Paź 082014
 

Nie tak dawno dowiedzieliśmy się, że Ziemkiewicz z Gmyzem zeszli do Mordoru. Dziś zaś dowiadujemy się, że wyszli. To znaczy Ziemkiewicza wyprowadzono, a Gmyz wyszedł za nim o własnych siłach. Mordorem jest oczywiście Onet, gdzie obaj panowie mieli pracować pisząc felietony i zarabiać tam jakieś pieniądze. Porównanie z wejściem do Mordoru, którego użył Cezary Gmyz jest więc chybione i fałszywe, co rozumie każdy normalny człowiek z wyjątkiem obydwu zainteresowanych. W Mordorze bowiem nikt nie zarabiał.
Po co oni tam poszli skoro są autorami „niezależnymi” a do tego „naszymi”. No właśnie? Po co? Otóż poszli tam po pieniądze, co Gmyz Cezary próbował usprawiedliwić tym Mordorem. No, ale czy nie obawiali się, że stracą niezależność? Widocznie nie, widocznie uznali, że są już tak bardzo niezależni i wolni, że mogą współpracować z każdym, kto im tylko taką współpracę zaproponuje, szczególnie jeśli będzie dobrze płacił.
Okazało się jednak, że nic z tego nie wyjdzie, bo jakaś pani z Onetu zwolniła Ziemkiewicza, ponoć ze względu na te gwałty po pijanemu, albo – jak chcą inni – ze względu na Bieńkowską. Nie wiemy jak było naprawdę, ale nie jest to interesujące w tej chwili. Na fejsie Rafał Aleksander zamieścił taką oto notkę https://www.facebook.com/notes/rafa%C5%82-ziemkiewicz/shit-happened-czyli-jak-si%C4%99-da%C5%82em-wydyma%C4%87-onetowi-ku-przestrodze/898719396805354
Można sobie poczytać wyjaśnienia głównego bohatera tej historii. Ja zanim przejdę do ich omówienia chciałem rzec słowo o niezależności. W głowie mi się do niedawna nie mieściło, że ci nasi, niezależni, mogą z taką łatwością rezygnować z niezależności w zamian za pieniądze. Naprawdę mi się nie mieściło. Myślałem, że oni jednak dostają na tyle dużo, żeby się w tych swoich chybotliwych wieżach z kości słoniowej jakoś utrzymać. No i myślałem też, że cybernetyczny zakład, w którym pracują wyklucza jednakowoż służbę u „obcych”, bo to przecież jednak rzutuje na wizerunek i publiczność niezależnych mogłaby się obrazić. I spotkało mnie rozczarowanie. Okazało się, że jest inaczej. Można najspokojniej w świecie zatrudnić się w Axel Springer Polska i można pracować dla Hajdarowicza pozostając nadal niezależnym. Nie o to bowiem chodzi, by być wolnym, ale by stymulować emocje pewnej ściśle wyselekcjonowanej grupy osób, która – choć niewielka – uważana jest za opinię publiczną sprzyjającą opozycji, która ma swoich niezależnych idoli. Pewna reprezentacja tych ludzi pokazuje się w Klubie Ronina. Chodzi o to, by zabawiać publiczność. I tyle. Jedni jak Ziemkiewicz ową rozrywkową funkcję próbują maskować powagą, inni, jak Grzegorz Braun, ironią. Niczego to nie zmienia. Istota pozostaje ta sama – zabawianie publiczności. Jest więc „naszość i niezależność” częścią konsorcjum zwanego Zjednoczonymi Przedsiębiorstwami Rozrywkowymi. Z mojego punktu widzenia demaskacja ta załatwia sprawę. Jeśli panowie ustawiają się w roli Danielaków co organizują danse macabre z butelką szampana na sznurku, to ich problem, ja się nie mieszam. Nie idę jednak z nimi, bo ja od zabawiania publiczności zaczynałem i nie mam zamiaru do tego wracać, to jest droga do tyłu, maskowana rozlicznymi usprawiedliwieniami, fałszywymi z istoty. Ziemkiewicz przekonał się o tym już, a Grzegorz Braun przekona się niebawem.
Zadajmy teraz dwa najważniejsze pytania: czy to już tak musi być? Oraz wynikające stąd inne pytanie: czy cały tak zwany rynek znaczeń organizują służby. Bo chodzi jedynie o wyjaśnienie tej kwestii, o nic więcej. Jeśli oni wiedzą, że tak właśnie jest i dostosowują się do wymagań rynkowych, to znaczy, że my nie mamy racji i przegramy, a oni będą mieli swoje ciepłe posadki w jakichś całkiem nowych, niezależnych, naszych mediach, gdzie będą opowiadać raz jeszcze te same historie ludziom nieco młodszym. Ja nie wiem jak jest. Wiem jednak, że jeśli rynku znaczeń nie organizują służby to ich zachowanie jest szczytem idiotyzmu, wchodzą bowiem w wiek najcięższy, kiedy ich target będzie się zmniejszał i trzeba będzie wymyślać nowe sztuki, żeby zaciekawić publiczność. Pisanie o gwałtach może już nie wystarczyć. To samo z masonami. Może się okazać, że nikt już nie chce o tym słuchać. Poszukiwanie zaś tematów top, kończy się zawsze klęską. Podkreślam – zawsze. Zamienia się bowiem w kokietowanie pracodawcy i widza.
