Paź 212020
 

Teksty typu garść refleksji pełnią w komunikacji funkcję rytualną. Chodzi o to, by poprzez cykliczne powtarzanie tych samych spostrzeżeń, rzekomo świeżych, podkreślać swoją przynależność do grupy. Pełnią one także, a raczej pełniły do niedawna, funkcję udrażniania kanałów sprzedażowych, bo obecnie właśnie zostały tej funkcji pozbawione, albowiem cała komunikacja w sieci i poza nią, sprowadza się do tych garści właśnie.

Sypanie garściami refleksji na tematy religijne podnosi sprzedaż książek o tematyce religijnej, które, nawet jeśli nie zostaną przeczytane, to znajdą przecież nabywcę. To samo jest z polityką. Mamy na rynku cały szereg specjalistów, zajmujących się publikowaniem w formie druku zwartego, refleksji politycznych, które nie żyją dłużej niż tydzień, ale istnieją i zawalają magazyny po to właśnie, by nie znalazło się tam miejsce dla innych ciekawszych pozycji.

Garść refleksji w blogosferze, to oswajanie i przyzwyczajanie czytelnika, że w tym samym miejscu o określonej godzinie znajdzie dla siebie to, co utwierdzi go w poglądach, które zdecydował się wyznawać. Nie sposób funkcjonować bez tej formuły, bo autorzy nie będą w ogóle rozpoznawani, kłopot polega jednak na tym, że od wielu lat skutecznie, za pomocą mediów, morduje się inne niż felieton formy wypowiedzi i pozostawia się czytelnika sam na sam z autorem, który ma wyłącznie refleksje i nic poza tym.

Wróćmy do funkcji rytualnej. Ona się najjaskrawiej objawia w mediach, gdzie publikowane są lub pokazywane polemiki, w których uczestniczą ludzie, mający prawo do refleksji. Przypomnę, że dwadzieścia lat temu, nikomu nie śniło się, że poza wyselekcjonowaną, wąską grupą osób, ktokolwiek będzie mógł publicznie snuć jakieś refleksje natury ogólnej i że będą one miały wagę większą niż to co w Polityce objawiał światu Daniel Passent, czy inny jakiś Moszyński we Wprost. Dawniej garść refleksji, to była wisienka na torcie, forma, którą nagradzano najbardziej zasłużonych dla systemu publicystów, co do których nie było obaw, że napiszą lub zrobią coś głupiego. To się zaczęło zmieniać w chwili kiedy media zostały zmuszone do bardziej dynamicznych ruchów i kiedy kapłani starych kultów postarzeli się i zaczęli już pieprzyć trzy po trzy para piętnaście.

Wtedy pojawił się pomysł na blogi, które nie były traktowane serio, ale od samego początku moderowane na zasadzie – są mniej godni i godniejsi. Ci drudzy byli godniejsi, albowiem kontestowali system, rzecz jasna pozostając jego integralną częścią, tak jak Kataryna, na przykład. Szybko okazało się, że garść refleksji to formuła uniwersalna, a są ludzi, którzy posługują się nią w sposób mistrzowski. I nie mam tu na myśli siebie. Ja sam bowiem nie czuję się zbyt pewnie w tej formule, dlatego nigdy nie skupiałem się wyłącznie na niej. Uważam jednak, że jest niezbędna. Media bowiem przyzwyczaiły ludzi, wręcz ich wytresowały tak, by pochłaniali oni jedynie komunikaty spreparowane i łatwe do przełknięcia. Najłatwiejsze do przełknięcia są rzecz jasna kontrowersje, czego oczywiście ludziom narkotyzującym się kontrowersjami wytłumaczyć nie można. Podobnie nie można wyjaśnić pijakowi filtrującemu denaturat przez kromkę chleba, że to dalej będzie trucizna. – Jaka do cholery trucizna, przecież widzisz pan, że już jest białe…! Jeśli idzie o udrażnianie sprzedaży kontrowersji, formuła garściowa sprawdza się nadal. Widzimy to dokładnie podczas występów posłów Konfederacji.

