Kwi 302021
 

Zacznę od konsulów. Wróciłem do Kredytu i wojny i nowych, podesłanych mi niedawno, tłumaczeń starych, XIX wiecznych, francuskich tekstów. Takich, których dziś nikt na pewno nie wyda. Powiem krótko – nie ma nic bardziej ekscytującego niż handel pomiędzy miastami śródziemnomorskimi w XII i XIII wieku. Po prostu nie ma. Opis roli rezydentów chroniących rynki, czyli konsulów, jest wstrząsający. Ilość zabezpieczeń, jaka była nałożona na tych ludzi, byle tylko nie popełnili żadnego błędu, przeraża. Ilość przysiąg, które musieli złożyć, by w ogóle objąć urząd, pewnie wielu dziś rozśmieszy. Ich rola zaś jest dziś w zasadzie niemożliwa do opisania, bez wchodzenia w obszary, które z miejsca ten opis dyskwalifikują. Dlatego też proszę, by nikt nie szukał żadnych fragmentów na ten temat i nie wrzucał ich tu, w charakterze odkryć niezwykłych. Oczywiście jasne jest, że w niczym nie przypominali oni ani konsulów rzymskich, ani tym bardziej konsulów współczesnych. Byli to bowiem ludzie, którzy potrafili załatwić wszystko. Jeśli zgięła gdzieś w porcie bela sukna, albo dwa wielbłądy na pustyni, oni odnajdywali jedno i drugie. Wiedzieli wszystko, mogli prześledzić i opisać drogę każdego solda, który wyruszył w sakiewce pielgrzyma z Italii do Jerozolimy. Nie był to żaden problem. My mamy problem, albowiem nie istnieją opisy misji tych ludzi. Współcześni zaś konsulowie, którzy mają reprezentować za granicą jakiś kraj, na przykład Polskę, nie podejrzewają nawet czym trzeba było się wylegitymować, by zostać konsulem, w zagranicznym przedstawicielstwie handlowym, w XII wieku.

No, ale właśnie od nich zacząłem, żeby na bazie tej różnicy wskazać inne, o wiele dla nas istotniejsze.

Każdy zawód ma swoją poetykę i o każdym można napisać coś ciekawego. Nie mówię, że od razu epopeję, choć zdolny autor i to by potrafił. Na Discovery Channel latały kiedyś seriale dokumentalne o śmieciarzach, nawet ciekawe…Teraz puszczają coś o złomiarzach. No, ale ja czekam na film o konsulach, tych współczesnych. Nie mam wielkich nadziei, ale może ktoś się skusi.

Najmniej szczęścia, jeśli idzie o interesujące opisy specyfiki zawodu, mają chyba policjanci. Nie dość, że konkurencja zagraniczna jest mordercza, to jeszcze przy dystrybucji budżetu i samego produktu, siedzą sami złodzieje. Nie ma więc mowy, by jakiś produkt opisujący pracę policji był jakościowo dobry. Zbyt dużo przeszkód na drodze. Jeśli do tego dołożymy ograniczenia autorów i samego środowiska, które chce, żeby opowiadane o nich historie były takie same jak w Ameryce, mamy komplet nieszczęść załatwiających całą poetykę zawodu już na wstępie. Potem są już tylko sklepy z tanią książką i cena, której pułap najwyższy to 35 zł, spadająca po pół roku do 15 zł, a przy drugim wydaniu poniżej ceny paczki papierosów.

