Maj 282020
 

Pomyślałem sobie, że większość tych tekstów mogłaby się zaczynać budującymi sentencjami wziętymi wprost z pism Emanuela Małyńskiego. I tak też będę czynił. Nie zawsze, ale często. Będę tu umieszczał rozpoznawalne i zagadkowe motta jego autorstwa.

Dziś pierwsze:

…cel jest zawsze ten sam. Nie polega on na życiu i pozwalaniu żyć, ale na obowiązkowym byciu najsprytniejszym – tym, który wymusi najwięcej i od którego najmniej da się wymusić. Przy osiąganiu tego rezultatu praktycznie wszystko jest dozwolone, poza pewnymi formalnymi niedelikatnościami…

Emanuel Małyński „Nowa Polska”

Wspomniałem tu wczoraj o szwedzkim stronnictwie politycznym, zwanym stronnictwem czapek, które firmowało epokę, gdzie obowiązywała cenzura i można było torturować parlamentarzystów. Epoka ta w historii Szwecji, nie wiadomo właściwie dlaczego, nosi nazwę epoki wolności. Ktoś to tak określił, a historycy współcześni nie mieli odwagi tego idiotyzmu wyszydzić, i zostawili to tak, jak jest, żeby odróżnić rządy parlamentarnego gangu, od rzekomego absolutyzmu króla Gustawa.

W postulatach zgłaszanych przez to stronnictwo i zrealizowanych później częściowo przez króla, był jeden szczególnie dla nas istotny – chodziło o dostęp wszystkich klas do urzędów, a także – co ważniejsze – do rang oficerskich. Może nawet nie tyle do rang, co do pensji oficerskich. Arystokracja z konkurencyjnego gangu rezerwowała bowiem te pensje dla swoich dzieci, które otrzymywały rangi już w kołysce i pobierały oficerskie honoraria. Powodowało to pewną dwoistość, ale była ona – w mojej, być może błędnej ocenie – wynikiem zaniechania polityki wojennej. Nie do pomyślenia było bowiem, by za króla Karola XII ktoś wykupił rangi w pułkach i brał na tę okoliczność pieniądze. Takie rzeczy dzieją się wtedy, kiedy armia staje się dekoracją, a cała polityka przenosi się do gabinetów. Skoro tak, to jaki był istotny sens postulatu zgłaszanego przez „czapki”? Prosty – trzeba było te szlacheckie dzieci zastąpić swoimi ludźmi i przerobić armię na nową modłę, następnie zaś, w myśl instrukcji przysłanych z Petersburga i Londynu przystąpić do istotnych zmian w kraju. Czyli do zorganizowanego złodziejstwa. Mając już za sobą oparcie w zreformowanej, dowodzonej przez oficerów pochodzących z klas niższych armii.

