Lut 252017
 

Wczoraj oglądałem na fejsie różne dokonania organizacji Amnesty International. Tylu La Pasionarii zgromadzonych w jednym miejscu nie widziałem nigdy. Zrozumiałem też, że wszyscy ci ludzie, wszystkie swoje kłamstwa, traktują jak najbardziej serio. I z łatwością uwierzą w to, że Ziobro oraz jego szef Kaczyński to faszyści, co zabraniają skrobanek, a nigdy nie uwierzą, że Pinior, z którym się fotografują może okazać się złodziejem. Pinior bowiem był bohaterem Solidarności, a prezes z Ziobrą nie. To jest chyba proste. Znalazłem też wczoraj coś takiego

https://secure.avaaz.org/pl/petition/Burmistrz_Miasta_Hajnowka_Jerzy_Sirak_solidarni_z_mieszkancami_Hajnowki/?pv=4&fb_action_ids=1260327540671520&fb_action_types=avaaz-org%3Aendorse

To jest wykwit lepszy jeszcze niż bohaterski Pinior. Oto firma pod szyldem „petycje obywatelskie”, zorganizuje i zbierze głosy pod dowolną petycją jaką sobie ludzie zamarzycie. I teraz pomyślcie, co by było gdybyśmy my tutaj otworzyli taki interes. Nie tylko wszystkie mniejszości, ale także całe Amnesty International waliłoby do nas drzwiami i oknami. Co to jest dla nas zebrać dwa tysiące głosów? Nic. Tyle co – przepraszam Panie – pierdnąć w mąkę – jak się mawiało dawnymi laty na naszej ulicy. A zobaczcie jak się mieszkańcy Hajnówki męczą. Ledwie 1700 zebrali. A przecież trudno powiedzieć, by nie byli oni oddani sprawie. A gdyby nam przyszło do głowy zbierać głosy pod petycją w obronie marszu ONR przez Hajnówkę 2 tysiące głosów zebralibyśmy w piętnaście minut. Jestem o tym przekonany.

Ja się nie odniosę do całego tekstu tej petycji, ale jedynie do fragmentów. Szczególnie ten fragment jest uderzający:

Solidaryzujemy się z Wami, pamiętając, iż to właśnie na ziemiach, które zamieszkujecie, miały miejsce zbrodnie na tle narodowościowym i religijnym, których ofiarami byli Wasi przodkowie, sąsiedzi, znajomi, a ich oprawcy wymieniani są dziś wśród bohaterów przez organizatorów marszu.

Ja w swojej naiwności sądziłem, że jesteśmy na etapie pojednania, a także na etapie budowania społeczeństwa multi kulti. Rozumiem, że według autorów petycji takie społeczeństwo można zbudować ze zgrają uzbrojonych po zęby Arabów, ale nie z ONR? Żartuję oczywiście, bo powaga i zadęcie tego tekstu do żartów właśnie mnie skłania. Dobrze przecież wiemy jaka jest funkcja prawicy w Polsce, szczególnie zaś takich organizacji jak ONR. To jest funkcja folklorystyczna. Mam nadzieję, że udowodnię to w sposób przekonujący w swojej nowej książce. Folklor zastępujący sprawy istotne, to cecha polityki imperiów wobec narodów słabszych. Po ilości więc organizacji folklorystycznych czynnych na danym terenie poznajemy, że wielcy o nas nie zapomnieli. Dlaczego jak tak źle odnoszę się do ONR? Bo wiem, z dobrego źródła, że na sto tysięcy ludzi liczącym marszu niepodległości organizacja ta nie zebrała nigdy więcej jak 15 tysięcy złotych. Mniej pewności mam co do spenetrowania ONR przez policję i inne różne organizacje gwarantujące bezpieczeństwo, ale taką hipotezę także postawię. O co więc chodzi mieszkańcom Hajnówki? Oni też chcą być folklorem. Trudno w to uwierzyć, ale to prawda. O niczym ludzie ci nie myślą z takim ciepłem w oczach, jak o tym, że zostaną wreszcie oficjalnie przez wszystkie ważne czynniki uznani za etnos wrośnięty korzeniami w Puszczę Białowieską. Etnos zaś to jest co prawda folklor, ale o wiele bardziej poważny niż maszerujący ulicami chłopcy z zielonymi flagami. Etnos bowiem służy do kwestionowania praw własności. To jest jego funkcja podstawowa, z której on sam, ani piszący w jego imieniu petycje idioci nie zdają sobie sprawy. Nie zdają sobie bo są folklorem przeznaczonym do zmiany stosunków własności na jakimś terenie, a te zmienia się nie po to przecież, by sobie jakiś etnos zwiększył stan posiadania….Tak się może wydawać jakimś frajerom, oni jednak za swoje frajerstwo płacą zwykle pierwsi. Tego się niestety żadnemu przedstawicielowi etnosu wyjaśnić nie da, on to może zrozumie, a może nie, dopiero wtedy kiedy przyjdzie do noży. No, ale to już będzie grubo za późno.

Na razie mamy ten marsz żołnierzy wyklętych w Hajnówce. Dlaczego on budzi taką niechęć? Jak to durniu – krzyknie ktoś – toż przecież tam Łupaszka i Bury niewinną ludność prawosławną mordowali. Nie słyszałeś o tym?! Tam Narewkę spalili…! Ja to oczywiście wiem, a żeby Wam podnieść ciśnienie zacytuję jeszcze fragment ulubionego do wczoraj poety wszystkich tutaj zgromadzonych, czyli Janusza Szpotańskiego.

O proszę:

Już płonie Narewka,

już świszcze nahajka

i śmiechem okrutnym

zanosi się Czajka,

bo nic tak nie cieszy

krwiożerczej gudłajki,

jak w huku płomieni

świszczące nahajki.

I śmieje się Czajka,

i skacze, i łka:

Łupaszka, Łupaszka,

Łupaszka maja!”

Szpotański był bez wątpienia geniuszem, oto przewidział i umieścił w tym krótkim fragmencie wszystkie obsesje i fascynacje historyczne jakim ulega dziś większość patriotycznie nastawionej młodzieży, a do tego jeszcze przewidział moje osobiste szajby, bo mamy tu przecież i Izabelę Czajkę Stachowicz. O czym jest ten wiersz? O tym, że Zygmunt Szyndzielarz to żyd. To jest warstwa narracji podstawowej, którą należy rozumieć na opak. Wszyscy wiemy, że Łupaszka nie był żydem. Szpotańskiemu chodzi o to, by dowalić Gomułce. Czyni to za pomocą fraz, które dziś na pewno zostałyby oprotestowane – Łupaszka, nahajka, gudłajka i Narewka jeszcze na dokładkę. Protestowaliby wszyscy – Amnesty International ze względu na gudłajkę, ONR ze względu na Łupaszkę, a hajnowski etnos ze względu na Narewkę. Dlaczego nie protestowali jak Szpotański to pisał? Bo wtedy to było zabronione…Teraz wolno, więc korzystają z okazji.

Ja się z tego wiersza Szpota śmieję, ale trochę półgębkiem. Jest on bowiem dedykowany Pawłowi Jasienicy, którego towarzysz Gomułka załatwił jednym zdaniem z mównicy sejmowej, sugerując, że to on właśnie wystawił bezpiece Łupaszkę. Ponieważ towarzysz Gomułka reprezentował narodową wersję komunizmu, a występował przeciwko krwiożerczemu Łupaszce co spalił Narewkę, mieszkańcy Hajnówki powinni go kochać. Nie kochają jednak. Nie o to bowiem chodzi. Zarówno w proteście przeciwko marszowi ONR, jak i w tej petycji, chodzi o coś innego. O jasne wskazanie jakie atrybuty narodowej buty (nawet nie czuję jak mi się rymuje) są pożądane w szerokim świecie, a jakie należy zlekceważyć. I tak stroje ONR i ich flagi są dobre, są pożądane ponieważ kojarzą się z Hitlerem i wszyscy widzą, obserwując te marsze, że Polacy to dawni sojusznicy Hitlera. Wzorzyste koszule i cała ta cepelia, którą epatuje przyjezdnych etnos Podlasia, wywołuje zaś jedynie ziewanie i opadanie powiek. I nikomu nie jest potrzebna. Tak więc, mimo protestów, a raczej w twórczej i dynamicznej z nimi jedności, marsz wyklętych przejdzie przez Hajnówkę, a niebawem jakiś publicysta odkrywca porówna go do marszu oranżystów przez katolickie dzielnice Ulsteru. Czy etnos zamieszkujący Hajnówkę coś z tego zrozumie? Mowy nie ma. Etniczne wzmożenie jest tam bowiem tak wielkie, że o żadnej dyskusji czy nawet zwróceniu uwagi nie sposób pomyśleć. Ja to wczoraj poznałem po tym, że ludzie oburzający się na ten marsz łączą PiS i ONR, to jest w ich oczach jedna i ta sama zaraza, z którą należy walczyć przy pomocy Amnesty International. Nie ma mowy, żeby ktoś w Hajnówce zrozumiał, że prezydent właśnie dlatego urządził obchody dnia niepodległości w Krakowie, żeby nie brać udziału w marszu niepodległości organizowanym przez ONR. Nie zakazał tego marszu, bo Polska jest krajem wolnym, gdzie każdy może wyrażać swoje poglądy, także ONR. Dyskretnie wycofał się więc, wraz z całą partią do starej stolicy, pozostawiając Warszawę organizacjom nie sympatyzującym z PiS. Tego nie zauważy żaden przedstawiciel podlaskiego etnosu, ani żaden działacz Amnesty International. Nie zauważy, bo nie ma tego w rozpisce. Ktoś musiałby tam wstawić takie zdanie i może wtedy coś by do nich dotarło. Nie wcześniej. Na razie PiS to prawica, która w swojej nieopisanej hipokryzji, razem z faszystami z ONR szydzi każdego roku w Hajnówce z ofiar Łupaszki i Burego. Nic tego nie zmieni, ani fakt, że większość uczestników marszu to taki sam hajnowski etnos jak prawosławni, tyle, że chadzający do kościoła, ani fakt, że Bury został przez IPN uznany za zbrodniarza przeciwko narodowi polskiemu, albowiem jego ofiary miały polskie obywatelstwo. To są rzeczy na obecnym etapie nie do przyjęcia, albowiem należy podgrzać atmosferę tak by wszyscy widzieli tych Polaków hitlerowców z Hajnówki, co upokarzają biednych kmiotków patrzących na nich ze łzami wściekłości w oczach. Po tym marszu widać dokładnie, że żaden gest prezydenta, żaden gest pani premier, ani gest kogokolwiek z PiS wobec podlaskiego etnosu nie ma najmniejszego znaczenia. Oni tego nie słuchają, bo chodzi już tylko o to, by w szeregu petycji stało jak wół – na waszej ziemi. To nie zmieni stanu prawnego nieruchomości na Podlasiu, ale wprowadzi w umysły ten jakże potrzebny ferment, wokół którego nakręci się potem odpowiednią koniunkturę. Wprowadzi go zaś w pożądanej i przyjemnej w smaku masie tabulettae składającej się z pamięci po ofiarach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Pomyślałem wczoraj, że my też możemy napisać petycję-protest i zacząć zbierać pod nią podpisy. Możemy zaprotestować przeciwko obecności w polskich księgarniach książek Katarzyny Bondy. Uważam, że ich obecność tam jest po prostu niestosowna i urąga pamięci żołnierzy wyklętych, tak nam przecież bliskiej. Uważam ponadto, że Bonda to agresywna idiotka, skończona grafomanka, która dewastuje smak literacki i wrażliwość wszystkich naokoło. No, a poza tym pochodzi z Hajnówki. I najbezczelniej w świecie szarogęsi się na terenach etnicznie nie należących do jej grupy narodowościowej. Tak więc – precz z Bondą, precz z jej kretyńskimi książkami i precz z tym całym estetycznym chłamem lansowanym przez wrogie Polakom media. Niech w Hajnówce czytają Bondę, niech ją każą przerabiać młodzieży na lekcjach i niech postawią jej tam pomnik. My tutaj Bondy nie chcemy, nie mamy więc zamiaru tolerować jej książek w polskich witrynach księgarskich. Precz, precz, precz…..Niech ktoś ułoży tę petycję i załatwi sprawy formalne z tymi macherami, a potem zobaczycie w jakim tempie zbierzemy dwa tysiące głosów. Pięć minut nie więcej…A teraz narka, lecę na miasto.

A tutaj proszę – zajawka nowej edycji Bytomskich Targów Książki „Rozetta”.

https://www.youtube.com/watch?v=W-ijzjo1XjE

Przypominam także, że w sprzedaży mamy już II tom wspomnień Hipolita Korwin Milewskiego

Teraz ogłoszenia

Nasze książki, prócz Tarabuka, księgarni Przy Agorze i sklepu FOTO MAG dostępne będą w księgarni przy ul. Wiejskiej 14 w Warszawie, a także w antykwariacie Tradovium w Krakowie przy ul. Nuszkiewicza 3 lok.3/III oraz w księgarni Odkrywcy w Łodzi przy ul. Narutowicza 46. Komiksy zaś są cały czas do kupienia w sklepie przy ul przy ul. Przybyszewskiego 71 , także w Krakowie. Zostawiam Wam także link do elektronicznego indeksu naszych publikacji, który stworzył dla nas Pan Marek Natusiewicz. Prace są już ukończone i w indeksie są wszystkie nazwiska z naszych publikacji. Oto link:

http://www.natusiewicz.pl/coryllus/

Wszystkim serdecznie dziękuję za wsparcie naszego projektu komiksowego, który mam nadzieję, zostanie wydany już jesienią tego roku. Będzie to wielki album poświęcony spaleniu Rzymu w roku 1527. Do tej pory udało się nam zebrać ponad połowę środków potrzebnych na produkcję. Dziękuję wszystkim jeszcze raz za poświęcenie i wsparcie naszej sprawy.

Mam nadzieję, że do marca uda nam się zebrać całość. Oto numer konta

41 1140 2004 0000 3202 7656 6218

i adres pay pala gabrielmaciejewski[email protected]

  322 komentarze do “Granice etniczne w świecie multi kulti”

  1. Oświadczam niniejszym, że prędzej mi kaktus wyrośnie, niż podpiszę jakąkolwiek petycje to urąga godności. Z przyjemnością zrzucę się na zbirów by obili tę Bondę kijami. (dla prokuratora, ta wypowiedź ma charakter performance’u artystycznego)

  2. Tak właśnie – performance’u artystycznego….

  3. nie mogę się powstrzymać: to wszystko perfomance i to zajeb…;- tylko kije na dupach nie z perfomancu

  4. OT, ale tę informację trzeba nagłosnić.

    Ja bym również pozbierała podpisy pod projektem ustawy nakazującym natychmiastowe orzeczenie śmierci mózgowej  szanownego a zidiociałego gremium zwanego Sejmem, po czym natychmiastowego pobrania od nich wszystkich niezużytych narządów. Skoro bowiem to stado debili właśnie cichcem obniżyło wymogi do stwierdzenia śmierci pnia mózgu,  na nic lepszego nie zasługuje

    http://www.pch24.pl/sejm-ulatwil-procedure-orzekania-o-smierci-mozgu–wbrew-argumentom-swiata-nauki,49722,i.html

  5. To nie jest dobry pomysł, formalnie oczywiście. To jest ta klasa pomysłów, za którą obśmiano pana Nicponia. A pana Brunona Kwietnia wsadzili na 12 lat bodajże.
    Ale performance z odmóżdżonym sejmem, z każdej strony oczywiście byłby jak najbardziej wskazany. DZIŚ RZĄDZI srens – performens.

