Sie 052017
 

Zanim zacznę chciałbym trochę powspominać dawne czasy. Jest po temu okazja, a właściwie dwie. Pierwsza smutna, a druga mocno krępująca. Zacznę od pierwszej. Zmarł człowiek, który w salonie24 podpisywał się nickiem panna wodzianna. Ponoć nazywał się Piotr Dwojacki, ale ja co do tego pewności nie mam. Byłem na dwóch imprezach salonu i nie miałem okazji go poznać. Pomódlmy się za niego, bo przez jakiś czas współtworzył koloryt blogosfery. Oskarżano go o różne rzeczy, o to, że jest trolem, o to, że jest w zmowie z administracją i inne takie…Do mnie zawsze odnosił się dobrze. Mogę nawet powiedzieć, że w czasach kiedy na tym blogu nie odnotowywano więcej niż 700 odsłon na dobę wspierał mnie komentarzami. Potrafił czasem napisać coś naprawdę pocieszającego. Pamiętam jak opublikowałem tekst o Brunonie Szulcu, tekst, który miał iść do jakiejś redakcji, ale prowadzący kolumnę dureń go odrzucił. Wodzianna napisał wtedy, że dawno, dawno nie opublikowano w salonie nic tak dobrego. Mnie w zasadzie tyle wystarczy, żeby jechać dalej przez 8 lat bez przerwy i niczym się nie przejmować. I za to bardzo mu dziękuję. Niech spoczywa w pokoju.

Teraz sprawa druga, ta bardziej krępująca. Niektórzy użytkownicy salonu24, ci dawniejsi, ci którzy już tam nie zaglądają od wielu lat również, mają w telefonie taką aplikację, która powiadamia ich o nowych, ciekawych tekstach wybranych autorów. I oto moi znajomi, którzy tego gadżetu używają zaczęli nagle dostawać powiadomienia, że ich ulubieni autorzy zamieszczają w salonie nowe teksty. Po kliknięciu w nie jednak okazywało się, że są to teksty opublikowane już dawno, a salon przypomina o nich ponownie. Ktoś powie, że jestem straszny, bo nie przepuszczę żadnej okazji, żeby wyszydzić biednego Igora Janke. To nieprawda. Wiele okazji przepuściłem, a ta sprawa nie daje mi spokoju, bo nie sądzę by była przypadkowa. Salon się kończy definitywnie. Kończy się śmiercią Wodzianny i idiotycznymi próbami nabicia sobie klikalności. Ja dobrze pamiętam jak administracja salonu niszczyła dobrych autorów i jak lansowała słabych, ale rzekomo ważnych. To jest choroba nie do uleczenia. I popatrzcie teraz – jeśli salon można uznać za polską prawicę i ten tak zwany obóz patriotyczny w mikroskali – to jak myślicie, w jaki sposób zakończy swój żywot ta opcja w skali makro, gdzie przecież prowadzi się identycznie idiotyczną politykę personalną? O polityce w skali makro napiszę jutro, a dziś będzie o korzeniach Europy.

Czego dotyczy spór o tak zwane korzenie Europy? Mogę się mylić, ale on dotyczy spraw z punktu widzenia misji i realnego sukcesu drugorzędnych. To znaczy wszyscy chrześcijanie zacietrzewiają się zaraz kiedy przypomni im się, że w dokumentach unijnych nie ma słowa o tym, że Europa jest chrześcijańska. Bardzo przepraszam, a niby dlaczego te słowa miałby się tam znaleźć? I jakimi metodami chrześcijanie chcą doprowadzić do tego, by treść dokumentów unijnych uległa zmianie? Unia jest tworem komunistycznym, rządzą w niej lewacy, którzy dążą do marginalizacji chrześcijan, bo im się zdaje, że w porozumieniu z kilkoma charyzmatycznymi imamami będą lepiej zarządzać swoim projektem. Co w tym czasie robią chrześcijanie? Gdybym był bardzo złośliwy napisałbym, że słuchają wykładów Krzysztofa Karonia. No, ale nie jestem, więc muszę to pominąć milczeniem i napisać coś innego. Trzeba zadać pytanie, czy politycy partii, które mają w nazwie przymiotnik „chrześcijański” i są reprezentowane w parlamencie unijnym, mają w rzeczywistości coś wspólnego z chrześcijaństwem. Moim zdaniem nie. Poznajemy to po ich słabej skuteczności. Myślę, że to dobre kryterium oceny – skuteczność. Popatrzmy wstecz na historie chrześcijańskiej Europy i pomyślmy o tym, że owa Europa, kontynent chrześcijański, była przede wszystkim bezwzględnie skuteczna w swoich działaniach. To ją wyróżniało spośród innych kultur i to zapewniało jej dominację. Czy dzisiaj chrześcijanie są skuteczni w działaniu. Nie są. Oni jedynie próbują tacy być, ale idzie im słabo. Ja zaś, im więcej słyszę o dobrych katolickich szkołach kształcących elity, o katolickich organizacjach mających wielkie wpływy w polityce, edukacji i właściwie wszędzie, mogę się tylko uśmiechnąć. A jak się bardzo wkurzę to zdejmę uśmiech z twarzy i powiem – a wsadźcie sobie to wszystko w buty….albo i gdzie indziej. Wszystko to bowiem, wobec zagrożeń jakie niesie każde kolejne posunięcie lewicowych organizacji trzęsących Unią, ma wymiar komiczny. Jeśli ktoś nie rozumie dlaczego, nie umiem mu pomóc, ale spróbuję wyjaśnić. Skuteczność chrześcijan polegała zawsze, podkreślam – zawsze, na skłonności do osobistych poświęceń. To był i jest nadal rdzeń kultury zwanej chrześcijańską. Można do tego dodać jeszcze całkowite lekceważenie okoliczności i konsekwencję w działaniu. W dodatku w sytuacjach jakże odmiennych od tych, w których działają dziś muzułmanie. Chrześcijanom bowiem nikt nie dawał żadnych gwarancji w życiu doczesnym, nie proponował im zasiłków, dodatków na dzieci, socjalnych mieszkań i innych ułatwień. Czego chcą chrześcijanie dzisiaj? Mam nieprzyjemne wrażenie, że chcą tworzyć kółka wzajemnej adoracji, w których przekonywać będą jeden drugiego, że ta cała Europa to ma jednak chrześcijańskie korzenie. W kółkach tych będą się martwić o przyszłość swoich dzieci, ich wykształcenie i karierę. Swoją zaś przynależność do wybranych manifestować będą zarówno w mowie, jak i w geście, wszyscy to dobrze znamy i wiemy jak ta obrzydliwa potrafi być ta pantomima.

