Gru 092014
 

Niestety nie mogę dzielić entuzjazmu Toyaha w kwestii targów wrocławskich. Było gorzej niż w zeszłym roku, a powinno być lepiej. Mam na myśli wynik finansowy. Próbuję to sobie jakoś wytłumaczyć i jedyne co mi przychodzi do głowy to fatalna lokalizacja. Każdy kto był na wrocławskich targach wie jakie są wady obiektu, galeria dworca jest po prostu za mała, wystawcy poupychani są w dawnych poczekalniach i składach bagażu. Ma to swój urok, ale nas w tym roku wystawili gdzieś w kosmos, prawie za drzwi i tam sobie siedzieliśmy. Kiedy kilka tygodni wcześniej pytałem organizatorów co trzeba zrobić, żeby dostać miejsce na galerii, pani zachichotała w słuchawkę i na tym się skończyło. Ja oczywiście dobrze wiem co trzeba zrobić, ale z przyczyn istotnych zrobić tego nie mogę. Trzeba nazwać swoje wydawnictwo „Rebis”, „Czarne” albo „Agora” i wtedy można już zapłacić za stoisko w miejscu gdzie zawsze jest najwięcej odwiedzających. Tak się składa, że ceny stoisk są stałe. A jeśli nie są, a ja nic o tym nie wiem, to znaczy, że ewentualne rabaty dotyczą wymienionych wyżej wydawnictw, a nie mnie. Tak więc płacąc 3200 za stoisko mogę trafić na pawlacz i jeszcze powinienem dziękować, że mnie w ogóle zaproszono. W tym czasie tak zwani wielcy, za tę samą cenę zajmują miejsca najlepsze. Ponieważ tak się składa, że w tym roku miałem stoisko dokładnie tej samej wielkości co wydawnictwa preferowane przez organizatorów, zamierzam, jako jeden z poważniejszych uczestników targów domagać się w przyszłym roku należytego traktowania.
O sytuacji w Białymstoku już pisałem i zdecydowałem, że nie będę w tym roku uczestniczył w tych targach. Skoro organizatorzy przyjęli formułę imprezy zamkniętej nie ma sensu się tam pchać. Tym bardziej, że jedyną szansą na zwiększenie sprzedaży jest, o czym przekonałem się we Wrocławiu, kupowanie jak największych stoisk, ponieważ to gwarantuje dobrą ekspozycję towaru. W Białymstoku zaś dużych stoisk nie ma, a miejsce dostałbym pewnie jeszcze gorsze niż na ostatnich targach.
W czasie targów wrocławskich podszedł do mnie jakiś młody człowiek i powiedział mniej więcej coś w tym sensie: skoro pan tak wszystko krytykuje, to niech pan powie co zrobić żeby było lepiej. Krytykować każdy potrafi.
Przyznam, że mnie zamurowało. Za mną to stoisko za 3200, równe szeregi książek, komiksów i kwartalnika, wszystko pięknie błyszczy, facet zaś wyglądał na człowieka doskonale zorientowanego, kim jestem. Mówię mu więc, że zaczynałem jako bloger 5 lat temu, nie mając absolutnie nic poza pomysłami i wytrwałością. Nie mogę niestety odpowiadać za decyzje na szczeblu rządowym, ale – jak wszyscy – mogę wyrażać na ten temat opinie. Zapytałem go także o jakąż to krytykę mu chodzi. On się obruszył, powiedział „przepraszam” i poszedł. Doszliśmy do wniosku, że był on reprezentantem jakże licznej grupy osób „oczekujących na mesjasza”. Osób znudzonych życiem, albo nim przerażonych, osób oczekujących pochwał i akceptacji, które nie ruszą się z miejsca, nie kiwną palcem z obawy, żeby ktoś nie powiedział na ich temat czegoś przykrego. Był jednym z tych, którzy liczą na to, że przyjdzie ktoś, najlepiej wyznaczony przez kogoś bardzo ważnego i wszystko od razu załatwi. Rozwiąże problemy jak leci – od najbardziej skomplikowanych do najprostszych. Pogadaliśmy sobie i tyle było naszej satysfakcji. Głośniki nad naszymi głowami ryczały, wymieniano ciągle nowych autorów podpisujących swoje książki, wymieniano ciągle nowe wydawnictwa oferujące promocje, a my siedzieliśmy i sprzedawaliśmy. Nie mogliśmy niestety nie zwracać uwagi na te ryki, były zbyt głośne. Ja z premedytacją nie zgłosiłem naszego wydawnictwa do tej wyliczanki. Nie zrobiłem tego z obawy, by, mimo finansowego zaangażowania potraktowano by mnie tak jak w przypadku lokalizacji. To zaś nie pomogłoby nam wcale. Lepiej już było jak o nas nie mówili, a my