Lis 172018
 

Byłem szczerze zaskoczony wczorajszymi komentarzami pod tekstem. Zdumiewa mnie łatwość z jaką niektórzy z Państwa pozwalają na wciskanie sobie w garść fałszywych flag. Nie odzywałem się, bo byłem zmęczony, wstałem wcześnie, siedziałem cały dzień na marnym targu, gdzie z wyjątkiem kilku kolegów nikogo nie było, a potem wróciłem do hotelu. Traf chciał, że na TVP kultura leciał akurat film, o którym tu długo pisaliśmy, japoński film o sobowtórze władcy, który dzięki swoim umiejętnościom aktorskim, pozostaje długo nierozpoznany przez wrogów. I tylko postawa syna władcy, idioty nie rozumiejącego priorytetów pozostawia zastrzeżenia, a w końcu prowadzi cały ród do zguby. Wiecie o jaki film mi chodzi, prawda? Góra stoi. Nie mogłem obejrzeć go w całości, bo włączyłem kiedy już seans trwał, a potem trochę przysypiałem, ale akcja filmu rozwija się jeszcze lepiej niż myśleliśmy. Zmarły miał brata bliźniaka, sobowtóra w zasadzie, który udawał go przez jakiś czas. Był jednak drobniejszy i szpiedzy się czegoś domyślali. Postanowiono więc, że musi go ktoś zastąpić. Wybrano złodzieja, który gnił w więzieniu i miał zdolności aktorskie. Najbardziej spodobał się on bratu zmarłego, a także najstarszym dowódcom armii, którzy dobrze widzieli, że świetnie rozumie on swoją rolę, a nie dość tego potrafi jeszcze improwizować i naginać sztywne zasady etykiety dworskiej tak, by wszyscy wierzyli w jego autentyczny charyzmat. Najlepsze są sceny kiedy góra stoi. Kręcono je nad brzegami jeziora, nocą, przy huraganowym wietrze. Żeby lepiej było widać jak góra stoi. Cały sztab siedzi na piaszczystej wydmie w tych dziwnych zbrojach i spokojnie popija herbatę. W tym czasie wróg atakuje z różnych stron. Nie ma to jednak znaczenia, albowiem kontruderzenia są tak zaplanowane, żeby mysz się nie przecisnęła do tego miejsca, w którym stoi góra. Oczywiście giną wojownicy, ale tak już jest na wojnie. I nie ma w tej strategii mowy o sztywnym, dającym się łatwo rozpracować układzie. Oficerowie improwizują, tak jak ich nowy władca – złodziej sobowtór – podczas dworskich ceremonii. Najlepsze w tym filmie jest to, że jeden aktor musiał zagrać władcę, jego brata bliźniaka i sobowtóra. Ciekawe kim był ten facet, bo do listy płac już nie dotrwałem.

Oglądając ten film podczytywałem komentarze. To jest doprawdy niesamowite. Rozmawiamy tu o organizacji, skuteczności i trwaniu, a za każdym razem kiedy pojawia się ktoś, kto neguje wszystkie te wartości natychmiast zbiera aplauz i uwaga wszystkich kieruje się na niego. To mnie nieustająco zdumiewa. I wszyscy mają zawsze szereg dobrych argumentów, żeby w obronie tego kogoś położyć na szali absolutnie wszystko. Najważniejsze jest to, żeby utrzymać emocje we właściwym diapazonie. I nikomu nie przyjdzie do głowy, że bierze udział w jakiejś aranżacji, w której przeznaczono dla niego rolę nieboszczyka, bo do innej się przecież nie nadaje. Świadczy o tym właśnie jego postawa i entuzjazm wyrażany słowem, rzekomo rzeczowym argumentem i przemożną chęcią do prowadzenia otwartej dyskusji. Przecież warto rozmawiać, prawda? A już w chwili kiedy w grę wchodzą nasze wypielęgnowane i wychuchane emocje warto rozmawiać do upadłego. Tamci o tym wiedzą, dlatego właśnie sieć i media pełne są takich dyskusji. Dziś, kiedy zszedłem na śniadanie, Mołkowa z Melerem prowadzili akurat program zatytułowany „Fenomen Michelle Obamy”. Niezwykłe prawda? I ta dyskusja, w której uczestniczył jakiś okularnik oraz Gretkowska, jakże żywa i potrzebna.

