Sty 042014
 

Wczoraj rano Toyah udowodnił ile fascynujących informacji można wycisnąć z jednego, niezbyt mądrego, prezydenckiego orędzia. Wieczorem zaś podpił piłeczkę wyżej umieszczając tu tekst o Jerzym S., który zapowiedział, że nie zagra w filmie mówiącym nieprawdę, czy jakoś tak, nie jest to w tej chwili istotne. Jerzy S. bowiem łże w żywe oczy i trzyma się kurczowo jak pijany płotu tego co uważa za swoją karierę i boi się, że gdyby powiedział, że jednak zagra zepchną go w niebyt od razu i nieodwołalnie. Toyah przypomniał, że Jerzy S., zagrał kiedyś w filmie, który był modelowym wręcz przykładem podłej manipulacji i nosił tytuł „Uprowadzenie Agaty”. Pan Jerzy już o tym nie pamięta, albo pamiętać nie chce. No, ale zostawmy Jerzego S., on jest chyba rzeczywiście wyjątkowym tchórzem. Nikt bowiem nie powiedział, że coś by mu się stało gdyby zagrał w filmie o Smoleńsku, co najwyżej media rzadziej informowały by nas o jego chorobie. No chyba, że ktoś wpadłby w tych mediach na pomysł, by Stuhra prześwietlić i sprawdzić na kogo i kiedy donosił oraz jakie i z kim miał przygody łóżkowe. Ja jednak nie sądzę, by ktoś w zaprzyjaźnionych z panem Jerzym mediach był zdolny do takiej podłości. To po prostu niemożliwe. Tak więc ten strach jest wynikiem jakichś jego własnych, a nie znanych nam w szczegółach projekcji. Poza tym mamy dowodne przykłady na to, że aktorzy mogą mówić co im się podoba, nawet prawdę i nic się nie dzieje. Tak więc odwagi panie Jerzy, nie trzeba się tak mocno trząść. O jakich przykładach ja mówię? Proszę bardzo! Już je przedstawiam. Oto w tygodniku „Polityka”, który pozostawiła tu moja teściowa jest fascynujący wywiad z Krzysztofem Kowalewskim. To jest wywiad, który każdy, ale to każdy powinien przeczytać, bynajmniej nie ze względu na to, że 76 letni aktor opowiada tam o swojej młodszej o 31 lat żonie. On tam bowiem mówi rzeczy znacznie ciekawsze, mówi o tym na przykład jak uciekał z matką z Kielc po pogromie i jak to tam było w okolicach tego pogromu, bo on wie jak było. Mieszkał przecież w domu obok. Ja swego czasu śledziłem artykuły w GW dotyczące tych wypadków, ale w żadnych z nich nie znalazłem nazwiska Krzysztofa Kowalewskiego, który przecież powinien być przesłuchany jako świadek tamtych wydarzeń. Być może był przesłuchany, być może nawet w Izraelu, a ja nic o tym nie wiem, bo czegoś tam nie doczytałem, albo pismaki z gazowni zapomnieli coś dopisać. No, ale sami przyznacie, że to jest dość zaskakujące. Taka postać, w bezpośredniej bliskości tych straszliwych wydarzeń ujawnia prawdę o nich w świątecznym wydaniu tygodnika opinii pomiędzy opowieścią o panu Sułku, a informacjami o wieku własnej żony. Mnie to dziwi, nie wiem jak Was.
W czasie kiedy doszło do pogromu Kowalewski miał 9 lat i dość osobliwe zwyczaje. Otóż razem z innymi dziećmi urządzał nocne eskapady po Kielcach, o czym opowiada ze swadą. Bał się za każdym razem jak nie wiem co, bo i wojska pełno wszędzie i jacyś Cyganie taborem stali tuż przy jego kamienicy. No i w ogóle działo, się działo. I ja sobie myślę, jak to jest – 9 letnie dziecko, wychowywane przez matkę aktorkę, która drży o jego los, dziecko, które nie wie, że jest Żydem, a dowiaduje się tego w momencie, kiedy matka postanawia uciekać z Kielc, bo zabijają Żydów, dziecko to łazi po nocy w obcym mieście i jego matka się tym nie przejmuje? Pozwala mu na to? Dlaczego? Nie chcę tu prowadzić zbyt osobistego śledztwa, bo Krzysztofowi Kowalewskiemu, który zawsze budził moją szczerą sympatię może być przykro, ale przecież uciekł on wraz z mamą z Warszawy, a kiedy tam mieszkał nikt, ani Niemcy, ani nasi nie wiedzieli, że jest on Żydem, a jego mama Żydówką. Gdyby ktoś ich rozpoznał o ucieczce nie byłoby mowy, oboje zostaliby zamordowani. O swoim pochodzeniu dowiedział się dopiero w Kielcach. – Już wiedziałem, że jestem Żydem – powiedział w tym wywiadzie. A stało się to w momencie, kiedy zaczęto zabijać Żydów w pobliskiej kamienicy. Kto mógłby ich do cholery rozpoznać? W jakichś Kielcach w dodatku, skoro w takiej Warszawie, gdzie łapanki, getto i szmalcownicy byli codziennością, przeczekali spokojnie przez całą okupację?