Wróćmy do służb, nawet jeśli jacyś ludzie organizują rynek znaczeń, muszą zachowywać pozory. Chodzi bowiem o to, by demokracja zwyciężyła, ale także o to, by w tej demokratycznej walce o prawdę zwycięstwo przypadało zawsze tym samym ludziom. Jeśli tak jest, to Ziemkiewicz i inni schodzący do Mordoru również nie mają racji, bo wobec tego założenia i swoich pasterzy, którzy strzegą gry pozorów, zmniejszają swój ciężar gatunkowy. Stają się po prostu mniej ważni. Z tej zaś drogi nie ma odwrotu. Można się oczywiście łudzić, że jest, bo są jacyś koledzy, jakieś propozycje i życie toczy się dalej, ale nie o to przecież chodzi. Chodzi o sukces. Prawdziwy czy pozorowany, nieważne, ważne by robił wrażenie na ludziach. No, a jakie wrażenie na ludziach może zrobić wpis Ziemkiewicza na fejsie, czy felieton w Uważaku?
Kontrolerzy treści muszą się także liczyć z tym, że nasz rynek jest częścią rynku globalnego, a tam grają inne siły i one mają inne plany. Plany te rzutują na nasze podwórko i na wielu robią wrażenie, taki Zychowicz na przykład nie mógł się oprzeć presji i wybrał opcję niemiecką. No, ale to jest tylko jedna z opcji, są inne.
No, ale załóżmy, że całe to gadanie i służbach to brednie, że jest po prostu tak jak myśli większość. Jeśli ktoś jest dobry to zwycięża i idzie do przodu, bez względu na wszystko. Wtedy sytuacja Ziemkiewicza i reszty jest już całkiem czarna, bo skoro tak, to niby po co oni schodzą do tego Mordoru? Podpalić ten Mordor, olać go, kopnąć w tyłek i głosić swoją prawdę jasno i wyraźnie. W czym problem? No właśnie w czym?
Myślę, że w zmęczeniu materiału i w starości po prostu. Nie jest dobrze, kiedy mężczyzna pięćdziesięcioletni wygłasza jakieś kontrowersyjne opinie na temat stosunków płciowych. Nie jest dobrze, jeśli podejmuje ten temat za często w swojej publicystyce, a całkiem źle jest kiedy umieszcza obok swojego wpisu niby śmieszny obrazek, na którym widać prezerwatywę i napis „już nigdy nie dam się naciągnąć”. Nie jest dobrze i ja to wiem na pewno, udzielałem bowiem porad seksualnych w pewnym kobiecym tygodniku”, potrafię napisać zdanie z całą masą wulgaryzmów, potrafię napisać na zimno obsceniczny tekst i inne sztuki także umiem wykonać, ale wiem, również, że to jest droga do nikąd. To są młodzieńcze emocje, z których się wyrasta i nie ma czym szpanować po prostu.
Zwróćcie uwagę na to jakiego dziwnego języka używa Rafał Ziemkiewicz, być może to jest teraz standard, ale sądzę, że jednak nie. Nikt nie mówi „hejt”, a jeśli mówi to jest to jakaś niszowa moda. Zwróćcie też uwagę na portret pana Rafała po prawej stronie. Ostatnio przybyło tych portretów. Identyczny, malowany przez tego samego pseudoartystę ma Jan Polkowski ojciec rapera Tadka, jest ów obrazek w wiki. Jest tego sporo wśród naszych. Wygląda to nie na modę, ale na jakiś przymus, bo kto by się dał dobrowolnie sportretować takiemu nieudacznikowi. To już lepsze obrazy Bakuła maluje. No, a ten miszcz nazywa się Zbigniew Kresowaty i ma ksywę ikona. Możecie go obejrzeć w wiki. Jak to się stało, że nagle namalował portrety tylu gwiazd niezależnej sceny publicystycznej? Dostał jakieś zlecenie? Od kogo? A ich kto zmusił do pozowania? A może on ich rysował ze zdjęć? Jak by nie było, potwierdza to jeszcze raz tezę, którą postawiliśmy na tym blogu dawno temu: u nas ma być tak samo jak w prawdziwym świecie, ale dziesięć razy gorzej i brzydziej. I to jest realizowane konsekwentnie.