Jak pewnie już wszyscy zauważyli mechanizm ten działa w każdej strukturze, zasilanej z budżetu, nie tylko w armii. Przy jego opisie, zwykle nacechowanym niepotrzebnymi emocjami, pomija się zawsze pewien istotny element, będący jednocześnie konsekwencją. Oto on: o ile dość łatwo jest usunąć z armii, urzędów, uniwersytetów i policji dzieci arystokracji, czy też zasiedziałej nomenklatury, demaskującej swoje aspiracje, będące jednocześnie deficytami bez pokrycia – jak to miało miejsce w historii stronnictwa kapeluszy w XVIII wiecznej Szwecji, o tyle usunięcie ich następców, chamów z przekonania wyboru i decyzji, nie może się obejść bez serii dramatów i czynów zwanych czasem gwałtownymi. I naprawdę trzeba mieć dobry plan, ostre widły i dużo, dużo granatów, żeby tych ludzi z zajmowanych stanowisk przepędzić. Jeśli nie wierzycie, oto świeży przykład. Ziemkiewicz napisał nową książkę, a Lisicki ją promuje. Ciekawy jest sposób tej promocji, bo nim się chcę zająć, nie będę przecież czytał książek Ziemkiewicza. Zacznijmy od tytułu. Książka nazywa się „Cham niezbuntowany” i zrobiona jest, co widać od razu, po taniości. Chłop bowiem przede wszystkim oszczędza na kosztach reprezentacyjnych, wychodząc z założenia, że w okolicznościach, które w ogóle dopuszczają go do głosu, jego wymazana obornikiem osoba, musi starczyć za wszystko – to znaczy za desygnat i opisujące go znaki. Ze zjawiskiem tym mamy do czynienia na co dzień i ono jest udziałem nie tylko tanich publicystów, ale także profesorów szacownych uczelni oraz gwiazd medialnych. Bieda i nędza są wyznacznikiem jakości treści zawartej pomiędzy okładkami zrobionymi z pudełka po butach. Co mamy na tej okładce? Przerobiony, pochodzący, jak mniemam z publicznej domeny, fragment obrazu Granta Wooda zatytułowanego „Amerykański gotyk”. Generalnie Ziemkiewiczowi chodzi o to, żeby były widły. Książka ta i rozpostarta wokół niej kampania promocyjna, jest elementem zagospodarowywanej w określony sposób przestrzeni komunikacyjnej. To znaczy Ziemkiewicz i Lisicki, aspirując w rzeczywistości, jak każdy „ucieknięty” od gnoju wieśniak, do wartości innych niż widły, sukmana, płócienna koszula i gumofilce, chcą zarobić parę złotych komunikując się z ludźmi, którzy nie radzą sobie z własnymi kompleksami dotyczącymi pochodzenia. Ten mechanizm sprzedażowy, wykorzystywany nie raz i nie dwa wcześniej, przez ludzi znacznie od Ziemkiewicza sprytniejszych, jest już bardzo zużyty. Moim zdaniem on jest po prostu nieważny. To jest pewna figura wymyślona w politbiurze dawno temu, przeniesiona następnie przez wojskowy reżim w latach osiemdziesiąte, kiedy to zamieniła się w nieokreśloną jakąś aurę, potem w chmurę trującego gazu, następnie się skropliła i w latach dziewięćdziesiątych opadła niczym szadź na domy, drzewa, skały i ulice. Ziemkiewicz, jak prawdziwy XIX wieczny chłop zapach gnojówki, wyczuwa ją na milę i latając z nożykiem od jednego kamienia do drugiego, usiłuje zeskrobać trochę do słoika, a następnie smarować tym swoje publikacje, żeby były bardziej autentyczne i oddawały stan ducha ludzi, do których on je adresuje.

Tymczasem nie ma już żadnych chłopów. Nie ma ich mniej więcej od połowy lat osiemdziesiątych. I dziwne jest to, że publicyści nie zajmują się analizą rzeczywistych zmian na wsi, jakie się dokonały przez ostatnie trzy dekady, pozostając przy tym całkiem fałszywym pieprzeniu, które znaleźć można w zapomnianej książce Jana Kasaka zatytułowanej – jakże wymownie – „Ojce i synowie”. Ziemkiewicz jest z tej samej szkoły i tymi samymi emocjami próbuje epatować. No, ale ludzi do których on tę książkę adresuje po prostu nie ma. Wieś dzisiaj, to zupełnie co innego niż wieś z której wyszedł Ziemkiewicz. On może mieć inne jakieś złudzenia, bo mieszkańcy wsi widząc go, mogą coś przed nim odgrywać, ale okoliczności są dramatycznie różne.

Dla każdego, kto tu przychodzi jasne jest, że Ziemkiewicz, to jeden z tych, których rodzice popierali stronnictwo czapek, czyli wymusili tak zwaną sprawiedliwość społeczną. On się z tym demaskuje bez przerwy, ale choć ta cała sprawiedliwość jest jednym fałszem, dokładnie tak samo, jak awanse chłopskich oficerów w szwedzkiej armii pod koniec XVIII wieku, pozbyć się go nie można, bo występuje zawsze w towarzystwie jakiegoś gangu, albo chowa się telewizorze. Ziemkiewicz zdaje sobie sprawę ze swojej bezkarności publicystycznej i przewagi polemicznej, która zwykle wyraża się w zdaniu – mam was w dupie. To jest oczywiście wygodne. Jak widzicie ja tu jednak podejmuję spory wysiłek, jeśli idzie o polemikę, czym Ziemkiewicza dowartościowuję i nadaję mu rangę – może nawet plutonowego. Dlaczego tak czynię? Otóż dlatego, że nie możemy dać się zepchnąć do poziomu Ziemkiewicza. Chcąc nie chcąc musimy go awansować i wskazać na głupstwa, które plecie próbując tej sprzedaży wiązanej razem z Lisickim. Nie czynimy tego po to, by Ziemkiewicz cokolwiek zrozumiał, bo takie sprawy są poza nim. Zdaje się, że jego już interesuje wyłącznie koronkowa bielizna na tyłku żony. W każdym razie kiedy ktoś próbuje mu coś zarzucić on zawsze ucieka w tę stronę – taka asekuracja, z którą większość ludzi sobie nie radzi, bo i co niby wtedy powiedzieć?

