Cze 132017
 

W czasie debaty blogerów, którą przeprowadziliśmy na zakończenie targów w Bytomiu pojawiły się znienacka dwa pojęcia opisujące nasze położenie tak dokładnie, jak nic i nikt przedtem. Chodzi o fikcyjny niebyt i o leżącego, który stoi. Oto znajdujemy się wszyscy w fikcyjnym niebycie, bo do tego została sprowadzona blogosfera polityczna, czyli obszar, gdzie pozwolono ludziom zaistnieć, a następnie ich unieważniono. Oni jednak nadal istnieją i działają. Do tego zaś różni dziwni osobnicy próbują nas kopać, bo im się zdaje, że leżymy i nie oddamy. O tym czy nie oddamy rzeczywiście, przekonał się jakiś staruszek, który w czasie debaty zaczął bronić świętej pamięci Władysława Bartoszewskiego, którego Jola nazwała tak zwanym profesorem. Odpowiedzieliśmy bardzo gwałtownie i zgodnie, co mnie niezmiernie ucieszyło. Po stronie aktywów minionej edycji targów bytomskich zapisujemy pozycję – konsolidacja środowiska. Rzeczywiście integracja tych, którzy przyjechali i różne realizacje towarzyskie przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Ponieważ jednak moim celem nie było i nadal nie jest założenie grupy wsparcia, która będzie się spotykać co jakiś czas i cieszyć swoim towarzystwem, muszę przejść na drugą stronę, czyli z rubryki „ma” przeskoczyć do rubryki „winien”. Tak jak mówiłem już na targach, mamy za mało publiczności w stosunku do ilości towaru. Towar nasz w dodatku ma wysoką jakość, co idzie całkowicie w poprzek wszystkim rynkowym tendencjom. To znaczy wszyscy, z całym impetem dążą do rzeczywistego, bądź kokieteryjnego dziadostwa, my zaś, w miarę naszych skromnych możliwości próbujemy promować jakość. Co to znaczy? Pisałem już o tym i mówiłem, ale jeszcze powtórzę. Chodzi o to, by stworzyć rynek, na którym zarabiać będą mogli dobrzy autorzy i dobrzy graficy pracujący dla uczciwych i szanujących czytelnika wydawców. To jest zamierzenie bardzo ambitne i wielu już przed nami próbowało dokonać tej sztuki z różnym skutkiem, przeważnie fatalnym. Co jest największym problemem jeśli idzie o taką kreację? Wyjaśnienie czytelnikowi dlaczego ma kupować i czytać nasze książki. I teraz ważna rzecz – nie chodzi tu o moje książki, bo o siebie to ja zadbam najlepiej jak potrafię, chodzi o książki z segmentów, które tworzymy. Nie każdy autor jest mną i nie każdy będzie pisał codziennie tekst na blogu.

Właśnie dotarła do mnie książka Hani zwana pierwszą książką dla dzieci. Wygląda fantastycznie i dziś umieszczę ją w sklepie. Złożono już pierwsze zamówienia i padła propozycja, żeby przeznaczyć ją na nagrody szkolne. Nie jest to jednak możliwe, bo szkoły i rodzice szukają książek w formacie A4 i w cenie 5 zł za egzemplarz. Jasne jest, że nasza nie będzie tyle kosztować, bo muszę zapłacić grafikowi i autorce. Książki w cenie 5 złotych za egzemplarz wydawane są w ramach misji edukacyjnej prowadzonej przez państwo, a następnie dystrybuowane są przez Biedronkę, która stała się największym sprzedawcą książek w Polsce. To nie jest nasza droga, głównie przez to, że inaczej rozumiemy misję edukacyjną i to doskonale widać właśnie w książce Hani. Z grubsza rzecz biorąc nie interesuje nas tak zwana popularyzacja. Książka nie trafi więc do masowej dystrybucji, ale będzie sprzedawana w wybranych punktach i w internecie.

Wracajmy jednak do targów. Żeby impreza mogła być kontynuowana, promocja musi być inaczej sformatowana. Nie ma sensu reklamować targów bytomskich w aglomeracji, bo i tak wszyscy przyjeżdżają z zewnątrz. Kłopot w tym, jak ją zareklamować w Polsce i jak sprowadzić ludzi z Polski do Bytomia. Przedstawiłem dziś Valserowi szereg propozycji, o których na razie mówił nie będę, ale myślę, że są one sensowne. Zdradzę Wam tę najmniej moim zdaniem sensowną, ale konieczną w realizacji, a zrobię to ponieważ będę potrzebował Waszej pomocy. Nie ma sensu dokooptowywać wystawców z tak zwanej niszy prawicowej. To jest jawny absurd, albowiem nisza prawicowa jest płytka jak kałuża, a do tego każdy wydawca ma swój wypielęgnowany target i oddanych czytelników, którymi nie chce dzielić się z nikim. Ja jestem tu chlubnym wyjątkiem, bo za każdym prawie razem gdy coś komuś sprzedawałem mówiłem, żeby zajrzał też na inne stoiska bo tam są naprawdę ciekawe rzeczy. Musimy przyciągnąć innych wydawców, którzy nie mają z jakichś powodów możliwości zaprezentowania się szerszej publiczności, a mają za to ambitnych i gromadzących wokół siebie czytelników autorów. Tego się nie da zrobić inaczej, jak tylko przez kontakty osobiste. Każda bowiem sprzedaż jest sprzedażą bezpośrednią. Wszystko zaś inne to frajerstwo albo przewalanie budżetu. Tak więc muszę Was prosić, byście się zastanowili jakich znacie wydawców, których oferta nie koliduje z naszą misją, a którzy mieliby chęć zaprezentować się na targach w przyszłym roku. Trzeba myśleć o tym już dziś, bo na jesieni będzie za późno. To samo dotyczy promocji. Wydamy gazetę i ta gazeta musi zawierać relację z targów. Potem Valser wyda swoją gazetę, która będzie podsumowaniem imprezy. Nie wiem co będzie na jesieni, bo sytuacja choć nie jest dramatyczna, nie jest również wesoła. Na pewno muszę skończyć socjalistyczny cykl baśni, bo to są żywe pieniądze. Co z resztą projektów, jeszcze nie wiem, być może będą musiały trochę poleżeć. Targi Bytomskie choć bardzo owocne pod kilkoma względami ujawniły też wiele naszych słabości. Ja zaś, jak wiecie, dmucham na zimne i staram się neutralizować kryzysy zanim dojrzeją. Czasem może przesadzam, ale tak jak to powiedziałem wielu osobom na targach, dla mnie to jest walka o życie. Obiecuję Wam jednak uroczyście, że postaram się nie psuć nikomu zabawy tą konkluzją i nie mówić o tym więcej. Cieszę się, że wszyscy się poznali, zaprzyjaźnili i mają jakieś plany na przyszłość. Bardzo też dziękuję wszystkim za przybycie. Na dziś to tyle. Książka Hani znajdzie się w sklepie w ciągu dnia. Muszę też ogłosić jakieś promocje, bo magazyn pęka w szwach, ale jeszcze nie wiem jakie.