  6. Jak to nie zużytych?  A efekty  długotrwałego  przedawkowywania C2H5OH?

  7. Chryste! Przecież ze „śmierci pnia mózgu” WYCOFANO SIĘ!!!

  8. To były tylko zabiegi konserwacyjne.

  9. Toteż dlatego właśnie zasugerowałam, że niektóre narządy pp.osłów mogą być już zużyte;)

  10. Też miałam takie wrażenie, że się wycofano, ale jak się okazuje naszego Sejmu to nie obowiązuje. Jeżeli Senat to klepnie, chyba zacznę zbierać forsę na wysadzenie tego cyrku na Wiejskiej ( w ramach performansu, oczywiście).

  11. No cóż, naszym najlepszym  przyjacielem na obecnym etapie jest Usrael, który  potrzebuje narządów w nieograniczonych ilościach. Na Ukrainie im chwilowo źródełko wyschło,  Mołdawia już wyeksploatowana, Palestyna i Syria wciąż kapią narządami, ale co to jest wobec zapotrzebowania lobby transplantologicznego. Chiny co prawda obiecały, ze będą lepiej traktować wieźniów, bo były reklamacje, że narządy schorowane, no ale dobrze by było pozyskać coś od tych narodów przewidzianych do redukcji.

  12. ONR nie ma i nie będzie miał umundurowania – z dokładnie tych powodów, które Pan wskazał.

    Nie jestem pewien, czy dopieszczanie mniejszości cokolwiek da, jeśli państwo jest etatystyczne. Gdyby Polska była na poważnie, to wszyscy mieszkańcy Hajnówki by się sami zapisali do ONR.

    Czy Orban traci, czy zyskuje na posiadaniu na zapleczu skrajnej prawicy ?

    Generalnie się zgadzam z osnową tekstu, jakkolwiek, naród to poważna sprawa, katolicyzm także – a to są fundamenty ONR, problemem jest tylko bardzo młody wiek. (nie zawsze chcą słuchać :))

  13. Naruszyłabyś podstawę istnienia Czeciejerpe, Spolegliwej Dostarczycielki Narządów dla kasty panującej nad proletariatem, nazywanym w kręgach zazwyczaj dobrze poinformowanych — goim. Kosowo spokojne, w Mołdawii też już nerki wycięte, tupolew wożący narządy po świecie zeszrotowany, to teraz, gazem, udrożnia się te kanały zaopatrzenia, jakie już raz, 1988-2010, były otwarte na oścież i dawały zysk, piniądz, dulary. Myślałaś, że nam odpuszczą?

    Gdzie na świecie jest drugi taki skomunikowany z Zachodem kraj, z licznymi szpitalami, które od rau przejmują ciepłe ofiary wypadków (tzn. można błyskiem pobrać, i wywieźć narządy), gdzie w wypadkach drogowych ginie dziesięć razy tyle ludzi, co w Anglii? A w wypadkach przy pracy drugie tyle, razem dwudziestokrotność „dostaw”, jakie można by „zorganizować” w takich np. Niemczech? (Powątpiewającym: kontaktów z transplantologami, zaopatrującymi mnie w te statystyki, nie mogłem uniknąć – te dane są ze źródła, z tutejszej centrali. 20x jest wystarczającym tutaj przybliżeniem rzeczywistości, nie rzecz w koma-trzy-osiem)

     

    Dość pytań. Jeśli nie wiedziałaś, po co była transformacja od Mazowera do Szydło, to już wiesz. Hodowla organów, pobieranych szybko (to kluczowe, serduszko żywego po wypadku na kawasaki musi być świeżutkie, ekspresem dostarczone dla już przygotowanego pacjenta z tych „odrobinę lepszych”. Powiedziałem żywego, niemożliwe. Martwego, puk-puk-laską-w-podłogę, puk-puk-od-lat, Sejm mówi tak.

     

    Ich by tam wypatroszono i zgrilowano na żywca gdyby nie uchwalili tej ustawy o wygodnym pobieraniu od żyjących jeszcze — dowolnych, jakże potrzebnych panującej kaście, organów. Mamy teraz Soylent Green do kwadratu. Witaj w rzeczywistości dobrozmianowej: ta wprowadza, czego by się PO nie tknęło, na rozkaz rzeczywistej władzy, extrapośpiesznie, gremialnie dygając i kłaniając się (im).

     

    Tyle piszę, że powołano Dobrązmianę tylko po to, by chronić zbrodniarzy, a nikt mi dotąd nie wierzył — mimo zatrzymanie przez nich WSZYSTKICH śledztw nad katami Polaków, Popiełuszki, księży, naszych bohaterów narodowych. No to proszę: sami to udowodnili, po co są. Więcej dowodów nie potrzeba. Jest to wprawdzie dowód metodą nie-wprost, co postawi połowę Czytelników przed kłopotem, niemniej nawet ci alogiczni czują, jak są traktowani; przeczuwają, co się dzieje w Polsce.

     

    Komentarz polityczny do sprawy: prezes może zwijać te obecne ekshumacje. Nie ma i nie będzie żadnej szansy na odbudowę wizerunku, króry sam zniszczył, kiedy udaremnił rozwój partii po 10 kwietnia, nastając na „partię kadrową”, przetłumaczymy to na nasze – „sztuczną wydmuszkę”. Żadnej szansy nie będzie też więcej miał na to, aby nadrobił inną zdradę: nienaciskanie na przeprowadzenie sekcji „zwłok” gdy przybywały z rzekomej „katastrofy”. Lobby szczepionkowo-przeszczepieniowe (LSP) nakazało mu wtedy milczenie, bo tupolew, bo specpułk no. 36, bo „wicie, towayszu, to nie może wyjść na światło”. I towaysz grzecznie zamilkł, jak mu nakazano. A obecnie daje następne dowody spolegliwości, zapewniając nieprzerwane dostarczanie świeżych organów od żyjących jeszcze Polaków.

     

    Kto bardzo chce, może udawać, że car dobry, ale bojarzy źli – to brzytwa, której się chwycą przyjaciele zdrajców. Wymieniony wyżej jest symbolem. Nie on kazał tym posłom, pojedynczo chodząc za każdym, tak głosować. On ich tylko zestawił w Sejm i przećwiczył w posłuszeństwie. On nic nie mówił, gdy inscenizowano smoleńsk. Nic nie mówił, ustawiano wybory, by przeszedł w każdych sfałszowanych wyborach ten właściwy. Nic nie mówił też wobec silnych, za to wobec słabych — choćby ostatnie wystąpienie w Toruniu, a szczególnie ta ostatnia decyzja o wypatroszeniu najsłabszych 'na organy'. W artykule sprzed roku Coryllus przewidywał, że dobrozmianowcy sprzedadzą jakąś część społeczeństwa — pewnie nie przypuszczał, źe zmieniane z pompą władze już po roku sprzedadzą najsłabszych, do wypatroszenia z organów, które się będzie dokonywać, jak piszesz, za ich życia.

  14. Patrząc na to z perspektywy naszej wiedzy – coś tam jednak Gomułka musiał wiedzieć. W końcu Jasienica – Beynar – był chyba jedynym człowiekiem od Łupaszki, który wyszedł z łap bezpieki i robił jakąś karierę. Człowiek z osobistej ochrony majora siedział do 1976 roku.

  15. Natychmiast trzeba ZASTRZEC DZIECI I SIEBIE  w POLTRANSPLANCIE. Jeżeli to coś da…

  16. Cóż za bohaterstwo sygnatariuszy! Ich lista przypomina policyjne kroniki: Piotr W., Regina C., Stanisław Z….. I tylko 1714 podpisów w ciągu 3 dni?! Słabo się stara rodzina Wołkow z Poznania, sądząc po nazwisku, z tego samego albo spokrewnionego z niektórymi radnymi Hajnówki etnosu. Taki elaborat wysmażyć i samych anonimów nawet 2 tys. nie zebrać?! To już nawet nie nołnejmy, a lista taka krótka;-)

  17. Zerknij, proszę,  do zaprzeszłej notki – Panther i EwaR pochyliły się nad Kojeve.

  18. Że tak zanęcę: Czyż nie to samo lobby odpowiedzialne jest za modę pośród kierowców dwuśladów? Moda polega na założeniu pętli z linki stalowej wokół karku, drugim końcem wokół ramy-  co przy wypadku ułatwia pracę komisji…

  19. Ostatnio gdzies czytałam, że organy pobrane od nie całkiem żywego pacjenta źle się przyjmują.  No a  u nas trza było do orzeczenia śmierci pnia mózgu konsylium czterech specjalistów w tym co najmniej jednego specjalisty w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii oraz jednego specjalisty w dziedzinie neurologii lub neurochirurgii do 2 lekarzy specjalistów posiadających II stopień specjalizacji lub tytuł specjalisty, w tym jeden specjalista w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii lub neonatologii, a drugi w dziedzinie neurologii, neurologii dziecięcej lub neurochirurgii

  20. Problemem jest co innego myślę….

  21. I to natychmiast zastrzec , bo oni nie uznają wpisu, dopóki  nie dostaniemy potwierdzenia na piśmie. Potem w szpitalu twierdzą, że jeszcze nie było w bazie zastrzeżenia, to pobrali narząd.

  22. To są brednie. Poza tym chciałem nieśmiało przypomnieć, że tekst jest o czym innym i bardzo mi zależy, żeby dyskusja była merytoryczna. Jak chcecie gadać o narządach idźcie gdzie indziej.

  23. No i te kije za dopłatą!

  24. Transplantologia to jedno. Drugie to produkcja specyfików z abortowanych płodów. Np. na Ukrainie w latach 90-tych szacowano ca 40 tysięcy planowanych, kontraktowanych aborcji rocznie. Pozyskany surowiec przeznaczano na różne odmładzające czy dopalające stymulatory dla starszych bogatszych.

    Tak więc urodzajne kobiety ukraińskie to kolejne po czarnoziemach bogactwo naturalne Ukrainy.

  25. Można coś więcej na temat tupolewa wożącego narządy po świecie ? Interesowałem się tematem tupolewa ale nie wpadło mi to do tej pory w oko. Twój komentarz, powiem szczerze, poruszył mnie do żywego.

    Skur…….. ny.

    Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać.

  26. Przepraszam z OT.

    Granice etyczne w multi kulti… chyba takiego zwierzęcia nie ma.

  27. Nie tuja, okay, o tupolewie idźcie gadać gdzie indziej. Jak ktoś napisze słowo tupolew poniżej tego komentarza wyleci.

  28. Miało być nie tutaj. Nie ważne…i tak wszyscy zrozumieli, a jak nie zrozumieli tym gorzej dla nich.

  29. Nie przeczytałeś mojego komentarza jimmy? Czy może znów ci się waza z Bronocic przypomniała…

  30. Przepraszam za zmianę tematu dyskusji. Już nic nie piszę. Czytam notkę Gospodarza ponownie.

  31. Wszyscy mają z nazwiskami. Zastrzeżone są tylko adresy i inne ew. wpisywane dane. A tu kronika policyjna.

  32. Ale ile emocji…No, a z tą Bondą przydałoby się coś zrobić. Nie dość, że się ta pani wstydzi własnego nazwiska, to jeszcze wypisuje takie historie, że serial Belle Epoque przy niej wysiada.

  33. Bonda twierdzi, że to jej prwdziwe nazwisko:

    http://ksiazki.onet.pl/wywiad-z-katarzyna-bonda-autorka-okularnika/23dmx5

    A jej bioram na wiki zaczyna się od tego, że babcię zabili wyklęci. W zasadzie na tym się też kończy.

  34. To pewnie niewiele da ale sugeruję złożenie zastrzeżenia w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów w Poltransplancie.

    Może uda się uniknąć wypatroszenia…

    Ja to zrobiłem kilka lat temu, ale komu zależy na wątrobie sześcdziesięciolatka….

  35. Jeżeli chodzi o pożywkę to oprócz Wołkow do podobnej grupy należy też Lisenko…

  36. Rzeczywiście nie zdążyłem przeczytać. A tobie widać waza zalega….

  37. bo w Belle Epoque co najwyżej jedną głowę znajdą a w tym przypadku psy za wioską pod laskiem, cały czas wygrzebują z ziemi te trupy…i tak od od 70 lat….

    najgorsze, że te jej bełkoty z wywiadu w GW, którego onegdaj udzieliła, cały czas krążą po sieci/ fb pełniąc rolę „edukacyjną”

  38. Czy uważnie przeczytałeś komentarze pod tekstem? To raz. Dwa ta informacja jest wzięta z Bibuły i nigdzie więcej jej nie ma. Teraz trzy, trolujecie dobrą notkę

  39. Za chwilę ty mi przestaniesz zalegać i obaj będziemy wolni.

  40. uuu

    to już zdążyli biogram dopasować do jej tragicznej postaci …

  41. Tak, i ta babcia miała na nazwisko Bonda….Może powinni w tej Hajnówce jakieś Hollywood postawić? Też na H przecież….

  42. Pani Bonda jest teraz na etapie nauczania tajników literatury…prowadzi kursy dla młodych…walnięta baba

  43. i będzie kasowy hit z Bond(em)

  44. W bazie moikrewni jest 115 osób z nazwiskiem Bonda, więc jest możliwe że nic nie zmieniała.

  45. Ad 1 Komentuję w locie – przeczytam i piszę. Gdyby była struktura drzewka wtedy ogarniam cały wątek od razu. Tak jak jest – komentarz może być 200 postów dalej. Nie czytam wszystkich komentarzy od razu.
    Ad 2 Link prowadzi do Polonia Christian, nie do Bibuły. PCH (dla mnie) jest dosyć poważnym pismem.

    Ad. Jeżeli tę wypowiedź uznał pan za trolling – ponieważ sam go nie lubię – przepraszam.

  46. Po tym marszu widać dokładnie, że żaden gest prezydenta, żaden gest pani premier, ani gest kogokolwiek z PiS wobec podlaskiego etnosu nie ma najmniejszego znaczenia.

    Zresztą okolice Hajnówki od wielu już lat głosują w wyborach na wszystko inne tylko nie na PiS. Choć samo podlaskie i wschodnia Polska są „pisowskie”.

    http://www.wyborynamapie.pl/prezydenckie2015/gminy%20pierwszatura.png

  47. http://ksiazki.onet.pl/wywiad-z-katarzyna-bonda-autorka-okularnika/23dmx5

    Modliłam się, by wykonywać ten zawód, „żyć z książek”.

    Ciekawe do kogo/do czego się „modliła”?

    Praca to moja religia. Choć osobiście uważam się za lenia.

    Aha, ok.

  48. Jak się zasiłki skończą to będzie ustalanie granic na nowo według etosu?

  49. Bank PKO BP organizuje internetowy quiz wiedzy o Żołnierzach Wyklętych. Główną nagrodą jest tablet (zapewne taki patriotyczny, z husarem i kotwicą PW na obudowie). Partia Razem krytykuje inicjatywę i przedstawia własną wersję pytań konkursowych, niestety nie wiadomo, czy do wygrania jest zegarek marki Pobieda.

    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-0/p480x480/16996012_751094055058653_1289591182524940839_n.png?oh=989b4e4f744cdffac2a1dd8c0a9f8ea6&oe=592F9871

  50. Jak przewidział Gospodarz, koszulki patriotyczne zostały skonsumowane. A może dopiero nadgryzione. Oto TVP poinformowała dzisiaj, że producent koszulek „policja morduje” został ukarany. Za plecami pani redaktor – zrzut ekranu z ofertą koszulek patriotycznych. A może kibicowskich, ale kto przez te parę sekund odróżni? Parę miesięcy temu w artykule „Kibicowska firma sprzedaje bluzy z napisem <policja morduje> portal natemat donosi: – Funkcjonariusze w rozmowie „Wyborczą” przypominali, że Andrzej Duda niedawno dziękował kibicom za kultywowanie pamięci o „żołnierzach wyklętych”.