No ale wróćmy do chrześcijańskich korzeni Europy. Tym, którzy głoszę to hasło chcę powiedzieć jedno – Europa nigdy nie była w całości i głęboko chrześcijańska. Była zawsze społecznością w drodze, w zasadzie nie przechodziła żadnej duchowej ewolucji, a jedynie gwałtowne rewolucje, które miały zdecydować o ostatecznym kształcie kontynentu, nigdy nie rozstrzygnięte. Przechodziła także ewolucje i rewolucje technologiczne, które miały zasłonić jedną ważną rzecz. Tę mianowicie, że ciągle jesteśmy w tym samym miejscu. I teraz trzeba się zastanowić co to znaczy być chrześcijaninem w Europie? Czy to znaczy, że trzeba tworzyć enklawy złudnego bardzo spokoju, czy może chodzi o coś innego?

Dlaczego ja piszę, że ciągle jesteśmy w tym samym miejscu? W Europie, tak jak przed tysiącem lat żyje mnóstwo muzułmanów, wpływy żydowskie są nie do przecenienia, herezje plenią się na każdym kroku, a papież, jak w czasach św. Franciszka, szuka jakiejś ziemskiej siły, na której mógłby się oprzeć i przetrwać kryzysy, jak najbardziej doczesne kryzysy, o charakterze jak najbardziej politycznym. Nic się w tej sprawie nie zmieniło. Nie zmienili się także chrześcijanie, no może trochę, dziś są o wiele słabsi i do tego jeszcze nie rozumieją skąd się bierze ich słabość.

Pomyślcie teraz, co by się stało, gdyby Rzym prowadząc swoją politykę i misję odrzucał takich ludzi jak Loyola, Szymon de Montfort, Michał Anioł, czy ktokolwiek z wielkich i ciężkich przecież grzeszników, tak dobrze służących Kościołowi. Co by było gdyby na ich miejscu pojawili się ludzie tacy jak redaktor Terlikowski, albo ekipa Teologii Politycznej? Ja nie wiem co by się stało, ale jest szansa, że wkrótce się dowiemy, bo czas Montforta minął bezpowrotnie, dziś głos mają ci drudzy. Oni zdecydują jaka będzie przyszłość chrześcijaństwa. Ciekawe co zrobią…?

Ktoś powie, że ja się domagam tego, by Kościół znów stał się ważną siłą polityczną, na miarę epoki medycejskiej. Otóż wcale nie, bo wszyscy wiemy, jak się to skończyło i wszyscy wiemy gdzie jesteśmy dziś. Ja się tylko domagam, by każdy chrześcijanin rozumiał jaka jest jego misja i był zawsze gotów do poświęceń. Bez względu na to co akurat dzieje się w Rzymie i kto wywiera trudne do zaakceptowania wpływy na głowę Kościoła. Domagam się, by każdy zrozumiał, że życie nasze toczy się w wymiarze duchowym i tylko tam możliwy jest sukces, tutaj zaś może się zdarzyć wszystko. I na to, niestety nie wolno chrześcijaninowi brać poprawek. Domagam się jeszcze, żeby chrześcijanie, Ci którzy nie pełnią posługi kapłańskiej i mają trochę czasu, przestali się zachowywać jak cielęta popychane raz w jedną, raz w drugą stronę, a także by przestali podnosić sobie samoocenę swoją rzekomą elitarnością. Kościół bowiem i społeczność chrześcijan aspirują do powszechności, a to znaczy, że jest tu miejsce dla każdego i każdy ma szansę. Pod jednym warunkiem – musi być naprawdę dobry w swoim rzemiośle i musi rozumieć misję. Jak wiecie chrześcijanie nie potrzebują akceptacji, ani tego, by utwierdzać ich w dokonywanych wyborach. Tak więc nie potrzeba im ani oklasków, ani wiwatów, wystarczy, że ktoś raz na osiem lat powie im jedno dobre słowo.