  144 komentarze do “Fikcyjny niebyt i leżący, który stoi”

  1. to wyszedł pan lepiej niż ziemkiewicz ze swoim „cieniem”. zbiera łające recenzje aż huczy

  2. > Tak więc muszę Was prosić, byście się zastanowili jakich znacie wydawców, których
    > oferta nie koliduje z naszą misją, a którzy mieliby chęć zaprezentować się na targach
    > w przyszłym roku. 

    Mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mógł się zaprezentować w Bytomiu i to nie z tylko jedną pozycją. W każdym razie chęć mam na pewno wielką. No i gratuluję targów. Bardzo żałuję, że nie mogłem być na miejscu.

  3. Strategia może być defensywna albo ofensywna, a Coryllus zawsze w ofensywie i dobrze. Gdzie te „Zielone rękawiczki”, 4 egzemplarze chętnie kupię przed końcem roku szkolnego.

  4. W ub. roku w Bytomiu wydawców (i sprzedawców) było dużo więcej. Może warto by było odpowiedzieć sobie najpierw na pytanie: co ich zniechęciło do przyjazdu?

  5. W zeszłym roku targi były za darmo, w tym kosztowały jakieś grosze i już się zrobił problem. To jest złożona sprawa, na wykład, a nie na komentarz pod notką

  6. Jako  „zwykly, szary  czytelnik”  napisalem  do WSieci i Do Rzeczy,  zapytujac, dlaczego nie omawiaja  ksiazek  jak  np. Wspomnienia Wojnillowicza ?  Cisza, nic.       Opowiadam  wsrod  znajomych  czego sie dowiaduje   i spotyka  mnie  potepienie i wywracanie oczami.  My ksiazek jakiegos  Coryllusa,  albo tez  Zychowicza, Wieczorkiewicza , Nowaka czy Ziemkiewicza do  reki nie wezmiemy !  A  co polecacie  pytam ?  Ano np.  prof Modzelewskiego.  Dlaczego ?  Bo to  patriota  co docenia role  przemian  dokonanych po  wojnie,  a tamci to  antypolscy wrogowie  co kalaja gniazdo.  Czyli sa problemy.   1/  Izolacja  w  przestrzeni  informacyjnej – mediow.  Ze wszystkich stron  od  gazowni  po  „nasze” media.     Jezeli idzie jakas  informacja,  to  szeptana i negatywna.   2/ Zabetonowanie  przestrzeni swiadomosci  przez rozne  mity.   Inercja.   Ludzie  mysla, ze  wszystko wiedza i wszystko rozumieja.  Nie potrzebuja  niczego weryfikowac i niczego szukac. Wiecej tego co juz bylo.  Kazde inne  podejscie jest  traktowane jako  niesluszne.  Wnioskow  z   faktow  sie nie wyciaga.  Licza sie projekcje i narracje.  Z tego widac,  ze potrzebne sa jakies kanaly  wzglednie masowej dystrybucji  informacji.   Radia  internetowe ?  Wizje  internetowe ?

  7. Jakich przepraszam przemian po wojnie? Chodzi o grabież mienia?

  8. „Oto znajdujemy się wszyscy w fikcyjnym niebycie, bo do tego została sprowadzona blogosfera polityczna, czyli obszar, gdzie pozwolono ludziom zaistnieć, a następnie ich unieważniono.”

    Wczoraj w programie 1 polskiego radia ok. godz. 20 pan Warzecha powiedział, że celem blogosfery było zmarginalizowanie a nawet likwidacja dziennikarstwa (przytaczam niedosłownie, ale taki był tego sens). Tzn, ja na początku nie wiedziałem, że to mówi Warzecha, ale jak powiedział ową frazę, to do mnie to dotarło. A potem mówiono, jaką to ważną rolę w życiu publicznym odgrywa dziennikarz.

    Jestem zawodowym kierowcą, więc siłą rzeczy słucham radia i muszę przyznać, że rzadko znajduję coś, czego posłuchać warto. jedną ręką trzymam kierownicę, drugą przycisk na radiu w naiwnej nadziei, że może chociaż od czasu do czasu jakiś fajny kawałek puszczą. I kasa na całe uprawianie tej tandety idzie – zdaje się – z mojej kieszeni.

    Dlatego cieszę się, że istnieje blogosfera, gdzie nie rozmawia się o topowych tematach np. czy Donald Trump jest w konflikcie z dziennikarzami, ale realizuje pewną misję.

    I za to Bóg zapłać!

  9. Ci  ludzie,  dotknieci socjalizmem,  uwazaja, ze  dobrze sie stalo, ze zastopowano „burzuazyjna”  historie  Polski i rozpoczeto  „nowa”.       Przyznaja, ze byly „bledy”,  ale  „bandytow”  trzeba  bylo przeciez  wyeliminowac.  Grabiezy  mienia  i  eliminacji wlasnosci nie rozumieja.  Uwazaja,  ze  nastapila  „sprawiedliwosc  spoleczna”.    Ze  znikly  „budki kapitalistow”  i powstaly „porzadne fabryki”,  kiedys komunistyczne, a teraz niemieckie.   Rece opadaja.  Na  tym  forum  sie takich ludzi nie spotyka, ale  oni istnieja,  wielu ich.

  10. o ile dobrze pamietam, Warzecha udzielal sie w S24. znaczy sie chcial zamordowac dziennikarstwo?

    wiecej nie napisze, bo i tak za duzo jak na tego palanta.

  11. ,,Patriota co docenia pozytywne przemiany po wojnie”. Naprawdę tak Panu odpisali? Ale niech sprecyzuja,chodzi o 1945-1989 czy może to po 1989 do czasów obecnych bo ja nie widzę niczego po okradaniem Polaków i wyprzedawaniem całego majątku Polski za grosze obcym.

  12. No tak, tyle że  z tego co pamiętam, to on tam za bardzo nie istniał, bo za wiele do powiedzenia nie miał. On jest mądry wtedy, kiedy nie musi się z nikim konfrontować

  13. Mnie ta oferta odstrasza ! TiSzert o wartości 103 PLN, w gratisie ! No nawet nie wiem,  nie potrafię sobie wyobrazić dla kogo ma być ta oferta ?

  14. a możesz wydawać i dystrybuować [płacimy za całość produkcji, z góry] np. SN2012 – raporty z państwa bezprawia? – potrzebujemy sieci dystrybucji, treści mamy na kilka lat [w tym wykłady],…

  15. Elektryfikacja kraju i walka z jaglicą dzieci na wsi…

    ===================

     

    Jak się cieszę z książki ! :)))

  16. Mają ograniczoną wyobraźnię. Mogli przecież koszulkę wycenić na 503 PLN albo więcej. Ludzie, ludzie, zwariowałem! Taką kapuchę, TAKĄ KAPUCHĘ oddaję za dwa złote!

    Za to opatentują sobie nazwę, i wszyscy leżą i kwiczą.

  17. Szerokiej i bezpiecznej drogi pod opieka św. Krzysztofa!

    Gdy ruszamy w trasę z moja przyjaciółką, bierzemy płyty z muzą i z książkami. No fakt, nie wszystkie książki dają się słuchać – to zależy od treści, ale i od aktora czytającego. Np. „Wichrowe Wzgórza” są okropną książką o potwornych Angolach /całkowicie poza naszą kulturą/, ale Anna Seniuk czyta genialnie. „Kariera Nikodem Dyzmy” czytana przez Kolbergera jest do kitu. Aktor zupełnie nie pasuje do treści, a zwłaszcza ducha książki. Etc.. W radiu Nikodema czytał Bończak – i to było świetne.

