styczeń 162021
 

Jedną z najbardziej rewolucyjnych tez jakie tu kiedykolwiek padły, jest formuła, że ten kto aranżuje jakieś wydarzenia, jest ich beneficjentem po wsze czasy. Napisałem to w kontekście Smoleńska, patrząc na to co się wyprawia po polskiej stronie, w związku z tą katastrofą, ale formuła ta dotyczy, z niewielkimi modyfikacjami, także innych obszarów ludzkich działań, nie tylko organizowania zamachów na polityków. I tak – jeśli coś zostało wymyślone i wdrożone w życie z zastosowaniem ukrytego mechanizmu, nie da się tego mechanizmu wyjąć ze środka i nadać owym działaniom jakichś innych celów. Jeśli więc cały humanizm i to co zwykło się określać jako renesans, zaplanowane zostało jako metoda rozwalania krajów leżących na tureckim pograniczu, drenowania ich budżetów na bezsensowne inwestycje oraz instalowania tam agentów-rezydentów odrysowujących plany miast i twierdz i przy okazji wykonujących portrety, to podobne kreacje mają ten sam mechanizm w środku. Nie może być inaczej. Nie da się go wyjąć, można go tylko obudować treścią, która ukryje istotną misję. Do tego służą państwowe uniwersytety. No, ale powie ktoś, możliwe są naśladownictwa bez zrozumienia. To prawda, ale one istnieją tylko dzięki uporowi ludzi, którzy nie rozumieją o co chodzi, a przywiązują się do kwestii powierzchownych, istotnych w kontekstach emocjonalnych jedynie, a nie rzeczywistych. Albo przez moment czegoś nie rozumieli, a później nie można się było już wycofać. My też należymy do takich osób. Trzeba to powiedzieć wprost. Istotna różnica tkwi w tym, że jesteśmy jak najdalsi od naśladownictwa czegokolwiek. Nie piszę teraz o XVI wiecznym humanizmie, żeby wszyscy mnie dobrze zrozumieli, ale o działalności literackiej.

Jeśli bowiem ojciec poezji polskiej – Mikołaj Rej – podopisywał swoje utwory nazwiskiem Adrian Brandenburczyk, albo wręcz Albrecht Brandenburczyk, to wszyscy inni lansowani na ojców poezji, genialnych prozaików, głębokich myślicieli autorzy, też będą tylko Adrianami Brandenburczykami. Polski nie stać bowiem na utrzymywanie własnej, sensownej, skutecznej i trwałej propagandy literackiej. Nie stać, albowiem politycy to lekceważą, a jeśli już zdarzy się, że nie, uważają, że najlepszym propagandystą jest Wencel. Tak więc z założenia, wszyscy czynni w Polsce „sławni” pisarze, mają inną misję niż deklarowana.

Tymczasem projekty artystyczne obliczone jako zmasowana propaganda niszczycielska, zawsze były drogie, poważne i przygotowywano je z wielkim rozmachem. Humanizm zaczął się od okradania klasztorów z ksiąg zawierających treści mitologiczne i historię antyku. Potem księgi te przepisywano we Florencji, a następnie kolportowano po tych krajach, w których wpływy tureckie i żydowskie były najsilniejsze. Najistotniejszą i jedną z najtrwalszych funkcji humanizmu było przekonanie, że współcześni nie dorównują starożytnym, że są tylko nędznymi naśladowcami, bez polotu. Ci zaś, którzy żyli przed nimi, czyli twórcy katedr i klasztorów to po prostu barbaria, nie zasługująca na nic, najmniej zaś na to, by żyć w spokoju.

Humanizm i renesans nie były to zjawiska jednolite, u samego zarania zaznaczyło się tam istotne polityczne pęknięcie. Humanistów i ich sponsorów możemy podzielić na cesarskich i sułtańskich. Wszyscy oni mieli złe zamiary wobec Kościoła, nazywali Kościół wielką nierządnicą babilońską i chcieli podziału jego bogactw. Poeta Filelfo nie dlatego nazwał Kosmę Medyceusza potomkiem szynkarzy i handlarzy węglem, że się pokłócili o artystyczne wizje, ale dlatego, że Medyceusze popierali w Italii cesarza, a Filelfo był tureckim szpiegiem. Podobnie jak niektórzy humaniści politycy, tacy jak Malatesta, władca Rimini. Turecka inwazja w Italii, miała się, z całą pewnością rozpocząć właśnie tam i w Ankonie, a pewnie jeszcze w kilku innych miejscach, o których nie wiemy.