Zapraszam na stronę www.basnjakniedzwiedz.pl Michał idzie na urlop, więc FOTO MAG będzie na razie zamknięty. Zapraszam jednak do Tarabuka, do księgarni Przy Agorze w Warszawie. Do antykwariatu Tradovium w Krakowie, do sklepu Gufuś w Bielsku Białej, do sklepu Hydro Gaz w Słupsku i do księgarni Konkret w Grodzisku Mazowieckim.

  83 komentarze do “Korzenie Europy. Kilka powierzchownych refleksji”

  1. No tak, Któż jak Bóg.!!!

  2. Drogi Coryllusie, trafiłeś w punkt! Zdecydowanie tak, Kościół Powszechny oznacza, że jest Kościołem grzeszników a nie świętych. Sami święci i wybrani są jedynie w sektach. I to dzieła grzeszników dążących do zbawienia budują ziemski gmach naszego Kościoła. Wystarczy choćby poczytać o przypadkach de Montforta w służbie  króla Anglii.

  3. Takie nie ułożone myśli o poświęceniu.

    Muzeum Powstania Warszawskiego pełne zwiedzających, na dziedzińcu UW wystawa zdjęć „Krybaru”, przed kościołem Wizytek instalacja obwieszona refleksjami nad tragicznym przebiegiem Powstania i słowa jednego z powstańców wypowiedziane  1 sierpnia, że uczestnicy Powstania Warszawskiego to są ostatni bohaterowie, czyli jak należy rozumieć  ludzie pełni poświęcenia, oddać swoje życie za wartości w które wierzyli .

    No i dalej refleksja trochę osobista , w Kampinosie funkcjonuje od końca lipca 1944 –  Rzeczypospolita Kampinoska – ponad tysiąc ludzi, pełni poświęcenia dla wyzwolenia Ojczyzny, dla pomocy Powstaniu, chłopcy z Rubieżewicz, Iwieńca, Wołożyna, (z ziem już zapomnianych (??)). Ginie ich w Powstaniu połowa i gdzie jest odnotowane ich poświęcenie? W Muzeum nie ma o nich śladu.  Z 1000 żołnierzy którzy musieli poświęcić się i opuścić  ziemie na których ich przodkowie mieszkali od 600 lat, już  w roku 1945 na kielecczyźnie pozostały niedobitki. To było poświęcenie.

    Było też bohaterstwo w czasach „Solidarności” ale potem się okazało, że prawdziwi organizatorzy tak ukierunkowali ten masowy ruch społeczny, by w efekcie wyłowić i zmarginalizować prawdziwych bohaterów.  Skazać ich na „wyprowadzenie figuranta z obiegu” albo na nędzę.

    Może pamięć o poświęceniu ma być nieważna, a może tylko okrojona ??.

    No takie właśnie nieuczesane, trochę osobiste, rodzinne refleksje.

  4. Ja to widze tak, ze kiedys  Kosciol  byl   liderem.  Przyklad   z  naszego podworka  to biskup Swinka.         W  polityce, edukacji, kulturze, prawie, adminstracji  rolnictwie, przemysle …   I to w  wielokulturowej i wieloetnicznej   Europie i swiecie.      A  dzis  nie jest.      Czy mozna obciazac tym  zwyklych , szarych ludzi ?     Nie  mozna,  bo  oni sa wlasnie zwykli i szarzy.  Oni  potrzebuja liderow,  tych  Swinkow  czy Grzegorzy  Wielkich.   Nie widze  liderow.      Ja  osobiscie nie ma  lidera,  a chcialbym, ale nie mam.   Co   wyeliminowalo  liderow ?   Dobrobyt ?  Nacisk   heretykow ?   Czy   nieadekwatnosc  ukulturowienia doktryny do  wiedzy  o naturze i   stanu  swiadomosci ?

  5. Kiedyś juz tutaj to napisałem, czy jestes gotowy, gdy przyjdzie ktos i zapyta cie o twa wiarę i sens zycia, po prostu, a ty odpowiesz, ze jesteś Katolikiem i wierzysz w zycie wieczne, a on na to, ze nie, jezeli bedziesz sie w tym upieral, zabije cię.

    To fundamentalna odpowiedź dla każdego z nas, Chrześcijanina w Katolickim Kosciele Powszechnym. Bo takie pytania sa dzisiaj codziennie i codziennie gina Chrześcijanie za swoja wiare. Oglądamy to w telewizji. Ale …

  6. „Swoją zaś przynależność do wybranych manifestować będą zarówno w mowie, jak i w geście, wszyscy to dobrze znamy i wiemy jak ta obrzydliwa potrafi być ta pantomima.” – tylko czyn jest im obcy, wręcz wrogi bo wymaga stawania w prawdzie co dnia

  7. tekst jest manifestem i diagnoza obnażającą patologie w rozumowaniu, działaniu, intencjach,  … tych co to o korzeniach eu pieprzą na każdym kroku;- dzisiaj korzenie eu tkwią w realnym systemie prawnym kreowanym i egzekwowanym przez sędziów/komorników/adwokatów/ i innych oszustów;- http://www.niepokonani2012.pl/?p=1679 – to jest egzemplifikacja deklaracji i czynu

  8. my jesteśmy Kościołem i pytania kierujmy do siebie, a odpowiedzi? no cóż można o korzeniach eu dopóki w drzwiach nie stanie komornik

  9. Nie dość,że tlen, to jeszcze i sole trzeźwiące. Dziękuję.

  10. a jest jakiś link do tego tekstu o Szulcu?

