cze 252015
 

Staje nam przed oczami wagon pełen biednych i niczego nie rozumiejących dzieci, które jadą na śmierć. Towarzyszy im starszy pan w kapeluszu i drucianych okularach. Ja przynajmniej zawsze mam taką wizję, a utwierdzają mnie w niej wszystkie opisy, zdjęcia i pomniki, poświęcone Korczakowi i jego dzieciom.
Wczoraj jednak coś się w tych moich projekcjach zmieniło. W dodatku zmieniło się nagle i chyba nieodwołalnie. Oto przeczytałem recenzję książki wydanej przez „Czarne”, książki opowiadającej o życiu Stefanii Wilczyńskiej, najbliższej współpracownicy Korczaka. Pani ta została opisana jakby była aniołem, który zstąpił na ziemię, by czynić dobro, może tak rzeczywiście było, a może nie, ja nie jestem badaczem korczakianów, jak to się pięknie niekiedy określa. Ja tylko przeczytałem recenzję i ma w związku z nią kilka pytań. Dotyczą one także samej książki, bo jak to zwykle bywa u nieudolnych autorów, recenzja ta nie jest w istocie recenzją, ale po prostu streszczeniem dzieła, zdradzającym mnóstwo szczegółów. Idźmy więc po kolei.
Nie miałem pojęcia, że plac pod sierociniec Korczaka kupiono za 24 tysiące rubli. To jest kwota astronomiczna, która w żaden sposób nie koreluje z przeznaczeniem inwestycji. Miał to być wszak plac pod budowę domu dla żydowskich sierot. Biednych, zawszonych Mośków i Sruli z Nalewek. W dodatku dom, który na tym placu postawiono był czymś w owym czasie niespotykanym. Kafelki na podłodze, obrotowe drzwi, łazienki, czysta pościel, sale sypialne co prawda zbiorowe, ale za to czyste. Do tego szkoła, biblioteka i inne atrakcje. Kiedy wszystko było gotowe, sprowadzono tam te nieszczęśliwe dzieci, które żyły w suterenach, w piwnicach i na poddaszach. No, ale pisze nam autorka biografii Wilczyńskiej, że na sobotę szły te dzieci do swoich rodzin, a potem – o zgrozo – nie miały zamiaru wracać do Korczaka i były o to jakieś awantury. No więc nie były sierotami, prawda? A przynajmniej nie wszystkie nimi były. Prócz żydowskiej ochronki istniały w Warszawie również inne, w tym chrześcijańskie oraz – jak sądzę państwowe, czyli carskie. Jak więc to się stało, że do domu dla sierot trafiały „niesieroty” i w jaki sposób były one selekcjonowane? Kto decydował, że te dzieci akurat mogą przez cały tydzień siedzieć u Korczaka, a na sobotę wracać do nor, gdzie mieszkali ich rodzice? No i wreszcie kto wyłożył te monstrualne pieniądze na ochronkę, która była olbrzymim budynkiem w środku wielkiego miasta, a nie nędzną budą na przedmieściu. Tego nie wyjaśnia nam autorka biografii Stefanii Wilczyńskiej. Ona się skupia na relacji pomiędzy Korczakiem a Wilczyńską i zastanawia się czy oni się kochali potajemnie, czy może nienawidzili, czy ich relacja wzajemna była głęboka czy płytka.
Pierwsza odpowiedź jaka się nam nasuwa, jest prosta. Ochronę Korczaka zbudowano z funduszy syjonistycznych i była ona przeznaczona dla dzieci, które po wstępnym okresie edukacji miałby wyjechać do Palestyny i tam rozpocząć kolonizację terenów przyszłego państwa żydowskiego. To jest oczywistość z gatunku najbardziej oczywistych oczywistości, ale ja – z racji słabego zainteresowania Korczakiem – do wczoraj nie zdawałem sobie z tego sprawy. Z czasem instytucja prowadzona przez Korczaka została rozbudowana, powstała bursa, gdzie mieszkali starsi wychowankowie i szkoła, gdzie kształcono przyszłych wychowawców dzieci. Jak pamiętacie metody Korczaka wzbudzały wielkie emocje i wiele osób się z nimi nie zgadzało. Należała do nich na przykład żona Józefa Piłsudskiego. W swoich pamiętnikach pisze ona wprost, że Korczak namawiał dzieci, by donosiły na nauczycieli. Ja nie wiem czy można w ten sposób opisać tę metodę, ale zajrzyjcie do wspomnień Aleksandry Piłsudskiej, bo tam to jest tak przedstawione. We wczorajszej recenzji zaś stało jak byk, że w tej ochronce była specjalna skrzynka życzeń i zażaleń i dzieci wrzucały do tej skrzynki karteczki z prośbami, żalami i skargami. Pani Stefania Wilczyńska zaś czytała je wszystkie.
Przejdźmy teraz do samej Wilczyńskiej. Kończyła ona tę samą pensję co Maria Skłodowska i studiowała nauki przyrodnicze w Szwajcarii oraz Belgii. W ochronce Korczaka była osobą najważniejszą, która potrafiła żelazną ręką narzucić dyscyplinę. Była przy tym jeszcze aniołem dobroci i dzieci biegły do niej, kiedy było im smutno i źle. Myślę, że było trochę inaczej, bo sam mieszkałem w internacie i wiem jak to jest, ale niech im tam będzie….
Stefania Wilczyńska poświęciła całe życie dla tych dzieci. Wspomina jednak autorka biografii, że jej bohaterka miała chwile zwątpienia i chciała odejść. Przez cały czas pracy w ochronce miała wychodne tylko w jeden dzień w tygodniu – w środę. Chodziła wtedy do matki. Z opisu wynika, że Korczak się jej bał i musiał się z nią liczyć. Być może Stefania Wilczyńska była dla sponsorów ochronki zaworem bezpieczeństwa, na wypadek, gdyby dobremu doktorowi coś odbiło i zaczął realizować inny program niż to zaplanowano w preliminarzach. Nie wiem tego z całą pewnością, tak tylko głośno myślę….Nie ma oczywiście nigdzie słowa na temat wynagrodzenia Korczaka i Wilczyńskiej, a przecież nie pracowali za darmo. Ja rozumiem, że legenda wymaga, by nie wymieniać sum, ale rzetelność badacza z kolei wymaga czegoś innego. Jeśli ktoś poświęca całe życie dla dzieci, musi dostawać wynagrodzenie. Jeśli nie będzie wynagradzany, ucieknie i nie ma znaczenia czy jest żydem, katolikiem czy buddystą. Praca z dziećmi jest najbardziej upiornym zajęciem na świecie. Wilczyńska chciała uciec raz, ale wróciła.
