sierpień 252020
 

Zacznę od tego ostatniego i wyjaśnię rzecz metaforycznie. Oto parę dni temu we Wrocławiu, jakiś facet wychodzący z kościoła, zobaczył ustawione nieopodal świątyni stoisko z ulotkami promujące nowe technologie grzewcze. Nad stoiskiem był baner z napisem „zmień piec”. Człowiek ten odczytawszy napis rzucił się z wściekłością na tę instalację, kopał ją i targał rękami wołając jednocześnie – to już pod kościołem stoicie, tak?! Przyjechała policja, zabrano go na dołek i tam, w trakcie tak zwanego postępowania, wyjaśniło się, że człowiek ów, pozostający stale w stanie pewnego nerwowego napięcia, przeczytał błędnie napis nad stoiskiem reklamowym. Zamiast „zmień piec” odczytał „zmień płeć”. Zdenerwował się bardzo uważając, że to jest gruba bezczelność reklamować takie usługi tuż pod bramą kościoła. Opisuję tę kuriozalną sytuację, albowiem ilustruje ona dokładnie w jaki sposób współcześni, także wykształceni głęboko ludzie, interpretują wydarzenia historyczne.

Leży oto przede mną gruba jak cegła biografia św. Bernarda z Clairvaux napisana przez autora pochodzącego z kolejnego już, po rocznikach z których wyszedł Le Goff, pokolenia wybitnych, francuskich historyków, Pierre’a Aube. Jest to praca onieśmielająca czytelnika w najwyższym stopniu. Ilość cytowanych źródeł przeraża i powoduje, że mimowolnie chylimy przed autorem czoło. Nawet gdybyśmy byli najlepszymi studentami na roku i znali wszystkie martwe języki, a do tego mieli dostęp do wszystkich dokumentów, nikt z nas nie potrafiłby napisać takiej książki. Nikt, kto nie zostałby wprowadzony w różne arkana przez starszych i mądrzejszych kolegów. Łatwo bowiem w tym gąszczu zbłądzić. No, ale jeśli ktoś potrafi się poruszać wśród tej plątaniny tekstów, pojęć, postaci i znaczeń, zasługuje na miano mistrza prawdziwego. Czytamy tę biografię jednak i zastanawiamy się, dlaczego tak niewiele z niej rozumiemy? Dlaczego wątki, które podejmuje autor gubią się, znikają i trudno je potem odnaleźć. Dlaczego metodologia tej pracy jest tak chaotyczna? Nie wiem. No, ale takie mam wrażenie i myślę, że trzeba by było to zmienić według jakiegoś klucza. Ten dotychczasowy, którym wielu ludzi uwielbia się bawić zmontowany jest w następujący sposób. Wybitni mistrzowie, którzy we wszystkie arkana zostali wprowadzeni przez innych mistrzów, piszą pomnikowe prace pełne cytatów źródłowych, mających przybliżyć nam charakter epoki i charakter postaci. Ponieważ materiału jest masa, przychodzi taki moment, że przestajemy cokolwiek z tego rozumieć i z trudem kojarzymy nazwiska głównych osób dramatu. No i tu otwiera się pole dla popularyzatorów, którymi są inni mistrzowie pióra, także członkowie akademii, tacy jak, na przykład, Maurice Druon, którzy wyjaśniają nam, poprzez powieści, gdzie główne bohaterki puszczają się na prawo i lewo, o co chodziło w polityce tych odległych czasów.

Czy sami wybitni autorzy znają tę prawdę? Nawet jeśli, to mam wrażenie, że omijają ją łukiem, koncentrując się na przytaczaniu jak największej ilości źródeł, nie zawsze przecież związanych z istotą problemu. Nie ma historii bez źródeł, to jasne. No, ale jest literatura bez źródeł i historycy dobrze o tym wiedzą. I nawet jeśli protestują przeciwko takiej literaturze i różnym nadinterpretacjom, czynią to słabo, albowiem pokusa w postaci honorarium jest zbyt wielka. Z tego zestawienia powstaje wizja, którą uważamy za historię prawdziwą podpartą autorytetami akademickimi. A teraz otwieramy biografię św. Bernarda, skreśloną ręką Pierre’a Aube i czytamy fragment listu papieża Innocentego II do króla Francji Ludwika VII.

