Cze 162014
 

Na wczorajszym spotkaniu w Białymstoku usłyszałem coś naprawdę szokującego. Ponoć w 2017 roku szykują się wspólne – watykańsko-luterańskie – obchody 500 rocznicy wystąpienia Marcina Lutra. Nie wiem czy to prawda, ale skoro mówi o tym ksiądz, to coś musi być na rzeczy. Zacznijmy jednak od początku. Obejrzeliśmy sobie wczoraj wspólnie z mieszkańcami Białegostoku film o św. Andrzeju Boboli. Widziałem ten film po raz pierwszy i trochę się rozczarowałem. Nie spodziewałem się, że reżyser choćby w minimalnym stopniu, poruszy kontekst historyczny i okoliczności śmierci św. Andrzeja. No, ale liczyłem na to, że obejdzie się bez bicia się w piersi za winy Boboli wobec prawosławnych. No i niestety nie obeszło się. Wystąpił teolog prawosławny i powiedział, że św. Andrzej jest kamieniem niezgody. I tak dobrze, że nie powiedział „kością niezgody”. Tak jakby ludzie, którzy zamordowali świętego reprezentowali doktrynę prawosławną, a nie gang Bohdana Chmielnickiego i Jerzego Rakoczego. W dyskusji po filmie doszliśmy do konkluzji następującej: nie można mówić o świętych tylko przez samą duchowość, ani tylko przez samą politykę. Nie jest to może zbyt odkrywcze, ale bardzo praktyczne i wiele ułatwia w dyskusji. Dyskusja zaś wczorajsza toczyła się długo, bo ponad dwie godziny. Na koniec zaś dowiedziałem się, że w Watykanie przemyśliwują nad urządzeniem wspólnych z protestantami obchodów wystąpienia Lutra. Nie powiem, zamurowało mnie. Z Lutrem jest podobnie jak ze św. Andrzejem, tyle że na odwrót. Nie trzeba się za bardzo zagłębiać w historię, żeby zorientować się jakie były realia towarzyszące jego wystąpieniu. Można oczywiście przenieść rozważania na jego temat na płaszczyznę duchową i stwierdzić, że rzeczywiście, kościół pobłądził i Luter próbował go wyprowadzić z błędu. No, ale uzyskamy w ten sposób mega-fałsz, któremu następnie będziemy oddawać hołdy. No, a napisane jest, że to prawda nas wyzwoli, nie półprawda i nie kłamstwo, tylko prawda. Grzegorz Braun dodał wczoraj, że z pewnością nie jest napisane, że dialog nas wyzwoli. No, ale wróćmy do tego Lutra. Jego nauka w ekspresowym tempie, przy udziale propagandy drukowanej rozprzestrzeniła się po całej Europie. Nie miał ów proces wymiaru duchowego bynajmniej, ani doktrynalnego, ale całkiem przyziemny i realny, o którym dziś wszyscy chcą jak najszybciej zapomnieć. Chodzi o to, że protestanci obrabowali klasztory i zamordowali żyjących tam zakonników. Pozabijali też ludzi, którzy sprzeciwiali się ich oszukanej doktrynie, a następnie rozkręcili akcję propagandową w oparciu o drukarnie i publicystkę ulotną, w której pisali, że to katolicy są zbrodniarzami i mordercami niewinnych. Szczególne nasilenie tej działalności przypada na początek wieku XVII kiedy już było od dawna wiadomo, że cesarstwo się nie sprotestantyzuje i trzeba je będzie po prostu rozwalić. Propaganda ta żyje do dziś i wszyscy współczują ograbionej czeskiej szlachcie, która musiała iść na wygnanie przez złych Habsburgów i ich popleczników jezuitów. Wszyscy wiedzą czym była Bitwa pod Białą Górą i wiedzą jak bohatersko poczynała sobie wówczas piechota morawska, w całości wybita pod ścianami pałacu-gwiazdy. Czy rzeczywiście w całości, jak nas poucza sprokurowany na okoliczność czeskiej i protestanckiej propagandy mit? Oczywiście, że nie, dowódca piechoty morawskiej, hrabia Slik przeżył. A nie dość, że przeżył to jeszcze cesarz zaproponował mu stanowisko doradcy i Slik stał się jednym z najbardziej zaufanych generałów Ferdynanda II. W czasie drugiego kryzysu związanego z Wallensteinem, kiedy nie można się było dokładnie