I teraz najważniejsze. Korczak odwiedził brytyjski Mandat Palestyny dwa razy, w 1934 i w 1936 roku. Był wtedy w kibucu En Charod na północy kraju. Kibuc ten został założony przez emigrantów z Europy Wschodniej w roku 1921. Zanim tam przybyli w miejscu tym istniała arabska wioska, z którą nie wiadomo co się stało. Potem emigranci rozpoczęli osuszanie bagien, pracowali i żyli w strasznych warunkach, umierając na malarię i inne choroby. Było im bardzo ciężko. Nie wiemy jak było potem, kiedy w kibucu był Korczak, ale skoro tam był przypuszczać chyba możemy, że dzieci z jego ochronki przeznaczono właśnie dla tego miejsca. Możemy, czy nie? No chyba tak, po cóż inaczej by tam jeździł? Dzieciaki zabrane rodzinom, bo nie sieroty przecież, jak nam oznajmia autorka biografii Wilczyńskiej, po edukacji w sierocińcu Korczaka miałby być wywiezione do Palestyny i tam budować zręby państwa Izrael. I teraz kolejne ważne pytanie: czy Korczakowi się to podobało? Nie znam odpowiedzi. Nie wiem czy był zadowolony czy smutny po wizycie w Kibucu En Charod.
Wilczyńska, o czym przeczytałem wczoraj, była w tym samym kibucu w roku 1939, może coś pokręciłem, ale autorka wyraźnie pisze, że trwała już wojna kiedy Wilczyńska wyjechała z kibucu En Charod i wróciła do Warszawy. To jest ważna informacja, która burzy całkowicie nasze myślenie o wojnie i Żydach. Jeśli dodamy do tej informacji inną, dotyczącą wywozu dzieci zabranych rodzinom, z Czechosłowacji, tuż po aneksji, to musimy się poczuć dziwnie. Pamiętacie tę sprawę, prawda? Brytyjski urzędnik pilotuje program swojego rządu, który przeznaczył na każde żydowskie dziecko w Czechosłowacji 50 funtów. Dzieci są wywożone żeby uniknęły holocaustu, tak to jest opisywane. No, ale wywożone są dzieci kilkunastoletnie, a ich rodzice zostają, rozdziela się rodziny i nie ma sposobu by to zmienić, bo Korona wyłożyła pieniądze tylko na dzieci, nie na dorosłych. Rodzice zostają w Dystrykcie Czech i Moraw w oczekiwaniu na przeznaczenie. Nie żal ich syjonistom? Nie żal tych ludzi brytyjskim urzędnikom? Zresztą w roku 1938 nie ma jeszcze mowy o żadnym holokauście. Nie ma mowy o obozach zagłady. Gdzieś tam są jakieś obozy pracy i zamknięci w nich komuniści przemierzając z łopatami olbrzymie połacie torfowisk śpiewając pieśń Wir sind die Moor Soldaten. To wszystko. O cyklonie B jeszcze nikt nie słyszał. No, ale te dzieci z Czechosłowacji jednak są wywożone. Nawet mamy pomniki upamiętniające te wydarzenia, jeden na dworcu w Pradze, a drugi bodajże w Gdańsku, przez który dokonywano przerzutów. I teraz ta Wilczyńska – wraca jak gdyby nigdy nic w 1939 do Warszawy. Po co? Nikt jej nie powiedział, że będzie wojna? Od wiosny 1939 wszystko jest jasne. Od 1938 dzieci są wywożone z Czechosłowacji. Ona, jako działaczka żydowska musiała o tym wiedzieć. Po co wróciła? Nie bała się holocaustu? Być może nie, być może chciała się poświęcić dla tych dzieci, ale przecież w to nie wierzymy. W 1939 roku nikt nie myśli o zagładzie. Organizuje się getto, a sierociniec Korczaka znajduje się poza jego murami. Budynek jest ewakuowany i ochronka dostaje nowy lokal w getcie. Dzieci nadal są karmione, uczy się je i wychowuje. I tak aż do ostatecznego rozwiązania, które – jak sądzę – było wielkim zaskoczeniem tak dla Korczaka, jak i dla Wilczyńskiej. Przecież oni musieli wiedzieć jak to wszystko jeździ i musieli się czuć w miarę bezpiecznie. Byli odważnymi ludźmi, mieli swoją misję do zrealizowania i nie zrezygnowali z niej do końca. Dzieci zamiast do kibucu En Charod pojechały do obozu w Treblince i tam zostały zagazowane. Wiecie ile było tych dzieci? Dwadzieścia wagonów! Tak, tak, dwadzieścia wagonów dzieci zostało wywiezionych z getta prost do gazu. No, ale przecież Niemcy nie mówili Żydom, że jadą do gazu. To się okazywało nagle i niespodziewanie. Dokąd więc jechali Korczak, Wilczyńska i te dzieci? O czym myśleli w czasie podróży?
I teraz rzecz najistotniejsza. W roku 1927 kibuc En Charod wizytowany był przez bardzo dostojnego gościa, był nim sam prezydent republiki Czechosłowackiej Tomasz Masaryk. Ciekawe czy jemu się tam podobało? Bo ja obstawiam, że Korczakowi nie podobało się wcale. No, ale może Masaryk przykładał do tego inne kryteria. Ja może napiszę to wprost, żebyśmy nie mieli złudzeń. Masaryk to jest amerykański i brytyjski agent pilnujący w Europie Środkowej różnych interesów przez całe dwudziestolecie. Jest to także znany antysemita, który uważa, że Żydzi powinni opuścić Europę i zamieszkać gdzie indziej. I jego właśnie organizacje syjonistyczne sprowadzają do kibucu En Charod. No, a dopiero potem Korczaka i Wilczyńską.
Jakie konkluzje przyjdzie nam wycisnąć z tych rozważań? Niewesołe. Ja na przykład chciałbym poznać nazwiska i zobaczyć twarze tych ludzi, którzy zdecydowali, że jednak nie, że dzieci Korczaka, zostają, bo nie ma pieniędzy na to, by wywieźć je do Palestyny. Kim byli ci faceci? I dlaczego z takim poświęceniem wywozili dzieci z Pragi, a tych warszawskich nie chcieli. One przecież nie były zawszonymi sierotami, a przynajmniej nie wszystkie. Można je było umyć, ładnie ubrać i uratować. Zostawiono je jednak w gettcie. Okay, być może Hans Frank położył cenę zaporową i sprawa się rozmyła właśnie przez to. Miałbym jednak prośbę do badaczy życia i twórczości Janusza Korczaka, by nam te kwestie naświetlili wprost, a nie zajmowali się miłością Wilczyńskiej i Korczaka. Ten sposób narracji ubliża bowiem inteligencji. Nie naszej bynajmniej, ale ich inteligencji. Widzimy to, prawda?

