Wrz 042020
 

Kim był Jerzy Julian Kalibabka nie trzeba nikomu tłumaczyć. Powiem tyle, że był to człowiek prowadzący niezwykle intensywne życie, które zakończyło się, mniemam, że wskutek tej intensywności, ciut przedwcześnie. Pan Jerzy zostawił po sobie potomstwo, które korzystając ze swoich przyrodzonych przymiotów, ale – tego nie należy ukrywać – także ze sławy ojca, robi dziś karierę w programie Top model. Ta sława jest ważna, albowiem mnóstwo osób na świecie ma prezencję, a nie każdy dostaje się do tak prestiżowej audycji, jak wymieniona wyżej. Żeby tam trafić potrzebne są dodatkowo rekomendacje. I takowe rodzeństwo Gracja i Jacek Kalibabka, posiadają. Nie można tym dzieciom absolutnie niczego zarzucić, ponieważ oni wykorzystują jedynie to, co zostało im dane i za co zapewne zapłacili słono. Nie wierzę bowiem, by życie z panem Jerzym było usłane różami, czy nawet koniczyną. Dziś jednak dzieciaki mogą korzystać z tego dodatkowego bonusu, jaki zostawił im ojciec i niech tak czynią dalej. Nie ma bowiem telewizji i dziennikarza, nie mówiąc już o dziennikarce, którzy oparliby się mitowi pana Jerzego. Przekonanie, że dzięki jego potomstwu, które, jak nadmieniłem ma także prezencję, podniesie oglądalność musi być powszechne. Czy taka postawa mediów nie oznacza jednak, że są one całkowicie zdegenerowane, niemoralne i złe, albowiem korzystają z okoliczności, które zasługują na potępienie, czerpią z tego korzyści, coś tam przy tym odpalając rodzeństwu Kalibabka? Zapewne tak. No, ale media już takie są, tyle, że tym się dziś różnią od dawniejszych, że ludzi, którzy w nich pracują, robią kariery i podejmują wobec nas – widzów i uczestników medialnego spektaklu zobowiązania – nie można w żaden sposób przywołać do porządku.

Taki Sekielski na przykład, człowiek, który posłużył się pewnym, ponurym bardzo schematem, po to, by wysuwać oskarżenia wobec całego Kościoła, choć jak wiemy nie istnieje w świecie cywilizowanych ludzi pojęcie odpowiedzialności zbiorowej. Nie istnieje też zbiorowa wina, moralny sprawca, dzieci zaś nie dziedziczą win rodziców i dlatego Gracja Kalibabka, może być dziś szczęśliwą i spełnioną osobą, a także cieszyć się życiem, nie oglądając się przy tym za siebie, na ponurą karierę jej ojca. To są podstawy dyskusji ludzi cywilizowanych, które Sekielski zanegował i unieważnił. Poważna zaś część społeczeństwa, mniemam, że całkowicie zdegenerowana, uwierzyła mu i czeka w napięciu, jaki będzie ciąg dalszy, zaproponowanych przez Sekielskiego samosądów. Zdumiewa przy tym postawa hierarchów, którzy zdają się nie rozumieć, że przestępca, także w sutannie to sprawa dla prokuratury i nie ma doprawdy żadnego powodu, by wszyscy, którzy koło niego stali, ponosili winę za czyn, który popełnił. A już z całą pewnością nie ma powodu, by oskarżać biskupa diecezjalnego o niedopełnienie obowiązków w chwili, kiedy owego biskupa na miejscu przestępstwa nie było (poprawcie mnie jeśli coś pokręciłem). Nie ma także powodu, by inicjować powstanie fundacji, która – w imieniu Kościoła, będzie wypłacać odszkodowania ofiarom księży pedofilów. To oni sami powinni te odszkodowania wypłacać, jeśli oczywiście udowodni się im winę. Nikt nie domaga się przecież, by telewizja polska wypłacała odszkodowania dziewczynkom molestowanym przez tego zboczeńca z programu Tęczowy music box. Choć właściwie powinna, a ówczesny dyrektor, chyba Robert Kwiatkowski z SLD, powinien przecież uderzyć się w pierś publicznie i wygłosić jakieś orędzie. Wszyscy zaś dziennikarze, pracujący przy Woronicza w tamtym czasie powinni wystąpić publicznie i się pokajać. Nie czynią tego? Jaka szkoda. Może niech chociaż wyjaśnią dlaczego.

