Cze 162018
 

Wracam dziś do domu więc zostawiam gotowca

 

4. Spór z cesarzem o skup srebra

Gdy Ferdynand I przystępował do uporządkowania stosunków monetarnych na Śląsku, zainteresował się srebrem z Tarnowskich Gór, którego skup zamierzał przejąć, dążąc równocześnie do usunięcia ze Śląska wszystkich innych monet prócz cesarskiej.

Izba śląska zwróciła się więc 18 I 1561 do rządu margrabiego w Karniowie z pismem, w którym podkreśliła że cesarzowi przysługuje wyłączne prawo skupu srebra1.

Wystosowanie tego listu przygotowane było badaniami produkcji i zbytu przez wysłanników izby śląskiej. Charakterystyczne, że urzędnicy margrabiowscy w Tarnowskich Górach odmawiali na ten temat wszelkich informacji. W końcu radca kameralny dr Khindler musiał informacje te zbierać pod pretekstem, że chce nabywać udziały w kopalniach tarnogórskich jako prywatny człowiek. Sprawozdanie Khindlera powiada, że górnikom tarnogórskim brak nakładców w dostatecznym stopniu zaliczkujących srebro, a margrabia za opłatą trzy grosze od grzywny (Markgeld) pozwala sprzedawać srebro dowolnie. Według Khindlera skup srebra przez cesarza poprawiłby sytuację gwarków, którzy nie mają dostatecznych zaliczek2. Sprawozdanie dra Khindlera z r. 1561 przypada na okres największej produkcji srebra, kiedy gwarkowie uskarżali się istotnie na trudności przy zbycie srebra i zbyt szczupłe zaliczki.

Widocznie właśnie pod wpływem tych zabiegów cesarskich margrabia na rok 1561 znacznie powiększył zaliczki wypłacane górnikom na zakup srebra, a wobec tego że gwarkowie skarżyli się na przymus jego zbytu, podniósł w r. 1561 jego cenę do 7 talarów i 1 orta, tj. 9 groszy3. Cesarz wydał 12 II 1561 rozporządzenie, datowane z Pragi, na mocy którego gwarkowie obowiązani byli całą produkcję srebra sprzedawać do cesarskiej mennicy we Wrocławiu. Margrabia jednak sprzeciwił się temu, podnosząc najpierw cenę srebra i zezwalając na jego dowolną sprzedaż4.

Powyższe informacje Abta znajdują potwierdzenie w memoriale izby śląskiej do cesarza z 21 VII 15655. Izba śląska pisze, że margrabia zabronił gwarkom sprzedawania srebra do mennicy cesarskiej, co pociąga za sobą ten skutek, że gwarkowie wywożą srebro, a na Śląsk dostają się obce monety.

Izba była widać przekonana o skuteczności zakazu wywozu srebra, gdyż pisała, że gwarkowie nie będą mogli znaleźć nakładców, jak przedtem wśród kupców wrocławskich i krakowskich, którzy nie będą mogli srebra wywozić. Jednak starania o przejęcie skupu srebra przez władze cesarskie nie dały rezultatów, bo znów w r. 1572 radcy izby wrocławskiej odradzają cesarzowi zatwierdzenia przywileju dla sztolni krakowskiej, zawierającego m.in. uprawnienie do wywożenia srebra do Polski6. Margrabia przyznał gwarkom krakowskim ten przywilej, nie biorąc pod uwagę roszczeń cesarza. Gwarkowie krakowscy dla pewności zabiegali jednak o potwierdzenie przywileju przez cesarza7. Prośbę ich poparł u cesarza król Zygmunt August. Przy sposobności radcowie izby wrocławskiej zwracają uwagę, że margrabia skupuje srebro po 7 i pół talara i że opłacałoby się podjąć i jego skup. W tym czasie więc cesarskiego skupu srebra już nie było i później nie spotykamy jego śladów, choć cesarz Rudolf w mandacie z r. 1578 zakazywał wywożenia ze Śląska srebra i wyznaczał ceny skupu8.

Przywilej margr. Jerzego Fryderyka z r. 1599 stoi już na stanowisku przymusu skupu srebra przez margrabiego i wyznacza cenę 7 talarów i pół orta za grzywnę9.

Zmiany w cenie srebra były wywołane oczywiście nie stosunkiem podaży do popytu, lecz zmianami stopy monetarnej, która w ciągu XVI w. ulegała stałemu pogorszeniu. Na przykład w r. 1532 z grzywny srebra wybijano 235 groszy, w r. 1547 już 250 gr, w r. 1558 270 gr. Margrabia za grzywnę srebra płacił od 216 do 256,5 gr, a wyjątkowo w okresie walki o skup srebra z cesarzem w r. 1561 261 gr.