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl gdzie można już kupić nowy tom Baśni jak niedźwiedź, zatytułowany „Kredyt i wojna”, zapraszam też do sklepu FOTO MAG przy stacji metra Stokłosy w Warszawie. Informuję również, że 16 lipca odbędzie się mój wieczór autorski w Bielsku Białej, początek o godzinie 18.00 w lokalu przy ul. Wzgórze 14. Wieczór organizowany jest przez miejscowy Klub Najwyższego Czasu, a tytuł spotkania brzmi „Moja Rzeczpospolita”.

  67 komentarzy do “Kiedy myślimy o Januszu Korczaku….”

  1. http://pulldragontail.blogspot.com/2015/02/zydzi-zydom-zgotowali-ten-los.html

    Być może znalazłyby się w tej, a również w innych książkach celniejsze cytaty, ale te są według mnie wystarczające

  2. Masaryk nawet wizytował … Coraz ciekawsza biografia masona i demoliberała Masaryka się wyłania.

  3. Poważne projekty planowane są na pokolenia 😉

  4. A wie Pan jak to tam jest w tej Bielsko Białej wstęp wolny czy jak?

  5. Chyba wolny…

  6. Mysle, ze puenta bedzie „skok z praskiego okna” Jana Masaryka, prezydenckiego syna, na dwa miesiace przed proklamacja niepodleglosci Izraela.

  7. Wow! To jest naprawde wstrzasajaca historia z tym Korczakiem. Spotkalam sie tutaj w Paryzu
    z wielkim holubieniem Pana Korczaka, z cala ta historia, jego poswieceniem i takie tam bla bla bla.
    Czytalam u Pana o tym „dofinansowaniu” Brytoli… jak to sie pieknie po latach te puzzle ukladaja!
    „Przestudiuje” i ten temat, i sprobuje o nim wszem i wobec mowic, czyli „odklamywac” historie.
    W internecie jest juz bardzo duzo info na en temat… chociazby wyklady dr Rath’a, prof. Normana
    Garego Finkelstei’na, czy naszego prof. Wieczorkiewicza… jest tego naprawde juz bardzo duzo!
    Tak, to Zydzi Zydom zgotowali ten los!
    Dzieki piekne za arcyciekawa notke!
    Bonne journee pour tous,

  8. „(Szlojme:– Robiła różnice. Jedne dzieci lubiła bardziej od drugich. Te zdolne, ładne, więcej).”
    „Były dzieci, których nie lubiła. Mnie wyrzuciła z Domu za nic”.
    Jakaś selekcja też tam była

  9. Proszę o posłuchanie co w tym temacie ma do powiedzenia sam Janusz Korczak (Henryk Goldszmit).
    Za „Anna od Bożego Miłosierdzia” s223
    „- Ja, dziecko, wierzyłem w Jezusa i – Jezusowi. Byłem Żydem i pozostałem nim w obliczu zagłady mojego narodu (chodzi o zaniechanie zmiany wyznania). Sama to rozumiesz, bo nie postąpiłabyś inaczej. Znałem całe Pismo święte i całe (!) je przyjmowałem, a więc i Ewangelię. Byłem ponad to obywatelem państwa polskiego, polskim Żydem. Pisałem po polsku i działałem dla dobra całego narodu, wszystkich jego obywateli, bo chciałem, aby cały rozwijał sie prawidłowo, szlachetniał i dojrzewał ku swej własnej doskonałości…
    Ale nie o tym chcę ci powiedzieć
    Jezus, Pan nasz, polecił mi, abym powiedział ci o „chrzcie krwi”, którym ochrzczony został ogromny zespół moich współziomków na polskiej ziemi; a że żyli na niej i z jej dóbr korzystali, śmierć ich – jeżeli przyjęta została z poddaniem, bez nienawiści, a przez nielicznych jako zadośćuczynienie za winy narodu żydowskiego – przyjął Pan i zaliczył na dobro obu narodów: tego, którego krew mieliśmy w żyłach, i tego, który nas przygarnął i karmił ponad 500 lat, nie czyniąc nam krzywdy, podczas gdy my niestety, jako naród mamy ciężkie winy wobec Polski. Nie bedę ci o tym mówił tym bardziejże nie dotyczyły one biedoty żydowskiej (z nielicznymi wyjątkami), lecz planów żydostwa międzynarodowego, które jednak pragnęło realizacji ich na terenie Polski w oparciu o liczebność masy moich współziomków. Plany te zostały obalone z wyroku Pana, bo realizować miały cele nieprzyjaciela ludzkości, któremu niestety, służą świadomie i świętokradczopewne nieliczne, lecz najbogatsze, bo władające pieniądzem, grupy Żydów w świecie zachodniej Europy, obu Ameryk i Izraela. I te plany obali nadchodząca na ten świat – na ten o którym ci powiedziałem (czyli zachodni) – katastrofa, lecz nie dotyczy to Polski, mojej i twojej Ojczyzny. „