Żeby uprawdopodobnić swoje elukubracje Ziemkiewicz stara się zbliżyć do czytelnika, w sposób bardzo charakterystyczny dla trepów pochodzących z awansu społecznego. Oto przekonuje tego mniej rozumiejącego partnera, że jego towarzystwo i aura którą roztacza sprawi, że tamten nie awansuje co prawda, od razu na bombardiera, ale z miejsca stanie się kimś lepszym. Pisze Ziemkiewicz tak

Książka, którą Państwu przedstawiam jest skutkiem mojego wieloletniego „chorowania na Polskę”, stałego zastanawiania się nad nią. Jest ona skutkiem bardzo konkretnego impulsu, który kazał mi potraktować zebranie w jednym miejscu przemyśleń nad polskim mentalem, jako sprawę szczególnie pilną

Wszyscy dobrze wiemy z czym należy skojarzyć wyrażenie „chory na Polskę”. Z próbą oszustwa egzaltowanego, którą stosując czasem sprzedawcy bezpośredni, a często bardzo oszuści matrymonialni. Najczęściej zaś metody tej używają kleptomanki przyłapane na kradzieży w sklepach. Dlaczego tę akurat metodę sprzedaży wybrał Rafał Aleksander Ziemkiewicz? Na to pytanie musicie sobie odpowiedzieć sami.

Obszar komunikacji, całkiem już jałowy, jak wspomniałem, próbuje Ziemkiewicz wzbogacić jakimiś nieistniejącymi neologizmami. To jest metoda stosowana zwykle przez autorów pozbawionych talentu, którzy usiłują zwrócić na siebie uwagę wyrazami pochodzącymi ze slangu, gwary, albo ich własnej głowy, wyrazami, mającymi sugerować wielkie moce twórcze. W ten sposób ludzie ograniczeni i pretensjonalni próbują narzucić czytelnikom konwencję, która – o czym nikt im nigdy nie powie – jest nie do zaakceptowania. Ktoś zapyta czy mam na to jakieś inne przykłady poza nową książką Ziemkiewicza, gdzie używa on nieistniejącego wyrazu „mental” w odniesieniu do zbiorowej świadomości i zbiorowej pamięci. Mam, proszę bardzo, oto analogiczna próba, z zastosowaniem innych nieco narzędzi. Najgłupszy po Orlińskim dziennikarz gazowni – Wojciech Staszewski, kiedy stał się już niepotrzebny w redakcji, zabrał się za pisanie książek. Jego nowa publikacja nosi tytuł „Ewangelia według św. Józka”. I jest dokładnie tym samym dla wielbicieli gazowni czym książka Ziemkiewicza ma być dla tak zwanej prawicy patriotycznej – całkowicie fałszywym, noszącym znamiona oszustwa dokonanego z premedytacją, opisem okoliczności, w których żyjemy. Kwestie, które poruszają obaj autorzy po prostu nie istnieją. Nigdy nie istniały, były zawsze tylko pewnym schematem operacyjnym, które stronnictwo czapek wypracowało, dla ukrycia realnych metod komunikowania się z ludem. Realnych to znaczy dokonywanych za pomocą pałki i rewolweru. I aż dziwne, że Ziemkiewicz, który przecież chodził do klasy z Moniką Jaruzelską, nie potrafi zrozumieć, że to jest widoczne, rozpoznawalne i bardzo czytelne.