Trudności, jakie przy reformie monetarnej stawiał cesarzom margr. Jerzy Fryderyk, skłoniły ich do podjęcia zabiegów o odzyskanie dochodów z górnictwa w Tarnowskich Górach oraz do zakwestionowania uprawnień margrabiego do regału górniczego.

W tym celu cesarz Ferdynand I, jako król czeski, skierował skargę przed sąd książąt śląskich. Skarga ta kwestionowała w ogólności posiadanie państwa bytomskiego przez margrabiego, twierdząc iż margr. Jerzy Pobożny otrzymał je jako zastaw od króla Ludwika. Tymczasem według zobowiązania króla Władysława Jagiellończyka z r. 1510 żadne ziemie królestwa czeskiego nie mogły być od niego oddzielone (tj. nadawane lub zastawione obcemu księciu), co zostało wyraźnie potwierdzone w stosunku do księstw śląskich przez króla Ludwika w r. 1522. Na tej podstawie prokuratorzy izby śląskiej twierdzili, że posiadanie m.in. także państwa bytomskiego na mocy aktu zastawu, wydanego wbrew tym zobowiązaniom, jest nieprawne. Na razie jednak w swej skardze ograniczali się do sprawy dochodów z kopalń. Poza tym co się tyczy samej królewszczyzny, wywodzili iż nie była ona wymieniona w akcie króla Ludwika. Dochody z kopalń należą do królewskich regaliów i dlatego muszą być wyraźnie wymienione.

Obrońcy margrabiego stali na stanowisku, że ziemia bytomska dostała się w jego posiadanie drogą sukcesji po Janie z Sierocina, który otrzymał ją jako zastaw. Król Ludwik potwierdził jedynie uprawnienia odziedziczone przez margr. Jerzego, co nie może być uważane za donację sprzeczną ze zobowiązaniami króla Władysława Jagiellończyka, tym bardziej, że Jan z Sierocina otrzymał tę ziemię w zastaw przed odnośnymi zobowiązaniami króla Władysława Jagiellończyka z r. 1510.

Co się tyczy samych kopalń, zastępcy margrabiego wywodzili, że chodzi o ołów, nie o srebro, gdyż z rud tarnogórskich w „pierwszym ogniu” uzyskuje się tylko ołów, czyli że srebro jest produktem ubocznym. Otóż wedle prawa rzymskiego ołów nie należy do regału górniczego10.

Stanowisko to jest o tyle charakterystyczne, że do czasów habsburskich królowie czescy nie rościli sobie pretensji do regału górniczego w księstwach lennych na Śląsku. Tymczasem zastępcy margrabiego zdają się przyznawać w zasadzie regale królom czeskim. Zivier uzasadnia to stanowisko faktem, że opinie prawne dawali margrabiemu przedstawiciele „odległych fakultetów”, nie znających stosunków śląskich, którzy skądinąd mieli gotowy wywód, uzasadniający że ołów nie podlega królewszczyźnie. Tymczasem pogląd taki nie mógłby się ostać na Śląsku, bo nie byłoby też podstaw do pobierania dziesięciny od ołowiu przez margrabiego.

Do wydania wyroku w procesie o uprawnienia górnicze między cesarzem a margr. Jerzym Fryderykiem nie doszło z niewyjaśnionych powodów. Do czasu posiadania przez margrabiów Księstwa Opolsko-Raciborskiego wykonywali oni uprawnienia górnicze bez przerwy.

5. Walka margrabiów ze szlachtą o prawa górników

Wplątany w walki religijne i zabiegający o uznanie swych praw do dziedzictwa po ks. Janie Opolskim, margr. Jerzy nie miał łatwego zadania w walce ze szlachtą, która z tytułu zwierzchnictwa gruntowego rościła sobie prawo do udaremnienia górnikom pracy na jej gruntach lub co najmniej do udziału w dziesięcinie.

Spory na tym tle powstające starano się załatwić umowami z poszczególnymi właścicielami wsi. W pierwszym rzędzie chodziło o ułożenie stosunków z Piotrem Wrochemem-Tarnowskim, właścicielem Starych Tarnowic, na których terenie założono Tarnowskie Góry.

