sie 072021
 

Charles Verlinden, specjalista od niewolnictwa, którego tu ostatnio wspominaliśmy nie jest jedynym zapomnianym badaczem, piszącym o sprawach interesujących tutejsze gremium. Jak się pewnie wszyscy już zorientowali w nowej książce znajduje się rozdział zatytułowany Rajmund z Tuluzy i Ryksa ze Śląska. Dotyczy on sprawy bardzo istotnej, to znaczy kwestii, czy Fryderyk Barbarossa, dysponujący ręką córki Władysława Wygnańca, wydał ją, po śmierci jej dwóch mężów za hrabiego Rajmunda z Tuluzy. Sprawy matrymonialne Południa opisywałem i opisywał będę skrótowo, albowiem może się normalnemu człowiekowi w głowie pomieszać od ilości Rajmundów z różnymi numerkami i przydomkami. Najciekawsze w tym jest nie to, czy Ryksa, była żoną Rajmunda czy nie, ale jak się do tej kwestii odnoszą poszczególni badacze, których tak naprawdę jest trzech. Nikt poza trzema osobami nie podjął takiego wyzwania jakim było ustalenie czy księżniczka śląska została wydana za mąż za hrabiego Tuluzy, pieczętując w ten sposób sojusz tego ostatniego z cesarzem i jego przejście z obozu franko-papieskiego do grupy feudałów firmującej gospodarczy konglomerat Hohenstaufów. Owo przejście oznaczało szereg poważnych decyzji, z poparciem dla herezji na czele. Obecność zaś Ryksy w tych operacjach, świadczy o tym, że do wspomnianego konglomeratu przyłączony został także Śląsk.

Wymieńmy nazwiska tych badaczy. Pierwszy z nich to Polak, Kazimierz Maleczyński zmarły, w roku 1968, który swoje najlepsze dni przeżył przed wojną we Lwowie, gdzie napisał i opublikował broszurkę poświęconą Ryksie. Jest ona w zasadzie nie do kupienia. Jakoś mi się udało i ją mam. Można ją znaleźć w wersji elektronicznej, ale ja uważam, że papier jest trwalszy. Maleczyński z niezrozumiałą całkiem zajadłością zwalcza hipotezę, jakoby Ryksa wyszła za mąż za Rajmunda. To jest według niego niemożliwe, albowiem żadne zachowane źródła nie wskazują na to dokładnie.  Choć jest pewien tekst, który mówi, że Rajmund przejął wdowią oprawę Ryksy, po śmierci jej drugiego męża hrabiego Prowansji. Maleczyński zwalcza te pomysły, zupełnie jakby chciał się komuś przypodobać. Nie wiadomo co rzec na argument – nie zachował się żaden dokument. Większość dokumentów się nie zachowała, te które się zachowały były wielokrotnie poprawiane. Dopóki nie przeprowadzi się poważnych badań innymi metodami niż tylko czytanie udostępnionych z łaski rękopisów, w większości zafałszowanych, nie będziemy wiedzieli niczego pewnego. Te badania zaś musiałyby dotyczyć takich kwestii, jak rozmieszczenie wielkoobszarowych upraw roślin przemysłowych w średniowieczu. Już widzę, jak krakowscy historycy się za to zabierają. – Wielkoobszarowychkurwaco? – Tak by odpowiedzieli.

Oczywiście w kioskach muzealnych Wielkiej Brytanii, możecie sobie kupić książkę o urzecie i indygo i nikt nie uważa takich publikacji za dziwaczne. No, ale na umieszczonych w niej mapach nie ma nic o uprawach w Europie Środkowej. Jeśli zaś zdaje się Wam, że wybitna badaczka kwestii dotyczących herezji na Śląsku i Morawach, Magda Ogórek, wspomniała coś w swoich publikacjach o wajdzie, to niestety się mylicie.

Kazimierz Maleczyński ucieka od omawianej tu hipotezy jak diabeł od święconej wody. Jak wszyscy polscy historycy z Benedyktem Zientarą, uczniem Mariana Małowista, na czele, pisze swoje artykuły z perspektywy najpierw Galicji, a potem Środkowego Nadodrza. Świat średniowieczny to dla polskich historyków demoludy, niepotrzebnie oglądające się na Rzym.

