Kwi 052016
 

Nigdy chyba, nie przestanie mnie dziwić postawa poetów, którzy chcą za wszelką cenę ocalić niezależność tego swojego świata wyobraźni, sztuki, czy jak to zwał, od polityki i różnych brudów. Choć wszyscy doskonale wiedzą, że poeta, jeśli jest dobry i trafia w gusta odbiorcy natychmiast jest werbowany przez policję, a jeśli nie trafia w te gusta i jest dobry, umiera w zapomnieniu. Są jeszcze słabi poeci, którym policja daje szanse, ale oni zwykle, jeśli oprzytomnieją nieco, przerzucają się na inny rodzaj twórczości.

Ja dziś z rana przeczytałem tekst blogera o nicku Nessun Dorma, który opisuje swoje przygody z dziennikarzem Staszewskim. Zarówno ten opis, jak i sam Staszewski zaliczają się do rzędu zjawisk niezwykłych. Zacznę od Staszewskiego. To był tak zwany młody, dobrze zapowiadający się dziennikarz Gazety Wyborczej, pisałem o nim wielokrotnie, bo potrafił zwrócić moją uwagę. Słowo cyngiel nie bardzo do niego pasowało, ale zwrot biedny głupek w sam raz. Nigdy nie zapomnę jak w latach dziewięćdziesiątych Staszewski zwalczał szarą strefę gospodarczą domagając się w swoich artykułach, by korepetytorzy odprowadzali podatki. Nie pamiętam czy domagał się, by wyposażyć ich w kasy fiskalne, ale nie byłoby to specjalnie dziwne. I teraz okazuje się, że Staszewski mimo upływu ponad dwudziestu lat nadal jest tym kim był – młodym, aspirującym dziennikarzem, który czeka na sukces. To jest moim zdaniem postać tragiczna, która, gdyby w Polsce istniał prawdziwy rynek literatury, taki jaki był na przykład w Warszawie w drugiej połowie XIX wieku, zasługiwałaby na osobną nowelkę.

Dlaczego bloger Nessun Dorma pisze o Staszewskim? Otóż tamten napisał do tegoż blogera, który jest jednocześnie artystą fotografikiem, poetą i historykiem sztuki, żeby opowiedział mu o swoich wierszach na temat Smoleńska. No i Nessun Dorma opowiedział, a Staszewski zrobił z tego bekę w Newsweeku. Prócz wymienionego blogera w podobny sposób potraktowano jeszcze innych poetów, którzy pisali wiersze po 10 kwietnia. Konkluzja tekstu umieszczonego w salonie jest następująca, zacytuję ją in extenso.

I tylko przekleństw brakuje w artykule, który potwierdza jeszcze raz, jak nisko upadła etyka dziennikarska “Newsweeka”.

I teraz pytanie, skąd się takie frajerstwo bierze? Otóż ono bierze się z tego, że ludzie traktują poezję i sztukę w ogóle jako osobny obszar niezależny od polityki, gdzie rządzą inne, nazwijmy je arkadyjskimi, zasady. To jest rzecz oczywista głupstwa i ludzie dojrzali powinni sobie zdawać z nich sprawę. Jeśli sobie nie zdają tym gorzej dla nich.

Mili państwo, jeśli Wam się zdawało, że ktoś będzie poważnie traktował wiersze poświęcone Smoleńskowi, to chyba oszaleliście. Jeśli Wam się zdawało, że pismo takie jak Newsweek ma szczere intencje, to znaczy, że powoduje Wami jedynie pycha i chęć dostania się z tą swoją poezją na łamy jakiegokolwiek periodyku. A to już nie świadczy o Was najlepiej, bo jasno wskazuje na to, jaki był rzeczywisty cel pisania tych wierszy.