Ponieważ Bóg zechciał byś został wybrany i wyświęcony królem dla obrony jego dóbr i swobód jego kapłanów, wzywamy Cię i polecamy mocą tego listu apostolskiego, byś dla odpuszczenia Twoich grzechów rozwiązał mocą autorytetu królewskiego zbrodnicze sprzysiężenia, które mieszkańcy Reims nazywają kompaniami, byś przywrócił Kościołowi i miastu wolność, jaką cieszyły się za panowania Twojego świętej pamięci ojca.

Nie wiem jak Wy, ale ja byłem wstrząśnięty po przeczytaniu tego fragmentu i nadal w tym stanie pozostaję. O co chodziło? Otóż nie było zgody co do wyboru biskupa miasta i diecezji Reims i powstał wakat. Miało to poważne konsekwencje i było naznaczone złą wolą. Kiedy bowiem nie było biskupa czyli zarządcy dóbr kościelnych w mieście i poza nim, miasto pisało suplikę do króla, by pozwolił założyć tam komunę. Ta zaś, pod nieobecność biskupa, gospodarowała na mieniu kościelnym. Założenie komuny było dla króla korzystne, albowiem mieszczanie wpłacali jednorazowo sporą sumę pieniędzy do skarbca. Potem zaś komuna zaczynała gospodarować w dobrach kościelnych. Co to znaczy? Przede wszystkim zajmowała probostwa leżące pod miastem i dochody z tychże. To znaczy, że przejmowała rynek żywności. Niestety Pierre Aube bardzo oględnie pisze o poczynaniach komuny Reims, albowiem nie uważa jej za coś bardzo złego, uważa, że wakat na stanowisku biskupa i korzyści, które czerpał król z założenia komuny, usprawiedliwiają jej powstanie. To jest sposób myślenia i interpretacji skażony całkowicie współczesnym pojmowaniem miasta i komuny. W liście papieża zaś wyraźnie stoi, że król powinien zwrócić miastu wolność i zlikwidować zbrodnicze sprzysiężenia zwanie kompaniami. Nie sposób oderwać się od interpretacji tego listu, który autor biografii św. Bernarda wyraźnie lekceważy.

Komuna założyła kompanie! Nie jedną, ale kilka. Natychmiast ekspandowała poza mury, zajmując kościelne wioski i – domniemywam – zamieniając życie ich mieszkańców w piekło. Te kompanie – i do tej interpretacji nie są nam potrzebne źródła, albowiem wiemy czym zajmują się kompanie – przejęły kontrolę nad kluczowymi w mieście obszarami gospodarki. Król poprzez zgodę na ten rabunek stał się w oczach papieża wspólnikiem gangsterów. I Ojciec Święty, poruszony jego postawą, uznał za stosowne upomnieć go pisząc jeszcze słowa takie

Król powinien być zdolny do dojrzałej refleksji nad swoimi słowami i gestami, subtelnej analizy „za” i „przeciw”oraz przewidywania rezultatów!

Po zacytowaniu tych słów wybitny historyk Pierre Aube przechodzi natychmiast do interpretacji uczuć króla i jego intymnej relacji z papieżem, której przecież nie mógł poznać. Pisze takie oto słowa:

Ludwik VII wiedział, że wydarzenia wymknęły się trochę spod kontroli. Choć zapewne upokorzony tym, że papież potraktował go jak dziecko, musiał się jednak ukorzyć przed jego konkretnymi żądaniami.