No, ale są inni historycy, którzy spędzili długie lata w Polsce, w Krakowie i poświęcili kawał życia na pisanie artykułów o jej historii. Żył sobie kiedyś, dla przykładu, profesor UJ, a do tego ksiądz, Pierre David. Który, jak to Francuz, uważał, że Ryksa po prostu była żoną Rajmunda, albowiem wynika to z logiki postępowań matrymonialno politycznych. Francuzi w ogóle nie mają z tym problemu, ale ma go Maleczyński, który uważa, że powoływanie się na autorów francuskich to jest jakieś, prawda, foyer, to znaczy faux pas, chciałem powiedzieć.

Żeby zaoszczędzić sobie trochę trudu o poranku, umieszczę tu po prostu skopiowaną notkę dotyczącą życiorysu i zainteresowań księdza Davida. Tak więc ksiądz Pierre David to, według umieszczonego na stronach Biblioteki Francuskiej życiorysu: duchowny i specjalista z zakresu języków orientalnych. Profesor na Uniwersytecie Krakowskim (1922-1939) i Uniwersytecie w Coimbrze (1941). Członek Polskiej Akademii Nauk i Literatury (1934) i Portugalskiej Akademii Historycznej. Autor artykułu Richilde of Poland en Espagne, en Provence et en Languedoc 1152-1176 (Paryż 1933, 56 s.).

 

Oprócz powyższych prac w indeksie figurują również opracowania:

 

Les sources de l’histoire de Pologne a l’epoque des Piasts (963-1386), (tłum. Źródła dziejów Polski w epoce Piastów (963-1386)

Recherches sur l’annalistique polonaise du XI-e au XVI-e siècle (tłum. Badania nad kronikarzami polskimi od XI do XVI wieku)

Étudiants polonais dans les Universités françaises du Moyen-Age : (XIII-e – XV-e siècles) (tłum. Polscy studenci na francuskich uniwersytetach w średniowieczu (XIII-XVw.)

 

A to nie wszystko, bo są jeszcze teksty napisane przez księdza Davida, których tu nie wymieniono, ale jesteśmy na ich tropie. To znaczy nie ja jestem, tylko ktoś kto takie sprawy ogarnia lepiej ode mnie.

Jak się wszyscy domyślają, spuścizna księdza Davida, nie interesuje nikogo w Polsce, choć w zalinkowanym tu niedawno artykule Teresy Dunin-Wąsowicz, jest on wspominany, ale z tego co się zorientowałem, tylko raz. Trudno podejrzewać autorkę o jakieś wstręty wobec francuskich autorów, bo była przecież szwagierką Le Goffa, może więc artykuły księdza Davida, nie zawierają po prostu żadnych rewelacji, jak się spodziewamy. Przekonamy się o tym za parę miesięcy.

 

Nie wiadomo właściwie dlaczego ten Maleczyński się tak rzuca, albowiem bożek, któremu oddaje cześć, czyli niemiecka nauka, nie jest wcale aż tak kategoryczna jeśli chodzi o te kwestie. Hans Dobbertin, autor artykułu o Ryksie, bardzo łatwo dostępnego, wydanego w Hameln, przez tamtejsze Towarzystwo Genealogiczne, w roku 1957, uważa, że małżeństwo Ryksy i Rajmunda jest bardzo prawdopodobne. Napisałem – w Hammeln? A tak, albowiem Ryksa miała jeszcze jednego męża, wyszła za niego na polecenie Fryderyka Barbarossy, który zdaje się uważał ją za zabezpieczenie swoich interesów na dworach zachodniej Europy. Jej czwartym mężem został wierny Hohenstaufom Albrecht II von Everstein, właściciel lenna położonego na południowym zachodzie dzisiejszych Niemiec. Właściciele tego lenna prowadzili rozległe interesy w różnych częściach cesarstwa, między innymi w Hammeln. Mam nadzieję, że chodzi o dolnosaksońskie Hammeln, sławne z wyprowadzenia dzieci przez czarodzieja z fletem. Dobbertin, zaś interesuje się związkami domeny Eversteinów z różnymi miastami i dworami w Niemczech.

Jeśli teraz na to wszystko, rzucimy sobie, niczym slajd na ścianę, całą historię panowania Bolesława Krzywoustego i jego następców, w tym ojca Ryksy, Władysława Wygnańca, to zrobi się trochę dziwnie. Jeśli dodamy do tego historię Piotra Włostowica, zrobi się jeszcze dziwniej. Szczególnie zaś dziwnie będzie jak, mając świadomość tych okoliczności zabierzemy się za lekturę książek polskich autorów, opisujących tamte czasy. Wrażenie jest, nie powiem…szczerze zachęcam do lektury. Komentujących zaś proszę, by dziś nie wrzucali tu żadnych linków do wspomnianych wątków, albowiem mogą niechcący spalić pointę książki. Nie będę już też pisał o żadnych wątkach z nowego Kredytu i wojny, albowiem zauważyłem, że w miarę jak teksty te odjeżdżają od potocznych wyobrażeń nie o epoce przecież, ale od wyobrażeń o sposobach jej opisywania, sprzedaż spada. Nie można być więc nadgorliwym. No, ale postaram się, po urlopie, coś o tym jeszcze opowiedzieć.