Już kilka dni po Smoleńsku, kiedy PiS wyrzucił ludzi ze swoich lokali, tych ludzi, którzy zaoferowali partii pomoc, jasne było, że Smoleńsk będzie traktowany instrumentalnie, tak przez jedną jak i przez drugą stronę. Instrumentalnie traktowany był przede wszystkim Jarosław Kaczyński, o czym musimy tu pamiętać. Jeśli w takiej sytuacji pojawiają się poeci, którzy usiłują w mowie wiązanej odnieść się do tej tragedii, to jest to z mojego punktu widzenia co najmniej dziwne. Poetom bowiem przede wszystkim zależy na publikacji, a przez to są całkowicie bezradni wobec policji, dziennikarzy i różnych oszustów, którzy się koło nich kręcą. Poeci nie mają innego wyjścia jak wierzyć w szczere intencje kłamców, bo sami mają nieszczere intencje. Wydaje im się, że jak napiszą wiersz korespondujący z polityką, to on zostanie zauważony. Mickiewicz musiał napisać cały poemat, a do tego dwa lata pełnił funkcje urzędnicze w carskim aparacie przemocy, dopiero potem przyszła sława, ale i tak nie była ona słodka, a na pewno nie tak słodka, jak to sobie poeta wymarzył. Dziś zaś poeci po napisaniu jednego czy kilku wierszy domagają się uwagi, bo te wiersze są o Smoleńsku. Czy panowie zadbali o to, by mieć po swojej stronie jakichś krytyków i dziennikarzy? Nie. Przeciwnie, wystawiliście się na osąd publiczności i podłożyliście się takiemu cynglowi jak Staszewski, a pan Nessun Dorma pointuje to nieszczęście bajaniem o etyce. W walce propagandowej nie ma miejsca na etykę. Wiersze o Smoleńsku nie są potrzebne PiS i nie mogą być potrzebne. Gdyby PiS zaczął je skupować, w kraju pojawiłoby się dwustu co najmniej poetów, lepszych od Rymkiewicza.

Teraz kolej na niego. Jarosław Marek Rymkiewicz istnieje nie po to, by dawać przykład i torować szlaki młodym, ale po to, by ci młodzi nie mieli wstępu na obszary, które on zajmuje. Tak jest zawsze ze sławnymi poetami. Partia, policja, jakaś polityczna siła powinna mieć po swojej stronie poetę, bo to ma wymiar nobilitujący. To jedna ze zdobyczy rewolucji socjalistycznej, czego nikt właściwie nie rozumie, jedynie my tutaj. I dzięki temu sporo na tym korzystamy. Otóż jest tak, jeśli likwiduje się fizycznie i fiskalnie klasę nobilów musi powstać na jej miejscu coś, co będzie ją imitowało. Nie może być inaczej, bo tak jest już zorganizowane ludzkie stado. Nawet jeśli mamy do czynienia ze skrajnym przykładem rewolucji socjalistycznej, takiej jak w Kambodży. Tam też były elity i tam też marzono o nobilitacji. Normalnie jest tak, że elity dzielą się na jawne i tajne. Tajne to te, które własnymi rękami mordowały klasę posiadaczy, a teraz dzierżą władzę. Jawne zaś to te, które przy tej likwidacji ubrudziły się najmniej, czyli propagandyści opiewający rewolucję, zwani czasem poetami.

Zawoła ktoś – daj pan spokój, przecież Rymkiewicz nikogo nie zamordował! Oczywiście, że nie, ale podobnie jak wszystkie dziś partie polityczne jest on jednym ze spadkobierców socjalistycznego przewrotu, który na przełomie wieków XIX i XX całkiem zmienił świat. Poeci, pisarze, twórcy generalnie to dziś klasa nobilów. Kłopot w tym, że polityka chciałby mieć w ręku sito, na którym odsiewać będzie tych jej potrzebnych, od tych co się nie nadają. Istnieje jednak coś takiego jak pozory, które socjalizm wypracował, żeby usprawiedliwić przed innymi socjalistami swoje zbrodnie i lepiej wypaść na tel Czerwonych Khmerów. I one muszą być zachowane. A skoro tak, każdy teoretycznie może pisać wiersze i liczyć na sukces. I tu jest właśnie ta pułapka. Każdy może, ale o sukcesie musi zapomnieć jeśli nie zna redaktora Staszewskiego z gazowni, albo jakichś prawicowych redaktorów. Z tymi ostatnimi jest znacznie gorzej niż ze Staszewskim, ponieważ on chce być tylko dziennikarzem, oni zaś chcieliby być dziennikarzami, poetami, pisarzami, noblistami, a Terlikowski chciałby jeszcze mieć swój harem do tego. Dlatego właśnie pisanie wierszy o Smoleńsku nie ma sensu i zawsze spotka się jedynie z milczeniem – periodyki prawicowe, albo szyderstwem – gazownia. Rymkiewicz zaś będzie stał tam gdzie stoi i patrzył spod swoich krzaczastych brwi. Kiedy zaś go zabraknie, postawią na jego miejscu inną figurę, albo wręcz manekin, żeby było taniej.

