wrz. 222020
 

Proszę Państwa, zacznę od konferencji w Kazimierzu Dolnym, która – mam nadzieję – dojdzie do skutku. Niestety nie będzie na niej prof. Andrzeja Nowaka, który nie mógł, choć bardzo się starał, zgodzić tego terminu z innymi swoimi zajęciami. Naszym gościem będzie za to prof. Anna Filipczak Kocur, autorka książki „Skarbowość Rzeczpospolitej w latach 1587-1648”. Pozostały skład zostaje bez zmian. Pozostaje mieć nadzieję, że rząd nie podkręci potencjometru z pandemią i będziemy mogli wszyscy wysłuchać wykładów.

Doznałem dzisiaj olśnienia, które nie ucieszyło mnie wcale. Oto, jak wszyscy dobrze wiedzą, książki Michała Radoryskiego, zostały przygotowane z myślą o tym, by znaleźć się na rynku poza internetowym. To znaczy, mają być one dostępne w hurtowniach. Dziś wszedłem na stronę hurtowni, gdzie jest wysłałem i zorientowałem się, że są one tam sprzedawane w detalu, tak samo jak w moim sklepie. Do tego jeszcze znalazły się one także w księgarni Bonito, która nie jest żadną księgarnią internetową, ale ekspozyturą hurtowni z ulicy Kolejowej. Nie przeszkadza mi to wcale, albowiem ceny ustawione są tak, bym na tym nie stracił. Niestety, zapaść na rynku, która wydusiła księgarnie jak kraj długi i szeroki, spowodowała, że hurtownie przejęły funkcję detalistów, narzucając przy tym wydawcom rabaty właściwe dla rynku hurtowego, którego już nie ma w Polsce od dłuższego czasu. To jest pułapka, której hurtownie nie rozumieją, bo na razi wszystko jest świetnie. Hurtownia wykorzystuje sytuację na rynku, za którą nie jest przecież odpowiedzialna. Jej właściciele zareagowali po prostu na odmienne warunki i na tym zarabiają. Sam bym tak robił. No, ale….nie wszyscy, ale część wydawców już sprzedaje samodzielnie. Mali wydawcy nie mają szans na to, by zaistnieć bez hurtowni, chyba, że połączą swoją działalność z jakąś inną, na przykład z prowadzeniem bloga o modzie, zdrowiu, albo czymś jeszcze. No, ale to jest droga przez mękę, jak wiemy. Jeśli wydawcy zaczną sami sprzedawać i promować swoje produkty w sieci, hurtownie zaczną się dusić, tak jak dwa lata wcześniej księgarnie. Pośrednik przestanie być potrzebny, bo wydawca będzie niczym właściciel taniej jatki mięsnej w Lubartowie za cara, na miejscu się szlachtuje, kawałkuje i sprzedaje na sztuki i kilogramy. Po co gdzieś wozić? Po co pośrednik…? No, ale na razie jest jak jest. Ja mam specjalną ofertę dla hurtowni, nie wszystkie moje książki się tam znajdują i uważam, że jest to polityka słuszna. Czas pokaże czy miałem rację.

Jako wydawca mam następujący cel: wypełnić rynek produktami, na których będę zarabiał, ale których nie będę musiał firmować własnym nazwiskiem. Stąd właśnie wziął się Michał. To jest pomysł twórczy, tani i wart zachodu. O wiele łatwiej bowiem zarabia się na książkach pastiszach i polemikach z wydawcami, którzy ładują ciężkie pieniądze w promocję propagandystów zwanych pisarzami, takich, jak Twardoch, Mróz czy Bonda, a także polemikach z nimi samymi, niż na kreowaniu, bez pieniędzy, siebie samego, czy innych autorów. To jest w przypadku mojego wydawnictwa niewykonalne z przyczyn oczywistych – medialne polemiki i promocje są ustawkami, o czym nie raz już mówiliśmy. I dopiera się do nich osoby wyznaczone i przeszkolone. Nie ma sensu w nich uczestniczyć, bo chodzi tam tylko o to, by ten czy ów oszust wypowiedział zadane mu przez zleceniodawce kwestie. Jedyną więc uczciwą misją, uczciwą wobec czytelnika, jest polemika z tymi opiniami poprzez szyderstwo. Jeśli mamy do dyspozycji zdolnego autora, który potrafi zrealizować się w formule preferowanej przez rynek, niech to będzie kryminał albo fantastyka, nie ma na co czekać. Trzeba wydawać i patrzeć co się będzie działo.

Ktoś może powiedzieć, że niepotrzebnie o tym mówię, bo można mi podkraść pomysł. Po pierwsze nie jest tak łatwo napisać coś „w podobie”, po drugie, próba powtórzenia tego numeru, natychmiast spowoduje, wzrost zainteresowania i sprzedaży moich produktów. Tak to wygląda i nie chce być inaczej.