  51. Tam mniejszość (o innym wyznaniu i narodowości) jest większością i od zawsze głosowali na obcych. W gminie Hajnówka jest 66% ludności o narodowości białoruskiej. Podobne wyniki w głosowaniach były np. w Wiśle tam gdzie większością są protestanci..

    Wg spisu ludności z 1921  we wsi Hajnówka mieszkało 748 osób, w tym 605 narodowości polskiej, 103 – białoruskiej i reszta innych narodowości. Porażajaca jest ta „wymiana” w strukturze ludności z polskiej na białoruską. W zasadzie dzięki białoruskim sąsiadom współtworzącym listy wywózkowe i inne najpierw z sowietami, potem Niemcami, a w końcu komunistami.

     

    Burmistrz Hajnówki Sirak kilka lat temu dał się poznać z „miłości” do Polaków i musiał przepraszać za porównywanie Burego i jego żołnierzy do Jurgena Stroopa. Sprawa przycichła, emocje bondowskie nabrały siły to i petycję wymyślił.

  52. Rozwiązania tkwią w sformułowaniu: 'różne organizacje gwarantujące bezpieczeństwo'

    faktycznie są różne i dają różnym podmiotom gwarancje na każdy scenariusz, to jest rynek zarządzania scenografią i zasobami; i każdy kto w tym rynku uczestniczy musi mieć towar tj. ONRy, Nowoczesne, itp. no i figurantów co w każdy numer wejdą i wyjdą, reszta frajerow wychodzić nie musi

  53. działania patriotyczne marketingowców z PKO BP rzeczywiście realizowane z wielkim rozmachem, tak wielkim, że „nie mają czasu” przeczytać książki jaką finansują o Ince

  54. Rzeczywiscie…

    … ta „Jagna” z Hajnowki jest uzalezniona, ale… od szmacenia sie… a jej pisanie warte jest siarczystego spluniecia… zreszta ona tez.

  55. wie Pan tu chodzi raczę o modlenie się do miejsca, w którym wydawana jest dyspozycja przelewu. Dlatego bycie leniem nie kłóci sią z tą modlitwą

  56. Jak się popatrzy dokładniej to tak samo od zawsze jest z opolszczyźnie (wiadomo Niemcy) i na krańcach Polski – w Bieszczadach (Ukraińcy) i na przesmyku suwalskim (Litwini). Mapki kto gdzie i na kogo głosował na przestrzeni lat są łatwe do wyszukania na necie.

  57. Nie wiem jak Podlasie wytrzyma takie obłożenie turystyczne, kiedy tam cała partia Razem zjedzie może się zrobić ciasno…

  58. nie walnięta; te warsztaty to miejsca werbunku i selekcji do 'karier'; łowią-wychowują-mają

  59. Jeszcze kilka takich akcji i „przypadkowych” zdjęć bandyty/ pijanego w koszulce z Wyklętymi i faktycznie będzie pozamiatane, a Red is bad dyskretnie podryfuje ku tematyce polskiej motoryzacji elektrycznej

  60. Zobacze… czy media torunskie cos w ND napisza… albo w Trwam’ie powiedza…

    … coz powiedziec… nooo, dzieje sie Panie Gabrielu… dziekuje, ze Pan jest, pisze… wzdycham do Pana Boga…

    … GORA  STOI  !!!

  61. też myślę, że nie walnięta, ona jest po prostu owładnięta pasją i misją 😉

  62. Mają fioła, nie da się wychować autorów w ten sposób. System, którym dysponują jest systemem niewydolnym. Każdy kolejny „pisarz” będzie gorszy od poprzedniego. W końcu rzucą i to zajmą się znowu muzyką młodzieżową.

  63. Nooo…  tak to teraz  SYSTEM  „struga” tych swoich  „pszewotnikuf” !

  64. ale postawią kilka nowych postaci i nazwą to trendem i dwa/trzy sezony bedą zawracać głowę i polować na kasę, ale pamiętajmy tam jest też zaplecze; jakością nikt nie zamierz sie przejmować;- dwie/trzy nagrody, kilka grantów na standup, a to że rynek i tak pkaże dupę to ich nie interesuje – musi być przerób – bo tak to działa

  65. oczywiście, że nie da, ale jakże to wzmacnia biogram: pisarz i muzyk 😉

    z drugiej strony oni wiedzą, że i odbiorcy zaczynają być gorsi od poprzednich

  66. dokładnie tak

    ćwiczą ten mechanizm do porzygu, bo pracują na coraz gorszym materiale, ale wciąż to robią

  67. Na Podlasiu70, najwięcej w sąsiednim powiecie siemiatyckim, po kilka osób w kilku innych powiatach Polski. Nazwisko nie ma konotacji niemieckich, wygląda że ktoś kiedyś skrócił Bondarenko.

  68. Ten przerób to czytelnicy. Z tymi czytelnikami, których zdobędą nie będą w stanie zorganizować nawet tradycyjnej nocy kupały nad rzeką Supraśl, nie mówiąc już o jakimś marszu protestacyjnym….Czytelnik musi być świadomy, zasobny i pewny swego…tym śmieciem można co najwyżej karmić skunksy.

  69. No właśnie, ktoś kiedyś skrócił. Dlaczego? Bo było mu to potrzebne do jakiejś kariery, prawda….

  70. mają ci oni sprawnych pracowników w tej wiki 😉

    szefowa polskiego oddziału wiki ponoć i w kodzie gdzieś szefuje…..

  71. Gorszy odbiorca literatury im nie jest potrzebny, trzeba to zrozumieć. Nie ma innej drogi jak śrubowanie jakości. Gorszy odbiorca popatrzy, posłucha, a potem zdejmie gacie i się wysika przed sceną, a następnie zacznie się rozglądać za budką z hot dogami

  72. skunksy…dobre :-))

    ale one niestety istnieją, co więcej są pewne, że należą do elitarnego grona czytelników, bo przecież namiętnie oglądają programy o kulturze i dość łapczywie wyczekują na takie ochłapy

  73. ale oni nie tworzą literatury dla tego gorszego, tylko dla tych aspirujących skunksów

    ten z hot dogiem to jest jakaś nadzieja na rozsądek

  74. i przyszłego Czytelnika 🙂

  75. Aspiracje rozwijają się wokół jakości, albo podróbki jakości. Nad gó…em zaś krążą tylko tłuste muchy

  76. Pani Bonda, która u docenta wiki ma odniesienie do „babci zamordowanej w Wólce Wygonowskiej” nie ma żadnych info o rodzicach. Znowu: ani mamusi, ani tatusia. Ale nic straconego. Może się okazać, iż pani Bonda pochodzi z typowo arystokratycznej białoruskiej rodziny PRL. Oto w bazie danych IPN odnajdujemy Aleksandra Bondę(syn Wasyla)   ur. 1945 r. w Wólce Nadbużnej, który zrobił oszałamiającą karierę w PRL: 5.04.1981 r. został członkiem egzekutywy Komitetu Miejsko-Gminnego PZPR w Siemiatyczach i za jednym zamachem Przewodniczącym Komisji Kontroli Partyjnej owegoż Komitetu Miejsko Gminnego w Siemiatyczach. I tak do roku 1988. Może kuzyn.

    Inny Bonda, Anatol syn Benedykta ur. 1950 w Osłowie był członkiem PZPR od 1975 r. ale co ciekawsze, jest wymieniany w 1981 i 1983 jako kierownik Gminnego Ośrodka Pracy Ideowo Wychowawczej w Mielniku nad Bugiem no i w Komitecie Gminnym PZPR w Mielniku. Może też kuzyn. A w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Szczecinie pojawia się starszy sierżant Jadwiga Bonda. ur. 1951.

    Poza tym warto pamiętać, że z Hajnówki i okolic Białorusini byli brani m.in do ochrony ambasad PRL. Dla chłopków wsiowych z 3 klasami podstawówki to było jedwabne życie. Kto wie.
    W 2016 pani Bonda była lansowana przez Polski Instytut Kultury w Londynie m.in taką zajawką: „… Jej powieści pokazują również realne problemy dotykające polskiego społeczeństwa, takie jak alkoholizm wśród kobiet (…) lub trudności, przed jakimi stają mniejszości etniczne…”.
    W tej chwili zaczęło się lansowanie pani Katarzyny Bondy w Rosji jako Бонда Катажина. Jej książka „Diewuszki Połnoczi” z bohaterką Saszą Załuską już jest wymieniana w katalogu moskiewskiej księgarni a NASZ Instytut Książki lansuje w cyrylicy jej dzieło pt. Поглотитель. A konkretnie lansuje pan Robert Ostaszewski pisujący dla gazowni i Tygodnika Powszechnego. Dziś jest „czas mniejszości na tutajszym terytorium”.
    A Janusza Szpotańskiego wydało w 2007 Wydawnictwo LTW pt. Gnom, Caryca, Szmaciak” a wcześniej, w 1981 w nieoficjalnym obiegu: Janusz Szpotański „Satyry”. No i oczywiście rządy III RP nie robiły mu żadnej promocji. W każdym razie nie na taką skalę, jak Katarzynie Bondzie z Hajnówki.

    http://www.polishculture.org.uk/literature/events/news/article/polish-noir-at-felixtowe-book-festival-3032.html

  77. Tak sobie pomyślałem, że może sprawa „łowców skór” miała jakieś drugie, mroczniejsze dno? Podawany do wierzenia wymiar ekonomiczny był chyba rażąco niski i dopiero uzupełnienie go o handel organami nadawałaby właściwą dynamikę do nakręcania kilkudziesięcioosobowej kooperatywy.

  78. Ja się od tego Szpotańskiego odsuwam dyskretnie. A jeśli idzie o Bondę to w kwestii alkoholizmu kobiet jest ona z całą pewnością ekspertem.

  79. Jeszcze raz napiszesz tu coś o handlu organami i się pożegnamy

  80. całkowicie się zgadzam – z jakością związane są prawdziwe aspiracje, prawdziwy sukces i temu należy poświęcać energię

    ale góra pełna g rośnie i coraz więcej much, a każda z nich aspiruje do tego by być tłusta i to szybko, bo jej życie raczej przykrótkawe jest

  81. Ja się od tego Szpotańskiego odsuwam dyskretnie.

    Czy można wiedzieć dlaczego?

  82. bez wątpienia 🙂

    dlatego wszyscy czekamy na kolejną Baśń, która mam nadzieję, będzie już na najbliższych targach w Warszawie

  83. Nie, na najbliższych na pewno nie będzie. Kiedy jednak już będzie zorganizujemy specjalne spotkanie w Warszawie z tej okazji.

  84. Jeśli ktoś zwalcza Gomułkę, pisze balladę o Łupaszce, z pełną świadomością tego o co oskarżany jest Jasienica, jeśli nie ma pracy, a żyje z gry w szachy, jeśli sadzają go na trzy lata, za towarzysza Szmaciaka jedynie…to znaczy, że to jest postać z nieprawdziwego zdarzenia. Przykro mi

  85. Ciekawe jaką koszulkę miał na sobie

  86. znaczy Międlar chciał jaki zamach w Londynie zrobić…..

    o to teraz już mundurki, falangę wyznawców mowy nienawiści („i Pisu”) zobaczy cały świat

  87. PiS z pewnością do tego dołączą, bo jakże by inaczej. Przecież to PiS pozwala na mowę nienawiści.

  88. chociaż może to i dobrze 😉 bo tyle nowych pozycji się pokazało w sklepie, że człowiek nie nadąży czytać 😉

  89. Na targach będą wspomnienia księdza Blizińskiego ze wstępem kardynała Wyszyńskiego.

  90. Dzięki. Teraz wszystko jasne… znaczy się tonie w pomroczności jasnej…

  91. Publicznie znane postaci PRL w większości były z nieprawdziwego zdarzenia. Atrapia wgryzła się tak mocno, że do dziś uważamy ją za naturalne środowisko.

  92. Twierdzi, że nazwisko ze wschodu. Pewnie. Kompania Moskiewska też była ze wschodu, a Jamesa Bonda poprzedził taki akt: https://en.wikipedia.org/wiki/Bond_of_Association

  93. No, ale z linku wynika, że to jest wciąż projekt, po drugim czytaniu. Nic jeszcze nie uchwalono i nie wiemy w jakiej formie ustawa przejdzie.

  94. po zerknięciu kto zacz, zapowiada się kolejna odchwaszczająca pozycja 🙂

  95. I wymieniany jest z trybuny sejmowej przez tegoż zwalczanego przezeń towarzysza Wiesława. Dostaje taką reklamę, że lepszej nie trzeba.

    Ci, którzy niezłomnie sprzeciwiali się władzy pogańskiej komunistycznej, otrzymywali przede wszystkim karę zwaną przez starożytnych Rzymian damnatio memoriae, czyli karę usunięcia wszystkich śladów po danym człowieku.

  96. ??? Jak to wygląda?  Gdzie to można zobaczyć?

  97. Rozalio, powtórzę jeszcze raz. Nie waż się pisać niczego o przeszczepach. Zaspokoję też twoją ciekawość a propos tych strun na których odrywać się mają głowy motocyklistów. Pierwszy o tym napisał Łukasz Warzecha. Mam nadzieję, że to ci wystarczy. Dzisiejszy tekst zaś jest o czymś innym.

  98. Gomułka wymienił Szpotańskiego dlatego że w jego obronie stanął Kisiel, czyli było, nie było człowiek obozu władzy. Kisielowi spuścili za to manto nieznani sprawcy.

  99. Że też Szpotańskiemu nie spuścili

  100. Wiki to tylko kropla w morzu informacji 🙂

    Pochodzisz z tradycyjnej rodziny?

    Mieszkałam w Hajnówce, małym miasteczku pod Białymstokiem. Ojciec był tokarzem. Mama – chemikiem i szefem laboratorium w zakładzie przemysłu drzewnego. Niestety, poważnie zachorowała, musiała odejść z pracy i zatrudniła się w zakładowej bibliotece.

    Katarzyna Bonda: „To jest jednak moja historia”

  101. Kije mogłyby być pluszowe w kolorze świńskiego różu (żeby dłużej trwało umartwianie 🙂 )

    apropos tego całego łazaaaap (tj. avaaz)

    CO?

    AVAAZ jest łapaczem szczurów na wyprawy krzyżowe przeciw pojawiającym się, potencjalnym „Złym Chłopcom” („Bad Guys”) w strategicznie ważnych politycznie, strategicznie i zdefiniowanych zasobami naturalnymi miejscach. Wczoraj Zimbabwe, potem Tybet, jutro Sudan (czy Syria*), a najbliżej – „prawa człowieka” w Iranie.

    KTO?

    Założyciele AVAAZ-u to: MoveOn.org oraz Res Publica – obydwie te organizacje są w ścisłym związku z Georgiem Sorosem i otrzymały od niego dużo pieniędzy. Soros jest najbardziej znanym spekulantem i menadżerem tzw Hedge Fonds na świecie. Jest uosobieniem tzw kapitalizmu-szarańczy.

    Siecią AVAAZ opiekuje się mała grupa aktywistów z wielu państw:

    Ricken Patel – współzałożyciel i dyrektor wykonawczy – Executive Director – (Kanada). Patel był m.in. doradzcą w ONZ, Rockefeller Foundation, Gates Foundation, Harvard University oraz INTERNATIONAL CRISIS GROUP…. (itd tu https://gloria.tv/article/4rAtM9bdkdUz3gYEqBSE3HqJs)

    i jeszcze fragment Kaczmarskiego (Pielgrzymka)

    …Przez chwilę słychać było jeden chór

    A potem jeszcze komend krzyk: poszli!