Skąd Aube wie, że król poczuł się upokorzony i dlaczego interpretuje list papieża w ten sposób – że król został potraktowany jak dziecko? Co to w ogóle jest za pomysł? Komuna w Reims, w którym nie ma jeszcze sławnej katedry, jest na tyle groźna, że papież zwraca na to uwagę królowi. Nie jest to pierwsza komuna we Francji i Ojciec Święty dobrze wie, do czego prowadzą takie przedsięwzięcia. No, a następca Le Goffa, bo na to właśnie wygląda pan Aube, stawia relację król – papież, na gruncie wychowania wczesnoszkolnego.

Pora zdradzić ile czasu trwał ten biskupi wakat w Reims. Nigdy nie uwierzycie – trzy miesiące. Przez trzy miesiące załatwiono zgodę królewską, ograbiono kapitułę i podległe jej ziemie, założono kompanie, a następnie komuna została rozbita z rozkazu króla. I takie numery były przeprowadzane, jak mawia czasem wieś – co i rusz.

Powtórzmy – komuna założyła kompanie. To znaczy, że przynajmniej od XII wieku związek między komuną a kompanią jest ścisły. Ponieważ my się nie zajmujemy tutaj interpretowaniem stanów emocjonalnych władców, mając świadomość, że to nie żadna literacka fanaberia, ale pułapka, którą zastawia się na autorów i czytelników, przynajmniej od XII wieku, kierujemy naszą uwagę na inne kwestie. Skoro komuna założyła kompanię, to możliwa jest także sytuacja odwrotna – kompania może założyć komunę. I to mili czytelnicy jest jeden z elementów zjawiska nazywanego przez historyków, socjologów i publicystów politycznych postępem. Nie ostatni wcale.

Komuna Reims została rozbita, a operacja, jaką musiano w tym celu przeprowadzić była poważna. Król zebrał wojsko, bo komuna ani myślała ustąpić, a do tego musiał związać się sojuszem z hrabią Szampanii Tybaldem IV. Ten zaś przywiódł pod Reims kilka tysięcy piechurów. Pierre Aube nie podaje jakie wojska przyprowadził ze sobą król, zgadujemy jednak, że jakieś przywiódł. Mamy więc niewielkie miasto, które utworzyło komunę i kompanie. Żeby to zlikwidować potrzebna jest armia złożona ze specjalistów zajmujących się pracami oblężniczymi i piechoty. Król – pisze nam Aube – był zdenerwowany na mieszczan upokorzeniem jakie go spotkało ze strony papieża. Zapewne. I jest prawie potwierdzone, że płakał w kącie namiotu, podczas gdy Tybald IV z Szampanii nerwowo krążył wokół stołu z rozłożonymi planami bitwy. Drwię oczywiście, ale co mam robić?

Pisze nam także Pierre Aube, że król już wcześniej likwidował komunę w Poitiers, ale nie precyzuje w jakim nastroju był wówczas i czy ktoś upokorzył go w takcie tej akcji równie mocno, jak papież Innocenty później.

Zastanówmy się dlaczego Aube w ogóle pisze o takich rzeczach? W mojej ocenie to jest jakiś nawyk, wynikający z wdrukowanych w głowę wybitnego historyka interpretacji postaci króla Ludwika VII. Ten zaś jest bohaterem najdziwniejszej historii małżeńskiej, jaką znały tamte czasy. Otóż był król Ludwik mężem Eleonory Akwitańskiej, którą wielbią dziś feministki i kobiety sukcesu. Pani ta w pewnym momencie, jak czasem mawia wieś, zaczęła się puszczać, a o swoim mężu królu napisała, że jest mnichem nie królem. Opinia ta przylgnęła do Ludwika VII na stałe i jest nienaruszalnym punktem programu wszystkich narracji dotyczących tamtych czasów. Energiczna kobieta z potrzebami musi się pozbyć męża, który nie potrafi, przepraszam panie, jej dogodzić. Tak to wygląda i nie chce być inaczej. Moim zdaniem było inaczej. Król nie był żadnym mnichem, Eleonora zaś nie była kobietą wyzwoloną. Była zakładniczką dworskiego układu i komun miejskich powiązanych z Palestyną, które zainwestowały w Henryka II, księcia Normandii. Króla Francji zaś skreśliły z listy priorytetów. Eleonorę rozwiedziono z królem, na co zgodę wyraził i Kościół i sam król. Do dyskusji pozostaje czym do tego zmuszony. Pani Eleonora została następnie w ekspresowym tempie wydana za mąż za Henryka z Normandii, a ten w równie ekspresowym tempie został koronowany na króla Anglii jako Henryk II. Potem zaś z tego stadła porodziły się takie potworki, jak Ryszard Lwie Serce i Jan Bez Ziemi. Francja zaś straciła, wraz z posagiem królowej, kontrolę nad Akwitanią i przebiegającymi przez nią szlakami handlowymi oraz portami.