zorientować czyją politykę realizuje na Śląsku tenże Wallenstein i jego armia, cesarz wysłał tam właśnie owego Slika, żeby zorientował się o co chodzi. Była to misja nie lada, bo Albrecht Wallenstein książę Frydlandu nie znał się na żartach i na takich, którzy chcieli go pilnować zwykł nasyłać nocą bandziorów z nożami. Szczególnie gdy podjęli lekkomyślną decyzję i zanocowania w jego obozie. W czasie tejże samej wojny, gdy wrzała najsłynniejsza bitwa epoki – bój pod Lutzen doszło na polu owej bitwy do wypadków kuriozalnych i strasznych. Oto kula armatnia wyeliminowała człowieka, na którym opierała się cała operacyjna skuteczność cesarskich wojsk – Gotfrieda von Pappenheima. Dowództwo po nim objął podpułkownik Hofkirchen, protestant, który w obliczu nacierającego wroga wydał swoim ludziom rozkaz odwrotu. Kiedy z pola zaczęli zjeżdżać kirasjerzy uciekło też kilka kompani piechoty no i w ogóle zaczęła się panika. Hofkirchen powtórzył ten dziwny manewr dwa razy. Po raz pierwszy na początku bitwy, a potem tuż po śmierci Gustawa Adolfa. W czeskich książkach piszą, że uczynił tak, ponieważ miał brata w armii szwedzkiej i bał się, że przyjdzie im się spotkać w polu. No i w ten sposób zamykają temat. My go jednak nie zamykamy, bo wypadki te mówią nam kogo prześladował cesarz i gołym okiem widać, że nie chodziło o to kto jakiego jest wyznania, ale kto jakiemu dworowi służy. Protestanci lojalni wobec korony robili kariery i pełnili odpowiedzialne funkcje, ci którzy wybrali służbę dla wroga musieli uciekać za granicę. Czesi eliminują ze swojej legendy moment udziału obcych potęg w wojnie trzydziestoletniej i podkreślają jedynie bohaterstwo swojej szlachty oraz podłość Habsburgów.
Wróćmy jednak do tego podpułkownika nazwiskiem Hofkirchen. Bitwa była w listopadzie, a do lutego Wallenstein wyłapał wszystkich dezerterów oraz tych, którzy na dezerterów wyglądali, wytoczył im sprawy przed sądami doraźnymi i bez większych ceregieli kazał wszystkich pościnać na praskim rynku. Czy pomiędzy tymi nieszczęśnikami był podpułkownik Hofkirchen? Człowiek, który stchórzył w obliczu wroga? Nic o tym nie ma w czeskich książkach, a skoro nie ma to znaczy, że go tam nie było. W przeciwnym razie zostałby ogłoszony protestanckim świętym.
Mamy więc z jednej strony protestantów w służbie katolickiego cesarza, a z drugiej całkowitą anihilację Kościoła w krajach protestanckich. W Szwecji nie ma już ani jednej katolickiej świątyni, bo postarał się o to już dawno herszt nad hersztami, czyli szwedzki bohater narodowy król Gustaw Waza, Nikodem Skotarczak zarania doby nowożytnej.
Mamy też świętego Andrzeja Bobolę, z którego powinniśmy się według niektórych tłumaczyć przed prawosławnymi, tak jakby – powtarzam – mordercy świętego reprezentowali cerkiew. Jeśli prawosławni tak uważają, to mają wielki problem, którego my tutaj na pewno nie rozwiążemy. I nikt go nie rozwiąże jeśli będziemy mówić o takich kwestiach pozbawiając je któregoś z kontekstów – albo duchowego, albo politycznego.
No, ale wróćmy do samego Lutra, nikomu nieznany zakonnik Augustianin przybija na drzwiach kościoła tezy i od tego wywraca się cały porządek w Europie. To nam chcą wmówić. Najgorsze jest, że zgodę na to kłamstwo firmuje Watykan. W historii Lutra nieobecne są wątki polityczne, nie ma wcale mowy o pieniądzach, nie ma też mowy o rodzinie Hohenzollern, ani o tym w jaki sposób reformacja wpłynęła na upadek Węgier. To są sprawy nie dające się połączyć według krzewicieli dialogu i półprawd. Ja nie wiem co zrobić w tej sytuacji. Myślę, że trzeba to będzie przeczekać. Zobaczymy co to będzie…..

