Lut 122020
 

Mogę się mylić, ale wszystkie toczące się ostatnio dyskusje da się zamknąć w tej formule. W poważnym zarządzaniu państwem chodzi o to, jak to państwo oddzielić od polityki. Czym bowiem jest polityka w Polsce? To jest seria nieustających prób zwrócenia na siebie uwagi przez osoby niekompetentne i nie posiadające żadnych doświadczeń poza towarzyskimi. Można te zachowania wskazywać palcem, ale ludzie i tak w ten mechanizm nie uwierzą, albowiem są przekonani, że tak właśnie powinno być. To znaczy, że można skutecznie zarządzać machiną administracyjną poruszając się wokół imponderabiliów typu – czy Polacy powinni mieć powszechny dostęp do broni? Albo czy przywrócić karę śmierci? O innych problemach nie będę już mówił, bo za często o tym wspominam. Nie ma w deklaracjach dotyczących wymienionych kwestii cienia autentycznego nimi zainteresowania. Jest tylko przemożna chęć zwrócenia na siebie uwagi. Oczywiście, polityk, który wykazałby się skutecznością i doszedł do wyników w zarządzaniu partią, a potem państwem mógłby się obawiać zamachu, także takiego z użyciem broni palnej. Nie sądzę jednak, by umiejętność posługiwania się tą bronią mogła go uchronić przed taką okolicznością. Nie chciałbym, żeby temat ten zdominował dyskusję pod tekstem, albowiem ludzie uwielbiają ględzić o kwestiach, których regulacja wymaga naprawdę dużego sprytu. Im zaś ktoś ma go mniej tym przywołuje więcej zaklęć mających przekonać otoczenie, że jest na odwrót. Chcę tu wyraźnie wskazać na kokieteryjny charakter takich deklaracji. Mamy wręcz cały zestaw chryzmatów, o których politycy mówią z tą charakterystyczną, fałszywą troską w głosie. Wszyscy wiemy o co chodzi i wiemy, jak to się kończy. To są, powtarzam, charyzmaty fałszywe. I bardzo łatwo to wykazać. Jeśli ktoś nazywa prezydenta Kaczyńskiego zdrajcą cywilizacji z powodu zbyt mało restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej, a jednocześnie płacze nad losem Mary Wagner, to powinien mieć odwagę nazwać zdrajczynią cywilizacji także Elżbietę II, bo to ona jest symbolem praw obowiązujących w dominiach. To jednak nie jest możliwe do przeprowadzenia, albowiem środowisko, do którego adresowane są komunikaty szkalujące ś.p. Lecha Kaczyńskiego, odbiera tylko na jednej częstotliwości i chodzi mu o to, by słyszeć cały czas to samo brzęczenie, po drugie strach, że korona może przedsięwziąć jakieś kroki zmierzające do uciszenia takiego krzykacza jest zbyt wielki.

Mamy za sobą ponad trzydzieści lat składania fałszywych deklaracji przez partie zwane kanapowymi, albo przez partie zwane radykalnymi, które z tych kanapowych ewoluowały. Nie będę już wspominał nawet człowieka, który jest symbolem tych gierek, bo naprawdę szkoda mojego czasu na robienie mu reklamy. I co? Po tych wszystkich latach, po zdetonowaniu Niesiołowskiego, bohatera walki o czystość moralną, co sobie kurwy do hotelu zamawiał, dalej niczego się nie nauczyliśmy? Dalej uprawiamy tę adorację nieskuteczności? Oczywiście, że tak i wynika to wprost z grzesznej natury ludzkiej. Żadne moralne oceny nie imają się polityki, albowiem ona jest z gruntu niemoralna i każdy kanapowy politykier to wie. A skoro jest niemoralna, to znaczy, że musi być skuteczna – to jest kolejny wniosek. I on jest dla ludzi głosujących na partie radykalne tak samo oczywisty jak to, że wystarczy mówić o dostępie do broni, żeby już czuć się bezpiecznym. Otóż jest dokładnie na odwrót – polityka niemoralna jest polityką nieskuteczną. I dotyczy to absolutnie wszystkich polityków, a szczególnie tych systemowo nieskutecznych, bawiących się fałszywie rozumianymi imponderabiliami. Oni są bowiem także niemoralni systemowo. Zostali powołani do niemoralności i mają na to niemoralne zachowanie liczne gwarancje, być może także pisemne. One się kończą, kiedy w obłędzie lub furii przekroczą niewidzialną jakąś granicę, co dokładnie pokazał nam przykład Niesiołowskiego Stefana. To ich niemoralne zachowanie, albo bezczelne zaprzeczanie takiemu zachowaniu połączone z sugestiami, że oczywiście można, można, ale trzeba być dyskretnym, działa bardzo stymulująco na wyborców. Nie na wszystkich rzecz jasna, ale na sporą grupę. I ja sądzę wręcz, że owe kokieterie mają charakter werbunkowy, to znaczy z grupy tych najbardziej dwulicowych i bezczelnych wyłoni się nowych liderów, już po tym, jak ci starzy zamkną oczy.

