Wrz 252018
 

Rozmawiałem wczoraj mailowo z kolegą, który od dawna siedzi w tak zwanej nauce. Jest historykiem, a co za tym idzie wprzęgnięty jest także w kierat punktozy. Powtórzył mi to samo co wcześniej rzekł Grzegorz Kucharczyk, to znaczy, że gotowy jest projekt rozporządzenia, w którym zawarta będzie lista „koszernych” wydawnictw naukowych. Ja oczywiście sądziłem, że to może żart, że oni się może cofną i nie zrobią czegoś takiego, to znaczy nie doprowadzą do tak straszliwej degradacji polskiej humanistyki, ale nie, jednak zrobią.

Czy ludziom takim jak Gowin, a także jego doradcy można w ogóle cokolwiek wytłumaczyć? Oczywiście, że nie, a to z dwóch powodów – pierwszy – doradcy Gowina są bezradni wobec 700 zł, drugi – są bezradni wobec pokusy decydowania o losach innych. I to załatwia sprawę. My tutaj oczywiście wiemy, że taki mechanizm to pułapka, w której zamyka się duże populacje odcinając je trwale od obiegu informacji istotnych. Dlaczego tego nie rozumie Gowin? Bo jemu się zdaje, że polska nauka jest tym samym czym nauka brytyjska albo amerykańska. To są idiotyzmy i nie o to chodzi, by starać się być lepszym w zawodach, których zasady są od początku ustawione. Chodzi o to, by wokół rynku treści zbudować lojalną wobec lokalnej organizacji państwowej strukturę. Jak wiemy, udowodnił to wczoraj Jarecki, głupszy od Gowina jest tylko Gliński, no ale to nas wcale nie pociesza. Przejdźmy do istotnych różnic pomiędzy humanistyką polską i brytyjską. Ta druga jest sprzęgnięta z rynkiem, który z kolei jest olbrzymią pompą tłoczącą treści Brytyjczykom wygodne na rynki mniejsze. Tak wygląda współczesny podbój kolonialny. Jeśli ktoś w GB wpadnie na pomysł, żeby udowodnić, że Ślązacy są bliżsi Czechom niż Polakom, jak to się stało ostatnio, przy udziale Normana Davisa, to mamy gotową matrycę, która powielona na rynku treści popularnych może w ciągu dekad załatwić kwestię śląskich dylematów etnicznych. Potem zaś, w ciągu następnej dekady, załatwi się tę kwestię politycznie i Czesi będą mogli myśleć o załatwieniu sobie dostępu do morza, albowiem, pomiędzy historyczną granicą Śląska w Krośnie Odrzańskim, a wybrzeżem kilometrów jest doprawdy niewiele. Rynek treści naukowych w GB jest rynkiem politycznym, który realizuje politykę imperialną. Rynek treści naukowych w Polsce jest rynkiem wtórnym, na którym szkoli się reasercherów nazywanych dla niepoznaki profesorami. Ich zadaniem i rolą jest systematyzacja zalegających w archiwach informacji i przekazywanie ich do dalszej obróbki, po wykonaniu tej wstępnej, najgorszej. Kierownicy instytutów historii wprost mówią dzisiaj o tym, że nowoczesny historyk zajmować się powinien pisaniem haseł do słowników historyczno-geograficzych, a także edycją źródeł. W żadnym wypadku nie powinien pisać ciekawych książek. Tak nie wolno, bo wtedy nie będzie on nowoczesny. A już pisanie jakichś syntez i opatrywanie ich wnioskami to grzech śmiertelny.

Tak się sprawy mają, a banda durniów w tytułami naukowymi lata po korytarzach instytutów i zaciera ręce z uciechy, bo dostaną 700 zł więcej, jak już się uda tę całą naukę zabetonować. Myślę, że w zasadzie nie ma ratunku. Poza zbrojnym powstaniem i spaleniem żywym ogniem tego co oni tam między sobą ustalą nic zrobić nie można.