Z panią Poleszuk jest identycznie jak z tym synem władcy w filmie – no, ale to szczera, autentyczna, prześladowana przez miejscowy układ patriotka! Oczywiście, a tamten był prawdziwym dziedzicem ziem i zamków, który musiał słuchać co mu mówi złodziej sobowtór. I to powinno nas do niego przekonać. Nie przekonuje jednak, bo sprytny japoński reżyser ustawił rzecz tak, żebyśmy widzieli całą jego nędzę i idiotyzm. On nam wyraźnie pokazuje – reżyser, nie bohater filmowy – że nie chodzi o to iż syn zmarłego nie chce słuchać sobowtóra. Chodzi o to, że to sztab i sobowtór dobrze rozumieją doktrynę – góra stoi, a syn rozumie tyle jedynie, że powinien zwracać na siebie uwagę. I ludzie występujący w obronie pani Poleszuk cierpią na tę samą przypadłość, im się wydaje, że najważniejsze jest, żeby ciągle zwracać na siebie uwagę. To może coś się stanie, może zatriumfuje sprawiedliwość. Podobnie, w świetle linkowanych tekstów – wygląda postawa samej głównej bohaterki naszych rozważań. U podstaw tej wiary leży głęboko ukryte i nigdy nie ujawniane przekonanie. Wiecie jakie? Że ktoś taką postawę oceni i doceni. A niby kto miałby to robić skoro sama dyskusja od razu w zasadzie przeradza się w niezrozumiały zgiełk? Nie Pan Bóg przecież, bo nie do niego są adresowane te pretensje. I nie opinia publiczna, bo tej nie ma w istocie. Jedynymi ludźmi, którzy taką postawę ocenią i ewentualnie docenią, są ci, którzy aranżują na opisywanym tu poziomie życie polityczne w Polsce. I nie jest to policja z powiatowych komend. Ekscytujmy się więc dalej, a najlepiej ekscytujmy się ścierając się na argumenty, żeby jak na dłoni widać było wszystkie nasze ograniczenia i całą ślepą wiarę. Ja oczywiście nikomu nie mogę tego zabronić, mogę jednak odwrócić się od tych aranżacji i zająć się czymś ważniejszym. Prawda? No więc przepraszam niniejszym wszystkich, którym sprawiłem zawód i przykrość wczorajszym tekstem. Przypominam też, że do wtorku jedynie można zgłaszać się chęć uczestnictwa w pierwszej sesji LUL, która odbędzie się 8 grudnia w Tłokini pod Kaliszem.

Zapraszam na stronę www.prawygornyrog.pl

  21 komentarzy do “Góra stoi. Znowu.”

  1. nie możesz odrzucać fanów, nawet tych nierozumiejących, którzy równie gorąco wierzą w podmianę Iwana Groźnego jak spisek Repitilian. Nie możesz. Jeszcze. Ba mam takie wrażenie, wcale Ci nie umniejszające, że uczysz się sam nawet na swoich tekstach.

  2. Nie wydaje mi się żeby Autor ich odrzucał a nawet jeśli, to ma do tego pełne prawo: „my home is my castle”

  3. Ciekawe kim był ten facet, bo do listy płac już nie dotrwałem.

    Tytułową rolę w „Sobowtórze” grał Tatsuya Nakadai, mega gwiazda i ikona samurajskich filmów (grał chyba we wszystkich najważniejszych), grał nawet w włoskim westernie 🙂

  4. To tak, jak kiedyś napisałem komentarz na SN, że nie wolno brać żadnych kredytów konsumpcyjnych, nawet na komórkę, na to ktoś mi odpowiedział, no nie, czasem trzeba ale trzeba to kontrolować itd bla bla bla. Do ludzi proste prawdy dochodzą jakoś wolno. My pijemy już tę herbatę na górce, a może już na górze ☺