    I się zaczęło garbowanie skór

    „Boże Cara chroni”

     

    Grzązł w porzuconych chlebach kopyt błysk

    I wsiąkał w ziemię miód z domieszką krwi

    Lecz ciągle śpiewał oćwiczony pysk

    „Boże Cara chroni”

     

    Bo wiedział Car czego nie wiedział lud

    Gdy okna stolic drżą bo ziemia drży

    Że co innego znaczy śpiew przez głód

    „Boże Cara chroni”

  102. Jacy to pracownicy Pani Ainolatak… to biedni NIEWOLNICY,  WYROBNICY, ZASLEPIENI  OBLUDNICY  i  OGRANICZENI  MANIPULANCI… ktorych los i przyszlosc jest baaardzo niepewna… i stoi pod wielkim znakiem zapytania !!!

    Wszystkiego nie zaklamia… to sie nie uda… i  NIE  MA  TAKIEJ  OPCJI  prawda, dobro  jest silniejsze i zawsze wyplynie i sie przebije…

    … bodaj po 100 latach… czy wiecej… ale prawda i dobro zawsze zwyciezy !!!

  103. Tokarz i bibliotekarka – tradycyjna rodzina. A jak wygląda nietradycyjna?

  104. Czyli co – to nie parodia jak wmawiają, tylko jakiś zaszyfrowany przekaz Szpotańskiego do Gomułki, że ten się tak rozwścieczył? Jeszcze ta dedykacja Pawłowi Jasienicy…

  105. Rozmowy w kręgu wtajemniczonych. Nowina to Jasienica przecież.

  106. A jak wygląda nietradycyjna?

    Tokarz i bibliotekarz?

  107. Nie uzupełniono wczorajszego posiedzenia. Piszą o tym inne media, polsat, gość niedzielny. Uchwalili, to rządowy projekt, bez głosów przeciw, 3 posłów się wstrzymało. Popatrz sobie, jakie ustawy idą i jak wyglądają projekty, a tymczasem dla gawiedzi media grzeją tematy marszy ONR i teatry bluźniercze.

  108. Jeszcze raz – to nie jest tekst o przeszczepach.

  109. To ja wiem, ale np. kto to Ajzyk meches już nie. Jakiś przechrzta? Adam Mickiewicz? Tam są wyraźne sugestie o finansowaniu.

  110. No nie jest, bardzo przepraszam. Poczekam, aż taki napiszesz.

  111. Ad vocem…

    … Dziekuje, za to przypomnienie Pani Panther’o… i ze swojej strony dodam, ze ta cala sitwa zwana „polishculturorg.uk” to ZEROWISKO  dla pelczynskich, michnikow i sssakiewiczow !!!…

    … i tak ogolnie to ta SITWE najlepiej omijac szerokim lukiem !

  112. Chyba, że o szczepieniu drzew owocowych…Ale zobacz, jak durną wrzutką o technicznej zmianie prawnej można ludzi (w tym tych inteligentnych i czytatych, jak tu) podkręcić. Z jednej strony „Klątwa”, z drugiej przeszczepy, a etnosy skaczą i wrzeszczą. Jak dzieci. Folklor podlaski, antypodlaski, aborcyjny, antyaborcyjny, przeszczepowy, antyprzeszczepowy…mozna wymieniać w nieskończoność. Nawet o korniku drukarzu wszyscy wszystko wiedzą. I o smogu. To i Bonda ujdzie.  Jako taki folklor dla Warszawy i okolic.

  113. :-))

    swoją drogą jak jej posłuchać na żywo, to można dojść do wniosku, że ma jakiś „tradycyjny” problem, coś jak Amy Winehouse w blond wersji https://www.youtube.com/watch?v=X08lovonsZA

    finansowanie programu Kraków miasto literatury Unesco, w ramach którego wywiadują te tuzy literatury (oczywiście Twardoch, Stasiuk i Tokarczuk musieli się obok Bondy znaleźć) klasycznie pochodzi z Ministerstwa Kultury…….

  114. Meches to ochrzczony Żyd.

    Tu masz mój typ  – Zawieyski.

    http://prawy.pl/11911-pederasci-konfidenci-i-beniaminki-prl/

  115. Tak, tylko znawstwo sztuki pozostaje prawdziwym wtajemniczeniem…kornik się nie uchował 🙂

  116. Tak… nie tylko zaklamana wiki… ale ten Damianek Gajda… to chyba jej osobisty „zezbiaz”… moze potem ta „tlusta mucha” zacznie jego „strugac” w innym go****nym tryndzie.

  117. Tu dość ważna może być chnorologia pojedynków szachowych z postaciami typu Putrament, czy Stomma.

    Bardzo ciekawe to środowisko pochylające się nad szachownicą.

    http://www.blog.konikowski.net/?s=Janusz+Szpotanski

  118. Dołędze-Mostowiczowi też spuścili manto i to konkretne ,że do końca życia się nie pozbierał. Widać jak się ma poważanie w kręgach władzy to nieznani sprawcy się nie przytrafiają.

  119. Organy muszą być pobrane od żywego organizmu.

  120. Nie doczytałem wcześniejszy zakaz Gospodarza

  121. Wzmożone objawy „zespołu nagłego napadu marszowego” to oni zawsze mają koło 1 marca, 11 listopada czy 3 maja.

  122. ONR, Amnesty International, etnos z Hajnowki…

    To sa wszystko zabawki porozdawane dzieciom w piaskownicy.

  123. „. Możemy zaprotestować przeciwko obecności w polskich księgarniach książek Katarzyny Bondy. Uważam, że ich obecność tam jest po prostu niestosowna i urąga pamięci żołnierzy wyklętych, tak nam przecież bliskiej.”

    Ta Katarzyna Bondaruk z Hajnowki chyba wstydzi sie samej siebie skoro zmienila nazwisko.

    Zreszta, nazwisko jakie sobie przybrala to wyraz jej aspiracji oczywiscie. Ale ona nie posiada nic poza aspiracjami i dlatego jest taka smieszna.

    Znalem ludzi ze studiow w Polsce ktorzy chcac zaznaczyc swoje wysokie aspiracje nosili czarny surdut i melonik albo skorzane kurtki i czarne rajstopy.

    Ta Bondaruk to tez narzedzie-rekwizyt w czyichs rekach. Ktos ja wylansowal bo sama jest na to za glupia. Poza tym zeby sie lansowac trzeba miec jakis towar do sprzedania. A ona nie ma nic.

    Gdyba byla zorganizowana taka akcja zbierania podpisow przeciwko tworczosci tej Bondy to ja z przyjemnoscia swoj zloze.

  124. To jest kolejne rozdanie w tym samym pokerze. Musi być mniejszościowy pisarz na Śląsku – Twardoch i musi  być królowa polskiego kryminału z Podlasia…

  125. Słyszałem o tym. Nigdy nie widziałem tak spreparowanego motocykla, czy tak „przypiętego do ramy” kierowcy. Przeciwnie, znajomi instalują poduszki powietrzne, które są fabrycznie dostępne przy zamówieniu ciężkiego motocykla hondy, a możliwe do zabudowy w „cruiserze” lub „touringu” innych marek, np. bmw. Opowieści dziwnej treści krążą… to są legendy miejskie, urban legends. Opowiadane są jako bajka z dreszczykiem, z dodatkiem memów takich jak 'heyah, live quick, die young„, albo podobnych, np „ride hard, go fast”. Realizatorzy takich pomysłów widocznie nie zrozumieli, że to tylko takie gadanie. Spotkać realizatora dotąd, jak wdpomniałem, nie udało mi się — nie udało się też tym motocyklistom, których pytałem. Co oznaczać może, że ci, którzy takie kotki pociskają, zmyślają.

    To jest trochę tak, jak z galeriankami. Każdy nawija, gazety się pochylają z troską nad – co najmniej – straconym pokoleniem, a w galeriach takich egzemplarzy nie ma. Wszystko zmyślone, i to potwornie złośliwie. Faktycznie motocykliści uczą najpilniej się przepisów i najstaranniej się w te ochronne skóry ubierają. Nie wiedziałem, ile badań i testów prowadzonych jest, by chronić bikerów. Tu najpopularniejsze są kombinezony schwabenleder, firmy wyposażającej zawodowców, robiącej też na miarę. O tym mówią ci, którzy jeżdżą.

  126. Super. A rosyjski nawigator kiedy?

  127. W marcu na pewno. Wszystko zależy od drukarni

  128. I ten Mercedes podarowany przez Niemcow Twardochowi. Bo w to ze kupil ten pojazd za pieniadze uzyskane ze sprzedazy swoich „dziel” nie uwierze chocby mi zeby rwali kowalskimi obcegami.

  129. On się z tym nawet nie kryje. Mówi, że mianowali go ambasadorem marki. Że też go ambasadorem zupy Campbell nie mianowali i nie dostał kontenera puszek…

  130. A co w nim tak bardzo ciekawego?

  131. Można już całą mapę stworzyć:

    Bator – Wałbrzych

    Tokarczuk- Kłodzko

    Stasiuk- Dukla

    Miłoszewski- ostatnio rzucony na odcinek niemieckiego Olsztyna

    Kuczok- nie wiem:)

  132. Widziałem swego czasu propagandę w teatrze- Msza za miasto Arras w wykonaniu Gajosa. Czytałem też trochę propagandy, chociażby Szerszenia czy Miłosza. I to było zrobione tak jak powinna być zrobiona propaganda- budząca wątpliwości, świetna artystycznie, podstępna. Ale ta propaganda co jest teraz to jest broń niekonwencjonalna sześciolatków- patyk z kupą.

  133. Kiedy ? Na jakiej podstawie ? Pytam na poważnie, nie jestem lekarzem, ale niestety najbliższą mi osobę odłączono od aparatury właśnie na takiej podstawie.

  134. różne organizacje gwarantujące bezpieczeństwo….
    Poważny Prezes PZU wspominał swa pracę w Banku Światowym i tam inwestorzy dostawali po 30 % zysku a niedowiarki mogły się ubezpieczyc dodatkowo by osiagnąć gwarancje bezpieczeństwa.
    Także mysle ze ” dobra zmaina ” weszła  w ten etap i te 30 %

    trzeba wypłacać
    /Znając NuMa to cos mu sie pokićkało i zamiast 30 rocznie to ON wypłaca 30 miesiecznie wypłaca swoim mocodawcą /

  135. Kuczok to Kraków – stolica kultury

  136. A mam jeszcze taka uwage w zwiazku z poruszonym tematem Janusza Szpotanskiego. On jest czesto cytowany przez redaktora Stanislawa Michalkiewicza.

    I ja Michalkiewicza lubie sluchac i czytac bo jest inteligentny czlowiek i przekazuje duzo ciekawych informacji, zarowno dotyczacych historii jak i polityki, zreszta te dwa tematy sa ze soba zawsze zwiazane.

    Otoz gdy komentowal on dojscie do wladzy PiS rok temu, ktos mu zwrocil uwage ze Mateusz Morawiecki to przeciez wychowanek bankow z Franfurtu nad Menem. Na to pan Michalkiewicz odparl z usmiechem:”to bardzo dobrze, znaczy ze jest fachowcem, zna sie na rzeczy.”

    I wtedy na sali zapanowala wyrazna konsternacja. Czyli narod ma zdrowe odruchy.

    Z tego co wiem to my mielismy juz w naszych dziejach rozmaitych fachowcow ktorzy znali sie na rzeczy ale niestety nic dobrego dla nas z tego nie wyniklo.

  137. Profesjonalizm to bożek fałszywy….

  138. Czy Kuczok to ten co napisal „Trociny”?

  139. Dobrze w szachy grały osoby o  rozmaitych życiorysach

  140. Tokarczuk – Kłodzko

    Tokarczuk to właściwie jakaś wioska pod Nową Rudą. Bator urodziła się w Wałbrzychu i pojechała w świat, przypomniała sobie o nim jak rzucono ją na ten odcinek literackiego zagonu.

  141. Z tym zbieraniem podpisów pod petycją przez internet to ostrożnie, bo kiedy wymagane jest nazwisko i imię to pojawiali się i Adolf Hitler, i Michael Jackson, i Harry Potter, a nawet bohaterowie kreskówek, jak Kaczor Donald. Ile było innych takich kwiatków mających potencjalnie ludzkie nazwisko i imię to nie wiem.

  142. Nie odnoszę się do miejsca urodzenia, lecz do fragmentów mapy, które oni szyją. Ta mapa pożera nam terytorium:)

  143. No, ale nie wszyscy grający w szachy byli dopuszczani do Putramenta…

  144. J. Szpotański był swego czasu reprezentantem Polski w drużynie szachowej

  145. Ojciec Szpotańskiego był adwokatem. Czy oni mieli coś wspólnego z zakładami Szpotańskiego, po wojnie ZWAR, obecnie nie istniejącymi, których znaczenie przed wojną było na tyle duże, że mogły stać się polskim Siemensem ?

  146. A w UK wydają książki, dużo książek, do porzygania. Wszystko po angielsku :-). W radio to samo. Tutaj leci muzyka tylko angielska i nie ma znaczenia, czy to BBC, czy stacje tzw.prywatne. A BBC1 to jest dopiero coś. Propaganda muzyczna taka, że naprawdę wchodzi za przeproszeniem w ja..a. Młodzi Anglicy, jaka by nie leciała piosenka w tych stacjach radiowych, oni śpiewają pełnym tekstem, prawie każdą z nich. A jakie są te ich mózgi, to właśnie wyśpiewują. Nie wiem, jak to będzie za chwilę, bo zapowiada rząd JKM, że studia uniwersyteckie dyplomowe mają trwać dwa lata!

    Byłem wczoraj w księgarni. Jak ktoś ciekaw, niech zajrzy, co na półce z nowościami w Królestwie. Piętnaście pozycji, które nic mi nie mówią, poza tym, że znakomicie wydane, w twardych oprawach wszystkie. Ale w tych piętnastu rzuciły mi się w oczy dwie:

    „Conclave” – Roberta Harrisa, a to taki ich zdaje się najznakomitszy autor bestsellerów i oczywiście Watykan i Kościół

    „Norse Mythology” – Neil Gaiman, nie znam ale tematyka jak najbardziej o naszych Wikingach i ich „wierze”. bo stale coś w temacie na półkach być musi

  147. Bodakowski coś ostatnio mi podpada. To rozmawia z Gospodarzem, to z Jabłonowskim, a teraz przy omawianiu książki Siedleckiej wali pośrednio/bezpośrednio w KK. Tak się zastanawiałem, czy J. Siedlecka nie pochodzi czasem z Siedlec, a ona z Białegostoku rodem. Też może być. 😀

  148. Bodakowski gadał ostatnio z Jabłonowskim?!

  149. No dobrze, ale to znaczy, że co? Szpotański był święty i kiedy Kisiel dostawał po mordzie, to on akurat nie, bo o nim zapominali? A ballada o Łupaszce to jest wesoły, prześmiewczy wierszyk…tylko trochę postraszył tego Jasienicę, że powie jak to było w tej Narewce, doprawdy nic wielkiego…

  150. Międzywojnie Hajnówki – Niemcy, Ameryka, międzynarodowa ojczyzna proletariatu, etc. czyli jest interes do zrobienia.

  151. Nie chcę tu zamulać, bo tak sobie życzy Gospodarz, ale muszę odpowiedzieć wobec przytoczonego przez Pana smutnego faktu: bodaj dwa lub trzy /?/ lata temu były w mediach informacje, że lekarze wycofują się z pojęcia „śmierci pnia mózgu”, jako pojęcia falsyfikującego rzeczywistość. Falsyfikującego… pod „zapotrzebowanie”.

