październik 142021
 

W zasadzie jedyną autentyczną ortodoksją jest ortodoksja żydowska. Wszystkie inne są sfabrykowane. Można nawet mówić o systemowym preparowaniu ortodoksji, szczególnie w chrześcijaństwie, gdzie realnie na żadną ortodoksję miejsca nie ma. No, ale zawsze jest na nią zapotrzebowanie, a skoro jest popyt, musi być także podaż. Ów popyt wynika, moim zdaniem, wprost z zapatrzenia się w ortodoksję żydowską, całkowicie bez zrozumienia jej podstaw. Można to skrócić mówiąc, że preparowane ortodoksje, polegają na wykreowaniu grupy wybrańców, którzy będą urządzać życie innym, także wybranym, ale jakby trochę mniej. W praktyce oznacza to, że ci mniejsi wybrańcy przeznaczeni będą do gorszych i mniej wdzięcznych prac.

Najłatwiej obserwować preparowanie ortodoksji w islamie, albowiem elementy tej doktryny pełnią nieustająco, od średniowiecza, istotną funkcję polityczną. Mogą usprawiedliwiać dynamiczne zmiany na dużych obszarach, przeprowadzane w imię nowej interpretacji doktryny. Przy czym, inaczej niż w chrześcijaństwie, nie wiąże się to z redukcją stanu osobowego załogi, która chce przeprowadzić jakąś zmianę. Wykluczone też są w ortodoksyjnym islamie długotrwałe i niepotrzebne całkiem negocjacje dotyczące warunków przyjęcia zmiany. To bardzo ułatwia politykę, i nie ma doprawdy znaczenia czy prowadzi ją zza kulis muzułmanin, chrześcijanin czy Żyd. Chodzi o to, by skłonić dużą grupę ortodoksyjnych wyznawców do jakiegoś działania, z ich punktu widzenia celowego, celowego także z punktu widzenia inspiratora, ale z punktu widzenia myślącego obserwatora, całkowicie absurdalnego i mocno podejrzanego. Ten moment został zauważony już dawno i jest on najsłabszym momentem w działaniach grup ortodoksyjnych. Jeśli nie zostanie zabezpieczony odpowiednią narracją, może spowodować klęskę całej operacji. Wiele można zrobić, aby ukryć fakt spreparowania ortodoksji, wymaga to jednak zaangażowania ludzi autentycznie wierzących i posiadających pewną wiedzę, a poza tym mającym na tyle odwagi, by podważyć założenia nurtów nieortodoksyjnych. W islamie sprawy miały się i mają nadal tak, że grupa ortodoksyjna w zasadzie natychmiast przejmuje całą spuściznę ideologiczną, marginalizuje inne grupy lub je likwiduje i przez długi czas legitymizuje cały islam. W chrześcijaństwie jest inaczej, albowiem posługuje się ono innymi metodami. Nie można zmarginalizować głównego nurtu wiary, ponieważ posłuszeństwo w hierarchii jest najważniejsze. Ono jest ciągle podważane, głównie za pomocą sugestii dotyczących wrogiego przejęcia całej struktury Kościoła, przeciwko czemu protestują ruchy ortodoksyjne, jedyne siły mogące uratować autentyczną i nieskalaną doktrynę. To jest nieprawda, a także błąd. Nie można negować posłuszeństwa, albowiem ono w dłuższej perspektywie zawsze zaprocentuje i wyda owoce. Bunt, szczególnie bunt w imię ortodoksji zawsze jest pułapką. Nie zdają sobie z tego sprawy uczestnicy buntu, albowiem: czują się wybrani, posiadają głęboką wiarę, która wpędza ich w pychę, nie są świadomi tego, że świat ten, podły i podstępny, już dawno wypracował standardy preparowania ortodoksji, o których oni nie mają pojęcia. A nie mają, albowiem interesuje ich nie posłuszeństwo i pokora, ale osiągnięcie doskonałości tu i teraz. No i przewodzenie innym rzecz jasna.

Na czym polegają próby preparowania ortodoksji w chrześcijaństwie wszyscy mniej więcej wiemy. Na negowaniu dogmatów dotyczących Ducha Świętego. To jest w zasadzie niezauważalne, ale jeśli ktoś kwestionuje zasadność beatyfikacji i kanonizacji Stefana Wyszyńskiego i Karola Wojtyły, a czyni to w dodatku na gruncie politycznym, w imię ortodoksji, to właśnie kwestionuje istnienie Ducha Świętego. Czyni to w imię ortodoksyjnej doktryny, którą ktoś mu podsunął i która nie jest nawet skodyfikowana. Jest jedynie wyobrażona. Gromadzą się jednak wokół niej ludzie, którzy chcą być w jakiś sposób rozpoznawalni i mieć możliwość wypowiadania kwestii na tyle kontrowersyjnych, by zwracały one uwagę innych ludzi i podnosiły znaczenie ruchu ortodoksyjnego.