Zapraszam na stronę www.coryllus.pl i przypominam, że za tydzień mam spotkanie w Krakowie. Poniedziałek 23 czerwca, sala kryształowa w Hotelu Europejskim, godzina 17.30. Zapraszam.

  42 komentarze do “Kościół będzie świętował wystąpienie Lutra?”

  1. Szybcjej kwantowy monolog @Bosona można zrozumieć niż ekumeniczny dialog 😉

  2. To więcej niż smutne. Czy teraz tylko blogi będą skryptoriami prawdy?

  3. to dlatego , że ekumeniczny dialog jest oparty na braku wiedzy … elenentarnej … o mechanizmach np finansowych świata …

    rozmawiałam jakiś tydzień temu z kimś sprawującym najwyższe kolejne funkcje w swoim zakonie … jakies moje pobieżne streszczenie odkryć coryllusa spowodowało ogromne zdumienie , że tak mozna … nie było czasu na rozwijanie tematu , ale na słowo arianie … błysk zrozumienia w oku ..'

    kłopot w tym że trzeba dotrzeć do młodych seminarzystów np …..

    ja takich mozliwości nie mam …
    pisałam tu kiedyś ostatnio o zabiegach Frondy w tym środowisku ..

    bez budżetu .. o czym pisze stale coryllus ,,, jest ciężko coś zrobić.

  4. tzn opowiadałam o Boboli

  5. Rejestrujmy blogi. Moga zniknac.

  6. No to jest smutne, ty, bardziej że w rozmowach z prawosławnymi napotyka sie z ich strony zaciekłość, niby rozmowa biegnie nic się nie zmienia, wszyscy mówią spokojnie a prawosławnym zaczyna iść dym uszami, tak się zaczynają zachowywać jakby chcieli przykryć, że sami nie do końca nie sa pewni czy nie ma błędu po ich stronie, albo nawet widzą że jakieś niedociagnięcie w prawosławiu, ale to prawosławie jest ich …… i wara temu kto im podpowiada że jest inaczej, takie uważam fanatyzowanie. Podobnie z unitami, albo przyjmujesz ich zdanie albo bierzesz w zęby.
    Przechowywanie broni w kościele – norma, święcenie tej broni przeciw bezbronnemu bliźniemu – norma, przekrojenie trumny z żywym księdzem w środku – norma. Zorganizowanie największych maskr przeciw bezbronnemu bliźniemu w największe święta chrześcijańskie – norma itp Permanntny brak kategorii – bliźniego. Co do świąt chrześcijańskich to wyjaśniam, że 11 lipca 1943 było wg ich kalendarza Święto Piotra i Pawła itp prosze sprawdzić, zawsze w zgodzie z cerkwią.

  7. Wiesz co, z tym przechowywaniem broni to bym uważał. W kościele na Żbikowie, miasto Pruszków, był duży magazyn broni.

  8. Duży magazym broni ale przeciw najeźdźcy, który najeżdżając, zabijając i rabując sam rezygnuje z nazywania go bliźnim.

  9. @HENRY:
    Ty sobie BOSON-em klawiatury nie wycieraj ! Fizyka ma to do siebie, że operuje na modelach. Taki atom to ma modele Bohra, Thomsona i Rutheforda.
    Koncepcja ekumenizmu teoretycznego w fizyce jest stosowana, chyba 🙂 ? I pewnie sprawdza się skuteczniej niż między luteranami a rzymskimi katolikami, chyba ?