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl Tomek powinien dziś przygotować obydwa trailery dla naszego komiksu.

  70 komentarzy do “Działania promocyjne „naszych” w Mordorze”

  1. W odwecie Ziemkiewicz razem z Rokitą i Protasiewiczem założą partię PO bis. Partię Oszwabionych 😉

  2. Autor:” […] Ja nie wiem jak jest. Wiem jednak, że jeśli rynku znaczeń nie organizują służby to ich zachowanie jest szczytem …[…] W rzeczy samej. Dlatego ja bym ich zapytał, dlaczego wzorem młodego Śpiewaka nie założyli do tej pory kibucu „Naszej myśli niezależnej”? Pan pewnie słyszał o tym Śpiewaka juniora kibucu na skarpie? I tu trzeba, towarzysze, zrobić ten jeden, jedyny, najtrudniejszy krok: skonsolidować się w naszości, we wspólnej intelektualnej kibucowej garkuchni, a nie wakslować, jak na rozrządówce, od Hajdarowicza do Springera itp.

    Pani Maciejewski, czy powyższe wyczerpuje znamiona wyskoku?

  3. Podobno kto się raz sk…i,ku..ą zostanie.Tak tylko piszę,bo ciekaw jestem,czy ci dwaj,tzw.”nasi” o tym słyszeli,a może to ich nie dotyczy,bo trudno zostać czymś jak się już tym jest.

  4. Panie Dariuszu,
    niech Pan mocno waży słowa, bo może niektóre zachowania „naszych” są dla Pana Gabriela niezrozumiałe i nieakceptowane co nie znaczy, że nie należy im się szacunek. Który także płynie od czytelników tego bloga. Także grzecznie Pana proszę o używanie właściwego języka.