Jeśli idzie zaś o chłopów, a raczej o ludzi wywodzących się ze wsi, to mogą oni wreszcie otworzyć szampana i powiedzieć sobie wprost, że już nie muszą – nie muszą udawać kogoś kim nigdy nie byli, nie muszą, albowiem nikt im tego nie nakaże, nawet Ziemkiewicz. Mogą być wreszcie indywidualistami. Czego wszystkim mieszkańcom wsi i przysiółków szczerze życzę.

Jako znany wielbiciel wielkiej własności ziemskiej i związanej z nią kultury, chciałbym tylko na koniec przypomnieć, jak Hieronim Florian, książę, Radziwiłł, zwykł określać aspirującą do pańskiej klamki, szlachecką hołotę. Otóż jaśnie oświecony mówił o tych ludziach per „gnojstwy pachnące kolegstwo”.

Na dziś to tyle.

  33 komentarze do “Komunikacja, sprzedaż i lans”

  1. Pyta się kapitan kaprala: dlaczego kapralu pijecie, gdybyście nie pili bylibyście już plutonowym. Tak jest panie kapitanie, ale jak się upiję to jestem pułkownikiem, odpowiada kapral ☺

  2. RAZ mógł być teraz noszony na rękach, opowiadał publicznie na początku „pandemii” marcowej, że to tylko grypka i przeziębienie. Potem zaczął ćwierkanie z klucza że to jest pandemia itp. U mnie przegrał całkowicie. Macie może link do jego felietonu jak objechał blogosferę i link do odpowiedzi Coryllusa?.

  3. Ziemkiewicz wszyściusieńko rozumie  i tylko jego udane  aktorsko irytacje sprawiają wrażenie ,że  czegoś nie pojmuje . On to cały czas gra jako człowiek o pewnym charakterze ,tak już nieznośnym ,że słuchać i czytać go nie można .Ta udana gra czyni go oświeconym pośród ludu bez właściwości . Ziemkiewicz i lemingi to brzmi jak Alwin i wiewiórki , albo postać  superbochatera ratującego świat . No przynajmniej naród lemingów . Zaraz tam świat .

  4. Ziemkiewicz z Jaruzelską uczęszczali do tej samej szkoły, jednak do klas oddzielnych.

  5. On sie takimi przegranymi nie przejmuje. Nie potrafię znaleźć tych tekstów niestety

  6. Coś słabo z tym oświeceniem, bo książki pana Rafała startują na allegro od złotówki i mało która dojeżdża do piątaka

  7. widły – no nie wiem pierwsze skojarzenie to z 1943 rokiem na Zachodniej Ukrainie,

    drugie – skojarzenie ten wyraz „cham” – to niestosowność choćby nie wiem o co chodziło, a w książce Orzeszkowej, to bohater książki chyba bardziej zasługiwał na dobre słowo niż ta jego żona? co z maista przyjeżdżała co jakiś czas, żeby sobie samoocenę poprawić. A tytuł „Cham” niejako jego dotyczył.

    widły – skojarzenie z wykwintnym Kosiniakiem z PSL, bo oni wszyscy podobno zaczynali od sprzedaży narzędzi rolniczych w małych miejscowościach. I  tyle, takie polityczne doświadczenie  z handlu widłami też.

  8. System kupowania stopni wojskowych był dość rozpowszechniony w tym czasie – np w armii imperium brytyjskiego – był tam nawet oficjalny cennik (oczywiście  obchodzony na wiele sposobów i ceny „czarno rynkowe” za lepsze pułki osiągały mogły się różnić tak jak oficjalny kurs dolara do tego u konika – np. lord Cardigan za dowództwo 15 Pułku Huzarów królewskich zapłacił 35 000 funtów w 1832 roku).

    https://en.wikipedia.org/wiki/Purchase_of_commissions_in_the_British_Army

    https://pl.qwe.wiki/wiki/Purchase_of_commissions_in_the_British_Army

    Ten system nie był wcale taki zły oczywiście od warunkiem, że się ciągle prowadziło jakieś wojny lub fundowało wycieczki krajoznawczo-turystyczne do Azji lub Afryki w celu „niesienia misji cywilizacyjnej”.