Król mnich, jak chcą historycy, musiał się do tego użerać z sojusznikiem tak niestałym, jak Tybald z Szampanii, ale dawał jakoś radę. Zlikwidował komunę w Poitiers, potem w Reims i chyba jeszcze w Laon, ale głowy nie dam. Potrafił zgromadzić wojsko, przeprowadzić kampanię, zwyciężyć i był wcale zręcznym politykiem. Kłopot polegał na tym, że – jak większość królów Francji – musiał działać w niesłychanie trudnych warunkach.

Pora teraz na wskazanie drugiego elementu zjawiska nazywanego przez historyków, socjologów i publicystów, postępem. Jest nim natężenie propagandy. To nie wszystko. Postęp ma jeszcze jeden element składowy – przeskalowanie procesów znanych z czasów, kiedy powstała komuna Reims.

Podsumujmy więc teraz całość. Czym jest postęp? Postęp to przeskalowanie złodziejstwa jakiego kolektyw mianowany przez władcę dopuszcza się na mieniu i wolności wiernych Kościoła. Zjawiska te – w czasie trwania postępu, zwanego też czasem rewolucją – zmieniają nie tylko okolice jednego miasteczka, ale całe kraje, kontynenty, a w końcu glob. Towarzyszy im nieprawdopodobne natężenie propagandy, którą doskonale znamy. Propaganda postępuj jest wszędzie i każdy jej używa, nawet wybitni akademicy. Postęp uruchamiany jest przełącznikiem z bakelitu, przy którym z jednej strony widnieje napis „komuna”, a z drugiej „kompania”. Ktoś przychodzi i robiąc pyk, pyk, nastawia postęp na odpowiednie obroty. Co było do okazania na podstawie źródeł pisanych z epoki zwanej zacofanym średniowieczem. Dziękuję za uwagę.

Święty Ludwik. Jacques Le Goff

  50 komentarzy do “Komuna i kompania. Prawdziwa natura postępu i sposób rozumienia historii przez współczesnych”

  1. Dlaczego Kinga była święta?

    Bo Bolesław był wstydliwy ☺

  2. Rafał Trzaskowski ma wajchę z dwiema pozycjami: kraść, gdy jest fajnie i spokojnie, podnosić podatki za śmieci, wodę, nieruchomości – tak było do czasu awarii w Czajce i gwałcić, mordować – to jest seksualizacja dzieci, bojówki LGBT na ulicach, nieudana kampania prezydencka.

    Innych opcji nie ma.

    To bardzo upraszcza i ułatwia analizę sytuacji.

     

    Ciekawe, czy Piotr Gąsowski będący na miejscu na Białorusi zorientuje się i wyciągnie wniosek, że tam kompania zakłada komunę, a za chwilę komuna odpowiednio się odwdzięczy stosownym prawem obowiązującym na Białorusi Ltd.

    Gdyby to zrobił, to już by nie żył albo został posądzony o posiadanie narkotyków, seks z nieletnimi a Rafał Ziemkiewicz byłby pierwszy, żeby to publicznie ogłosić.

  3. Wyrzucę stąd pana

  4. Starałem się, żeby nie napisać nic nieprawilnego.

    Ta pomyłka freudowska zmień piec, to jest cymes. Można by napisać pracę doktorską, ale ma się tym zająć jakiś komisariat policji. Szkoda.