  18. Jak masz fundusze to może sfinansuj portal informacyjny nowego pomysłu?

  19. Czytałam wczoraj relacje tych co mieli szczęście być na ostatnich, a wielu pewnie i ubiegłorocznych, Targach bytomskich oraz komentarze pod tymi notkami. I przyszedł mi na myśl św. Maksymilian Kolbe, z zachowaniem wszystkich proporcji – tych ziemskich, a przede wszystkim tych świętych – przytoczę tylko jeden fakt: w 1922 roku nakład Rycerza wynosił 4000  egzemplarzy, w 1929117 000, a 5 lat później 702 000. Fakt ten podaje ks. Józef Bocheński w swoich „Wspomnieniach”. Potrzeba nam (mam na myśli nas, czytelników, przede wszystkim) trochę pokory no i niestety czasu. Konieczność szukania nowych rozwiązań to inna sprawa. Zrobiliście już bardzo dużo, powiedziałabym niewiarygodnie dużo, jestem pełna podziwu i wdzięczności.

    Wydawcy, którzy przychodzą mi do głowy:

    ANTYK (http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_X__P_KONTAKT.html )

    Nasza Przyszłość ( http://www.fnp.pl/fnp/)

    Editions Spotkania https://editionsspotkania.pl/

    Wydawnictwa IPN-u

  20. Gratuluję Pani Hanno! Prawdziwa Książka dla dzieci to rarytas w dzisiejszych czasach.

    Można określić, czy „Zielone rękawiczki” są dla dziewczynek czy dla chłopców, w jakim wieku? Choć pewnie głupio pytam. Kiedyś byłam przekonana, że „Ania z Zielonego Wzgórza” to rzecz dziewczyńska. Do czasu artykułu popełnionego jakiś czas temu przez Coryllusa.

  21. Jeżeli chodzi o potencjalnych wystawców na przyszłą „Rozettę”, to może z wrocławskim wydawnictwem „Wektory” by coś wyszło.

    Wyd. takich tytułów jak choćby: „Jałowy pieniądz”, „Historia Chrześcjiaństwa”,”Dwieście lat razem” itd.

  22. Upsss! nieaktualne, przepraszam, nie sprawdziłem w wystawcach;-)

  23. Kaj jest książka?!!!

  24. Dziękuję 🙂

    Pisałam ją akurat z myślą o swoim synku, ale sądzę, że dla dziewczynek też jest stosowna. Jak najbardziej.

  25. Książka jest w sklepie, a do tego przypominam trailer

     

    https://www.youtube.com/watch?v=uTLqWlUPtms&feature=youtu.be

     

    Mam też ogłoszenie. Nie będzie jarmarku Radia Wnet 17 czerwca, odwołano go. Ostatni jarmark będzie 24 czerwca i ja na nim będę razem z książką Hani

  26. A można zobaczyć okładkę?

  27. Tfu, tfu, tfu, już sobie przypomniałam, że do księgarni wchodzi się przez drzwi Polecane strony. Sorry.

  28. Pytanie do znawców.

    W księgarni są trzy książki dotyczące numizmatyki. Mam dwóch braci ciotecznych, którzy od lat pasjonują się numizmatyka. Młodszy złapał bakcyla od starszego, podejrzewam, że z początku ze względu na wartość kolekcji, bo przedtem namiętnie zbierał znaczki.

    Czy tacy dojrzali faceci, mogą nie znać tych książek? Obaj obracają się w środowisku numizmatykow, ten ze Szwecji, przyjeżdża na aukcje. To poważne hobby, a do tego kosztowne, choć pewnie też opłacalne. Chłopaki trzymają ze sobą, ja się na tym kompletnie nie znam, a i nie mam takich ambicji.

    No więc moje pytanie jest takie, czy te pozycje są w jakiś sposób wyjątkowe, czy tacy spece raczej już je  od dawna mają?

  29. Wielu niewielu, nie ma co rękom pozwalać opadać :-). Trzeba analizować kontekst. Tu ci on: medialna tresura podtrzymująca trwa, w efekcie tak zwany elektorat uważa za właściwą paszę, zadawaną mu via telewizor przez treserów tak zwanego elektoratu.

    Przyzwyczajenie zaś do karmy medialnej (do paszy), czy lepiej: uwikłanie w paszę medialną, to rzecz straszna. Wymóżdża, a potem nie pozwala wymóżdżonemu innych wymóżdżeńców rozpoznać.

    W tym kontekście: samo pragnienie celu plus budowa ścieżki wiodącej doń, to za mało.  Równie ważne wydaje się wskaznie i wyizolowanie treserów. Tu: pociotków Gramsciego. Tych, którzy sprowadzili świat na manowce kulturowego marksizmu, i którzy źle czynić nie przestają.

  30. To forum jest swego rodzaju rezerwatem. Poglądy i opinie, które tu padają są całkowicie niereprezentatywne dla szerszej populacji. Co nie znaczy, że szersza populacja nie może być zainteresowana treściami, które sprzedaje gospodarz.

  31. >To forum jest swego rodzaju rezerwatem.

    Ja jak Tu jestem to w żadnym „swego rodzaju rezerwacie” nie jestem.

  32. Raczej nie mają bo książki dotyczą monet z XV i XVIw. Pytanie co konkretnie zbierają bo numizmatyka to szeroka dziedzina. Mogą zaciekawić jako tło historyczne ale też i niekoniecznie. Ja bym się ucieszył z prezentu gdybym zbierał monety 😉

  33. Ja myślę, że większość a nie wielu. Dzisiaj widziałem młodego chłopaka dziarsko maszerującego w spódniczce i leginsach a na TT ktoś wrzucał fotę starszego pana w autobusie ubranego zupełnie nie po męsku. Stawiamy bierny opór ale lodowiec sunie 🙁

  34. Wystarczy wejść na TT, o FB nie wspominając, żeby ten rezerwatowy charakter dostrzec.

  35. finansowanie portali jest procesem długoterminowym i wymaga ciągłości – utrzymujemy dwie strony www;- portale informacyjne – pytanie: a jakie to informacje miałyby być prezentowane? rywalizacje w epatowaniu wyczytanymi newsami to nie jest to

  36. Gospodarz prowadzi swego rodzaju eksperyment sprzedażowy – próbuje narzędziami netowymi zwiększyć i utrzymać sprzedaż książek (i zawartych w nich treści). Wszystkie duże portale i media społecznościowe treści (jakiej by one nie były jakości) oferują za darmo, a sprzedają różne inne rzeczy – stąd nikomu nie przeszkadza, że książki reklamowane w tychże portalach pójdą na przemiał, albo do Biedronki. Bo to one (a właściwie ich recenzje) służą reklamie portalu, a nie odwrotnie.