  5. Chciałbym ostrzec czytelników bloga, że reklamowana na bilbordach akcja „Głodna po prostu. Tak jak milion dzieci w Polsce” to prowokacja skarbówki (jak z tym mechanikiem samochodowym, który sprzedał żarówkę bez paragonu). Pamiętam też historię piekarza z Legnicy, który musiał zapłacić domiar za rozdawanie biednym za darmo chleba. W żadnym wypadku tego nie róbcie! „Głodna po prostu” to jest to ewidentna prowokacja, ponieważ premier Morawiecki ogłosił oficjalnie, że Polska jest bogatym i rozwiniętym krajem, więc ten milion rzekomo głodnych dzieci to ściema na bank. Na wszelki wypadek zalecam nie udzielać pomocy nikomu (takiej pomocy, której wartość jest w stanie oszacować specjalista skarbowo – podatkowy). Legalne jest przelewanie pieniędzy na wskazane konta, jeśli ktoś się wzruszy i ma za dużo kasy, ale policja informuje, że działa wielu oszustów i nic z tym nie robi, więc jest ryzyko. Jeżeli zobaczycie, że policja kogoś pałuje, to uciekajcie czym prędzej w przeciwną stronę! To tyle, garść dobrych rad na temat, jak przetrwać w Polsce, nie dać się oszukać i mieć spokojne sumienie, że nikogo się nie skrzywdziło ani nie pomogło bezmyślnie. Pozdrowienia z zaprzyjaźnionej Bawarii!

  6. Walter, ja też mam coś dla Ciebie: https://youtu.be/UGLIqt6PRCQ ze szczególą dedykacją na końcu.

  7. >przeznaczono dla niego rolę nieboszczyka…

    Już po wilkach. Legła i rysica…

  8. Chodzi o to, że Polska jest krajem tak zdewastowanym emocjonalnie, świadomościowo i propagandowo, że nie wiadomo od czego zacząć, za co się brać, jakie działania są najistotniejsze dla naszego ratunku . Sugestie i spostrzeżenia Gospodarza są niekiedy zbyt wysublimowane, jak na grozę położenia, w którym się znajdujemy i stąd wynikają nieporozumienia, ale moim zdaniem sprawa jest jasna: trzeba zaaplikować pacjentowi na początek serię elektrowstrząsów, dopiero po nich pacjent zacznie mówić do rzeczy. Wcześniej nie.

  9. Zdjęcia polującej władzy, pięknych zbójeckich wilczków i zabitych wilków oraz rysicy pochodzą z książki, do której tekst dał Ossendowski (pierwsze krajowe wydanie 1938).  Pominąłem zdjęcie „… sieroty zostały”.  Pominąłem też zdjęcia z londyńskiego wydania z roku 1953 uzupełnionego o tekst Zofii Kossak i o puszczańskie zdjęcia AK z roku 1944.

  10. Dokladnie…

    … ladnie i prawdziwie to napisales…  ZERO  kredytow  !!!

    Rzeczywiscie czesc z nas pije herbate na gorze… a tak serio to naiwnosc ludzka poraza i przeraza  !!!

  11. Dzieki za ostrzezenie…

    … pamietam te akcje z piekarzem, co za swoja pomoc dostal domiar  !!!

    No,  we Francji burdel na calego… manifestacje i protesty przeciwko Macron’owi i jego beznadziejnej polityce… Paryz juz jest sparalizowany, a protestujacych przybywa, spodziewaja sie okolo 300.000 ludzi, prawdopodobnie nawet wiecej, a w calej Francji okolo 2-3 milionow, bo te protesty dopiero sie zaczynaja…

    … a w Polsce  wszystko OK,  „sukces”  ZLODZIEJSKI goni sukces… a samemu Morawieckiemu to zapewne  i byk mleko daje  !!!

    Jedna banda skonczonych karlow politycznych  !!!

  12. Wydaje mi się, że skupianie się na tej mnogości problemów i komentowanie spraw bieżących nie jest skuteczne. Tworzenie własnej doktryny jest właściwą odpowiedzią na to, co się dzieje, bez niepotrzebnego rozdrabniania się. Kiedyś, przyjeżdżając do Polski, denerwowałem się już od samej granicy, ale lekarz zabronił mi się denerwować, więc już po prostu traktuję to, co widzę w Polsce z przymrużeniem oka. Podejrzewam, że we Francji też nie jest ciekawiej. W Polsce na razie najwyższy wzrost gospodarczy, skoczkowie wygrywają, ale skąd u licha wziął się ten milion zagłodzonych dzieci?…

  13. To fakt…

    … narod jest zdewastowany pod kazdym wymienionym przez Pana wzgledzie,  „system” mocno sie staral o ten stan „swiadomosci” w narodzie czyli totalne oglupienie i wykolejenie… i tak po prawdzie to swoj cel „system” w znacznej mierze osiagnal.