Cóż czynią poeci spostponowani tak strasznie przez Staszewskiego? To co zwykle, rozpoczynają dyskusję o kryteriach. Gadają, który poeta jest lepszy, a który gorszy i dlaczego. To jest także stałe zajęcie akademików, którzy nie mogą się przebić na rynek, bo jest już na nim profesor Nowak. Panowie, żeby zaistnieć, musicie mieć wszystko swoje, oni Wam na nic nie pozwolą, bo nie o to chodzi. Musicie mieć własny periodyk, własnych dziennikarzy, własne wydawnictwa, a najlepiej własne targi książki…No właśnie, targi książki…

Przypominam wszystkim zainteresowanym zyskami wydawcom, że w dniach 4-5 czerwca odbywać się będą w Bytomskim Centrum Kultury targi książki, dla których okazją jest 1050 rocznica chrztu Polski. Uczestnicy nie płacą za stoisko, zgłaszać zaś swój udział w imprezie mogą pod adresem [email protected]

Ja zaś zapraszam na stronę www.coryllus.pl, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Tarabuk i do księgarni Przy Agorze oraz do antykwariatu Gryf przy ul. Dąbrowskiego.

Przypominam też, że 7 kwietnia rozpoczynają się pod Zamkiem Królewskim w Warszawie Targi Wydawców Katolickich, gdzie będziemy z Toyahem. Informuję również, że 28 kwietnia będę miał wieczór autorski w Opolu, w bibliotece miejskiej. Tym razem poświęcony on będzie rynkowi książki i dystrybucji różnych ważnych treści. Nareszcie udało mi się przekonać organizatorów do takiego tematu. Zapraszam wszystkich chętnych.

Na koniec jeszcze krótka pogadanka o targach książki w Bytomiu. Przepraszam wszystkich, za to machanie rękami, ale inaczej nie potrafię i do telewizji się jak widać nie nadaję.

http://rozetta.pl/slow-o-targach/

http://rozetta.pl/zaproszenie-na-targi/

  25 komentarzy do “Kłótnie poetów patriotów”

  1. Szczere Intencje lisa w kurniku,
    Są takie jak Lisa w Newsweeku 😉

  2. No, więc napisałam wczoraj o durnych tekstach i upadku salon24… I to jest znakomity przykład.
    Tam prawie nie ma co czytać. Kilku starych blogerów jeszcze pisze o wyszukanych faktach …[email protected] Wiesława , giz3miasto …. może jeszcze ktoś. Reszta ….:(
    Cały ten portal to mamienie i oszukiwanie. Niedawno jakis admin pożali się tam , że nie wie czy pod presją donosów blokować tresci czy nie …Bo blokowanie to cenzura a puszczanie , to coś tam…. nie pamiętam…. Inne kryteria temu adminowi nie przyszły do głowy ??????

    Żal.

    .

  3. Aha, co do rewolucji. Mam gdzieś wydrukowany tekst wywiadu Rymkiewicza dla tej jego wielbicielki z gapola…Kilka lat temu dany. I on min tłumaczy że wszystko będzie lepiej tylko trzeba trochę naszej krwi wylać…Znaczy …w sensie , ze my się troszkę, niedużo, poswiecimy …bo krew zawsze wszystko obmywa . Taki sens. Nie chce mi się tego szukać.

    .

  4. Kiedyś było świetne radio Bis, podobno zatrudniona tam była chyba synowa pana J.M.Rymkiewicza, na specjalnych zasadach pracowała, przychodziła do pracy z małym dzieckiem czasem. Ona sama podobno kończyła średnią szkołe we Francji ( Paryż?) o literaturze polskiej nie miała bladego pojęcia.

  5. Podobno czy na pewno ?

  6. @ALL

    Coryllus jest dziś znów ‚na pudle’ s24 …ciekawe….. znowu się płatni komentatorzy zlecą?

    .

  7. Nie obwiniajcie sępów że zbierają sie wkół padliny…tak niestety ten kraj jest tego przykładem…

  8. Tak, to juz… salun poszedl sie gonic.

    Tez wczoraj po poludniu zajrzalam… ze „starych nick’ow” nikogo nie bylo. Przeczytalam
    krotki wpis DIM’a… widzialam tego Dessum’a, ale… ominelam go szerokim lukiem.

    Tak koncza drobne cwaniaczki z S24, tak skoncza wszyscy pseudopublicysci i wszystkie
    presstytutki ze „stajni” kolaboranta Sakiewicza… gdziekolwiek dzis sa… czy to nedzna,
    prymitywna tv republika czy rownie tandetna… i prymitywna TVP !!!

    … zgon calej tej merdialnej choloty, tej nieopisanej nedzy resortowej… TO KWESTIA CZASU !
    Po tym wrocimy do… normalnosci bez oglupiania!

  9. Pewnie sie zleca, pani Marylko. Przeciez oprocz Gospodarza tam juz nie ma co czytac
    i z kim rozmawiac… wiec „dyskutanci” moga sie zleciec.