Powtórzę jeszcze raz – to jest degradacja. Odcięcie nauki, historii, archeologii, historii sztuki wreszcie od czytelnika to postawienie autora sam na sam z oświęcimskim kapo. I doprawdy nie ma znaczenia czy ten kapo będzie mówił po niemiecku, angielsku czy rosyjsku. Wiem, że nikomu tego nie wytłumaczę, bo to jest zbyt abstrakcyjne dzisiaj, a korzyści, które gromadka rzekomych wybrańców otrzyma od razu, przysłaniają wszystkim cały horyzont. Powtórzę może więc raz jeszcze dla pewności – polska humanistyka nie ma czego szukać w świecie anglosaskim, bo struktura tamtejszego rynku powoduje, że może ona być co najwyżej potraktowana jak mały piesek podwórzowy, który chce wziąć udział w prawdziwym polowaniu razem z chartami. Wszelkie tak zwane reformy, jakie stamtąd przychodzą to pułapki służące degradacji miejscowych autorów, które uczynią z nich nieustraszonych eksploratorów śmietników. Nic więcej. To się jednak okaże później. Na razie minister Gowin będzie podnosił poziom nauki polskiej zalewając tę naukę betonem i wprowadzając zasady powodujące taką deprawację i wypaczenie misji o jakiej się nie śniło doktorowi Goebbelsowi.

Jasne jest, że jeśli zostanie skompletowana lista wydawnictw koszernych to za publikację w tych wydawnictwach autorzy będą musieli płacić. Tak po prostu, jak za wstęp do lepszego świata. Będą musieli płacić, żeby zdobyć liczącą się, punktowaną publikację. Jeśli nie zapłacą, choćby się, za przeproszeniem usrali, nie zostaną wybitnymi badaczami, będą jakimiś aspirującymi nędzarzami i mierzwą. Ja jestem sobie w stanie wyobrazić inne niż finansowe formy gratyfikacji za takie publikacje, jak na przykład donoszenie na kolegów, bo w zasadzie czemu nie. Jestem też pewien, że z całą pewnością autorzy za wydanie książki czy opublikowanie artykułu nie dostaną ani grosza. Już nie dostają, ale to komuś przeszkadza, trzeba tak wszystko urządzić, żeby jeszcze dopłacali. I wyobraźcie sobie, że nikt przeciwko temu nie protestuje. To jest zdumiewające. Nikt głośno nie woła, że to jest katastrofa i koniecznie trzeba to zatrzymać. Wszyscy liczą na to, że jakoś to będzie i im akurat się uda. Bardzo przepraszam, ale jak wobec tego wszyscy ci ludzie drenujący archiwa, ziemię i biblioteki z artefaktów i treści maja traktować tych polskich naukowców? Jak durniów i jak śmieci, bo oni sami się tak traktują. Ja oczywiście wiem, że u podstaw takiego rozumienia spraw leży niewiara w mechanizmy globalne. I to jest właśnie dziwne, wszyscy pieprzą o tej globalizacji, ale już omówienie jakichś globalnie działających mechanizmów to jest teoria spiskowa. Czy to nie wydaje się Wam niezwykłe? Mnie się wydaje.

Łudzę się jeszcze, że może uda nam się zorganizować ten cały LUL i po jednej czy dwóch sesjach pokażemy im wała. Mam jednak coraz mniej nadziei, z przyczyn oczywistych. Okay, ja to rozumiem. Generalnie wszyscy chcą się rozerwać i zabawić za niewielkie pieniądze. I żeby było jeszcze coś o Żydach, albo o przeniewierstwach księży posoborowych. Rozumiem i akceptuję, ostrzegam też jednak, że nasze drogi mogą się pewnego dnia, całkiem niespodziewanie rozejść. Nie mam bowiem zamiaru, bo dziesięciu latach harówki dzień w dzień organizować jakichś podwórzowych igrzysk dla szurystów. Na dziś to tyle. Dziękuję za uwagę.

Jadę dziś do Niepokalanowa, żeby przywieźć stamtąd książkę „47 lat życia”, którą wreszcie wznowiono.

Zapraszam na www.prawygornyrog.pl

  28 komentarzy do “Jakim rodzajem blekotu żywi się minister Gowin?”

  1. He he, jak u Orwella:wszystkie zwierzęta sa rowne i równiejsze.

  2. Oczywiscie, ze belkotem niewolniczym… i  masonskim…

    … bo na inny ten POpaprany mOnister od 7 bolesci, a dzis „nasz” sobie nie pozwoli… sam jest nedznym wyrobnikiem na ich szatanskich uslugach wszelkiego masonstwa… i to widac jak na dloni… zadnych wykladow akademickich nie potrzeba na tego  SLUGUSA  z krakowka  !!!   On tym wyslugiwaniem sie obcym jest   PRZESIAKNIETY… i  z niego juz  NIC,  zadnego pozytku  NIE  BEDZIE  !!!    Nie ma sie co ludzic  !!!