  37. Aneks do mojego wpisu powyżej odsyłającego do „Naszej
    Przyszłości”: księgarnia nazywa się SPLENDOR24.PL https://www.splendor24.pl/pl/c/KATALOG-WIOSNA/611
    Pod auspicjami Radia
    Maryja działa jeszcze księgarnia Fundacji LuxVeritatis http://sklep.luxveritatis.pl/
    Mam parę rzeczy z
    wydawnictwa Marcina Dybowskiego (ANTYK), od dłuższego czasu przegryzam się
    przez „Ukrytą stronę dziejów” Epiphaniusa, straszna kobyła (za przeproszeniem
    Autora i Wydawcy), masa cytatów i odsyłaczy do źródeł. Wydaje mi się, że
    Dybowski najmniej koliduje z Tobą. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że on ma tak
    bogatą ofertą. Dawno do niego nie zaglądałam. Tak na marginesie to nie pojmuję jego koneksji z Darskim.
    Bogiem, a prawdą to
    trudno chyba znaleźć na rynku tak ortodoksyjnego wydawcę jak Klinika Języka, nie zdziwiłabym się, gdyby SPLENDOR24 i Lux Veritatis miały coś dziwnego w
    szafie, choć sądzę, że wynikałoby to raczej z niewiedzy i było efektem wrogiego
    formatowania naszych umysłów trwającego przecież kilka setek lat.
    Lux Veritatis chyba
    nie wydaje książek, tylko je sprzedaje, księgarnia proponuje na przykład:

    Historia
    i polityka
    ·
    Cenckiewicz
    Sławomir

    ·         Feliks Koneczny
    ·
    prof.
    Jerzy Robert Nowak

    ·
    Krajski
    Stanisław

    ·
    Historia Polski
    ·
    Historia świata
    ·
    Historia
    kościoła

    ·
    Historia
    niepoprawna politycznie

    ·
    Biblioteka
    Smoleńska

    ·
    Kresy
    Wschodnie, Syberia

    ·
    Masoneria
    ·
    Polityka,
    publicystyka

    ·
    Teoria
    polityki, nauki społeczne
    Do EDITIONS SPOTKANIA  zajrzę później.

  38. A pamiętacie „Kod Leonarda …” , co trzeci w Metrze jechał z nosem zatopionym w lekturze, siostrzenica wtedy musiała spędzić tydzień w Madrycie, po powrocie któraś ciocia babcia zapytuje „a jacy tam są chłopcy czy się komuś spodobałaś?” A siostrzenica, na to ” przecież oni są zaczytani w książce „Kod …” oni niczego poza tą  książką nie percepują”.

    To była reklama, świata Bożego nie widziano spoza tej książki.

  39. Proszę o wyrozumiałość, ale ja mam do czynienia z maniakami, więc jako kompletny laik, za bardzo im się nie chcę wciskać między wódkę i zakąskę. Ten starszy brat, ode mnie również starszy, już w latach siedemdziesiątych, po raz pierwszy udowodnił intensywność swojej pasji, i kiedy w dniu jego matury z polskiego, w Łodzi odbywała się międzynarodowa wystawa numizmatyczna, olał maturę i poszedł na wystawę.

    – Maturę w przyszłym roku mogę zdać, a wystawa się nie powtórzy.- powiedział później.

    Swoją drogą, to był pewnie unik, po prostu oddał egzamin walkowerem, bo obawiał się, że i tak nie zda. I faktycznie, za rok już się przygotował i zdał.

    No więc odpowiemy jakie monety zbierają : STARE

  40. Napisałem przecie, że „nowego pomysłu” 🙂 Czyli że jeszcze czegoś takiego w internecie nie ma. O szczegółach trzeba by na PW, bo inaczej ktoś ukradnie pomysła i jak zawsze spieprzy 🙂 .

  41. Rozalio,
    jako ten, który nosi w sobie numizmatycznego bakcyla podpowiem, że na 100% wszystko, co wiąże się z tematem /tu starych/ monet, niezmiernie ucieszyć może,więc jeśli chcesz ‚prezentować’ a wiesz, że tych pozycji nie mają to nie zastanawiaj się – bierz i prezentuj

  42. i czarne koszulki od Valsera … , bo studukatówka w takim połączeniu …

  43. Skoro głównie trzeba liczyć na przyjezdnych, to lepszym terminem targów byłby piątek, sobota, niedziela po Bożym Ciele. Robiącym na etacie łatwiej wziąć akurat ten wolny piątek i być wówczas 3 dni, bo życie instytucji zamiera wówczas od czwartku do poniedziałku.

  44. Tak, ci ludzie sa chyba straceni jesli wrzucaja Coryllusa do jedengo worka z Ziemkiewiczem i Zychowiczem. „Prawicowy” Zychowicz zastanawia sie czy bic sie z Niemcami czy z Rosja a Ziemkiewicz,  w przerwie miedzy wydaniem jednej i drugiej cegly, oswiadcza ze nie bedzie kandydowal na prezydenta.

    Jak to sie ma do dzialalnosci pisarskiej i wydawniczej naszego gospodarza? Nijak.

  45. Podstawowy kanał do kontakty własne. I tu trafiam i nie tylko ja na ślady omerty. ZNP zsabotowało bardzo ciekawy konkurs prowadzony przez moich znajomych nauczycieli, bynajmniej nie pisowskich. Konkurs się odbędzie, ale prac przyszło mniej. Ziemkiewicz natomiast doprawił gębę Gospodarzowi i Toyahowi. Sumliński zostawia po sobie, w sensie zainteresowania spotkaniami z innymi autorami, pustkę. Ciemnota jest wśród nas. To jest próba wiary. Dopust.

  46. Być może, ale wielu rodaków planuje wtedy krótkie wywczasy, grilla, agroturystykę, wypad nad jezioro, do rodziny, na daczę.

  47. O la la…

    … to pewnie Marta Kaczynska przestanie felietony pisac…  no,  sukces bedzie „mooorowany” !!!

  48. Ziemkiewicz nie będzie kandydował? Ożesz ty w mordę. Po prostu nie dorośliśmy do tego, karzełki opełki.

  49. To nie jest zły pomysł. Jakbym miał kasę zrobiłbym to samo. Pytanie tylko czym oni to wypełnią. Odpowiedź na nie raczej jest oczywista.

  50. Tez sie  obawiam  ze wiekszosc  jest stracona.  A  sprawa jest powazna,  bo  niewielu  Polski nie uratuje.  Potrzebna jest jakas  wiekszosc.  Zycie narodowe to gra zespolowa.  I nie jest to sprawa gustow, pogladow, opinii ……. –   to jest sprawa  prawdy.  To jest sprawa tego, co jest konieczne do trwania   tu  i teraz  i  osiagania  celu  opisanego w doktrynie.  Inaczej to nie ma sensu  i nie moze sie udac.  Wiec dotarcie z tresciami   do jakiejs    znaczacej ilosci  ludzi jest istotne.  I  o tej waznosci swiadcza propagandy i manipulacje, ktorych doswiadczamy.  Wiec  trzeba probowac  zachwiac w  ludziach poczucie  blogiego spokoju i  uswiadomic im, ze jak sie nie wezma  w garsc,  to  powtorzy sie to co bylo,  i pewnie w gorszej wersji.  Moze mozna liczyc  na  mlodszych,  tych nie dotknietych  socjalizmem  czy nacjonalizmem, albo  rokiem 68-mym.  Dotad  mlodzi reagowali emigracja.  To,  od jakiegos czasu, zaczyna tracic sens,  wiec  moze jest szansa,  ze to wszystko trzeba  zrobic tutaj. Wiec  do  dziela.