Pierwszą umową z Piotrem Wrochemem-Tarnowskim zawarł w czerwcu 1529 r. jeszcze ks. Jan Opolski. Według tej umowy Piotr Wrochem otrzymywać miał jako odszkodowanie za swe prawa rocznie kwotę 45 florenów. Umowa ta z jednej strony nie zabezpieczała zapewne należycie interesów górnictwa, a z drugiej strony nie była nawet wykonywana, co wynika z treści nowego układu11 zawartego w lutym 1537 r. Ten nowy układ przewiduje, że synowie Piotra Wrochema, Jan i Mikołaj Tarnowscy, otrzymywać będą czwartą część dziesięciny rzeczywiście pobranej przez olbornika, tzn. że w razie przyznania ulg i zwolnień z powodu zalania kopalń lub tp., ulgi te w odpowiednim stosunku zmniejszą także dochody braci Tarnowskich.

Tarnowscy mieli także otrzymywać trzecią część dochodu z jatek mięsnych i kramów z pieczywem w mieście Tarnowskie Góry (kramy i jatki miały być budowane na wspólny koszt margrabiego, miasta Tarnowskich Gór i braci Tarnowskich); czopowe w Tarnowskich Górach miało być dzielone w ten sam sposób.

Za to bracia Tarnowscy zobowiązali się sprzedawać górnikom drzewo z ich lasu za słuszną cenę, dawać górnikom wolną drogę i wodę tzn. siłę wodną, miejsca na huty i prażelnie rudy oraz pozwolić gwarkom na zamieszkiwanie na swym terenie bez żadnych dalszych ciężarów i opłat.

Z innymi dziedzicami górnicy musieli się, mimo wolności górniczej, układać indywidualnie co do dopuszczenia do górnictwa. Dopiero w r. 1537 margrabia uregulował te stosunki. Z tego, co wiemy o toczących się pertraktacjach i zawartych umowach, widać że margrabia musiał przeprowadzenie zasady wolności górniczej opłacić korzyściami znacznie większymi od przyznawanych zazwyczaj zwierzchnikom gruntowym.

Szlachta domagała się początkowo połowy dziesięciny, a także trzydziestej drugiej części czystego dochodu12. Urzędnicy z Karniowa przysłani dla prowadzenia rokowań, ofiarowali tylko szóstą część dziesięciny.

W końcu doszło do porozumienia na tej zasadzie, że zwierzchnicy gruntowi otrzymywać mają czwartą część dziesięciny rzeczywiście wpłaconej. Na podstawie tego ogólnego porozumienia miano zawierać układy z poszczególnymi właścicielami dóbr. Ci ostatni nie kwapili się zbytnio z ich zawieraniem.

Obok Tarnowskich w 1537 r. zawarł taką umowę Blacha, właściciel Sowic i Jan Nakielski z Nakła. Dopiero w 1543 r. zawarto umowę z właścicielami Orzegowa i Szombierka, oraz z Janem Gerałtowskim, właścicielem Kamienia i Maciejkowic13. W umowie z tym ostatnim uregulowano także sprawę sądownictwa i praw zwierzchnich pana, stwierdzając że nie obejmują one górników. Sprawa ta też nasuwała wątpliwości, bo na przykład Tarnowscy przed umową z 1537 r. kazali ściąć głowę jednemu z mieszkańców Tarnowskich Gór14.

Wobec opornego stanowiska niektórych panów, margr. Jerzy Fryderyk w 1543 r. wydał publikat do rycerstwa, szlachty i prałatów państwa bytomskiego, w którym przypomina, że jemu przysługuje regale górnicze i że ma prawo na wszystkich gruntach bez żadnych układów z dziedzicami z prawa tego korzystać. Jedynie ze szczególnej łaski zawarł układy z niektórymi osobami. Margrabia wzywa innych dziedziców, by w ciągu 14 dni zgłosili się do starosty górniczego dla podpisania takich układów, jakie zawarł z Gerałtowskim i Schilhanenem. Na wypadek, gdyby w ciągu 14 dni ktoś z dziedziców nie chciał zawrzeć tego układu, żupnik będzie każdemu wymierzał pola górnicze bez obawy (ohne Scheu). Gdyby ktoś się temu sprzeciwił, margrabia ostrzega go, że wydał staroście państwa bytomskiego rozkaz, by traktował takiego dziedzica jako działającego na szkodę margrabiowskich uprawnień15.

Mimo tak stanowczego zarządzenia margrabiego, dziedzice niezbyt ściśle musieli się do niego zastosować, gdyż w późniejszych czasach zawierane są układy z nimi, oraz zdarzają się ciągłe spory na temat uprawnień właściciela dóbr.