Pokój w Italii zapanował, bo wszyscy się w końcu zorientowali, że sułtan to nie jest dobry wujaszek, który pozwoli im żyć i prosperować, ale gangster, który ograbi ich ze wszystkiego, a na ich miejsce mianuje swoich zaufanych ludzi. Istotną zaś częścią jego planu jest zajęcie Rzymu i likwidacja Kościoła, triumf islamu na całym świecie. Mehmet wyraził to wprost i słowa te zostały zapisane.

Florencja była najwierniejszym i najbardziej podstępnym sojusznikiem sułtana, aż do momentu, kiedy swoją ofertę w Stambule przedstawili Francuzi. Była tym sojusznikiem w opozycji do Wenecji, którą Medyceusze mieli zamiar zniszczyć. Był to pomysł głupi z założenia, albowiem państwo wynajmujące flotę nie może wystartować do organizacji, która z morza żyje. To była jednak wiedza praktyczna, nieprzekazywalna i niedostępna ludziom, którzy w tamtym czasie, mieli głowy nabite politycznymi wizjami.

Ten florencki plan jest odpowiedzią na kwestię, którą czasem z tajemniczymi minami podnoszono na historii sztuki, w obecności studentów gamoni, takich jak ja – dlaczego w Wenecji nie było renesansu? Nie było, bo Wenecjanie nie kupili tych tureckich projektów, co nie zmienia faktu, że Gentile Bellini, jak najbardziej Wenecjanin był tym człowiekiem, który namalował najbardziej znany portret sułtana Mehmeta. Można jednak obstawiać w ciemno, że nie pracował on dla sułtana, choć sułtanowi mogło się tak zdawać. Gentile Bellini, mógł bezpiecznie udawać zwolennika nowych prądów artystycznych na dworze w Adrianopolu, albowiem było tam, w przeddzień zdobycia Konstantynopola, tylu humanistów z Italii, że można by z nich sformować oddziały szturmowe. Był jednym z wielu po prostu. Najważniejszym zaś humanistą na sułtańskim dworze, człowiekiem, którego nazywa się dziś ojcem archeologii, był Cyriak z Ankony. Proszę Państwa, w myśl zasady sformułowanej na początku, jeśli ojciec archeologii jest tureckim agentem podsuwającym sułtanowi skuteczne pomysły rozwalania murów wschodniego Rzymu, to znaczy, że cała archeologia służy nie temu o czym się mówi. Ktoś może parsknąć śmiechem i pokazać mi teraz te kilometry prac doktorskich napisanych po kierunkiem wybitnych profesorów. Przecież to jest dorobek naukowy! Możecie sobie wsadzić ten dorobek. Nie ma ani jednego powodu, poza propagandą państwową i podnoszeniem znaczenia państwa, który by uzasadniał istnienie archeologii. Te zaś wszystkie wydobyte z ziemi artefakty mogą tam trafić na powrót, tyle, że zostaną zakopane w innych miejscach. O tym, że jest właśnie tak, jak piszę przekonali się ludzie, próbujący zrobić w archeologii karierę bez zrozumienia tego mechanizmu. To znaczy tak zwani pasjonaci, którzy mieli same piątki i byli wzorami dla innych studentów. Znam kilka takich osób. Nie zrobili żadnych karier, ich marzenia legły w gruzach, a na koniec musieli sobie tę swoją pasję, tę całą archeologię, wyrwać z serca. Opisywaną tu misję archeologii i archeologów przysłania, prócz działalności pseduonaukowej, także rynek przedmiotów podrabianych. Umówmy się bowiem, że to co jest na rynku numizmatów antycznych dzisiaj, przynajmniej w połowie jest podróbą. Niczemu więcej poza lansowaniem podróbek nie służy też ustawa o zakazie chodzenia po polu z wykrywaczem. To jest element kontroli rynku w państwie niepoważnym, którego urzędnicy wierzą, że propaganda, to nadawanie newsów 24 godziny na dobę, w języku angielskim. No, ale to dygresja. Wracajmy do Cyriaka z Ankony. Przemierzył on wiele ziem imperium osmańskiego, z sułtańskim glejtem w ręku i poszukiwał zabytków archeologicznych. Po co? Nie po to, by wskazać na wielkość starożytnych, ale po to, by podkreślić, że to sułtan jest ich legalnym spadkobiercą, albowiem wszystkie te gruzy, leżały na zajętych przez niego terenach. Przez całe przedpołudnia zaś Cyriak i jeszcze jeden wybitny humanista, zatrudnieni byli przy czytaniu sułtanowi na głos dzieł autorów starożytnych. Nie dlatego, że sułtana fascynowały nowe prądy w sztuce nawiązujące do antyku, ale dlatego, że montował on polityczną doktrynę, uzasadniającą jego władzę nad całym basenem Morza Śródziemnego. To samo czyniły później wszystkie europejskie imperia, które zamierzały ekspandować na południe. Przede wszystkim Brytyjczycy. To oni ukradli Turkom i Włochom archeologię i zrobili z niej narzędzie propagandy, przebrane za naukę, która zwana jest dziś jedną z nauk humanistycznych.