Pisze także Krzysztof Kowalewski, że kiedy wracał z tych swoich nocnych rajdów i wchodził do kamienicy zawsze słyszał to samo pytanie: kto eta? Byli to radzieccy żołnierze, którzy co noc rabowali rzeźnika, a ten jakby nigdy nic, co rano wykładał wędliny na ladę swojego sklepiku. No i sami zobaczcie, oto co noc radzieccy żołnierze kręcą się przy tych domach, w których za chwilę dojdzie do pogromu. To oni rządzą miastem, oni i tata pewnego kolegi Krzysztofa Kowalewskiego, który jako 14 latek zabrał małego Krzysia na przejażdżkę samochodem, taką miał dzieciak fantazję. Mamy więc tę armię czerwoną, która jest wszędzie, mamy komendanta miasta i dzieci biegające po nocy, o czym każdy doskonale wie. A kiedy zajrzycie do tekstów publikowanych przez GW dotyczących tamtych wypadków, zauważycie z łatwością, że wszystko zaczęło się w styczniu 1946 roku od wrzucenia nocą granatu do kamienicy, gdzie mieszkali ci później pomordowani. Ten granat wybuchł na klatce schodowej, a oni przestraszeni zaraz poszli na skargę. Do kogo spytacie? Czy do radzieckiego komendanta miasta? Na milicję? A może do siedziby NKWD? Nie kochani, oni poszli wprost do biskupa Czesława Kaczmarka, żeby go poprosić o interwencję w tej sprawie, żeby ksiądz biskup kazał proboszczom na ambonach w całej diecezji zaapelować do siedzących w lesie i miastach reakcyjnych partyzantów, by nie wrzucali tych granatów do kamienic zamieszkałych przez Żydów. Jak się domyślacie biskup odmówił, tłumacząc, że nie ma żadnego wpływu ani na partyzantów, ani na kogokolwiek, włączając w to niektórych księży katolickich, którzy już wtedy zawarli bliższe znajomości z armią czerwoną. Mieszkańcy feralnej kamienicy wyszli więc z pałacu biskupiego niepocieszeni. I o tym wszystkim możecie sobie przeczytać w artykułach zgromadzonych w archiwum prasowym GW, w artykułach napisanych jeszcze parę lat temu, w czasach przed rozwojem blogosfery, kiedy wszystkim dziennikarzom wydawało się, że planeta Ziemia zamieszkała jest przez istoty o wewnętrznej kompleksji przypominającej Jerzego S. i przez nikogo więcej. Być może tekstów tych już nie ma, być może zostały usunięte, ale ja je pamiętam, a może nawet mam gdzieś w papierach. Tak to szło: w styczniu wybuchł granat, a oni poszli na skargę do biskupa. Latem zaś zdarzył się ten pogrom, gdzieś pomiędzy nocną wyprawą Krzysztofa Kowalewskiego na miasto, a rabunkiem sklepu rzeźnika przez armię czerwoną. Jakoś tak to musiało być, wyczuli ci reakcyjni partyzanci ten moment, podpuścili milicję, KBW i robotników z fabryki i oni pozabijali niewinnych ludzi. W dodatku w dwóch turach, rano i po południu. Tak się jakoś złożyło przy tym, że ci co poszli na skargę do biskupa jakoś przeżyli i zeznawali potem w sądach w sprawie pogromu, pozabijano zaś całkiem innych. Armia czerwona zaś widząc bestialstwo milicji, KBW i klasy robotniczej, podpuszczonej przez reakcyjną partyzantkę z lasu, nie mogła nic zrobić, byli ci żołnierze, co rabowali każdej nocy rzeźnika, niczym holenderski kontyngent w Srebrenicy, stali i patrzyli ze łzami w oczach i żaden nie odważył się strzelić, tak było strasznie. Bo co innego rabować rzeźnika, a co innego bronić niewinnych przez zagładą. To są dwie osobne sprawy i trzeba dopiero wyjaśnień wielkiego polskiego aktora Krzysztofa Kowalewskiego, żebyśmy to wszyscy dokładnie i właściwie zrozumieli.
Ponieważ o pogromie w Kielcach mówi się ostatnio jakby mniej, być może z tego powodu, że wśród tych co otaczali kordonem kamienicę gdzie zabijano ludzi, byli jacyś krewni znanych i lubianych polskich aktorów, a być może z jakiegoś innego powodu, mam takie pytanie, które kieruję w przestrzeń: dlaczego Smarzowski albo Pasikowski nie nakręcą o tym filmu? Żyje Kowalewski przecież, może im opowiedzieć jak to było, żyją inni, można być z tego zrobić niesamowity wprost obraz. Dlaczego? Panowie czas nagli, odejdą świadkowie i będziecie skazani wyłącznie na własne domysły i artykuły z archiwum GW, które mogą pewnego dnia zniknąć. Do dzieła.

