Kwi 242016
 

Myślałem wczoraj przez cały dzień o tych pisarzach, co to ich gazownia ściągnęła do robienia gazety, a co miało zapewne wskazać czytelnikom książek czyje dzieła mają brać do ręki, jak już wejdą do księgarni. Nie wiem kto wpadł na ten pomysł, ale sądzę, że powinni mu przynajmniej pogrozić palcem, jeśli nie wyrzucić. Po pierwsze – gazownia nie ma wpływu na hurtową dystrybucję książek – a więc nie może sugerować nikomu co powinien kupować w księgarni. Nie wiedzą redaktory co tam jest po prostu. Mogą jedynie zgadywać, że ten cały Nesbo z literką „o” przekreśloną w poprzek na końcu nazwiska. Po drugie, nawet największa moc gazety nie przekłada się nigdy wprost na promocję nazwisk i książek. Kuczok, żeby o nim pamiętali musiał się swego czasu ożenić z Passent Agatą i to jest dopiero poświęcenie, proszę Łaskawych Państwa. A jaka dynamika przy tym. Co najmniej przez pół roku pisali wszyscy o tym małżeństwie, a następnie o rozwodzie. I to mogło mieć rzeczywiście jakiś wpływ na sprzedaż. Jednorazowa akcja typu – wydajemy numer dziennika, nie ma takiej mocy, bo dziennik żyje dzień, jak nas kiedyś pouczył Ernest Skalski redaktor z pewnej znanej gazety.

Tak więc myślałem sobie o tych pisarzach i nagle przyszedł mi do głowy tytuł. Ten co go widzicie na samej górze. No, a jak mi już przyszedł do głowy to od razu kliknąłem w notkę wiki poświęconą autorowi powieści „Grona gniewu”, niejakiemu Steinbeckowi i zobaczyłem tam rzeczy niezwykłe, zagadkowe i trudne do zinterpretowania. I tym właśnie drodzy – że pojadę klasykiem – będziemy się zajmować dziś.

Ja książki Johna Ernesta Steinbecka lubiłem bardzo. To znaczy lubiłem powieść „Na wschód od Edenu” i lubiłem serial nakręcony na jej podstawie. Największy czarny charakter grała tam późniejsza doktor Quinn. I myślę sobie teraz ileż się ona biedaczka musiała nachodzić, żeby wyjść z tego zawodowego dołka, w jaki wepchnął ją ten serial. No, ale udało się i świat zapamiętał ją jako doktor Quinn, a nie jako Cathy. No chyba, że coś pokręciłem i to był kto inny.

Wracajmy jednak do powieści. Otóż powieść „Na wschód od Edenu” nie jest, z niezrozumiałych powodów, uważana za najlepsze dzieło Johna Ernesta, za takowe bowiem uchodzi książka z roku 1939, czyli te całe „Grona gniewu”. Ja tę książkę przeczytałem raz i raz obejrzałem film nakręcony na jej podstawie przez Forda. Uważam, że było to poświęcenie duże, nie powiem, że zrobiłem te dwa wyczyny o jeden raz za dużo, bo jednak czegoś się tam dowiedziałem, a poza tym myślałem o tej książce często, do dziś właściwie i zastanawiałem się dlaczego ona jest tak załgana.

Nie jest łatwo dowiedzieć się kim był w rzeczywistości John Ernest Steinbeck. Oto wiemy na przykład, że nie lubili go intelektualiści z campusów, bo jego proza była za mało intelektualna – tak pisze wiki. Co to do cholery może znaczyć? A proza Hemingwaya to jaka jest? Intelektualna? A tego trzeciego? No, ale o Steinbecku tak piszą. Że niby noblista, ale trochę na wyrost. Ciekawe co by powiedzieli o Kerteszu, albo o Szymborskiej. Steinbeck oczywiście popierał wojnę w Wietnamie i za to go nie lubili, ale zanim ją poparł zapisał w swoim życiorysie piękne karty, które powinny podobać się towarzyszom intelektualistom z uniwersytetów, nawet Żydom.