  5. Panie Dariuszu ! Czy wierzy Pan w naukę Jezusa Chrystusa?

  6. Witaj esse !!!!!!!!!!!!!

  7. Pan Gabriel to już ,że tak powiem , SUMIENIE NARODU .

  8. MOŻE NIE CAŁEGO , ALE PRAWEJ JEGO STRONY , JAK NIC

  9. Cala polska publicystyka jest z rozdzielnika. Panowie sa na etatach i zeby publikowac musza pisac w sposob ktory trzyma pewna wyznaczona przez dajacych kase linie. Gadki o niezaleznosci moga sobie w tylek wsadzic, bo jeslli jest jakas pisarska niezaleznosc, to tylko wtedy, kiedy jest to niezaleznosc finansowa. Coryllus ma podkladke nie do ruszenia bo wszystko co pisze, to sam wydaje, sam promuje i sam sprzedaje. Na tym niezaleznosc polega. Ich to ich boli najbardziej tych wszystkich Terlikowskich, Zeimkiewiczow i reszte towarzystwa. Szlag i trafia wlasciwie codziennie. Budza sie i wiedza, ze sa w odbycie. Stad sarkazm, ironia, szyderstwo, lekcewazenie innych i pozostale zabiegi, ktore maja przykryc dramat tej niekomfortowej i klamliwej sytuacji. Oni tego luksusu nie maja, chociaz bardzo chcieliby. Im sie nawet aluzji nie da przemycic, bo wiedza, ze jak cos nie tak napisza, to zostana z kredytami na ulicy. W zwiazku z tym, nie ma co czytac co oni pisza, bo to jest z gory wiadome o co w tym pisaniu chodzi. Oni musza zarabiac na chleb piszac „pod sznurek”. Ani to prawdziwe, ani interesujace, ani zabawne.

  10. Czytając „Kresowaty” od razu pomyślałam – nazwisko czy pseudonim artysty, którym lojalnie uprzedza on o tym co potrafi narysować.
    Po obejrzeniu portretów Kresowatego w galerii Wikipedii stwierdzam, ze to jest nazwisko i pseudonim w jednym. Ostatnio takie portrety widziałam dawno, w PRL, na korytarzu w podstawówce.
    Najbardziej nie zazdroszczę Mariannie Bocian i Ziemowitowi Fedeckiemu. Pozostałym sportretowanym też pozostaje złożyć wyrazy współczucia.

  11. Trochę to naiwne Panie Valser

  12. I dlatego idąc śladem młodego Śpiewaka – i ojca narodu Teodora Hertzla – powinni założyć czym prędzej kibuc rolno-intelektualny, w którym będą hodować i kartofelki, i warzywka, i coś gdaczącego, coś i muczącego, a wolnych chwilach między dojeniem a pieleniem – pisać będą teksty naprawdę niezależne. Oczywiście malkontenci zawsze będą szydzić, pytając: niezależne od kogo?

    A jeszcze pożytek taki z tego być może, że jak w tym kibucu krowa się ocieli (co to będzie za buhaj w tej oborze?), to być może i czerwona jałówka bez skazy na ten świat zbolały przyjdzie i wówczas Rafał Aleksander dostąpi zaszczytu ogłoszenia nam Armagedonu. W ogóle to ja nie wiedzę żadnego problemu w wyprowadzeniu naszych z tej medialnej niewoli. Nie wiem jedynie, gdzie ten kibuc miałby zostać założony, na pewno nie w Grodzisku, bo Gospodarz pewnie by tego nie zniósł.

  13. Daj swoja, pozbawiona naiwnosci wersje. Pewnie sam siedzisz na etacie i brzeczysz tak zeby melodie trzymac. Jak masz wlasne, niezalezne zrodlo zarabiania, ktore nie jest comiesieczna pensja, jak znasz ryzyko i niepewnosc, ze nigdy nie wiesz ile zarobisz na koniec miesiaca i czujesz zwiazek miedzy iloscia kasy w kieszeni, a iloscia i jakoscia wykonywanych ruchow to masz swoj glos. Naiwny, czy nienaiwny, ale swoj.
    A Ty chcesz to zbyc jednym zdaniem o naiwnosci. Ogarnij sie, prosze.