Od wczoraj na stronie www.coryllus.pl wystawiamy obraz Tomasza Bereźnickiego przedstawiający Georga Hohenzollern von Ansbach, jedną z postaci występujących w albumie komiksowym zatytułowanym „Święte królestwo 1526”, który ukaże się na wiosnę. Obraz jest do sprzedania, ale nie kupujcie go od razu, bo chcę, żeby jeszcze trochę powisiał i spełnił swoją funkcję promocyjną. Kolejny portret, który się znajdzie w naszej galerii przedstawiał będzie najprawdopodobniej króla Zygmunta Starego.
Mamy też nowe książki, w tym poradnik „100 smakołyków dla alergika” napisany przez Patrycję Wnorowską, która zdobyła w zeszłym roku nagrodę „Blog roku w kategorii „Kulinaria”. No i inne rzeczy, o Lublinie i jego tajemnicach, o matematyce i całą resztę. Zapraszam. Www.coryllus.pl

  24 komentarze do “Krzysztof Kowalewski i pogrom w Kielcach”

  1. Film byłby jak malowany ptak a może nawet jak możeł 😉

  2. No właśnie, dlaczego go nie zrobić?

  3. I żeby reżyser nie zapomniał wstawić scen z równolegle dziejących się w Norymberdze zakulisowych zdarzeń dotyczących spraw Katynia. Jakaś taka scena z przesyłaniem zapytania do Moskwy i otrzymaniem z tamtąd instrukcji i oczekiwaniem na kielecki „gewałt” o którym będzie głośno. O zamordowaniu kliku tysięcy polskich ofiecrów będzie cicho, ale o pogromie zorganizowanoym w Kielcach będzie głośno. ..
    Może jeszcze prof Rosati wypowie się na ten temat, kiedyś perorował w Tv opowiadał o tym pogromie,. jakby w tym uczestniczył. (miał wizję czy co?)
    Wg mnie to on w tym czasie mógł mieć roczek i może wcale go w Kielcach w 1946 nie było, ale jeśli wypowiadał się w tv na podstawie np swojej wizji, to może przypomni sobie jakie istotne zdarzenia pominął w swojej wypowiedzi o pogromie i do scenariusza podyktuje jak było naprawdę.