Dwa lata przed napisaniem swojej najsłynniejszej i najlepszej powieści, która przyniosła mu nagrodę Nobla w roku 1962 odwiedził Steinbeck Rosję radziecką i napisał nawet cykl reportaży. Nie był on nigdy tłumaczony na język polski, a więc sądzę, że jak będziemy robić rosyjski numer Nawigatora, trzeba będzie umieścić tam jakiś fragment. Ja nie wiem co jest w tych reportażach, ale sądzę, że coś bardzo dla Rosji radzieckiej pochlebnego. Gdyby było inaczej, rok 1939, rok klęski wrześniowej w Polsce, nie zaowocowałby taką ważną społecznie książką jaką bez wątpienia są „Grona gniewu”.

Tak jak to powiedziałem w ostatniej pogadance w radio Wnet, nie mogę się pozbyć wrażenia, że powieść ta nie opowiada o latach wielkiego kryzysu na środkowym zachodzie, ale mówi o czymś zupełnie innym. O tym mianowicie, że rodzina biedaków może żyć i walczyć o swoje nawet wtedy kiedy banki odbiorą im ziemię. Jest to co prawda tragedia, ale banki to jednak siła wyższa, coś w rodzaju Opatrzności.

Powieść ta, jest momentami tak tandetna, że nie sposób tego wytrzymać. W końcówce zaś matka, której umarło dziecko, karmi piersią dorosłego, umierającego z głodu mężczyznę. Być może w roku 1939 były to normalne estetyczne standardy, jeśli idzie o powieść amerykańską, poza tym motyw jest stary, antyczny chyba nawet, więc ma to jakieś osadzenie w kulturze. Jako jednak coś, co ma podkreślać autentyczność dzieła i jego surową prawdę trochę się nie sprawdza, jest po prostu dęte mówiąc wprost. No to po co została napisana ta powieść? Jeśli w Polsce, na terenach, które produkują żywność dla sporej części globu, wykonuje się operację depopulacji, a czyni się to rękami Niemców i Rosjan, jeśli dewastuje się kwitnące gospodarstwa i niszczy zasiewy, jeśli wpędza się w nędzę miliony ludzi, to może zachodzi potrzeba by czymś to propagandowo przykryć? Ktoś mógłby na przykład, sam z siebie, bez zlecenia zacząć opisywać różne okropności, odbywające się w Europie Wschodniej i nakręcić jakąś niezdrową koniunkturę. Kiedy uwaga publiczności zwrócona jest w inną stronę, nie ma takiej obawy. No, a w roku 1939 publiczność amerykańska interesowała się niezwykłą i bardzo wiarygodną powieścią Johna Ernesta, który opisał życie biedaków w Kalifornii i dostał za to nagrodę Pulitzera w roku 1940.

I teraz najlepsze. Nigdy byście nie zgadli na jaki język przetłumaczono tę powieść najpierw. Nawet nie próbujcie. Powiem Wam zresztą od razu – na niemiecki. Oto w roku 1939 wybucha ta straszna wojna, towarzysze radzieccy wraz z towarzyszami Niemcami podzielili Polskę. Ci sami Niemcy zajęli rok wcześniej Czechosłowację, z której pewien brytyjski urzędnik wywozi setki żydowskich dzieci, żeby uniknęły holocaustu, a tu nagle laureat nagrody Pulitzera wydaje w tychże strasznych, hitlerowskich Niemczech swoją książkę. Okay, powie ktoś, on miał niemieckie korzenie, może po znajomości mu to załatwili. No dobra. Czy wiecie jaki był drugi język, w którym wydano tę powieść? Nie zgadniecie. Nawet nie próbujcie. Powiem wam zresztą od razu – norweski. Oto nagrodzona Pulitzerem powieść amerykańska, ukazująca życie biedaków w obozach pracy ukazuje się jednocześnie prawie w hitlerowskich Niemczech i w okupowanej przez Niemców Norwegii. No dobrze. Czy wiecie jaki był trzeci język, w którym opublikowano tę powieść? Nigdy nie zgadniecie, nawet nie próbujcie. Zresztą powiem Wam od razu – włoski. Nic nie zmyślam, tak było i tak piszą w wiki. Oto kalendarium – 1940 – nagroda Pulitzera, w tym samym roku przekład na niemiecki i na norweski, a następnie na włoski.