  5. Dzisiaj do zmiany płci trochę jest się wstyd przyznać chyba przez to

    że żyjemy w nowoczesnym postępowym świecie a nie jakimś średniowieczu.

  6. Opactwo Clairvaux leży w departamencie Aube…

  7. No i ta wajcha, jak w starych PKS-ach, jak w jakimś Jelczu, która steruje historią całej  naszej cywilizacji, nie licząc przyjścia Chrystusa i działalności papieży…

  8. Coś tam było w międzyczasie – jakiś święty Benedykt, święty Bernard, a tak poza tym to jadziem na Szczecin.

  9. chciałbym tylko wspomnieć, małżeństwo zaaranżowali kiedy byli jeszcze dziećmi. Teraz jeśli wychowywali się razem od dziecka, to jest udowodnione , taki mamy przez Stwórce dany mechanizm , że jest wręcz niemozliwe wspołżycie seksualne z osobą z którą się wychowujemy od zawsze. Pytanie jest czy oni o tym wiedzieli, czy przypadkiem aranżowanie małżeństw i wychowywanie przyszłej pary wspolnie od przedszkolanie nie było dobrym wygaszaczem dynastii. Pamietajmy że pod Krakowem odkryto wtedy skarb – sól.

  10. skarbce książęce i królewskie jakoś tak zawsze były puste, albo nie umiejętnie zbierano podatki, albo  społeczność miała jakiś sposób na uchylanie się od płacenia tych podatków, albo wystawność dworskiego życia wykraczała poza finansowe możliwości

    no i niezły patent, brak biskupa, suplika do króla o założenie komuny,  komuna płaciła królowi za prawo drenażu kościelnych dóbr (pod nieobecność biskupa, obie strony zaistniałej sytuacji czyli  król i komuna były ”zarobione” – na chwilę, ale jednak

  11. Ten sposób naukowości to argumentacja poprzez metodę a nie przykład lub inaczej w oparciu o model a nie wzorzec. Obowiązuje on powszechnie nie tylko dziełach historycznych.

    Właśnie odrzuciłem czytanie R. Penrose „Droga do rzeczywistości -wyczerpujący przewodnik po prawach rządzących Wszechświatem” (ponad 1000 stron) – porażające, autor wymachując marynarą pisze, że co się da udowodnić matematycznie jest prawdziwe i istnieje itd.

    Najciekawszy jest sposób dedukcji w tych pracach naukowych. Zilustruje anegdotą.

    Jedzie pociągiem ksiądz i cadyk zabawiając się rozmową.

    – A dlaczego wy Żydzi nosicie te jarmułki ? -pyta ksiądz.

    – Bo to jest z Księgi Liczb.” I wyszedł Mojżesz do ludu”

    – A gdzie tam jest mowa o jarmułce.

    – Toż bez jarmułki by nie wyszedł.

  12. Ciekawie musieli wyglądać ci kreatorzy życia dworskiego

  13. A tego Pensosa tłumaczył prof. Przystawa – twórca i propagator JOW. Jestem pewien, że był przeświadczony, że JOW to demokracja naukowa.

  14. Świetny tekst.

    Od lat twierdzę, że różnica między kapitalistami i komunistami polega na tym, że kapitalista patologicznie zainteresowany jest mamoną własna, a komunista cudzą.

    Nie wiedziałem, że to rozgraniczenie ma aż taką tradycję historyczną.