Powiem krótko – tak nie może być. I nie dotyczy to tylko policjantów, ale też konsulów, a nawet śmieciarzy. Nie może tak być, albowiem to degraduje nas, odbiorców i my się na to nie zgadzamy. Policjanci, konsulowie współcześni, a nawet śmieciarze jakoś sobie z tym poradzą, bo mają codzienne obowiązki i głęboko w plecach to, co ktoś o nich pisze. A nawet jeśli się przejmą, to przecież tylko na chwilkę, bo i tak nie wiedzieliby co zrobić, żeby ten stan zmienić. My jednak się przejmujemy, albowiem fakt, że oni to lekceważą, a my się nie odzywamy powoduje, że utrwala się cała degradująca odbiorców treści poetyka. Jest ona następnie dystrybuowana jako produkt wysokiej jakości, od odbiorcy zaś wszyscy domagają się, by – wobec pozornie istotnej społecznej roli tych treści – wyrażał entuzjazm, albo chociaż zainteresowanie. Doszło do tego, że na tak zwanej prawicy skodyfikowano wręcz syfilityczne treści, które w ocenie kodyfikatorów mają stanowić samą istotę społecznego przekazu. I mowy nie ma, by od tej formuły odstąpić, bo wtedy mogłoby się okazać, że człowiek aspirujący do przyjęcia ważnej społecznie funkcji nie jest dobrym patriotą. Wszystko to nosi cechy wykutego na pamięć regulaminu zachowania się w garnizonowej stołówce. I jest całkiem podobne do zapamiętanych przez niektórych rytuałów branżowo-resortowych z czasów komuny. No, ale już nie uogólniam, tylko podaję przykład. Oto informacja z wczoraj. https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,27031733,telewizja-republika-ma-nowego-dyrektora-programowego-produkowal.html

Ja wiem, że chodzi o telewizję Republika, której nikt nie ogląda, dobrze jednak wiemy, że to jest trend, który przybiera na sile. Chodzi o to, by wszyscy koledzy ministra Kamińskiego z dawnych lat znaleźli jakieś dobrze płatne zajęcie, albowiem zasłużyli się w walce z komuną. I nikt nawet nie pomyśli, że tego rodzaju nominacja, to jest po prostu wyraz pogardy i lekceważenia odbiorcy, albowiem wszystko się liczy w mediach publicznych tylko nie widz. O ile na rynku książki, gdzie produkcja jest kontrolowana przez nie wiadomo kogo właściwie, można ten stan zwalić na jakieś tajemnicze ruchy grup, pragnących coś tam uzyskać, bo tym chyba należy tłumaczyć sukces sprzedażowy Blanki Lipińskiej, o tyle w mediach elektronicznych nie może być o tym mowy. Bo jest decyzja, ktoś ją podjął, a do tego jest jeszcze życiorys człowieka, który objął funkcję. I ten życiorys układa się w komunikat następujący – mamy was w dupie hołoto. Macie słuchać co mówimy, bo inaczej będzie źle. Czy stan ten popiera Jarosław Kaczyński? Nie chcę nawet słuchać wyjaśnień typu – on ma ważniejsze sprawy na głowie. Myślę, że nie ma. I dobrze wie, że takie horrenda mają miejsce, albowiem stoi za nimi jego ulubiony minister Mariusz Kamiński i jego ulubiony redaktor Tomasz Sakiewicz. Oczywiście, można nie oglądać telewizji Republika ani nawet TVP1. No, ale to niczego nie zmieni, bo chodzi o to, co tamci mają w głowach i jak realizują te swoje moce, które sami im nadaliśmy w wyniku wyborów. Oni to robią dokładnie tak samo jak Czarzasty, który napisał wczoraj, że jak ktoś nie rozumie jego dogoworów z PiS to znaczy, że jest ci..ą. I jeszcze to powtórzył. Ja zaś zastanawiam się o co mu chodziło? O cipę czy o ciotę? Bo jedno to seksizm, a drugie dyskryminacja. Nikt jakoś nie zwrócił panu Czarzastemu uwagi, że wśród otaczających go noachitów może powstać pewien ferment i niezgoda na tego rodzaju formuły. No, ale jak widać kompromitacja jest narzędziem o określonym wektorze i, tak jak przypuszczaliśmy, nie służy do poprawiania jakości relacji w grupie i eliminacji osób niegodnych, ale do atakowania ludzi, którzy są na zewnątrz grupy, nie obowiązują ich prawa określone w kodeksie niejawnym i nie mogą się bronić. Dlatego właśnie Czarzasty może publicznie używać wyrazu ci…a, a my się mamy domyślać kogo chciał obrazić – gejów czy kobiety?