  10. Tomasz Masaryk? ten co organizował Legion Czechosłowacki w Rosji po rewolucji? Ten co był orędownikiem odebrania Polsce Zaolzia (po czym wymordowano polskich żołnierzy wziętych tam do niewoli)? Ten sam, który kilka lat później został kawalerem Orderu Orła Białego?
    Cudownie.
    Dobrze, że teraz szefuńciem kapituły tego orderu jest Bronek. Przynajmniej wszystko jest jasne.

  11. W czerwonej Trójce u redaktora Bugalskiego o pani Wilczyńskiej oczywiście temat był propagowany z sama autorka zagościła. Pisze oczywiście, bo ów redaktor wielokrotnie zdradzał zamiłowanie Korczakiem. Oczywiście na żadne takie niuanse i detale jak w dzisiejszej notce nie zwrócono uwagi.

    http://www.polskieradio.pl/9/396/Artykul/1454385,Stefania-Wilczynska-bohaterska-asystentka-Korczaka

  12. Ja bym tego orderu do ręki nie wziął.

  13. Zagatka…kto jeszcze odwiedzał kibuce przed wojną?….

    http://rehmat1.com/2011/03/16/hannah-arendt-and-eichmanns-show-trail/

    Odpowiedz Rudolf Eichmann podróżował pierwszą klasą a rachunki płacila..no kto?…World Zionist Organization…pdodbno świetnie mówił w Yidish…zdolny był..językowo…

  14. Miałem na mysli Adolf…:)

  15. Dziękuję za tę notkę. Straszne rzeczy – oddzielanie dzieci od rodziców, bo są biedni to przemoc, a nie pomoc. To zrozumiałe, że dzieci nie chciały wracać po sobocie do tego super- sierocińca, bo wolały być z rodzicami w norze, niż w dobrych warunkach z jakimiś opiekunami.

    W kalendarium życia J.Korczaka w jednej z jego książek widnieje:
    1910-1912- udział w pracach Towarzystwa „Pomoc dla Sierot” uwieńczonych wybudowaniem domu dla sierot żydowskich.
    1911- Krótki pobyt naukowy w Londynie
    1912- Zostaje dyrektorem Domu Sierot

    Skojarzyła mi się historia domu dla sierot Korczaka z przytułkiem w Londynie, do którego trafiła bohaterka książki Jennifer Worth (o tej autorce pisał Toyah w ostatnim SN). Wstrząsające są opisy rozdzielania rodzin w londyńskich katowniach udających przytułki.

    Czego w Londynie nauczył się Korczak?

  16. Marektingu i zarządzania jak sądzę….

  17. …zasobami ludzkimi.

  18. A Masaryk to nie miał tytułu doktora za dowiedzenie w swojej dysertacji tego mianowicie, że naród czeski nie umie, nie potrafi być samodzielnym podmiotem państwowym.!!!??? Ktoś coś wie dokładniej?

  19. To co z tą kolaboracją jednych z drugimi.
    To dzieci Eichmana mogą mieć prawo do odszkodowania za utraconego tatę?

  20. Ludzie opanujcie sie.
    Pozagryzacie wszystkich którzy nie są doskonali w wtedy zostaną z wami tylko heretycy – „Doskonali”.
    Chcecie palić chłopaka (Korczaka) bo „Potężna Burdel Mama” chciała go wciągnąć.
    Wtedy tak jak i teraz nieliczni wiedzieli co jest grane.
    Była takie zdarzenie na zjeździe wychowanków gdzie każdy skrzywdzony gdzieś przez kogoś chciał pomścić to na Korczaku – za nim zawsze pędziła sfora psów bo mógł zrobić zbyt wiele dobrego.

    Czy Coryllus nie widzi takich piesków wokół siebie?
    Nie dajcie się im prowadzić.

  21. Co ty bredzisz? Weź się zastanów….

  22. W miejscu kibucu El Charod istniała wcześniej wioska: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kumja
    Tu mówią, że została zniszczona 26 marca 1948 w wyniku ataku Hagany.

  23. Wikipedia podaje że tytuł pracy doktorskiej p. prezydenta T.Masaryka brzmiał „samobójstwo jako …” a więc nie o nieudolności Czechów do samostanowienia,

  24. Trochę inny temat. Ale tylko trochę. Ostatnimi czasy była tutaj mowa o historycznych masowych konwersjach żydów na chrześcijaństwo.
    Jak w tym kontekście skomentowałby Pan Coryllus konwersje niejakiego Szawła z Tarsu?

    ps. to nie jest żadna prowokacja:)