Ktoś powie – nie podniecaj się facet, w roku 1940 kiedy Brytyjscy urzędnicy już uratowali te żydowskie dzieci z Czechosłowacji, USA nie przystąpiły jeszcze do wojny. Można więc było wydawać w Niemczech co się chciało z amerykańskiej prozy. No dobrze, a czy wiecie w którym roku wydano książkę Steinbecka w Niemczech po raz drugi? Nigdy nie zgadniecie, nawet nie próbujcie. Zresztą powiem Wam od razu – w 1943. Wtedy wojna już była, prawda. Nie z Niemcami co prawda, ale z Japonią, ale była i USA były w obozie koalicji antyhitlerowskiej.

Na języki inne, takie jak francuski, turecki, rosyjski i polski, książkę Steinbecka przetłumaczono dopiero po wojnie, kiedy zaczęto u nas budowę realnego socjalizmu. Sam zaś autor został ogłoszony wybitnym pisarzem, piewcą surowego życia robotników. W roku 1963 odwiedził nawet Polskę i polował w Białowieży z samym Igorem Newerly, co zostało uwiecznione na zdjęciach. Wtedy też dziennikarze polscy złożyli na jego ręce kondolencje z powodu zamordowania prezydenta Kennedy’ego.

Mamy więc dwie kwestie do rozważenia – czy powieść „Grona gniewu” jest dziełem zleconym? I jak długo USA pozostawały w dobrych stosunkach z Niemcami mimo zewnętrznych oznak wrogości.

Ponieważ dziś z samego rana w salonie ogłoszono, że Obama pogroził palcem Brytyjczykom, naszym największym obecnie sojusznikom i przestrzegł ich przed wychodzeniem z Unii, wiemy już, że Niemcy nadal są największym sojusznikiem USA na starym kontynencie. Tak samo jak to było w roku 1939, 1940 i późniejszych, kiedy to odbywał się w Polsce holocaust. Jak pamiętamy polityka brytyjska prowadzona jest na kontynencie według dość czytelnego schematu, który zakończył się już dwa razy tak samo – wybuchem dwóch wojen. Oto Niemcy rosną w siłę, a Brytyjczycy próbują ich powstrzymać wrzucając im pod nogi coraz to innych swoich kontynentalnych sojuszników. Niemcy ich miażdżą, ale jadą dalej, bez żadnych przeszkód. Polityka brytyjska dąży więc do tego, by w konflikt z Niemcami weszli Rosjanie, co zwykle kończy się tak samo, czyli zmiażdżeniem Rosjan przez Niemców. Następnie zaś Brytyjczycy, za pomocą starych i wypróbowanych chwytów wciągają do wojny USA. Czy coś na tym zyskują? Po roku 1918 zyskali, po roku 1945 stracili, przynajmniej teoretycznie, bo nikt nie wie dokładnie jakie są aktywa Brytanii. Można je tylko oceniać bardzo powierzchownie. Ważne jest, że USA wchodzą w ten konflikt z Niemcami niechętnie i każą sobie zań słono płacić. Niech te daty niemieckich wydań prozy Steinbecka będą nam drogowskazem. Dziś nie ma chyba mowy o wojnie, ale granica wpływów i aktywności brytyjskiej na kontynencie została wyznaczona. Czy oni się tym przejmą? To nie jest dobre pytanie. Właściwe bowiem brzmi – czy Polacy cokolwiek z tego rozumieją? Podejrzewam, że nic. Brytyjczycy zaś – obym się mylił – nie cofną się ani o krok. Obama zaś i jego gang będzie po staremu trzymał z Niemcami.

Teraz kolejna kwestią, którą postawiłem na początku. Czy powieść „Grona gniewu” jest dziełem zleconym? Wygląda na to, że tak. Nie jest łatwo machnąć 600 stron ot, tak sobie. John Ernest zresztą spisał swoje wrażenia z obozów pracy w dolinie Salinas, najpierw w formie reportaży, a dopiero potem zrobił z nich powieść. Była to więc rzecz solidnie przygotowana, która – to jedna z jej licznych funkcji – miała uderzyć także w lokalnych polityków środkowego zachodu. Gubernator Oklahomy wprost zarzucił Steinbeckowi kłamstwo. On się jednak tym nie przejął. Inni lokalni politycy także byli wściekli, ale co mogli zrobić – facet dostał Pulitzera. Potem była wojna, na której nie takie rzeczy widziano. No, a po wojnie nasz dzielny reporter grzecznie pojechał do Wietnamu, by tam relacjonować przygody marines. I za to został znienawidzony przez postępowych intelektualistów. No, ale to już inna historia.

