Cze 172018
 

Jutro idzie do druku ukraiński numer Szkoły nawigatorów, w którym znalazły się różne rewelacyjne i dawno nie publikowane treści. Ja zaś dziś, chciałbym napisać o sprawach, które się tam nie znalazły, a mają związek zarówno z książką „Okraina Królestwa Polskiego”, jak i z nowy nawigatorem, a także z Żydami. Oto jeden z czytelników, który przyszedł na spotkanie we Wrocławiu przysłał mi link do nagrania z roku 2016, widzimy tam profesora Abramsona, który mówi, że liczba 250 tysięcy Żydów zamordowanych przez Kozaków w czasie powstania Chmielnickiego jest przesadzona. Profesor Abramson twierdzi, że było tych zamordowanych raptem 50 tysięcy. Oto nagranie, to co nas interesuje pojawia się około 50 minuty:

https://www.youtube.com/watch?v=ImWbXqMCHlc&t=27s

W drugim linku przysłanym, przez tego czytelnika mamy omówienie stosunków ukraińsko- żydowskich na przestrzeni dziejów dokonane przez prof. Petro Mirczuka, działacza organizacji nacjonalistycznych, który przesiedział się w Auschwitz, ruszył z marszem śmierci do Gusen i został wyzwolony przez Amerykanów. Nie wiem dlaczego w tekście tym umieszczony jest także pogrom w Kielcach, ale może wy mi to powiecie. Petro Mirczuk, redukuje tam ilość ofiar Chmielnickiego do 10 tysięcy.

http://exlibris.org.ua/mirchuk/r08.html

Zajrzałem oczywiście do biogramu Mirczuka w wiki i zdumiałem się niezmiernie. Okazuje się bowiem, że człowiek ten, robiący nie byle jaką karierę w USA już w latach pięćdziesiątych opublikował rzekomo autentyczne wspomnienia Stelli Krenzbach, Żydówki uratowanej przez UPA, która dostała się po wojnie od Izraela, tam pracowała w ministerstwie spraw zagranicznych i została następnie zamordowana skrytobójczo na ulicy przez nieznanych sprawców. To jest fascynująca historia i zapoznacie się z nią sami, a ja tutaj zajmę się czymś innym. Jeśli ukraiński działacz już w latach pięćdziesiątych publikuje w USA sfabrykowane wspomnienia Żydówki, to trudno przypuścić, że nie mają z tym nic wspólnego amerykańskie służby. Co innego bowiem opublikować autentyczną relację z wojny, relację której jest się właścicielem, a co innego wymyślić wszystko i w złej woli, próbować zmienić wojenną hagadę. To jest robota niebezpieczna i musi być przez kogoś gwarantowana. Nikt nigdy nie zakwestionowałby istnienia Stelli Krenzbach, gdyby ona rzeczywiście istniała. Tu jednak mamy do czynienia z kreacją, w dodatku taką, która jest ciągle podnoszona jako autentyczna. Do czego to służy? Bo rozumiem, że mamy przed oczami jakiś mechanizm? Myślę, że do degradowania rzeczywistych narracji opartych na faktach i dokumentach. Przekonuje mnie do tego opowiadanie Charlesa Merrila, które przetłumaczyliśmy i wydrukujemy w najnowszym Nawigatorze. Charles Merril to jest ten pan, który zmarł w Nowym Sączu w zeszłym roku, miliarder, agent CIA, wielki przyjaciel Polski i Polaków. Opowiada on dość zabawną historię o tym, w jaki sposób układały się relacje pomiędzy Amerykanami, także wojskowymi, a różnymi malowniczymi postaciami z Europy wschodniej, które pojawiały się w USA po wojnie. Trudno przypuścić, by opisane okoliczności nie dotyczyły w żaden sposób pana Mirczuka. Łatwo za to zrozumieć, że żartobliwy charakter opowiadania Charlesa Merrila, ma także drugą stronę, to znaczy wszystkie fantazmaty i kreacje opowiadające o losach bohaterów w Europie Wschodniej miały swój cel i były potrzebne. Do czego? Do tworzenia nowych hagad. Takich jak ta dotycząca żydowskich ofiar Chmielnickiego. Pora w zasadzie, byśmy rozpoczęli tu dyskusję o metodach badawczych współczesnych specjalistów od historii, ale także od etnologii (o tym jutro), ale trzeba ją będzie zacząć od jakiegoś grubego wystrzału i myślę tu wprost o wywiadzie z Ewą Kurek. Jeśli bowiem po 400 latach można zredukować liczbę ofiar z 250 tysięcy do 50 tysięcy, to znaczy, że wszystko można. Skoro można – w niewiele lat po wojnie, w przytomności świadków, narażając się na łatwą, wręcz banalną demaskację – sfabrykować wspomnienia Żydówki ocalonej przez UPA, to znaczy, że wszystko można. I my tego doświadczamy czytając o Jedwabnem, o pogromie w Kielcach i innych podobnych sprawach. Czytamy to i nie możemy uwierzyć, że serial ten idzie naprawdę, w czasie rzeczywistym, a Gross jest uważany za poważnego naukowca. Nie możemy, bo pokładamy naiwną i szczerą wiarę, że uniwersytet to jest miejsce, w którym różne mądre głowy pochylają się nad skrawkami papierów ocalonymi z katastrof dziejowych, po to, by odkryć prawdę. Jest zupełnie inaczej, jest tak, jak w opowiadaniu Merilla, gdzie dwójka oszustów próbuje jakoś przeżyć w niełatwych okolicznościach sprzedając swoje gawędy frajerom. Jeśli trafią na generała, który chce im pomóc, mają szansę, jeśli nie – muszą zmienić metodę, albo uciekać.