  25. Caly czas jestem oszolomiona ta dzisiejsza Panska notka. Wiele rozmow mi sie wlasnie dzis przypomnialo… to naprawde szok dla mnie!
    Rzeczywiscie o poczynaniach i planach wojennych Hitlera do wladzy doskonale wiedzialy zydowskie,
    bogate elity… w koncu pozar Reichstagu czy krysztalowa noc to byly ekscesy dobrze zaplanowane
    i wykonane…
    W maju 2010 roku rozmawialam z Bernardem Rothschild’em… i to on powiedzial, ze wyjechali
    z Polski cala prawie rodzina… juz w 1936 roku, bo… juz wiedzieli, ze bedzie wojna!
    Tutaj bardzo zla robote dla Polski i Polakow robila Simone Veil, teraz moze mniej bo to juz prawie
    90-letni „alzheimer”, poza tym tu we Francji i chyba potem w USA jest tylu zydow z Polski, ze to sie
    po prostu nie miesci w glowie! Trzeba nam jednak wiedziec, ze intelektualnie nie maja z nami
    szans… mam nadzieje, ze juz po wakacjach priorytetem w polskich szkolach bedzie nauka
    historii. To jest najwazniejsza sprawa! Historia i jeszcze raz historia w szkolach!
    Panie Gabrielu… wie Pan, ze bardzo Pana szanuje i lubie… prosze juz nic nie wspominac
    o prof. Ryba Mieczyslawie, o prof. Nowak Andrzeju, o prof. Razny Annie… i czesci tego „siola akademickiego” z UJ w krolewskim miescie Krakowie… bo to zwyczajnie wielki wstyd…, ja ich
    juz „poznalam po owocach”! Szkoda slow!
    …dzis z perspektywy czasu ciesze sie bardzo, ze nie doszlo do Panskiego spotkania
    z prof. Nowakiem.
    Poza tym jest naprawde wielu wspanialych Polakow i w nich pokladajmy nadzieje na lepsze
    jutro… ostatnio nowy, wspanialy rzecznik Episkopatu Polski ks. prof. Pawel Rytel-Andrianik!
    Bedzie dobrze i bedzie pieknie!

  26. Kolaboracja? nie myślę że to dobre określenie….
    Jeszcze raz….:)))
    If they get you asking the wrong questions, they don’t have to worry about the answers.
    ~ Thomas Pynchon –

  27. Jaja pan sobie robi? A niby dlaczego ja mam komentować konwersję św. Pawła? To jest notka o św. Pawle i jego misji?

  28. Proszę przeczytać życiorys Janusza Korczaka i poznać jego przyjaciół i znajomych. Tam jest odpowiedź.

  29. Oczywiście, że sobie nie robię, wystarcza mi wyposażenie fabryczne. Komentarz może być innym razem. Jeśli Pan zechce oczywiście…

    Więc może bardziej w temacie: ciotka w. pisze: Był inicjowany w Loży „Gwiazda Morza” Międzynarodowej Federacji „Le Droit Humain” powołanej do tego, aby „pogodzić wszystkich ludzi, których dzielą bariery religii i poszukiwać prawdy przy zachowaniu szacunku dla drugiego człowieka”
    To może jednak nie taki święty ten nasz dzisiejszy bohater?
    A może wiadomo czy jego ojciec to rzeczywiście miał ten syfilis czy nie? I czy przynależność ojca do Haskali jakoś wpłynęła na syna?
    Wiadomo co on takiego bulwersującego powiedział w radiu o dzieciach, że go zdjęli z anteny?

    ps. Wielkie dzięki za Mieczysława Jałowieckiego – rewelacyjna książka! (Na skraju imperium…)

  30. Ja bym jednak tego Korczaka zostawił w spokoju, szczególnie w kontekście chorób dziedzicznych. Nidgy nie wiadomo kto, na co i z jakiego powodu zachoruje. A opinie o polskiej masonerii bliskie memu sercu znajdzie pan u Jałowieckiego.

  31. Zapomniałam dodać, że eksterminacja Żydów rozpoczęła się w styczniu 1942 roku /chyba 20 stycznia/.

  32. Jako gówniarz nie mogłem zrozumieć, jak to mozliwe, że Janusz Korczak, bedący żydem, miał możliwość uchronienia swojego życia i nie pojechać razem z wychowankami do KL.
    1. Miał pozostać w getcie i czekać na Endloesung, więc przedłużyłby swoje życie tylko o jakiś czas.
    2. Mógł uratować w ogóle swoje życie, a wtedy nasuwa się pytanie kto za nim stał (człowiek, projekt, umowa), by Niemcy respektowali takie rozwiazanie.

  33. Mysle Tadmanie, ze przyczyna jest bardziej prozaiczna… mysle, ze jadac z tymi dziecmi, mial juz
    doskonala wiedze i swiadomosc tego co sie dzieje i do czego to wszystko zmierza…
    i zwyczajnie wybral smierc… tak mi sie wydaje, ale byc moze sie myle.

  34. Czy ja bredzę?
    Przecież to da się sprawdzić trzeba trochę więcej poczytać w temacie – więcej danych – pełniejszy obraz.
    1. Dlaczego nie ratował smego siebie? – Czy ktoś go widział po 1943r. (Niech to nawet będą takie poszlaki nak z Witkacym)
    2. Dlaczego nie gromadził majątku? – Jakimi pieniędzmi obracał?

    Osobiście bardziej mnie przekonują pisma Korczaka niż żony Piłsudskiego.

  35. A History of Czechs and Jews: A Slavic Jerusalem
    By Martin Wein

    Same ciekawostki…..

  36. Jest skoncentrowany, dosłownie wisi na wargach rozmówcy. To obiecujące. Zdjęcia 1 – 3, a szczególnie 1 i 3.
    Dzięki za info, bo jakos mi uciekło.
    http://episkopat.pl/informacje_kep/6674.1,Ks_Pawel_Rytel_Andrianik_nowym_rzecznikiem_Episkopatu.html

  37. Przecież to wszysko jest doskonale opisane przez samego Korczaka w pamiętnikach z gette.
    On wiedział że pieniądze na uratowanie Jego i jego dzieci są w getcie. Czuł się zdradzony przez swoich. Więcej dla jego dzieci zrobili złodzieje i szmuglerzy niż ktokolwiek inny.
    Pamiętacie jak w książce Moczarskiego „Rozmowy z Katem” Jurgen Stroop opisuje likwidacje bunkra dowództwa powstania w getcie – takich ilości kosztowności i pieniędzy nigdy nie widział (ten od rabowania narodów Europy) – Żydzi bardziej kochają Mamone niż własne życie.
    – Jeśli to też bredzenie to co nim nie jest?