Wróćmy jednak do pana Newelicza, redaktora naczelnego periodyku Recydywista, albowiem najbardziej interesuje nas sposób jego obrony. On bowiem wskazuje wokół jakich treści powinniśmy się jednoczyć, według obecnej władzy. No więc pan Newelicz jest zasłużony, bo w roku 1989 okupował jakieś budynki należące do ZSRR. Nie podano jednak czasu tej okupacji, ani wysuniętych przez Newelicza postulatów, które jak rozumiem, skierował on do Michaiła Gorbaczowa. Do jego zasług należy także niezgoda na układ okrągłego stołu. Tu także nikt nie pogłębia naszej wiedzy, nie mamy pojęcia co takiego zrobił Newelicz, kiedy dowiedział się o okrągłym stole? Czy stanął w stuporze i powtarzał cicho – nie, ku…wa, nie, ku..wa, to nie możliwe…czy może robił coś innego, na przykład tupał w miejscu i zanosił się od płaczu. Nie tłumaczy tego nawet redaktor Lisiewicz, który – w mniemaniu ludzi formatujących przekaz tak zwanej prawicy – jest probierzem właściwych postaw. I ci, których zaprasza do swojego programu, są po prostu ludźmi godnymi naśladowania. No i zaprosił też Newelicza, ten zaś opowiedział jak produkował twarde narkotyki i sprzedawał je dzieciom, ale potem bardzo tego żałował. Dziś zaś jest innym człowiekiem. I taka deklaracja wystarczyło, by pan Newelicz objął ważną społecznie funkcję redaktora programowego w najbardziej prawicowej telewizji. My zaś mamy udać, że tego nie widzimy, albo wręcz zacząć klaskać. Jeśli zaś tego nie zrobimy może się okazać, że staliśmy tam gdzie ZOMO, albo że jesteśmy agentami gazowni, którzy podkopują zdrowe fundamenty sprawiedliwego państwa. Bardzo przepraszam, jeśli kogoś tym tekstem uraziłem, ale są pewne granice. I chciałbym w tym miejscu przypomnieć tych wszystkich blogerów, którzy od samego początku z różnymi, znacznie większymi niż moje, nadziejami popierali PiS. Tych, którzy uważali, że fala entuzjazmu posmoleńskiego i niezgody na zło, może zmienić oblicze kraju. Nie może, bo chodzi o to, by szansę dostawali przede wszystkim dawni kumple współczesnych ministrów. Nasza rola zaś polega na tym, byśmy tego nie zauważali. Czarzastego też mamy nie widzieć, ani tej cipy, czy też cioty. Po co nam to? Chodzi w końcu o coś znacznie poważniejszego niż nasze nędzne samopoczucie. Żeby je poprawić zawsze możemy sobie obejrzeć film o śmieciarzach.

Na koniec jednak refleksja trochę poważniejsza. Co to wszystko jest – jeśli ujmiemy rzecz w kontekstach mniej emocjonalnych – co oni robią? Otóż Jarosław Kaczyński, bo to o niego chodzi, nie miejmy złudzeń, zajmuje się właśnie rozpraszaniem głosów swojego elektoratu w nadchodzących wyborach. Być może on w ogóle w te wybory nie wierzy, trudno mi orzec, ale tego akurat jestem pewien – wszyscy ludzie którzy z przekonaniem głosowali na PiS, po numerze z Czarzastym – starsi, i numerze z Neweliczem – młodsi, pójdą głosować na kogoś innego. Na Konfę, na PSL, na Hołownię, na kogokolwiek, kto w sposób bardziej przytomny będzie potrafił zachować pozory. Otoczenie Jarosława Kaczyńskiego nie ma bowiem o tym pojęcia. Więcej – wszyscy ci ludzie z najwyższym niepokojem i udręką oczkują, aż ktoś im wreszcie powie, że nie muszą już zachowywać pozorów, że wreszcie mogą spokojnie pierdnąć i nikt się nie obrazi.