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-i-2/

 

https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/kredyt-i-wojna-tom-ii/

  18 komentarzy do “Kolejny zapomniany badacz czyli kwestia śląska powraca”

  1. „Nie wiadomo co rzec na argument – nie zachował się żaden dokument.”

    W ZSSR dotyczące artefaktów historycznych orzeczenie: „nie sochranisiłsja” (nikakoj dokumient) oznaczało z reguły, że został utajniony.

  2. Jasienica pisał, że polskie księstwa rozwijały się normalnie, jak cała zachodnia Europa, aż do najazdu mongolskiego. Potem był u nas statut kaliski, a dżuma na zachodzie i południu Europy.

    Do Trypolisu i Bagdadu wróciliśmy dopiero za frankofona Gierka (Budimex), ale na krótko, bo zaraz wtrącili się Amerykanie.

    Obecnych proamerykańskich rządów ma dość już nawet Kościół, bo abp Gądecki oskarża władze, że nikt tak nie ograniczał możliwości sprawowania kultu przez 2000 lat, jak obecna ekipa. Jesienią będzie gorąco.

    Ps. Szkoda, że krzyżowcy spalili bibliotekę rodziny Banu Ammar w Trypolisie, jak by nie było innych rozrywek.

  3. Prawie 20 lat temu doszedłem do wniosku, że nie wolno na wiarę przyjmować żadnych opracowań, a kilka lat temu – zachować ostrożność wobec tzw. źródeł, szczególnie tych, do których dostęp nie jest zbyt trudny. Trwająca od kilkudziesięciu lat afera wokół zwojów qumrańskich do końca rozwiała moje nadzieje na wiarygodność większości „oferowanych” źródeł i sporządzanych m.in. na ich podstawie opracowań „naukowych”. Skala korupcji środowisk naukowych jest dla przeciętnego człowieka nie do przyjęcia. Tak zwana pandemia odsłoniła przynajmniej zepsucie w naukach przyrodniczych i do końca zdarła maski medykom.

  4. Brawo. Rękopisy z Qumran to falsyfikaty i tyle

  5. no nie ,… co tu jest wygadywane o QUMRAN,

    weźcie po tabletce

  6. W „Polskim ładzie” nie będzie instytucji małżeństwa ani ceremonii ślubu. Będzie to zastąpione deklaracją gender, to znaczy zadeklarowaniem roli seksualnej w potencjalnych związkach bez określenia wybranego partnera / partnerki, jak to ma miejsce w tradycyjnych ślubach i bez dolnej granicy wiekowej.

    Jest to zgodne z wizją społeczeństwa, jaką miał Platon. Obecnie coraz bardziej otwarcie mówi się o konieczności likwidacji instytucji małżeństwa i rodziny.

    Pandemia jest pretekstem do przeprowadzenia zmian w społeczeństwie. Jeżeli obecna ekipa nie przetrwa, to oczywiście nazwa tego projektu może być inna – nie „polski ład”, tylko coś innego.

    Uniwersytety i duża część pionu edukacji jest przygotowana na taką zmianę dzięki działalności edukacyjnej masonerii.

     

    Coraz mniej jesteśmy w stanie zrozumieć realia średniowiecza. Dysponowanie ręką młodej kobiety przez kogokolwiek jawi się nam jako opresją, niesprawiedliwość i przeżytek – zgodnie z wizją Engelsa w jego rozważaniach na temat rodziny i jej opresyjnego charakteru, zwłaszcza w ustroju feudalnym.

     

    Opozycja pod przewodnictwem Tuska przebiera nogami, żeby dorwać się do władzy i móc realizować podobne pomysły. Oczywiście jesteśmy dość zacofani i będziemy musieli korzystać z doradców zagranicznych lub polityków, którzy spędzili większą ilość czasu na Zachodzie.

     

    W zasadzie książka odchodzi do lamusa (produkcja papieru kłóci się z ekologią), a przekazywanie komunikatów będzie się odbywać zdalnie drogą elektroniczną.