  38. Skoro zdajesz sobie z tego sprawę to czemu piszesz że Coryllus chce „palić Korczaka”?

  39. „Marektingu i zarządzania jak sądzę….” – bo był w Londynie.
    ” … Adolf Eichmann …” – towarzysz podróży.

    Rozumiesz że to trochę zbyt gęste.

  40. Ja napisałem, że eichmann to towarzysz podróży? A w Londynie czego miałby się uczyć jak nie tego właśnie? Historii sztuki starożytnej?

  41. To jest gęste ale wygląda na to że te sto lat temu właśnie tak to szło. Od uświadamiania sobie ówczesnych realiów do flekowania doktora Korczaka daleka droga i nie widzę żeby ktoś tu chciał iść w tamtą stronę.

  42. Tadmanie – ależ ten rzecznik jest wspaniały, co za osobowość, jak ja lubię ludzi mądrych, pracowitych i skromnych. Już kilka takich osób poznaliśmy , właśnie o tej charakterystyce. Jednej z nich to nawet wiatr komunikant wrzucił w ręce. Powtórzę mądrych, pracowitych i skromnych.
    Także gospodarz tego bloga mądry, zaskakujący skojarzeniami, pracowity, skromny. A głupocie mówi stanowcze nie!!!

  43. Proszę o przeczytanie całości dzisiejszego tematu – jeśli to nie wyglądało jak demaskacja podłego Korczaka przybierająca w kolejnych opiniach – to ja naprawdę przepraszam – ja odniosłem takie wrażenie.
    Nie sądźmy – poszperajmy może się dowimy co studiował Korczak w Londynie – i wszystko się wyjaśni.

    Emocje opadną – będzie ciekawiej – jaśniej.
    Może do jutra coś znajdę.
    Pozdrawiam.

  44. Pazur Koteczka 17:38
    Ja Pazurze Koteczka, wiem – na wslasnej skorze – przekonalam sie co to za nacja… oni Zydzi
    sa nawet wredni wobec siebie, jesli tylko okaze sie, ze nie maja dosc kasy… to to mi powiedziala
    Zydowka z Paryza, z pochodzenia z Ukrainy. Oni powazaja tylko tych ktorzy maja forse!
    Poza tym, pamietam doskonale co opowiadala mi moja sp. tesciowa, kiedy bylo likwidowane
    getto w Warszawie… ja naprawde sluchalam tych opowiesci jak zaczarowana! Nie moglam
    w to uwierzyc!
    Tesciowa przed wojna mieszkala na Krzywym Kole, rzut beretem od Kamiennych Schodkow…
    i wiem z jej przekazow, ze zamieszkujacy w poblizu Zydzi oddawali matce mojej tesciowej
    wszystkie swoje oszczednosci zycia… bo wiedzieli, ze dla nich juz nie ma ratunku… nawet
    nie probowali „kupowac sobie zycia” bo i tal byli pewni, ze to nie ma zwyczajnie sensu.
    Jeszcze w 1987 roku kiedy slubowalam esciowa pokazala mi szkatulke z bizuteria, roznymi
    rycinami, ktore pozostawili matce mojej tesciowej wlasnie ich sasiedzi ze Starowki
    przed swoja ostania droga do… KL Oswiecim!
    Mama mojej tesciowej, czyli babcia mojego bylego meza zmarla 1969 roku. Tesciowa moja
    byla osoba schorowana i co i rusz korzystala z „tej” bizuterii… sprzedajac ja w DESIE
    za naprawde duze pieniadze w tamtym czasie… i o, dziwo, rzeba trafu, ze w 1990 roku
    doslownie rok przed smiercia tesciowej przyszedl list z Czerwonego Krzyza, ze jedna
    Zydowka z Grecji… o imieniu Fatima… szuka kogos kto znal jej rodzicow. Tesciowa
    bardzo szybko nawiazala kontakt z Czerwonym Krzyzem… i w ciagu doslownie 6 miesiecy
    przyjechala do tesciowej owa Fatima z Grecji, z Salonik.
    Spotkanie bylo nieprawdopodobne, nie zapomne ego nigdy… one sie poznaly w oka mgnieniu…
    obydwie dlugo plakaly i tesciowa i Fatima.
    Stanelo na tym, ze tesciowa oddala Fatimie szkatulke z kosztownosciami, Fatima byla zaskoczona, ze
    sporo jeszcze tego zostalo… na drugi dzien odjezdzajac od nas kazala wybrac tesciowej to co chce, mnie tez… ja wybralam przepiekna filizanke z 3 talerzykami z porcelany chinskiej i sliczna, bardzo
    oryginalna bransoletke z kosci sloniowej motyw „edelweis”… filizanke jeszcze mam, ale bransoletke
    sprzedalam w Desie… nie pamietam, ale wzielam za duzo wiecej niz oczekiwalam.
    Tak wiec nie potrzebuje wspomnien Jurgena Stroop’a… to bylo straszne! Moja tesciowa przezywala
    ogromna traume wojenna az do smierci! Czasami jak byly jakies propagandowe filmy o tamtym
    czasie moja tesciowa strasznie to przezywala, tesc zreszta tez, kompletnie przestawala nad soba
    panowac… ja wtedy nie moglam tego pojac, mowilam, ze to przesada, ze to nienormalne… ona wtedy spokojnie ze lzami w oczach mowila: Nie daj Boze, zebys musiala to przechodzic!
    Potem, ale dopiero gdzies kolo 2002 zaczelam wiecjej „rozumiec”… kiedy zaczelam sluchac RM.
    Teraz czesto modle sie za moja tesciowa… i czesto prosze, zeby mi wybaczyla moje zachowanie,
    sprzed prawie 30-tu lat!
    Et voila,

  45. Pazurze Koteczka, właśnie tak brzmiało moje pytanie – czego nauczył się w Londynie Janusz Korczak podczas krótkiego pobytu naukowego w 2011 roku?