Czy jest na to wszystko jakaś rada? Nie wiem. Mam jednak taką sugestię, by oddzielić politykę od państwa. To znaczy, by aparat administracyjny zajął się promowaniem wiedzy o działaniu struktur państwowych. To z pewnością nie będzie łatwe, a i ludzi do tego łatwo się nie znajdzie. Bo niby kto miałby to robić? Targalski? Sakiewicz? Żarty. Polityka bowiem prawdziwa nie ma nic wspólnego z tymi rzekomymi fajerwerkami intelektu, które możemy oglądać w debatach publicznych, i które wywołują w nas takie zażenowanie. To jest zupełnie coś innego. Kłopot polega na tym, że to coś innego, wydaje się nieatrakcyjne i nudne także takim ludziom, którzy aspirują do firmowania swoimi postawami tej polityki. Dlatego apeluję do ludzi kierujących kadrami w PiS – zdejmijcie skompromitowanych ludzi z frontu. Takich, w których gawędy już nikt nie wierzy i takich, którzy notorycznie demonstrują fałszywe emocje, próbując tą grą uwieść wyborcę. Nie będę wymieniał nazwisk, ale każdy łatwo się domyśli kogo mam na myśli. Jeśli tego nie zrobicie teraz, a zamiast tego rozpoczniecie debatę w rejestrach, które tu opisuję, debatę, która natychmiast zamieni się w sabat zwariowanych czarowników, przegracie. Oczywiście nikt nie musi mnie słuchać. To tylko takie gadanie nic nie znaczącego blogera, bez dorobku.

Na koniec jeszcze jedna uwaga – jeśli ktoś porusza idiotyczną całkiem i przez nikogo nie rozumianą kwestię rozdziału Kościoła od państwa, proszę mu podsunąć pod rozwagę ten problem – jak oddzielić od państwa kokieteryjną i szamańską politykę opartą na fałszu moralnym, systemowej nieskuteczności i obietnicach bez pokrycia? No i na systemowym lenistwie jeszcze. Nie zapominajmy o tym. Nasz ulubiony bohater uwielbia siedzieć na kanapie przed kamerą i wymieniać nazwiska sławnych myślicieli z dawnych czasów, z którymi chce być utożsamiany. To jest najwyraźniejszy wyróżnik śmierdzącego lenistwa, jaki zdarzyło mi się oglądać i jeszcze długo nic go nie przebije. Na tym kończę, bo muszę się przygotowywać do jutrzejszego wykładu we Wrocławiu.

  22 komentarze do “Jak oddzielić politykę od państwa?”

  1. Jak drą mordy,
    To będą mordy ☺
     

  2. Po przeczytaniu tego tekstu, przypomniał mi się wybór w Gdańsku, gdzie by nie dopuścić do zaistnienia M.Skiby szarpnęła się warszawka z najbardziej radykalnymi z radykalnych radykałów(3 x r). Wynik Skiby został przemilczany i nie zauważony wobec zwycięstwa-przegranej,kolejnego powstania.