  4. Ale może brat jego matki stał tam wśród tych co kamienicę otaczali, nigdy niczego nie można być pewnym? Każdy ma jakieś tajemnice…

  5. Wyglada na to, ze to moze byc ten prawdziwy film w ktorym boharerski Jurek moze zagrac mlodego Kowalewskiego skaczacego noca po dachach.

  6. Czy w tym filmie mogłaby być taka oto scenka:

    „Antoni Heda ps. ,,Szary” na czele swojego oddziału zdobył więzienie UB w Kielcach. Mając doskonały wywiad ustalił, ze na kilka dni przed wymordowaniem przez NKWD – UB żydów kieleckich, przybył do Kielc jakiś rabin z Paryża.

    Przyjął go wojewódzki szef UB mjr Sobczyński /Spychaj/. W dniu pogromu przyjechali do Kielc ważni dygnitarze żydowscy – ,,Chełchowski” i ,,Buczyński”. Oni także konferowali z tym paryskim rabinem.

    Za nimi przybywają do Kielc dziennikarze i fotoreporterzy żydowskiego pochodzenia, liczni oficerowie, w tym Adam Humer /wfasc. Umer/. Podczas pogromu, każdego fotografa ochraniało po dwóch ubeków. Ich aparaty fotograficzne natychmiast odwożono do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa, gdzie czekali Sobczyński i ,,Kornecki” . Przybył też zastępca Sierowa o nieustalonym nazwisku…………….”

  7. A właśnie że nie macie racji co do wykorzystania przez popkulturę tzw..,,pogromu w Kielcach .,,.Wykorzystał go ni mniej ni więcej piewca kultu Wielkiej Bogini czyli Andrzej Sapkowski w ostatniej części Wiedżmina.Otóż Geralt jedzie do zaprzyjażnionych krasnoludów którzy mieszkają z małym mieście .I w tym to mieście dochodzi do pogromu elfów i krasnoludów przez rozszalałą tłuszczę .Wiedżmin oczywiście broni mniejszości ale dżgają go widłami i umiera.Jak znajdę w piwnicy ,,Wiedżmina ,,to wrócę z cytatami .

  8. w Starym Teatrze klata próbował zrobić premierę ,, Nie Boskiej Komedii ,, Próby zostały pod koniec roku zawieszone . Reżyserem był jakiś sorry Jugosłowianin ( ja ich trochę nie odróżniam ) . Treść spektaklu nie miała nic wspólnego z tekstem orginału . Ustawiono na próbach młodych przeciwko starym aktorom . Młodzi wyzywali starych od antysemitów i mówili że nie chcą z tego powodu być Polakami ….. Rzecz miała się odnosić do Swinarskiego i udowadniać Jego antysemityzm …. Ten reżyser zmarł i nie zdążył już wyreżyserować nieboskiej ….
    Słyszałam od znajomej , że w czasie trwania prób 9 to było parę tygodni ) na jednym z krakowskim blokowisk , na ławeczce stojącej przy lokalnym spacerniaku … siedział jakby Zyd ….. tyle , że chyba bardziej aktor …. Włosy , broda , strój …. to była sobota czyli szabat . no i strój …. czarne spodnie , charakterystyczna biała koszula … i chyba błąd w sztuce … ten długi biały szal który o ile pamiętam zakłada pobożny Żyd stając do modlitwy przed Torą …. Ten na ławce miał jakieś papiery i podczytywał sobie paląc papirosy ….. Znajoma twierdzi że była to inscenizacja . Kiedy się dowiedziałam o aferze u Klaty pomyślałam , że prowokacyjny spektakl miał ,,wyjść,, na miasto …….. Ale wszyscy go ignorowali ,,,, a młoda dziewczyna powiedziała do towarzysza o , Żyd , ale fajnie … mam jeszcze parę historii ciekawych jak myślę … ale będę mieć gości i muszę chyba posprzątać… 🙂