  11. liderów? a w jakim obszarze działalności? w narracjach o mirażach jeszcze jednej ustawy co Polskę zmieni a Polacy się obudzą? albo opowieściach ze snów o: powstańcach, AK, etc? drwiąco parafrazując: bagnet na broń…

  12. realność jest dużo, dużo bardziej paskudna: „..i chodzi Pan na dodatek do Kościoła co niedzielę…” – insp. UKS w Krakowie [19998r.] przed świadomym wydaniem sankcji skarbowych [10 mln zł] na podstawie fałszowanych dokumentów;- sprawców po 9 latach wsadziliśmy do pierdla a inspektorka na rentę

  13. liderzy są wokół tylko każdy woli telewizor lub przekonanie o własnej genialności

  14. a czyż coryllus nie jest liderem?

  15. A ja już po głównym, środkowym akapicie chciałem napisać, że może zostawmy bieżączkę, i że jeden tekst na tydzień, ale taki do wyrycia w kamieniu wystarczy.

    A tu suspens – ostatniego akapitu 🙂

    Super!

  16. „Nic się w tej sprawie nie zmieniło. Nie zmienili się także chrześcijanie, no może trochę, dziś są o wiele słabsi i do tego jeszcze nie rozumieją skąd się bierze ich słabość.”

    No sądzę, że jednak troszeczkę się zmieniło. Zmieniło się duchowieństwo, liturgia, nauczanie, wizerunek i już nawet jedność (bo to co w Polsce jest jeszcze grzechem, to w takich jakże bliskich nam kulturowo Niemczech już jest cool i jazzy).

    Jak my biedne katolickie szaraczki mamy przestać się zachowywać jak „popychane cielęta”, skoro nasi pasterze nie tłumaczą nam prostych prawd katechizmu? Ile % Ludu Bożego w Polszcze wie czym jest Msza Św. i po co w ogóle jest? Wkroczył powszechny infantylizm, klęczenie już jest niemodne (bo straśnie wiycie niewygodne), katolicką tradycję najlepiej zamknąć w gablotce prowincjonalnego muzeum, ale za to szerokie drzwi otwieramy ruchom wywodzącym się wprost z protestantyzmu.

    Ale to oczywiście nie zwalnia nas z odowiedzialności, wręcz przeciwnie.

  17. prawda jest także nie modna;- skuteczność to schizma?

  18. Wczoraj  w przypowieściach ,a dzisiaj wprost.

     

    Ostatnie Pana teksty zmuszają mnie do spojrzenia w lustro ,które Pan podaje. Do konfrontacji moich wyobrażeń o sobie, z tym, jaki jestem naprawdę ,według jakich wartości żyję i czy są one tożsame z tymi, które deklaruję.Czy jestem gotowy na krzyż.Pośrednio postawił Pan to pytanie podając zasady mechaniki misji.Na mój użytek mam jeszcze jedną zasadę, dla mnie fundamentalną -pokora. W moim przypadku. bez niej, wszystkie pozostałe prowadzą mnie do pychy i poczucia mocy. I mam takie przekonanie ,że męstwo ,determinacja ,poświęcenie,mądrość ,waleczność,siłę,skuteczność  dostajemy od Dobrego Boga,kiedy  staniemy nareszcie przed Nim z pustymi rękami ,zupełnie bezradni ,bez poczucia mocy.Św. Ignacy jest dla mnie bardzo pocieszający przykładem – od jakiej pychy i mocy wyszedł, a do jakiej pokory doszedł i jaką skuteczność osiągnął.Ten tekst ,tak naprawdę, jest do rachunku sumienia i opowiedzenia się po,której stronie jestem.

    Dziękuję

  19. Posłuchałem tego Karonia. To czerwony oszust. A Gabriel to biała lelija przy tym marksiście.

  20. Komunizm jest bezbożny, liberalizm jest bezbożny, dzisiejszy kapitalizm jest bezbożny, Unia Europejska jest – bezbożna. Każde narzędzie jest dla nich dobre żeby lepiej zgrilować rzymskich katolików. A „katolicy europejscy” to tłuste koty, które albo się ogarną czyli będą jak św Ignacy Loyola i Szymon de Montfort albo-  nie będzie ich nawet w formie atrapy.
    PS. Dzisiaj szła pielgrzymka na Jasną Górę przez nasze bogate, katolickie miasto. Proszę zgadnąć, ile osób (sobota, dzień wolny od pracy) zechciało przynieść pod kościół trochę ciepłego jedzenia. Jakichś naleśników czy innych pierogów.