Pora na ujawnienie kim był Piotr Astrolabiusz. Otóż był on synem pary celebrytów medialnych żyjących na przełomie XI i XII wieku, znanych jako Heloiza i Abelard. Nazwali oni tak swoje dziecko, do głębi przejęci mądrością i przygodą intelektualną, w jakieś uczestniczyli. I nie jest wcale tak, że moje szyderstwo ma charakter naciągany. Już Jacques Le Goff pisał, że gdyby urodziła się córka, dostałaby na chrzcie imię Elektryfikacja. W tych szczęsnych czasach, a mam na myśli przełom XI i XII wieku, ludzie mediów podlegali jeszcze jakiejś dyscyplinie i można było ich przywrócić do przytomności, jeśli szczególnie bezczelnie poczynali sobie ze zobowiązaniami, logiką, karierą i opinią. I tak Piotr Abelard, który najpierw uzależnił od sobie i swoich przyrodzonych walorów, młodą bratanicę kanonika Fulberta, potem się z nią ożenił i zrobił jej dziecko, nie zamierzał w owym, stworzonym siłą intelektu stadle małżeńskim żyć. Dlaczego? Otóż dlatego, że pociągała go kariera celebryty medialnego, czyli uniwersyteckiego wykładowcy. Nie mógł on jednak jej kontynuować, albowiem prawo wykluczało udział żonatych mężczyzn w wykładach uniwersyteckich. To tak, jakby dziś powiedzieć Sekielskiemu, żeby się rozwiódł, bo nie pozwolą mu nakręcić filmu o pedofili wśród księży. On także by nie posłuchał.

Zwracam uwagę na to, że historia Heloizy i Abelarda jest w wymowie całkiem inna, niż to nam przedstawiają ludzie mediów, zwani popularyzatorami historii. Szczególnie zaś ci, którzy ową historię popularyzują poprzez alkowę. Kanonikowi Fulbertowi nie chodziło o to, że on ją uwiódł, że miał z nią dziecko. Z tym się ksiądz kanonik pogodził i pewnie nawet wyprawił jakieś wesele. Wkurzył się dopiero wtedy, kiedy tamten odesłał Heloizę do klasztoru, dzieciaka Astrolabiusza do jej siostry na wychowanie, a sam poleciał do telewizji, czyli na uniwersytet. Tego było za dużo, bo naprawdę wiele rzeczy może znieść człowiek cierpliwy, ale są do cholery pewne granice. Jaki był koniec błyskotliwej kariery Piotra Abelarda, wszyscy wiedzą. Okrutni siepacze kanonika Fulberta, wpadli w nocy do jego komnaty i wykastrowali go, mimo gwałtownych protestów i wzywania pomocy.

Piotr Abelard, zamiast robić karierę na uniwersytecie, zamknął się w klasztorze, gdzie żył, bynajmniej nie spokojnie. Pisał bez przerwy, głównie listy do Heloizy, która została przeoryszą i wiódł życie intelektualisty. Nie na wiele się ono zdało jego synowi Piotrowi Astolabiuszowi, bo pewne posunięcia mają charakter ostateczny i nieodwołalny. Kanonik Fulbert doskonale wiedział co robi, wysyłając tych siepaczy. Piotrowi Astolabiuszowi nie pozostało nic nad wstąpienie do klasztoru. Nie było mowy, żeby robił karierę w telewizji ówczesnej, mając za sobą ojca kastrata i matkę wariatkę, całkowicie od niego uzależnioną. Mógł jedynie skorzystać z oferty Kościoła, która nie była wcale najgorsza. Co innego Gracja Kalibabka, ona może i powinna nawet. Nie powinna tylko, pozwolić na to, by telewizja wykorzystywała ją za darmo lub pół darmo. Jej ojciec miał ugruntowaną sławę, była to sława zła, ale też nikt się po nim niczego dobrego nie spodziewał. I każdy kto go spotkał miał wybór. Ludzie stykający się z Piotrem Abelardem wyboru nie mieli, mogli mu tylko ulec. On bowiem był panem umysłów i kierownikiem mediów w XII wiecznym Paryżu. Przypomnijmy jaką opcję reprezentował w ówczesnym sporze o pedofilię wśród duchownych, zwanym w XII wieku sporem o uniwersalia. Otóż Abelard był nominalistą. Ja, o czym pisałem wielokrotnie, nie znam się na filozofii, mam jednak takie przeczucie, że cały ten nominalizm to próba zastąpienia Pana Boga uniwersytetem. Obrona zaś pojęć, które nie są niczym jak tylko słowami sprowadzić się musi – po triumfie nominalizmu, który jak mniemam nastąpił dzisiaj – do całkowitej tych pojęć dewaluacji,która w dodatku nastąpi gwałtownie. I dlatego właśnie mamy to co mamy – oskarżenia wobec biskupa Janiaka, wiarę w zbiorową odpowiedzialność i moralne sprawstwo osób nieobecnych przy popełnianiu czynu karalnego. Dlatego właśnie ludzie niewinni muszą pokutować za niepopełnione winy, albowiem pojęcia są tylko słowami i istnieją wtedy jedynie kiedy je wypowiadamy. Dlatego właśnie potrzebna jest hierarchia celebrytów medialnych, by tym ulotnym bytom nadać trwałość i temperaturę. By stały się one jedyną realnością. Ponieważ jednak nie istnieją pojęcia oderwane od konkretu, jak twierdzą nominaliści, muszą mieć one jakiś konkretny nośnik. I tymi nośnikami są w czasach dzisiejszych: Sekielski, Janda, Hołdys, Niedźwiedzki i Man. To oni gwarantują, że uniwersalne pojęcia zostaną właściwie zrozumiane i odebrane. I to oni, stawiają siebie i swoje konstrukcje ponad prawem i postępowaniem prokuratorskim. Hierarchia zaś, z niezrozumiałych powodów, idzie z nimi ręka w rękę.