  33 komentarze do “Estetyka komunikacji, rola konsulów w dyplomacji i kilka słów o agitacji”

  1. niby w temacie

    w czasie okrągłego stołu był taki dowcip , że ten stół ma średnicę określoną, żeby uczestnicy nie mogli siebie opluwać, a wiedzę o tym na jaką odległość może rozzłoszczony mężczyzna splunąć,  wzięto z księgi rekordów ginnesa , więc ten nowo awansowany człowiek przy tym okrągłym stole może i był, może i tupał i może się złościł, ale na pewno …nie pluł

  2. Wiedza dajaca pojecie o sredniowiecznych konsulach jest ogolnodostepna. W Polsce opisane w notce funkcje kontrolne sprawowaly do 1 marca 2017 r. urzedy kontroli skarbowej, ubecnie sa to urzedy skarbowe, izby administracji skarbowej i urzedy celno-skarbowe.

    Na przyklad uzycie zwyklych bonow turystycznych przez Polakow (w dupie hołota) bedzie kontrolowane 1500 razy.

    https://www.money.pl/gospodarka/bon-turystyczny-znikaja-obostrzenia-wraca-popyt-tysiace-aktywacji-dziennie-beda-masowe-kontrole-6634265169689536a.html

    Money.pl pisze o tym ogolnikowo w durny sposob, zeby nie uronic rabka tajemnicy, kto i w jaki sposob tworzy ten system, polegajacy na tym, ze do kazdego naszego portfela jest przyczepionych pewnie z pieciu kontrolerow i polowa czynnych zawodowo rodakow zajmuje sie taka lub inna kontrola, lacznie z kontrola tresci podawanych w telewizorze, w internecie, w szkole czy w przedszkolu czy wyraz ci*a jest uzywany we wlasciwym kontekscie i przez uprawnione osoby

    https://natuli.pl/produkt/wielka-ksiega-cipek

    Oczywiscie polska wersja systemu kontroli opracowanego w Brukseli, Londynie czy na jakichs Kajmanach jest dosc przasna i Morawiecki z Koscinskim i Kaczynskim staraja sie to wdrozyc w taki sposob, zeby nie uzywac fachowych terminow i nie wywolac nawet cienia podejrzen u Polakow, ze cos jest nie tak i ze zyjemy w wiezieniu, dlatego tyle mowi sie o Katyniu, Smolensku, ruskich, Niemcach, zydach, Obajtku, rocznicach, imponderabiliach, zeby ludzie nie mieli czasu zastanawiac sie, co sie dzieje z ich pieniedzmi. A w ostatecznosci Episkopat zrobi uzytek z figurek Ojca Swietego i uspokoi sytuacje.

    Polakow nie powinny interesowac pieniadze.

     

    System kontroli elektronicznej poprzez wszczepienie ludziom i rzeczom czipow bedzie dla nas naprawde wybawieniem i uwolni masy ludzi od obowiazku prowadzenia recznej kontroli i uciazliwego chodzenia po przedsiebiorstwach i uzerania sie z ludzmi. To naprawde nie jest przyjemne.

     

    Kontrola tresci w internecie odbywa sie jak na razie tez recznie i dziewczyny zatrudnione w google z doswiadczenia wiedza, czego moga sie spodziewac po konkretnych nadawcach i na wszelki wypadek blokuja ich w ciemno, a zablokowany grzecznie tlumaczy, co zrobil nie tak.

    Automatyzacja i digitalizacja nigdy nie zastapi czlowieka z palka, czyli tradycyjnego karbowego i policjanta i jest to jakas nadzieja dla ludzkosci.

    Ps. Dla interesujacych sie historia kultury: na kiju karbowy wyrzyna nozem kreski – karby oznaczajace, ile kto wykonal pracy, ale tym kijem mozna tez tluc po grzbiecie pracownikow.

  3. Zeby wybrnac jakos elegancko – sw. Tomasz czesto nawiazywal do Awerroesa jako zrodla, poniewaz Awerroes tlumaczyl Arystotelesa, jednak jako filozof nie byl on katolikiem i kontestowal rowniez islam, czym dodatkowo narazil sie wladcom muzulmanskim. Sw. Tomasz, gdy musial wskazac zrodlo, nazywal Awerroesa oglednie Komentatorem.

    W dzisiejszych czasach wielu dobrych naukowcow, profesorow, teologow, ktorzy maja bardzo duzo cytowan w pracach naukowych jest automatycznie cenzurowanych, w tym przez takie media jak google (youtube).