  10. normalności nie będzie ale udaje się budować swoiste getta rozumu i woli i walki o rynek

  11. niech własną odda na potrzeby frontu walki ideologicznej a o cudzej niech nie wspomina

  12. A ja zacząłem książkę Mieczysława Jałowieckiego „Wolne miasto”. Ktoś mi to polecił – Maryla? Świetna! Mam prośbę do Coryllusa, czy mógłby napisać dwa słowa o modnym dosyć haśle New World Order?

  13. Wczoraj jeden taki na S24 prezentował hmmm niemiecli punklt widzenia i to dość uciążliwie.

  14. Nie mam zamiaru pisać o takich rzeczach

  15. Chyba nie dopowiedziałam, pytanie moje było : czy inne kryteria niż reakcja na donosy…. Merytoryczne kryteria. Wartość tekstu? itp…

    .

  16. Dokładnie tak.

    .

  17. On jest w tym wywiadzie tak niesympatyczny, fałszywy…. Nie mam drukarki, kogoś prosiłam … ta osoba przeczytała, co dla mnie drukuje i chyba źle wypadłam … przez podejrzenie, ze takie coś chcę mieć. A tego być może w sieci już nie ma. A ja mam. Dokument.

    .

  18. To było na salonie u Coryllusa polecane.

    .

  19. No więc obejrzałam sobie salon po powrocie Coryllusa. Ogłupieli mocno. Nie wiedzą czemu wrócił na górę, odkryty. Ktoś dał króciutki tekst, ze odda przeczytaną Atrapię w dobre ręce. Tzn – nie wyrzuci…O wyższości kultury wrodzonej nad nabytą. Gryźli by ….ale … nie wiedzą, czy wolno. Testują.
    Ciekawe, ale więcej nic już nie zdażyłam zobaczyć.

    Wiosna, prace różne , nie mam czasu.

    .

  20. Nieee, to taki lekki sparing…. Nic takiego.

    .

  21. Chodziło mi o to czy ma Pan jakiś pomysł dotyczący źródła tej koncepcji? Tak na intuicję mi się to nie podoba. Ale jak to nie jest temat to nie zawracam głowy.

  22. też trawnik mój czas zabiera

  23. Normalnosc… moze nie taka jak 30 lat temu, ale jednak cos co ja okreslam
    jako „pojscie po rozum do glowy” bedzie wracalo… to bedzie nieuniknione.
    Getta rozumu i woli, i walka o lokalny rynek… to jest wlasnie to co nas czeka,
    to jest tez „to” co… zaczyna sie juz dziac i we Francji, zwlaszcza
    w rolnictwie i wszystkim co z rolnictwem zwiazane.

    Korporacje zaczna… sie gonic… coraz wiecej i coraz glosniej mowi sie
    o „Panama paper”… i do tego dzis przed poludniem, moja sasiadka biala Francuzka, kolo 80-tki powiedziala mi, ze nie pamieta i nie widziala nigdy takiego burdelu we Francji… i takiego nic nierobienia, ze boi sie o dorosle dzieci, a o wnukach to nawet nie chce wspominac, bo chyba juz sa
    na stracenie… i ze, naprawde chcialaby juz umrzec i na ten burdel
    nie patrzec!

    … lekko mnie dreszcz przeszyl, pomyslalam sobie, ze dobrze, ze to dzis
    nie poniedzialek… no i ze, powrot do normalnosci – mniejszej czy wiekszej
    jest nieunikniony.

  24. Jeżeli Pan czyta po angielsku polecam ten artykuł na poczatek

    http://www.conspiracyschool.com/blog/synarchism-and-war-islam

  25. Ten czas po Smoleńsku był bardzo dziwny. Mnóstwo ludzi, mnóstwo pomysłów. Gdy tylko ludzie zaczęli się organizować pojawili się jacyś specjaliści od ukierunkowywania. Czułem się jak baran w stadzie baranów, a w okół nas krążyły policyjne owczarki w postaci jowialnych panów, podstarzałych studentek, a nawet aktorów. Byli też obrońcy krzyża, którzy w dni parzyste krzyża bronili, a w nieparzyste go profanowali. W tym teatrum, do którego werbowano nic nie rozumiejących przechodniów, prawdziwe były chyba tylko emocje umiejętnie sterowane przez jakiś speców od socjotechniki. Od 10 kwietnia nie zobaczyłem ani jednego wiersza, ani jednego obrazu, czy rzeźby, na widok, których nie miałbym poczucia kiczu, chałturnictwa i jakiegoś przymusu tworzenia – bo jest koniunktura.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.