  21. Owszem liderzy są. Ale z wielu powodów są albo marginalizowani albo giną w katastrofach (zamachach) lotniczych. Znam kilku i oni w takiej właśnie pozycji są. Jeżeli spotka pan człowieka który przykłada sumienie do spraw publicznych czy zawodowych i jest on spychany na margines, to znaczy że to jest lider. Ja bym postawił na nacisk heretyków na urzędach i korporacjach. Korpo i biurokracja jest heretycka. Wystarczy popatrzeć co oni tam czytają w tych urzędach. O czym gadają przy kawce. Spróbuj pan włączyć Radio Maryja w jakimś rektoracie czy urzędzie miejskim czy kwaterze korpo czy nawet stacji benzynowej.

    Mam wrażenie że w środowisku duchownych jest trochę lepiej, liderzy są tam gdzie trzeba, Abp Jędraszewski, Abp Hozer, Abp Dzięga, Bp Dec, Bp Ryś, Bp Ciereszko, O. Rydzyk, ale pewnie i tam jest nie łatwo.

  22. Ogarną się, ci eurokatole, jak im postawią ultimatum albo współpraca albo wizyta „uchodźców” z bejsbolami o świcie. Powiedzmy, że niektórzy się ogarną.

  23. Moim zdaniem nikt nie przyszedł. Puławioki takie już som.

  24. No właśnie hierarcha kościelny w Wąwolnicy, w święto Objawienia Matki Bożej (odwrót Tatarów czyli innowierców) mówi o otworzeniu domów dla innowierców.

  25. Zawdzięczam Ci spojrzenie na Warszawę, jakiego sam nie zdołałem w porę dokonać; wiem więc — a nieznającym całości Coryllusa, tym czytelnikom czytającym Twój nick pierwszy raz przypomnę — że pan o nicku Perekopiuk zna mechanizmy władzy, nie tylko warszawskie.

     

    Po tym wstępie, jeszcze jedną rzecz przypomnę. To już meritum, nic więcej nie będzie. Coryllusa wielu ostrzej ocenia(ło), niż Ty tu Karonia. Oczywiście z dobranymi przez krytyków tak, aby zniszczyć, odpowiednimi do brutalnej jatki, epitetami. Żebyś się więc, itd. (patrz powyższy wpis C., ten z 13:10). Dziękuję za uwagę.

  26. Twój tekst powinien być odczytywany we wszystkich wspólnotach podczas spotkań, zaraz po fragmentach z Pisma Św. Ja go chętnie rozpowszechnię, chociaż od czasu (dawno to było), jak ktoś skomentował Twój tekst o tym, że najważniejsze to trzeba ciężko  pracować i zwracać uwagę na jakość (tak w skrócie) odezwały się oburzone krytyczne głosy „a gdzie Bóg, honor i ojczyzna”, zniechęciło mnie do dialogów i tłumaczenia ludziom oczywistości.

  27. Oszalał ten „hierarcha”. Usuńcie go, jeśli możecie. To zabójca i podstępny zabójca bo zabija pamięc, zachowaną w narodzie, pamięć historyczną.

     

    Co ów wyświęcony zabójca pamięci likwiduje? Otóż nasza cywilizacja o włos uniknęła zagłady, dokonanej już niemal do końca, przez islam i jego „wyznawców” a raczej poddanych. Poddanu SYSTEMU, jakim jest islam (nie jest to wcale religia, o nie, religia to przywieszka, przykrywka i dodatek do SYSTEMU prawniczo-cywilizacyjnego, tworzącego pasożytów, tworzącego islam, czyli antycywilizację eksploatatorów. ISLAM to uzasadnienie dla mordów na buddystach (dziesiątki milionów buddystów padło pod ciosami islamu w Afganistanie), mordów i grabieży ludów hindu (dziesiątki milionów hinduistów padło pod ciosami islamu w Hindustanie, dziś Pakistan). ISLAM to zawołanie do mordowania chrześcijan (których dziesiątki milionów padło w chrześcijańskiej Azji Minor, dziś Turcja) a islamiści mordowali chrześcijan europejskich od Polski, przez Węgry, Bułgarię, Grecję, Italię, Francję, Hiszpanię, Portugalię aż po Anglię i Irlandię, gdzie przez ostatnie 1400 lat nieustannego dżihadu ISLAM wymordował ponad setkę milionów chrześcijan, paraliżując całą naszą cywilizację.Tak, te tzw. „ciemne wieki”, to właśnie niszczenia gospodarczej prosperity Europy przez wojujący, mordujący islam; to okres panowania islamu nad Europą, stąd Średniowiecze było takie zacofane. Weźmy tylko transport morski, który zniknął wraz z rybołóstwem, gdy piraci ISLAMSCY panowali od morza Czarnego po Atlantyk, a nawet na Atlantyku), w okresie obejmującym setki lat, a znanym jako Średniowiecze. Dopiero siła przemysłu – a „przemysł” to stare słowo osnaczające mądrość, przemyślność – w resztkach nieislamskiej (naszej) Europy i wyprawy wojenne okrętów europejskich i amerykańskich położyły kres morderczemu piractwu ISLAMU. Uwaga: był to koniec XIX wieku, początek XX wieku. To jeszcze dalece nie wszystkie ludobójstwa islamskie, ale niech lepsi ode mnie przemówią (linki poniżej).