No, a co robi ze swoimi pisarzami gazownia? Śmiech na sali. Gazetę im każą redagować, że niby sława od tego będzie większa. Nie róbcie chłopaki jaj. Uczcie się od najlepszych, a przede wszystkim odświeżcie jakoś tę waszą Nike, bo wstyd już nawet na to patrzeć, nie mówiąc o braniu tego do ręki.

Jeszcze tylko dziś na stronie www.coryllus.pl trwa promocja związana z dniem książki i praw autorskich. Potem zamykamy nasz promocyjny kramik i wracamy do starych cen. Stanie się to dziś w nocy, punkt 12.00.

Na koniec link do pogadanki w radio Wnet. Mamy małą kamerę, dlatego tak to wygląda. No, ale profesjonalizm jest bóstwem fałszywym jak to już ustaliliśmy, więc nie ma się co przejmować

http://www.radiownet.pl/#/publikacje/akademia-wnet-wyklad-coryllusa

Zbliżają się targi książki w Bytomiu, zapisywać się już nie można, lista jest zamknięta. Mam jednak coś do zakomunikowania. Oto w trakcie targów publiczność będzie wybierać najbardziej popularnego autora. Będą kupony rabatowe i będzie można głosować na tego autora. Otóż życzyłbym sobie, żeby tym autorem został Leszek Żebrowski. Nie żebym Was do czegoś namawiał, albo wręcz narzucał jakieś decyzje. To wykluczone. Nigdy w życiu bym się nie ośmielił.

Ja tylko delikatnie sugeruję jakie są moje preferencje. Nagrodą dla najpopularniejszego autora będzie emaliowana rozeta z brązu, z odpowiednią dedykacją. O wiele gustowniejsza niż ta cała Nike. Nie mówiąc już o złotej rybie z gipsu, co ją sobie „nasi” wręczają.

W czwartek – 28 kwietnia – wieczór autorski w Opolu, w bibliotece miejskiej, poświęcony rynkowi książki. Będę miał ze sobą nowości. Początek o 17.00.

Ja zaś zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze oraz do antykwariatu Gryf przy ul. Dąbrowskiego.

 

Na koniec jeszcze krótka pogadanka o targach książki w Bytomiu. Przepraszam wszystkich, za to machanie rękami, ale inaczej nie potrafię i do telewizji się jak widać nie nadaję.

 

http://rozetta.pl/slow-o-targach/

 

http://rozetta.pl/zaproszenie-na-targi/

  34 komentarze do “Grona Giewu”

  1. w czasie II WŚ nigdy nie bombardowano zakładów IG Farben – lub były to pojedyncze i nieznaczące incydenty.

  2. Klastry, pajęczyna z GieWu 😉

  3. „Standard Oil” zaopatrywał U-Booty w paliwo do końca wojny.Interes jest interes.

  4. Zrobiłam sobie szybki rachunek sumienia na okoliczność czytania amerykańskich klasyków…..
    Otóż było tak , po pierwsze czytałam ich na przełomie podstawówki i liceum . Po drugie większości jednak nie czytałam w poprawnym rozumieniu słowa…. Nie mogłam….
    a byłam zaprawiona , równolegle szedł Dickens z tymi okropieństwami wiktoriańskich więzień… i „dzentelmenami ” z podagrą i laską…. tłukący dzieci….
    Jeszcze paru innych autorów ….Bazac… tez te niemiłe Ojce Goriot i podobne dramaty ….

    Amerykanów się nie dało.

    Kartkowałam. Przeczytać musiałam …w stosownym momencie … lektyura szkolna …. Komu bije dzwon.,…i Stary człowiek…
    I jeszcze Faulknera : Azyl….. Ciężka sprawa …. Nawet kilka razy to czytałam…
    Jeszcze opowiadania Cadwela …. później trochę….