    Kupiłam kiedyś książkę Janusza Korczaka „Jak kochać dziecko.” Wydało ją w 1998 r. wydawnictwo J. Santorski. Zniechęciłam się do czytania tej książki po tym co zrobił A. Samson. O Santorskim i jego wydawnictwie to bardzo źle świadczy, bo A.Samsona bardzo promował. Teraz wydawnictwo Santorskiego nazywa sie „Czarna owca”, więc unikam książek i „Czarnej owcy” i „Czarnego” (wiadomo co Stasiuk może wydać).

    Rok temu przeczytałam książkę Jennifer Worth „Zawołajcie położną” . Obraz Londynu jaki się z niej wyłania jest naprawdę wstrząsający. Czego dobrego można się było nauczyć w Londynie, naprawdę nie wiem. Pan Osiejuk w ostatniej Szkole Nawigatorów napisał „Workhouse czyli jak Imperium zbudowało Auschwitz”, polecam.

  46. No i znalazłem!

    ” W 1911 roku przebywał przez miesiąc w Londynie. Zwiedzał szkołę i przytułek dla dzieci w Forest Hill, poznał „istotę pracy charytatywnej”. Pobyt w Londynie okazał się ważny także z innego powodu. Po latach, w liście do przyjaciela, Mietka Zylbertala napisze: „Przypominam sobie chwilę, gdy postanowiłem nie zakładać własnego domu. Było to w parku koło Londynu. Niewolnik nie ma prawa mieć dzieci. Żyd polski pod zaborem carskim. I zaraz odczułem to jako zabicie samego siebie. Z siłą i mocą poprowadziłem swoje życie, które było na pozór nie uporządkowane, samotne i obce. Za syna wybrałem ideę służenia dziecku i jego sprawie. Na pozór straciłem”. [13]”

    Najważniejsze jest co go wtedy absorbowało najbardziej – miał w dupie spiski – były ważniejsze sprawy.
    I chyba wielu na tym blogu to zrozumie.
    Pozdrawiam i przypraszam jeśli kogoś uraziłem.

  47. Czy ktoś lepiej znający się na walucie pomoże mi policzyć ile warte dzisiaj jest te 24 tysiące rubli z 1906r? Patrząc po samej wartości złota, według tego źródła: http://coinquest.com/cgi-bin/cq/coins?main_coin=11514 rubel zawierał/wart był 0.025 oz (czyli 0.7775 g) kruszcu, co daje przy dzisiejszej cenie 1175$/g carskiemu rublowi wartość 32.12$, co potwierdzałaby cena monet – 5 rubli chodzi trochę poniżej dwustu dolarów*. Taka zaawansowana matematyka daje 770 tysięcy dzisiejszych dolarów czyli około 3 milionów złotych. Nie powiedziałbym że dzisiaj za dużą działkę w centrum Warszawy jest to cena astronomiczna, ale sto lat temu zachodnie korporacje nie podkupowały sobie biurowców, a w dodatku tego typu instytucję można rzeczywiście z powodzeniem ulokować za rogatkami miasta gdzie taka sama działka będzie kosztować 5 albo 10 razy mniej. Komuś chyba zależało na reprezentatywności że jednak te pieniądze położył.

    * Ciekawostka: nie ma na allegro ani jednej carskiej złotej 5-rublówki,”świnki”. Na eBay kładziesz dwieście dolarów i masz, u nas można sobie kupić kopie z g##nolitu za 20 złotych…
    Oczywiście za złotą świnkę dalej da się kupić podpasionego wieprzka, akurat do ubicia.

  48. Jeśli poznawanie w edwardiańskim Londynie istoty pracy charytatywnej ma bronić czyjegoś imienia to może lepiej tego kogoś tak nie bronić. Gdy ktoś cokolwiek słyszał o workhouse’ach to takie rzeczy pobrzmiewają kawałami o jeżdżeniu na obóz.

  49. Też tak myślę.

  50. Takie „manie w d… spisków” może dać osobę zaangażowaną, pracowitą, fachową w zakresie uznającym za swoją kompetencję i dającą sobą łatwo manipulować poza tym zakresem, nie dostrzegasz tu pewnego problemu/zagrożenia?

  51. do tej notki „w obronie”, co jest strzałem w stopę, proszę o uzupełnienie jakie to metody pracy i kto finansował pobyt na wymianie międzynarodowej, bo to trzeba pisać w komplecie, a nie tak jak bez kontekstu, sobie pojechał, sobie pomyślał, sobie się zrealizowało

  52. podpisałam nie pod tym wpisem, ale wiadomo o co chodzi 🙂

  53. Jeśli mogę cie prosić – napisz to tyle ile pamiętasz tyle ile możesz. Jeśli nie możesz nagraj. Pomogę ci to przetłumaczyćna angielski i rosyjski. Stroop powiedzieł to Moczarskiemu bo wiedział że obaj umrą, winni o tym nie mówią a ofiary nie mogą – to wszystko trzeba zachować – może kogoś przez to uratujesz. Myślę że Norman Finkelstein uratował wielu od pomroczności totalnej w wielu miejscach na świecie – idzie kolejna burza.

  54. „Zrób to sam” – Adam Słodowy

  55. poznał „istotę pracy charytatywnej”.

    czyli miałem rację.