i tak byliśmy widoczni. I muszę Wam powiedzieć, że to będzie już trend stały. My będziemy robić swoje a cała reszta będzie milczeć i udawać, że nas nie ma. Dojdzie do tego, że – jak to ma miejsce w salonie24 – my będziemy nakręcać koniunktury, a administracja będzie lansować swoich kumpli poprzebieranych dla niepoznaki za blogerów. Tak jest wszędzie jak widzicie i zmienić się tego nie da. Jest to objaw straszliwy moim zdaniem. Oznacza on bowiem, że cała ta, tak zwana elita intelektualna, wyprawiła się na podbój polskich miast i miasteczek, że celem jesteśmy my i nasze portfele. Choćby nie wiem co opowiadali, choćby nie wiem jak wielkie plakaty z własnymi wizerunkami wieszali w stolicy i na prowincji, to my jesteśmy celem. Świat, obce języki, chwała i prawdziwe pola bitew są przed tymi ludźmi zamknięte. Oni nawet o tym nie myślą, oni chcą się urządzić tu i teraz, to jest ich największe marzenie, a zrobić to mogą jedynie poprzez pośredników, nigdy samodzielnie. Pośrednicy zaś to różne fundacje, wydawnictwa sponsorowane przez nie wiadomo kogo i organizacje pożytku publicznego, a także opiniotwórcze media. Tylko przez tę tubę wybrańcy mogą przemawiać do nas swoich potencjalnych klientów, nigdy bezpośrednio. Kiedy bowiem odejmą od ust tę tubę i spróbują powiedzieć coś własnym głosem, wydobędzie się z ich ust jedynie pisk.
Zobaczcie co się stało w salonie24, w tej – jak mawia sowiniec – internetowej niszy, gdzie realizują się frustraci tacy jak ja i Toyah. O tym by trafić na pudło nie ma już dzisiaj właściwie mowy. Całą naszą chwałę zdobywaliśmy wisząc na tak zwanym boczku, tam nas ludzie odnajdowali i czytali. No i teraz okazało się, że ten „boczek” robi jednak jakąś klikalność, wobec tego obniżono go tak, by nikt nie mógł go odnaleźć, a na jego miejscu powieszono coś co nosi nazwę „nie przegap”. Są tam – jaka niespodzianka – powieszone teksty kolegów właścicieli salonu24 oraz różnych ważnych propagandystów z krótkim oddechem, takich jak pan Bogdański, prezes fundacji „Nowe media”. Tak więc „nie przegapcie” tekstów Igora Janke, Marcina Kędryny, tej biednej pańci z Onetu co robi reportaże, no i wymienionego Bogdańskiego, bo wasze życie będzie wtedy uboższe. To są prawdziwe gwiazdy internetowej niszy, tu szukają sukcesu, tu chcą błyszczeć i lśnić, ponieważ wszystkie inne drogi są przed nimi zamknięte, na to zaś by stoczyć prawdziwą bitwę nie mają najmniejszych szans. Nie ma mowy o wyjściu na ring, nie ma nawet mowy o wyjściu z szatni. Można tylko siedzieć w salonie i liczyć na to, że jakaś zbłąkana dusza potraktuje ich serio. Bohaterowie naszych czasów, psia mać….tak to wygląda…wzory do naśladowania i drogowskazy. Do tego jeszcze telewizja salonowa. No, ale dobrze, my się na razie stąd nie ruszamy. Nawet jak nie będzie nas na „boczku” niewiele to zmieni. Dalej będziemy robić swoje….
Ja może na koniec wyjaśnię dlaczego my się trzymamy, jak to jeździ i dlaczego ludzie tacy jak wymienione gwiazdy internetowej niszy, nie mają z nami szans. Już to tłumaczyłem na targach i nie ma w tym żadnej tajemnicy. Otóż my jesteśmy w trzech miejscach naraz: w blogosferze, na rynku książki i na rynku mediów. Mamy blogi, duże stoiska na targach i kwartalnik. Oni nie mają nic poza tymi swoimi fundacjami, czy periodykami. Jedyne czym się mogą zajmować naprawdę to dzielenie kasy. My tego nie robimy, wykonujemy inne działania….Oni są aktywni jedynie na jednym obszarze i nie mają wstępu na żaden inny z wymienionych. Igor Janke wie o tym najlepiej, wielokrotnie próbował zaistnieć na rynku książki. Za każdym razem kończyło się to porażką. Ja zaś wiem, że oni będą próbowali nas z tego rynku wypchnąć, już to za pomocą elitaryzowania targów, albo jakichś innych, nieznanych jeszcze sposobów. Zawsze jednak będą musieli to czynić przez pośredników, inaczej nie mogą, nie dadzą rady. I dlatego nasze będzie zwycięstwo….

