracownika awansowała.

  10. No tak. Jak powiedział pewien profesor: „Bodakowski jest wszędzie”

  11. Pardon… zle zrozumialam… tak czy owak, kamien spadl mi z serca!

    … te instytuty, te fundacje i inne wytwory „naszystow” – okazuje sie – ze to takie
    „zamrazarki-przechowalnie”…

    … a „nominacja” z instytutu na konserwatora zabytkow – dla mnie – pomimo wszystko
    nadal niepojeta!

  12. A propos min. Macierewicza — nominantem jest p. Edmund Jenniger, syn polsko-amerykańskiego małżeństwa światowej klasy dermatologów, student jednego z amerykańskich uniwerków. U boku Macierewicza pojawił się (publicznie) w ubiegłym roku i raczej nie wychodził z cienia B. Misiewicza, głównego asystenta ministra. Można przypuszczać, że swoją nominację zawdzięcza osobistemu potencjałowi rozwojowemu i doskonałej znajomości języka angielskiego, co w połączeniu z oczywistą nieobecnością przesłanek do braku zaufania i równie oczywistą lojalnością wobec szefa czyni go doskonałym jego „adiutantem”.
    Nieszczęśliwie się jednak składa, że nazwa stanowiska „doradca” nijak nie pasuje do kogoś, kto będzie faktycznie funkcjonował jako asystent i to w relacji mistrz-uczeń. Spodziewam się, że padną tu kwaśne uwagi o tej relacji, bo pamiętam opinię coryllusa na jej temat 😉
    Oczywiście, z punktu widzenia wizerunkowego wygląda to dość marnie i daje mnóstwo propagandowego paliwa dla przeciwników Strasznego Antoniego, a i jego zwolennicy dostrzegają pewną niestosowność tej nominacji. Może wystarczyłoby uczynić chłopaka asystenem poselskim? Znając ministra przypuszczam, że dobrze to sobie przemyślał i wkalkulował w polityczne koszta. Znamienne jednak jest to, że media wyciągają mu młodego Edmunda, nie pamiętając, że łącznie zatrudnił w MON 14 swoich, znacznie bardziej doświadczonych, współpracowników i że to oni będą realizować plan reform tego arcyważnego molocha. Młody Jenniger zaś będzie się uczył i pomagał ministrowi w przygotowywaniu wystąpień zagranicznych i kontaktów z zagranicznymi mediami.

  13. Cytuję:
    Młody Jenniger zaś będzie się uczył i pomagał ministrowi w przygotowywaniu wystąpień zagranicznych i kontaktów z zagranicznymi mediami. – See more at: http://coryllus.pl/?p=2927#sthash.8jkIXJPH.dpuf

    Wyciągnę taki zestaw: Sikorski, Sachs i Monika Lewinsky. Każda z tych osób sporo namieszała i to na różnych szczeblach, a zasięg też był różny, jak i konsekwencje.

    Co do pierwszego z zestawu, to przypomnę, że jemu też ktoś przygotowywał wystąpienia zagraniczne i mimo, a może właśnie dlatego, że skończył Oxford.

    Takie zabawy to tylko w biurze senatora lub posła, a nie w newralgicznym resorcie.

  14. Do głosy tipsi – mnie się wydaje, że jest grupa która nie chce dopuścić do więzi polsko – polonijnych. W jakiś sposób uzmysłowił mi to Chodakiewicz, który na jednym z wykładów opowiadał o Polakach pochodzenia Akowskiego mieszkających w USA, pracujących w branży (tak to nazwę) kosmiczno – militarnej. Mają oni duże dokonania, powinniśmy być dumni z tego – a tymczasem między nami jest bariera niewiedzy. Kto ją zbudował, kto ją tworzy?
    Kiedy zaczęła się transformacja Polonia z kasą przyjeżdżała do Ministerstwa Przekształceń Własnościowych skąd byli po prostu przeganiani. Ile razy może usłyszeć zamożny Polonus, świadom swojej siły finansowe i sprawności intelektualnej, odpychające słowa: „nie ma”, „nie będzie”, „nie jesteśmy zainteresowani”.
    Ten trend rozdzielania Polski i Polonii to też dobrze było widać w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, przez całe lata do teraz. Niech tylko Sikorski opowie jak niszczono polskie szkoły rękami MSZ.

  15. A targi fajne, kupiłam Coryllusowy memix, w środku nawiązanie do „myśli w obcęgach” zakupiłam z dedykacją Besali książkę o Polakach i kozakach, no i książkę Lisiaka o wymordowaniu księży w czasie II WŚ, do tego jeszcze drobiazgi pod choinkę. Świetnych książek całe mnóstwo. Jutro biegnę posłuchać Żebrowskiego.

    Meldunek z Targów: Coryllus zagadany a jego stoisko oblężone.

  16. Może o to chodzić, by nie pamiętali. Ta nominacja może zwyczajnie coś zakrywać. Widzę boje na salon24 o to. Nie chce mi się nawet komentować. Czas pokaze. Ludzie zawsze dają się zwodzić:)

  17. Wołodyjowski do Kmicica ,,Machasz waść szablą jak cepem”. Pasuje do Bodakowskiego z tym mikrofonem ,,..jak z cepem”. Przydałby się tłumacz języka migowego, albo jeszcze lepiej z ust.

  18. Jakby umiał chiński to by było coś 🙂

  19. Z tym chińskim, to nie takie proste, krewny chciał współpracować z pewną komputerowa firma z Chin, od lektorki uczącej go chińskiego dowiedział się, (chyba nie przekręcę) że każdy rejon Chin mówi swoim „narzeczem”. Jak to jest z tym językiem chińskim dowiem się dopiero na Wigilii, będzie możliwość zapytać krewniaka „co w tej materii, uczenia się chińskiego – słychać?
    Jeśli język chiński jest „regionalny” – to może jest to zróżnicowanie jak język Słowian od Gdańska do Sofii ?

  20. Na dzień dzisiejszy rząd w Pekinie próbuje forsować naukę mandaryńskiego jako chiński dialekt (język) uniwersalny. Z dosyć miernym skutkiem.

  21. Ale proces kanonizacyjny rozpoczął się w XIX

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.