  51. Waw…

    … alez piekna !!!

  52. Emigracja dzis to absolutnie stracona, przegrana sprawa… i zycie !!!

    Natomiast w Ojczyznie… na miejscu… roboty jest multum i to na lata.

  53. Wybaczta ale nie mogłem się powstrzymać 🙂 http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1708374,1,powstaje-stowarzyszenie-polskich-pisarek-i-pisarzy-na-ratunek-rynku.read

    To kiedy się do nich zapisujesz Coryllus? 😉

    P.S. Ciekawe kiedy sami sobie zaczną przyznawać nagrody…

    P.S. 2 Chyba faktycznie standardy życia musiały im spikować w dół bez wsparcia futrowanej jeszcze do niedawna Wybiórczej skoro zakładają sobie sitwiarską gildię.

  54. ” znikly  „budki kapitalistow”  i powstaly „porzadne fabryki”,  kiedys komunistyczne, a teraz niemieckie.   Rece opadaja.”

    I nogi. Jednakowoż jest to ciekawa obserwacja, jeśli nie prawidłowość dialektyki dziejowej. Fabryki socjalistyczne muszo zamienić się w niemieckie, bo muszo.

  55. Nie można tak mówić 🙁  Zawsze coś można robić, budować wspólnotę, pomagać, edukować, otwierać oczy na prawdę.

  56. Kiedyś w Szkocji podszedł do mnie rodak i poprosił o pomoc w załatwieniu sprawy. Sam nie mógł sobie dać rady bo nie znał Angielskiego. Jakoś załatwiłem sprawę chociaż też miałem problem z angielskim, byłem tu dopiero 2 miesiące, a w szkole zaliczyłem tylko 1.5 roku nauki j.ang. Zapytałem rodaka z ciekawości: jak długo już tu jest? Odparł że 4 lata. Cztery lata!!! Zatrzęsło mną. Jak to, jesteś tu już 4 lata i jeszcze się nie nauczyłeś? To ty powinieneś mi pomagać a nie ja Tobie! E tam – odparł z uśmiechem. Niech Szkoci uczą się Polskiego. Przecież Szkocja to już prawie polskie województwo. Zatkało mnie. Facet zupełnie nie widział związku pomiędzy tym co głosił a problemami o rozwiązanie których musiał prosić rodaków. No dobra to ile ty zarabiasz w tej Szkocji? – zapytałem. No… 5.5 GBP/h (taka była wtedy najniższa stawka)  Ręce mi opadły. Od tego czasu codziennie wypalałem jedną płytkę z kursem do samodzielnej nauki języka metodą Callana i rozdawałem napotkanym Polakom. Rzeczywiście było ich tam wtedy jak mrówek. Mało który zarabiał więcej niż minimalną stawkę.

  57. Wystarczy obejrzeć poranny niedzielny program w TVP Info, który prowadzi pan Karnowski. Pan Semka oczywiście zajmie się kuchnią. No i musi się znaleźć jakiś globtrotuar, to standard. A poza tym fundamentalne zagadnienia na śniadanie, obiad i kolację.

  58. Może być. W każdym razie terytorium wydzielone.

  59. Gratulacje dla autorki, grafika i całej Kliniki Języka za książkę Zielone rękawiczki. Wspaniały trailer.

  60. Bo trzeba budować rzeczywistość równoległą…

  61. Oblivion czyli fikcyjny niebyt

    Płeć białą, bohatyry, wojny i miłości
    Śpiewać będę i godne pamięci dzielności,
    Które się działy w on czas, kiedy morskie brody
    Przebyli Murzynowie [w oryginale Maurowie] na francuskie szkody…
    Ludovico Ariosto
    Orland szalony
    tłum. Piotr Kochanowski

  62. Ani okręt, ani wydzielony rezerwat. Raczej mnóstwo plamek bez granicy – świecących bardziej i mniej, razem budujący większą „plamkę” czy mniejszą.

    Na romantyczne wizje czy fikcyjne rzeczywistości równoległe, które mają pocieszyć i skończą się ostateczną katastrofą jest za wcześnie.

    Bełkot z wielu ust przez samych wydobywających jest nie brany poważnie. W kryzysie szybko ich nogi znajdą nie fikcyjny grunt.

  63. Szanowny gospodarz oświadczył kiedyś, ze nie będzie jeździł na spotkania z czytelnikami. Jako wydawca ma rację, ale jako autor – nie. Autorzy „muszą” się spotykać z czytelnikami i promować swoje książki, a wydawca powinien pomagać im organizować takie spotkania. Tak mi się wydaje, bo nie jestem specjalistą od literatury i mało czytam.

  64. Ja mówię o necie, nie realu.

  65. No wlaśnie, wywczasy, do Bytomia choćby.

  66. Wie Pan, zawsze cos mozna robic… jak to mowia… robota glupiego lubi.

  67. Gwoli wyjaśnienia, to twórcą bon motów fikcyjny niebyt i leżący, który stoi jest PINK PANTHER. Szczególnie przy pierwszym było sporo śmiechu i zastanawiania się autora, czy tak można powiedzieć. To też dorobek Bytomia.

  68. To jest coś tak niesamowitego, że nie wiem co powiedzieć

  69. Dzisiaj emigracja to ka-tas-tro-fa…

    … juz 13 lat temu bylo trudno, ale jeszcze jakos szlo… dzis jest przechlapane zwlaszcza z pozyskaniem godziwej pracy… we Francji jest przechlapane.

  70. No więc ‚prezentować’ ewentualnie chcę, ale właśnie nie wiem, czy nie mają tych książek, a pytać nie będę, muszę wyczuć i zaryzykować. Natomiast, ponieważ chcę kupić „Zielone rękawiczki” dla bratanka i siostrzeńca, którzy byli razem u Pierwszej Komunii, to tak mi przyszło do głowy, że może bym kupiła książkę o monetach dla starszego, szesnastoletniego bratanka, którego pasja numizmatyczna, jest chyba tak intensywna, jak pasja stryja.

    Trzy/cztery lata temu, ojciec i stryj, wzięli go po raz pierwszy na aukcje, i włączyli do grona poważnych numizmatykow. Taka męska inicjacja. Jak teraz gdzieś jadą, to on zabiera sprzęt do poszukiwania skarbów, chodzi z tym ustrojstwem, przeczesuje teren, z nadzieją, że mu zapika.

    Ale nie myślcie sobie. Jak średniemu i starszemu, to i młodszemu. A jak bratankom, to i siostrzencom. W sumie, jest ich tam pięciu. Starszy siostrzeniec teraz zdaje do liceum. Jest bardzo utalentowany matematycznie. Po dziadku. Odnosi duże sukcesy w konkursach matematycznych.

    Jak chłopcy są młodsi, to potrafię bardziej trafić z prezentem. A teraz to nie wiem. Sama,  najchętniej, w prezencie siostrzencom, wywalilabym z domu telewizor i X-boxa, które są nieustannym źródłem konfliktów rodzinnych. Ale przypuszczam, że to by im się nie spodobało.