  14. chyba, ze chcesz powiedziec, ze Coryllus tez jest po cichu dotowany, a ja naiwny, nic o tym nie wiem.

  15. Dlaczego w Wikipedii są takie portrety? Ma być z założenia gorzej i brzydziej? Szkoda, i widać to na każdym kroku. Jakieś dziwne rzeźby jednego autora rozstawione po całym mieście itp.

  16. Obecnie jestem bezrobotny Panie Walser . Gdy Japonia chciała wybić się na niezależność , to szybciutko sprowadzono ją do parteru i do dziś nie może się pozbierać .

  17. Szanowny Panie.
    Trudno szanować kogoś,kto stoi w rozkroku z takim zawzięciem,że nie zauważa ,że mu spodnie w kroku pękły i „interes” majta mu się na wszystkie strony,ku uciesze tych z lewej strony barykady,a zgorszeniu tych z prawej.Takie tam odczucia i język prostego „trepa”.
    P.S. W miejsce kropek wstawiamy dowolne litery,to jeśli chodzi o właściwy język i wrażliwość czytających.

  18. No to mi przykro, przepraszam. Taka sytuacja nie nalezy do konfortowych. Ale jak masz dwie rece i dwie nogi, glowe na karku, to dasz rade. Podstawa to szukac pieniedzy, a nie pracy. Bo tej nie ma za wiele, a jak juz jest to z pieniedzmi ma malo wspolnego.

  19. Znaleźć słowa, to jest wielki wysiłek i warto go wykonać, a nie usprawiedliwiać się złym zdaniem o sobie. Jaki „trep”?

  20. Mlody Spiewak czyli syn Pawla Spiewaka, tego co napisal Zydokomune?

  21. Ziemkiewicz chwyta sie juz wszystkiego, chyba ma placone od slowa czy od felietonu, nie wiem. Najpierw wymachiwal trumna Dmowskiego, potem proponowal zeby Polska stala sie wasalem Niemiec w zamian za to Niemcy przejma koleje w Polsce I zrobia porzadek. Teraz probuje brac na seks I grac prawicowego Chrystusa parafrazujac Jego slowa. Zychowicz to po prostu glupi gowniarz, jego „tworczosc” to woda na mlyn dla Niemcow. Ja w ogole nie lubie rozwazan „co by bylo gdyby”, jeszcze jak sie tym zajmuje Marcin Wolski to pol biedy, w koncu to satyryk i zabawny czlowiek ktorego cenie i lubie. Ale Zychowicz to ponoc historyk.

    Widzialem kiedys w internecie spotkanie naszych intelektualistow i publicystow gdzies chyba w Krakowie. Byl Ziemkiewicz, Mateusz Matyszkowicz z portal Rebelya, Jan Filip Stanilko i paru innych. Panowie analizowali sytuacje polityczna w Polsce i raczej zgodnie doszli do wniosku ze Budapesztu w Polsce nie bedzie. Po czym rozmowa zjechala na scenariusze rozbiorowe i katastroficzne i pan Stanilko oswiadczyl wyraznie ze on podchodzi pod zabor pruski.

  22. Poza rynkiem politycznym i wydawniczym istnieje coś takiego jak gospodarka. Oczywiście, zależna od polityki, zduszona, sprzedana, ale w swojej ułomności działająca i dająca pewne możliwości. Co prawda już nie wystarczy wbić łopaty w ziemię, żeby trysnęła ropa …. Teraz jest droga po skałach, w zimie, na szczyt, ale to jest jednak rynek.
    Tak, zgadzam się, skromny, niszowy rynek dla frajerów lub jak kto woli niewolników, bo tłuste kąski są rozdawane w odpowiednich towarzystwach. Ale on jest i jest możliwy sukces w całkiem przyzwoitej skali.
    Wcale nie trzeba sie prostytuować jak ma się trochę swojego rynku, swój stragan z warzywami, swój warsztacik czy fabryczkę, albo wydawnictwo.
    Lekko nie jest, ale to jest chyba jedyna droga na pewną niezależność osobistą, a w szerszym kontekście – program dla Polski.