Ponieważ jestem głęboko przekonany o tym, że najgorsze co można zrobić to siedzieć i gapić się a ten proceder, bez żadnej reakcji, piszę ten właśnie tekst, przypominający wszystkim, że nie ma takiego kłamstwa i takiej manipulacji, przed którą cofnęliby się ludzie załatwiający różne interesy na skalę globalną. No, a tu, po minie profesora Abramsona, widać wyraźnie, że sprawy są ultra ważne. Ukraińcom zaś niesłychanie zależy na tym, by liczba ofiar Chmielnickiego został zmniejszona, w imię prawdy oczywiście, bo czegóż by innego. Kozacy zamordowali ledwie 50 tysięcy Żydów, a według Mirczuka tylko 10 tysięcy, a w stodole, w Jedwabnem zmieściło się ich 1600. Czy to nie jest niezwykłe? Każdy kto będzie to kwestionował zostanie nazwany kłamcą, a być może nawet kłamcą oświęcimskim, choć słowo Oświęcim nie padnie w takiej polemice ani razu. Gross bowiem to wybitny uczony, którego popierają wszyscy ważni ludzie w USA, a Ukraina jest dziś obszarem strategicznie bardzo ważnym. I za udostępnienie swoich terenów, zasobów i mocy domaga się doprawdy niewiele – ledwie zmniejszenia liczby żydowskich ofiar wojny kozackiej sprzed 400 lat. To jest cena do zaakceptowania, a nawet do zadekretowania. Ze Stellą Krenzbach się nie udało, ale tu powinno pójść dobrze. Zwłaszcza, że źródła na ten temat są dosyć skąpe i wszyscy opierają się na nie wznawianej od wielu dziesiątków lat relacji Natana Hannowera zatytułowanej „Bagno głębokie”. Mam nadzieję, że uda nam się ją wydać niebawem. Należy bowiem, jestem o tym głęboko przekonany, publikować źródła, a nie opierać się na wątpliwej jakości autorytetach naukowych. Może się bowiem okazać, jak w przypadku Baumana, że naukowiec był wcześniej oficerem śledczym i do prawdy miał stosunek mocno wyregulowany. Może się okazać, że naukowiec był wcześniej, jak pan Mirczuk, żołnierzem organizacji, która z Żydami poczynała sobie podobnie jak Kozacy w roku 1648. Dla bieżącej polityki nie ma to oczywiście znaczenia, to jedynie drobne ustępstwa wobec ras i nacji niższych, które chcą coś uzyskać kosztem sąsiadów, a także podnieść sobie samoocenę. No, ale dla nas to jest ważne. I nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego. Czy ktoś w Polsce, poza funkcjonariuszami służb komunistycznych próbował wykreować jakąś całkowicie fikcyjną postać i za jej pomocą bełtać ludziom w głowach? Będę wdzięczny za przypomnienie.

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl gdzie umieściłem dziś zapowiedź pogadanki o ratownictwie dzwonów. Nasz kolega Juliusz rozmawia z naszym kolegą Piotrem

  20 komentarzy do “Holocaust jest przereklamowany”

  1. „Pora w zasadzie, byśmy rozpoczęli tu dyskusję o metodach badawczych współczesnych specjalistów od historii, ale także od etnologii”

  2. do prawdy mieć stosunek …. mocno wyregulowany, to chyba typowe dla współczesności. Szkoda.