  152. Szpotański już wtedy chyba siedział. Kisiel dostał za tą „dyktaturę ciemniaków”.

    Tutaj fragment autobiografii, istotny fragment to „Jak zostałem poetą satyrycznym”:

    http://literat.ug.edu.pl/szpot/autob.htm

  153. Dr nauk medycznych Jacek Norkowski OP

  154. Nie ma świętych (niewinnych).

    Kisiel dostał „po mordzie” , gdyż został ukarany  jako „zdrajca”, w celach prewencji i zastraszania środowiska „pół literackiego”, aby  inni jego przedstawiciele nie poszli za „złym”  przykładem.
    J. Sz. nie miał takiego statusu (tj. zdrajcy) , a był przydatny dla władzy, choćby jako „papierek lakmusowy”, dla badania kto z kręgów „intelektualistów” jest skłonny poprzeć podobne  ekscesy.

    J. Sz. ie musiał mówić o Narewce, UB wiedziała przecież co i jak.

  155. A jednak powiedział, ciekawe dlaczego….

  156. To jest ta pierwsza rozmowa, od której Jabłonowski zaczął karierę

  157. Same hiciory!

    „Dzięki temu, że zadeklarował Tadeuszowi Mazowieckiemu swoje żydowskie pochodzenie, Bogusław Wit Wyrostkiewicz zyskał możliwość publikowania na łamach „Więzi”.”

    „W testamencie zaznaczył, ze chce pogrzebu z Mszą trydencką. Mszę pogrzebową odprawił ksiądz kochanek i spowiednik Jerzego Zawieyskiego.”

    Czyli co, katoliccy „postempowcy” i ultra tradycjonaliści  z jednego wora wyciągnięci…

    A propos petycji:

    „Na zlecenie SB czasie pijaństwa i seksu Bogusław Wit Wyrostkiewicz skłonił Jerzego Andrzejewskiego do podpisania apelu w obronie praw gejów (ślubów i legalizacji homoseksualnych domów publicznych).”

  158. nie wiem, może decydowały osobiste animozje, lub szeptana opinia o L. Beynarze.

  159. Dobrze, ale nikt mi nie wmówi, że ten czy ów utrzymywał się z grania w brydża czy szachy. Rozumiem, że niby z jakiś undergroundowych ustawek, bo formalnie to ja wiem jak funkcjonował sport  w PRL. I to w bardziej „dochodowych” dyscyplinach. Ja mam wątpliwości, czy z takich ustawek to można było się utrzymać na tzw. zachodzie, gdzie chyba stawki były dużo większe a  co dopiero w prlu.  Ale może ktoś jest tutaj, kto grał w brydża lub szachy na pieniądze i objaśni mechanizm.

  160. Tak, bardzo ciekawe.

     

    Na jednym z takich spotkań poznałem Ninę Karsov i Szymona Szechtera. Moja opera spodobała im się do tego stopnia, że postanowili urządzić kolejne spotkanie, na którym planowali dokonać jej nagrania na magnetofon. W tym mniej więcej czasie rzecz była już dość głośna, przynajmniej na tyle, że „Wiadomości” londyńskie doniosły, iż po Warszawie krąży szopka satyryczna nieznanego autora pt. Cisi i Gęgacze, która cieszy się olbrzymim powodzeniem. Zresztą sam zacząłem odczuwać, że atmosfera wokół mnie jakby się zagęściła. Wiele wskazywało, że utworem tym, poza wdzięczną publicznością, interesuje się również służba bezpieczeństwa. Mimo to jednak nic poważniejszego mi jeszcze wówczas nie groziło. Bo może oni i znali to już z jakichś tam przyjęć, ale z całą pewnością nie mieli w ręku pełnego tekstu. Zdobyli go, jak to na ogół bywa, zupełnie przypadkowo.

     

  161. Dzięki. Namyślę się chwilę, aby niechcąco nie pociągnąć dyskusji w odstającą od tematu stronę. Filozofia K. zasługuje na oddzielną notkę na moim blogu. Napiszę wtedy więcej, szczegółowo, przenosząc tam każdy komentarz. Za wszystkie dziękuję!

  162. Beynar sam nie zwinął oddziałów AK. To była większa sprawa. Zaangażował się w nią Prymas Wyszyński. Chciał pokoju, kierował do leśnych i do władz apele. Beynar mógł być wygodnym dla wszystkich pośrednikiem w rokowaniach, a do posłańców się nie strzela. Co nie znaczy, że im się bezgranicznie ufa.

  163. Czy Hajnówka to ten intelektualny teren, gdzie za poradą jakiejś szeptuchy, jacyś  mieszkańcy  wystawili na ulicę muszlę klozetową a celu „odwrócenia złych mocy od ich rodizny”  i wtedy przez tą muszlę klozetową, rozbił się samochód, bo prowadzący samochód kierowca nie spodziewał się takiego fantu na jezdni, zginął w tym wypadku.

    Może siła intelektualna Bondy ma podobny poziom jak ten wyżej opisany  a jej kryminały może bazują na takich klozetowych eventach jak tenże… .

  164. Właśnie tą miałem na myśli. Może sie mylę, ale brak temperamentu wywiadowcy nie pozwala mi wierzyć, by jako rasowy reporter był tam gdzie coś ciekawego. To Twoje:

    To jest ta pierwsza rozmowa, od której Jabłonowski zaczął karierę

    skłania mnie do sądu, że realizuje zamówienia. To omówienie książki Siedleckiej koresponduje z omówieniem następnej książki wydanej przez Frondę

    http://jan.bodakowski.salon24.pl/750978,tajemnica-siodmego-objawienia-fatimskiego

    Przypomniało mi się, że Sumlińskiego też wydała Fronda, a zmiany w kierownictwie tego portalu/wydawnictwa są znamienne.

  165. Wygląda na kłótnię  w rodzinie. I tak sobie pomyślałem jak przeczytałem „Balladę o Łupaszce”, że może pod Łupaszkę trzeba podstawić kogoś innego. Stąd ten szał Gomułki.

  166. Może to i sama rodzina Bondy tę muszę tam postawiła

  167. Dalej jest jeszcze lepiej. To są jakieś przygody królika Bugsa

     

    Cóż zrobiłem? Otóż napisałem do sądu pismo, w którym postawiłem wniosek o powołanie świadków obrony, na nich zaś wyznaczyłem kilku najbardziej zajadłych wówczas Czerwonych, między innymi Jerzego Putramenta, Janusza Wilhelmiego i Andrzeja Lama. Sąd oczywiście odrzucił ten wniosek, co w prawniczym języku kancelaryjnym wyrażone zostało w ten mniej więcej sposób: „odrzucić wniosek o powołanie świadków z tej sprawy i tej strony protokołu”. Formuła ta okazała się dla mnie zbawienna. Albowiem gdy maszynistka przepisywała ów protokół na maszynie, to tak się jakoś dziwnie a szczęśliwie dla mnie złożyło, że na wyszczególnionej przez sąd stronie znalazły się nazwiska zaledwie kilku pośledniejszych świadków obrony, których powołałem, podczas gdy wiadoma trójka asów, czyli Put, Wilhelmini i Lam, znalazła się już na stronie następnej, a więc nie podlegającej surowemu zastrzeżeniu sądu. W ten sposób, dzięki Opatrzności, wcielonej tym razem w biurokrację, moje pierwsze posunięcie obronne zostało uwieńczone sukcesem: sąd mimowolnie uznał wyjątkowo niewygodnych dla siebie świadków.

    Jak się zresztą miało okazać, zasadniczą zaletą tych świadków — dla mnie, nie dla sądu, dla sądu była to wada — wcale nie była ich pozycja polityczno-społeczna, lecz taka mianowicie cecha, iż żadnemu z nich ani śniło się przychodzić na rozprawę, i to znów nie ze względu na moją osobę, lecz po prostu z braku czasu tudzież z totalnego „olewnictwa”.

    Tak więc sprawa była wciąż odraczana. Wreszcie rozsierdzony sędzia, który ją prowadził, polecił doprowadzić ich przez milicję. Jednakże i to na nic się nie zdało, natomiast w aktach sprawy znalazła się taka np. notatka: „Funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej nie mogli doprowadzić na salę rozpraw świadka Janusza Wilhelmiego z uwagi na to, iż w wyznaczonym dniu o godzinie 6 rano nie zastali go w zamieszkiwanym przez niego lokalu.”

     

    W tej sytuacji zarządzono, że pierwsze posiedzenie, do którego wciąż nie mogło dojść z powodu chronicznego niestawiennictwa świadków obrony, odbędzie się bez ich udziału. Ale i tę rafę udało mi się sprytnie wyminąć dzięki sprzyjającym okolicznościom.

  168. O Boże…

     

    Tymczasem dojrzewała sprawa z Operą. Otóż, jak już mówiłem, w chwili, gdy Opera nabrała rozgłosu i stała się dosyć popularna, Nina Karsov i Szymon Szechter zaproponowali mi, abym na przyjęciu, które zamierzali wydać, nagrał ją całą na magnetofon. Chętnie przystałem na tę propozycję i rzeczywiście Opera  została w całości nagrana.

     Było to jakoś w przededniu wakacji, w każdym razie Karsov i Szechter wkrótce potem wyjechali w góry, zabierając oczywiście ze sobą świeże nagranie, by delektować się nim w ciszy górskiej u jakiegoś zaufanego juhasa. Tymczasem byli oni już wtedy dość poważnie obstawieni przez UB. I któregoś pięknego ranka wpadło tam do nich, w to górskie zacisze, ze dwunastu cichych. Karsov i Szechter zostali aresztowani, taśma z Operą  zaś zarekwirowana.

     W tym momencie bezpieka miała już nareszcie komplet: maszynopis znaleziony u mnie na biurku podczas rewizji, a teraz taśmę magnetofonową z moim głosem. I prokurator, który miał oskarżać w sprawie Karsov-Szechter, powiedział mojemu adwokatowi, że będzie się właśnie ustalało autorstwo Opery, że obecnie nie będzie już z tym najmniejszych trudności, a wtedy zrobi się natychmiast kolejną sprawę. I rzeczywiście zmontowali ją wkrótce.

  169. Szpotański gadywał z bezpieką, bo jak mówiono mi, to każdy się wtedy z nimi musiał, na wezwanie, albo w miejscu pracy, spotykać. Każdego przymajmniej raz w życiu zaczepiali (tak starsi i doświadczeni mi wielokrotnie mówili). Gadać więc musiał, ale czy z pozycji klęczek, czy się w trakcie nagabywania do współpracy z nimi dogadywał, czy raczej im dogadywał?

    To znaczy każdy miał przygotowany tekst na okoliczność spotkania z UB/SB. Uczciwy robotnik miał jedną odpowiedź, a Szpot miał takich tekstów trzydzieści. Pozostawił po sobie dowód, że chciał wychodzić z tarczą, a jednocześnie opisując na bieżąco to, co widział, był wtórny, był poetą przeszłości, opisującym czyny Szmaciaków, Rurek, krętaczy i gęgaczy. Co sądzisz o tym, czy nie rozrywało go to przerażające spostrzeżenie, że on chcąc zwalczać komunę ją faktycznie opiewa, niechby i w krytyce? Nie oderwał się od działań Tamtych, był wtórny tak jak jego szachy — gra już wymyślona przez kogoś, już martwa, bo jej reguły – niezmienne – ustalił ktoś inny, wcześniej, także dla niego, a on mógł jedynie grać zgodnie z zastanymi regułami, zamiast je tworzyć, czego być może paląco pragnął w życiu?

  170. To wszystko jest zupełnie niezrozumiałe:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Szechter

  171. O czym ty mówisz? To jest gość, który jest na ty z Wilhelmim i rozpoznaje go Putrament, którego on wezwał na świadka, choć przecież mu tego świadka odrzucili. No, ale dzięki pomyłce sekretarki jednak musieli się stawić Putrament, Lam i Wilhelmi… I żaden nie powiedział – Szpot, dlaczego ty mnie łączysz z tą sprawą? odwal się….Putrament nawet termin rozprawy przesunął, ale żeby się wymiksować ze świadkowania to nie pomyślał wcale….Ludzki pan, ludzki pan…

  172. Ociemniały historyk skazany za nadużycia gospodarcze? Faktury Breilem fałszował? I pił ze Szpotańskim spirytus, a potem wyszli na miasto, oni szybciutko w jedną, a on w drugą…I jeszcze pojechali potem w góry…żeby ociemniały mógł se na Mnicha i słowackie Tatry popatrzeć…

  173. Mija 10 lat od śmierci Janusza Szpotańskiego

     

    Szpotański znakomicie grał w szachy, studiował w bibliotekach literaturę, głównie niemieckojęzyczną. Bywał w salonach, gdzie spotykali się antykomunistyczni intelektualiści: Jan Józef Lipski, Zbigniew Herbert, Zdzisław Najder, Stefan Kisielewski. 

    Zarabiał na życie wykonując dla PIW-u zlecone prace: recenzje, opracowania. Tłumaczył Szekspira i pisał wiersze.
    Sam Szpotański nie krył, że pisał „dla zabawy – ku uciesze własnej i grona znajomych”, nie uważając się nigdy za „człowieka pióra”. Pisywał też libretta, tłumaczył poezję niemiecką.
    Jak sam przyznawał, nie nadawał się do pracy na etacie. Najdłużej wytrzymał w przedsiębiorstwie „Ruch”, stosunkowo długo pracował też jako instruktor szachowy w wojsku.
    Tak tam piszą.
    Kolejny, którego wszyscy znali, a on ich też i nie musiał rano wstawać do pracy, przez całe życie.

  174. Przecież wystarczyło na lewo i prawo rozpowiadać, że było wezwanie, o co pytali, co sdię odpowiadało i bezpieka czwarty i piąty raz już się nie umawiała. Drugi groziła a trzeci szantażowała pewnie. Na donosiciela nie bierze się kogoś kto ma „długi język”, bo po co… Spalony na starcie.

  175. Instruktor szachowy w wojsku. Pewnie drzwi w drzwi z Heńkiem Krzeczkowskim siedział….wystarczy.

  176. w PRL-u, do tego aby się utrzymać (nie umrzeć z głodu) ,  nie były potrzebne wielkie pieniądze. Tacy jak J. Sz. grali  o zakład z emerytami na warszawskim Barbakanie,
    z frajerami na bazarze Różyca albo na Skaryszewskiej oraz w innych kultowych miejscach („bulwary” nad Wisłą, etc.).

  177. „stosunkowo długo pracował też jako instruktor szachowy w wojsku.”

    Więcej nie mam pytań.

  178. Czy ty jesteś poważny? Zdajesz sobie sprawę jakie były koszta życia w prylu? Przecież to są dane ogólnie dostępne ile można było kupić mięsa, masła, wódki z przeciętnej „wypłaty”

  179. Szpotański był internowany z niesiołem

    Ciekawie opisywał go jego niegdysiejszy towarzysz internowania, przepraszam za wyrażenie, Stefan Niesiołowski. Ubolewał, że geniusz satyryka był tak naprawdę bezproduktywny – żeby utrwalić jego błyskotliwe analizy polityczne, trzeba by było biegać za nim z dyktafonem! A swoją drogą – Szpot bardzo Niesiołowskiego lubił, poświęcił mu wiersz „Kostuś i pan Karol”, gdzie zestawiał go z Karolem Modzelewskim – zdecydowanie na korzyść „Niesioła”. Ciekawe co by powiedział gdyby dożył czasów, gdy Niesiołowski coraz bardziej zbliża się do dawnych pozycji Modzelewskiego. A może nic by nie powiedział? Przecież zażyłe stosunki utrzymywał też z Janem Lityńskim.

    http://wpolityce.pl/kultura/250881-janusz-szpotanski-irytujaco-niechlujny-geniusz

  180. I jeszcze jedno: wmawiasz mi, że reprezentant Polski, grał ustawki z emerytami i frajerami za parę groszy. Gościnne występy czwartoligowe…

  181. To jest na korzyść Niesioła? A Łupaszka jest na korzyść Jasienicy, tak?

     

    http://literat.ug.edu.pl/szpot/pankar.htm

  182. Na Różyku i w „kultowych” miejscach….

  183. No, jak w holyłódzkim filmie, wraca się do tych kultowych miejsc, że niby tam zaczynali…

  184. Gra w szachy na pieniądze to był dodatkowy dochód.

     

    Także grywałem i znałem niektórych z tych graczy.