    Cenzure ogolnoswiatowa z ramienia youtube ogarnia z USA pani Susan Wojcicki, wnuczka zydowskiej bibliotekarki, rzekomo dalsza kuzynka Mateusza Morawieckiego, (Kaczynski tez wychowywal sie w bibliotece wsrod zakurzonych regalow).

    Wiec moge zrozumiec tez pewne niezrecznosci funkcjonujace w mniejszej skali.

  4. Awerroes wyznawal teorie istnienia smiertelnej duszy indywidualnej oraz niesmiertelnej duszy ludzkosci (duszy zbiorowej). Dusza ludzkosci (zbiorowa) to jest to, co w dzisiejszym tekscie zostalo nazwane w dupie hołotą.

    Przyjecie istnienia takiego bytu, jak dusza ludzkosci, nazwanego w dupie hołotą daje w konsekwencji rzadowi swiatowemu prawo do stosowania dla naszego dobra cenzury, tworzenia systemow komunistycznych, korzystania z pieniedzy indywidualnych posiadaczy czy przymusowego szczepienia na zasadzie „wyszczepimy ich wszystkich dobrowolnie lub przymusowo, zeby uzyskali odpornosc stadna”. Z tego powodu uwazam, ze jest to poglad niesluszny.

  5. Dzień dobry. Ma Pan rację Panie Gabrielu. Ale ja nie spodziewam się takich konsekwencji jak Pan. Myślę, że „legendarna przebiegłość Jarosława Kaczyńskiego” polega na tym, że on dobrze zna swój elektorat. I potrafi optymalnie zaprojektować swoje ruchy, z tym ostatnim „sojuszem z lewicą” włącznie. I wie też dlaczego jest u władzy i jak długo przy niej będzie. Ta wiedza dana jest nielicznym, z na pewno nie tym, którzy ze swoich kanap analizują postępki Prezesa. Ja jej też nie mam oczywiście, ale mogę snuć swoje domysły. Myślę, że recepcja społeczna polskiego życia politycznego A.D. 2021 jest bardzo odmienna od tego co ktoś z Pańską wiedzą i przenikliwością może sformułować. To jest zresztą powszechny grzech tak zwanych warstw wykształconych. A ja to wiem, bo miałem kiedyś sąsiada wykonującego zaszczytny wolny zawód furmana. Od tego czasu – jak mówią informatycy – mam narzędzia do testowania scenariuszy. I dlatego raczej nie spodziewam się gwałtownego odpływu elektoratu Prezesa. Nie – PIS’u, ale Prezesa. Bo to jego elektorat i jeśli odejdzie to z innych powodów. Z tych samych, co mój śp. sąsiad. Niech mu ziemia lekką będzie.

  6. Jarosław Kaczyński nie wie kiedy odejdzie, bo nikt tego nie wie…

  7. Tak, tak a największym geniuszem średniowiecza był Mojżesz de Leon,  co to był nawet u papieża!

  8. „Praw fizyki Pan nie zmienisz… ” 🙂 Ludzie popierający Prezesa czynią to emocjonalnie i do końca życia nie zmienią zdania, a Prezes nie zrobi nic, by ich zrazić. Ale to w wielu przypadkach nie będzie trwało długo. I zawsze będzie grupa takich, co będą głosowali na Prezesa jako na mniejsze zło. I ta będzie raczej stabilna, bo nie widać na horyzoncie nawet zapowiedzi jakiejś rozsądnej alternatywy. Póki więc Prezes żyje jego procenty poparcia będą wolno malały, co nie odepchnie Go od razu od władzy, ale zmusi do układania się nie tylko ze „sponsorami” ale też z ewentualnymi koalicjantami. Prawdziwie inaczej będzie gdy Prezes odłoży łyżkę. A przecież każdego to czeka.