  9. Zaginiony ląd:a propos zmieniania psychiki młodym.Kilka lat temu czytałem jakiś numer National Geographic i pisali tam o polskiej rodzinie która się przystosowuje do zamieszkania w Stanach Zjednoczonych .Ich syn chodził przez rok do szkoły językowej i chyba inkulturowującej bo dziennikarz zapytał tego chłopaka tradycyjnym ,,How are you,,Tamten spojrzał na niego wystraszony i powiedział ,,Nie chcę być biały .,,.Co on w tej szkole przeżył ,nie wiem i nie chcę wiedzieć.Myślę że Klata to emisariusz tego świata który chce byśmy się wstydzili za wszystkie plagi które spadły na cały świat.No i potem dobrze na nas zarobić.

  10. A propos, prof Jaroszyński na you tubce na pytanie Polonusa z Chicago , jak to będzie profesorze … (pytanie mniej więcej o przyszłość Kościoła, Europy, Polski itp) – profesor mu odpowiedział, wie Pan mnie się wydaje że chodzi o zagładę białej rasy – bo inaczej nie zrozumiem tego co się dookoła dzieje, to chyba chodzi o nas o białych ….
    No to reakcja tego chłopca (vide rześki) – logiczna. Dzieci są inteligentne i przez skórę czują co się dzieje, gdy my dorośli tkwimy w schematach, (przynajmniej ja), dopiero Coryllus musi pokazać że rzecz zalezy od źródeł finansowania.
    Klata wie kto go finansuje, i tak dzierga jak kasa płynie…
    A do „zaginionego lądu” ta biała rzecz do żydowskiej modlitwy, to jeśli się nie mylę to w prozie Singera nazywana była „cycełe” .

  11. ten szal to tallit …. tałes … juz sprawdziłam ….
    sorry ja tu podglądam , ale gość już przyszedł … gość widzi co tu napisane i podpowiada mi jeszcze jedną historię do opisania , ale to wieczorem … bo jeszcze dzieci przyjdą …. ale ja to opiszę jak zostane sama

  12. O pewnym kocie..

    Kot P. .. co się chwalił…
    ….. Dośc bystra gadką..,
    Zamiast wleźć w papcie..
    …Przykrył sie zakładką..

  13. Kalkulacje…

    …..Coryllus rozmyśla ..licytując..
    pewnego ‚diabłoszczaka’ oblicze..:
    ……………..czy za moje łotrostwo..,
    ………………To ja dobrze liczę ..?

  14. „… i wyszedł . A była noc. ”

    ..Coryllus w pisaniu..
    ..chciał mieć wyniki..,
    ..zastawił duszę ..
    ..i dostał srebrniki.

    ..Czytasz Coryllusa..
    ..i myślisz : Spartiata ! ..
    ..A to ten … z uczty Pana..;
    ..Co mu srebrnik ciąży …i tarcza przygniata..

  15. Może wywiad z Kowalewskim ma przygotować grunt na coś …. ?

  16. w pierwszym wpisie wspomniałam że osoba ubrana jak Żyd siedziała na ławeczce na spacerniaku blokowiska
    męskie oczy widzą coś innego niż kobiece ..
    najpierw słowo o historii , dla niekrakusów
    ponad 100 lat temu , dr Jordan , zwolennik wszelkiej aktywności fizycznej dla młodzieży wiele inicjatyw zapoczątkował . w tym czasie powstał klub piłki kopanej Wisła , . Środowisko żydowskie uznając słuszność takiego działania w tym samym roku założyło klub piłki kopanej Krakowia dla swojej młodzieży . Odbywały się wspólne mecze …. W nowej powojennej rzeczywistości kluby odbudowano … rzecz jasna narodowość już nie miała znaczenia , po prostu odbudowano bazę sportową … Zostały jednak pamięć o przedwojennej historii i nazwy – przezwiska . Dla Wisły Pany , bo Żydzi DO Polaków nie mówili goj tylko pan … no i Krakowia żydy …. do dziś tak jest …..