Można więc rzec, że ortodoksje chrześcijańskie polegają na kwestionowaniu najważniejszych dogmatów wiary. Protestanci negują świętość Matki Bożej, a współczesne grupy ortodoksyjne uważają, że Duch Święty się myli czasem i nie ma racji. Niebawem – uważam, że to pewne – pojawią się chrześcijańskie grupy ortodoksyjne negujące boską naturę Chrystusa. A czynić to będą po to, by żyło się lepiej – wszystkim.

Inaczej mają się sprawy w islamie, a jednym z najciekawszych przypadków spreparowanej ortodoksji jest tak zwany Naród Islamu. Organizacja założona przez nie wiadomo kogo w latach trzydziestych, nad którą kontrolę przejęli później czarni wciągając do swojej struktury postaci takie jak Cassius Clay. U początków tej organizacji stał jakiś biały, niewiadomego pochodzenia, nazwiskiem Wallace Fard Muhammad. Został on w pewnym momencie „zniknięty”, a władze w organizacji przejęli kolorowi. Nie będę teraz opisywał dokładnych perypetii tej dziwnej struktury, wyguglacie sobie to sami. Chodzi o to, że doktryna tej „nieortodoksyjnej organizacji islamskiej”, głoszącej jak najbardziej radykalne i ortodoksyjne hasła spreparowana była tak, by mogli ją zrozumieć mieszkańcy murzyńskich gett i by pasowała ona do ich stylu życia, nie burząc go i nie zmuszając ich do zbyt gwałtownych zmian. Jakiś efekt jednak ta doktryna wywołała. No tak, czarni zostali zaktywizowani wokół kwestii najważniejszej – podniesienia swojego znaczenia tu i teraz, bez konieczności dokonywania istotnych zmian w swoim życiu. To znaczy, czarny stawał się niejako z miejsca święty, nawet jeśli kradł, bił żonę i sprzedawał narkotyki na ulicy. Tak bowiem nauczali nowi immamowie. Dawno, dawno temu, 66 bilionów lat, czarny Bóg stworzył czarnego człowieka, a kiedy to uczynił, świat był dobry, a rządziło nim 24 wybitnych naukowców. Jeden z nich wpadł jednak na wariacki pomysł i stworzył w laboratorium ludzi białych, którzy podstępem zawładnęli Ziemią i zdegradowali czarnych. Panowanie białych miało się jednak skończyć po 6 tysiącach lat, a czas ten przypadał dokładnie na wiek XX. Czarni więc, Naród Islamu, mieli po prostu sięgnąć po to, co i tak im się od dawna należało. Nie musieli przy tym dokonywać w swoim życiu zbyt gwałtownych zmian, albowiem i tak byli doskonali lub bliscy doskonałości. Aha, zapomniałbym dodać, że ten biały założyciel ortodoksyjnego ruchu zrzeszającego czarnych Amerykanów prowadził obwoźny handel jedwabiem.

Co na to prawdziwy Islam? W latach trzydziestych imamowie chyba nawet nie wiedzieli, że ten ruch istnieje, a później został on, jak przypuszczam, przeszczepiony na grunt autentycznego islamu, w Azji i Afryce, dzięki temu mamy to, co mamy.

Ja bym jednak nie zgłaszał zbyt wielu pretensji do czarnych mieszkańców Ameryki, którzy dali się uwieść tej doktrynie. Nie mieli łatwego życia, a tu ktoś się nimi wreszcie zainteresował. Co innego współcześni nam chrześcijanie podnoszący kwestie ortodoksji, która jest w istocie kwestionowaniem prawd i dogmatów, a także neguje posłuszeństwo konieczne do funkcjonowania hierarchii. Tu konieczna jest polemika. Ta jednak, za każdym razem spotyka się albo z reakcją histeryczną, albo z milczeniem.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-i-2/

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-ii/

  20 komentarzy do “Fabryka ortodoksji”

  1. Dzień dobry. Dzięki za wspaniały wykład. Przyda się na różne domowe dyskusje, które – jak wiadomo – toczą się w polskich domach. Ja osobiście doceniam potrzebę dokonywania użytecznych uproszczeń, które nie zakłamując istoty pozwalają „na szybko” klasyfikować obserwowane zjawiska. Wobec tego nie ma żadnej ortodoksji i nie-ortodoksji, jest tylko prawda i nieprawda. Jak dojść która jest która to osobna dyskusja, ale przynajmniej wiadomo czego szukamy.

  2. Gdzie w tym wszystkim miejsce na zbawienie?

  3. Święty Jan Damasceński, autor dzieła „O wierze prawdziwej” (gr. Έκδοσις ακριβής της Ορθοδόξου πίστεως – Ekdosis akribes tes ortodoksu pisteos) zwanego sumą patrystyczną.

    Jest zatem ortodoksja, jedyna, innej nie ma, i jest nią prawdziwa wiara katolicka wyrażana publicznie w liturgii, o ile ta ostatnia zachowuje prawowierność, czyli ortodoksję.