  9. Cóż, przyszłości nie znamy. Mój pogląd bierze się nie ze znajomości planów Prezesa ile ze znajomości, powiedzmy, „typu wrażliwości” jego zdecydowanych sympatyków…

  10. A mi sie wydaje, ze wlasnie trzeba poskrobac te ci*e, o ktorej wspominal Czarzasty. Skrobac, skrobac i zobaczymy, co sie ukaze za zdrapka, za tym tabu. Jakis kantorek, a w nim krzatajaca sie, skulona postac w chalacie?…

  11. – jak nas wszystkich. Ale ja myślę, że „imidż” Prezesa im pasuje, brat mu zginął, buty ma jak oni, są pewni, że jak Prezes tak robi, to tak trzeba no i – dokąd mają pójść?

  12. Prezes jest słabym politykiem i nie krzyczy za mną, tylko naprzód.

    Swego czasu finsnsowaniem parti z pieniędzy podatnika wspólnie i w porozumieniu z tzw. opozycją totalną która już nie jest totalna, zabetonował scenę polityczną. Współcześnie z jednych zdjęto odpowiedzialność z kk i innych ustaw w których są kary za złamanie tych ustaw, a drugich z tychże samych paragrafów każą ścigać. Mam na myśli choćby słynne wybory korespondencyjne czy zakupy itp. czyli z jednej strony stracone jakieś miliony a z drugiej ściganie za niekiedy nieświadome błędy ok. 1000 zł czy kilku czy kilkudziesięciu tysięcy złotych a nawet kilkuset złotych. Tworzy się idiotyczne rozporządzenia, każąc się samorządom drobiazgowo rozliczać z zamówień do 130 tysięcy zł gdzie w Niemczech np. przetargów nie ma do kwoty 144 tys. Euro nawet w Rumunii chyba jest ok. 50 tys. Euro – hamując faktycznie efektywność. Sknocono całkowicie reformę sądownictwa. I tak można wyliczać.

    Teraz w imię jak nie przepchniemy ratyfikacji traktatowych, to jak wróci totalna opozycja to roskradnie wszystko – i dlatego zdaniem PiS trzeba zawrzeć sojusz z Lewicą i Wiosną Biedronia i przepchnąć zwykłą wiekszością zmiany ograniczające suwerenność – zamiast 2|3 głosów jak wskazują konstytucjonaliści.

    Nie wiem dlaczego prezes nie chce się dogadać z kołami poselskimi.

    Skuteczność do wewnątrz widać po wyjaśnieniu Smoleńska – stawiając na czele komisji polityka, który dużo gada a mleko słabo leci – fachowca, który zbieże dowody, udokumentuje i stworzy k9mpletny dokument.

    Co Prezes nie wiedział co robi najdoskonalszy minister? Wiedział.

    Zachowują się tak jakby mieli monopol na mądrość, dobro i patriotyzm oraz jako jedynie odróżniali dobro od zła.

  13. Nie ma już totalnej opozycji, a jeśli jest to chyba należy rozumieć pod tym pojęciem ludzi, którzy irytują osobiście prezesa i nikogo poza nimi

  14. Polacy to są czciciele świętego spokoju.  Nie wybaczyliby rządzącym, gdyby utrzymywał się ten totalny podział w imię którego odsądza się nieustannie ludzi od czci i wiary.  Wykształceni, wyrobieni zawodowo, z tytułami i pieniędzmi zabawiają się albo bojkotem, albo opluwaniem i donoszeniem.  Bojkotujecie TV, dobrze zatrudnimy nawróconego kryminalistę, lepszy niż wy, przynajmniej miał odwagę rozwalić pomnik Lenina. A wy co?  To lekcja poglądowa.

  15. „Recydywieści”

     

    Przeciez cala notka jest na ten temat, ze najwazniejsze w systemie sa konsulaty, a skoro pan Newelicz podpalil wrogi konsulat ZSRR w Krakowie, to nic wspanialszego nie mogl zrobic dla nowej wladzy i jego awans, aczkolwiek nieco pozny, jestw pelni uzasadniony. Ba!, smiem twierdzic, ze pan Newelicz przyczynil sie do upadku systemu sowieckiego bardziej, niz niektorzy papieze.

    Dziewczynki, „siksy” w google cenzuruja wypowiedzi profesorow na YT, wiec taki doswiadczony czlowiek na pewno ma wystarczajace kompetencje na dyrektora programowego.