  23. Praca u podstaw lekką nie jest.

  24. Bardzo ładny obraz- te warsztaciki, stragany, fabryczki.

  25. Rynek jest tam, gdzie sa pracujacy ludzie i wymieniaja dobra miedzy soba, albo wymieniaja je na pieniadze. Rynek ex definitione jest wolny, natomiast gospodarka to jest juz sposob organizacji rynku i tu zaczyna sie panstwo, podatki, prawne reguly itp.
    To co sie dzieje w Polsce to jest patologia spoleczna sankcjonowana przez organy panstwa. Ludzie sa wewnetrzne juz tak zdemoralizowani, ze swoja patologie postrzegaja jako normalny stan i nikt sie na to nie dziwi i nie oburza.

  26. No i znowu się dupa zatrzęsła. I znowu szlaban.

  27. Hej 🙂 …. widziałam ten wpis o Herbercie 2 dni temu … też lubię ten rozdział .

    Nie mam czasu pisać , ale zaglądam tu . A tamten rozdział akurat nasuwa takie coryllusowe pytanie o to co stało za cebulkowym szaleństwem . Jakie mechanizmy rynku?

    pozdr.

  28. Teoretycznie coryllus może też być z rozdzielnika, to mieściłoby się w „narracji”. W każdym razie gdybym coś takiego planował, to na pewno coś a la coryllus musiałoby się znaleźć.

    Ktoś kiedyś zapytał Szurmieja, co by zrobił, gdyby ten się znalazł na samotnej wyspie? – Urządziłbym przynajmniej mały pogrom – odparł Szurmiej.

    No, teraz to p. Maciejewskiego szlag trafi.

  29. Do poziomu straganu na pewno, ale wyżej, gdy firma staje się poważnym graczem, to w pewnym momencie z reguły zostaje złożona właścicielowi „propozycja nie do odrzucenia”. Na przykład przychodzi zaproszenie z BCC. Znałem kogoś, kto je odrzucił i parę lat później było po interesie.

    Mnie złożono w 1991 propozycję wstąpienia do innego „klubu”. Nie dałem żadnej odpowiedzi, licząc, że zapomną, ale nie zapomnieli. Albo idzie się z nimi, albo człowieka niszczą.

  30. Też pozdrawiam!

  31. Przepraszam, że nie na temat, ale chciałbym zapytać, co słychać w sprawie Pańskiego spotkania z prof. Andrzejem Nowakiem ? Wielu czeka na nie.

  32. Reguły gospodarki są takie, że jak w Urzędzie Skarbowym pytam jak mam się rozliczyć, jeśli zrobię to co umiem i sprzedam, to odsyłają mnie z jednego pokoju do drugiego i guzik z tego. Nikt nie wie. Zawsze jak nie ma reguł to jest furtka żeby człowieka o coś oskarżyć.

  33. sa spokrewnieni, ale nie w ten sposb, to nie jest ojciec i syn.
    Nie zmiena to oczywiscie bolszewickiego rodowodu i ustawki na panstwowych, tudziez publicznych posadach, fundacjach, Instytutach itp. Nigdy wlasnymi rekami i glowami nie pracowali na wlasny rachunek. Zawsze byli w ustawce. Te typy juz tak maja.
    W Zydokomunie Spiewaka socjologa jest naklamane tyle, ze miejsca ru braknie. Temat jest niby „bezstronnie wyjasniony”. Tak jak Jedwabne.

  34. Słychać tyle, że Ronin nie chce go organizować. Ja sam zaś nie ma możliwości by się w to zaangażować. Pewnie nie będzie tego spotkania.