  3. Holocaust to jest podobnie jak terroryzm biznes żydowski. Nam może wydawać się, że terroryzm został stworzony do dyscyplinowania głównie gojów, ale tak na prawdę dużo lepsze rezultaty dyscyplinujące przynosi w środowiskach Żydowskich, które w rezultacie wyskakują z kasy albo nawet decydują się do przeprowadzki do największego getta świata tzn. Izraela, gdzie są najbezpieczniejsi siedząc na 300 głowicach nuklearnych.

    Off-topic

    Co sądzicie o tej pani, roślinie kudzu i AA przy kościołach?

    https://www.youtube.com/watch?v=IpyGN0New6g

  4. Weź przestań, co…

  5. Taras Szewczenko miał takie zdanie o Chmielnickim:

    ” Stoi we wsi Subotowie  skalista opoka

    na niej – trumna Ukrainy szeroka , głęboka

    Jest to cerkiew w której Bohdan

    modlił się do Boga

    by Moskali i Kozaków jedna wiodła droga

    Pokój duszy Twej hetmanie nie znałeś Moskali

    Co im tylko padło w oczy zaraz nadrapali …  „

  6. Wystarczy przeanalizować ataki terrorystyczne we Francji, że terroryści dziwnym trafem odwiedzili oprócz lewackiej redakcji odwiedzili również koszerny sklepu.

    Ataki terrorystyczne w miastach niemieckich i powiązania z Mossadem są dość oczywiste.

    Proszę poczytać o Sykariuszach. Wydawać by się mogło, że tak jak asasyni skrytobójczo zabijali rycerzy krucjatowych, ale tak na prawdę celem Sykariuszy byli przede wszystkim żydowscy oponenci. Oni mają swój świat, oni nie potrzebują naszego, bo to jest swego rodzaju wyspowa cywilizacja tym bardziej w czasach, kiedy masowo dokooptowują nie-Żydów tylko na zasadach interesowania się, podziwiania kultury żydowskiej tzw. culturally Jewish.

    Świat katolicki równie łatwo wpadł w ten zachwyt, a dlaczego, bo jest osłabiony i nawet ci Żydzi, którzy w chwili obecnej nawracają się mogą ulegać pokusie sądzenia o swoim wyższym statusie i zamiast pomagać Kościołowi od środka, mogą siać jeszcze większe zniszczenie na jego łonie.

    U nas w kościele pojawiały się jakieś ulotki o Maryi pisane niby alfabetem rzymskim, ale z wykorzystaniem czcionki, która złudnie przypomina tą hebrajską.

    A ja zapytuje się jaki hebrajski. Z tego co wiem to jeszcze w czasach przed Chrystusem większość Żydów porozumiewała się greką (wtedy język międzynarodowy tak jak dzisiaj angielski) a niewielki procent umiał, uczył się hebrajskiego.
    Większość też studiowała Torę w tymże języku (Septuaginta) a nie te hebrajskie znaczki przypominające alfabet jakieś zaawansowanej cywilizacji pozaziemskiej.

  7. Po raz kolejny możemy się przekonać, że współczesne „badania historyczne” to w dużym stopniu propaganda realizowana w konkretnym celu. Skoro już nasi „sojusznicy” uczłowieczają kozaków i banderowców, to zapewne niedługo zaczną uczłowieczać hajdamaków. Czekam na ukraińskie działania w tej kwestii, bo podobno w samej synagodze w Humaniu zginęło 3 tysiące Żydów („Według współczesnych świadectw w samej tylko synagodze poniosło śmierć około trzech tysięcy Żydów. Zabijano i męczono. Żydom obcinano ręce i uszy. Wyciągano ich poza tym z piwnic, domów, a nawet – rowów, gdzie daremnie szukali schronienia. Kolejnymi ofiarami nienawiści powstańczego tłumu stali się księża katoliccy i uniccy”):

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Rzeź_humańska

     

    Ciekawe też jak wytłumaczą hasło hajdamaków: „Lach, Żyd i sobaka, wse wira odnaka”.

  8. off-topic

    kontynuując odnośnie tego kudzu to ta pani niewątpliwie jest z obozu prewencyjno-profilaktycznego, do którego ja nie wpisują się, ponieważ nie uważam, że alkohol powinno się całkowicie wyrugować i zapewne nie da się. Jednak przyznaję rację odnośnie alkoholików i tych ich dętych świadectw.

    Dr Jan Przybył powiedział, ze chrześcijaństwo właśnie wyróżnia świadectwo, ale niestety nie w takim wykonaniu jakie widzimy obecnie, na zasadzie straszenia demonami albo inne bardzo ekscytujące

    Kolejna dobra kwestia, która została poruszona to jeden z elementów ideologii AA tzn. sięganie dna.