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl

  47 komentarzy do “Gwiazdy internetowej niszy”

  1. W handlu lokalizacja – przy trakcje – jest najważniejsza 😉

  2. Tylko problemem jest siła przebicia. Pan robi co swoje na swoim blogu, pisze swoje książki, co jakiś czas przybędzie jakiś czytelnik, ktoś coś się dowie i tak to idzie, tyle że idzie powoli.
    Oni robią chłam niemiłosierny ale mają tego potwora największego naszych czasów czyli telewizję. Lud jest niestety omamiony w zdecydowanej większości, lud czerpie wiedze swoją z telewizji, lud jest programowany za pomocą telewizji. A jakie telewizje lud ogląda najbardziej? No te najbardziej popularne, a w nich furorę zrobiły ostatnimi laty tzw programy śniadaniowe. Był taki eksperyment o nazwie religia tv, i co z tego wyszło? Otóż likwidują ten program bo żadna oglądalność, nawet będąc w rodzinie tvnu ten program nie przyciągnął wystarczającej liczby widzów, czysty tvn wygrywa wszystko, całkowicie wystarcza ludowi.
    No i wracając z dygresji oni są w tych telewizjach, telewizje mówio ludziom co jest „fajne” a co nie, puszczają u siebie „fajnych”, i lud to przyjmuje, bo przecież w telewizji tak mówio. Odpornych jest niewielu, a i do nich dotrzeć często ciężko.
    My to z Panem Coryllusie możemy co najwyżej być jak ten obóz świętych u Raspaila(nie dosłownie oczywiście, chodzi mi o pewną figurę), żyjemy sobie wśród ludu, od czasu do czasu się tu spotykamy jak w tych katakumbach i rozprawiamy, czasem kogoś wciągniemy z tego ludu do naszego grona ale co dalej to ja nie wiem, czy wymrzemy czy coś więcej się uda…

  3. Moim zdaniem myli sie Pan całkowicie

  4. Na targach dworcowych byłem po raz pierwszy i … wrażenie było słabe. Moim sobotnim celem były dwa stoiska (Klinika Języka i Wektory) no i ledwo się dopchałem do tej bagażowni gdzie siedzieliście, przez wąskie przejście, zdradziecki stopień no i Wy za słupem. Lokalizacja marna, rzeczywiście żeby tam trafić trzeba było być bardzo zdeterminowanym szczególnie w chwilach większego tłoku.
    Wyszedłem od Was bardzo zadowolony z worem książek, kubkiem i balsamem do ciała dla Żony. W niedzielę jednak stwierdziliśmy z Żoną, że trzeba dokupić brakujące książki u Coryllusa w celu zapełnienia drugiego wora 🙂 – pojechaliśmy tam na 16.00 licząc że pod koniec będzie luźniej i pomimo, że targi wg strony internetowej miały trwać do 18 – zastaliśmy wszystko już złożone.
    Niestety to co działo się w podziemiach dworca na parkingu to dopiero był dramat i klęska organizacyjna, wyjazd stamtąd trwał ponad godzinę, ludzie wkurzeni i bezsilni (akurat stałem w korku za Coryllusowozem 🙂 ). Ja jestem z Wrocka ale ludzie, którzy wracali z targów do innych miast to dopiero mieli prezent na zakończenie.