Zawarty w r. 1537 układ z Janem Nakielskim z Nakła, reguluje zakres władzy i uprawnień pana w stosunku do górników. Punkt drugi tego układu przewiduje, że gwarkowie i górnicy nie podlegają sądownictwu i zwierzchności dziedzica. Jednak grunty i domy wzniesione na terenach należących do Nakielskiego nie mają być wyjęte spod uprawnień pana i obciążeń na jego rzecz16.

Niezależnie od udziału w dziesięcinie, właściciele gruntów uzyskali udział w gwarectwach w wysokości 1/8, jako odszkodowanie za zniszczenie gruntów. Stąd często się zdarzały wypadki, w których właściciel gruntu miał ósmą część udziału kopalni – ponosząc także ósmą część kosztów17. Były nawet wypadki, w których właścicielem jednej ósmej bywał chłop, gdyż chłopi otrzymywali również udział w wysokości 1/8 od gwarectw zakładających szyby na posiadanych przez nich terenach. Natomiast dziedzice brali czwartą część dziesięciny także od szybów położonych na ziemi znajdującej się w posiadaniu ich poddanych.

Na szczególne trudności napotykano w majątku Ptakowice, należącym do fundacji św. Wincentego. Tutaj opat stał na stanowisku, że jemu należy się dziesięcina18.

Stosunki z właścicielami dóbr stale wywoływały trudności, co pociągało za sobą konieczność zawierania nowych umów. W 1554 r. starosta krajowy musiał zawrzeć nowy układ z Blachą, dotyczący górnictwa w Lasowicach. W układzie tym stwierdzono, że poszukiwania górnicze i prowadzenie robót górniczych na gruntach lasowickich jest dozwolone, że gwarkowie i górnicy nie podlegają jurysdykcji pana (układ ten wyjaśnia wątpliwości, które mogłyby się nasunąć w związku z określeniem „Bergwerksverwandte”, używanym w innych umowach – pod tym określeniem należy rozumieć zarówno gwarków, jak robotników górniczych). Blacha zobowiązuje się tanio sprzedawać węgiel drzewny dla kopalń i dawać siłę wodną, drogi i ścieżki, miejsca na huty i prażelnie, za co otrzymuje czwartą część dziesięciny. Układ ogranicza też własne górnictwo właściciela gruntu do czterech miar górniczych, to znaczy do maksymalnego obszaru nadania, jaki mógł uzyskać górnik wzgl. gwarectwo.

Wskutek ciągłych sporów z właścicielami gruntów margr. Jerzy Fryderyk zasięgnął opinii prawników, którą w 1568 r. przekazał rządowi karniowskiemu. Według tej opinii przyznawano właścicielowi gruntu prawo pierwszeństwa do wydobywania kruszców na jego własnym terenie za opłatą dziesięciny (tzn. jej trzech czwartych) i zapewne, jak to przewidywał układ z Janem Blachą w r. 1554, przy zastosowaniu się do wszelkich przepisów ordunku górniczego o nadaniach.

Że właściciele gruntu nie ustawali w swych żądaniach, świadczyć może postanowienie z 19 XI 159019, zabraniające właścicielowi Lasowic Blasze żądania od górników czynszu, czopowego a nawet usług, mimo że układ z r. 1554 wyłączał wyraźnie zarówno gwarków jak i robotników spod wszelkiej władzy i jurysdykcji dziedzica. Należy przypuszczać, że nasuwały się tu wątpliwości dotyczące robotników rekrutujących się spośród poddanych.

O dochodach właścicieli gruntów z dziesięciny daje nam pojęcie sprawozdanie żupnika Trappa20 z r. 1580. W ciągu 11 lat od r. 1568 do 1579 (nie były to najlepsze czasy dla górnictwa), wyniosły one 3 375 florenów i 15 groszy.

Prócz dochodu z ćwierci dziesięciny właściciele gruntów pobierali (wbrew umowom) także czynsze od płuczek21. Ten stan rzeczy zalegalizowany został dopiero rozporządzeniem z 13 VIII 1585.

Jak z tego widać, właściciele dóbr zajmowali stanowisko nieustępliwe i wywalczyli sobie prawa, jakich zazwyczaj nie mieli, prawa sprzeczne z zasadami regału górniczego. Dla porównania z uprawnieniami właścicieli gruntów poza państwem bytomskim wystarczy zaznaczyć, że według ordunku górniczego Rudolfa II z r. 157722 właścicielom gruntu przysługiwały jedynie cztery wolne kuksy (przy podziale na 124), tzn. trzydziesta druga część dochodu z kopalń bez ponoszenia kosztów, ale tylko wówczas, gdy dawali bezpłatnie drzewo dla kopalń.