    A ze produkowal heroine we wspolpracy z Goralenvolkiem? No coz, potomkowie gotow mieszkajacy pod Giewontem robili nie takie rzeczy. Glinski finansuje film dydaktyczny na ten temat. Widocznie uznano, ze hera jest dla ludzi.

  16. Siksy z google, ktore cenzuruja wyklady profesorow na YT mogly byc klientkami pana Newelicza.

  17. Susan Wojcicki, swiatowa cenzorka, kuzynka premiera Morawieckiego:

    https://images.app.goo.gl/yxu9qq6X6u7WTLPv8

  18. Troche pan przesadzil z ta prezentacja.

    Hipolit Gliwic, Tadeusz Gliwic – rodzina masonska, Sylwester Gruszka po matce z Bartoszewskich. Ciekawe, czy z tych samych Bartoszewskich, z ktorych pochodzi Wladyslaw Teofil z PSL, ktory twierdzi, ze w Auschwitz nie bylo Polakow?

    https://www.tysol.pl/a64377-Auschwitz-nie-byl-dla-Polakow-Skandaliczne-slowa-Bartoszewskiego-w-ataku-na-Beate-Szydlo

    Sperm whale – kaszalot Susan Wojcicki pasuje do tego towarzystwa, dla ktorego tancerki z zespolu ludowego robia w dzien za dekoracje i trofeum na nocnych orgietkach odbywajacych sie poza protokolem.

  19. obejrzałam panią Susan i ona nie jest kuzynką premiera,  tylko chyba kuzynką Wielo…letniej dziennikarki z GW . Bardzo podobne.

  20. Ja bym się nie czepiał tych związków, tylko dlaczego wszyscy musimy myśleć i robić tak, jak ONI sobie życzą. Czy są właścicielami całego świata i naszymi właścicielami?

     

    https://echodnia.eu/swietokrzyskie/szefowa-youtube-ma-korzenie-w-naszym-powiecie-dziadek-susan-wojcicki-urodzil-sie-w-piotrkowicach-to-daleka-rodzina-z-premierem/ar/c1-14733788

  21. W tym momencie oglądałem na yt (celowo z małej litery) wywiad Marcina Roli z Januszem Korwin-Mikkem i przerwano transmisję, po czym ukazał się komunikat, że film jest niedostępny. Była mowa o obowiązkowych szczepieniach w Wałbrzychu, które chce wprowadzić prezydent tego miasta, lekarz z zawodu.

    I premier mówi nam, że powinniśmy być dumni z osób zarządzających yt? i że ta pani jest Polką ze świętokrzyskiego?

    Jak on się nie wstydzi!

  22. Wywiad był nadawany na żywo.

  23. Cena uścisku naczelnika z wiosną.

    https://youtu.be/1whku95wjnA

  24. Prawie stojąc nad grobem  dowiaduję się o Światowej NY wystawie, trochę moja branża, czego kuzia jeszcze nie wiem ?

  25. Na mojej pierwszej ilustracji pierwsi z prawej to dwaj pierwsi konsulowie Republiki Rzymskiej Lucio Giunio Bruto [Bruto, bo udawał przygłupa] i Lucio Tarquinio Collatino, którym udało się wygnać króla Tarkwiniusza Pysznego m.in. pod zarzutem, że jego syn zgwałcił żonę Collatino. Wszyscy oni byli z nieco morderczych etruskich Tarkwiniuszy, więc Bruto po przyjacielsku pozbył się także Collatino. Na jego miejsce wybrany został Publio Valerio Publicola (pierwszy z lewej). Od tamtych czasów pozycja konsulów przybrała różne formy, poprzez władców Rzymskiego Wschodu i Zachodu, pysznego Pierwszego Konsula Bonapartego, aż po urzędników, którym prawo międzynarodowe daje mniej przywilejów niż pionowi dyplomatycznemu ambasad. Ciekawe, że w PRL (i jeszcze długo po) sprawy handlowe były nie w pionach konsularnych lecz pionach dyplomatycznych ambasad z tym, że nie podlegały one finansowo MSZ lecz resortowi handlu/gospodarki, co było stałą przyczyną rozgrywek ambicjonalnych. I to się nigdy nie skończy, tak jak za Tarkwiniuszy.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)