Na czym polega mój osobisty problem z dystrybucją dzisiaj, w dobie pandemii, czy też oszukanej pandemii? Co, zaznaczam, nie ma to znaczenia, bo konsekwencje dla sprzedaży są identyczne, chodzi wszak i ograniczenia i sposób w jaki je traktujemy. Otóż ten problem polega na tym, jak zmodyfikować formułę garściową, tak, by nadal była atrakcyjna i mogła konkurować z ponownie narzucanym wszystkim garniturem proroków i mełamedów, którzy – jako jedyni – będą mieli prawo do snucia publicznych refleksji. Na razie ten problem nie jest za bardzo nabrzmiały, bo konkurencja w zawodzie proroka sypiącego garście refleksji z rękawa jest duża i oni się wszyscy potykają o własne nogi, a poza tym nie widzą jeszcze własnej nieskuteczności. Internet sprawił, że politycy zaczęli także sypać refleksje garściami, co jeszcze utrudnia sprawę. W końcu jednak dojdziemy do nowej, krystalicznej formuły rytuału snucia refleksji i każdy kto nie wykupi sobie prawa do takich czynności, nie będzie słyszalny. Ktoś powie, że to niemożliwe, a nawet jeśli tak się stanie, zawsze zostaną nam teksty informacyjne. Nie zostaną, albowiem czeka je los kapłonów. Nie mylić z kapłanami. Z chwilą kiedy ustali się ostatecznie, na prawicy i lewicy garnitur garściowych proroków, znikać zaczną inne niż refleksyjna formuły, co już dziś jest widoczne, a to co zostanie będzie programowo kastrowane, czyli przykrawane do wymiarów narzuconych przez snujących garście refleksji proroków.

Uważam, że misją tego miejsca, nie jedyną, ale najistotniejszą, jest przeciwstawianie się takim trendom. Niesie to ze sobą spore ryzyko, bo pokusa, by sycić się wyłącznie refleksjami, które w dodatku korespondują z lansowanymi dookoła kontrowersjami jest nie do zwalczenia. Do tego dochodzi łatwość w konsumpcji i szybkość obsługi. W zasadzie nie mamy więc szans, a jeśli dołożymy do tego naturalny w każdym sercu głód zmian oraz wiarę, że jeszcze trzy, góra pięć refleksji i morze się rozstąpi, a góry zaczną pękać, to można rzec, że jesteśmy w czarnej dupie. Aha, jeszcze kwestia, która była tu już poruszana, czyli „wypożyczania” wątków z SN i eksploatowania ich na innych forach lub w mediach, bez jednego słowa, skąd one pochodzą. Proceder ten jest faktem, a im bardziej system tężeje tym silniej go odczuwamy. Nie możemy więc ulegać łatwej pokusie, że pozbywając się – czasem mocno drażniącej – formuły refleksyjnej, zyskamy na dynamice. Może być odwrotnie. Zanim przejdę do ostatecznej konkluzji jeszcze jedno spostrzeżenie. Mimo wysokiej jakości zarówno informacyjnej jak i refleksyjnej publikowanych tu tekstów, jesteśmy poza sferą polemiki. To znaczy kraść od nas można, ale polemizować z nami nie wolno. To w zasadzie powinno dobić cały projekt, ale nie dobija. Ja się oczywiście cieszę, ale uważam, że trzeba dopracować system komunikacji hybrydowej, który w zasadzie już istnieje. Ja to rozumiem? Bardzo prosto, każdy z autorów powinien bardziej słuchać własnej intuicji, a mniej oglądać się na innych i nie myśleć w ogóle o naśladowaniu kogokolwiek. I to w zasadzie tyle.

Na koniec ogłoszenie. Nasz dział wysyłek, w osobie pani Renaty jest od dziś na kwarantannie, tak więc ekspedycja książek się wydłuży. Postaram się to ogarnąć w przyszłym tygodniu, ale w tym nie dam rady. Bardzo przepraszam, choć mam też nadzieję, że wszyscy rozumieją iż jest to siła wyższa.