  3. Nie kojarzę, to chyba dowód, że masz rację

  4. Taki przykład fałszu. Najbezczelniejsze dla mnie to były kiedyś zastosowane przez lewicę bilbordy wyborcze z trzema niemowlakami i każde z niemowlaków miało na główce czapkę od munduru: wojskową, policyjną i chyba strażacką. I chyba też wtedy obowiązywało hasło „serce masz po lewej stronie”. No to był tupet, ugrupowanie, które produkowało: agenturę TW, transformację, bezrobocie, które sprzedało Hutę Katowice (budowaną przecież przez PRL, poprzez obniżenie poziomu życia 38 mln. obywateli),  wyprzedało hotele robotnicze nie dając szans mieszkańcom hoteli, też wtedy banki jednostronnie zmieniały terminy spłat kredytów stawiając drugą stronę (kredytobiorców) w stan upadłości, kiedy funkcjonowali tacy komornicy jak ten co znał się z sędzią Juszczyszynem i za ok 3tys zł pozwalał zajumać gospodarstwo rolne –   itd. I oni  raptem przed wyborami bezczelnie udawali niewiniątka i schowali się za bilbordem z trójką niemowlaków z sercem po lewej stronie. No policzyli głosy i okazało się że wygrali. Chyba wtedy w sejmie pojawił się Hausner ze swoją reformą pod lewą pachą, pod koniec kadencji to miał już wykrzywione ramiona od dźwigania dokumentacji dot. reformy, pojawił się niejaki Dyduch (chyba wielbiciel Huty Katowice), także pojawiła się osoba która powiedziała że Msza św namawia społeczeństwo do alkoholizmu (moment Podniesienia), i szereg innych osobników którzy mieli za zadanie zabełkotać i zniknąć.     
    Lewica taki miała wtedy charyzmat: z fałszywą troską w głosie (Hausner) reformowała państwo i wyprzedawała to co jej się podobało i z fałszywą troską w glosie reformowała jeszcze NFZ – a dla społeczeństwa skończyły się te reformatorskie deklaracje jedynie  skrzywieniem kręgosłupa u jednego wspomnianego już polityka lewicy. Społeczeństwo urzeczone słodkimi niemowlakami z bilbordów  po kadencji tych rządów miało zero i nul (jak pisze Paryżanka).
     Taka refleksja jaki może być poziom bezczelności – no może on być duuuuuży.

  5. Oczekujesz niemożliwego z tym PiS’em. Oni może nawet by chcieli ale im nie wolno. No więc co? Ja nie wiem. Ja tylko wiem, jak wygląda życie w świecie, który jest wprowadzany i będzie w Polsce. Kiedy? Kiedyś.

  6. Scharakteryzuj. Bo inaczej komentarz może być tylko : „fajnie, ze wiesz”

  7. Czyli nadal czekamy na ludzi sprytnych, którzy rzeczywiście rozwiążą istotne kwestie. W tym czasie nadal głosujemy na nieudaczników, dorobkiewiczów, cyników i zdrajców? 

  8. Albo nie glusujemy…
    … przeciez mamy wybor… bo nie ma  OBOWIAZKU  wyboru  !!!

  9. Wymienic kadry w PiS? Na jakie na kogo? 

  10. na calym swiecie polityka jest synonimem lajdactwa i  tego nikt nie zmieni. zmiana moze bylaby mozliwa gdyby spoleczenstwo bylo swiadome. niestety ludzi przeraza prawda stad wola uciec w bullshit. i tak jest nie tylko w Polsce , tak jest wszedzie. politykow sie hoduje i przygotowuje do przyszlej roli. aby cokolwiek zmienic ludzie musza sie zmienic.