    Należy przy tym mieć na uwadze właściwy sens, zakres semantyczny pojęcia. Nie ma bowiem żadnej ortodoksji ani i żydów, ani mahometan, ani heretyków  i schizmatyków, czy wszelkich innych wyznań, ponieważ Prawda jest jedna i jest nią Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg  i prawdziwy człowiek. Ortodoksja zatem to zarówno właściwe oddawanie chwały Bogu (liturgia), jak i wyznawanie wiary zarówno w jej doktrynie, jak i stosunku osobistym do Stwórcy zgodnym z objawionym przez Niego prawem.

    Posłuszeństwo zaś należy się tylko Bogu w wierze i hierarchi, o ile ta ostatnia zachowuje depozyt wiary apostolskiej przekazanej w Piśmie, Tradycji i Magisterium. Jakiekolwiek pomniejszenie tak pojmowanej wiary, czyli ortodoksji, przez hierarchię kościelną zwalnia z posłuszeństwa w zakresie odstępstwa od wiary. Mówiąc krótko – apostatom nie należy być posłusznym. na ten temat Kościół wypowiadał się nie raz począwszy od św. Wincentego z Lerynu na św. Robercie Bellarminie kończąc.

  4. Nie zrozumiał pan tekstu. Dam panu jeszcze szansę, ale chyba się jednak pożegnamy i będzie pan musiał się przenieść na portal Polonia Christiana

  5. Jak się handlarze jedwabiem wezmą za łby to ten co bliżej producenta, no ten chiński, weźmie ten kindżał o dźwięcznej nazwie Naród Islamski z rąk tego drugiego pośrednika i zrobi mu kęsim. Ten drugi pośrednik co robił w jedwabiu i w handlu czarnymi będzie żałował że wkuł  kindżał.

  6. Też jej nie podzielam z sobą. Handlarze mają pośrednika, Mamona, który ich pogodzi. Niestety.

  7. Wpierw czytałem z osłupieniem, bo ortodoksja to jednak dogmaty, np. dogmat nieomylności papieża, a zatem i posłuszeństwa. Potem jednak załapałem, że ortodoksja nie występuje tu w swoim właściwym, czy może nawet idealnym znaczeniu, tylko w podmienionym. Otóż to, taka”ortodoksja” na pewno jest towarem ideologicznym, łatwym do spreparowania i opierającym się bardziej na psychologii niż na duchowości. To nic , że ten i ów ową psychologię opiera na Tradycji i patrystyce. Albo na Trydencie dla równowagi. Za wzniosłymi słowami czają się nasze smaczki, nie dotknięte ręką Bożą. Pożądamy świętości, a już samo złożenie tych słów to oksymoron, dobry w poezji, bo tam otwiera. Ale w „ortodoksji” niedobry, nierejestrowalny, odrzucany jako podszept wiadomej proweniencji. I zamykający nas na głucho. Ale nadal to echolalie naszej psychiki, a nie głos. Ponieważ Ducha Świętego wysłuchać można właśnie przede wszystkim przez posłuszeństwo, w kościele katolickim . Amen.

    A co do islamu, religioznawcy ukuli w miejsce ortodoksji termin ortopraksji. Mnie się podoba.

  8. Pan już chyba doszedł do ściany, nie?

  9. Ponieważ mój wpis poprzedza ten ostatni, udam, że pytanie zostało skierowane do mnie. Nie doszedłem. Zwrot „nie?” na końcu zdania wskazuje na Poznańskie. Taka sobie stylizacja poważnego pytania do d.

  10. Bardzo dobrze zrozumiałem i myślę, że specjalnie napisał Pan taki tekst, bym nań zareagował, jak wyżej, co też uczyniłem. Teraz ma Pan chwilę satysfakcji z udanej  – jak się Panu tylko wydaje – prowokacji.

    Gramy dalej?

  11. Jaką szansę? Panie Maciejewski, to już zahacza  o prymitywna megalomanię. Wiem, że ma Pan swoje szajby, z tym największą wypieprzanie ludzi z tego bloga, ok. Myślę jednak, że gdyby Pan musiał się ze mną skonfrontować w realnym świecie, to by Pan spasował. Może nawet nadarzy się okazja, koniecznie publiczna, i ja wówczas Panu przypomnę a Panu uszy odpadną ze wstydu. Ale to dopiero przed nami. Teraz,  tam niżej napisałem, co myślę  o Pana dzisiejszym tekście, a nie można wykluczyć, że Pan sam nawet o tym nie wie. Takie pisarskie dejavu mogło się Panu zdarzyć.

    Oczywiście, może mnie Pan natychmiast usunąć.

  12. Istotnie, autor nie odróżnia ortodoksji od ortopraksji.

  13. Jest pan głupcem. Nic więcej.

  14. Nie, nie gramy, nie napisałem nigdy żadnego tekstu z myślą o panu. Nie zdarzy się to także w przyszłości.

  15. Nie wiedział pan, że jestem prymitywnym megalomanem? Dziwne. Jeśli przychodzi pan tutaj dla konfrontacji, tym bardziej musimy się pożegnać.

  16. Jeśli chodzi o mnie, to ja bez trudu przechodzę przez ściany

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)