    Brat z żoną, potrafią być wobec swoich trzech synów stanowczy. Siostra (z którą jestem w większej zażyłości) wraz ze swoim mężem, niestety nie umieją zapanować nad chłopackim żywiołem.

  71. A ja z uporem maniaka (w kwestii docierania do nowych czytelników) o tym samym. Jeden Coryllus sam wszystkiego nie załatwi. Pisanie/komentowanie tu na blogu i na SN to rzecz chwalebna. Ale, żeby Jaś Igrekowski dowiedział się o książkach Kliniki Języka, i to dowiedział się tak, że to nie jest jakaś egzotyka pana Czesia piszącego z foliowej budy o uprawie papryki, ale książki które dają i zmuszają do myślenia, to trzeba parę zdań o tych książkach napisać. I to tam gdzie się potencjalni czytelnicy pojawiają. Na forach książkowych np. albo na blogach o książkach. A jeśli na już istniejących blogach nikt o książkach Coryllusa nie pisze, to założyć swój blog. Za darmo. Kto inny zarejestruje się na forum i da do tego bloga link. Tylko taki blog musi zaistnieć. I trzeba wykorzystać naturalna skłonność ludzi do interesowania się czymś (np. książkami) co jest powszechnie komentowane. Jak nie komentuje nikt, to ktoś kto czyta Miłoszewskiego czy Bonde, i pisze o nich na forum, do książek Coryllusa nie zajrzy. Bo o nich nie będzie wiedział. A jak zobaczy wpis jednego usera, to sobie pomyśli, że to jakiś zapięty z autorem koleś albo sam autor. Rejestrować się na forach, pisać na fejsbuku, założyć bloga książkowego. Tworzyć szum. Wszędzie, a nie tylko tu. Są trajlery książek- kopiować i wklejać na forach, po to są te trajlery. I nie odkładać tego na wieczne później. I najważniejsze, że to jest za darmo (tylko czas jest kosztem). Kiedyś za rządów peło Grzesiu Schetyna dał cynk działaczom najniższego szczebla, że każdy z nich powinien poświęcić dziennie 20 minut (dwadzieścia minut!!!) i wrzucić tu i ówdzie jakiś wpis i komentarz o PiS (negatywny oczywiście). Bo wiedział, że to tworzy szum informacyjny, który dociera do internautów. Wykorzystywał naturalne nawyki ludzkie. A w naszym przypadku nie chodzi o zalanie sieci falą komentarzy, tylko o np. dwadzieścia minut tygodniowo. Tylko tyle.

  72. Portal (szkoła nawigatorów) jest drobna porażką. Targi dopełnieniem.

    Pozostaję u źródła — z coryllus.pl

    Uszanowanie i z Bogiem.

    Czytelnik od zawsze.

  73. Aż mnie otrząsnęło. To, że im teraz jest trochę gorzej, to jedno, ale poprzez profilaktyczne zorganizowanie gildii, próbują wychowanych na socjalizmie pisarzy in spe, skupić koło siebie i uszczelnić rynek.

  74. Lepiej szybko ochłoń,  bo pisarz, którego „przytkało” na dłużej, to już chyba tylko na porządne ubezpieczenie zdrowotne może liczyć.

  75. Ani jedno, ani drugie, nie  jest porażką, tylko etapem. Etapem wymagającym pracy i nakładów. Coryllus z Valserem dali wiatr w żagle innym.

  76. Ktoś, kto czyta Bondę, do Coryllusa nie zajrzy. A nawet, jeśli zajrzy, odłoży ze wstrętem.

    Oczywiście, to nie zmienia ogólnej słuszności pomysłu. Ale liczenie na wykrojenie jakiegoś rynku z populacji czytelników Bondy, Twardocha czy Rowling jest utopią.

  77. A zrobiłeś coś ponad pozostanie u źródła żeby tym „porażkom” zapobiec?

  78. Valser się wydał książkę o Objawieniach w Gietrzwałdzie. „Akurat na czasie, ładnie wydana i w przystępnej cenie”, tak stwierdziła, małżonka, któregoś z kolegów, żałując, że kupił tylko jeden egzemplarz.

    https://youtu.be/CcdInc_JoSk 52:18 Ks. Natanek – Kazanie „140 rocznica Objawień w Gietrzwałdzie” – cz.1, 10.06.2017 r.

    Jak zwykle świetny rys religijno-historyczny.

  79. Ja nie chce wykrajać nic z Bondy, Twardocha czy innych. Tylko na forach i tym podobnych pisze się o wszystkich autorach (lub prawie wszystkich) i to jest target – czyli czytelnicy. Skoro są fanatycy Bondy i Miłoszewskiego, to dlaczego nie ma tam czytelników Coryllusa? I wiem dlaczego. Bo są tutaj. A nie również tam. Jak ktoś kto w ogóle lubi czytać, i sobie na forum wejdzie, to znajdzie Bondę i Twardocha. I wejdzie w tę półkę. Bo tak mu wyklarują, że „to wielka literatura jest”. Chodzi o to, żeby tam być i podrzucić przykłady innych książek i swoja opinię na temat Bond i Twardochów.

  80. Czy dobrze rozumiem?

    Targi są dopełnieniem drobnej porażki portalu?

  81. Ja niedługo będę uprawiał twórczość konfesyjną na blogu.

    Jak się przyznam jakie książki brałem do ręki, to będzie i śmiesznie i strasznie.

     

    Ps. Ale Bondzi i Twardzoszka nie brałem…

  82. Bytom, Bytom …. szkody górnicze.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Cluny_Abbey

    Brak słów dla Organizatorów i Uczestników.

  83. Święte słowa Panie Rotmeisterze.  Trzeba wyjść na zewnątrz, nawet kosztem wstrząsów alergicznych (bywają takowe, naprawdę). Tylko musi to być pełna kultura, żadnej łaciny kuchennej w kierunku adwersarzy. Nie można dać się wciągać w liberalno-lewacki magiel!

  84. Udanym dopełnieniem tej publikacji jest ogłoszenie, które ukazuje się u mnie na tej stronie:

    Szkolenie z grafiki komputerowej.
    80% dofinansowania z UE.

  85. Bóg zapłać. Jak wyjdzie książka o objawieniach w Gietrzwałdzie, to też nie czekać, tylko wbić się na parafialną stronę na facebooku (jeśli jest) i linkować książkę ks. Hiplera o Gietrzwałdzie. A co do pełnej kultury na forach, jak najbardziej. Tam naprawdę piszą ludzie o różnych spojrzeniach na świat. Normalni też, tylko czasami mają poczucie osamotnienia, bo „naszych” nie widać. Czasami wystarczy jeden „głupi” wpis, żeby ktoś inny połknął haczyk.

    PS. A lewaka na forum zawsze pytać kim jest? Czy ateista czy muzułmanin czy ktoś inny. To zawsze działa. A inni czytający wiedzą z kim mają do czynienia. To tak jak z historią. Jak my jej sami nie napiszemy, to napiszą ja inni za nas.

  86. Poszwendałam się po tym Editions Spotkania, podobnie jak po Lux Veritatis, Splendorze24 i paru jeszcze, ale o nich (tych „paru jeszcze”) – innym razem. Nie zdawałam sobie sprawy, że to może być tak pouczająca kwerenda. Misja? no nie wiem. Trzeba dobrze pomyśleć i rozważyć te problema, że się tak wyrażę. Więcej postaram się wrzucić na PW w najbliższym czasie.