     

    Hierarchiczny zabójca pamięci i patentowy dureń zarazem podpala cywilizację Europy. Pogońcie mu kota, jeśli to potraficie, jeśli zechcecie odważnie broń najskuteczniejszą wyciągnąć wobec tego gada: pamięć historyczną, żyjącą w społeczeństwie, w nas.

    Linki:

    Morderstwa islamu i systematyczne pasożytnictwo, ludobójstwo, niszczenie cywilizacji Europy, pokazane są tutaj –

    https://www.youtube.com/watch?v=zMwcX_vU1lM&app=desktop

     

    Króciutki (pieć minut!) film, warty obejrzenia:

    https://www.youtube.com/watch?v=I_To-cV94Bo

     

    Pokazanie politycznego SYSTEMU, jakim jest islam:

    https://www.youtube.com/watch?v=czBiWm3ljv0

    oraz

    https://www.youtube.com/watch?v=Nf7Zpb60QkM

    (pół godziny)

     

    Kto odważny, ten wygugluje „Bill Warner i Gadowski o islamie” ale linku nie podaję, bo Gadowski mnie skręca. Zresztą Główny Gość spotkania, dr Warner, robi z Gadowskiego szmatę (całkowicie zasłużenie) w dwadzieścia minut. Kto więc lubi pooglądać, jak sypie się Gadowskiemu ukartowana narracja, jak profesor Bill Warner przypieka mu boczków, ten… poszuka wideo ze spotkania migusiem. Jest co obejrzeć.

     

    Są też inne filmy i krytyczne opracowania drukiem. Jest dobrze napissna historia islamu. Wystarczy guglnąć dwa słowa, krótką frazę „polityczny islam„.

  28. ktoś kiedyś w jakimś tekście zadał pytanie „czy księża (biskupi?) wierzą w Boga?” – i moim zdaniem odpowiedź nie wydaje się dziś oczywista w każdym przypadku; dzisiejszy Kościół jako instytucja też jakby robił się ‚małobożny’

  29. Tutaj o. Pelanowski tłumaczy przykazanie bliźniego i odkręca te idiotyczne podejście do satanistów spod znaku półksiężyca. Może komuś przydadzą się te argumenty:

    https://www.youtube.com/watch?v=XULj4FbwbE0&feature=youtu.be&t=45m38s

  30. Dziękuję za link.

    Na końcu po temacie jak to jest z tą miłością do innych Ojciec mówi : Świeci ze swoimi wszystkimi zdolnościami przechodzą do Nieba i tam dostają w tym jeszcze większy/wieczysty rozmach. A Święty Józef jest Charyzmatykiem/specjalistą od wszystkiego – ŁAŁ!

  31. jak nie 10 to może choć 1?

  32. >Popatrzmy wstecz na historie chrześcijańskiej Europy…

    Pierwsze dziewięć wieków

  33. Doliński, Sadowski (Gipsy): upodobali sobie te nazwiska z urzędu, i Puławy jako rozsadnik.

  34. …a jednak nie stworzono w Europie skutecznej koalicji do krucjaty antytureckiej.

    Zyski z handlu z nimi i nie tylko były ważniejsze.

    Nie udało się wciągnąć do tej  koalicji i Moskwy…

  35. Turcja to konglomerat na usługach Paryża, a Moskwa to londyńska kolonia.

  36. Tak. Ale ja w tym momencie miałem na myśli wiek XV, kiedy to

    się na poważnie zaczęło….

  37. wtedy wenecja sprowadziła turasów żeby dobili konstantynopol (konkurencja w handlu) oraz rozbili Nagymagyarorszag.

  38. i poczytaj o zjeździe w Łucku.

  39. … ale zjazd w Łucku zdominowała całkiem inna kwestia…

  40. poza tym armia turecka była zależna oda masy służb catheringowych, które były pogrupowane w odrębne oddziały, nawet drwale. Bez nich żadna kampania nie mogła dojść do skutku. Ponieważ często składały się z wenecjan i innych europejczyków, można przypuszczać, że były to jaczejki, czerpiące zyski z łupów zdobywanych przez turków. stąd zależało im by turcy posuwali się naprzód, ale nie w stronę Italii czy niemiec, ale Królestwa Węgier czy Polski. fraz o stajniach sułtana w przymie w 1683 roku, nie należy brać poważnie, bo już w XIV wieku wylądowali pod rzymem, lecz… zawrócili.

  41. Chyba warto sobie przypomnieć, że ci turasi (Turcy) to potomkowie Seldżuków.

    Przybyli z Azji środkowej i czasem podbili całą Anatolię i nie tylko….

    Prawdopodobnie celem była likwidacja Bizancjum i Państwa Kościelnego.

    Ponoć niektórzy historycy mają żal, że nie podbili Indii, tylko uparli się na Europę.