  35. Esse, weź się uspokój, dobrze….

  36. no wiec tych regulatorow trzeba tak jak w 1980 posadzic na taczki i won. Szwajcaria – kraj w ktroym miszkam i place podatki – ma VAT 8%, zadnej akcyzy na alkohol i tyton (whisky i cygara sa tansze, nawet przy oszalalym kursie franka 3,45zl) a w budzecie federalnym i kantonalnym nie ma deficytu tylko nadwyzka.
    W Polsce uwazam jest najwyzszy czas, zeby ta bande zneutralizowac i pogonic.

  37. Panie Gabrielu, mordor/system poprzez ścisłą selekcję wybiera ludzi na jakimś terenie/w jakiejś dziedzinie, którą chce przejąć. Następuje zamknięcie systemu. Pozostali, których ktoś może uważać za przedstawicieli mordoru, są jedynie „pracownikami”, którzy mordorowi nie zagrażają. Upraszczając, to w większości cisi pracownicy z małą pensją, niewielki margines „głośny”, medialny, no i niemała grupa „dyscyplinujaca” pozostałych pracowników. Nikt nie ma mozliwości wejść, czy wyjść z systemu. Utrzymanie mordoru zapewniają pracownicy. Nie podlega temu mordorowi duch służby i ofiarności.
    Wiem, że nic odkrywczego nie napisałem, ale lubię w miarę krótko ogarnąć przynajmniej część tematu.
    Pozdrawiam.

  38. Jest taka anegdota, usłyszałem ją kilkanaście lat temu:
    Facet w USA kupił sobie śmieciarkę i zaczał oferować usługi. Nieźle mu szło, więc po roku kupił sobie drugą śmieciarkę. Szło coraz lepiej i pojawiła sie trzecia śmieciarka.
    Wtedy do faceta zadzwonili i umówili się z nim na spotkanie biznesowe. Na spotkaniu powiedzieli – pierwsza śmieciarka dała ci utrzymanie, druga śmieciarka opłaca ci wakacje, ale trzecie śmieciarka będzie ci przynosić straty. I my ją od ciebie odkupimy.

    Z kolei ca dwa lata temu usłyszałem historię sporej polskiej firmy (załóżmy, że polskiej i w miarę uczciwej, ale założenie to jest oczywiście niepewne). Firma ta uruchomiła linię produkcyjną nowego produktu. Jej główni konkurenci, kapitał zagraniczny, natychmiast obniżyli swoje ceny. Polski producent wytrzymał pół roku, by w końcu przystać na odkupienie linii przez jednego z konkurentów. Podobno po dobrej cenie.
    W państwie polskim, w biały dzień, zagraniczne nietoperze upuściły krwi nietoperzowi lokalnemu.

    To jest pieniądz – żywioł i żądza, ale mimo to nie ma co się poddawać. Trzeba robić, co się da. Zachowując się przyzwoicie. I tyle.

  39. 1. Tu nie ma realnego państwa polskiego. To atrapa. Dowód: Polacy nie identyfikują się ze swoim państwem ani w zakresie tzw. racji stanu, ani interesu osobistego.

    2. Państwo jest po to, by chronić żywotne interesy swojego narodu. Interesy gospodarcze do nich należą.

  40. Ponieważ frank ma parytet złota, a pozostałe waluty nie. Oprócz tego Szwajcaria nie może dzielić losu innych państw, ponieważ to na jej terytorium jest zdeponowane niemal całe żydowskie złoto.

  41. Pewnych tematów nie można ruszać , i to jest właśnie objaw niezależność .

  42. Na użytek własny określam Szwajcarię „paserem świata”.
    Albo przynajmniej części świata.
    Niewątpliwie użytecznym paserem.

  43. działania zaczepne
    bywa, że słusznie, inspirująco a nawet zabawne
    ale niekiedy –
    chłopię, pacholę, młodziak…

  44. lepsze niz s-e bylo:
    j-m ti nebo!