  5. Dlatego białostocki IPN zwinął się wcześniej….

  6. No to jest Pan znacznie większym optymistą niż ja

  7. Wreszcie dostałem w ręce komiks. Pierwszy, który kupiłem poleciał do Irlandii do Szwagra, podbijać zieloną wyspę :). Co do komiksu, w trakcie czytania, ale jestem pod wrażeniem, i graficznym i muzycznym. Pomysł z płytą jest świetny, muzyka rewelacyjna – podwójny „szacun” dla Pana Tomka :).
    Rysunki, kolorystyka no i to złoto, w tle z głośników sączy się komiksowy soundtrack – nie do opisania 🙂 ! Grafika i muzyka to są rzeczy które mnie interesują oprócz poszukiwania wartościowych treści a tutaj mamy wszystko w jednym. Przepyszne.
    W ogóle pomysł na ten komiks jest świetny, mam nadzieję, że chwyci i będzie się Wam dobrze sprzedawał także będziemy mieli kolejne.
    Udało się zobaczyć na żywo Toyaha i dostać pierwszy autograf Mistrza Pługa 😉 w Szkole Nawigatorów.
    Także pod względem zakupowych targi uważam za udane z mojej strony … :). Dzięki Wam za przyjazd do Wrocka i mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej (z lokalizacją i sprzedażą)…

  8. Niech Pan nie uśmierca nadziei.

  9. Ja nie uśmiercam nadziei. Ja sam się modlę gorliwie o to żebym się z moim czarnowidztwem mylił jak najbardziej.

  10. Do Autora.

    Trzeba przybrać rolę ( tam gdzie trudno się przebić, dotrzeć, dostać dobre miejsce itp) chrzczonych scyzorykiem. Jak nie od strony amu to od strony D – Jak nie drzwiami to kominem i tak do skutku.
    Jestem optymistą i będzie dobrze. Nie popieram i nie popierałem dużych spędów np Targów.
    Co do salon 24 – nie lepiej strona: Coryllus.pl ?

    Piep…ć tych wszystkich namoszczonych bez wyrazu i twarzy, tacy byli, są i będą- dla nich dzień bez wazyliny będzie zawsze dniem straconym.

  11. Brak mi słów na tych organizatorów targów książki w Białymstoku. Były dopiero trzy razy, a już robią z nich swój folwark. Jak to możliwe, że targi są w kwietniu, a oni już mają skończoną listę „swoich” zaproszonych. Chyba ją im zrobił rzecznik prasowy opery, gwiazda Gazety Wyborczej, red.W. Koronkiewicz. Wielka strata dla targów w moim mieście, że Pana nie zaprosili.I jeszcze fundacja „Sąsiedzi” ma jako motto fragment „Modlitwy Pana Cogito”Z.Herberta. Co za hipokryci.

  12. ‚nic się nie da, nic nie można, nic się nie zmieni’ – to jest mit i największa propagandowa sztuczka, którą ludzie kupili, ale czas się wyzwolić, np. jak pytam kolegów w RN, to Coryllusa każdy zna, wielu czyta namiętnie, tak jak ja. Gospodarz już nie jest niszowy, tylko zdrowia życyć, będzie dobrze.

  13. nie tylko telewizja.Jerzy Stuhr reklamował ostatnio w ogólnopolskim PR1 książkę Olgi Tokarczuk.Podobno szalenie interesująca gdyż „dowiedział się z niej jak jego przodkowie radzili sobie z przetrwaniem w różnych cywilizacjach…” .O tym czy wszystkie metody przetrwania zostały w niej omówione-nie powiedział.

  14. Prawda, nawet jak sie ja do ciemnego kata odstawi i zasloni pajeczyna, to sie nie zmieni i bedzie blyszczec. Do Rapperswil mam godzinke w jedna strone pociagiem. W niedziele sila oddzialywania tekstow Coryllusa sklonila mnie od odbycia tej drogi. Nie zawiodlem sie i powiem, ze bylo warto. Jestem bogatszy o Swiete Krolestwo i III tom Basni.
    Mysle, ze to kwestia czasu, az Coryllus dojrzeje do tego, tak jak dojrzal do decyzji, ze sam bedzie wydawca i dystrybutorem. Moze warto pomyslec, czy wlasnych targow nie organizowac, bez tych wszystkich zasranych gwiazd, a jesli juz z nimi to wywalic im taka cene za taboret w kacie sali, ze do drobnych dojda jak beda musieli zaplacic.

  15. uważaj z takimi apelami, bo coryllus już się nam rozpada, a ty mu dorzucasz jeszcze ekstra zadania…

    tu raczej trzeba kogoś z głową i kapitałem, który by wziął, częściowo, na siebie np. serię komiksów, a przy okazji promocję Kliniki itp… gdzie są ci prężni, polscy przedsiębiorcy do jasnej cholery?!