    Ze Szpotańskim nie grałem, ale go kilka razy spotkałem w takiej sytuacji (na Barbakanie), tzn. wszyscy gracze wiedzieli, kto zacz. Wcale nie był jedynym szachistą o pozycji mistrza krajowego , który parał się takim zajęciem (od czasu do czasu).

    Mnie w połowie lat 60-tych ub. wieku  pokazał ten światek, wówczas wybitny szachista (junior) Jerzy Lewi, który potem wyjechał do Szwecji.

    Dziękuję za uwagę.

  185. Rozumiem. Przykro jest się rozstawać z legendą. Masz zdolności do wyczywania fałszów i wypatrywania fałszerstw, gdzie inni (ehem) widzą tylko twórczość poetycką, na dodatek zaangażowaną. Instruktor w wojsku, pięknie, k.p.

  186. „Ale i tę rafę udało mi się sprytnie wyminąć dzięki sprzyjającym okolicznościom.” – to wypisz wymaluj opowieść jak z Hłaski, co to autor odcinkowej powieści w gazecie  pozostawił bohatera spadającego z samolotu nad środkiem oceanu i to na dodatek lecącego wprost w otwartą już paszczę rekina. Zakończenie identyczne.

  187. Dobrze, że chociaż ty potrafisz się przyznać do błędu….

  188. Sekretarka się pomyliła i przez to trzech najważniejszych poza KC oczywiście ludzi w państwie musiało latać na sprawy, na których nie byli potrzebni…co jaja nie do wytrzymania…

  189. Jest w tym nieco racji, że niektóre koszty były niskie. Ale…

    Mnie osobiście interesuje inny moment życiorysu – jak to się dzieje, że młodemu szczunowi, co wyleciał ze studiów z powodów politycznych zakłada się telefon, by przez ten telefon dzwonić i zlecać różne prace.  Rozumiem, że to nie nastąpiło od razu – i że żył na koszt matki, latami, czy ojca adwokata, zanim zdobył „renomę” – jednak jakoś się to przejście dokonało.

    Z szachami to też rozumiem, że wtedy były głównie kluby wojskowe, milicyjne i kopalniane – a ponieważ w Warszawie nie było kopalni węgla, to chcąc grać w szachy sportowo trzeba się było zapisać do wojskowego – bo może w milicyjnym, w jakiejś Gwardii – szachów nie było.

    Jednak, by zostać instruktorem a więc wychowawcą młodzieży trzeba było zdobyć nieco zaufania – no, jak na antykomunistę to sukces.

    Za 500 lat w Wikipedii będzie informacja, że w czasach stalinowskich było bardzo ciężko i dlatego wszyscy opozycjoniści utrzymywali się z tłumaczeń Szekspira lub innych.

  190. Był też chyba obowiązek pracy, nie…?

  191. Tak pisze Paweł Tryba z Wsieci, tam też się chyba przerzucili na spirytus.

     

     Podczas odsiadywania przeze mnie wyroku miały miejsce pamiętne „wydarzenia marcowe”, które znów mnie szalenie zainspirowały, tak że napisałem tam dwa kolejne utwory: Balladę o Łupaszce i Rozmowę w kartoflarni. Co prawda, oba te utwory zaraz po ich napisaniu wpadły, bo mnie ktoś zakapował. Na widzeniu z adwokatem jednak odtworzyłem je z głowy, adwokatowi zaś tak się one spodobały, że z miejsca opanował je na pamięć i w ten sposób utorował im drogę w świat.

    Adwokaci uczą się wierszy na pamięć, ciekawe.

  192. Zacytowane przez Pana kawałki sądowo-gòrskie świadczą dobitnie, że autor to satyryk wybitny. Nie jestem tylko pewien, czy takie intencje  przy tych właśnie opisach mu przyświecały…

  193. Prawda? Nie ma to jak się ze ślepym w góry wybrać, do chaty znajomego juhasa…można jeszcze dla podkręcenie dramaturgii zabrać ze sobą paralityka.

  194. Był też chyba obowiązek pracy, nie…?

     

    Był, wprowadzony w 1950, zniesiony w latach 60.

    Potem brak stałego miejsca pracy też stwarzał wiele problemów.

  195. Ok, zróbmy sobie test. Poszukajmy danych ile zarabiał w 1968r dajmy na to listonosz, w Sandomierzu, i ile za to mógł kupić chleba, kiełbasy, wódki itd. Ja już nie chcę pisać o tych tanich kosztach, że było tak tanio, że powszechnie hodowano świnki i króliki na działkach i gdziekolwiek to było możliwe z nutriami włącznie. I wreszcie jest wyraźnie napisane, że w wojsku a nie  w Legii. Powiem też, że nie było żadnego undergroundu, żadnych ustawek prywatnych, to była spółdzielnia jak w tym filmie. Koszykówka np obstawiona była przez wojsko, klub milicyjny mimo gwiazd, że lał wszystkich w lidze, nie mógł wygrać MP. I nie wygrał…

  196. Ano w wojsku.

    Klub „Legion” w Warszawie,(miał siedzibę  tuż  nad Wisłą niedaleko mostu Ślasko-Dąbrowskiego) )). to był klub wojskowy dla szachistów. Tam byli zatrudnieni owi „instruktorzy”. Instruktorem uczącym młodzież mógł  być każdy kto miał przynajmniej pierwszą kategorię. Co przecież nie znaczy, ze instruktor w klubie wojskowym musiał być zawodowym zołnierzem LWP.

    Podobnie jak Legia była klubem wojskowym dla piłkarzy nożnych.

  197. Jeszcze taka ciekawostka:

    Ale jak mnie atakowały mile po wyjściu z pudła w końcu lat 60., to Herbert mnie zatrudnił jako swego osobistego sekretarza.

     

    http://niniwa22.cba.pl/szpotanski.htm

  198. Nie każdy też instruktor szachowy był z Wilhelmim na ty…

  199. Herbert jako ochrona przed milicją…niezłe…

  200. Mnie urzeka malownicza wizja  górskiego desantu parszywej dwunastki, bo ponoć aż tylu ich trzeba było do pokonania ślepca i sekretarki ( jak już się przekonaliśmy – osoby takie posiadają moc szczególną). Te wszystkie historie to jednak literatura rozrywkowa jest.

  201. Niezrozumiałe że komsomolec zakłada wydawnictwo ”Kontra” a jego małżonka psim swędem przejmuje prawa autorskie po Mackiewiczu?Oni naprawdę pilnują interesów.Tu nie ma żartów,to jest wojna.

  202. Czy wyście wszyscy oszaleli? Przecież jakby był instruktorem w Legii, Gwardii czy legionie to by tak napisali! Ale na etatach w wojsku byli tzw. instruktorzy dla zasadniczej służby wojskowej.

  203. czyli wszystko jest okay? Trochę szkolił poborowych w tych roszadach, potem szedł pograć pod barbakan, a wieczorem umawiał się z Wilhelmim w knajpie, żeby zrobić z nim flaszkę i pogadać trochę na czerwonych…?

  204. Woda była tania, a bez wody człowiek długo nie pożyje. Ironizuję nieco.

     

    Ostatni wywiad z Januszem Szpotańskim, autorem „Towarzysza Szmaciaka”

     

    Wywiad prowadzą Cezary Michalski i Maciej Nowicki.

     

    Na czym polegała ta siła Michnika? Na pomysłach? Sile charakteru?

    Pomysłów to on nigdy nie miał. On miał wspaniałą technikę opanowywania ludzi. Wiedział co komu powiedzieć i bezbłędnie oddziaływał na interlokutora. 

    Byłem z Michnikiem na imieninach u Staszewskiego, który mieszkał pod Kisielem. Potem zupełnie pijany dobijałem się do Kisiela. I w końcu nastąpiła ta słynna scena, jak mnie Kisiel wywalił. No i ja dzwoniłem po całej Warszawie, żeby się poskarżyć na Kisiela. Nie mogłem znaleźć numeru Jerzego Andrzejewskiego w książce telefonicznej, to pomyślałem: „Zadzwonię do pierwszego lepszego Andrzejewskiego”. A Michnik mówił tylko: „Ach, jakie to cudowne, jakie to wspaniałe”. I tylko cmokał. Wszystkie te bzdety, które robiłem, były „doskonałe”. I tylko raz zaprotestował, jak zadzwoniłem w środku nocy do tej biednej Maruty Lipskiej, której ojciec był ciężko chory i umierał. Michnik powiedział: „Słuchaj, ale to może nie wypada, bo tam jest taka trudna sytuacja…”. A ja wtedy wrzasnąłem: „Czy ty zidiociałeś?! Czy ja dzwonię do Maruty czy do ojca Maruty?! Odpowiedz! Muszę ci dać lekcję logiki”. A on nieśmiało przyznał mi rację. Teraz nie ma już tego uroku, mimo że mu się wydaje, że jest wiecznie młody. Ale dawniej trudno było mu się oprzeć.

    Cytuję, by się poczuć w klimacie epoki.

  205. Nie czuję klimatu, być może żyłem w innej epoce…

  206. Ja byłem w zasadniczej służbie wojskowej. W całym pułku zgłosiło się 6 osób na turniej szachowy, z czego jako tako umiała grać połowa z nich.  To dla kogo i do o czego byłby tam potrzebny zawodowy instruktor? A to był cały pułk, to co mówić o mniejszych jednostkach.

    A argument, że „to by tak napisali”, to  zanadto od czapy.

    No bo kto by miał napisać?

  207. Może wrzuci Pan w ramach eksperymentu oba powyższe utwory na papuga z propozycją szybkiego nauczenia się na pamięć ? To oczywiście żart…Kolejne głodne kawałki…

  208. Ale to nie ma znaczenia wobec innych kontekstów. Najłagodniejsza wersja jest taka, że Michnikoidy wykorzystały głupiego goja do swoich rozgrywek z Gomułką…

  209. to, oczywiście, nie jest wykluczone.

  210. Był taki film „Zbrojne ramię partii” czy jakoś tak, że niby UB/SB to była kadrowa dla komuny. Ja mam coraz większe przeświadczenie, że LWP przez swoją masowość, hierarchię i struktury to była masa zarządzająca prylem. Braun o tym mówi w kontekście Bareji, że z milicji, partii można było się śmiać ale o wojsku to nawet nie wspomniał. Nawet „kolegi  z wojska” nie było. Z resztą twórczość Bareji to ugłaskiwanie komuny.

  211. No sorry, kwestie prestiżowe dla R E P R E Z E N T A N T A Polski. Ja nie znam środowiska szachowego, pewnie była sekcja w Legii. Przecież to jest oczywiste, że trener w Legii jest bardziej prestiżowy od instruktora w wojsku. Ja przypuszczam jak było. Ktoś, być może po linii związku szachowego załatwił mu fuchę w wojsku. Tylko, że to nie była fucha w Świętoszowie  ale jak sadzę w Warszawie, czyli elitarna pod względem koneksji, zarobków i uczniów..

  212. Nie czuję klimatu, być może żyłem w innej epoce…

    W tych opisach PRL wygląda jak sztubacka sielanka, gdzie się chodzi po znajomych i pije na okrągło.

  213. A to nieprawda. Wielokrotnym mistrzem Polski w koszykówce było Wybrzeże Gdańsk. Klub milicyjny.

  214. Właśnie na skutek donosu mieszkańców Narewki, Rosjanie rozstrzelali w Siemianówce grupkę polskich dezerterów z wojska. W tej białoruskiej wsi, bazie wypadowej NKWD, są osoby na stanowiskach, które wystąpiły do władz radzieckich o przyłączenie ich terenu do ZSRR. Łupaszka zna nazwiska zdrajców Polski od oficera, zatrudnionego w konsulacie radzieckim w Białymstoku.
    – Śmierć – zadecydowali przełożeni Łupaszki. W kwietniu 1945 r. brygada wileńska na rozkaz komendanta obwodu zabija w Narewce czterech konfidentów wskazanych przez miejscową organizację AK – AKO.
    – Nie ja dowodziłem tą akcją w Boćkach i w Siemiatyczach. Nie spaliłem żadnej wioski białoruskiej, czy innej – zwierza się Nenie Jasienica.
    Przy zabitych Białorusinach – PPR-owcach: wójcie, nauczycielu Aleksandrze Wołkowyckim, gajowym i sekretarzu gminnym partyzanci Łupaszki zostawiają kartkę: „Rozstrzelani za zdradę ojczyzny.
    8 sierpnia 1945 roku szpica kolumny prowadzona przez Nowinę wchodzi do puszczańskiej wsi. Z zabudowań sypie się grad pocisków. Nowina strzela stojąc. W pewnej chwili kula przebija mu udo. Druga przechodzi przez pelerynkę, przecinając na piersiach rzemyk od pistoletu. Upadł. Spod ciągłego ognia wyciąga go sanitariuszka. Rannego przerzucono za Bug, do miejscowości Jasienica, na probostwo księdza Stanisława Falkowskiego. Gdy pewnej nocy partyzanci napadli na posterunek milicji i księdzu grożą rewizje, Beynar postanawia wyjechać do Krakowa. Zamierza pisać w Tygodniku Powszechnym pod pseudonimem przybranym od nazwy miejscowości, gdzie uratowano mu życie.
    – 2 lipca około godziny 21.00 – Jasienica tłumaczy bliskiej mu kobiecie, która uważnie słucha jego zwierzeń – poszedłem do mieszkania siostry Wiktora, mojej koleżanki uniwersyteckiej i tu wpadłem w kocioł, założony przez UB. Tę noc już spędziłem w areszcie. Dwa miesiące później wezwał mnie z celi dyrektor Departamentu Politycznego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i oznajmił: „Wyjdzie pan na wolność, zobaczymy, czy to się ojczyźnie opłaci”.
    Dopiero po opuszczeniu aresztu dowiedział się, że o wypuszczenie z aresztu zabiegał Bolesław Piasecki, przywódca wspierającego rząd PRL katolickiego stowarzyszenia PAX. – Doceniał moje związki z hierarchią kościelną i liczył na organizacyjną współpracę – tłumaczy Jasienica Nenie, która w tamtych czasach była dzieckiem. – Nie mogłem okazać się niewdzięczny, przecież uratował mi głowę. Do połowy 1956 r. pisywałem do PAX- owskiego tygodnika „Dziś i Jutro”. Tuż przed Październikiem uznałem, że spłaciłem swój moralny dług.
    http://www.helenakowalik.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=58:ubeckie-donosy-z-sypialni-&catid=3:reportae&Itemid=4

    Każdy kogoś znał. Szpotański Putramenta i Wilhelmiego, a Jasienica Piaseckiego. Dziwne, że Jasienicy nikt przez te lata z Łupaszką nie skojarzył. Doniosła o tym dopiero jego podstawiona żona. Pytanie skąd o tym epizodzie wiedział Szpotański. Dowiedział się przy partii szachów?

  215. Dosyć trudno jest  dyskutować z czyimiś wyobrażeniami, które są podstawą do jednostronnie uproszczonego  wizerunku odległych w czasie realiów.

  216. Jak to nikt nie wiedział? Wszyscy wiedzieli…Piasecki znał Beynara, ale Beynar Piaseckiego nie…A Szpot spokojnie wpisuje na listę świadków Putramenta, może zwróć uwagę na tę różnicę.