  10. CORYLLUS ….. czy Ty będziesz miał już za tydzień nową Szkołę Nawigatorów …. czy to jeszcze za wcześnie ?

  11. Tobie @ArGut to @einego czytać a nie @bosona, bez chyba 😉

  12. Ks. Meysztowicz w swoich „Gawędach…”, w rozdziale poświęconym żałosnej postaci imperatora Mikołaja II w pięknie skreślonych frazach — nawet nie będę próbował ich powtarzać bez źródła — pisze z przedziwną spokojną pewnością opinii, że to ten, którego Mickiewicz nazwał największym Boga nieprzyjacielem, był (i jest) faktycznym samodzierżawcą Rosji. I to jego sługą był Mikołaj II i mimo swej osobistej łagodności, nieśmiałości i delikatności, ponosi za to odpowiedzialność jako władca. Bo tylko on, dopowiem od siebie, mógł był się temu sprzeciwić, podjąć choć próbę.

    Nie podjął, załamał się, upadł, a następnie wraz z całą rodziną został zmiażdżony racicą złego w tej niepojętej, szalonej egzekucji w piwnicach willi Ipatiewa, znacznie bardziej przerażającej (co słusznie Autor podkreśla) niż jakakolwiek wcześniejsza egzekucja głowy koronowanej, czy to w Paryżu, czy w Meksyku.

    Co ważne, Meysztowicz, wytrawny znawca nie tylko teologii i prawa kanonicznego, ale też Rusi, prawosławia i stosunków społecznych na przedmurzu chrześcijaństwa, pisze wyraźnie, że Cerkiew poddała się złemu tak samo, jak imperator i imperium, była elementem układanki i — wnioskuję — nie ma już nic wspólnego z Bogiem chrześcijan. Dlatego nieustanne, stuletnie umizgi Watykanu do Moskwy są, moim zdaniem, szkodliwe i bezcelowe, mogą jedynie doprowadzić do dalszego zepsucia Kościoła i zgorszenia, a co gorsza — krzywdy najwierniejszych i najbardziej bezbronnych wyznawców.

    W kontekście tego zrozumienia, św. Andrzej Bobola BYŁ traktowany przez Cerkiew jako poważne zagrożenie, z jakichkolwiek doczesnych kalkulacji nie wynikałaby decyzja o jego kaźni. Ale sposób jej przeprowadzenia, staranne okrucieństwo i ściśle diabelska rozkosz zadawania bólu przywodzą mi na myśl inną, znacznie późniejszą egzekucję, o której przyczyny, przebieg i sens toczone są spory jeszcze dziś. A przecież wystarczy odrobina rozumu serca by dostrzec straszliwe analogie między męczeństwem św. Andrzeja i św. Jerzego.

    Rękoma tych samych sług szatan wydarł z nich obu życie i jeden cel mu przyświecał — obrona ziemskich granic szeolu przed naciskiem Prawdy. I te same powody sprawiły, że Kościół mianował ich na oficerów Chrystusa, by świecili przykładem i wspomożeniem każdemu z nas, który ośmieli się podjąć wyzwanie i walczyć.

    Skoro zaś tak stało się z Cerkwią, to patrząc na piękne ikony, spoglądające smutnymi oczyma ze ścian mego domu, zastanawiam się czasami, czy ci, którzy je pisali, natchnieni byli Panem? Potem przypominam sobie, że żadna nie pochodzi z Rosji. Jednak przecież i Rosjanie pisali wspaniałe ikony. Czy są więc one autentyczne? Czy są święte czy bluźniercze? I kto spogląda na nas ich oczyma?

    Pocieszam się, że zły nie jest zdolny do tworzenia piękna. I nikt, kto jest nim opętany, także. Więc jeśli tak piękne, ikony te musiały były powstać pod wpływem tęsknoty osaczonej duszy, wołającej de profundis. I tym są prawdziwsze, że pisane w rozpaczy, w takim zapatrzeniu, które wzbrania oderwać wzrok od obiektu modlitwy, by odwracając się nie spoczął na tym, co kłębi się poza światłem, co jest znacznie bliżej i przeraża.