  15. no to może tak wyglądało, że  „kreatorzy życia dworskiego” brali się znikąd, że niby wędrowni, że tylko gościli na którymś z dworów, że zabawiali nadobne panie wykonywaniem poematów i pieśni, ale pewnie każdy miał zleceniodawcę,

    romantyczni „kultur tregerzy” przy okazji mogą różniste tajne funkcje zrealizować , może to się z czasem przekształciło w formę sowizdrzałów niby wędrownych, pozujących na  lekkomyślnych, kolorowo ubranych wesołków  … coś w temacie opisał betacool

  16. kapitalne, lapidarne ujęcie poglądów komunistów znanych jako

    „4 klasyków ujętych z profilu”

  17. Bardzo interesujące. Czy można poprosić o rozwinięcie tego fragmentu” dworskiego układu i komun miejskich powiązanych z Palestyną”?Jakie siły związane z Palestyną? Jakie pieniądze: katarów, żydów, asasynów, templariuszy, nieważne etykiety? Czy tu dotykamy momentu kiedy się to zaczęło ? I co to jest? Przecież nie procesy historyczne, tylko ludzie, i nie ci ludzie- dworacy, gońcy, poeci. 

  18. Może jeszcze chciałby Pan wiedzieć, kto jest głównym wajchowym?

  19. Nie, to mnie nie interesuje. Chcę na ile to możliwe rozumieć sytuację i wpływać na nią. Mój dziadek wygrał Powstanie Wielkopolskie, wie pan? To nic jeśli pana to śmieszy.

  20. Oczywiście, ma Pan prawo wiedzieć.

  21. Wielkopolanie odegrali też bardzo ważną rolę przy odbiciu i obronie Lwowa po 1918. „Czerwone diabły” – to o pułkach z Wielkopolski z przerażeniem i wściekłością mówiły Rezuny.

  22. >dlaczego tak niewiele z niej rozumiemy?

    Dla mnie rozwinięcia wymaga wątek komun/kolektywu, kompanii, prawa, przywilejów, własności i lokalnych rewolucji. Ale przy okazji przedgotyckiej katedry w Reims zatrzymałem się na uwadze dopisanej zapewne przez Niemca na marginesie książki o katedrach gotyckich.

  23. Niemcy w II WŚ akurat zniszczyli bardzo niewiele. Coventry i coś jeszcze?

  24. A Słowacki, wpierw ugoszczony należycie w Poznaniu, naśmiewał się z nas „mysł filozoficzny” wypominając. A czasem warto wpierw policzyć, potem strzelać.

  25. Z Poznańskim były ciągle jakieś animozje. Zawsze uważaliście się za lepszych!

  26. Raczej nie uważaliśmy się za lepszych, proszę pana. U nas nie było uniwersytetu, wie pan? Mniej romansów się wydawało.

  27. Teraz jest uniwersytet nawet w Jarocinie.

    Kiedyś, jak jeszcze Kalisz był miastem wojewódzkim, kierowca autobusu z Kalisza powiedział do pasażerów: gmina Ostrów Wielkopolski, wysiadać! i za to dostał wtłuki. Dlaczego?

  28. Dziś wspomnienie św. Ludwika – król ,wyznawcy

  29. Był namolny i gadał bzdury. Zadowolony?

  30. Choć wiki ma hasło „Komuna miejska” w wielu językach, to tylko w języku niderlandzkim użyte jest prawidłowe sformułowanie Coniuratio czyli wspólnota zaprzysiężona. Ponieważ ten termin łaciński możemy także rozumieć jako sprzysiężenie/konspiracja, to wiele dywagacji polegających na tłumaczeniach zrównuje komuny miejskie ze spiskami, co jest nieprawdziwym uogólnieniem.

  31. E.

    To podobnie jak Szwajcaria – Eidgenossenschaft, ale tam nie było żadnego spisku.

    Komuna to po prostu komuna.

  32. bardzo niewiele

    To jest pocieszające.

  33. W Polsce mordowali kapłanów i wysadzali obiekty kultu religijnego. Oto jeden z nich z czasu Chodkiewicza w trakcie odtwarzania bizantyjskich fresków.