    Ministerstwa zdrowia, edukacji, szkolnictwa wyższego, kultury, cyfryzacji pracują pełną parą nad urzeczywistnieniem wizji człowieka jednowymiarowego, ponieważ ci ludzie, którzy nami rządzą są zdolni do refleksji i nie potrafią przewidzieć skutków swoich działań.

  7. Cokolwiek byśmy dywagowali o naszej „hiszpańskiej” Ryksie, to pewne jest, że wraz z potomkami była zamieszana w wielkie projekty europejskie i tego chcemy się dowiedzieć od historyków. Niestety nie ma jej portretów, a to co można znaleźć to podobizny innych dam dodane przez autorów dla efektu wizualnego. Nie rezygnuję jednak z ilustracji i dokładam pochodzenie imienia (od św. Ryszardy Szwabskiej) oraz portret córki Sanchy, która dała Europie wielkich potomków.

  8. No właśnie o wielkość tych projektów mi głównie chodzi. Niestety historycy trzymają nas w gawędziarskim skansenie. Byłem w Empiku, jestem od tego chory

  9. Pan jesteś absolwent Archeologia, Uniwersytet Hebrajski, rozumiem, tak?

  10. „Obecnie coraz bardziej otwarcie mówi się o konieczności likwidacji instytucji małżeństwa i rodziny.”

    Jestem bardzo ciekaw, jak im to wyjdzie na Korsyce, Sycylii czy w Grecji. Albo w Armenii. Jest jeszcze kilka innych miejsc na globusie, gdzie rodzina jest bardzo silna i lepiej jej w drogę nie wchodzić. Wiedzą  o tym dobrze żydzi, którzy Ormianom starają się w drogę nie wchodzić. Nawet w czasach sowieckich bezpieka zawsze obawiała się Ormian i ich pomsty i z nimi nie zadzierała.

  11. No właśnie pani Masza Hessen, która powiedziała coś w tym stylu, że Polacy mordowali żydów w Oświęcimiu, już nie pamiętam dokładnie, o co jej chodziło, ale ona jest lesbijką i powiedziała do osób ze środowiska LGBT, że oni wiedzą, że małżeństwa homoseksualne to jest lipa, bo im nie chodzi o to, żeby były jakieś małżeństwa, tylko chcą całkowicie zlikwidować tę instytucję, która wg nich jest bez sensu (skoro teraz może każdy z każdym i w dowolnym układzie, jak chciał Platon).

    Oczywiście mówimy w pierwszym rzędzie o dużych miastach, gdzie są wykształceni, młodzi ludzie (Warszawa, Kraków, Gdańsk, Wrocław, Poznań), a nie o jakiejś głuchej prowincji zabitej dechami, jak w Konopielce.

  12. LGBT pełni obecnie tę sama rolę, co ongi proletariat. Jest jedynie różnica ilościowa: tzw. masy robotniczo-chłopskie stanowiły większość społeczeństwa XIX i XX w., LGBT – to ilościowy margines. Jest bezpośredni związek między LGBT a np. zarzucaniem Polakom mordowania żydów. Te i wiele innych projektów tworzą swoiste węzły jednej i tej samej sieci kłamstw, oszczerstw, projektów demoralizacji społeczeństw, skrytobójstw,  promocji dewiacji, permanentnego oswajania ze złem poprzez jednolitą, ustawiczną narrację rzeczywistości przedstawianej w mediach. Zwornikiem tej sieci, moim zdaniem, jest niejawny – tymczasem – kult Lucyfera i jego demonów, który dąży do upublicznienia ze składaniem krwawych ofiar z ludzi składanie. W zasadzie to nic nowego, to już było zarówno w starożytności, jak i w epoce nowożytnej w cywilizacjach prekolumbijskich. Obecnie jednak celem jest zaprowadzenie tego kultu na całym świecie, czego do tej pory nie było. To moim zdaniem jedyna różnica.

  13. te zwoje to takie same knoty jak ewangelia Barnaby https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewangelia_Barnaby

  14. Pan z kolei na pewno nie jest absolwentem filologia polska…

  15. nie miałam pojęcia o istnieniu takiego dokumentu autorstwa konwertyty na islam

    /ze wskazaniem że autor to raczej Wenecjanin/

    może i dobrze, ze nie znałam … żyłam spokojniej

  16. Na jakiej podstawie tak sądzi? Czytał je? Również te zwoje qumrańskie, których do tej pory nie opublikowano? Skoro takie knoty, to dlaczego żydzi położyli na nich rękę i uniemożliwiają ich publikację? Podejrzewam, że nigdy ich na własne oczy nie widział i robi tu wypisy z propagandy. Kto bowiem jest właścicielem wikipedii?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.