  56. Pazur Koteczka, 21:08
    Koteczku, ja to wszystko notuje, staram sie zapamietywac daty, nazwiska… w moich prywatnych
    rozmowach oni Francuzi, czy Zydzi pochodzenia francuskiego sa po prostu – nieskromnie powiem –
    porazeni znajomoscia tych spraw okolowojennych i powojennych. Mam u opinie osoby „mocno” zorientowanej, zacieklej antykomunistki i antysemitki… zupelnie nie rozumiem dlaczego… ale juz
    daje sobie swietnie rade z takimi zarzutami.
    Najwazniejszy problem jest w tym, ze to nasze przede wszystkim otoczenie np. ambasady
    polskiej w Paryzu… nigdy nie zareagowalo ani na jakiekolwiek paszkwile dotyczace tych spraw…
    jedynie zwykli ludzie, jak ja reaguja, w Kosciele reaguja, ale to jest za malo!
    Jak moze ambasada polska zareagowac, kiedy od lat ambasadorem byl Tomasz Orlowski, brat
    Witolda Orlowskiego doradcy ekonomicznego tego zawszonego komucha i pijaczyny
    Olusia Kwacha… a teraz od nowego roku ambasadorem jest ta sama bladz komusza
    ambasador Byrt czy Bryt, jakos tam… a Tomus Orlowski spier…il na ambasadora do Rzymu.
    Te tlumaczenia nic nie dadza… na takie oszczerstwa czy pomowienia musi pojsc ostra
    reakcja, protest… musi pojsc „siwy dym”! Ja tego nie zrobie… chociaz zdarzylo mi sie
    juz kilka razy tak mocno zareagowac, ze sama siebie nawet nie posadzalam o taka
    brawure… ale weszly ogromne emocje, nerwy, krew sie w zylach wzburzyla… i poszlo!
    I wielokrotnie nawet dostawalam brawo… i od Polakow i od Francuzow, ale to sa sytuacje
    naprawde ekstremalne, a poniewaz mam duza nerwice zlokalizowana w okolicach serca,
    naprawde musze uwazac, zeby nie dostac zawalu!
    Tak wiec licze, ze na jesieni po wygranych wiekszosciowych wyborach PiS’u
    Pan ambasador, korespondentka TVP Magda Tadeusiak od nowych wladz polskich
    w Warszawie dostana takiego kopa w d…pe, ze… beda leciec dalej niz widziec!
    Tu na ambasadora potrzebny jest ktos wyjatkowo wybitny, patriota, do tego Polak
    i katolik… w innym wypadku mozna cala ta ambasade zaorac i zasiac budyn!
    Tyle w temacie, Koteczku,
    Pozdrawiam,
    Byrt

  57. Do ea
    Z kalendarium wynika, że do Londynu mogło Korczaka wysłać
    Towarzystwo „Pomoc dla Sierot”, które budowało ten Dom Sierot.

  58. Byrta rocznik 1977 w liceum Batorego nazywali TRYB.

  59. I mamy odpowiedź to czego się uczył nie było tak ważne jak to co zobaczył. Bo to co zbaczył, wywróciło jego życie.

    Pewna Angielka powiedziała mi że Katalończycy najdzielniej zwalczali gen. Franco ja jej na to że Franco uratował Hiszpanię przed II WŚ – ona mi żebym uzupełnił swoją wiedzę i poczytał o wojnie w Hiszpanii – „żebyś ty Pindo przeczytała tyle co ja rosyjskich i niemieckich źródeł, żebyś choć raz widziała pijanego ochotnika z hiszpani jak się przechwala ile to on kobiet zgwałcił” – tak pomyślałem i nic nie odpowiedziałem bo to było by bez sensu – jak powiedzieć Ubermenshowi że jest cieńki jak dupa węża.

    Tu wydaje mi się (ja to czuję) są ludzie o szerokim polu widzenia – rozum i serce.
    Korczak to ludzki rozum i ludzkie serce a nie jakaś tam tania … I każdy kto chce może się o tym łatwo przekonać – trzeba tylko poczytać.

    Może to dla tego że dużo czytałem Korczaka jako autora. Ale to nie moja wina to mój skarb. Po prostu dla mnie On nie jest wyschniętym atramentem.

  60. @mól książkowy
    OK, tylko nawet jeśli tak było nie jest to dużo konkretniejsza odpowiedź niż „sobie pojechał”. Nazwa towarzystwa czy fundacji to napis na szyldzie, za którym ktoś wyłożył te miliony na bilety do Anglii, a rok później plac w środku stolicy i nowoczesny budynek.

  61. „Miał w dupie spiski”? Przecież był oficerem Wojska Polskiego i walczył z bolszewią. Jako lekarz, szef szpitala polowego, ale walczył.

  62. To powinno być skierowane do PARIS, bo ona zapodała, a ja tylko poszukałem w sieci, ale skoro zaczepiony zostałem to musze powiedzieć, że ta postać wyglada obiecująco.

  63. To się łatwo przelicza 10 złotych rubli kosztuje w antykwariacie obecnie 2000 zł czyli 24000 rubli to w sile nabywczej odpowiada 5 mln zł. Świnki są po 900 zł. Lepiej przeliczać na krowy niż na świnki. Za cara krowa kosztowała 10 rubli. Obecnie; cytat z ogłoszenia „Sprzedam jałówkę półroczną 80%HF od bardzo wydajnej krowy Cena 2000zł. 😉

  64. Malutkie resume. Nam odbrązawiają różne postacie z naszej historii i łykamy to, bo prawda przede wszystkim, więc odbrązawiajmy i im, no bo prawda… To MUSI działać w obie strony, bo UE kładzie nacisk na zrównoważenie. 😛

  65. Świetne i bardzo obrazowe. Skoro takie ogłoszenia to widać „świnek” coraz mniej, a cena konkretna, nie to co frank CHF, którego żaden kredytobiorca tak naprawdę nie widział.

  66. Treblinka – tabu. Proponuję zainteresować się tematem. Różne rzeczy ludzie powiadają po kątach…
    Kto wie…

  67. Dla mnie też On nie jest wyschniętym atramentem. Staram się Go zrozumieć, a Jego wiedza o niemowlęciu, rady na temat karmienia z książeczki „Jak kochać dziecko” były dla mnie bezcenne. Żaden święty nie obraziłby się z długi proces kanonizacyjny i szczegółowe badanie jego
    życia, więc tym bardziej Korczak. Np ksiądz Sopoćko znosił jakoś żarty swoich studentów, kiedy podśmiewali się jak im opowiadał o siostrze Faustynie. To są wspaniałomyślni ludzie, a nie jacyś obrażalscy.
    Niech Pan przeczyta „Jak kochać dziecko”. Korczak wiedział na jakim świecie żyje.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.