  34. Na przykład Czesi też chcieli być bohaterami i walczyli w powstaniu praskim jeszcze po 8 maja i trochę natłukli w swoim mieście, ale Niemcy nie mieli już ochoty na wojnę. W Warszawie musieli się bronić przed nadchodzącym frontem, więc zniszczenia były z ich punktu widzenia uzasadnione strategią walki w obliczu rebelii i zabezpieczenia tyłów podczas odwrotu. No, sorry…

  35. Monaster w Supraślu.

  36. Ale to Armia Radziecka zdewastowała ten obiekt, który w czasie okupacji wznowił swoją działalność.

  37. Entschuldigen Sie bitte!

  38. A jaki sens miało niszczenie ocalałych miast na zdobytych przez siebie terenach przez sowietów? Takie jest prawo wojny, że się niszczy co się da – rewolucja.

  39. A Niemcy wysadzili w powietrze. Została kupka gruzów.

  40. Czesi walczyli w powstaniu praskim,  trochę natłukli. ….?

    Znasz to: czym się różniło 'powstanie praskie’ od filmu o tymże powstaniu

    Różniło sie tym że samo powstanie trwało 15 minut a film o powstaniu trwał 2 godziny

  41. Była to metodyczna akcja niszczenia zaplecza kulturowego swojego odwiecznego rywala-sąsiada, co wyrażają zachowane wypowiedzi różnych niemieckich psychopatów, pobudzających się emocjonalnie do tej zbrodni i skrzętnie wykorzystujących historyczną okazję.

    Sowieckie dewastacje miały podobny charakter, oznaczały, że nie byli pewni swojego panowania na tych terenach, pomijając oczywiście atawistyczny mongolski odwet, zresztą skuteczny, bo niezwykle płodny, który zaowocował setkami tysięcy niemiecko-sowieckich mieszańców.

    Co do rabunku, wspaniałe  opisał niemieckie podejście młody ziemianin spod Ciechanowa, który widział jak z jego majątku niemiecki zarządca wywoził WSZYSTKO, po ostatni taboret czy widelec.(„Wspomnienia z Arkadii”)

    Dlatego rynek antyków polskich jest tak ubogi i są one dużo wyżej oceniane od szajsu przywożonego z zachodu, wyczuwalnie obcego kulturowo, przebajerowanego, kiczowatego.

    Nasz dorobek jest w domach niemieckich i zbiorach postsowieckich. I o ile z ruskimi nie ma szans gadać, o tyle z Niemcami mamy wciąż okazję występowania z pozycji moralnej siły, żądając  przy każdej okazji nie tylko reparacji za mordy i okupacje, ale przede wszystkim zwrotu zrabowanych przedmiotów obecnych w niemieckich domach.

    Przypominaj to przy okazji sąsiadom, na pewno coś znajdą

  42. I na pewno chętnie oddadzą, bo to porządni ludzie są.

  43. Niszczenie i mordowanie podnieca, w mózgu ludzkim włączają się zbrodnicze instynkty, jesteśmy predatorami przystosowanymi do zabijania i zbierania trofeów.

    I tylko nakładka kultury wyższej każe nam zbrodnią gardzić, potępiać niepotrzebne polowanie, a jednocześnie słyszymy od weterynarza, że dla choćby kota regularne zabijanie  np ptaków, zabijanie dla zabijania, jest jego największą satysfakcją.

    Trzeba uważać, bo gdy poucza nas np Macron, to kto wie, czy nie widziałby nas najchętniej fizycznie odstrzelonych i po mongolsku pohańbionych…

  44. Zaryzykowalbym stwierdzenie, że Niemcy są bardziej porządni, niż Wielkopolanie, którzy na Niemcach się wzorują.

  45. Mogę odpowiedzieć na Pana pytanie.

    Jeden z badaczy tematu, bodajże Marian Miszalski stwierdził, że dużo wskazuje na to, że centrum zarządzania znajduje się w Jerozolimie i tam jest również główny wajchowy, jeden człowiek albo jakiś kolektyw i takie są związki Palestyny z Reims.

    tematu

  46. no Niemcy są bardzo porządni, historia Europy ma za sobą tysiąc lat dowodów na to co stwierdziłeś, baaardzo porządni

  47. Odpowiedź raczej Pr-owa niż rzeczowa.Nie czytam takich komiksów.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.