    Ale generalnie tego się nie dało czytać…. Przytłaczające wprost okropnie ; Ci którzy to czytacie – porzućcie wszelką nadzieję.

    Nie myślałam wtedy oczywiście o tych kontekstach historycznych …bo jeszcze historii powszechnej nie znałam …..
    A potem dałam nura w Średniowiecze .
    Rewelacyjne jest to co nam odsłaniasz.

    .

  5. errata …Balzac oczywiście

  6. Może nie na temat , ale tak mi sie skojarzyło z kazaniem księdza Międlara .
    http://www.bibula.com/?p=82848

  7. To nie jest teleturniej skojarzenia. Okay? ksiądz Międlar jest teraz wykorzystywany na okrągło i pan oraz inni uważacie, że to powód do wyrażania oburzenia. Wyrażajcie je gdzie indziej. O księdzu Międlarze pisałem i na razie wystarczy.

  8. Ku przypomnieniu: osią przewodnią książki „Na wschód od Edenu” są wersy z Księgi Rodzaju odnoszące się ogólnie do wolnej woli i odpowiedzialności. Na końcu książki KATOLICKIE znaczenie tych wersów, głównemu bohaterowi tłumaczy -CHINCZYK. Ja czytałem ją z pozycji katolika . Polecam przeczytać ponownie „Na wschód od Edenu” ale przedtem posłuchać ks. prof. Guza jak rozumują protestanci i w co wierzą (wierzyli wtedy), zmienia to niesłychanie cały sens akcji. Właściwie dotyczy to całej amerykańskiej kultury w tym filmu.

  9. A bilety na Szekspira są po 400 groszy.

  10. Mukarnas – no, no, zabieram się do ponownego przeczytania.
    Ostrzegam przed Coldwelem, moją babcię tak irytował, ze książki jego są rozróżniane w domu po tym że zostały przez nią strasznie pogniecione, nie mogła wyrzucić, ale chyba je deptała.
    Było takie opowiadanie Coldwela o ojcu którego komiwojażer wrabiał w zakupy jakichś zupełnie niepotrzebnych sprzętów, chyba tam za ostatnie dolary była kupiona nawet maszyna do pakowania pakietów gazet itp. Ja nie wykluczam że wtedy raz w domu padło sformułowanie nawiązujące do zachowań biznesowych „Ojca Ziuka”. Ale nigdy więcej temat nie padł.

  11. Wykupic i nagrac film z pustymi fotelami o niepopularnosci Szekspira w Polsce?

  12. Ks. Guz bardzo wartosciowy, choc trudny w odbiorze dla ynteligenta. Ostrzegam 🙂

    Wnioski o luteranizmie i protestantyzmie – poruszajace.

  13. Jak im każą, to ludzie napewno kupią. Wystarczy zobaczyć w Empiku.
    Nawet tych teoretycznie wskazsnych jako zakazane.
    I i II wojna wielka cały czas pod kontrolą USA.
    Powonno być nasi sojusznicy dopilnowali aby Niemcy i ZSRR z Gruzinem komunisto na czele, nas miedzy sobo podzielili, przy naszej głupocie.
    Ten 1943 rok ważny rok. Wtedy USA poprzez instrument w postaci Bankòw postanowił kanałem Szweckim mocno wspomòc finansowo np. Wallenbergowie – kogo? Nazistowskie Niemcy. Pod koniec tego roku strefy wpływòw już zostały podzielone. A rząd Londyński to ukrywał.

  14. Ciekawa jestem czy w tym roku tez juz wszystko zostalo przez „nobliste” zza Wielkiej Wody
    podzielone? Mysle, ze ten czarny pajac jednak wszystkiego nie podzielil, mysle, ze tym razem
    bedzie znacznie ciezej niz w ’43… zdaje sie, ze zdziwienie malego prince George’a w szlafroczku
    z „konczacym” swoja nedzna kadencje Barakiem mowi samo za siebie…

    … wyjatkowa zenada i kompromiacja dla Baraka… spotkanie „dwoch glow” na „wysokim szczeblu”
    Odlot… niebywaly!