  9. Ziemkiewicz to kolejny przykład człowieka, który poczuł wzmożenie i zignorował mądrość zawartą w przysłowiu „pilnuj szewcze kopyta”. Ja oczywiście zdanie Gospodarza o SF jako gatunku znam, ale podtrzymuję swoje zdanie: dwie dobre powieści i kilka opowiadań naprawdę spod pióra tego faceta wyszło. A potem? No cóż, nie bez kozery lista siedmiu grzechów zaczyna się od pychy właśnie. A specjalistów od śpiewu i mas umiejących wykorzystać kogoś takiego nigdy nie brakowało.

    Jak to śpiewali Starsi Panowie: i znaleźliśmy się w wieku, trudna rada, że się człowiek przestał dobrze zapowiadać.

  10. No nie wiem czy nie taki zły – problemy podczas wojny krymskiej przyczyniły się do reform w tym kierunku właśnie. Zdaniem części historyków bitwa pod Bałakławą (szarża lekkiej brygady) skończyła się jak się skończyła właśnie dlatego, że wśród dowodzących byli tacy geniusze z awansu finansowego. Imperium nie miało problemu z wysyłaniem ludzi na rzeź, ale przegrana to obciach.

  11. W Polactwie jechał na Polaków, a w Chamie nie zbuntowanym gloryfikuje. Zmiana. No kumam, że można zmienić poglądy aż tak, ale tu idzie grubo. Rozumiem to że coryllus wyszedłem z tych Wróżek i innych gazecin. Na te nowe drodze osiągnął wiele i się tego trzyma. Ale nie mówi że teraz kochani to co napisałem w I . Baśni to nie tak, ale odwrotnie. A Ziemkiewicz wybił się na Polactwie a teraz odwaraca. Lubię konsekwencię

  12. Dawno Ziemkiewicza nie słuchałem lub czytałem. Faktycznie rozważania nad  moim „mentalem” nie są dla mnie obecnie zbyt atrakcyjne.

  13. skojarzenie to z 1943 rokiem na Zachodniej Ukrainie” ???

    To była wtedy wschodnia, a może nawet centralna, Polska.

  14. W Polactwie jechał na Polaków

    To akurat nie jest prawdą. Widać, że pan nie czytał. To nie jest o Polakach w ogóle – tylko o pewnej podgrupie, które została wytworzona przez komunę.

  15. Czytam darmowy fragment. Pan Rafał będzie wyjaśniał przyczyny rozbiorów. Akurat teraz. Aż mnie zaciekawił, nie powiem :)))

  16. Nasmiewal się z tego np że po premierze Okszewskim jechano a jak go zrzucono to go oklaskiwano jak bohatera, o tym że polskie studentki się puszczają na zachodzie. W nagraniu dla Ronina, powiedział że zrewidowal Polactwo. Nowa książka to kontynuacja dojrzalsza i przemyślana. Tak powiedział. Oraz że od dekad wpaja się nam to że jesteśmy fu.

    Ciekawe jak się coryllus zaopatruje na to, że jego teksty w których krytykuje Bartosiaka, Ziemkiewicza, Nowaka itd czytają ludzie, którzy tej krytyki nie podzielają  zupełnie i z przymrużeniem oka traktują część poglądów autora. Toleruje to, ubolewa, uznaje to jako prawo do niezgody czy nie zdaje sobie z tego sprawy? Takich czytelników ma sporo.

  17. On ma różne wady, zaczynając od takiego powiedzmy elastycznego antykomunizmu – ale napisać „w Polactwie jechał na Polaków” można tylko jeśli człowiek tego nie czytał.

  18. Absolutnie nie chcę się spierać, ale z dostępnego darmowego fragmentu najnowszej książki taki cytat: „To zrozumiałe i trudno mieć pretensję, żeśmy tak spuścili z tonu, tak spokornieli, pozwolili sobie z Polaków zamienić się w bierne i uległe polactwo.”

    Wydaje mi się, że jednak jest tu mowa o ogóle Polaków.