  87. A lewaka na forum zawsze pytać kim jest? Czy ateista czy muzułmanin czy ktoś inny. To zawsze działa.

    Koniecznie! I uspokajać, najlepiej frazą „nie denerwuj się człowieku” lub „proszę się uspokoić” – dostają wtedy nerwicy

  88. Ale co? Mamy się zamknąć w kiblu i ogłosić niepodległość?

  89. Banda wściekłych sowieciarzy wrzeszczy, że trzeba ratować upadający system sowiecki. Dehnel żąda emerytury twórczej, co przebija jego wołające o pomstę do nieba sodomstwo. Brakuje jeszcze pół litra do obiadu.

  90. Ja się Ogrodnickowi wcale nie dziwię bo to normalna reakcja u większości ludzi na gwałtowną zmianę jaką niewątpliwie jest powstanie forum blogowego http://szkolanawigatorow.pl/

    Co do targów w Bytomiu nie wypowiadam się bo nie byłem i nie znam ani tajemnic kuchni, ani alkowy.

    Forum dopiero raczkuje, z czasem pojawią się zapewne nowe pomysły, nowe funkcjonalności techniczne i dojrzalsze środowiska twórcze. Dzieło okrzepnie 🙂

  91. Jaja jak berety z tym stowarzyszeniem pisarzy, jak te zarombiste atłasowe berety humanistów renesansowych. Piszą pod tym linkiem (http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1708374,1,powstaje-stowarzyszenie-polskich-pisarek-i-pisarzy-na-ratunek-rynku.read), że po to jest to stowarzyszenie, żeby ułatwić kontakty z wydawcami, wobec których autorzy są bezradni. Do mnie jako do autora akademickiego takie stowarzyszenie, tylko pod innym szyldem, jako czasopismo naukowe online, od czasu do czasu wysyła stręczycielskie emaile, z propozycją opublikowania dowolnego mojego tekstu. Tylko potrzebują 300 $ na dzieńdybry, żeby ten tekst się ukazał. To polskie stowarzyszenie pisarzy powinno nazywać się stowarzyszeniem stręczycieli literackich.

  92. Portal SN nie jest porażką, po prostu wymaga więcej czasu na czytanie. Ale nie ma przecież przymusu czytania tego co tam się publikuje. Baśń wystarczy.

  93. Gdzie tam raczkuje. Wali pełną parą. Tylko wymaga czasu. Nie każdy go ma. Ja na ten przykład nie mam, dlatego zarywam dzisiaj nockę.

  94. Raczkuje 🙂 Stale piszących większe teksty jest ledwo kilka (niech będzie, że kilkanaście) osób. Kiedy twórców przybędzie o rząd wielkości to strona tytułowa będzie w ogóle nieczytelna bez wprowadzenia sprawdzonych gdzie indziej rozwiązań technicznych i formalnych… itd

  95. No i jeszcze to:

    „W dalszej perspektywie zamierzają (stow. pisarzy) zorganizować writer’s and translator’s residencies z prawdziwego zdarzenia, z programem międzynarodowym, komisją przyznającą miejsca wedle zgłoszeń, a nie znajomości”

    Program międzynarodowy od razu kojarzy mi się z lotami kosmicznymi po orbicie okołoziemskiej. Zgadzam się. Wziąć i wystrzelić Szczepańsktiego z Chwinem na orbitę. „To my, tu orbita, telewizja młodych kosmonautów”, jak mówi poeta.

    „Z prawdziwego zdarzenia” kojarzy mi się z burdelem z prawdziwego zdarzenia, takim co to o niegow „Jak wygrałem II wojnę światową” walczyli włosi do ostatniej kropli czerwonego jak robotnicza krew wina. Sorry ale takie mam skojarzonka.

    „Wedle zgłoszeń a nie znajomości” kojarzy mi się z komisją ustalającą kolejność powiadomień, np. internetowych.

    Ale co to jest ten writers’s and transtlator’s residencies to nie mam zielonego skojarzenia. Resident evil? Fuj, sam reklama tej ohydy przyprawia o mdłości. To chyba niemożliwe. Ale czy to możliwe żeby na prawdę chodziło o una verita bordello? Czy to nie jest zbyt realistyczne, żeby realne?

  96. No właśnie. To co jest teraz, jest optymalne. Wali pełną parą.

  97. kolejny projekt do przewalenia kasy, a po drodze ”trochę” dewastacji – tyle i aż tyle

  98. ”kilku, kilkunastu” – i wystarczy
    ”gdzie kucharek sześć …”

  99. z całą pewnością
    daj im Panie Boże zdrowie! ale nie na nasz koszt!

  100. Ale trzeba mieć świadomość, że to będzie prowadzenie bloga o muzyce poważnej wśród fanów disco-polo. Nie dla osób o słabych nerwach.

  101. Nie ma co prochu wymyślać, trzeba odtworzyć to, czym S24 był (i dla czego został zabity).

  102. OT:  Film

    The Spider’s Web: Britain’s Second Empire 

    At the demise of empire, City of London financial interests created a web of offshore secrecy jurisdictions that captured wealth from across the globe and hid it behind obscure financial structures in a web of offshore islands. Today, up to half of global offshore wealth may be hidden in British offshore jurisdictions and Britain and its offshore jurisdictions are the largest global players in the world of international finance. How did this come about, and what impact does it have on the world today? 

    https://www.youtube.com/watch?v=5uM2cdhfAGA

  103. Prof. Richard Werner: Roznica miedzy  niemiecki system bankowym, ktory sprzyja produktywnym firmom i rzeczywistej ekonomii a angielski system bankowy dziala tylko dla samego siebie wysysajac pieniadze i powodujac zadluzenie.

    https://www.youtube.com/watch?v=EC0G7pY4wRE

  104. Film: Jak anglo-amerykanski system finansowy zalatwil Japonie i Tygrysy Azji

    Princes of the Yen: Central Bank Truth Documentary 『円の支配者』

    https://www.youtube.com/watch?v=p5Ac7ap_MAY

  105. Świetny pomysł, panie rotmeister! I straszny. Ja wiedziałam tylko o lubimyczytać, więc chciałam prosić o podpowiedź, gdzie jeszcze można się zalogować. Tymczasem wpisałam w guglu „blogi o książkach” – i jest tego od cholery i trochę.Teraz nie wiem, gdzie wleźć najpierw. W każdym razie dzisiejszy dzień mam z głowy. Będę się tutaj dzieliła urobkiem (może też pod nową notką, jak tu się ruch skończy). Jak się trafi jakieś ciekawe miejsce, warto będzie wejść w parę osób. Miłego dzionka szalonka.

  106. Z różnych motywacji czyta sie książki

  107. w necie czegoś nie ma? jak jest to nowość to klasyka: biznes plan, finansowanie, wykonanie, …, no i najważniejsze skąd przychody po inauguracji?