  217. To znaczy, że toczyła się międzyresortowa rywalizacja, nie tylko w sporcie

  218. – Zobaczyłem go pod ścianą – wspomina zebranie u literatów Marian Brandys w książce „Jasienica i inni”. – „Stał w uroczystym, czarnym garniturze i czarnym krawacie. Szykował się do wystąpienia i wyraźnie widać było, że jest zdenerwowany. Co chwila ocierał pot z czoła dużą, białą chustką”.
    Jasienica był przede wszystkim zdeterminowany. Przeczytał na głos antysemicki wierszyk, rozrzucany przez prowokatorów w formie ulotki naterenie Uniwersytetu. Trzasnął kartką o mównicę. – Dzisiaj, jakikolwiek akcent antysemityzmu, tego rodzaju wystąpienia, czy coś, co może być o to podejrzane, jest wiązaniem sobie kamienia młyńskiego na szyi, niczym więcej. Bo wystarczy rozejrzeć się po świecie, żeby się zorientować, że odbywa się wielki proces zdejmowanie odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie i przerzucania na nas. Hańba!
    Kilka osób na sali odkrzyknęło: – Hańba! Zerwał się z krzesła Putrament, wołając, że to prowokacja. Jasienica: – Tak, prowokacja, ale czyja!?. Na co Putrament: – Widzę mnóstwo brudnych rąk. I wtedy Kisielewski wygłosił słynne potem zdanie o dyktaturze ciemniaków..

    Szach mat?

  219. „szeptanka”w środowisku była pospolitym orężem walki

  220. Szeptanka w środowisku Szechterów była elementem walki z kim, bo nie zrozumiałem?

  221. Realia? No to był trenerem w Legii czy instruktorem w wojsku? Precyzyjniej w klubie wojskowym, czy w wojsku. Bo dla mnie to jest różnica ewidentna. Chociaż etaty były podobne. Cały czas piszesz, że był instruktorem w klubie wojskowym a ja twierdzę, że gdyby to była prawda to by się z tym nie krygowano.

  222. W całych Sowietach tak było: wojsko rządzi partią, partia rządzi milicją i administracją państwową. Wojsko zawsze lepiej maskowało się niż milicja, bo w odpowiednim momencie mogło zacząć udawać naczelną siłę patriotycznej odnowy i rzucić milicję narodowi na pożarcie w charakterze winnego zbrodni „systemu”. Wojsko przeprowadziło lub nadzorowało wszystkie najpoważniejsze operacje, począwszy od założenia komuny. Sowiecka wojna domowa, gułag, operacja „Trust”, wielki skok lat 30., patriotyczna odnowa za wielkiej wojny ojczyźnianej, stalinizacja lat 40. i 50., destalinizacja, masakra Węgier, odwilż chruszczowowska, operacja czechosłowacka, operacja roku 1968, obalenie Gomułki, przygotowania do wojny atomowej lat 70., transformacja ustrojowa rozpoczęta najpóźniej w roku 1967, nasz stan wojenny to wszystko dokonania zielonych. Poziom lojalności wobec komuny musiał być wśród zielonych wielokrotnie większy niż w niebieskich, skoro zieloni wykonywali najważniejsze zadania, dbali o nieprzerwany ciąg dostaw surowców i innych towarów do krajów imperialistycznego zachodu.

  223. Nakaz pracy funkcjonowal jeszcze drugiej polowie w latach siedemdziesiatych. Napewno dotyczyl nauczycieli.

  224. Roznica jest w nazewnictwie. Syn boksera, a pozniej trenera w Legii Warszawa siedzi teraz w sejmie, taki zdolny nasz lider.

  225. Pisałem o czasach późniejszych i rywalizacji Gwardii Wrocław ze Śląskiem. Wybrzeże zdobywało mistrza w okresie kiedy koszykówka była po minionych sukcesach trochę sportem trzeciej kategorii. A i Wisła to też był klub milicyjny… Przecież tu nie chodziło o jakąś sztywność i wymianę jak w Rumunii raz Legia, raz Śląsk. Ale jak sprawy poszły na ostrze noża to nie było zmiłuj się, spółdzielnia była taka, że wygrał Śląsk.

  226. A dla armii najważniejsze jest zaopatrzenie. Więc np. w czasie II wojny światowej najważniejsi byli: Atanas Mikojan (dla strony wschodniej) i William Averell Harriman (dla strony zachodniej).

  227. Szpotanski to jest taka sama legenda jak Herman Gerner (Krzeczkowski), Adam Michnik – bojownik opozycji czy Michal Friedman „pedagog i tlumacz”.

  228. Toż w środku nocy czarnej tęcza: niebiescy, zieloni, czerwoni. Po zmieszaniu wstanie nowy dzień, biały dzień.

  229. Tak. Jakoś jednak jest mi żal. A niech to…

  230. z tym, kogo chciano zgnoić.

  231. A czego niby zal? Jeszcze jeden oszust do panteonu decepcji.

  232. Harriman, synek magnata kolejowego, członek Czaszki i Piszczeli, amerykański ambasador w Sowietach i Brytanii, magnat kolejowy, pracodawca dziadka Bushów ze strony mamy i ojca George’a H.W. Busha, satanista najwyższego zaszeregowania. Anastas Mikojan to przy nim pan pikuś.

  233. Dalej z donosów:
    Głęboki stres po oszczerstwach Gomułki Jasienica przypłaca chorobą. Unieruchomionego w łóżku odwiedzają przyjaciele.
    Tajne. Źródło TW Ewa 25 kwietnia 1968 „Byli u mnie wieczorem Jan Olszewski, Marta Miklaszewska i Jan Konopka. Nastrój przygnębiający, bo Olszewski i Konopka zostali zawieszeni w swych czynnościach adwokackich. Olszewski widząc się ostatnio w więzieniu na Mokotowie z J. Szpotańskim przyniósł stamtąd – nie na piśmie, tylko w głowie – tekst nowej ballady o krwawym Bednarze. Zaczyna się ta

    Jeśli dobrze rozumiem to ta ballada powstała już w więzieniu i specjalnie Jasienicy nie zaszkodziła.
    Chyba coś ważnego nam umknęło, a może pojawiło się za późno.

  234. nie rozumiesz, bo nie chcesz zrozumieć. Każdy gracz, który miał kategorie mistrza krajowego, mógł po zakończeniu aktywności jako czynny zawodnik, zając się szkoleniem młodszych adeptów, czyli być tzw.  instruktorem. Kluby wojskowe miały rozmaite sekcje, sportowe gdzie odbywało się takie szkolenie. Szachy były jedną z mniej popularnych i stosownie do tego mniej finansowanych dyscyplin, stąd w Warszawie były tylko dwa liczące się kluby, a mianowicie Maraton i Legion. Nie jestem pewien, w którym z nich był akurat zatrudniony J. Szpotański.

  235. Mikojan był członkiem politbiura, podpisał rozkaz o egzekucji polskich oficerów w 1940, odpowiadał za zaopatrzenie Armii Czerwonej i przemysł w czasie wojny i wykonanie umowy lend-lease, przetrwał czystki partyjne w latach trzydziestych, można powiedzieć że trzymał główne sprężyny w ręku…

  236. Przeczytalam…

    … rzeczywiscie… mieszanka makabryczno-komiczna… nie moge uwierzyc, ze to taka banda i sciema… ten caly  michnik – kor – bolek… i jeszcze ten starszy morawiecki… ten okragly  stol… ta cala Magdalenka… i upadek komunizmu… co za mendy…

    … i caly czas ta banda jest na czele narodu… takie tlumoki i zwykle matoly… taka cholota i warcholy…

    … normalnie… Panie Gabrielu, juz  LUSTRACJI  nie potrzeba !

  237. Sprawdzony współpracownik Kompanii Moskiewskiej, ale to chyba i tak niższy poziom zaszeregowania niż Harriman, człowiek z czarnego jądra Cesarstwa Rzymskiego.

  238. Chyba współpracowali… Polecam pamiętnik (dziennik) majora Jordana:

    http://arcticbeacon.com/books/Maj_Geo_Racey_Jordan-FROM_MAJOR_JORDANS_DIARIES.pdf

  239. Ciekawe po co władzom PRL była taka stale rozgrywana ekipa uprzywilejowanych…

  240. Golem z łebkiem w Londynie, prawą ręką w Waszyngtonie i lewą ręką w Moskwie.

  241. Do zapełnienia luki po ziemianach. Nie wszyscy uprzywilejowani mogli należeć do partii, trzeba było trzymać grupę bezpartyjnych lub antypartyjnych uprzywilejowanych, by stwarzać wrażenie pełnego spontanu i odlotu. A wszyscy oni to jedna rodzina, która dba o to, by nie odrodziła się warstwa ziemiańska.

  242. Jak się czyta o Szpotańskim i innych to są żule w gruncie rzeczy…

  243. Jeżeli Szpotański faktycznie imprezował i pił z Michnikiem w budynku przy Alei Przyjaciół, to świadczy o tym, iż podziału na lewicę i prawicę wymagał scenarzysta.

    Zawsze zastanawiałem się, dlaczego Szpotański „wypisywał” wybiórczo.

    On udowadniał, że caryca Leonida uroiła sobie z tym Greczką, plan zagłady świata, pomijając tak wiele znanych dziś faktów.

    Nie wierzę w to, że „mistrz” szachów dał się ograć Michnikowi.

  244. A mnie się wydawało, że Szpotański to taki „jedyny sprawiedliwy w Sodomie”. Co za rozczarowanie. Rozłożyliście go Panowie na „czynniki pierwsze” i nie zostało już nic pozytywnego z tego całego „świata opozycji warszawskiej PRL'. Ale ja z prowincji jestem i mnie się wydawało, że w Warszawie, mieście światowym, to takie „wolne ptaki” mogły egzystować.

  245. Scena, widz, aktor, reżyser  itd. to 'design pattern'. Interpretacja.

  246. Ofiara i kontekt poufny SB.

  247. Czego nie chcę zrozumieć? Przecież zawodnicy, czy trenerzy byli na etatach w patronackich zakładach. W przypadku wojska i milicji tamże. Np. siatkarki  gwardyjskie w wydziałach paszportowych. Później tam fizycznie pracowały. Ja przypuszczam, że to był wirtualny etat i on w tym wojsku to się nawet nie pojawił.

  248. Etat moze witualny, ale pieniadze prawdziwe i kumpel Szechter.

  249. No i proszę tak niewinnie się zaczęło na początku a skończyło się zdemaskowaniem jeszcze jednej „legendy” PRL’u. Mnie z tego co tutaj wszyscy piszecie wychodzi, że Janusz Szpotański był co najmniej wysokiej klasy informatorem Służb Bezpieczeństwa. Satyryk ustroju i szachista chyba trudno o lepszy kamuflaż. Ten etat instruktora w wojsku mógł być dla przykrywką do jakiejś weryfikacji żołnierzy (w wiadomym kierunku). Gra w szachy jakiejś tam inteligencji wymaga …

  250. Jednym słowem dziękować , że jestes z prowincji 🙂 Bo w tej stolicy to Szanowną Mocium Panią juz dawno by  awansowali do prawdziwej stolicy wolności New York City  🙂
    A reszta prowincji nawet by nie wiedziała jaką ma stratę. 🙂

  251. Zbierając wszystko co tutaj na tym blogu zostało napisane, całą też naszą dyskusję pod tekstami Coryllusa, to co też zapodaje nam nasza droga Pink Panthera, czy to o czym mówi Leszek Żebrowski widać wyraźnie, że nie mamy do czynienia z żadną transformacją ustrojową tylko z transformacją systemu, który zachował swoją tożsamość. Ten sam owad komunizmu z gąsienicy przekształcił się w latającą ćmę. Niestety dla nich, przy takim przekształceniu zawsze pozostają jakieś ślady, które dowodzą prawdziwej tożsamości, którą my tutaj identyfikujemy.

  252. Zawsze sie grało o ” kasę ” czy to w szachy czy w karty 🙂 Inaczej ta gra by nie miała sensu.

  253. Weryfikacja Szpota jest tu bez znaczenia, nikt nie mógł w tych czasach być osobą publiczną bez swoich uwiklań. System też potrzebował ludzi i też szedł na układy. Gorzej, że dziś wciąż dyskusję ustawiają nam ci sami wciąż maoisci.

  254. W każdej szkole były kółka szachowe jak i zakładach pracy.W parkach to było po kilka murowanych szachownic gdzie grano od rana do wieczora.A smialismy sie z tych ruskich szachistów, którzy wygrywali międzynarodowe zawody mówiąc ” tam to jest bida z nędzą i maja tylko puste białe kartki papieru i ołówki ” to główkują całymi dniami jak grac 🙂

  255. Znałem jednego sp. niepracujacego .Raz na rok miał rewizje a przy kontroli dokumentów za brak pieczatki zakładu pracy w dowodzie osobistym to obowiazkowo był ” pałowany ” i ” puszkowany ” na pare dni. Jako ciekawostkę podam że utrzymywał sie z handlu znaczkami.

  256. Bo to były jedynie odpryski wojny toczonej w sanhedrynie warszawskim.

    Ostatni głośny akord tych wojenek to prowokacja  dokonana  przez A. Michnika wobec  Lwa Rywina. Michnik od tego czasu jest „spalony” w najważniejszym (nowojorskim) sanhedrynie.

    Ale gojom przecież nic do tego.

    Oni nie maja wpływu na to, jaki będzie efekt kłótni pomiędzy udziałowcami w plantacji zwanej Polska.

  257. niestety, ale nie o to chodziło.

     

    Szachisci , reprezentujący kraj wyjeżdzali za granice w ramach rozmaitych rozgrywek.
    Po powrocie część z nich (albo i wszyscy) musieli potem napisać raport z takich wojaży, ze szczególnym uwzględnieniem charakterystyk graczy z tzw. demokracji zachodnich (czyli reprezentantów krajów, które interesowały komunistyczne  służby specjalne). Podobnie zresztą jak reprezentanci w innych dziedzinach sportu. Tzw. działacze, którzy wyjeżdzali z zawodnikami, to już był dedykowany na dany wyjazd dobór aparatczyków i ludzi służb. Mieli pilnować, aby nikt nie wybrał wolności „na Zachodzie”.

    To wszystko nie oznacza, ze 100 procent sportowców i działaczy to byli współpracownicy bezpieki. Do kontroli takich środowisk całkowicie wystarczał ich mniejszy odsetek. Przecież nie wszyscy nadawali się do tej roli ze względu choćby na cechy charakteru, np. słaba głowę do alkoholu i nadmierna gadatliwość. Albo jak w przypadku J. Sz. brak ambicji materialnych, i w takim przypadku nie można było wykorzystać „lewarowania” z powodów ciągot konsumpcyjnych. Etc., etc.

  258. Cos mi się widzi, że Ojciec powinien pisać, bo porównanie jest bardzo obrazowe, a można go ciągnąć dalej, bo przecież domeną ćmy jest noc…

  259. Bez odbudowy zakonów dalej nie pojedziemy, trzeba to jasno stwierdzić.

  260. Mój były dyrektor nie należał do PZPR, ani nawet do SD. Widać, że nie musiał. Odkrył się z całą swoją bezwzględnością w stanie wojennym. 🙂

  261. Nie, był obowiązek po studiach. On nie skończył studiów. Poza tym wynika z tego,że cały czas miał jakiś stempelek w dowodzie tylko mu się do pracy chodzić nie chciało.

  262. Uzupełnienie:

    23 września 2006 został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

  263. Wszystko to ma znaczenie, bo pozwala rozpoznać wcześniej tego, co nam dyskusje będzie ustawiał lub ustawia.

    Proponuję ćwiczenie na spostrzegawczość:  Gedanopedia

    Proszę o wskazanie w powyższej nocie biograficznej miejsca, gdzie jest podane, że ta osoba była członkiem PZPR i członkiem KC.