Cyriak w nieznanych okolicznościach powrócił do Italii i zmarł nie niepokojony przez nikogo w Cremonie. Może zorientował się kim w rzeczywistości jest sułtan i jakie ma usposobienie, no i się wystraszył. Nie wiadomo. Franz Babinger pisze, że Mehmet mordował ludzi, tak jak inni zabijali pchły. Autorzy pozostający pod urokiem epoki i samego sułtana oraz jego wyczynów, tacy jak Steven Runciman, piszą, że Mehmet miał w sobie za mało empatii. Od razu trzeba powiedzieć, że Franz Babinger jest wzorem uczciwości i autorskiej rzetelności, jeśli porównać go z Runcimanem. On nawet jak nie chce czegoś powiedzieć, to i tak to powie, bo – tak przypuszczam – w głowie nie mieściło mu się, że poważny badacz, uczony humanista, może kłamać. Biedny Franz.

Chciałbym teraz jeszcze raz powrócić do cytowanego tu wczoraj fragmentu. Oto on:

Pałac sułtański, zbudowany przypuszczalnie około roku 1417, przez Mehmeda I, wznosił się opodal późniejszego meczetu Selimije, na Placu Platanów, w środku miasta. Tam właśnie urodził się sułtanowi w niedzielę Laetare, o świcie, a więc 30 marca 1432 roku, trzeci z kolei syn Mehmed Czelebi. Ojciec nie przeczuwał wówczas, rzecz prosta, że syn ten dwukrotnie obejmie po nim sukcesję i stanie się jedną z najwybitniejszych postaci schyłku średniowiecza. Kim była jego matka pozostaje do dziś dnia niewyjaśnioną tajemnicą. Brak jakichkolwiek przekazów dotyczących jej rodowodu, wymieniających właściwe jej imię. Nie przekazała tego imienia żadna ze znanych dotąd inskrypcji. Później przezywano ją Huma Chatun, Huma – to imię rajskiego ptaka z perskiej legendy. Nosiła je również matka Kserksesa. Według pewnej, nie poświadczonej zresztą należycie wersji, matka Mehmeda była Włoszką imieniem Stella (Estella). Ponieważ imię to, będące odpowiednikiem, perskiego imienia Ester, tzn gwiazda, Stella, nadawano we Włoszech, przynajmniej w owych czasach, wyłącznie w rodzinach żydowskich, mógłby przeto nasuwać się wniosek, że matka przyszłego sułtana była Żydówką. Osobliwym zbiegiem okoliczności Żydówka Estera została, według Starego Testamentu (Księga Estery) drugą żoną króla perskiego Ahaswera, czyli Kserksesa.

Umieszczam go tu jeszcze raz, bo nie wszyscy zrozumieli o co mi chodziło. Proszę Państwa, jeśli ktoś opisuje taką historię, zaznaczając na samym początku, że o matce sułtana nie wiemy nic. To znaczy, że nie może napisać prawdy wprost. Pomijam powody tej niemożności, ale tak jest. Może to wyglądać na kłamstwo, ale w rzeczywistości jest ujawnieniem. Jeśli ktoś pisze zdanie:

Brak jakichkolwiek przekazów dotyczących jej rodowodu, wymieniających właściwe jej imię.