    Z tego ponoć powodu ten Sulejman Wspaniały (obrzezany w 7 roku życia) jest taki wspaniały

    tylko w „literaturze zachodniej”…

  42. Nie chcę nikogo urazić, więc proszę tego nie traktować jako zaczepkę, ale straszny się z Coryllusa Chrześcijanin zrobił.

    Pamiętam jego wpisy sprzed lat, gdy do chrześcijaństwa było mu daleko,  ale czasem sobie kulturalnie pogadał z księdzem po kolędzie.

    ….

    Może to piszę ze złośliwości,  sam mam problem ze swoim stosunkiem do Chrześcijaństwa.
    Przepraszam.

    P.S.
    Cieszę się że Wróciłeś.

  43. Miło jak dawniej poczytać coś dobrego!
    Za takimi wielkimi świętymi możemy dzisiaj jedynie tęsknić. Myślę, że świetymi naszych czasów są cisi jak o. Pio czy o. Dolindo, któremu przez 20 lat zabroniono odprawiać Mszę Św i spowiadać. I wiecie co? Wytrzymał, wytrwał mimo wszystko. Św. Ludwik Grignion de Montfort pisał 300 lat temu o apostołach czasów ostatecznych: „Lecz któż to będę owi słudzy, niewolnicy i dzieci Maryi? To będą kapłani Pańscy, co jak ogień gorejący rozpalać będę wszędzie żar miłości Bożej. 14 Będą „jako strzały w ręku mocarnej” [Ps 127,4] Maryi, by przebić Jej nieprzyjaciół. Będę jako synowie pokolenia Lewi, którzy dobrze oczyszczeni ogniem wielkich utrapień, a ściśle zjednoczeni z Bogiem, nosić będą złoto miłości w sercu, kadzidło modlitwy w duchu i mirrę umartwienia w ciele. Dla biednych i maluczkich będą oni wszędzie dobrą wonią Chrystusową [2 Kor 2,15]; dla „wielkich” zaś tego świata, dla bogaczy i pysznych, będę wonią śmierci.”
    Czy dożyliśmy już tych czasów? Nie wiem.

  44. Nie on jeden, nawet św. Augustyn dopiero po 40tce napisał: „”Bardzo późno umiłowałem Cię, o piękności tak dawna i tak nowa”

  45. osmanowie byli jednym z emiratów seldżuków. Bizancjum ściągnęło seldżuków żeby pozbyć się zachodnich najemników, którzy mieli zadania wydrzeć grekom porty. a że sojuźnik pomógł i został, bizancjum wezwało zachód i tak ruszyła I krucjata. W 1166 grecy wysłali nawet turasów na europejski brzeg żeby dokonali inwazji na Królestwo Węgier. trudno znaleźć przypadek, żeby nie dostali się do europy bez europejskich pieniędzy.

  46. Z ciekawości, co oznacza słowo „oszust”?

  47. czyli od pieniędzy od kupców „włoskich”…

  48. „straszny chrzescijanin”

    Rozumiem, ze to w/g pana w pozytywnym znaczeniu?

  49. Co ty bredzisz bracie kilka lat temu to ja w ogóle księdza chodzącego po kolędzie w domu nie przyjmowałem…Rób i mów tak dalej, a wylecisz stąd, to pewne

  50. Straciłem trzy godziny na słuchanie Karonia, takie mam obserwacje, szczególnie względem opisu socjologii weberowskiej, społecznej nauki Kościoła (którą opisuje Karoń Marksem). Dygresja za dygresją i wnioskowanie z popperowskiego podręcznika. Przerabiałem to i przy całej weredycznkści Gabriel to lelija.

  51. Miłoszowe co prawda ale pasuje: lawina bieg od tego zmienia po jakich toczy się kamieniach. I tak to jest.

  52. ten kawałek z Miłosza to miał być do tych pieniędzy od kupców „włoskich”, do seldżuków, Bizancjum, Francji z Turcją i Anglii z Rosją  itd. – czyli jak tylko chciwość ludzka wymyśli.

  53. Czyli jestem spokojna o moja intuicje. Nie znam sie na „socjologii weberowskiej” i tych wszystkich madrych rzeczach, a jakos nie moglam sie do niego przekonac.

  54. Tak na marginesie, to właśnie w gazecie „Myśl Polska”, kilka lat temu,  były drukowane listy wypłat odszkodowań od rządu peerelowskiego dla obywateli z Europy zach. i Ameryki, za utracone mienie, które im PRL  znacjonalizował (listy indeminacyjne).  Pracownicy Ratuszów wszystkich polskich miast, mogą znaleźć i przeczytać te informacje w gazecie „M.P.” będącej  w zbiorach  Biblioteki Narodowej. No  i przestać się ośmieszać..

  55. Mistrz powrócił!
    😀

  56. Poganie, wszędzie poganie. Coś się mnie wydaje, że szykuje się czas prześladowań. I chyba raczej lapsi będzie więcej niż męczenników.

    Św. Paweł pisał, : „Albowiem już działa tajemnica bezbożności”.(2Tes 2, 7). To odnosi się chyba do jego czasów. Nie wiem, czy chodzi o bezbożność wśród pogan, czy wśród letnich chrześcijan?