  15. Przykładów jest wiele…Bank of International Settlements w Genevie podczas wojny pieknie wszyscy współpracowali…czy coś innego szkoła Frankfurcka najpierw finansowana przez Komintern a nastepnie myśliciele wyekspediowani do USA znależli prace albo w American Jewish Committee albo na Uniwersytetach albo w CIA…zdolni kabalisci zawsze w zapotrzebowaniu..nasz przykład lokalny to oczywiście Kołakowski…:))

  16. tym razem będzie łatwiej..dlaczego? poziom samodzielności myślowej u przeciętnego człowieka jest znacznie mniejszy..a i metody kontroli znacznie udoskonalone…na śniadanko tabletka na nerwy..i wszytko gra do wieczora..a na wieczór..parę drinków i miły serialik w TV….

  17. Witam serdecznie, pierwszy mój post tutaj, nic tak nie demaskuje jak poczytanie sobie angielskiej Wikipedii:

    Fabuła – wszystkie notatki i wspomnienia zabrane od Sanory Babb, członkini Partii Komunistycznej przez 11 lat, która była w ZSRR już w 1936. Jej książka była zamrożona do roku 2004!

    The Moon Is Down – podręcznik Steinbecka do prowadzenia działalności partyzanckiej, drukowany od Włoch przez Francję po Norwegię, „najbardziej znana amerykańska książka w ZSRR w czasie wojny”. Elita miasteczka – burmistrz i doktor – musi się dać rozstrzelać, bo i tak „idea wolności i demokracji przetrwa”. Paczki z dynamitem i czekoladą przysyła DobrzeWiemyKto.

    Po mojemu wynika, jakby Steinbeck miał pokazywać, że można być biedakiem niszczonym przez banki, ale takim amerykańskim, z marzeniami o własnej farmie i brytyjskim dynamitem w ręku (to się dobrze skończy hehehe) popierającym wojnę w Wietnamie i wcale nie trzeba lądować w Partii Komunistycznej.

  18. Właśnie w tej chwili trzeba o nim pisać . Nie jestem oburzony ani zdziwiony tą całą akcją dyskrydytowania ONR-u . Ta akcja trwa od dzisięcioleci . Dezaprobatę moją wywołuje wszechobecny strach .

  19. The moon is Down – została napisana na zamówienie wywiadu OSS (predecesor CIA) w czasie gdy autor pracował dla CIA (pytanie czy kiedykolwiek przestał..? odnośnik Historia OSS podczas II wojny światowej…

    https://archive.org/stream/bub_gb_P3OIFS_yzyUC/bub_gb_P3OIFS_yzyUC_djvu.txt

    Jednym z prominentnych fundacji „artysycznych” to oczywiście Fairfield Foundation sponsorujacą „artystów” inne CIA fundacje to:

    Aaron E. Norman Fund, Inc.
    American Society of African Culture
    Appalachian Fund
    Asia Foundation
    Beacon Fund
    Borden Trust
    Catherwood Foundation
    Cleveland H. Dodge Foundation
    Committee of Correspondence
    Congress for Cultural Freedom
    David, Josephine and Winfield Baird Foundation, Inc.
    Edsel Fund
    Edward John Noble Foundation
    Farfield Foundation
    Ford Foundation
    Foundation for Youth and Student Affairs of New York City
    Free Europe Committee
    Independence Foundation
    Independent Research Service
    International Development Foundation
    J. Frederick Brown Foundation
    J.M. Kaplan Fund, Inc.
    Kentfield Fund
    Lucius N. Littauer Foundation
    Museum of Modern Art
    Operations and Policy Research Incorporated
    Price Fund
    Rockefeller Foundation
    Rubicon Foundation
    San Jacinto Foundation
    Sidney and Esther Rabb Charitable Foundation of Boston
    Tower Fund
    W. Alton Jones Foundation
    William Benton Foundation

  20. Jest też ksiazka poświęcona karierze Steinbecka w CIA..link..

    http://www.steinbecknow.com/2013/10/04/john-steinbeck-citizen-spy-cia/

    Podobnie zresztą jak Jane Fonda okrzyknieta zdrajczynia…okazuje się po latach iż bardzo zasłuzona dla CIA…:)))

  21. Hitler wypowiedział wojnę USA jeszcze w grudniu ’41, zaraz po Pearl Harbour. Oczywiście głównie po to, by Japonia wypowiedziała Sowietom. No a antyizolacjonistom w USA tylko to pomogło.