  11. Nie moge sie z Panem zgodzic  !!!
     Ludzi  ZAWSZE  przeraza  i przerazac bedzie  celowo  psute prawo – brak jakiejkolwiek  odpowiedzialnosci za podejmowane dzialania i decyzje,  brak kontroli, niemoznosc egzekucji kary,  tzw.  podwojne standardy  !!!
    I tu nie ma co udawac… taka demoralizacja i bezprawie  ZAWSZE przeraza ludzi… ono nie bierze sie  samo z siebie…
    … i tu nie ma o czym i nad czym  DEBATOWAC… PRAWO  psute jest przez  „nasza”  wladze…  i to  SWIADOMIE  !!!

  12. „nasze władze” są ostatnim bastionem narodowym, POLSKIM .Niestety jest to socjalizm w czystej postaci.Ludzie i ich przerażenie powinni cierpliwie poczekać.Kto ICH do tego zachęci?

  13. Prawo jest jednym z kregow w tym naszym piekle. centrum wszystkiego jest prawda. tyle ze i konsekwencje poznania prawdy przerazaja. bo albo nic sie nie robi i zyje w dyskomforcie psychicznym albo trzeba podjac jakas decyzje ktora moze byc wyzwaniem dla obowiazujacej rzeczywistosci czesto decyzji nie zgodnej z obowiazujacym prawem

  14. Prawda nas nie zabije, prosze Pana…
    … ona nas tylko wzmocni  !!! 
    W obecnej sytuacji i tak MUSIMY  wrocic do  zradykalizowania prawa i jego egzekucji… to jest tylko kwestia czasu.  To wszystko juz i tak sie wali… no i „ktos”  musi za to „beknac”… 
    … to nie ma tak, ze to sie dzieje  SAMO  Z  SIEBIE… na dodatek wiekszosc z nas wie doskonale  dlaczego tak sie dzieje  !!!

  15. Od Państwa jakiego?
    1 października 2017 r. weszła w życie tzw. ustawa dezubekizacyjna, na jej mocy emerytury i renty byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa zostały radykalnie obniżone, ale nie objęła pobierających polskie emerytury i renty żyjących w Izraelu. W tym kontekście należy przypomnieć, że bardzo sprawnie obywatelstwo polskie przywrócono emigrantom z marca’68, w większości wywodzącym się z aparatu Urzędu Bezpieczeństwa, że najwięcej obywatelstw przywrócił marcowym kombatantom Lech Kaczyński (bo 15 300), że w 2007 r. osobiście i ostentacyjnie wręczył akt przywrócenia obywatelstwa synom Oskara Szyji Karlinera, szefa Zarządu Najwyższego Sądu Wojskowego, z którego udziałem ferowane były niemal wszystkie wyroki śmierci na polskich oficerach i żołnierzach oraz że na cmentarzu żydowskim w Warszawie dokonywana jest za pieniądze Ministerstwa Kultury, tj. za pieniądze rodzin ofiar zamęczonych i pomordowanych Polaków, renowacja grobu oficera NKWD, a później szefa zbrodniczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego płk. Józefa Różańskiego vel Josefa Goldberga, który w ubeckich katowniach zamordował tysiące polskich patriotów, w tym Witolda Pileckiego i Emila Fieldorfa.

  16. calkowita zgoda
    Jan 8,31-32Wtedy powiedział Jezus do Żydów, którzy Mu uwierzyli: «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli».

  17. „nasze władze” czyli PiS to rzeczywiście jest bastion narodowy, ale niestety nie bastion polski lecz ukraiński, litewski, izraelski, a nawet niemiecki i rosyjski.
    Proszę rzadziej oglądać propisowski TVN.

  18. Dlaczego lewacki PiS nie chce, żeby społeczeństwo było świadome?

  19. Poza polskojęzycznym PiSem/POPiSem istnieje życie. Naprawdę.

  20. „Dlatego apeluję do ludzi kierujących kadrami w PiS – zdejmijcie skompromitowanych ludzi z frontu.”
    Pytanie: Czy w lewackim PiSie (udającym polskich patriotów) są jeszcze ludzie nieskompromitowani?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.