A potem dodaje:

Później przezywano ją Huma Chatun, Huma – to imię rajskiego ptaka z perskiej legendy.

To znaczy, że na temat opisywanej osoby wiadomo dokładnie wszystko, ale informacje te nie są ujawniane z jakichś powodów. Nie wiemy z jakich. Uczeni jednak, pracujący w dużych ośrodkach propagandy państwowej i globalnej, zwanych uniwersytetami, przekonani o wadze swojej misji i nie rozumiejący do końca jej podwójnego charakteru, (a być może rozumiejący, ale nie zgadzający się nań) wskazują nam momenty istotne w produkowanych przez siebie narracjach. I nie czynią tego po to, byśmy gwałtownie z nimi polemizowali za pomocą nietrafionych argumentów, ale dlatego, byśmy się głęboko nad przekazywaną treścią zastanowili. Naprawdę głęboko.

  25 komentarzy do “Humaniści”

  1. W kwartalniku o Aleksandrze Wielkim jest napisane że całą wyprawe obsługiwały dwie rodziny żydowskie. Wojna Aleksandra z Persją to wojna żydowskich banków? I jeszcze jedno czy ktoś w Polsce czasów Mehmeta i pózniej(Sobieski|) zdawał sobie sprawe co się dzieje?

  2. Wyprawę Sobieskiego też obsługiwał pewien żyd. A opowiadał mi o tym żyd z wyboru bardziej niż z pochodzenia.

  3. w eseju Feliksa Konecznego pt „Tło cywilizacyjne odsieczy wiedeńskiej”, jest o tym, że zwycięstwo wiedeńskie dodało na nowo sił cywilizacji łacińskiej w Niemczech, wstrzymało hegemonię bizantyńską, aż do schyłku  XVIII wieku przygotowywaną dyskretnie przez „wielkiego elektora” …

    no i cytowane przez FK zdanie z diariusza Dyakowskiego

    ” pokój sowity od traktatów konfederacji 1717 roku szczęśliwie się zachowuje”. Poczciwiec ani pomyslał czym był sejm niemy owego roku, nic a nic nie rozumiał, co się w świecie dzieje. Takich Dyakowskich mieliśmy tłumy.”

  4. Kto jest beneficjentem Smoleńska po wsze czasy?

     

    Runicam mi też za zawsze nie pasował.

  5. Czytałem, świetny tekst Konecznego.

  6. Proszę nie denerwować gospodarza. Świetne teksty pisze wyłącznie Gabi Net Maciejewski

  7. Nie wiem kto, trzeba spytać ministra Macierewicza

  8. Matteo de’Pasti, który został złapany przez Wenecjan z mapą Adriatyku od Malatesty dla Mehmeda. Mapa zaginęła, ale Babinger wyszukał we Francuskiej Bibliotece Narodowej włoską mapę Bałkanów (załączam), która prawdopodobnie była w posiadaniu Mehmeda.

  9. Sobieski był skończonym osłem najdelikatniej mówiąc. On był fizyczny do tej rozgrywki prowadzony.

  10. Pac byłby lepszy ?

  11. O tak Pac był lepszy, bo brał kasę od Hohenzolerna razem z Leszczyńskim, kumał się z Moskwą i Danią, torpedował politykę króla. Ciekawe, że Clausewitz, zostawił w swoich papierach szczegółowe studia klejnych bitew Sobieskiego i zaliczył go do  swojej listy wodzów  wszech czasów. Na wyprawę wiedeńską pieniądze pochodziły z Włoch, Hiszpanii i Portugali, od papieża i arystokracji.

  12. Pieniądze po pochodziły od żydów. Kanały dojścia są mniej ważne.

  13. Jeśli jest tak jak pan pisze, to powinniśmy być wdzięczni, bo udało się na bardzo długo powstrzymać agresję obcej cywilizacji na Europę.

  14. Tu nie ma sensu mówić kto był lepszy. Trzeba było uderzyć jakby Turcy wracali już z łupami i jasyrem, a tak wyszliśmy na durniów nie po raz pierwszy. Skutki są do dziś widoczne.