    Dzisiejszy wpis powinien być czytany we wszystkich kościołach w Polsce na każdej Mszy Świętej niedzielnej i to na Wielkanoc albo Boże Narodzenie.

    Skłonność do osobistych poświęceń…, AMDG.

  57. Trzeba się cofnąć w czasie choćby do wieku IX ,żeby zobaczyć jakiego

    rodzaju chrześcijaństwo mogło mięć trudności….

    Mamy oto 4miliony, Attali twierdzi , że 6 milionów inni dają nawet 8 milionów żydów w basenie Morza Śródziemnego. 4 miliony ludzi w Rzeczpospolitej to było dopiero za Jagiellonów.

    Coraz więcej przybywało ich do Europy Północnej. Oczywiście na zaproszenie władców…

    No i na przykład jest taka sytuacja – jak podaje Attali:

    Kościoły i synagogi trudno od siebie odróżnić, rozlegają się w nich podobne śpiewy. Wielu chrześcijan celebruje sobotni odpoczynek. Księża i rabini rozmawiają, debatują i handlują….

    W X w. kupcy żydowscy osiedlają się w Wiedniu….”

  58. Osobiste poświęcenie przynosi pożądany skutek w postaci sukcesu, gdy jesteś silny i/lub przygotowany. W przeciwnym razie, jest inną nazwą dla samobójstwa. Wtłączanie ludziom przekonania, że da się wygrać samym ich poświęceniem jest dokonywaną z premedytacją na nich zbrodnią.

  59. Juz chcialam sie zaczac klocic, ale w pore zauwazylam ten warunek: „gdy jesteś silny i/lub przygotowany” To jest klucz.

  60. Natchniony tekst. Dziękuję.

  61. Tylko oni u Sakiego, tacy, fizycznie-estetycznie wszyscy poszkodowani. Hihi 🙂

  62. w tle jest bycie silnym wiarą

  63. Posłuchaj przemówienia Przeydenta Dudy na pl. Krasińsich z okazji 73. rocznicy PW.

  64. Hehe. Po ostatniej wymianie zdań zdań z p. Karoniem, który się wzburzył (a nie było o co), jestem pewien, że Gadowski by eksplodował. Proszek by został z niego, gdybym mu napisał połowę tego, co o nim myślę.

     

    Posłuszny redaktorek, wysyłany na delegacje, by tam kłamał, jak wdrukował mu w mózg (w móżdżek) instruktor z „komórki bez nazwy” w Wawie.

     

    Poznałem takich jeszcze za PRL-u. Osobliwy typus człeka socjalistycznego. Łże z miedzianym czołem na dowolny temat, bez żadnego wewnętrznego refleksu.

  65. Plus odznaczenie Prezydenta dla Wildsteina za „próbę mówienia o Powstaniu z innych pozycji”. Próbę, dobre.

  66. Okej. Popper jest tak nieznany, że gdy się go w Polsce wyciągnie z kieszeni, część publiczności klęka. Mimo to odczekam jeszcze, zanim coś przeciwko Karoniowi powiem. Wydaje mi się skrupulatnym zestawiaczem ciągów zdarzeń (zwł. przyczynowo-skutkowych). Wartość polega (dla mnie) na dowiadywaniu się o zdarzeniach; co przyczyną a co skutkiem, to układam sam. Dotąd nie myślałem o wykładach K. Karonia w kategoriach „pogubienia się w dygresjach” bo sam stoję przy ogniu i gotuję.

     

    Asystowałem kiedyś kucharzowi w bdb restauracji; ku mojemu podziwowi nie przeszkadzały mu moje słabe akcje i rozmaite pomyłki. To samo czuję tutaj, tylko tym razem ja przygotowuję, a kto podsuwa mi przyprawy, a nawet potrawy, nie stanowi.

  67. Nie asystowałem, ale byłem jurorem. Karoń w swoim chaosie podaje nieprawdziwe ciągi zdarzeń, omijsjąc rynek propagandy, który Gabriel nszywa rynkiem treści. Na odtrutkę proponuję Karla Polanyiego czy Watermana. Plus Robert Nelson Economics as Religion.

  68. z Terlikowskim to jedyne co może być to jak mówią pejoratywnie „dupa i kamieni kupa”

    Ale co jest nie tak z Krzysztofem Karoniem? Rzeczywiście nie wydaje mnie się, aby katolicyzm miał wpływ na kształtowanie gospodarki w Europie XX wieku, a on o jakichś niemieckich katolikach, którzy budowali dobrobyt w powojennych Niemczech i nie wzruszeni byli na marksistowską propagandę.

  69. Przywołaj te wpisy. Może mam krótką pamięć, jakoś nie pamiętam.

  70. Mnie na trasie WAPM (Warszawa-Niepokalanów-Miedniewice-Smardzewice-Gidle-Jasna Góra) po raz kolejny onieśmieliła gościnność gospodarzy.

  71. Miast zajmować się korzeniami całej Europy może należy zacząć skromniej od miejsca na którym się mieszka. Ziemia mazowiecką najlepiej reprezentuje największy z mazurów XX wieku Stefan kardynał Wyszyński. Może by tak zacząć od zapisków więziennych.

 Dodaj komentarz

(wymagane)

(wymagane)