    Mnie też jakiś czas temu wydawało się, że trzeba oscylować przy dnie (inni powiedzą „na krawędzi” albo ” jechać po bandzie”), aby wyciągać z tego największe przeżycia a z tego też prawdy chrześcijańskie. Ja odpowiadam: gówno prawda!

    Świadectwo to jest świadectwo życia a nie świadectwo jakichś ekscesów i rychłej przemiany. I jak praktyka pokazuje ci co na szybko dają świadectwa na dłuższą metę są o dupę rozbić albo ślad po nich gdzieś ginie. Oczywiście są wyjątki, ale ta średnia jest niska.

    Osobiście nasłuchałem się tych świadectw, ale mało kto mówi o powolnym, rozważnym podejściu do sprawny.

    Powiem jeszcze więcej, tutaj bardziej chodzi o opinie świadków tej przemiany a nie świadectwa tego co się przemienia. Tutaj bardzo łatwo o manipulację.

    Tak samo jak jest z charyzmatami, to inni oceniają czy ja w danym momencie posiadłem charyzmat, a nie że ja uważam, że mam takie czy inne charyzmaty.

    Druga kwestia to jest ten katolik z USA – strażak, który mówi o dawaniu, jako metodzie odpowiedzi na dzisiejszy świat, ale w międzyczasie powiedział, że dom jednak ma pod hipoteką.

    Taniość, trywialność tych świadectw jeszcze bardziej odstręcza ludzi od Kościoła.

  9. Wiesz ilu ja już takich mądrali tu przed tobą miałem? I zgadnij gdzie dziś są?

  10. Petro Mirczuk opisał zmyślone wspomnienia niejakiej Stelli. Może to u nich taka świecka tradycja. W książce A.A. Zięby pt „Lobbying dla Ukrainy w Europie międzywojennej”, jest opisany niejaki Makohin, no taki  zwyczajny, prosty po szkole w Zółkwi i gimnazjum w Czerniowcach, pojawia się na kontynencie Ameryki pn wraz z emigracją Rusinów Galicyjskich którzy emigrowali do „kraju wolnych ziem”. Przedstawia się tam między innymi jako książę Razumowski. „potomek arystokratycznej rodziny z Rosji, gdzie podczas wojny burskiej przybrał nazwisko swego podwładnego , który ocalił mu życie. Z racji urodzenia miał mieć rzekomo prawo do hetmańskiego tronu Ukrainy…. W realu z rodziną Razumowskich nie miał nic wspólnego, podobna więc imaginacja jak ze Stellą Krenzbach co to uratowana przez UPA po wojnie dostała się do Izraela a tak naprawdę to takiej osoby w ogóle nie  było.

    Szkoda że temu Petro Mirczukowi nie pokazano zdjęć uwieczniających te sceny,   kiedy to UPA w czasie II WŚ ratowało Żydówki. Może by się autor trochę zreflektował.

  11. W latach pięćdziesiątych ktoś z mojej rodziny w ramach obowiązkowej służby wojskowej siedział w archiwum wojskowym i zbierał materiały do książki „Polegli za władzę ludową”.  Była to praca bardzo pouczająca, jako że dokumenty dotyczyły działalności zarówno polskiej partyzantki jak i UPA.  Wśród dokumentów była ulotka wydana przez UPA tej treści: „Smyrt Lacham, Jewrejam i Moskalom” , w tej właśnie kolejności.

  12. Liczby podane przez Żydów współczesnych masakrze (Shmuel Feibesh ben Nathan Feydel, Nathan Nute ben Moshe Hanover, Menasseh ben Israel) nawet te pochodzące od naocznych i uczonych świadków, są od kilkudziesięciu lat na wszelkie sposoby zaniżane, a głównym argumentem jest to, że populacja Żydów była zbyt mała, by masakra mogła przybrać takie rozmiary.

    Jits van Straten w wydanej w 2011 roku książce o pochodzeniu Żydów aszkenazyjskich wylicza, że populacja nie była tak mała jak chcą inni uczeni w piśmie, bo z takiej małej populacji nie urosłaby do rozmiarów, które znamy dokładnie ze spisów 19. wiecznych.

  13. Nietypowy przypadek gdy Żydzi zaniżają liczbę ofiar. Coś to musi znaczyć nie dobrego dla nas. Wybaczyli Niemcom, Ukraińcom. Nie istnieje problem wypędzenia Żydów z wiekszości krajów Europy za wyjątkiem Polski, ale ciągle mają nas na widelcu. Za co?