  16. Coryllus & ALL

    przepraszam , znowu poza tematem notki , ale o targach Coryllus już wie dużo , więc pozwalam sobie napisać coś innego .

    Na stronie – nieszanowanej przez nas wprawdzie fronda.pl — jest wywiad z dr. Gontarczykiem na tdemat manipulacji i oszustw Cenckiewocza w sprawie prof Kiezuna sprzed kilku miesięcy . Wiem , ze wsieci tez daje dziś artykuł .

    Ja tu , gdy Coryllus pisał o Cenckiewiczu i Kieżunie pisałam , ze przejrzałam na ile mi czas pozwalał , materiały udostępnione w necie – teczki – i nic takiego nie widziałam … jak wskazywałyby zarzuty Cenckiewicza .

    Można , jeśli kto cierpliwy cofnać się do coryllusowegpo archiwum . Choć pisałam bardzo pobieznie , więc pewnie nie warto .

    Teraz wychodzi na moje . Dr . Gontarczyk podaje to co i mnie się wydawało . Czym innym jest w tamtym czasie , naiwna moze , próba ogrania UB ………….. a czym innym kompletnie podły zamiar Cenckiewicza ……. fałszowanie rzeczywistości , przypisywanie Kiezunowi rzeczy nie istniejących .

    Żeby ocenic , rzeby się czegoś z przeszłosci nauczyć , trzeba znac jak było naprawdę…. a nie jak np Cenckiewiczowi pasowało pod tezę i pod jakies zadanie . Zapłacone penie.

  17. location, location, location…

  18. Nie odbieram ,tego co Pan napisał czarnowidztwem . Myślę ,że właściwie zdiagnozował Pan większość oglądaczy TV .

  19. Błąd! Ta np telewizja upadła ponieważ była tvnu,chcieli rozmiękczyć prawdę, zniweczyć dobro, oszukać! Popierdółki sobie robią, aby tym bardziej zbrukać i zamknąć durniów w celi słodkiej, przyjemnej i ciepłej, wypełnionej towarem z reklam, obowiązkowo na kredyt. Chcecie Orła?To,macie w kolorze czelokady! Przenigdy nie sięgajcie do głębi i prawdy, zadowolcie się ersatzem a hasłem niech będzie resentyment. Nie możecie być bogami?Ustanów prawo dla siebie, okradaj najbliższych z czasu, więzi, zabijaj i oddawawaj cześć sobie i idolom, gwiazdkom czy celebrytolom. Niestety to bagno pogrążyło niejednego.Dlatego taki wstręt do postaci świętych i kreowanie swoich śniętych.

  20. Pani Mario, tu coś o ,,naszym” Krakowie i co się wyprawia!!
    http://www.polishclub.org/2014/11/26/artur-loboda-zydowska-szkola-historii/

    Piotr Gontarczyk: Sfałszowano historię prof. Kieżuna;
    http://www.polishclub.org/2014/12/08/piotr-gontarczyk-sfalszowano-historie-prof-kiezuna/

    jest tam parę ciekawych zdań i znowu pewna historia.

  21. Sprawa Cenckiewicza jest dla mnie przykra , bo mam jego poprzednie ksiązki i teraz nie wiem co z ich wiarygodnoscia. Gontarczyk ma zastrzeżenia .

    A Kieżun – Jego życie pokazuje zawiłe i splątane losy ludzi tamtego i następnego pokolenia . I w tym kontekście chciała bym aby było opisywane i rozpatrywane . Piękna karta . Potem warunki prlu i ttrudne decyzje … Uparta chęć realizacji zawodowej . Gra z bezxpieką…. Można i należy o tym mówić… Ale nie da na nic zafałszowana pisanina Cenckiewicza.
    To był trudny czas i trudne decyzje ludzi aktywnych wtedy . Nie ma potrzeby robić z Kieżuna bohatera powojennego … należy się temu przyjrzeć i wyciągnać wnioski dla siebie … Idą trudne czasy , czekają pewnie wielu z nas , szczególnie młodszych ,,, trudne decyzje …. Zycie Kieżuna może byc dobrym tłem do pomyślenia o sobie . Na co MNIE stać ??? co ja zrobię , gdy przyjdzie czas próby .
    Jak napisałam … nic nie da nam rozpatrywanie fałszywych opowiesci .