    On mysli, ze jak ma „wtyki” w  naLuce to juz przetrwa…  ale nie przetrwa… i juz niebawem o tym  bolesnie sie przekona.

    À le w sumie trzeba przyznac, ze ta cala „dobra” i „jeszcze lepsza zmiana”  przez te 3 lata  odslonila sie niemozebnie… naprawde ciezko uwierzyc, ze to zmiana taaakiej  MIERZWY  i  zwyklych  DEBILI…  dla mnie to po prostu  SZOK…

    … i jeszcze marza sie temu dziadostwu i slugusom  glinsko-gowinowym  i reszcie POPiS’owej conajmniej 2 kadencje …  o litosci  !!!

  3. oczywiście, że za artykuł trzeba będzie zapłacić. a te 700 zeta to jest przynęta. AKO już alarmuje.

  4. Ja się zastanawiam, czemu pan Gowin ma czelność pokazywać się ludziom na oczy w biały dzień po tym jak stworzył swojego poprzedniego potworka o nazwie e-Sądy.

  5. Normal
    0

    21

    false
    false
    false

    DA
    X-NONE
    X-NONE

    /* Style Definitions */
    table.MsoNormalTable
    {mso-style-name:”Tabel – Normal”;
    mso-tstyle-rowband-size:0;
    mso-tstyle-colband-size:0;
    mso-style-noshow:yes;
    mso-style-priority:99;
    mso-style-parent:””;
    mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
    mso-para-margin:0cm;
    mso-para-margin-bottom:.0001pt;
    mso-pagination:widow-orphan;
    font-size:10.0pt;
    font-family:”Times New Roman”,serif;}

    Nareszcie nazywamy sprawy po imieniu. To dobry początek.
    Wróg nazwany powinien zacząć się bać.
    Na przykład WYŚMIANIA = broń nader skuteczna 🙂
    Wiele nadętych balonów poległo w dziejach od szpilki.

  6. To dopiero trafil sie  nam…

    … narodowi polskiemu  misjonaSZ  !!!

    Ja nie mam zadnego uznania dla takich tworow swieckich jak ta cala OD… zwlaszcza w dzisiejszych szatanskich czasach, w jakich przyszlo nam zyc.  Ten mOnister  i jego mOnisterstwo  to wyjatkowa  mierzwa…

    … zal i wspolczucie dla tych wszystkich mlodych  przed… w trakcie… i po takich  studiach… chociaz jestem przekonana, ze mlodzi nie sa az tacy glupi… tylko tak udaja… oni tez swoje wiedza… ze co innego waadza mowi, a co innego robi… zycie im pokazuje te wszechogarniajaca nedze intelektualna  !!!

    Oni beda sie garnac do  LUL’a… do SN… bo tylko to im pozostanie… a ja  – z kolei – czekam tylko i wylacznie na programy i projekty w  TV PGR… bo TYLKO ta jest dla mnie oknem na swiat !!!

  7. Normal
    0

    21

    false
    false
    false

    DA
    X-NONE
    X-NONE

    /* Style Definitions */
    table.MsoNormalTable
    {mso-style-name:”Tabel – Normal”;
    mso-tstyle-rowband-size:0;
    mso-tstyle-colband-size:0;
    mso-style-noshow:yes;
    mso-style-priority:99;
    mso-style-parent:””;
    mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
    mso-para-margin:0cm;
    mso-para-margin-bottom:.0001pt;
    mso-pagination:widow-orphan;
    font-size:10.0pt;
    font-family:”Times New Roman”,serif;}

    Naprawdę nie chcę robić bałaganu …  Co robię źle ?

  8. „Przejdźmy do istotnych różnic pomiędzy humanistyką polską i brytyjską. Ta druga jest sprzęgnięta z rynkiem, który z kolei jest olbrzymią pompą tłoczącą treści Brytyjczykom wygodne na rynki mniejsze”. Genialne. Po pierwsze dystrybucja treści. Góra stoi.

  9. Bylem w tym Krakowie ponad 20 lat, od 1973 do 1994. Było tam środowisko przy kościele Dominikanów, środowisko studenckie, Dominikanie tym „dowodzili”, bodaj nazywało się to Beczka. Ok, wielu studentom pomogło to, bo Dominikanie pomagali nie tylko duchowo. Ale generalnie to było środowisko dyskutantow po prostu. Ja przymierzalem sie tam wejść wiele razy. Opatrznosc mnie uchronila widać, pomimo, że do kościoła Dominikanów chodziłem na ostatnia niedzielna msze w Krakowie w ogóle, a tez często były tam potem koncert organowe.