    i teraz męskie oko zobaczyło , że wspomniana przeze mnie ławeczka stoi nie na blokowisku ….. ona stoi na hmmmm …. linii śmierci ……. piękny zresztą i duży zieleniec oddziela bowiem dwa obszary … osiedla kibiców Wisły od Osiedli Krakowii …….. Podział ten istniał w czasie gdy oba kluby grały w extraklasie bo 2 razy do roku były derby Krakowa … teraz Krakowia spadła niżej …
    leją się nie kibice tylko grupy ciemnych interesów działające w tych środowiskach kibicowskich ….

    zwykły prosty żołnież takiej grupy wcale by w tym ,, przebierańcu ,, nie poznał Żyda …. bo ogląda mecze filmy akcji itp ….. a mózg grupy takiego kogoś ominął by dużym łukiem , bo zaczepienie go groziło by wzmożeniem działań policji ,,, a to jak wiemy szkodzi interesom …. ciemnym ….

    i oto dwaj przyjezdni reżyserzy klata i ten drugi zdaje się wyobrazili sobie że tu coś zaiskrzy … i ich działania przy nieboskiej znajdą uzasadnienie w realu … tak jest jak ktoś wierzy we własne urojenia , lub daje sobie je wmówić….
    LUB robi fuchę na zamówienie , ale idzie na łatwiznę…. byle kasę zgarnąc…

  17. acha ,,,,, na portalu wpolityce.pl dali rano artykuł przedrukowany z dwutygodnika ,, Prawda jest ciekawa ,, o klacie i klatopodobnych uczynkach w obszarze kultury

    Był taki Włoch Gramsci /??? czy dobrze napisałam ????/ uczył że jak się nie da marksizmu wprowadzić w bazie to trzeba w nadbudowie

  18. Do zaginiony ląd:Rzeczywiście męskie oczy widzą inaczej niż kobiece.Żydzi nie założyli Cracowii .Wisła i Cracowia powstały w tym samym czasie czyli 1906 .Wisła początkowo przyjmowała w swoje szeregi tylko Polaków .Cracovia wszystkich .Nienawidzili się od początku.W 1909 na Kazimierzu powstał klub stricte żydowski czyli Maccabi.Mieli boisko na ul Koletek .Był to klub syjonistyczny.Potem powstał drugi klub stricte żydowski czyli Jutrzenka .Też SIĘ nienawidzili i to oni wprowadzili nazwę ,,Święta wojna,,póżniej przejęty przez Wisłę i Cracovię.Niemcy zamordowali oba kluby żydowskie stąd wojny kibicowskie odbywają się między tymi dwoma ,,potentatami,,.Nie przerwała tego nawet wojna bo kiedy Niemcy zabrali i stadion Cracovii i Wisły rozegrano mecz na boisku Garbarni.Vis a vis Wawelu .W trakcie meczu doszło do wybuchu nienawiści kibicowskiej i gigantycznej bójki .Hitlerowcy widząc to z murów Wawelu ,wysłali esesmanów na ciężarówkach którzy aresztowali wszystkich i zawieżli do więzienia na Montelupich .Tam się zastanawiali co zrobić z nimi .Na szczęście jednym z pierwszych przesłuchiwanych był człowiek dość dobrze znający niemiecki i kiedy opowiedział o wojnie kibiców która trwa mimo innej wojny ,szef gestapo który był zagorzałym kibicem Bayernu Monachium kazał ich wypuścić .Dziś na murach jedna strona pisze ,,Cracowia Żydy ,,a druga ,,Wisłą Psy,,i o ile te pierwsze napisy pokazywane są jako wyraz polskiego antysemityzmu to w przypadku drugich nie podnosi głosu żaden związek kynologiczny.Wyraz Pany przy gloryfikacji swojego klubu używają oba i nie sądzę żeby go wymyślili Żydzi .W okresie kiedy ich kluby grały i kibice tłukli się tak jak nasi oni mówili w jidish .Na koniec sympatyczny wierszyk jaki kiedyś utkwił mi w pamięci ,,Mieszkam na Kozłówku ,tego się nie wstydzę .Pokochałem Cracovię ,Wisły nienawidzę,,Inne napisy nie nadają się do cytowania ale ten jest uroczy..