  108. wręcz na pokolenia, a skutki nie znane

  109. Ostatnimi czasy uwielbiam czytać stare książki okularami ze szkłami „Made in Coryllus”.

    To dopiero jazda. Prawie jak paliwo rakietowe wlane do baku. Byle silnik wytrzymał osiągane przyśpieszenia….

  110. wniosek jest taki: spotkania ‚autorskie’ muszą być wzbogacone o wartości dodane np. wykłady/szkolenia/.. z tematyk, które są nośne dla każdego..;- kilka tematow w jednym spotkaniu

  111. Dobrze, że ten temat się pojawia – działania polegające na „robieniu szumu”, blogowaniu o książkach i sprawach oraz linkowaniu publikacji, trailerów są kluczowe, jeśli ta misja ma nabrać siły rażenia z wyższego poziomu.

    Wyjście poza internet – też jest ważne, ale… Osobiście myślę też, że da się wycisnąć więcej, znacznie więcej,  z samych istniejących witryn, a już na pewno uchylić rąbka opaski na oczach, w której poruszanie się jest mniej lub bardziej po omacku.

    Nie widzę np. aby były podpięte jakiekolwiek skrypty analityczne pod ten blog albo, co ważniejsze, pod księgarnię. Kto przychodzi? Skąd? Dlaczego? Czy powraca? Czy szybko wychodzi czy zostaje? Dlaczego? Na jakie frazy pojawiają się strony w Google? Na jakie nie pojawiają a powinny? Dlaczego? Itp. itd.

    Wiem, że potrzeba czasu, środków. Zawsze potrzeba…

  112. no i najważniejsze skąd przychody po inauguracji?

    qwerty, sto moich pomysłów, które mógłbym zrobić od A do Z tymi ręcami wysypuje się  na tym właśnie punkcie…

  113. Grzeralts @Godność (00:58 14.06.2017)
    14 czerwca 2017 o 06:17

    Nie ma co prochu wymyślać, trzeba odtworzyć to, czym S24 był (i dla czego został zabity).”

    I właśnie dlatego „kilku, kilkunastu” nie wystarczy. Jeżeli chcesz zbudować środowisko mające wpływ na cokolwiek to musi być ono przynajmniej wielkości tego na S24 (z okresu największej świetności)

  114. środowisko a skupiający/tworzący je – tu chyba jest istotna różnica /jak za bardzo rozcieńczymy (lub przedobrzymy) esencję, która nadaje ”sens” całej zupie … hm, tak myślę
    🙂

  115. Wielu rzeczy w necie jeszcze nie ma. Wynika to głównie z przekonania tzw „informatyków” że tylko oni wiedzą co i jak i tylko oni potrafią wymyślić coś nowego.I wymyślają jakieś zasobożerne wodotryski, które zazwyczaj psują to co działało do tej pory w miarę dobrze. Moim zdaniem takie coś przytrafiło się właśnie salonowi 24 Nastąpiła tam zmiana pokoleniowa wśród kadry tzw informatyków. Przyszli młodzi pełni nowatorskich pomysłów, upozowani na wszechwiedzące guru i uwiedli państwa Janke swoim  nachalnym „profesjonalizmem”. Niektóre z tych pomysłów pozwolono im na nieszczęście zrealizować. No i spieprzyli. Parę osób wiedziało od początku że spieprzą, ale kto by tam takich malkontentów słuchał 🙂

  116. Nie rozumiem o czym piszesz. Rozcieńczanie zupy? To już wolę gotować zupę na gwoździu 🙂

  117. tak, tak, ”stare wyjadacze” ”puścili” młodych samopas … , czyli salon to nie żaden projekt?

  118. Jesteś informatykiem? Potrafisz zrobić (napisać) porządną ankietę? Może chociaż dokładnie skopiować taką jaka jest na fb?

  119. Wszystkie projekty albo są w fazie udoskonalania użyteczności, albo w fazie zwiększania nieużyteczności. Starzy wyjadacze podejmują decyzję zawsze po omacku. Jak jest jakiś młody głośno krzyczący i wierzący w swoje możliwości to w końcu dostanie szansę 🙂 Mogę się założyć że Igor Janke wraz z małżonką po prostu takiemu komuś zaufali 🙂

  120. naprawdę, Godny  Ojcze życzę dobrego dnia
    PS
    myślę, że powinieneś skupić się na istotnym problemie jakim jest niszczenie Rodziny

  121. Dziękuj. Dzień jest piękny. Dobrze że starasz się być miły

  122. Zapomnieli o minimalnych dwóch centach za słowo jak w „Martinie Edenie” Jack’a Londona. 😉

    A ta emerytura twórcza jest zabójcza – idzie taki pisarz po osiągnięciu wieku emerytalnego do ZUS, przedstawia papier, że napisał tyle i tyle książek/opowiadań wydanych w takim i takim nakładzie i pyta – ile wyniesie moja emerytura.

  123. Dlatego też z uporem przypominam o programie partnerskim bo to jest właśnie wsparcie takiej działalności. Piszesz gdześ notkę, wstawiasz baner albo linka, jak ktoś przez niego kupi książkę to dostajesz procent od sprzedaży.

  124. To nie wypali bo za dużo roboty a za mały dochód. Natomiast warto budować sieć punktów w których można odebrać zamówione pozycje. Takie mini księgarnie zredukowane do jednej zgrabnej gabloty którą da się zamontować nawet na zewnętrznej ścianie lokalu.

  125. 🙂

    Nie! Chciałem tylko powiedzieć, że król nie da rady zaraz po obudzeniu zakładać kilogramową koronę ze złota i nosić ją przez cały boży dzień.

    Grafika z wielorybem jest super, jest męska ale za ciężka aby wisieć u góry.

    Zapytaj pierwszego z brzegu fotografa lub jakiegoś pejdżmejkera.

  126. Mam tylko komórkę.

  127. Źle rozumiesz.

    Ja rozumię tak. Rozmach jednego czy drugiego nie jest równoznaczny z trafieniem w cel. Gabriel dał kiedyś filmik z łucznikiem, który nie gubi jednej strzały. Zobacz to.

  128. Mimo rozumu, oczu i reszty zmysłów Coryllus jest dla mnie obcym człowiekiem. Dlaczego miałbym jego ochraniać a nie on mnie?

    Pozdrawiam. 😉

  129. A Ty wiesz tak ogólnie co to jest księgarski program partnerski? I że reklama książek w sieci na tym się opiera? Wszędzie są linki i banery, portale, recenzje itp. Ludzie to robią bo jakiś grosz wpada. Gablotę kupisz/zbudujesz i gdzie powiesisz?

  130. No dobra. Ale tylko w skali mikro.

    Ja nie mogę tylko czytać i czytać, muszę też poukładać trochę na „magazynie”.

    Ale też zawsze czekam na twoje komentarze. Pozdrawiam.

  131. Nie wiem. Jeśli widzisz w tym sens znajdź sobie w tym miejsce i działaj, koordynuj, zarabiaj

  132. Widzę, że nie wiesz. To nie dla mnie, choć gdybym był bieglejszy informatycznie to bym coś pokombinował. To jest pomysł by się wbić w już istniejącą strukturę. Głównie w blogi jak np. taki przykładowy: http://bukbuk.pl/

  133. Przychodzę na twój blog i komentarze aby nasycić się pięknym językiem polskim. Zatem podoba się.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.