Od wczoraj mamy w sprzedaży nową książkę, o której autorze skrobnę słowo, ale później.

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/jak-rosnie-dobrobyt/

  38 komentarzy do “Garść refleksji”

  1. Niedługo połowa Polaków pójdzie na kwarantannę. Jak się komuś trafi traktuje to jak pecha i dosiadkę. W Szwecji nie ma kwarantanny i lockdownów a zapowiadana apokalipsa się nie sprawdziła. U nas rząd wprowadza obostrzenia i zapowiada skokowy wzrost zakażeń, a powinny na skutek obostrzeń zmaleć. Testy mają skuteczność 60%, znajoma rodzina co przeszła wirusa mówi mi, że przeszła go jak słabiutkie przeziębienie, ale ostatniego dnia izolacji policja była u nich 7 razy. Nie kumam.

    Najbardziej mi żal rynku książki, bo idzie w dół, a ubiegłoroczny strajk nauczycieli oraz tegoroczne nauczanie zdalne spowoduje zapaść edukacyjną. Już mówi się o obniżeniu podstawy programowej, a we wrześniu nauczyciele zobaczyli, że uczniowie w podstawówkach pozapominali opanowanej w lutym tabliczki mnożenia. Niektórzy się śmieją, że rośnie nam pokolenie głąbów.

  2. Refleksja na dziś:

     

    prawo Darwina – kto choruje, tego wina (lub jego rodziców).

     

    Ps. Zakładam, że kwarantanna to jeszcze nie choroba.

  3. Nie jeszcze nie, ale wysyłki nie da się zrobić.

  4. Któreś z kolei, ja bym nie przesadzał

  5. Udało mi się, z trudem, nie wpaść w pułapkę zastawioną tak uroczo przez Gospodarza. I nie będzie refleksji.

    Czytałem, że w samym roku 2010 napisano (i, jak się domyślam, upubliczniono) tyle, ile od początku wynalezienia pisma do roku 2003.

    Czytałem o tym.

  6. Spokojnie, na razie Polacy mali i duzi nauczyli się myć ręce. Może w ciągu najbliższych kilku lat nauczą się też ciepło ubierać. Ewolucja ma czas.

    W Niemczech ludzie zakładają kurtki i czapki, jak tylko zrobi się chłodno. Jeden na drugiego się nie ogląda.

    Ja i moja rodzina też podjęliśmy decyzję, że nie będziemy chorować, bo to jest kwestia decyzji i priorytetów

  7. Merkel patrzy z oburzeniem na Polaków.

  8. Życzenia zdrowia dla P. Renaty, właśnie wypakowałam książkę o Koperniku i

     

    No a ci co wypożyczają wątki z SN, czyli pożywiają   się na „komórkach gospodarza” jak wirus, niby niewielkie cząstki zakaźne, niezdolne do myślenia poza tekstami gospodarza, niezdolne do samodzielnego namnażania tekstów, ale sprawiają swoją cudzożywnośią pewien kłopot …. no jak to wirusy.

  9. Przetrwamy, oczywiście, choć smutno, że w rocznicę 1920 roku, jak się porówna tamto społeczeństwo i obecne, to teraz Polacy są jakość bardziej nerwowi, strachliwi, jakby ich ktoś przytłumił…

  10. Dzień dobry. Myślę, że opisane przez Pana zjawisko zawsze było i zawsze będzie obecne na tzw. rynku treści. Mam na myśli tzw. poszukiwaczy taniej sensacji. Ludzi, którym nie wystarcza sama mainstreamowa informacyjna papka, którzy mają potrzebę poznania niedostępnych zwykłemu zjadaczowi chleba tajemnic. Jednak bez wysiłku, bez czasochłonnego czytania książek, analizowania ich treści, interpretowania, dyskutowania, słowem – tego, czym zajmują się Pańscy czytelnicy. Tamtym wystarcza rozpoczęcie od konkluzji – czy to będzie refleksja czy kontrowersja, jak zwał tak zwał. Jest popyt – jest podaż. Z punktu widzenia wydawcy takiego jak Pan pewnie jest to jakiś rynek do zagospodarowania, ale ja myślę, że z dotychczasową ofertą Pan go nie podbije. To wszystko, co Pan napisał i wydał profiluje Pana jako dostawcę treści czynnego w innej raczej niszy rynku. Tam Pan wszak chciał być, adresując swoje wysiłki do kandydatów na nawigatorów… Ale oczywiście jako przedsiębiorca – jest nim bowiem wydawca – może i powinien Pan myśleć o konkwiście rynków do Pana dziś nie należących. Jestem dobrego zadania o Pańskich zdolnościach w tym zakresie. I pomysły, zdaje się, już Pan ma. Mam na myśli książki p.Radoryskiego… Trzymam kciuki 🙂