    Stąd nieodłączny smutek tych oczu i powaga rysów. Bo malarz pisze w modlitewnym uniesieniu wpatrzony w Boga, ale przez to i Bóg może spojrzeć wstecz jego spojrzenia i widzieć, skąd ten patrzy. De profundis… Przeklinając Rosję z jej carem, knutem i popem, pamiętajmy o tych, którzy tkwią za życia w tym piekle na ziemi, a mimo to nie tracą nadziei.

  13. A muszę ? Mnie wystarczy HENRY z rana 🙂 A co cię tak u EINE-go urzekło, że polecasz, bez chyba ?

  14. To jest piękny tekst .

    Mam tylko kilka pocztówek z ikonami . Podobna nie istnieje w odniesieniu do nich pojęcie ,,kopia ” ….

    są te smutne oczy ….. u Madonny ….A oczy Pantokratora …. i na Mandylionie …..chyba … uważne ?

  15. Coryllus Cię pierwszy namierzył i poradził abyś pisał i to wtedy zwróciłem uwagę na Twoją argumentację i pointowanie każdego prawie akapitu. Teraz już bez tego, co po raz pierwszy Cię, widzę iż piszesz lekko, a Twoje porównania lub przenośnie… nie tylko są ciekawe, ale odciśnięty na nich jest Twój stempel; myślę, że nie do podrobienia.
    Ciekawe, jakbyś tak przeszedł do większej formy.
    To o wzroku jest godne zapamiętania: „by odwracając się nie spoczął na tym, co kłębi się poza światłem, co jest znacznie bliżej i przeraża.
    A ten kawałek: „Stąd morał — wyrwać ręce spod dupy i za wiosła, proszę państwa!” świadczy, że mimoza nie jest Twoją ulubioną rośliną.

    Nie chcę wieszczyć, ale coś mi się widzi, że robi się tu salonik, ale na szczęście na 24. 😉

  16. Myślę, że czas stawiać na MISTRZA a nie na instytucje.
    Myślę że większość z nas dorosła już do tego.
    Instytucje służyć by mogły do dobrowolnego skupiania i zabezpieczania praw, obrony i ochrony.
    Może się to jednak zdarzyć wśród dorosłych.
    Inni niech wreszcie dorastają, można pomóc ale nie nosić na plecach.

  17. Oderwałeś mnie tymi ikonami od pilnych spraw ….. kiedyś bardzo byłam tymi obrazami przejęta ….

    jeszcze sobie pooglądałam oczy …

    Eleusa ma smutne … Hodigitria …… różnie … na pewno poważne , gorzkie … jak Czarna Madonna ….

    Przejmujące .

    Za wyjątkiem Trójcy Świętej Rublowa ….. której w końcu nie kupiłam …… kompletnie mnie odpychała …. a teraz popatrzyłam … i to samo uczucie ….. A to kanoniczna wręcz ikona ….. hmmmm

  18. Bywa różnie, bywa różnie. Pisuję w sieci od dość dawna, już w czasach, gdy coryllus był gwiazdą na s24, ale nieregularnie i na bardzo zmiennym poziomie. Za komplementy dziękuję, na dłuższe formy niegotowym, postaram się jednak w marę możności rozwijać i jak mi coś ciekawego przyjdzie do głowy, chętnie skreślę kilka zdań 🙂

  19. „To jest piękny tekst .”

    Ks. Waleriana? Bardzo piękny, naprawdę, chapeau bas, to coryllus pierwszy w blogosferze go docenił i zareklamował. Głębia mądrości, skromność, szlachetność, rozległe horyzonty, solidne wykształcenie — dziś już nie ma takich ludzi.