  45. Załóżcie swoje blogi i demonstrujcie tam niezależność, OK?

  46. Z panem G. Braunem świetnie się Panowie uzupełniają.
    Występy w Roninie mają plus – oglądając Ronina „przypomniałem” sobie o Braunie, a „przez niego” dotarłem do Pana.
    Ostatnio tam obu Panów nie ma :(.

  47. mądry esse

    pozdrawiam i biegnę w miasto

    🙂

  48. no nie można , dawno to wiemy …

    samobójstwo po prostu …..

    a mądremu biada -:(

    I tyle .
    pozdr.

  49. Nie ma czegoś takiego jak nielazależność Panie Gabrielu . Jest jeszcze takie powiedzenie „Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem ” , I tak wygląda mi ,że rzuca Pan tymi kamieniami dość gesto i to najczęściej na prawą stronę. A gdy zaczyna Pan rzucać w Grzegorza Brauna , to nasuwa się pytanie -Od kogo jest Pan zależny a od kogo niezależny?

  50. Gdzieś czytałem, że Janek Śpiewak jest synem Pawła, który podobno zrobił jakiś przekręt finansowy. Ten młody nawet jest podobny trochę do starego. To zresztą nie ma znaczenia, bo tu równie ważna jest relacja plemienna, a nie tylko rodzinna.

  51. Izvenite – ne razumim; sta je ovo j-m ti nebo?

  52. Krucjata Różańcowa i spoko

  53. Krucjata różańcowa i spoko.
    (Lepanto, Wiedeń i Austria i itd)

  54. No nie. Jeśli człowiek zależy tylko od Boga, za nic mając świat, to jest prawdziwie niezależny, czyli wolny.

  55. To prawda. Jednak pod Lepanto nie poszli z gołymi rękami. Miecz (kałasznikow) jest też potrzebny.

  56. Tak sobie gadacie, że przypomniałem sobie fragment chorwackiej piosenki zasłyszanej w radiu:

    ….i kupała se
    a more slane je…

  57. kto to w ogóle czyta i po co 🙂 jeżeli ktoś zrobił przekręt finansowy to ma kasę i konsumuje a esse pisze i nic nie ma 🙂 po za pisaniem hahahahahaha .
    Pozdrawiam

  58. Filozof jak tam twoja kasa ? 🙂 dalej utrzymujesz JKM , pozdrawiam.

  59. folklor balkanski…
    j-m ti suve smokve

  60. Zestaw tych dwu nazwisk malo logiczny raczej. Trudno ich porownywac – roznica poziomow.
    A coryllus jakby ciut szybko zapomnial, kto go lansowal. Smutne, chociaz typowe…

  61. Mistrzu, Grzegorz Braun dostał ode mnie wystarczająco dużo, dobrych propozycji, żebym mógł swobodnie wygłaszać takie opinie.

  62. Wisz-pan, rynek rynkiem, budżet budżetem, acz NIESMAK pozostaje.
    Zrób-pan ankietę wśród swoich czytelników „jak na coryllusa trafili”
    i się przekonasz o proporcjach w rozliczeniu kto komu ile zawdzięcza.
    Poza tym i kłótliwość może się fanom z czasem znudzić — KLASĘ trza mieć.

  63. Co do kłótliwości to się zgodzę. Pan Coryllus trochę przesadza z tym rzucaniem w prawą stronę gdy tylko ktoś ma w jakiejś kwestii inne zdanie. Mi się już powoli przejada. Odkąd zacząłem na nowo czytać tego bloga to co wpis nie przeczytam to kogoś się objeżdża…

    PS: też jestem za ankietą 🙂

  64. Frank to ma ale paryetet do Euro. Szwajcarzy najpozniej zrezygnowali z powiazania waluty ze zlotem, ale zrezygnowali. A teraz sa przed referendum o jego czesciowym przywroceniu.

  65. Ja też usłyszałem o Coryllusie przez Grzegorza Brauna. Na razie „nowego” poznaję. 🙂 Pozdrawiam.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.