Następna w kolejności książka Michała będzie nosić tytuł „Zbigniew Nienacki vs Umberto Eco”. Michał już zaczął czytać książki pana Eco, uważnie, od deski do deski, jak to on, bez żadnego pomijania wątków i dłużyzn. Męczy się z tym okropnie, ale napisał już jeden rozdział nowej powieści, która – mam nadzieję – będzie jeszcze lepsza niż pierwsza. Odgraża się także, że kolejnym superbohaterem cyklu będzie Erich von Daeniken.

Wróćmy do handlu hurtowego. Jeśli on nie istnieje, co jest łatwe do zaobserwowania gołym okiem, to znaczy, że wskaźniki sprzedaży gwiazd literackiego firmamentu są wyssane z palca, żeby nie powiedzieć gorzej. Podobnie jest ze stanami magazynowymi podawanymi przy konkretnych tytułach na stronach hurtowni i księgarni bonito. Nie są autentyczne. Mi to nie przeszkadza, niech sobie będą jakiekolwiek. Nie ja je ustawiam i nie ja wprowadzam w błąd czytelników. Rodzi się jednak pytanie, czy menedżerowie poszczególnych autorów puszczają te wskaźniki na żywioł, czy negocjują konkretną wysokość nakładu, która wyświetla się przy tytule? Nie mam pojęcia. Mam nadzieję, że do takiego, pardon, gównozjadztwa jeszcze nie doszło.

Sprzedaż detaliczna, a istnieje tylko taka, wyklucza wskazywane ilości upłynnionych egzemplarzy książek Mroza i całej reszty. Niech im tam idzie na zdrowie i niech zawalają tymi gniotami meblościanki w segmentach na strzeżonych osiedlach, ale my musimy mieć świadomość, że to jest dęte. No i służy promocji. Ciekawe jak długo? Do chwili, kiedy hurtownie nie zaczną się dusić. Potem coś z tym ambarasem trzeba będzie zrobić.

Nie twierdzę, że jestem ostatnią nadzieją białych, ale przyszłość handlu książkami, to autorzy potrafiący ogarnąć sprzedaż, będący stale w kontakcie z czytelnikami. Oby było ich coraz więcej. Tylko taka bowiem formuła gwarantuje, że przybywać zacznie pisarzy z rzeczywistymi zainteresowaniami i pasją, a ubywać zacznie kanciarzy, którzy robiąc doktorat u Łazarskiego z komputeryzacji biur w korporacjach pisać będą o sobie per „doktor prawa”.

Na dziś to tyle. Mam parę spraw na mieście.

  33 komentarze do “Garść ogłoszeń i spostrzeżeń”

  1. Trzymam kciuki za powodzenie !

  2. Z rynku książki edukacyjnej hurtownie już wypadły. Ale jest jeszcze niezagospodarowanych handel obwoźny ☺

  3. handel obwoźny z możliwością płatności kartą (zgodnie z wizją ministra finansów)

  4. jest na runku odparu lat facet , nie podam nazwiska i linka do bloga , bo to nie jest miejsce na reklamę. bloga facet prowadzi już bardzo długo do tego wydał jedna ksiazkę sam od składu po wynajecie drukarni, sprzedawał ją osobiście na swoim blogu, drugą wydał przez wydawnictwo. Czytam tego bloga bo jest o finanasach osobistych, doradza , edukuje itp. Tak jak pan Gabriel przygotował projekt na lata.  a tym czasem mamy na „rynku” raczej „ryneczku” autorów którzy napiszą książkę pojawią sie w Teleexpresie (cali w tatuażach) coś tam pobełkoczą i od razu są TOP on THE TOP. bez lat orki na ugorze. pytam sie jak to mozliwe , apn Gabriel stara mi sie od lat to wytłumaczyć , dziekuje

  5. PS.

    Przylapalem tego autora na promowaniu lewych srodowisk i organizacji przez liste mailingowa. Trzeba z nim byc ostroznym.

    Ma mainstreamowe przekonania polityczne.

  6. Jest taka góra mięsa, cała w tatuażach, ma jakiś niezbyt ciekawy fragment w życiorysie i jest zapraszana by wypowiadać się w różnych sprawach. Tatuaże też ma, więc jest trendy.

    u, ale robi w serialach i jest

  7. Czy aby  ten „facet” w 2015, po wyborach nie pisał, na blogu porad jak wyjechać do UK?

  8. To ten Radoryski rzeczywiście taki przystojny jak mówią na mieście? Czytelniczki zniszczą mu życie.

  9. bedę z wiekszą uwagą czytal maile , które dostają bo jestem na jego liście

  10. Myślę, że coryllus obrał w ogóle właściwe proporcje.

    Ostatnio postanowiłem „odpocząć” od książek i pomyślałem, że poprzeglądam wszystkie kanały prawicowe na youtubie, przy okazji zanalizuję co to jest i jakie ma szanse oddziaływania.

    Moje wnioski są takie, że książki nic nie zastąpi. Nie ma pogłębionej wiedzy i naprawdę poważnego myślenia bez książek które realnie analizują zagadnienie i popularyzują wiedzę. I tyko one dają umiejętność samodzielnego myślenia bez ciągłego oglądania się co powiedzą inni.