    Z tego środowiska wyrósł pan Gowin, a będąc w tym kościele w czasie pielgrzymki Papieża Franciszka, normalnie ucieklem, poczułem sie jak w byle kościele anglikańskim tutaj.

  10. Kto ? Gowin ?

    Rozumiem dlaczego Pająk mawiał Opus Iudei

  11. „I to jest właśnie dziwne, wszyscy pieprzą o tej globalizacji, ale już omówienie jakichś globalnie działających mechanizmów to jest teoria spiskowa. Czy to nie wydaje się Wam niezwykłe? Mnie się wydaje” – bezcenne stwierdzenie Panie Gabrielu : )

  12. Bo to jest bezczelny i zuchwaly typ…

    … bez zdolnosci honorowej  !!!  Takich jak Gowin w „dobrej i lepszej zmianie” jest na peczki… dlugo by wymieniac.  To  sa  PASOZYTY zerujace na calym polskim narodzie od dziesiatek lat…

    … o nowoczesnych  POpaprancach czy KODomitach nie wspominajac  !!!

  13. Dopiero… niesmialo…

    … narod zaczyna nazywac sprawy po imieniu,  ale nie ma sie co  czaic…  trzeba glosno i zdecydowanie nazywac  zlodziei politycznych zlodziejami… codziennie,  przez 24 godziny na dobe…

    … im szybciej i zdecydowaniej… bez  zbednych zludzen… tym lepiej dla narodu  polskiego  !!!

  14. Wierzysz Billowi Bramie i nieświadomie kopiujesz te śmieci z WORDa.

  15. W związku z ukazaniem się książki o Maksymilianie Kolbe,

    sadzę, że warto przypomnieć o istnieniu książki o jego matce Mariannie Kolbe. Polecam

    https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,10230,Matka-meczennika

  16. >zaciera ręce z uciechy…

    Ostatnie spodnie

  17. ” Myślę, że w zasadzie nie ma ratunku. Poza zbrojnym powstaniem i spaleniem żywym ogniem tego co oni tam między sobą ustalą nic zrobić nie można.”

    I to dotyczy się 99 % tematów w Polsce. Jak to mawiał mój dziadek odznaczony orderami AKowiec – lepiej zawalczyć niż żyć jak niewolnik…

  18. fajny ten humor dot. ostatnich spodni, ale rozumiem że rzecz dzieje się przed anektowaniem Alzacji i Lotaryngii, bo po tym wydarzeniu poziom życia Niemiaszkom poprawił,  miał miejsce deszcz francuskiego złota, chyba że poprawiło się tylko niektórym…

  19. @ Coryllus

    Bardzo ważny tekst. Oby trafił do tych durniów od majdrowania przy naukach humanistycznych. Gdyby jeden z drugim brał pobory i puszczał jeno bąki w gabinecie /otwierając okno/ – bylibyśmy mniej stratni.

  20. Hej, odpisałam Ci pod wczorajszym tekstem 🙂 Ja o dogach /i jamnikach/ mogę bez końca 🙂 A teraz to o borzojach. No dobra, już więcej  nie będę /chyba że byłby temat :)))/

  21. Zamiescilam pytanie do Pani pod wczorajszym wpisem.

  22. Odpisałam właśnie.

  23. Odpowiem Ci Twoimi słowami z wczorajszego tekstu:

    „Z psiarzami i koniarzami nie należy zaczynać :))) Bo mogą bez końca.” 

    A tymczasem moja whisky jest ukryta gdzieś głęboko w moim (niby) garażu.

  24. „Co robię źle ?”

    Używasz Worda. Zacznij używać Notatnika.

  25. „Co robię źle ?”

    Nie popełniłeś 切腹.

  26. …Jasne jest, że jeśli zostanie skompletowana lista wydawnictw koszernych to za publikację w tych wydawnictwach autorzy będą musieli płacić…

    Powiem tylko, że od lat, gdy ktoś z naszych naukowców chce coś wydrukować w punktowanym czasopiśmie – musi płacić. Im wyżej punktowane – tym wyższy koszt. Może niektórym, w jakiś sposób znanym (z konferencji, publikacji itp) udzielają rabatu. Tego nie wiem.

  27. Najpierw musiałbyś mi zademonstrować jak to się robi.
    Innemi słowy: Sorzystaj z własnej rady.

    tadman & bolek
    Dzięki za info 🙂

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.