  20. Kościół firmuje dialogi i monologi ekumeniczne dlatego, że jego doktrynę zniszczono w czasie i po Soborze Watykańskim Drugim, a teraz rozwalają budżet – i dlatego mamy takie filmy.
    Z innej strony, polecam film „Gdy budzą się demony (There Be Dragons)” o św. Josemaría Escrivá, który dość dobrze potwierdza mój wniosek: „Bitwy wygrywa się żołnierzami, a wojny agentami”.

  21. 🙂 🙂 🙂

    łobuzy !

  22. Jeśli te wspólne obchody nie są fikcją, to ktoś jest niedouczony, na przykład nasz papież Franciszek, i postępując zgodnie z ideą pana Gabriela, tak myślę, i moją, należy z nim porozmawiać ( tak również zaleca Biblia). Taka wymiana myśli powinna wyjaśnić cel owego spotkania, który może okazać się inny niż myślimy. Czekanie jest czasem zbawienne, ale nie zawsze… Tylko że trzeba mieć rzetelną wiedzę o Lutrze…

    ps. „Cząsteczka elementarna” z tego blogu jest w opozycji do EINE-go; to jest ciekawe…

  23. zadzwonić do Franciszka ?

  24. Pięknie opowiedziałeś o Jego Gawędach . Nie da się za nic przeczytać wszystkich książek , które warto czytać. O niektórych można powiedzieć , polecić. Czasem to robię . Ale tutaj pięknie streściłeś jakis pewnie tylko jeden , wątek .

    Nie mam nie tylko cierpliwości ale też oczy dokuczają i ręka … nie piszę już dłuższych tekstów , nie opowiadam porządnie …… Jest parę rzeczy o których owszem opowiadam , jeśli kto chce słuchać ….. ale w rozmowie . Pisać już nie będę.

    Za to póki mogę czytac takie opowieści jak ta powyżej , bardzo chętnie korzystam 🙂

  25. Ja Go ?! MARIA ma „fona” do Franciszka ? I co jak dzwonisz to jak zaczynasz ?

    – Padre Francesco, c’e sono MARIA-a

    Daj cynk jak coś więcej będziesz wiedzieć o 2016 w Krakowie i 2017 z luteranami . A i jeszcze czy Franciszek odpowiada na SMS-y ? Mój ojciec to na potęgę lubi dostawać SMS-y ale nie odpisuje, tylko oddzwania bo w abonamencie ma tylko rozmowy.

  26. ARGUT … Ty się za bardzo nie przejmuj …… ja mam dziś dobry humor …… widzisz , ze się pogoda poprawiła 🙂 w polach byłam z psem ………. 🙂

  27. jesli już to nie-święty Josemaría Escrivá:

    http://www.opus-info.org/index.php?title=Category:%C5%9Awiadectwa

    Początki oporu przeciw reformom Soboru Watykańskiego II – ks. Rafał Trytek

    http://sedevacante.eu/teksty.php?li=18

  28. Beznadziejna sprawa! Jest jezuitą, nie zapominajcie! Współczesnym jezuitą z karabinem na ramieniu!

  29. wiem ,że beznadziejna … delikatnie żartowałam ….. bo to jednak Papież… mam nadzieję.
    Konieczne jest trwanie Sukcesji Apostolskiej ….. Nie boję się , bo bóg nie dopuści …do jej załamania . Zawsze jednak żyjemy w czasach ostatecznych . Według Bożej miary czasu .

  30. @A-Tem …. jutro dopiero jadę do Łagiewnik . Przepraszam , że to tak zeszło . Chorowałam trochę . Jutro załatwię . Pozdrawiam . Z Bogiem .

  31. Tipsi nie chrzań, dobra. Albo się pisze, albo się nie pisze. Myślisz, że będziesz żył wiecznie? Na początek września potrzebny mi tekst o członkach rady regencyjnej. Jak się zdecydujesz daj znać dzisiaj, bo nie ma czasu. Brak odpowiedzi uważam za odpowiedź odmowną.