    To typowy reprezentant tzw. kultury świeckiej, o którym gdzie indziej piszą z namaszczeniem:

    Autorką tekstu jest profesor nauk medycznych, przez ponad pół wieku związana z Gdańską Akademią Medyczną, obecnie na emeryturze. Przez wiele lat uczestniczyła w życiu społecznym i politycznym, zawsze z uwagą wysłuchiwana na spotkaniach z udziałem najwyższych władz państwa.

    Ona sama o  sobie:
    „Medycyna dawała mi swobodę działania”

     

    I obecnie, miłośnik i mecenas sztuki:
    Pamiętam, że na wystawy chodziłam od najmłodszych lat. Zainteresowanie malarstwem wyniosłam z domu. Mój wuj Jan Madejowski był malarzem, może nie aż tak znanym, ale do dziś mam jeszcze parę jego prac. Ostatnio byłam na dwóch dobrych wystawach. W „Sfinksie” na pokazie kolorystów sopockich, których w większości znałam i na ekspozycji grafik Rajmunda Pietkiewicza w kartuskim „Refektarzu”.

  264. Proszę o wskazanie w powyższej nocie biograficznej miejsca, gdzie jest podane, że ta osoba była członkiem PZPR i członkiem KC. –

    tutaj:

    „W okresie 1970–2000 kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii AMG, 1970–1981 dyrektor Instytutu Chorób Wewnętrznych, 1983–1990 rektor AMG…”

    sapienti sat 

  265. Hmm… tu: „ Przez wiele lat uczestniczyła w życiu społecznym i politycznym (…)”itd.

  266. Dokladnie…

    … zdegenerowane zule i  MELINA !!!

  267. I kontynuacja…

    … towarzysz Czabanski  z  banda… czerwony skur**syn… az z 2 projektami abonamentu rtv !!!

  268. We Francji tez nastepuje „identyfikacja”… i „transformacja” w szeregach jawnych i tajnych!

    Od wczoraj trwa we Francji wystawa rolnicza… wczoraj „nawiedzil” ja pajac i mason Hollande… zapowiedzial „sierioznym galosom”  POWROT  do gospodarki  NARODOWEJ… ze nie moze byc tak jak jest teraz,  ze we francuskim rolnictwie sytuacja jest… tak  dramatyczna !!!

  269. Pisałem o próbach szukania świeckich świętych wśród peerelowskich literatów. To próżny trud. Z PZPR nie wiem, co odpowiedzieć, w mojej rodzinie, nawet dalszej, nikogo w partii nie było, żadnej, widać się dało. Ale też nikt nie był osobą publiczną.

  270. Już po nim…narodowa gospodarka rolna, tere fere kuku

  271. Swoja droga to mieli rozmach w przydzielaniu sobie tych BLACH…

    … PAD tez nie odstaje… w ubieglym roku ponad 700 kancelaria z blogerem Magierowskim przypiela do piersi roznych „zaslurzonyh”  kozuchowskich !

  272. Na prowincję – moją też – docierały wtedy tylko nazwiska i jakieś niejasne wydarzenia. Wszystko w formie szczątkowej. I człowiek czepiał się tych nazwisk jak pijany płota. Po prostu wybieraliśmy „ulubionych aktorów”. Jak to w theatrum.

  273. Żule. Tak. Świetne podsumowanie.

  274. Przecież ja już „za pługiem” nie pójdę… To jak myślisz, dlaczego stale się ciskam o tych ziemian i reprywatyzację? Właśnie dlatego.

  275. Dobra jest…

    … ta stara „tlusta mucha”… szczera i odwazna… „… wspomnienia opublikowala w 2004 roku… ksiazke wydali jej znajomi katolicy… tzw. lewicowa prasa ja przemilczala… a tzw. wolne media wszystkich oczerniaja… a michnik rozpoczal afera Rywina ere podsluchiwania establiszmentu…”

    Rzeczywiscie, ze PREKURSOREM podsluchiwania tego „establiszmetu” byl michnik… rzeczywiscie, ze pokolenie 1930+ odchodzi… mam nadzieje, ze i ta „tlusta mucha” tez „sie zawinie” niebawem… i nikogo juz nie bedzie „katowac” swoimi wspomnieniami i pasjami.

  276. Mechanizm, o którym piszesz to też był  w zasadzie teoretyczny. Może w latach 60-tych to jeszcze działało, a później to było bezczelne  złodziejstwo. Z klubu powoływano, załóżmy 2 zawodników do kadry, a ta wyjeżdżała na turniej za granicę. Zawodnicy brali ze sobą rajstopy i co tam można było sprzedać żeby zarobić. Oczywiście na targu sami z tym nie stali tylko był nagrany pośrednik. Przed wyjazdem dyrektor klubu – pułkownik składał zamówienie u tych zawodników, że mają mu przywieść tyle a tyle resoraków dla dzieci na święta itp. Podobno to były ilości jak dla domu dziecka. On oczywiście im nie zwracał za te prezenty, bo jak by mu myta nie opłacili, to następnym razem by nie pojechali. Zawodnicy dobrze wiedzieli, kto kablował – najczęściej to był akredytowany do reprezentacji dziennikarz, który później robił karierę jako sędzia a następnie prezes związku. Ta kariera nikogo ze środowiska później nie dziwiła.

  277. Ooooo, w Gdańsku taka „niewiedza” nie jest możliwa /jeszcze/. Baśka Krupa o niej się mawiało. Trzęsła Akademią. Ponoć jednak wyduszała na KC jakieś sprawy korzystne dla Akademii – tak mówili partyjni lekarze z Akademii.

  278. Tej szmaty i tak juz nikt od dawna nie slucha… tak go „koledzy” z telewizora „prowadza”… wiec gada… taka sama sytuacja Sakiewicz i „dobra zmiana”… pewnie, ze s**nie w banie.

  279. Dokladnie…

    … i nie mozemy sobie zbyt wiele zarzucac… wierzylismy temu co slyszelismy… widzielismy… to zesmy sie trzymali jak „pijany plota”, to nie grzech… czas najwyzszy otrzezwiec… ogarnac sie… i zawrocic z tej drogi…

    … wlasnie tak, jak w theatrum… a teraz juz wiemy z cala pewnoscia, ze to DEKORACJA.

    Trzeba obserwowac wnikliwie wladze „jawna i tajna”… i pilnowac kieszeni !!!

  280. Kierowcą , który zginął był batiuszka, tak a propos.

  281. Reasumując czy oprócz mnie ktos jeszcze grał z Karpowem lub z Kasparowem ? Poziom tego związku szachowego jest taki ze jak zaproponowałem by zaprosic do Polski jakiegoś arcymistrza to wszyscy pouciekali i od kilku  dobrych lat siedza z biegunka w kiblu 🙂 Tak zastraszonego środowiska to ze świeca szukać .

  282. A ty serio grałeś z Karpowem lub Kasparowem, tak w jednej partii ? Fajne to było bo spokojnie mogłeś mówić co u towarzyszów słuchać 🙂  , ale już pewnie nie radzieckich ?

  283. Nie lubię grać w szachy, ale taki jeden na praktyce studenckiej wszystkich rozłożył i zaczął mędzić, żebym z nim zagrał. Broniłem się jakiś czas, a jak usiadłem przy szachownicy to dostałem szewskiego mata. W rewanżu było ciut lepiej, ale tylko o kilka ruchów, a w trzeciej partii tak się spiąłem, że po długiej walce wygrałem. Jęczał o rewanż, ale nie uległem i musiał z tym wstydem wyjechać do domu.
    Z obu panami mógłbym zagrać, oczywiście z wiadomym skutkiem. 🙂

  284. mechanizmy były rozmaite i rozmaicie stosowane. Co oznacza, że gdy stosowano jeden (przykładowo przeze mnie wspomniany) to nie wykluczało to stosowania i innych.

    Oczywiście na danym etapie degradacji tzw.  gospodarki socjalistycznej, czyli  stopniu zaawansowania jej  ewolucji w ordynarne złodziejstwo, mechanizmy jak i hierarchia priorytetów się zmieniała stosownie do wspomnianej ewolucji. Mechanizm, o którym napomknąłeś,  dotyczył wszystkich profesji i „branż”, nie tylko przecież  sportowców, jakkolwiek akurat ta grupa wojażowała za granice regularnie i często.

  285. Chciałem to wczoraj napisać, ale się powstrzymywałem – widać niesłusznie.

    Owa Bonda jest kontynuatorką narracji opluwania Niezłomnych, narracji o zaplutych karłach reakcji i wybielaniu tych, co chcieli przerobić Polskę na komunistyczny skansen, tych co dzisiaj chcą wybielić komunistów. Tych, co współpracowali z Sowietami i NKWD. Współpracowali, bo popierali inny etnos, albo inną wizję Europy. Tych, którym marzy się pozytywna ocena stalinizmu.

    Jednocześnie pogrobowcy komunistów chcą przerobić AK na prekursora komunizmu, w tekście zrzut z Twittera z obrazkiem, czym było AK wg partii Razem:

    Link

    Niemieckie media właśnie zabrały się za Pileckiego:

    Link

    w treści konkludentnie ujawniła się informacja, co do której było podejrzenie, że jest coś nie tak – i jest pierwsze potwierdzenie (książka na dole strony pod linkiem ).

    W pierwszej chwili myślałem, że chodzi o innego Pileckiego.

    Oni (Bonda et consortes) komunikują nam wprost – na to, że Pilecki, Łupaszka czy Nil zostali zabici, że wrzucano zamordowanych patriotów i bohaterów do bezimiennych dołów – polska lewica ma tylko jedną odpowiedź – „zachowaliśmy się jak trzeba”.

     

    Zacytuję jedynie Wikipedię:

    20 listopada 2009, Sąd Apelacyjny zmienił wyrok Sądu pierwszej instancji i nakazał IPN-owi przeprosić Adama Michnika za podanie nieprawdziwych informacji o jego ojcu, Ozjaszu Szechterze.

    bo:

    W rzeczywistości bowiem został skazany nie za szpiegostwo, a za próbę zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego i zastąpienia go ustrojem komunistycznym oraz oderwania od państwa polskiego południowo-wschodnich województw.

    Ja wiem, że  niby wszyscy wiedzą – ale jak się to zestawi, to może człowieka szlag trafić, taki to jest poziom bezczelności.

  286. Tytułem uzupełnienia:  linkowanych tekstach pani Bondy nie ma – bo ona robi na odcinku kryminału, tj. na tym samym co Miłoszewski i „kryminaliści” ze Skandynawii, dostają wspólne nagrody, o np. tu:

    Nagroda Wielkiego Kalibru

  287. Dzisiejszy Der Onet podaje trzy sposoby rotmistrza Pileckiego na zdobycie kobiety, m.in. kradzież roweru. Jak nie kijem to pałką.

  288. Tak, to tekst z linku jaki podałem w poprzednim wpisie. Dobrze, że nie napisali wprost, że polskim bohaterem narodowym jest erotoman i złodziej rowerów.

    Ale – konkludentnie – taka jest treść.

    To częsta narracja – że żadni tam bohaterowie, żadni niezłomni – zwykli ludzie, tyle że gorsi od komunistów. Czy ktoś słyszał, żeby Janek Krasicki ukradł rower? Albo Bierut?

    Kradł – i to nie z biedy, czy w celu pogoni za parowozem dziejów – tylko dla zaspokojenia chuci.

    I mordowali tych, co chcieli lepszej, sprawiedliwej Polski.

  289. Ten folksdojcz Michnik… ta aspirujaca do „tlustej muchy” cala nedzna Bonda to nie sa Polacy… to sa polakozercy na niemieckim garnuszku… i oni juz naprawde sa zaorani… i nikt i nic tego faktu juz  NIE  ZMIENI…

    … te morderczynie  cala Bonde my Polacy musimy zapamietac, bo ten kur****on moze nam jeszcze krwi napsuc… musimy z tym  zyc i musimy ten pomiot omijac szerokim lukiem… i pluc na toto przez prawe ramie…

    … a zdjecie Pileckiego w mundurze… potem slubne z piekna zona… potem jeszcze z synkiem – przepiekne… alez to byl przystojny mlody mezczyzna… no bajka !!!

  290. Mnie biorą mdłości na następującą okoliczność.

    Młoda kobieta namawiana jest do pokazania sie nago w filmie lub w sesji zdjęciowej, często z podstawionym golasem. Często płacz, zawstydzenie a z drugiej strony namawianie, aby nie była taka pruderyjnie zacofana, bo tu XXI wiek i powinna byc kobietą wyzwoloną.
    W związku z promocją filmu/sesji zdjeciowej ląduje w telewizji i gnój, bo to najczęściej facet pokroju Powiatowego, pyta czy jest skrępowana przy robieniu takich ujęć i ciągnie temat. Żadna nie wstała i nie dała po mordzie.
    Tak tresuje się, naprzemiennie kij i marchewka.

  291. To jest stary sposób, aby starym, porządnym elitom wyciągać wyssane z brudnego palucha zarzuty, a nowym elitom zapomina się pewne rzeczy lub przebacza rzeczy paskudne. Ostatnie zdarzenia związane z filmem Ida Pawlikowskiego, czy Zaćma Bugajskiego dostarczają aż nadto dowodów.

  292. Szkolił poborowych w roszadach ?

    W filmie „Gry wojenne” są umieszczone szachy : https://www.youtube.com/watch?v=GfJJk7i0NTk

    Ale tam po to aby uczyć podstaw strategii.

  293. Janek Krasicki robił rzeczy znacznie bardziej ciekawe. W  notce z dnia 25.04.2013 r. X.1939. „Samorozwiązanie” Bratniej Pomocy Politechniki Lwowskiej” blogera @Szpak80) – w dniach 15-20 X.1939 r.  „Komisarz Politechniki Lwowskiej” ppłk. Jusimow z Zarządu Politycznego Armii Czerwonej przy pomocy II Sekretarza Miejskiej Organizacji Komsomołu Janka Krasickiego – urządza tzw. zebranie likwidacyjne organizacji studenckiej „Bratnia Pomoc” w taki sposób, że większość wezwanych „na zebranie” aktywistów tej organizacji zostaje przy dźwiękach orkiestry wojskowej zatłuczonych lub zastrzelonych na korytarzu Politechniki obok auli, w której toczy się „zebranie”. „Kradzież roweru” to przy takich zajęciach – po prostu betka. Oczywiście fakt, iż owa „kradzież roweru” to oszczerstwo wyssane z brudnego palca Bondy, to zupełnie drobny detal.  Nie wiem, czy „zdrajca i bandzior” brzmi lepiej.

  294. Przy szachownicy to się ” gra”.Ale juz wspólna kolacja daje mozliwości wymiany pogladów ” sportowych „. Taki arcymistrz w walce o mistrzostwo świata to ma zaplecze składające się z kilkanastu osób oficjanie /terenerzy, lekarze doradcy / w zespole i drugie tyle nieoficjalnie /wojskowi spece od koncentracji i dekoncentracji /.Taka partia szachów rewelacyjnie pokazuje nam ze to co widzimy szchownica + dwóch zawodników to tylko tak góra 10 % tego co bierze udział w tej grze- rozgrywce  . 🙂

  295. Nie wiem, czy nie popelniamy błędu, po pierwsze tłumacząc Pileckiego, a po drugie zestawiając z Krasickim.

    Samo przypomnienie roboty Krasickiego to oczywiście tak.

    Wydaje mi się, że robota Der Onetu miała wywołać tzw relatywizowanie. Pierdoły odrzucamy i idziemy dalej, a tę robotę Der Onetu zauważamy, bo to akcja pochodna „”polskich obozów koncentracyjnych”.

  296. grałem z majorem kgb w warcaby w celi w Bialołęce

  297. Skoro piszesz to znaczy że dałeś mu wygrać. 🙂 Takie to  czasy były że wygrani natychmiast zamieniali sie w ” bohaterów ” .

  298. Tym wierszykiem o Łupaszce dołożył do pieca jeżeli go dobrze odbieram.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.