  22. Wszystkie aktywa spółki z o.o. o nazwie Bundesrepublik Deutschland GmbH, sądząc po zapisie w niemieckim odpowiedniku KRS, należą do Amerykanów. Więc w naturalny sposób bronią swojej własności.
    Odsyłam do opisu tej przedziwnej sytuacji: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12538&Itemid=47.
    Brytole zaś, na mój nos, chcą skasować Deutsche Bank, który popadł w potężne tarapaty. Przejęcie DB oznacza, w praktyce, przejęcie niemieckiego przemysłu i właściciele BRD GmbH, Amerykanie na to się nie zgodzą. Brytole robią to DB w rewanżu za przejęcie najstarszego banku City – Barrings Bank – po tym jak 30 letni menedzer filii banku w Singapurze grał na zwyżkę Nikkei w czasie gdy Amerykanie kasowali Japonię i jej nadwyżki handlowe oraz gdy okazało się, że największy bank na świecie to Nomura. W ten sposób doprowadził Barrings do bankructwa i to wykorzystał DB. Myślę, że City tego im nie zapomniało.

  23. Nie chcę się pocieszać, ale pomimo tej niezbyt dużej samodzielności myślowej u przeciętnego człowieka, nie będzie tak łatwo. Rzeczywiście na Zachodzie lewactwo przez wiele lat dokonało niezłego spustoszenia w ludzkiej świadomości na bazie poprawności politycznej i promowania wszelkich zachowań będących w sprzeczności z logiką i rozsądkiem, przez co ludzie zatracili tam już zupełnie instynkt samozachowawczy i stali się podatni i bezbronni. Jest problem z Europą Środkowowschodnią, bo tutaj jeszcze nie udało się wszystkich przepuścić przez ten „magiel”i chyba się już nie uda. Dlatego pewnie jest szykowana jakaś terapia zastępcza, bo nie wierzę by odpuścili, a zainwestowali w to już sporo środków.

  24. Price Fund – to Weston A.Price Fundation???

  25. Nieprzypadkowo do dzisiaj stacjonują w Niemczech amerykańskie brygady pancerne. Bronią kasy zainwestowanej po wojnie przez Wall Street w odbudowę wiodącej niemieckiej potęgi gospodarczej w przyszłej UE. Jak widać ten projekt zrodził się dużo wcześniej niż się wielu dzisiaj wydaje. Tym też można wytłumaczyć niechęć do inwestowania w Polsce i jak na razie nic nie wskazuje na to by ta sytuacja uległa zmianie. Stała się jednak rzecz ciekawa, ktoś sypnął piaskiem w tryby tej świetnie dotychczas funkcjonującej machiny i zaczęło zgrzytać.

  26. Tak, w naszej czesci Europy bedzie problem… i juz jest problem.
    I nawet w zlewaczonej i ze zlasowanym mozgiem Francji tez ludzie
    zwlaszcza mlodzi zaczynaja rozeznawac – co jest grane… i beda
    rozeznawac coraz wiecej.

    Napewno ci macherzy cos knuja, to nie ulega zadnej watpliwosci…
    ale jestem pewna, ze wiele planow tych bandytow w bialych
    kolnierzykach zwyczajnie… nie powiedzie sie!

  27. Tak, te chore plany byly juz snute wiele, wiele lat temu… to ciagle jest obmyslona
    kontynuacja… teraz ona przyspiesza bo i nanacznie szybszy jest przeplyw informacji…
    takze dostep do tej informacji jest bardzo duzy… te puzzle teraz jakos „same”
    sie ukladaja.

    „… Ktos sypnal piaskiem w tryby tej swietnie dotychczas funkcjonujacej machiny
    i zaczelo zgrzytac”.

    Tym „ktosiem” tylko moze byc najwiekszy od lat bankrut swiata! Czy to byla tak
    swietnie funkcjonujaca machina? Mozna dyskutowac… dla mnie UE nigdy nie byla
    i nie bedzie taka „swietna” maszyna!