    Zdrajców i zbrodniarzy się nie karze . Innych albo na siłę kreuje się na sztandarowych bohaterów , albo tych samych – zrzuca w dół …potępia ….

    Nie ma wyważonego sądu . Po co było okrzykiwać Kiezuna bohaterem przed czasem . Po co potem fałszywie oskarzac.

    Cały czas gra się nami , naszymi emocjami . Niewielu pewnie było idealnych i pomnikowych – ale może tacy byli – i byliby weryfikowalni ???

    Ale z tego , że ktoś nie jest pomnikowy nie wynika że jest zbrodniarzem .
    A zbrodniarz przy takim relatywizowaniu uchodzi bezklarnie . Lub jest wręcz autorytetem naukowym itp ..jak Bauman . Zresztą mąż córki Bieruta.

  22. Mam poczucie , ze bardzo nam potrzeba bohaterów , guru itp … Zreszta pisze o tym Corylkus przy okazji targów – przychodzi do niego co jakiś czas ktoś i oczekuje rady a nawet przywództwa …

    A nie widzi , ze najlepszą rada jest na jakims swoim polun brać przykład …. nie koniecznie pisac ksiażki jak coryllus … robić cos swojego … maksymalnie samodzielnie … bez uwieszania się na rządowych czy brukselskich funduszach itp …

    I taki cichy bohater nie jest przekonujący … Trzeba jakiegoś geniusza wykreować…

    No więc bierze sie Kieżuna czy wcześniej innych …. wynosi do wszelkich telewizji itd … no bo trzeba ludziom dac przykład bohaterstwa ….
    A gdy się okazuje , ze zwykły człowiek dośc typowy dla tantego czasu wśród ludzi czynnych …. Robi się to co Cenckiewicz ….

    Ciekawe , ze nigdy NIE sa bohaterami ludzie zwykłej , samodzielnej , tytanicznej i heroicznej – codziennej pracy .

  23. A to pewne z Białymstokiem? Trzeba samemu się wpychać, będzie też okazja by zorganizować spotkanie z czytelnikami, jak w tym roku.

  24. „Naj­pierw cię ig­no­rują. Po­tem śmieją się z ciebie. Później z tobą wal­czą. Później wyg­ry­wasz.” czy jakoś tak

  25. ALL

    zgodnie ze spiskową praktyką dziejów jutro na jeden dzień przylatuje do Krakowa premier Cameron

    wizyta jest prywatna – tzn nie sa przwidziane żadne oficjalne spotkania

    Cameron uda się do Oświęcimia , odwiedzić obóz Auschwitz i wróci na Balice i do Londynu

    Za radiokrakow.pl

  26. „[…] Nie ma potrzeby robić z Kieżuna bohatera powojennego … należy się temu przyjrzeć i wyciągnać wnioski dla siebie […]” – To zdanie i cały wpis – podpisuję się pod tym obiema rękami. Pięknie to Pani zreasumowała, od jakiegoś czasu nie wiedziałem jak moje odczucia w tym temacie wyartykułować.
    Kieżuna czytałem jedną książkę „Patologia transformacji” – jest wstrząsająca. Nigdy jednak nie uważałem go za „mesjasza” a telewizora nie posiadam :).

  27. Targi organizuja! Nie widac?

  28. Chyba Cameron, przyjeżdża ocenić, czy w Auszwicu , miał miejsce plagiat planów pierwszych obozów koncentracyjnych zastosowanych przez angielczyków w Afryce południowej. No bo czemu ta wizyta taka dyskretna? Taki rekonesans, sprawdza zakres zastosowanego angielczykowego know – how. Tak?

  29. Pisałem to bezpośrednio po spotkaniu Cenckiewicza na jego wieczorze poświęconym książce „Długie ramię Moskwy”. Kupiłem książkę i ustawiłem się w długiej kolejce. Zraziło mnie to, że nie pytał nikogo o rodzaj dedykacji, nie dawał miejscowości i daty, a tylko walił zamaszyście swój podpis na całą szerokość strony.
    Inni autorzy rozmawiają w trakcie składania autografów, bo to przecież rodzaj promocji i możliwość lepszego trafienia do czytelnika.