  19. rześki …… pełna zgoda … bardzo dokładnie Pan opisał historię klubów … ja to znam , poza epizodem z monte …. Proszę wziąć pod uwagę , że chciałam w swoim wpisie pokazać pomysł na klatową prowokację …. na to manipulowanie świadomością ludzi ….
    pisałam też komentarz skierowany do ogólu czytających tego bloga niekrakusów …. proszę popatrzeć jak obszerny jest Pański wpis … gdybym się tak rozpisała to moja myśl związana z niszczeniem nas pod pozorem ,,ukulturalniania ,, całkiem by zginęł i tak bałam się , że nawet tak upraszczając zniechęcę do czytania …..
    nie jestem kibicem piłki … w dzieciństwie chodziłam z moim Dziadkiem na mecze w małym mieści , które dorobiło się czegos trochę większego niż boisko … amfiteatralna widoewnia ……. bolała mnie od dopingu głowa … i nie lubiłam tego …. ale dla towarzystwa dziadka … i cygamndał się powiesić….
    Ale Pana wpis jest fajny … dobrze uzupełnia rozwijaną tu myśl szerszą niż konkretne tenaty pojawiające się w konkretnych blogach …….
    Mój obszar zamieszkania jest zdaje się Za Krakowia…… nie orientujac się w tym kiedyś myślałam , że to Wiślacy ……
    Jeszcze sporo słów można by o wmawianiu nam antysemityzmu ….. długo nie znałam tego pojęcia …. I sporo wysiłku włożyłam w pojęcie co jest grane

  20. pod koniec ubiegłego roku , w ,, moim ,, radio kraków do audycji kulturalno historycznej dziennikarka zaprosiła starego tarnowskiego malarza , malujęcego widoki miasta … cofnął się wspomnieniami do przedwojnia i swojej młodosci , opowiadał jak malownicze było miasto , że nie było w wielu miejscach chodników i kanalizacji …. i były rynsztoki …. Jak w szabas szła grupa Żydów to nieraz zdarzyło mu się …… i tu się biedny zatrzymał , jakby to powiedzieć… w końcu wybrnął …. mówiąc… oni mieli tyle do gadania zawsze że szli ława i spychali tego polskiego chłopaka do rynsztoka , nie widząc go ….

    Malarz wspomniał , że sprzedaje swoje widoki miasta ,,,, teraz już glównie przedwojennym tarnowianom , przyjeżdrzającym z za granicy z sentymentalną wizytą ….bo nasi nie mają pieniędzy na takie zakupy

  21. Jeszcze słowo o tych z Montelupich .Zanim ich gestapowcy wypuścili to wszystkich zdrowo pobili.Ale i tak wszyscy się cieszyli że nie pojechali prosto do Auschwitz.

  22. tak , to jasne, tylko to trzeba przeżyć żeby coś zaświtało w głowie , powody do radości w czasie okupacji

    ten stary tarnowski malarz bał się , że powiedział o swoich dzisiejszych żywicielach , gościach z Izraela , że przed wojną spychali go do rynsztoka ….. to się wiąże z tą historią z montelupich …. wszysto .. i radość … zależy ,od punktu siedzenia …..
    mam bezdomnego , niepijącego , czystego ,,, cieszy się bo mam dla niego grube getry ….. na Smoleńsk są prysznice … i on się cieszy że go nie wyrzucają z klatki schodowej …. bo jest czysty ….
    są różne poziomy życia i różne poziomy radości

  23. A co do Krzysztofa Kowalewskiego to możemy się cieszyć że nie miał takiej fantazji jak Jerzy Kosiński .

  24. nie wiem …. od Kosińskiego prozy odpychało mnie z siłą tajfunu …. jechało fałszem ……. Kowalewskiego nie znam ….w sensie siły oddziaływania …..

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest chwilowo niemożliwe.