Domyślacie się już jaka będzie pointa? Tak właśnie, kanonik Fulbert był realistą. I wiedział doskonale, że są rzeczy realne których nie widać gołym okiem, że istnieją w najlepsze, nawet wtedy kiedy o nich nie mówimy. Natura rzeczy zaś jest tajemnicza i nie składa się z pojęć jedynie. Jeśli ją odkryć i zbadać rządzące nią mechanizmy, człowiek może naprawdę wiele zrobić i pozostawić trwały ślad po sobie. Dlatego właśnie kazał wykastrować Abelarda. Jego czyn, którego dopuścił się w imię realizmu, próbowano deprecjonować i piętnować. Nie ma to jednak żadnego znaczenia, albowiem Piotr Astrolabiusz nie mógł zrobić kariery w mediach, a Gracja Kalibabka i jej brat taką karierę robią. I to jest fakt bezsporny, z którym nie będzie polemizował nawet Sekielski, choć może próbować dokonać na rodzeństwie jakichś wymuszeń.

  25 komentarzy do “Gracja Kalibabka vs Piotr Astrolabiusz czyli realna natura aspiracji”

  1. mnie jest żal tego rodzeństwa, idą na żer , zjedzą ich , nie pozwolą im zainstniec , bo tort jest nie zawielki i się kurczy, po co dopusczać nowych do tortu, od lat celebryci ci sami i tak samo dobrze odżywieni, tymi co chcieli być jak oni

  2. tylko o historii

    Abelard potraktował siostrzenicę kanonika – instrumentalnie, nie połapał się, że z nią tak nie wolno /dopóki żyje kanonik/, potem to już wszystko może, powinien poczekać z karierą celebrycką.

    Heloiza zakochana w wyidealizowanym obiekcie.

  3. Katolikom niepapuśnie jest krytykować biskupów ale dla arcybiskupa Rasia można zrobić wyjątek. Odpowiedzialność zbiorowa KK za grzechy kapłanów jak tak dalej pójdzie to zostanie rozszerzona na grzechy wszystkich wiernych ☺

  4. Znałem sympatyczną panią Remę czyli Rewolucja , Elektryfikacja , Maszynostrojenie.

  5. to  co to jest celebrycka ludożerka? ja nie mam tv od dwóch kadencji nie mam zdania

    z tego co przewidujesz to nie ciekawie

  6. Kanonik mógł żyć bardzo długo, czekanie nie miało sensu dla ambitnego człowieka

  7. Kto to jest niepapuśnie? Nie tylko rozszerzona. Ona zostanie rozszerzona, zdjęta z tych kapłanów, którzy podpiszą cyrograf, a potem odpowiedzialność zastąpi czyn. To znaczy nikt już nie będzie pamiętał o co chodziło w akcie oskarżenia, ważne będzie tylko, by moralnemu sprawcy odrąbać łeb

  8. schemat taki sam, żyrii selekcjonuje w jakimś programe talent show , tych co moga iść dalej , moim zdaniem idą Ci co nie zagrażają „komisji”, ostatecznie  w większości „konkursów” są tak zwane duety, to jest fajne możesz zestawić (z uczestników) kogo chcesz z kim chcesz i potem odwalić tego kogo chcesz.  A wszystko w świetle kamer

  9. W Polsce. Zapewne po rodzicach była ideowa.

    A co do elektryfikacji, to właśnie udało mi się zrobić aktualne zdjęcie pomnika.