  11. Mechanika zjawiska garści refleksji jest banalnie prosta.

    Żyjemy w czasach dualizmu, gdzie w sferze komunikacji jednocześnie funkcjonuje prawda i fałsz. Ale tylko w postrzeganiu ludzkim, bo dowodem na istnienie dwuwartościowej logiki jest chociażby to, co widzimy przed sobą: komputer, który działa jedynie dlatego,że korzysta z prawa istnienia prawdy i fałszu – tak-nie, prawdziwe -fałszywe.

    I żarty logiczne które nie są prawdziwe zostały ludziom wdrukowane: „prawda leży pośrodku”, nie : prawda jest jedna (tertium non datur) czy ” wyjątek potwierdza regułę” – nie : wyjątek zaprzecza regule lub do niej należy.

    W każdej dziedzinie mamy sytuację współistnienia fałszu i prawdy, która wymaga rozstrzygnięcia (typowa cecha komunizmu).Kto rozstrzyga ?: autorytet.

    Stąd też duże zapotrzebowanie na garści refleksji.

    Za które dziękujemy.

  12. Idziemy na rekord. Dużo wyższy odsetek zakażonych wśród celebrytów.

  13. W Szwecji nie ma kwarantanny i lockdownów a zapowiadana apokalipsa się nie sprawdziła.

    No i ma dwa razy więcej przypadków zakażeń oraz prawie sześć razy więcej zgonów (w przeliczeniu na wielkość populacji). Ale taka arytmetyka jest zapewne zbyt trudna, aby mógł to zrozumieć przeciętny szympans w ZOO.

  14. Niedawno chwalili się, że osiągnęli odporność stadną. Może się pomylili, jak ty bo pamiętam  gościu jak w marcu i kwietniu wrzucałeś tu modele mówiące o milionowych wielkich skokach zachorowalności wzięte z palca, więc się nie wymądrzaj. Pamiętam jak Szwecji wróżono kataklizm i ten się nie sprawdził. Poza tym nikt nie bierze takiego czynnika jak ilość osób starszych w populacji. Tam gdzie jest ich więcej – tam więcej przypadków.

  15. Zagadkowy ozdrowieniec? Niewygodna prawda? Niewyjaśniony przypadek?

     

    https://youtu.be/OVR0geqnKlA

  16. Kobiety i dzieci na śmierć czyli zatrute refleksje romantycznego felietonisty

    Bydź albo nie bydź

  17. Fakt, Włosi to kraj o największym udziale ludzi starszych.

  18. O prawdziwej liczbie zakażeń w poszczególnych krajach wiemy niewiele ( ilość i jakość testów), natomiast zgony w Szwecji są na poziomie tych z lat ubiegłych. W przestrzeni publicznej maseczek nie ma , ale kwarantanna w przypadku choroby oczywiście występuje.

  19. Przypadki „zakazen” nic nie znacza, jak nie wiesz, to sie nie popisuj.

    O zgonach tez jakies farmazony.

    „Współczynnik zgonów w Szwecji (liczonych na 100 000 osób) wynosił 56,40. Liczba ta jest niższa niż w Wielkiej Brytanii (69,60), Hiszpanii (60,88) i we Włoszech (58,16), zgodnie z najnowszym raportem opublikowanym przez Johns Hopkins University.”