    Dzis do Makreli pojechal „w gosci” noblista Barak… jutro na malym szczycie
    w Hannoverze beda „knuc” o TAFTA=TTIP… dzis Francja powiedziala, ze nie ma
    zgody na ten UKLAD!

    Nie daj Boze, zebysmy w to sie wplatali… to jest naprawde PUSZKA PANDORY !

  28. Zeby latwiej byloby wprowadzic ta przekleta TAFTA’e czy TTIP… ktos
    sypnal Makreli w tryby „uchodzcami”…

  29. Ja tak samo, ale nura w średniowiecze zamierzam dać dopiero teraz. Nie wiedziałam co dobre.
    Za to znałam Marka Cichockiego.
    „Komu bije dzwon”, „Stary człowiek i morze”, „Grona gniewu”. Wspomniana przez gospodarza scena karmienia piersią. Zbrzydzilo mnie. Nastolatki nie lubią takich rzeczy. Potem coś chyba czytałam z literatury amerykańskiej, ale nie przymusowo, więc szybko zapomniałam.

  30. Jeśli chodzi o opory Francji, to tylko teatr. Zgoda ma być na koniec roku. Niestety.
    Chyba, że Ktoś naprawdę Najwyższy pokrzyżuje plany.

  31. Byc moze, ze to teatr albo dekoracja… No zobaczymy co sie „urodzi”
    do konca roku…

    Ten chory projekt jest juz dla bandyterki globalnej „ostania deska
    ratunku” przed… kompletnym krachem ekonomicznym.

    Oby Najwyzszy pokrzyzowal te plany… bo sa iscie szatanskie.

  32. Co za kotlety odgrzewane a do tego niedoprawione istotnymi gospodarczymi faktami:
    USA zbudowaly „III Rzesze” na ziemiach Niemieckich na $ ukradzionych swoim obywatelom(lata 1920-30) wowczas dolar byl zwiazany ze zlotem kruszcowym wiec nie mozna bylo go drukowac bezkarnie jak dzis. Nie bylo inflacji tylko delfacja wiec pieniadze trzeba bylo ukrasc skokiem na banki – potem nazwano to „krachem na wall street”. Pozniejszy caly okres „wielkiej depresji” to tylko skutek tego transferu oszczednosci z USA do Niemiec. Zloto nie znika samo z siebie ono zmienia wlasciciela. Republika Weimarska w 1924 byla bankrutem ze zrujnowana gospodarka i reparacjami wojennymi „nie do splacenia” a 13 lat pozniej III Rzesza byla pierwsza gospodarka Europy (wyprzedzila nawet GB) to wszystko za dolary z zainwestowane przez instytucjefinansowe z USA i przy politycznej protekcji z USA – zawieszenie splat reparacji wojennych wymuszone przez USA jako ze byly one wierzycielami Francji i GB.
    Polecam „The Bubble that Broke the World” G.G.

  33. Mam dla ciebie lepszą propozycję, załóż sobie własny blog i tam sie lansuj. Okay? Będziesz miał fanów, wielbicieli i w ogóle będzie fajnie. Stąd zaś zmiataj.

  34. Od kiedy walenie prawdy miedzy oczy to „lans”?
    Ksiazka i autor ktorego polecilem to pozycja z roku panskiego 1931 dostepna za darmo wiec nie uszczupli porfeli pana czytelnikow co najwyzej w prosty sposob odpowie na podstawowe pytania kto „zainwestowal” w to cale przedstawienie i dokladnie pilnowal inwestycji..
    Pan bardzo unika tematu jak „kapital z ojczyzny nowozytenj demokracji” inwestowal w poszczegolne panstwa w Europie na przestrzeni ostatniego stulecia i jak to sie odbilo na historii Polski i nadal odbija na terazniejszosci.
    A najwiazujac do Pana ulubionego „autor mali” Brytyjczycy napisali wczoraj w jednym z najwiekszych swoich dziennikow ze to CIA stoi za akcje „zestrzelenia Malijskiego MH17” na terenach zwanych w dzisiejszych czasach „Ukraina”.
    Sytuacja w naszym regionie znowu zaczyna sie destabilizowac czy nie uwaza Pan ze nalezy jasno pisac o tym kto jest glownym smiertelny wrogiem dla Polakow?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.