  32. No to lecimy dalej. Pisałem, że sprawa Marysi S. i zdrajcy to kontrolowane rozbrajanie tego słowa, by ludziska do niego przyzwyczajali się, a ewentualny wybuch był jak najbardziej kontrolowany. Nagrania w lokalu to też rozbrajanie kolejnych ewentualnych słów i faktów do przewidzenia. Świadczy o tym aresztowanie menadżera lokalu. W lokalu nie można nic specjalnego zrobić, bo dopnie sie Sanepid, US, policja, a tu gostek sprasza ludzi ze świecznika a lokal nie jest „szczepiony i robi sobie studio nagraniowe, a potem sprzedaje taśmy.

  33. wiesz , że obejrzałam sobie stokrotkę w rozmowie z pokrzywdzonymi ….. 🙂 strasznie na nich napadła …. normalnie , głos oburzonego ludu ……. i to jest fajna rozmowa ….. jest w internecie już dzisiaj , wiec rzuciłam okiem … a wysłuchałam całości … z zachwytem ….. hmmm

  34. Dzięki za laurkę, ale równie dobrze mógłbym wystartować w maratonie! Klienci łeb mi urywają, sto spraw czeka na załatwienie, do tego polityka — w listopadzie wybory samorządowe, a kto wie czy nie wcześniej parlamentarne, a Ty mi badania historyczne chcesz zlecać… W życiu w źródłach nie grzebałem, nie wiem co, nie wiem jak — potrzebujesz historyka, a nie takiego świszczypały jak ja.
    Ja to Ci mogę ładnie zaprojektować i złożyć książkę albo obrobić zdjęcia — to jest moja robota. Teksty, owszem, ale nie z takiej grubej rury, przynajmniej na razie. No, ale przyjemnie zostać pogłaskanym 🙂

  35. Tak sobie myślę i myślę o tym jakimś świętowaniu wystąpienia M. Lutra, a zwłaszcza o tym braku ubóstwienia Najświętszej Bożej Rodzicielki w luteraniżmie. I tak sobie myslę 50 pokoleń (1000: 20) modliło się do Niej, jeden z królów Ja uznał za Królową Polski, wojsko polskie modliło się do niej przed bitwą, a teraz w 2017 roku wraz z Luteranami świętujemy co ….?? Nic nie rozumiem.

  36. Nieszczęściem Niemców było odejście od katolicyzmu i teraz chcą się nim, znaczy nieszczęściem, podzielić.

  37. tak , też nie pamiętam jak to się stało , że Luter odszedł od Matki Boga …. nie rozumiem za bardzo tych wątków teologicznych w protestantyzmie …

    Znam nieźle teologię katolicką , ale nie miałam potrzeby jej konfrontować z reformacją. a teraz Coryllus pisze o wątkach ekonomicznych …
    Przeważnie jest tak , że herezja zaczyna od jakiejs nieprawidłowości czy wątpliwości która jest obiektywnie ….I potem to wykorzystuje do zmanipulowania ludzi na swoją korzyść ….

    Jednak nic o Maryji nie pamiętam … przecież każdy potrzebuje matki i tęskni do niej gdy umrze ……To jest jakieś uderzenie w fundamentalną potrzebę człowieka .

  38. Gdyby się chcieli z nami swoim nieszczęściem podzielić to musieliby przyznać się do autorstwa nikczemności jakie przeprowadzono wobec rzymskich katolików w Polsce (choćby te 3000 księży rzymsko – katolickich zabitych w czasie II WŚ w Dachau) , a na to oni się nie zdobędą. I nie myślę że będzie jakieś świętowanie, może jedynie takie jak niedawny „event” z kościołem prawosławnym, gdzie jeden duchowny z KK na Zamku Królewskim spotkał się z drugim duchownym prawosławnym i co? i nic.

  39. Konkluzja > na domniemany ekumenizm , urzadzanie wspolnych , KK i protestantow – obchodow wystapienia Lutra.

    „Jeśli nie możesz pokonać wroga, przyłącz się do niego”.

    Na to gra KK , by spowolnic marsz.

    Maszeruje Islam , maszeruje nowy porzadek (kreacja pieniadza / spekulacja).
    A jesli loze rozmaite , i pieniadz fiducjarny zachodu > sa rozgrywane w cieniu synagogi ?

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.