  15. Kapitał ma narodowość ale zysk nie ma

    Niektórzy artyści się załapali, ale Matteo de’Pasti nie dotarł. Leonardo nie wyprosił.

    Oto w roku 1952 Franz Babinger w Nachrichten der Akademie der Wissenschaften w Getyndze publikuje tekst Vier Bauvorschläge Leonardo da Vinci’s an Sultan Bajezid II (Cztery propozycje budowlane od Leonarda da Vinci do Sułtana Bajezida II). Kontakty Leonarda z Bajezydem miały miejsce w latach 1502-1503 i zachował się list artysty w tej sprawie. Co ciekawe, służba Leonarda dla Mediolanu a potem Francji uszła bezkarnie, podczas gdy Savonarola za list z prośbą o interwencję Francji przesłany przez Mediolan spłonął na stosie.

  16. I jeszcze jedno, nie my spłacaliśmy te długi. A Marysieńka dbała, by łupy trafiły do Polski.

  17. poczytaj Clausevitza, szczególnie  o strategii i zastanów się nad teatrem tej bitwy i stratami w ludziach , kiedy masz do wyboru działania ofensywne albo defensywne

  18. „drenowania ich budżetów na bezsensowne inwestycje oraz instalowania tam agentów-rezydentów odrysowujących plany miast i twierdz i przy okazji wykonujących portrety” aquaparki, centra handlowe, orliki, parki rozrywki itd. itp. oraz opozycja… Tylko jedna uwaga – po co odrysowywać plany twierdz, jak można wysłać swoich architektów którzy wiadomo co i z jakich planów zbudują? Jeszcze 50 lat temu rozrysowanie i zaprojektowanie domu to była potężna praca dla kilku ludzi, nie mówiąc o np. kamienicy. Ciekaw ilu ludzi 500 lat temu musiało pracować nad koncepcją pałacu czy zamku nie mówiąc o utrzymaniu tego w należytej tajemnicy…

  19. Rysunki, makiety – to od dawien dawna było opanowane przez ludzkość i niespecjalnie zmieniało się aż do czasów komputerowych, które trochę temat uprościły i przyśpieszyły.

    Ale makiety 3D w sporej skali nic nie zastąpi, żadne wizualizacje.

  20. Czytałem nie raz. Mnie interesuje mój naród a nie inni, którzy nas ciągle wykorzystują. Mam nadzeję, że czytałaś jak z nami postapiono po bitwie. Clausevitza to możesz sobie do snu poczytać.

  21. Clausevitz to prusactwo, no ale uogólnienia (zasady) zawarte w książce, to nawet w handlowym marketingu możesz zaobserwować , a może własnie szczególnie (paradoksalnie) w handlowej strategii

  22. Nasz handlowy marketing wygląda tak, że inni robia kasę i budują swoje bogactwo, a my tworzymy świetych, bijemy sie za wolność cudzą i nic nie rozumiemy jakie nam ciągle łabuszki podkładają.

    Jak zaczniemy od liczenia własnych pieniędzy, a nie cudzych, bo na razie to nasze pieniądze inni nam liczą, to może coś zaczniemy budować.

    Jak ludzie nie rozumieja konstytucji 3 maja to o czym tutaj mówimy.

  23. „instalowania tam agentów-rezydentów odrysowujących plany miast i twierdz i przy okazji wykonujących portrety” takich jak Leonardo da Vinci podpowiem

  24. Wygląda zatem na to, że po niepowodzeniu desperackiej próby demograficznego wsparcia dla Królestwa Jerozolimskiego mylnie nazywanego krucjatą dziecięcą (1212) i jego ostatecznego upadku w (1291) ,  europejscy władcy po 100 latach i ponad 10ciu próbach, wyczerpali swój potencjał militarny umożliwiający kontrolę portów na wchodzie Morza Śródziemnego.  Renesans zaś jak chce autor, jawiłby się wonczas właśnie jako dywersja ideologiczno-ekonomiczna na zapleczu, którego głównym celem było przekierowanie  potencjału intelektualnego, ludzkiego oraz finansowego głównie do kieszeni dywersantów za które ci sfinansowali następnie kolejne najazdy islamskie?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.