  30. „Samolot z premier Ewą Kopacz, która uczestniczyła w spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej, wylądował Krakowie. Na warszawskich lotniskach lądowanie utrudniała mgła i marznąca mżawka. Premier ze współpracownikami wróci do stolicy samochodem. W Warszawie udało się za to wylądować Sikorskiemu.”
    Możliwe że pojedzie na skróty via Auschwitz…

  31. Nie – dalszy ciąg jakiś Brisbane ,… tam Putin po spotkaniu nocnym z Merklową wyjechał …ale tam było jeszcze cos …. A z kim tak dyskretnie ma się tu spotkać Casmeron … Ma nie być w tej wizycie dziennikarzy .
    Nawet jak wizyta jest prywatna …to znanym postaciom towarzysza dziennikarze … ?????

    Coś się domyka . Przekonamy się na własnej skórze .

  32. P.S. Możliwe że pani premier ma jakiś ukryty lęk przed lądowaniem we mgle…

  33. Pewnie odreagowuje, ten Mr Cameron, aferę pedofilską w swojej klasie politycznej, po lewej i po prawej stronie. A może chodzi po prostu o interesy koszerne. Pewnie chyba to drugie.

  34. odsiecz dobrym ludziom przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. Najwazniejsze to nie pekac i nie ustepowac przed ta zgraja od ustawek.

  35. Techeran

    Jałta

  36. Pani premier wracała wczoraj z Bratysławy , ze spotkania Grupy Wyszehradzkiej …. nie mogąc dolecieć do Warszawy … wylądowała w Krakowie .
    Jednak w Warszawie samoloty lądowały ??

  37. No może coś tak jak Maria mówi, bo jak wynika z historii, angielczyków zawsze korci, żeby coś gdzieś daleko od siebie … podjudzić….. podzielić…. skonfrontować.

  38. wygląda to jak czas na pogawędki nie-na-telefon…i rodzi się przypuszczenie że czas bliski jest.

  39. tak uważam

    dalej polecam teksty pink panther na salonie …. bo tam się dopisuje nowe info

  40. Kto placi nie ze swego ,tego nie zaboli i 6400

  41. Szanowna Pani, jeśli zdarzy się zajrzeć Pani ponownie na tę stronę, czy będzie Panie tak łaskawa sprecyzować swoją odpowiedź negatywną. Tzn. czy Mr C nie odreagowuje? Czy nie załatwia interesów? Nie upieram się przy swoim zdaniu. Choć może, a nawet na pewno, jest to niegrzeczne, ale zwyczajnie pragnąłem uciąć sobie krotofilę kosztem rzeczonego Pana C. Przy okazji miałem nieśmiałą nadzieję, iż zbliżę się choć odrobinę do prawdy. Proszę poprawić to, co błędne w moich mniemaniach. Sincerely yours ….

  42. Odreagowuje – to słowo z psychologi …. – polityk imperium …

    Jak pisze coryllus , ale nie tylko on … ma interesy …. i tego się trzyma …

    w tym sensie nie ,,odreagowyje ”

    ale on wracał w Turcji …i ta wizyta była bardzom ,,szczelna ” tu u nas …

    angielskie gazety cos wczoraj pisały … można sprawdzać…

  43. Szanowna Pani Mario, Ponieważ w Pani okienku nie ma pola odpowiedzi, podpinam moje podziękowanie na Pani szlachetne dłonie, pod moje okienko. Czuję się oświecony, bez ironii, a nawet utwierdzony, że jednak nieśmiałym kroczkiem zbliżyłem się ku prawdzie. Interesy … Interesy … Best regadrs …

  44. HGW wygrywa wybory, a już nazajutrz? daje Agorze ponad milion złotych. A drugą ,,bańkę” spółce Hajdarowicza! Było trochę nerwów, ale koniec końców wszystko dla Hanny Gronkiewicz-Waltz się skończyło. Podczas wieczoru wyborczego były brawa, uściski z premier Kopacz i triumf. Jeszcze dobrze nie skończyła się powyborcza impreza w sztabie Platformy, a ,,w urzędzie” podpisywano kolejne umowy. Wielce pouczająca jest lektura przetargów podpisanych przez Urząd Miasta Warszawy 1 grudnia 2014 roku, a więc w dzień po II turze wyborów! Wyborczy dym jeszcze unosił się nad Warszawą, a urzędnicy pani Hanny Gronkiewicz-Waltz podpisali dwie bardzo interesujące umowy dotyczące publikacji ogłoszeń w prasie. I tak dokładnie 1 393 050,00 złotych otrzymała spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o., której prezesem jeszcze w lipcu był Grzegorz Hajdarowicz.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.