    Sugestie i spostrzezenia Gospodarza nie sa wysublimowane dla ludzi, Polakow, ktorzy walcza i zyja w gospodarczej PATOLOGII, ktora z premedytacja funduje narodowi tzw. system i „nasza waadza”… czyli dla ludzi, ktorzy zyja i pracuja na wlasny rachunek… bez grantow… bez dotacji… bez kredytow  !!!

    À le takie zycie i taka praca jest bardzo trudne… taki wybor jest nielatwy… ale jak najbardziej jest mozliwy  !!!

  14. …ale kolor się zgadza. I język też. Śmiech to zdrowie.

    Wciąż próbuję rozkminić te klimaty. Skoro „Góra stoi” to jądro doktryny – jakie są jej składowe?

     

    Pod żadnym pozorem NIE:

    – wychodzić na ulice i „się policzyć”

    – przyjmować „przelewania krwi” za opcję zawsze i bezwzględnie patriotyczną

    – przejmować się teatrem zwanym „prawicą” i „lewicą”

    – trwać w myśleniu socjalistycznym i pogardzie dla ziemiaństwa

    – oceniać spraw przez pryzmat emocji nie patrząc na wynik / skutek / owoc / efekt

     

    Zawsze i wszędzie gdzie tylko MOŻLIWE:

    – gromadzić i zabezpieczać przed zapędami socjalistycznymi własność ziemi jako podstawy zamieszkania i produkcji żywności

    – szanować, kultywować i szerzyć wiarę katolicką w jedności z Kościołem

    – trzymać siebie i dzieci z dala od wszelkich ideologii, również i zwłaszcza tych, które pod pozorem patriotyzmu jako pierwszą opcję promują grabież i śmierć

    – pogłębiać zainteresowanie, wiedzę i praktykę ekonomii, spółdzielczości i rynku nieruchomości

    – rozumieć swoje najbliższe otoczenie i glob przez pryzmat źródeł historycznych, o wiele ciekawszych od „teorii spiskowych”

     

    W takich 5 NIE i 5 TAK próbuję streścić „Doktrynę Coryllusa” z tego co dotąd próbuję zrozumieć.

  15. Tak…

    … Gospodarz nie lubi biezaczki… a ja staram sie jej oduczyc i nie emocjonowac, bo to wszystko sa ustawki i cyrk dla ciemnego luda… tak, doktryna teraz jest najwazniejsza.

    Nie ogladam kurwizora, ale ogladam francuski telewizor… we Francji jest juz od dawna bardzo nieciekawie i dzieje sie coraz gorzej,  Macron tego nie ogarnia absolutnie…

    … a wzrost gospodarczy jest juz na „dzien dobry” tylko u skoczkow… to prawda  !!!

  16. Pani Basia P. szczera patriotka, rzuca się  z pazurami na władzę? No to nie uchodzi dobrze wychowanej dziewczynie, szczerej patriotce. No gdzie? U tej kobiety notoryczny od najmłodszych lat brak szacunku do Policji? Niech się cieszy że w USA nie mieszka.

  17. Dzisiaj zastanawiałem się, czy prezydent i premier mają prawo dziękować skoczkom (raczej było to typowe wicie, rozumicie i protekcjonalne poklepanie po plecach, niż normalna wdzięczność), bo niby za co, w czyim imieniu i za czyje pieniądze to podziękowanie zrealizowano, tym bardziej, że sport w dużym stopniu jest loterią. No i do tego ten milion głodnych polskich dzieci odtrącanych pogardliwie przez odpowiedzialne instytucje – jak parszywy pies.

  18. Dziękuję. Panie Władzo, chciałem zgłosić usiłowanie myślenia 🙂

  19. Jeszcze o doktrynie, z podziękowaniem za podesłanie przez Pana Tomasza z Shopy. Pod niepozornym tytułem sprzed ponad 3 lat znajdziemy mówiony podręcznik Coryllusa, który zatytułowałbym „Propedeutyka Doktrynologii Polski”: https://coryllus.pl/spotkanie-w-bielsku-bialej/

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.