  14. Populacja kozaków była jeszcze mniejsza, a pod Zbarażem stanęła 70 tysięczna armia. Skąd się wzięła i kto ją opłacił?

  15. Tak sie zlozylo, Panie Gabrielu…

    … ze dzisiaj bylam na Swietym Krzyzu na przepieknej Ziemi Swietokrzyskiej w krypcie Jeremiego Michala Wisniowieckiego, magnata polskiego, ojca krola Michala Korybuta Wisniowieckiego, ktory m.in.  stanal pod Zbarazem  z ponad 60-tysieczna armia (taki widnieje tam opis historyczny)…

    … 60-70.000 armia kozacka – i to zgadzaloby sie… ale przede wszystkim  SWIETNE  pytania Pan postawil… jak zawsze – NAJISTOTNIEJSZE  PYTANIA…  skad sie wziela… kto i ile zaplacil  ?!?!?!

    Rzeczywiscie, jest juz najwyzszy czas na dyskusje o  „metodach badawczych”  tych detych aLtorytetUF… na jakich papierach oni pracuja… skad i kiedy  !!!

    Rzeczywiscie, jest juz najwyzszy czas aby ten proceder zaklamywania historii ukrocic  !!!

  16. Za terror płacą ofiary. Jeśli zamiast hasła Sicz podstawimy bardziej adekwatne hasło Dzicz, to każda liczba jest możliwa. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że za Fryderyka Wielkiego na Śląsku nie udawało się wyprodukować porządnych pilników, to narzuca się pytanie, skąd dzicz miała broń strzelecką i białą, bo przecież nie przekuwali lemieszy na miecze (najpierw trzeba mieć lemiesze). Jakość tej dziczy kozackiej była mierna, co pokazał Wiśniowiecki. Miasteczka zdobywali podstępem i zdradą, a od Lwowa Chmielnicki był zmuszony odstąpić, za sowitym okupem. Ta dzicz nie miała nic wspólnego z późniejszymi carskimi kozakami, którzy pod Borodino utrwalili mit wojska o charakterze gwardyjskim.

  17. Gdzieś ostatnio słyszałem, że przed wojną w Czechosłowacji działała banderowska stacja radiowa o nazwie „Finis Poloniae”. A nam polskojęzyczni propagandyści wmawiają, że banderowcy nie są antypolscy…

  18. Lach, jest zawsze w tych ulotkach, hasłach na pierwszym miejscu jako obiekt do zniszczenia, gdy tymczasem kiedy taki przeciętny Ukrainiec do Polski przyjedzie to nie chce wracać do siebie. To znaczy, że już po organoleptycznej ocenie sytuacji , taki przeciętny przyjezdny z Ukrainy, jest w stanie ocenić realne różnice kulturowo – społeczne i widzi że korzystniej jest mieszkać w Polsce, wśród Polaków. Zaraz też biegnie do proboszcza i prosi o pomoc dla rodziny (np. ma jeszcze kilkoro dzieci), ks. proboszcz ogłasza z ambony, że jest zbiórka na ten szczytny cel, czyli dla ukraińskiej rodziny i ludzie przynoszą z ubrania co tam mają. Spróbowałaby polska rodzina poprosić o taką jałmużnę proboszcza na Wołyniu czy Podolu. Kiedyś służbowo byłam we Lwowie to wiem, że obywatelom polskiego pochodzenia trudno było o pracę a co dopiero gdyby znalazł się taki emigrant z Polski i jeszcze  prosił o wsparcie dla rodziny, bo chce się osiedlić np. w Żółkwi. Taki emigrant spotkałby się wyłącznie z nienawiścią. Tak mnie zastanawia że może tu w tym kształtowaniu i hołubieniu poczucia nienawiści do Lachów,  jest może jakaś a rola Kościoła Unickiego, czy tylko gazety prowadzą propagandę podjudzania , czy ośrodek podjudzania jest wewnątrz czy na zewnątrz tego społeczeństwa?

    Rzymskich katolików jest 2 miliardy, greko – katolików jest dużo mniej. Może ich hierarchia walczy o przetrwanie.?

  19. „Obecnie uważa się, że w wyniku wznieconego w 1648 r. powstania Chmielnickiego (…) zginęło co najmniej 14 tys. Żydów (…).” Antony Polonsky. Dzieje Żydów w Polsce i w Rosji. PWN Warszawa 2014. s.23.

  20. Na jakiej podstawie się tak uważa?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.