Trzeba jeszcze zwrócić uwagę na stosunek urzędów margrabiowskich do właścicieli dóbr. W odpowiedzi na skargi gwarków tarnogórskich radni karniowscy piszą w lutym 1537 r.23, że nie mogą nic poradzić na trudności czynione ze strony właścicieli gruntów, bo nie doszli z nimi jeszcze do porozumienia (pierwszy układ zawarty był zresztą jeszcze w tym samym miesiącu).

A tymczasem postępowanie właścicieli gruntów dawało powody do bardzo energicznych wystąpień. W dobrach pani Kralickiej wypędzono gwarków24, którzy mieli nadania. Pani Kralicka ustanowiła nawet własnego żupnika, widać do udzielania nadań górniczych w jej imieniu. W skardze gwarków podkreślono wprawdzie, że starosta zabronił uprawiania górnictwa bez nadania margrabiowskiego żupnika, ale gwarków nie dopuszczono widać do pracy, bo proszą oni, by dobra pani Kralickiej i innych właścicieli dóbr były otwarte dla górnictwa, gdyż przecież państwo bytomskie ogłoszone jest za wolny obszar górniczy.

Niektórzy właściciele gruntu jeszcze bardziej lekceważyli sobie wolność górniczą. W odpisie przywileju Jerzego Brandenburskiego z 9 IV 153225 znajdujemy taką odpowiedź na skargi gwarków: „Z powodu tego, że okoliczna szlachta gwarkom zamyka drogi i lasy lub zabiera konie i wozy, mają temu zaradzić starosta w Bytomiu i żupnik w Tarnowskich Górach”.

Zatem okoliczna szlachta po prostu konfiskowała wozy i konie górnikom, którzy przejeżdżali przez ich tereny, niezbyt wysoko ceniąc widać wolność górniczą.

1. „Cod. Sil.”, XXI, 126 i 127.

2. Zivier „Akten und Urkunden”, 73.

3. Abt, o. c., 57.

4. Abt, o. c., 58.

5. „Cod. Sil.”, XXI, 137-8.

6. Zivier „Akten und Urkunden”, 153-156.

7. Steinbeck, o. c., II, 152.

8. Steinbeck, o. c., I, 235.

9. Zivier „Akten und Urkunden”, 330.

10. Steinbeck, o. c., II, 150-152.

11. „Cod. Sil.”, XXI, 48-50. Ślad dawniejszej umowy „Cod. Sil.”. XXI. 4. Umowa zawarta była w r. 1537 w języku polskim. W „Cod. Sil.” ogłoszona została według uwierzytelnionego tłumaczenia niemieckiego z r. 1718.

12. Rękopis Abta, 62 i 66.

13. Rękopis Abta, 67.

14. „Cod. Sil.”, XXI, 51.

15. Steinbeck, o. c., II, 184 i 185.

16. Steinbeck, o. c., 185-6.

17. Rękopis Abta, 66.

18. „Cod. Sil.”, XXI, 115.

19. Rękopis Abta, o. c., 62.

20. Rękopis Abta, o. c., 65.

21. Tamże.

22. Zivier „Akten und Urkunden”, 217.

23. „Cod. Sil.”, XXI, 48.

24. Steinbeck, o. c., II, 177 przypuszcza, że chodziło tu o wieś Brosławice, gdyż tam w r. 1530 proszono o nadanie 9 szybów. W r. 1548 występuje jako właściciel tego majątku Girzik Kralitzky. Chrząszcz przypuszcza, iż chodzi raczej o Miedary, gdyż w urbarzu górnośląskim wymieniony jest Kralitzky jako jeden z trzech dziedzicznych właścicieli tej wsi. „Zeitschr. f. Geschichte Schles.”, XXXVII, 33.

25. „Cod. Sil.”, XXI, 19.

  4 komentarze do “Górnictwo i hutnictwo – kolejny fragment”

  1. To jaka będzie cena tej książki?

  2. Bytomskie srebro i czart (a także pieczęcie i rozety)

  3. Ktoś robił Ferdynanda w konia, bo Holendrzy zakładali spółki akcyjne i handlowali akcjami śląskich szybów zawierających braną z sufitu ilość srebra, czyli go okradali w zasadzie. Stąd „urzędnicy margrabiowscy w Tarnowskich Górach odmawiali na ten temat wszelkich informacji”.

  4. czyli morał taki, nic nie jest załatwione pokąd nie jest załatwione sprawiedliwie

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.