  10. Otóż jest odpowiedzialność zbiorowa, jak również za czyny których się nie popełniło !

    Nazywa się to zasadą solidarności. Stosowana jest głównie do wyszlamowania drugiego ale nie tylko.

    Jest podstawową zasadą urzeczywistniającą zasady sprawiedliwości społecznej. Tak w Konstytucji RP (wpisana na wniosek prezydenta Jaruzelskiego)  i w Unii Europejskiej oraz podżyrowana w  „społecznym nauczaniu kościoła”.

  11. Ciekawie pomyślane – solidarność jako idea pozwalająca zwalić winę na nieświadomą niczego większość

  12. Sam byłem zdziwiony jak obszerny jest zasób przy wyguglaniu tego hasła. Ileż opracowań „naukowych” z różnych dziedzin z: ekonomii , religii, filozofii ,prawa i innych, aż kołtun się jeży . Są też wyroki wydane w oparciu o zasadę solidarności.

    Ogólnie solidarność usprawiedliwia socjalizm i kradzież, ale też zabójstwo. Wychodzi na to, że jest to zagadnienie bardzo młode ok 30 lat a przedstawiane jest jako coś istniejącego zawsze i „niezbywanego”.

  13. Solidarność, tak jak ją rozumiał Jan Paweł II jest bliska chrześcijańskiej caritas. I tego się trzeba trzymać. Nie ma to nic wspólnego z socjalizmem.

    I jeszcze jedno. Jan Paweł zastanawiał się dlaczego socjalizm uwiódł tylu ludzi. Doszedł do wniosku, że wynikało to z braku sprawiedliwości. A to jest problem prawdziwy, nie demagogiczny.

  14. Nie wiem, dlaczego ten Abelard budził moją sympatię? Chyba przez film.

  15. Juz dawno, dawno, dawno jest rozszerzona …

  16. Każda kobieta jest zakochana w wyidealizowanym obiekcie. Mężczyźnie więc niełatwo …

  17. Nazwiemy go Astrolab. to ESA, NASA i JAXA może nam coś odpalą.

  18.  

    /niełatwo/ – to eufemizm, ba to jest po prostu niemożliwe

  19. Chyba, że jesteś mężczyzną idealnym 🙂

  20. Jest także ponoć legalna odpowiedzialność zbiorowa w czasie wojny, tak przynajmniej uważają Niemcy. I wszystkie rozstrzeliwania ludności cywilnej w obu wojnach światowych, jako odwet za działania niemundurowego ruchu oporu, uważają za legalne. Pamiętam w filmiku na yt z muzeum czołgów młoda Holenderka wyrzuca starym Niemcom, że z jej okolic wywieźli w czasie wojny do obozów 600 osób, a wróciło kilka. Wtedy oni zapytali za co i usłyszeli odpowiedź, że został zabity niemiecki żołnierz. Dziadygi po ca 80-90 lat aż podskoczyły wykrzykując, że w takim razie wszystko odbyło się legalnie….

    Wnioskuję, że jest jakieś prawo, na którym oparli swoje wnioskowanie. I czy jest to prawo niemieckie, czy międzynarodowe?

    W każdym razie mentalność tych ludzi popierających tego typu zbrodnie/działania, trzeba przyjąć, że w tej nacji powszechna, daje do myślenia.

  21. Bo Kalibabka dla wielu pań był ! 🙂

    Przypomniała mi się inna próba monetyzacji sławy tego damskiego boksera. Otóż on kiedyś założył zespół wokalny złożony ze swoich dzieci o słodkiej nazwie Kalibabki. 🙂

    Niestety bez sukcesu ….

  22. taki niemiecki  odwet czyli  oko za oko ząb za ząb

    ale może tak jest, że tak są wychowywani i stosują zasadę co niemieckie to nie rusz

    ale

    co twoje to moje

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.