  20. Kolego jak bys mial troche pojecia o swiecie to bys wiedzial ze John Hopkins University jest od samego poczatku jednym z glownych promotorow pandemi…promuja tez New Green Deal zawsze na czele rewolucji eugenicznej…:)

  21. Ten tu Włoch na przykład ma, jak się szacuje, 5300 lat:

     

    https://images.app.goo.gl/JBxwdAKChFHCuuQXA

  22. Zresztą stąd pochodzi nazwa – Włochy, Włosi

  23. a ty kolego to albo nie nasz co robic albo jestes kompletnym idiota…

  24. Farmazony czy nie, ale ten uniwersytet juz jesienia 2019 robil szkolenia z pandemii koronawirusa, ktora nadeszla w 2020. Wiec warto ich czytac. Przewiduja, ze po 18 miesiacach pandemia zacznie sie zwijac z coraz wiekszego braku jeszcze niezarazonych. https://www.centerforhealthsecurity.org/event201/scenario.html

    W sumie jak epidemia hiszpanki – 2 lata.

  25. Nie, po prostu jest to znana uczelnia i ktoś już prostował cwaniaków.

  26. Jadę dzisiaj z Włoch do Ojczyzny. Te same wyścigi w programach informacyjnych we Włoszech, Austrii oraz Czechach (tak po trasie), wszędzie biją rekordy. Przodownicy wszystkich krajów łączcie się?

  27. Szerokiej drogi, a zwłaszcza przez Czechy!

  28. Garść refleksji przypomina garść pyłu sypanego na miasteczko w bajeczce o Piaskowym Dziadku…

  29. Trzeba uciekać z Włoch przed falą eksplozji heretyckiej bomby 😉

  30. Pewnie dla statystyka to nic nie znaczy ale… W związku z mniemaną pandemią, wykorzystując fakt, że dużo i często jeżdżę, wszędzie gdzie w Europie mam kontakt z człowiekiem, pytam. Taki fiś. Jak do tej pory od marca we Włoszech nie spotkałem człowieka, który osobiście zna kogoś dotkniętego przewalającym się przez świat pandemonium.

  31. Wielu publicystów trzyma swoich czytelników w czarnej dupie. Czytelnicy śpią spokojnie żyją nadzieją, że tam hen załatwia się sprawy i Polska będzie od pierwszego. Minęło 10 lat a Ci publicyści dalej praktykują to samo. Sam dotarłem do tej czarnej dupy i uciekłem gdzie pieprz rośnie. Jak jest się poza nią to chce się działać, coś organizować, a z tymi publicystami, periodykami ludzie są w uśpieniu.

  32. O cholerze, co wzięła prowokatora.

    Już w sierpniu 1830 prasa warszawska doniosła o rozruchach w Sewastopolu, gdzie buntownicy zażądali zniesienia kwarantanny i otworzenia kościołów oraz dopuścili się zbrodni. Po wybuchu rewolucji listopadowej w Polsce dziennikarze warszawscy ostrzegali, że jak Zachód nie pomoże, to wojsko carskie przywlecze ze wschodu cholerę. A w czerwcu 1831 doniesiono, że w Siedlcach pochowano 30 tys. Moskali, w ciągu przebywania tam nieprzyjaciela. Tak więc zupełnie możliwe jest, że patriota Żukowski zmarł w sierpniu na cholerę, której nie przywlekli jednak Moskale ale nasze swojskie pospolite ruszenie (powołane za pieniądze zarekwirowane kościołom).

    Przy okazji wyjaśniam, że moja ilustracja przedstawia polskich hunwejakobinów, którzy wyzwalają więzienie na Lesznie. Trochę czasu zajęło Radzie Administracyjnej odebranie tłuszczy broni wyniesionej z Arsenału, a więzienia wkrótce się znów zapełniły tyle, że z innej puli.

  33. Przyswój sobie, że teraz  nie mówi się „czarny” tylko mówi się „nie biały”

    a tak w ogóle to gdybyś nie użył słowa d… to co straciłbyś rezon?

  34. Pani się zawsze do mnie przyczepi…

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.