    Poza tym na tych kilku stronach są takie truizmy, narracje z podręczników licealnych, że głowa boli. A tu jeszcze dzisiejszy wywiad, z którego można dowiedzieć się, ze największy grzech Polski to pańszczyzna. Stosunki folwarczne to największe zło: molestowanie dziewek, wyzysk, bicie. Bla, bla, bla. Celem tego jest chyba zamamlanie, zablablanie jakichkolwiek świeżych pomysłów, które tutaj się pojawiają. Zniechęcenie kogokolwiek do myslenia. Komentarze na wszelki wypadek wyłączone.

    https://www.youtube.com/watch?v=GoVVv5o_fIo&feature=emb_err_woyt

  19. Tak Ziemkiewicz jedzie na Polaków, jak Coryllus jedzie po Ziemkiewiczu.

  20. W dzisiejszym wywiadzie wspomina też, że inteligent zawsze nienawidził szlachty. I myślę, że stąd próba bezceremonialnej dyskredytacji pana Gabriela, jako jedynej osoby, która szlachty broni, w dodatku w sposób racjonalny. Inteligent-socjalista (innych inteligentów przecież nie ma) Ziemkiewicz atakuje znienawidzoną grupę, wstawiając zdjęcie gospodarza między Jandę, Hartmana i Hołdysa. Toyah i MK to tylko listek figowy, nie o nich chodzi. Argumenty podane przez raza to tylko false flag, mają przekierować uwagę na sprawy małoistotne.

    Może się to wszystko wydawać niektórym dziwne, ale ja dziś zrozumiałam, że tak właśnie jest.

  21. Słuchanie  Ziemkiewicza  jest nużące i nic nie  wnosi poza poczuciem pretensji i nikłej merytoryki .To socjalistyczny działacz gadający tonem skacowanego inteligencika na spotkaniu jakiegoś konsomołu czy czegoś takiego . Słuchać  nie można . Takie to biedne  i rozżalone aż prawie ,że popiskuje a udaje takiego znawcę erudytę ,że o ho ho .

    Coryllus przynajmniej jak pisze czy przemawia to jest potoczystość ,werwa i poczucie ,że to do czegoś zmierza . To wzrasta i rozpędza się dążąc do konkretnej zaskakującej konkluzji . Argumenty są wyszukane  i to nie estetycznie ale w literaturze skazywanej na  zapomnienie i w archiwach .

    Ziemkiewicz opiera się na  hagadzie . Tylko na  tym .Na temat  gospodarzenia czymkolwiek nie ma pojęcia . Sprzedaż chyba  kojarzy mu się z akwizycją .On nie martwi się o to . Sam się już sprzedał i wystarczy mu bycie produktem na wysepce z promocją papieru . A co on ma wchłonąć (ten papier) to klient sam osądzi .

  22. Panie Gabrielu, jest Pan artystą, nie czytam w internetach nic innego, a siedzę tu dwajścia lat.

    To jak wycie rzeczywistości. Niech to szlag, oby jak najdłużej starczyło mocy.

  23. to co ? będzie sięgał do rozbicia dzielnicowego? Znajdzie w archiwach kto doradził rozczłonkowanie jednolitego przecież państwa? jak trudno było Łokietkowi scalić polskie ziemie? a nadmierna „wymieralność” królów polskich też będzie opisana ?

  24. odsólcie się od Ziemkiewicza, to człowiek honoru, ON chodził do szkoły z Moniką Jaruzelską!

  25. Różnica między Coryllusem a Bartosiakiem i Ziemkiewiczem jest taka, że Coryllus nie pisze do swoich czytelników z poziomu niedostępnego jego czytelnikom. Co śmieszne on właśnie miałby prawo to zrobić ze względu na swoją wyjątkowość ale tego nie robi. A ci dwaj Panowie roszczą sobie prawo do wyjątkowości nic szczególnego nie tworząc.

  26. Michnikowszczyznę napisał dzięki pracy J.R.Nowaka, który udostępnił dobrodusznie mu swoje notatki. A RAZ nie zająknął się nawet słowem o tym w swojej książce. Tak się to robi Panowie i Panie!

  27. Albo pijaństwo szlachty, albo coś ściągnie z SN:)))

  28. Zdecydowanie się zgadzam, RAZ ma mnóstwo wad ale akurat Polactwo z „treści antypolskich” ma tylko tytuł więc @tradicjon to jakiś spammer.

    Natomiast wg mnie ta nowa książka „Cham zbuntowany” to jest po prostu parafraza „Prześnionej Rewolucji” Andrzeja Ledera na prawicowy segment czytelniczy.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.