    Filmiki na yt są jakąś formą komentarza, dodatkiem. Ale powstała spora grupa prawicowców, których życie intelektualne opiera się na oglądaniu i komentowaniu tych kanałów i to chyba wyłącznie na tym. Gdy się temu przyglądałem największy kanał tego nurtu czyli wrealu24 za jakiś wywiad został zawieszony w przeddzień świętowania swoich 5 urodzin, udostępniono mu kanał 2 co do siły oddziaływania czyli media narodowe, a i tak twórcy tegoż narzekali, że ucięto im wpływy z reklam i kładzie się kłody pod nogi związane z wyszukiwaniem ich filmików. Skonstatowano, że budowa „prawicowego you tuba”, która już podobno się rozpoczęła nie dorówna oddziaływaniu tego słynnego you tuba, tylko będzie ograniczonym gettem prawicy.

    Coryllus obrał dobrą drogę. Filmy z pgr są dodaniem smaczku i zachęceniem do książek, popularyzacją lektur i poważnego myślenia. Meritum to książki i teksty czytane. Teraz wchodzi z literaturą na szersze wody. Nic (nawet sekowane kanały na you tubie) nie zastąpi książki, tak jak w szkole bryk ze streszczeniem nie zastąpi lektury.

  11. Z przypadku zauważyłem na fb jak Cenckiewicz pisze, że Twardoch wielkim pisarzem jest. Wszedłem na profil Twardocha i masakra.

    Uciekłem z krzykiem.

  12. Dwie godziny słuchania treści podawanych mocno piejącym głosem to za dużo. Niektórzy podają sprawy podawane w filmie wraz z minutażem i to jest jakieś wyjście, ale książka jest pod tym względem bardziej uniwersalna, bo jest spis treści, można ją kartkować, trudniejsze miejsca czytać powtórnie, dłużyzny omijać i najważniejsze wracać do niej jeśli najdzie ochota.

  13. Popularna metoda zaistnienia na wiktoriańskim rynku książki

    Karty biznesowe

  14. jaki Radoryski, przecież to alter ego Coryllusa

  15. ale młodzi ogladają YT, nie czytają

  16. Nawet nie grają w gry tylko oglądają jak ktoś gra.

  17. Coryllus jest bliski oświecenia, jakiego doznał pewien profesor prawa z Ingolstadt, a mianowicie, że liczą się tylko osoby posiadające umiejętności praktyczne. Czym są umiejętności praktyczne w odniesieniu do rozmaitych socjotechnik? Otóż są to zasady i sposoby wpływania na ludzi, które działają zawsze i wszędzie, ilekroć się je zastosuje.

    Owym profesorem prawa był Adam Weishaupt, który z gromady ludzi praktycznych stworzył zakon Iluminatów.

    Autor bloga jest więc na najprostszej drodze do stworzenia konkurencyjnego zakonu, w którym będzie mistrzem.

  18. Chciał Pan oczywiście napisać „Wielkim Mistrzem”

  19. Pan w ogóle rozumie takie pojęcia jak poczucie humoru?

  20. To jest jakaś psychoza i brak akceptacji do tego

  21. Nie mógłbym dźwignąć projektu filmowego, za słabo mówię i za słabo wypadam na wizji

  22. On się nie pokazuje publicznie, spokojna czacha

  23. Trzeba wynająć obwoźną oraz bieguna i wynagradzać od sprzedaży☺

  24. Handel obwoźny nie jest dla ludzi wynajętych ale dla tych, którzy w handlu jarmarczno straganowym odnajdują swe spełnienie i indywidualną wolność, o ile współcześni kozacy napuszczeni przez wójta/burmistrza pozwolą im przeżyć. Ci, którzy pokończyli akademie biznesu mogą zaopatrzyć się w odpowiednie certyfikaty, co jednak nie uchroni ich przed urzędami skarbowymi.

  25. Ciekawe to mało powiedziane. Angielscy wydawcy/księgarze wiedzieli co robią, by dać się poznać. Po pewnym czasie pomysł na ich „trade cards” przejął prawdziwy biznes, oczywiście amerykański, i w opakowaniach amerykańskich papierosów pojawiły się „trading cards” czyli obrazkowe kartoniki do kolekcjonowania.

  26. To bardzo obiecujący kierunek. Przydałyby się też np. krótkie książczyny o „skoczogonkach”, o „Żeromskim”, o „noblistce kołtunie” obnażające  skrywane intencje różnych Szatanów. Taki rodzaj odtrutki czy też drugiego nurtu czystej wody, płynącego obok Czaskowianki serwowanej przez MEN.

  27. Jest też telefoniczna wersja obwoźnego. Od lat nęka mnie takie wydawnictwo- luksusowo wydają różne książki, dzwonią i namawiają do kupna. Zawsze do książki jest inna w gratisie i darmowa dostawa kurierem i oczywiście można oddać w ciągu 30 dni. Dzwonią parę razy do roku

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.